Profanacja rocznicy – dyskoteka LGBT pod oknem papieskim

Hałaśliwa dyskoteka pod oknem papieskim na Franciszkańskiej – tak środowiska LGBT w Krakowie „uczciły” 41. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Pretekstem było pierwsze czytanie projektu ustawy „Stop pedofilii”. Uczestnicy hałaśliwego zgromadzenia pod siedzibą kurii twierdzili że przeszkadza im „pan ksiądz” – chodziło kapłana, który wyszedł do nich z różańcem w dłoni.

Imprezę w rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Papieża zorganizowała fundacja Queerowy Maj, związana ze środowiskiem LGBT. Organizatorzy twierdzili, że to protest przeciw inicjatywie „Stop pedofilii”. Chodzi o obywatelski projekt ustawy zakazujący propagowania i pochwalania obcowania płciowego dzieci.
Zdaniem uczestników zgromadzenia penalizacja propagandy pedofilskiej w kształcie zapisanym w obywatelskim projekcie jest równoznaczna z zakazem edukacji seksualnej.
Do demonstrantów z różańcem w dłoni wyszedł ks. prał. Andrzej Fryźlewicz, były wieloletni sekretarz ks. Kard. Franciszka Macharskiego. Jedna z uczestniczących w dyskotece kobiet twierdziła, że „pan ksiądz przeszkadza” zgromadzonym, ale zapewniała, że nie zabrania mu modlitwy. Inni mieli grozić kapłanowi wezwaniem policji.
Komentujący zdarzenie internauci wskazywali, że fakt iż przeciw zakazowi pedofilskiej propagandy protestują wyznawcy ideologii LGBT ma swoją określoną wymowę.
Przypominano w tym kontekście 15-letniego Jakuba Baryły, który z krzyżem w ręku próbował zablokować pochód LGBT w Płocku. Po donosie jednej z sympatyzujących z LGBT organizacji rodzinę nastolatka odwiedził kurator sądowy.
Plac przed Oknem Papieskim na Franciszkańskiej 3 w Krakowie jest miejscem ściśle związanym z osobą św. Jana Pawła II. Papież Polak spotykał się tu z mieszkańcami Krakowa, zwłaszcza młodzieżą, podczas każdej swojej pielgrzymki.
Wierni gromadzili i gromadzą się w tym miejscu przy okazji papieskich rocznic i uroczystości. Szczególnie przejmujące było czuwanie mieszkańców miasta w dniach odchodzenia św. Jana Pawła II do domu Ojca. Tradycje papieskich spotkań z mieszkańcami Krakowa kontynuowali Benedykt XVI i Franciszek.
Źródło: TVP Info

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

130 odpowiedzi na „Profanacja rocznicy – dyskoteka LGBT pod oknem papieskim

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Monika pisze:

    ARMIA MARYI NA CZASY OSTATECZNE

  3. AnnaSawa pisze:

    Przepiękne ❤

  4. Maggie pisze:

    To nie tylko dokonana z nienawiścią inwazyjna PROFANACJA,
    ale też równocześnie bezczelnie wyrafinowana PROWOKACJA.
    Proces chorobowy, zamiast przygasnąć, nabiera kolorów, kiedy: ideologiczne maniery,
    opierają się o nowo-modną z piekła rodem poprawność i cztery litery.
    Przebacz im Panie Boże i oświeć, bo są tak zaślepieni nienawiścią, że nie wiedzą co czynią …

  5. Monika pisze:

    SZACUNEK dla księdza prałata Andrzeja Fryźlewicza, który twardo stanął w obronie naszej wiary i nie bał się wyjść naprzeciw działaczom LGBT.
    https://www.facebook.com/andruszkiewicz.blog/photos/a.802970669750260/2571578049556171/?type=3&theater
    W tym sęk, że to walka ducha a nie ciała, walka duchowa a nie cielesna i tu Różaniec Święty jest najlepszą bronią, najdoskonalszym orężem, najlepszym biczem na demony, na diabła, skuteczniejszym od wszelkiego zniszczenia cielesnego, jakie możemy sobie wyobrazić. Diabeł, szatan jest osobą – i zarówno ksiądz, jak i każdy wierzący katolik w to wierzy a to co widzimy jest tylko dowodem Jego niezachwianej wiary, świadectwem, że sam w to głęboko wierzy. Nie pała nienawiścią, nie bije, nie krzyczy, nie wyrzyna w pień, nie wypala ogniem a jednak zwycięża, bo zło się tylko dobrem zwycięża, więc robi więcej niż inni, bo modli się z miłością za ich dusze i ich zbawienie na całą wieczność, o wieczne szczęście. My nie toczymy walki przeciw ciału ale przeciw pierwiastkom duchowym, walczymy o życie wieczne a nie o jedynie marne życie w ułudzie, ślepocie, zniewoleniu na te kilkadziesiąt tutaj lat, nie o krótkotrwałe „szczęście” ziemskie, które z Miłością nie ma nic wspólnego. Bogu niech będą dzięki za takich Bożych kapłanów, którzy nie składają broni ale wytaczają najcięższe działa, przed którymi drży całe piekło. Różaniec to broń Maryi a tej Potężnej Niewiasty i Królowej, mającej władzę nad wszelkimi duchami, nad Niebem i ziemią, szatan boi się najbardziej, bo wie, że już przegrał.

    • Anna z Platerowa pisze:

      Dokładnie o tym mówił Lech Dokowicz. Podał przykład księdza ze Stanów Zjednoczonych, który bodajże 25 lat walczył z aborcjonistami. Ale to wszystko szło na marne, bo walczył z duchem tego świata wg ducha tego świata. Aż w końcu podczas Adoracji Eucharystii dotarło do niego, że to co robi nie przynosi żadnych owoców, nie ma sensu i w momencie rozpaczy, kiedy powiedział Bogu, że rezygnuje, usłyszał w duszy pytanie: „Dlaczego się nie modlisz?”. Przestał organizować kontrmanifestacje, nie brał w tej walce fizycznego/cielesnego udziału, ale zawalczył duchowo, z różańcem w dłoni, wg Ducha Bożego. Posłuchajcie Pana Dokowicza, który opisał owoce takiej walki. Aż łzy do oczu napływają z radości. Bóg okazał nam wielkie Miłosierdzie dając nam modlitwę, jaka jest Różaniec Święty.
      Z Panem Bogiem!

      • Anna z Platerowa pisze:

        Dodam tylko jeszcze, że Lech Dokowicz mówił o tym podczas akcji „Polska pod Krzyżem”. I tak większość z Was już to słyszała, ale może jeszcze jest ktoś, komu przyda się ta informacja.

  6. Euzebia pisze:

    Dziś piątek czyli dzień przeznaczony na modlitwy i rozważania Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
    „Droga Krzyżowa – Rozważania do odmawiania w domu”:


  7. wobroniewiary pisze:

    Jestem w szoku…🙈
    Nie jestem w stanie nic więcej napisać. Pomódlcie się za mnie. Bardzo proszę.

  8. Euzebia pisze:

    W San Sebastian Garabandal

    4 lipca 1961 r. Matka Boża przekazała orędzie całemu światu poprzez dzieci, które kazała ogłosić publicznie 18 października 1961 r. Powiadomieni o tym wcześniej ludzie zebrali się w liczbie około 3 tys. osób. Dzień był deszczowy, jak większość dni w tej górskiej miejscowości w ciągu całego roku. Matka Boża przekazała następującą treść orędzia niebieskiego:

    „Musimy czynić wiele dobrych uczynków, dużo pokutować i często nawiedzać Najświętszy Sakrament. Przede wszystkim musimy prowadzić dobre życie. Jeżeli nie będziemy tego czynić, to spadnie na nas wielka kara. Kielich zła już się wypełnia i jeżeli się nie zmienimy, dotknie nas straszna katastrofa”.

    Pragnieniem Matki Bożej było, aby to orędzie stało się powszechnie znane i realizowane całym życiem każdego z nas.
    (…)

    Drugie ważne orędzie dla świata

    Przy końcu objawień Matka Boża powiedziała widzącym, że jest niezadowolona, ponieważ Jej pierwsze orędzie przeszło niezauważone. Powiedziała, że Jej ostatnie orędzie zostanie ogłoszone światu przez pośrednictwo św. Michała Archanioła 18 czerwca 1965 r. Kiedy nadszedł dzień ogłoszenia orędzia, tysiące pielgrzymów z wielu krajów wypełniło wioskę po brzegi. A oto co usłyszeli od św. Michała Archanioła (słowa Matki Bożej):

    „Ponieważ orędzie moje z 18 października nie zostało ogłoszone ani też spełnione, oświadczam wam, że to jest jedno z ostatnich. Obecnie kielich goryczy przelewa się. Wielu kardynałów, biskupów i księży idzie drogą potępienia a z nimi liczna rzesza dusz. Coraz mniejszą wagę przywiązuje się do Najświętszej Eucharystii. Powinniście odwrócić gniew Boży poprzez uczynki pokutne i zadośćuczynienie. Jeżeli prosić będziecie Pana Boga ze skruszonym sercem, to przebaczy wam winy. Jako Matka wasza proszę was za pośrednictwem św. Michała Archanioła, abyście się poprawili. Są to dla was ostatnie ostrzeżenia. Kocham bowiem was bardzo i nie chcę waszego potępienia. Módlcie się gorąco, a spełnimy wasze prośby. Czyńcie więcej dobrych uczynków i wyrzeczeń oraz rozmyślajcie o męce Pana Jezusa.”

    źródło:
    http://www.duchprawdy.com/garabandal.htm

    • mcc2 pisze:

      No , dziwna sprawa , 23 latka ma bliźniaczkę , identyczna która takich myśli nie ma i nie miała . Jak wynika z artykułu po angielsku daily. To jej siostra była zawsze żywa i miała towarzystwo a ona zawsze była nieśmiała i nie miała koleżanek i przyjaciół . Miała próbe samobójczą , samookaleczenia , na terapi poznała swojego chłopaka lat 44 dzieciatego który też ma zamiar popełnić samobójstwo ale nie zamierza czekać na oficjalne pozwolenia bo to go męczy. Co do urody to całkiem przyzwoita , szczupła sylwetka , bez krzywizn twarzy , deformacji, na pewno z wyglądu nie odstrasza .

  9. m-gosia pisze:

    †††

  10. Paweł pisze:

    Tak w nawiązaniu do tematu tego głównego wpisu:
    Przed ponad 10 laty przeczytałem dość ważny dla mnie artykuł w kwartalniku „Christianitas” (nr 31/32; Roku Pańskiego 2007; str. 163-171) autorstwa kardynała George’a Pella pt. „Niewygodne sumienie” [osobiście podejrzewam notabene, że kardynał ten został niesłusznie skazany w Australii na więzienie]:
    https://polona.pl/item/christianitas-religia-kultura-spoleczenstwo-2007-nr-31-32,OTc3OTI5OA/164/#info:search:Pell
    W artykule tym można przeczytać na str. 167:
    «(…) „TOLERANCJA” jest często używana jako słowo-wytrych. Oczywiście, wszystkie ludzkie istoty powinny tolerować dziwactwa i słabości swoich braci. Jednak przez „tolerancję” wielu rozumie obecnie „powstrzymanie się od sądzenia”. A to już jest o wiele bardziej dyskusyjna propozycja. Tak naprawdę zwolennicy tolerancji sami zazwyczaj stawiają jej GRANICE, chociaż nie robią tego otwarcie. Tolerancja PRZEWAŻNIE NIE OZNACZA powstrzymywania się od osądzania RASIZMU, SEKSIZMU, PEDOFILII czy politycznych oszustw. Jest to dość naturalne: są to zjawiska niemoralne i jako takie powinny być uznane. Jednak współczesna miłość do tolerancji jest poważnie ograniczona. W rezultacie JEDYNĄ DZIEDZINĄ, w której powinniśmy być TOLERANCYJNI jest SEKSUALNOŚĆ ludzi, a także być może decyzje podejmowane w sprawach tyczących się życia, takich jak ABORCJA czy EUTANAZJA.
    Dlaczego ludzie usiłują pozostawić sumieniu absolutną wolność seksualną? DLACZEGO nikt nie chce powierzyć mu RASIZMU czy SEKSIZMU [lub też choćby PEDOFILII – dodałbym ironicznie]? (…)» [Wyróżnienia poszczególnych wyrazów WIELKIMI literami w powyższym tekście pochodzą ode mnie, a nie od Autora, kardynała G. Pella]
    – Na podstawie tego artykułu dopiero po raz pierwszy w życiu uzmysłowiłem sobie, że „tolerancja” zachodnioeuropejska jest TAK WIELKĄ OBŁUDĄ i niekonsekwencją, że nawet PEDOFILE mogą się czuć pokrzywdzeni, mogą się czuć „nie równo” traktowani, wręcz dyskryminowani. Zupełnie nie zdawałem też sobie sprawy z tych głównych „wyjątków” od zachodnioeuropejskiej „tolerancji”, które dotyczą RASIZMU i SEKSIZMU. Bo bywało już do tamtej pory w moim życiu tak, że rozmawiałem z ludźmi o tego rodzaju „zachodnioeuropejskiej” mentalności i dziwiło mnie to ich jakieś szczególnie „neurotyczne” podejście właśnie akurat np. do spraw seksizmu (czyli do dyskryminacji ze względu na płeć). A tu się okazuje, że to są właśnie główne newralgiczne punkty, w których następuje zawieszenie „tolerancji” w wydaniu „europejskim”: rasizm (na przekór któremu „Europejczycy” sympatyzują np. z Żydami czy muzułmanami, czemu też nie mogłem się nadziwić, bo nieraz nie podziwiając np. własnych zabytków religijnej architektury KATOLICKIEJ, obdarzają oni zainteresowaniem i „admiracją” zabytki kultury ŻYDOWSKIEJ), seksizm (tak bardzo potępiany, że za sugestię o jakiejś „nierówności” płci można zostać kiepsko traktowanym „pracownikiem trzeciej kategorii”, czego na własnej skórze przez pewien czas doświadczyłem), no i pedofilia… (jednak tu, jak widać, „ostracyzm” społeczny – w pełnej obłudy i herezji Europie – ma już dzisiaj swoje pewne „ale”, o czym właśnie traktuje ten powyższy główny wpis).

  11. Damian pisze:

    Dzisiaj był u mojego Taty fizjoterapeuta. Pomasował plecy, tak że przestały boleć, ale przy okazji zaczął gadać o energiach kosmosu, radiestezji, świecowaniu i na końcu wcisnął Mamie jakiś przedmiot (za 120zł), który ma w założeniu anulować negatywne działania cieków wodnych. Jak to słyszałem z pokoju obok, to normalnie mi się włos na głowie jeżył. Czy możecie poratować jakimś mądrym artykułem albo filmem, żeby przekonać Mamę, że to nic dobrego ?

    Jak westchniecie do Boga w tej sprawie, to też będę wdzięczny.

  12. Paweł NH pisze:

    Szczęść Boże,
    Pojawiły się nowe nagrania o. Augustyna na stronie wydawnictwa Paganini.

  13. wobroniewiary pisze:

    Dziś Msza św. w Loreto zamówiona przeze mnie w intencji Pielgrzymów, Czytelników strony „wobroniewiary” oraz o siły do niesienia krzyża przeze mnie i siły do ewangelizacji”.

    • Katarzyna pisze:

      +++ Bóg zapłać.

    • Paweł pisze:

      Bóg zapłać!
      A tu – tak w nawiązaniu – dwie wersje Litanii loretańskiej opracowane przez Mozarta [ja mam nawiasem mówiąc skojarzenia samych epok muzycznych takie, że np. ogólnie klasycyzm w muzyce kojarzy mi się z Matką Bożą, barok – z Bogiem Ojcem, a romantyzm – z Chrystusem; poza tym znana tradycyjna symbolika 4 Ewangelistów (zaczerpnięta z Apokalipsy – Ap 4, 7 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1092 – opisana tu: https://biblia.wiara.pl/doc/423053.Symbole-Ewangelistow ) też mi się kojarzy z charakterem 4 nowożytnych epok, a mianowicie św. Mateusz – w symbolu człowieka – wg mnie nawiązuje do renesansu, św. Marek – w symbolu lwa – do baroku, św. Łukasz – w symbolu wołu – do klasycyzmu, a św. Jan – w symbolu orła – nawiązuje do romantyzmu]:
      1. Litaniae Lauretanae in D-dur KV 195

      2. LITANIAE LAURETANAE, KV 109

      • Robert pisze:

        Miło mi dzisiaj, że kiedyś Mozart zajął się litanią do Maryi. Teraz każdy może zrozumieć, o czym śpiewa chór*; może też porównać z wersją polską – dla większego pojęcia szczególnych wyrażeń rodzimych, oraz odczuć przeżycia cudze tej modlitwy – z dawnego wieku, z innego kraju i środowiska. (Ja się właśnie pomodliłem w 7% powagi – zawsze coś.) Nawet ateusz i snob będzie pod jakimś wrażeniem, chociaż wzdryga się na widok „świętego obrazka” u ubogich krewnych. Podobno sztuka katolicka ciężko słabuje obecnie…
        *np.: https://sanctus.pl/index.php?grupa=60&podgrupa=201&doc=146

        • Paweł pisze:

          Oto jeszcze kilka ładnych, a moim zdaniem także dla dzisiejszego słuchacza przystępnie brzmiących, krótkich utworów religijnych z epoki klasycyzmu:
          1. Franz Joseph Haydn, Te Deum [hymn ambrozjański „Ciebie Boga wysławiamy”]

          2. Regina Coeli, KV 276 – W.A. Mozart [wielkanocna antyfona maryjna „Królowo niebios raduj się…” – ze słowami po łacinie dokładnie takimi, jak papież na Wielkanoc w południe odmawia]

          3. Mozart – „Sancta Maria, mater Dei”, KV 273

          4. W. A. Mozart – KV 146 (317b) – Kommet her, ihr frecher Sünder in B flat major

          A na koniec – uwaga – najwybitniejszy utwór najwybitniejszego kompozytora wielogłosowej muzyki kościelnej wszechczasów, zwanego „Bachem Renesansu” (jest to muzyka bez wyrazistych cezur i kadencji, bez wyrazistych emocji, a więc sprzyjająca liturgicznej zadumie, modlitwie, kontemplacji, skomponowana na sposób myślenia „horyzontalnego”, [czyli „melodycznego”, „linearnego”, na zasadach kontrapunktu], a nie „wertykalnego”, [czyli nie „harmonicznego”, nie ewidentnie „akordowego”, nie na zasadach tzw. funkcji harmonicznych i ich wzajemnych silnych ciążeń emocjonalnych, a raczej wręcz ich unikająca], gdyż są to jeszcze renesansowe tzw. skale kościelne, a nie system dur-moll):
          Giovanni Pierluigi da Palestrina – Missa Papae Marcelli

      • Maggie pisze:

        Nie wiem ile w tym prawdy i w którym momencie życia, ale słyszałam, że Mozart był masonem …

        • Paweł pisze:

          To prawda. To zatrważające, ale w XVIII wieku – po powstaniu masonerii w 1717 roku – zapisało się do niej wielu ludzi znanych i «wielkich», bo jak podaje Wikipedia: „(…) Znanymi wolnomularzami byli (…) Hrabia de Saint-Germain, Giacomo Casanova i Hrabia Cagliostro. (…) [Gdy zaś chodzi np. o] Konstytucję Stanów Zjednoczonych, francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela i polską Konstytucję 3 maja, [to] ich sygnatariuszami i osobami ustalającymi tekst było wielu masonów: ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych (między innymi Benjamin Franklin, George Washington), Georges Danton, Stanisław Kostka Potocki i król Stanisław August Poniatowski. Masonami byli także wszyscy marszałkowie Napoleona I, wśród nich książę Józef Poniatowski. Byli nimi także m.in. prymasi Polski Gabriel Podoski i Michał Jerzy Poniatowski oraz twórca konfederacji targowickiej Stanisław Szczęsny Potocki. Król-mason Fryderyk II Wielki wprowadził w swoim państwie, jako drugi po królu Danii, powszechne nauczanie elementarne (…). W roku 1816 wielki mistrz Wielkiego Wschodu Polskiego Stanisław Kostka Potocki wystarał się o pozwolenie na założenie państwowego Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego.” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolnomularstwo
          Po powyższym linkiem czytamy również, że „Wolnomularski charakter ma opera Wolfganga Amadeusa Mozarta «Czarodziejski flet».”
          Ja sam posiadam komplet 170 płyt z „Dziełami wszystkimi” Mozarta (wydanie z roku 2006 z okazji 250-lecia jego urodzin) i mogę dodać – oprócz powyższej informacji – że wśród 21 płyt z utworami sakralnymi Mozarta znajduje się JEDNA zatytułowana „Freemason music”, czyli „Muzyka masońska” [czyli w sumie – jak na aż 170 płyt – to niewiele, bo tylko ta jedna płyta, no i plus dwie płyty z tą powyższą operą (a ściślej: «singspielem», czyli «śpiewogrą», bo nie cała jest ona śpiewana, lecz – tak trochę jak operetka – częściowo mówiona) «CZARODZIEJSKI FLET»].
          Moim zdaniem nie przekreśla to jednak WARTOŚCI ARTYSTYCZNEJ dzieł Mozarta nie powiązanych bezpośrednio – tak jak ta wyżej wspomniana „Muzyka masońska” – z masonerią, gdyż obowiązuje tu sformułowana na Soborze Watykańskim II zasada „słusznej AUTONOMII rzeczy ziemskich” (czyli autonomii np. nauki i sztuki wobec religii, choć nie wobec moralności, czy autonomii państwa wobec Kościoła, choć oczywiście NIE wobec samego Boga, który jest Panem absolutnym nad wszystkim i nad wszystkimi):
          «KDK 36. (Słuszna autonomia rzeczy ziemskich). Wielu współczesnych ludzi zdaje się żywić obawy, aby ze ściślejszego połączenia ludzkiej aktywności z religią nie wynikły trudności dla AUTONOMII ludzi, społeczeństw czy NAUK. Jeśli przez autonomię w sprawach ziemskich rozumiemy to, że RZECZY STWORZONE i społeczności ludzkie cieszą się WŁASNYMI PRAWAMI i WARTOŚCIAMI, które człowiek ma stopniowo poznawać, przyjmować i porządkować, to tak rozumianej AUTONOMII należy się domagać (…) [gdyż] odpowiada ona także woli Stwórcy. Wszystkie rzeczy bowiem z samego faktu, że są stworzone, mają WŁASNĄ trwałość, PRAWDZIWOŚĆ, dobroć i równocześnie WŁASNE PRAWA i porządek, które człowiek winien uszanować, uznawszy właściwe METODY poszczególnych NAUK czy SZTUK. (…) Sprawy bowiem świeckie i sprawy wiary wywodzą swój początek od tego samego Boga. Owszem, kto pokornie i wytrwale usiłuje zbadać tajniki rzeczy, prowadzony jest niejako, choć nieświadomie, ręką Boga, który wszystko utrzymując sprawia, że rzeczy są tym, czym są.(…) Lecz jeśli słowom „autonomia rzeczy doczesnych” nadaje się takie znaczenie, że rzeczy stworzone nie zależą od Boga, a człowiek może ich używać bez odnoszenia ich do Boga, to każdy uznający Boga wyczuwa, jak fałszywymi są tego rodzaju zapatrywania. Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika. (…) Co więcej, samo stworzenie zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu.» – https://gloria.tv/track/NM92UgTkSjUg2yUBxJxDhCBS6
          Powstaje jeszcze pytanie: dlaczego ludzie tak – zdawałoby się – «światli», jak Mozart, George Washington czy król Stanisław August Poniatowski, zapisywali się „gromadnie” do masonerii, zwłaszcza w XVIII wieku? Otóż wiązało się to niestety z kryzysem poziomu umysłowego Kościoła w tamtych czasach. Oto ciekawe moim zdaniem słowa o tym, jak się zaczął ten kryzys epoki „nowoczesnej”, wzięte z książeczki ks. Jerzego Buxakowskiego „Zarys historii teologii prawd wiary” wydanej przez Bernardinum w Pelplinie w roku 1994 (IMPRIMATUR +Jan Bernard Szlaga, Biskup Pelpliński, dnia 8 września 1994 roku), str. 41 i 43-44:
          „(…) Schyłek wieku XVII i całe stulecie XVIII i pierwsze dziesiątki wieku XIX – to raczej okres bierności i braku dynamiki teologicznej. I co ciekawsze, podobnie jak częściowy zanik tej prężności w XIV w. poprzedził reformację XVI w., tak i teraz pojawiły się błędy gallikanizmu we Francji, febronianizmu w Niemczech, józefinizmu w Austrii, a wszystkie te kraje razem objął wkrótce groźny w swych następstwach racjonalizm, początkowo nacechowany postawą deistyczną, nie uznającą rządów Bożej Opatrzności nad światem. I oto znowu na podglebiu wyjałowionym z wnikliwszego myślenia religijnego, zwłaszcza w zakresie dogmatów, zaczęły się szerzyć nowe prądy: pozytywizmu filozoficznego – ograniczającego naukę tylko do świata materii, agnostycyzmu – z jego bynajmniej niepokorną postawą wątpienia, a w dalszym następstwie szerzący się wśród wszystkich warstw indyferentyzm, jako postawa chłodnej obojętności wobec świata wiary, a wreszcie materializm z jego apriorycznie przyjmowaną tezą nieuznawania Boga. (…) Przełomową rolę [dla ożywienia całej tej kryzysowej sytuacji] odegrał [dzięki swoim istotnym «krokom naprzód»] w rozwoju nauk dogmatycznych [dopiero] pontyfikat Piusa IX (1846-1878) i to zarówno przez orzeczenia pozasoborowe, jak i przez prace przygotowawcze do XX Soboru Powszechnego, zwanego Soborem Watykańskim I (1869-1870). (…) Biorąc pod uwagę całokształt nauczania dogmatycznego Piusa IX można śmiało wyrazić pogląd, iż pod względem wykładu prawd wiary uprzedziło ono niebezpieczeństwa epoki i w czas ostrzegło świat katolicki przed nimi.” [Czyli Kościół za pontyfikatu bł. Piusa IX po raz pierwszy był „do przodu” (a nie „zacofany” w wierze) biorąc po uwagę cały ten czas, jaki upłynął od zakończenia się epoki „Odnowy trydenckiej” – datowanej na lata 1564-1648 wg książki ks. Mariana Banaszaka „Historia Kościoła katolickiego” (tom 3, wydanie Akademii Teologii Katolickiej, Warszawa 1989, „Cum permissione auctoritatis ecclesiasticae”).]

        • Maggie pisze:

          Dlatego, że się „wielcy” i jak się okazuje „świetliści”, tj idący „za światłem od lucka”, zapisali do masonerii, wpadli w sidła, nie ukręcając, kiedy był na to czas, głowy zwodniczej hydrze …. To jak z ciastem do którego oprócz smakujących rodzynków, dorzuca się jako aromat po trochu cyjanku, pachnącego migdałami. Teraz, jako kontynuację tak „oświeconych prądów i ewolucji afirmacji ludzkiej potęgi umysłu” mamy na świecie upadek, globalizm i „wszystkie dodatki”: wymierzone przeciw Panu Bogu i Jego Prawom. To nie jest dobrą wizją dla Ziemi. Szatańskie wyrafinowane ideologie zaś … finalnie zmierzają do zniszczenia człowieka/świata.
          „Wielcy tego świata” nadal nie pojmują prostej prawdy, że
          tzw GLOBAL WARMING = GLOBAL … ale … WARNING … – choć ta sama ilość liter i tylko jedna literka inna, to dowód, że pycha ogłupia i nieszczęściom winna.

          Nasuwa się tu przykład, jak anegdota: kiedy postępująca PYCHA czasów propagandy sukcesu komunizmu, która w historii ludzkości zamieniała się w dominującą, totalną GŁUPOTĘ BEZ PANA BOGA (a czczono wówczas „ojców komunizmu” i jednostki zasiadające na ziemsko-partyjnych tronach dyktatorskich).
          Oto anegdoto-pytania
          – Czy Komunizm może przeskoczyć kapitalizm?
          – TAK, ależ to oczywiste!
          – ? ?? Ale jak? Przecież: kapitalizm stoi na krawędzi przepaści !?!

          „Postępowi” prą „do przodu” krytykują skostniałość KK, który stoi oparty na skale i zatrzymuje grzeszników na krawędzi zatracenia. Pycha … zaś,nadymając się … popycha .. tak jak „ lucka-świetlistego”, kiedy tak go popchnęła, że bramy Niebios dlań zamknęła.

    • Tomasz pisze:

      Dziękujemy za Mszę. To najpiękniejszy dar jaki mamy tu na ziemi. Wczoraj wieczorem pomyślałem sobie przez chwilę jak było by strasznie gdyby na ziemi nie było Mszy Swietych. Aż łzy zaczęły lecieć po policzkach.
      Nie doceniamy wartości Mszy św.

    • Bożena pisze:

      BÓG ZAPŁAĆ ❤🙏

    • Ania pisze:

      Bog zaplac. Dziekuje:)

    • AnnaSawa pisze:

      Bóg zapłać.

  14. kasia pisze:

    Bardzoprosze o modlitwe za mnie. Jestem sama w domu. Mam 3 atak migreny z aurą pod rzad. Mrowienie twarzy i pot mnie oblewa. Bog zaplac

    • Tomasz pisze:

      Dlaczego jesteś sama? Potrzebujesz jakiegos wsparcia, rozmowy? Jeśli chcesz odezwij się. Autorka strony ma dostęp do @.

      • kasia pisze:

        Juz czuje sie lepiej. Mąż byl z córeczką na zakupach spożywczych a mnie od rana męczy ale ten trzeci napad to byl tragiczny myslalam, ze umre zaraz. Zaczelam sie modlic. Co jakis czas mam atak ostatnio coraz czesciej i silniej. Troche stresu mam w domu , nie moge dogadac się z mężem. Modlę się za wszystkich z najbliższej rodziny , ktorzy zyją w strasznych grzechach. Wczoraj tez bylam na Mszy i Różańcu w intencji teściów itp. I dzisiaj jak mnie to zlapalo to przyszla mysl, ze ja za nich wszystkich sie modle a za mnie nikt. I dlatego przyszla myśl, zeby tutaj poprosić o modlitwe. Dziekuje.

    • Anna pisze:

      Kasiu wiem co przezywasz, bo wiele lat mam migrene. Popros lekarza o lek zolmitriptan, albo inny ktory ma tryptany, to jedyny lek, ktory dziala na migrene. Mam nadzieje ze i Tobie przyniesie ulge w cierpieniu.

  15. Paweł pisze:

    Muszę jeszcze „puścić wiązankę” à propos tych wspomnianych we wpisie głównym awanturników, być może będących w rodzaju XVIII-wiecznego alchemika, okultysty i masona – hrabiego CAGLIOSTRO (por. poniżej Johann Strauss II op. 370) – i być może przejawiających tu jakieś swoje „DELIRIA” (por. Josef Strauss op. 212) lub „rezonujących” w odpowiedzi na jakoweś „PIEKIELNE WEZWANIA diabła MEFISTOFELESA” (Johann Strauss II op. 101). Otóż mogliby oni swoje „imprezy” – w stylu dość już powszechnie i od dawna znanym, mianowicie: à la „WINO, KOBIETA i ŚPIEW” (Johann Strauss II op. 333) – organizować, tak jak instruktażowo pokazuje właśnie poniższy odnośny filmik – w LOKALACH typu kawiarnia, a nie pod siedzibą arcybiskupią, mającą już zresztą ponad 1000-letnią tradycję! Tego – abstrahując już tu nawet od spraw WIARY – wymagałby sam „PATRIOTYZM” (por. Carl Michael Ziehrer op. 407):
    1. Cagliostrowalzer, Op. 370 von Johann Strauss II

    2. Josef Strauss – Delirien (Walzer, op. 212)

    3. Johann Strauß II – Mephistos Höllenrufe Walzer, Op. 101

    4. Johann Strauss II – Wein, Weib und Gesang, Walzer Op.333

    5. Vaterlandsliebe! – Polka Mazurka, Op. 407 – Carl Michael Ziehrer

    DOBREJ ZABAWY! (Ale tej literalnie pod każdym względem „DOBREJ”, a nie złośliwej!)

  16. AnnaSawa pisze:

    Kochani, a ja mam prośbę, kto jeszcze ma siłę :)…., niech pomodli się za mnie do Ducha Świętego o dar opanowania, pokory, milczenia – zwłaszcza w chwilach nagłych i niespodziewanych, zwłaszcza w kontakcie z osobą nad wyraz chamską i bezczelną. (jak zwykle chodzi o sąsiada 😉 ).
    Pan mnie postawił tutaj aby leczyć i moją pokorę i mnie – to wiem….i za nich się modlić.
    Ale czasami sama nie mogę zapanować nad sobą w pewnych sytuacjach…..i do tego przychodzą brzydkie myśli w takich chwilach.
    Modlę się za nich i być może też „dostaję” od rogatego.
    Po tej całej sytuacji modliłam się on-line przed Najświętszym Sakramentem, wszystko opowiedziałam Panu, i o moich reakcjach……..przechodzi :).
    Przy okazji jeszcze raz polecam: Modlitwę skargi……….właściwie ten rodzaj modlitwy staje się dla mnie podstawą bo wszystkie reakcje serca od razu oddaje się Panu (nie tylko samą ogólną sytuację)
    Bóg zapłać. ❤

    • duszyczka pisze:

      +++
      Aniu, ja również modlę za swoich sąsiadów, którzy są niewierzący.
      Co prawda nie mam z nimi takich problemów w relacjach osobistych jak Ty, ale i mnie brak tego daru opanowania, pokory i milczenia w różnych sytuacjach. Proszę i Ty Aniu pomódl się za mną.

    • Kazimierz pisze:

      Anno. Mozart był masonem. Zrób coś. Proszę.

      • Robert pisze:

        Ja nie wiem, czy był masonem. Podobnie nie wiem, czy Mickiewicz był masonem – bo takie pogłoski też krążą. Niemniej sztuka ich obu wydatnie pomogła mi osobiście w nawróceniu przed wielu laty, gdy byłem baaardzo daleki od Jezusa, Kościoła, Maryi (i patriotyzmu). Intuicje artystów nierzadko są wbrew ich postawom; zresztą odbiór ich utworów także zależy od motywacji słuchaczy czy czytelników. A historyków-histeryków nie brakuje. Zostanie jakieś dzieło, jeśli wszystko podważymy? Kto napisał psalmy – człowiek bez skazy?? Chopin nie prowadził się zbyt cnotliwie, Shakespeare też lubił się zabawić. Jako ludzie będą osądzeni przez Boga sprawiedliwie, może nawet miłosiernie w godzinie śmierci; sztuka raczej broni się sama, bo jej jądro – sztuki, a nie popisów próżności, jest szlachetne, czyste, uniwersalne. Czuć to na szczęście, chociaż wysłowić mi trudno.

        • Robert pisze:

          Czytałem kiedyś, że papież Benedykt XVI ceni muzykę Mozarta i nawet grywał ją sobie sam na pianinie w Watykanie. Nie przesadzajmy zatem z tą cenzurą, bo naprawdę niewiele zostanie radości, której i tak jak na lekarstwo. A gdyby masonem okazał się prezes elektrociepłowni?? ; ))

    • Krystyna pisze:

      Ojcze nasz …
      Zdrowaś Maryjo …
      Chwała Ojcu …

  17. pozdrawiam pisze:

    Dzisiaj jest też wspomnienie liturgiczne św. Pawła od Krzyża, założyciela Zgromadzenia Pasjonistów.
    Modlitwa za wstawiennictwem Świętego Pawła od Krzyża
    O chwalebny Święty Pawle od Krzyża, przez Boga zostałeś wybrany, aby zaświadczyć wobec całej ludzkości o gorzkich cierpieniach Jego Jednorodzonego Syna i aby po całym świecie rozgłaszać nabożeństwo Męki Jezusa.
    Przez Twoja naukę i święty przykład, Jezus nawrócił tysiące grzeszników, gdyż przyniosłeś ich do stóp Krzyża, aby żałowali za swoje przewiny i w ten sposób otrzymałeś dla nich Jego nieskończone miłosierdzie i odpuszczenie grzechów! Chwała niech będzie Jezusowi za Jego niewypowiedzianą łaskę, która tak często objawiała się w Twoim życiu i za tyle cudów które On zdziałał przez Ciebie dla nawrócenia dusz!
    O błogosławiony Święty Pawle od Krzyża, zwracam się teraz do Ciebie abyś ze swojego miejsca, obok Jezusa i Maryi w Niebie, spojrzał miłosiernie na moją biedna duszę i usłyszał moje modlitwy, i abyś razem ze swoją miłością pokornie przedstawił je Jezusowi (wymień prośbę).
    Proszę, wybłagaj także dla mnie wielką miłość do cierpienia Jezusa tak, abym przez częstą medytację Jego Męki mógł ponieść mój własny krzyż i ze świętym poddaniem się zaakceptować cierpienia, które Bóg dopuszcza w moim życiu. Pomóż mi w cierpieć i poświęcać się w łączności z Jezusem dla nawrócenia mojej nędznej duszy, dusz drogich mojemu sercu i wszystkich ludzi. Pomóż mi kochać Jezusa i Maryję calym moim sercem, oręduj za mną, abym przez łaskę Boga, umarł w łasce uświęcającej i dostąpił wiecznej niebiańskiej radości z obcowania w błogosławionej Obecności Jezusa i Maryi.
    Jedno Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu.
    Proszę o to w Imię Jezusa Chrystusa Pana Naszego, Amen +
    – Niech Męka Chrystusowa będzie zawsze w naszych sercach! Św. Pawle od Krzyża, módl się za nami!

  18. Krystyna pisze:

    Za AnnęSawę
    Ojcze nasz …
    Zdrowaś Maryjo …
    Chwała Ojcu …

  19. Joanna pisze:

    SŁOWA BŁ. KSIĘDZA JERZEGO:
    „Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą
    Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu.
    Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, (…) stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz”.
    (Homilia 31.10.1982 [fragm.], bł. Jerzy Popiełuszko)

  20. Magda pisze:

    Ks. Kostrzewa często mawia, że szatan dziś atakuje nas i nasze dzieci przez kulture i sztuke.

    Być może dzisiejsze czasy nie są jedyne, może już wcześniej (również za czasów początków masonerii) sztuka była do tego wykorzystywana.

    Nie tylko dziś mamy osoby owładnięte chorą ideologią. Zamim pojawiły się ruchy LGBT było szereg innych – satanizm, komunizm, faszyzm, rewolucja francuska, rewolucja protestancka (można tak wymieniać wstecz) – łacznie z masonerią. Niektóre chore ideologie wytwarzają niezdrową duchowo kulture i sztuke.

    Sama mam przykład pobożnego chlopaka, z pobożnej rodziny, lata należącego do przykościelnego ruchu, który tak wsiąkł w muzyke metalową (m.in. zespół ACDC)-że skończyło się to samobójstwem…

    KULTURA i SZTUKA ma na nas wpływ!

    Żadne pisma o AUTONOMII sztuki mnie nie przekonują. Musimy używać rozumu i tam gdzie jest mowa o masonach czy innych ateistycznych organizacjach -tam ma się nam (moim zdaniem) zapalać czerwona lampka. Wielu ludzi puszcza Mozarta niemowlętom, słucha go w ciąży…- JA NIE ! Dlaczego nie puścić chorału gregoriańskiego, śpiewanej koronki, różańca?-zanurzajmy dzieci w tym co Boże a nie w oparach chorej kultury… (wiem że zaraz podniosą się głosy że PRZESADA…-jak miałam kiedyś na spotkaniu w salce przykościelnej wykład że szatan posługuje się muzyką metalową -też był wielki sprzeciw że przesadzam…a potem było TO…- dlatego nie moge milczeć…).

    Ci wszyscy „wielcy ludzie” przedstawieni nam przez historie i poprawnosc polityczną – jako ktoś dobry – a będący masonami – oddali się w mniejszym lub większym stopniu na służbę szatanowi – miejmy to na uwadze. Warto wiedzieć kto to – sprawdzać (tak jak dziś sprawdza się który piosenkarz jest satanistą i nie słucha sie jego piosenek). Ja np. zdjęłam i pozbyłam sie z domu – obraz z wieżą Eiffla jak sie dowiedziałam że jest masonem… -każdy ma wybór…

    • Paweł pisze:

      A dla mnie np. SZATANEM trąci ten „styl” muzyczny czy „kulturowo-młodzieżowy” (w różnych jego formach wyrazu), który widujemy nieraz np. na Światowych Dniach Młodzieży, odbywających się pod PRZEWODNICTWEM PAPIEŻA (od czasów św. Jana Pawła II aż po Franciszka). Bywałem w życiu dwukrotnie na spotkaniach Taizé (w Wiedniu i w Monachium), a także spędziłem kiedyś cały tydzień w samym Taizé – i jestem do dziś pod wrażeniem ich autentycznego „stylu” religijnego, ale i artystycznego. Natomiast na Światowych Dniach Młodzieży z Papieżem nigdy nie byłem – i może to jest opatrznościowe zrządzenie Boże, bo obawiam się, że gdybym z moją dzisiejszą wiedzą i świadomością miał w nich uczestniczyć, to chyba czułbym się wręcz zażenowany tym JASKRAWYM wręcz dla mnie nieraz „MODERNIZMEM” muzycznym i w ogóle „MODERNIZMEM” kulturowym, jaki tam jest prezentowany. Szczerze mówiąc: wolę w takim wypadku posłuchać Mozarta [oczywiście nie jego „Freemason music” i raczej też nie „Czarodziejskiego fletu”, który mi do szczęścia nie jest „koniecznie potrzebny”, a te jego symboliczne odniesienia do masonerii to są ponoć, jeśli kogoś to interesuje – wg książki „Opera w pigułce” Stephena Pettitta – pojawiające się co chwila „trzykrotności”: trzykrotne powtórzenie trzech akordów w uwerturze, trzy damy i trzech chłopców w utworze występujących, trzy próby, które przechodzą bohaterzy, a także trzy bemole w głównej tonacji Es-dur, choć wg Wikipedii „odczytanie ‚Czarodziejskiego fletu’ przede wszystkim w duchu masońskim jest tylko jedną z możliwych interpretacji” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarodziejski_flet_(KV_620) ]
      Na koniec zaś może warto rozważyć wypowiedź św. Pawła Apostoła w podobnego typu sprawie (z 8 i 10 rozdziału I Listu do Koryntian) – tak trochę, abyśmy nie wpadli w swego rodzaju „paranoidalne unikanie różnych zagrożeń” (notabene: bardzo charakterystyczne np. dla jednostki chorobowej zwanej schizofrenią czy też dla nerwicy diagnozowanej w konfesjonałach jako „choroba skrupułów”):
      https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=293
      8, 1 Jeżeli chodzi o pokarmy składane bożkom w ofierze, to oczywiście wszyscy posiadamy „wiedzę”. Lecz „wiedza” wbija w pychę, miłość zaś buduje. 2 Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. 3 Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. 4 Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były bożkom złożone na ofiarę, wiemy dobrze, że NIE MA NA ŚWIECIE ANI ŻADNYCH BOŻKÓW, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. 5 A CHOĆBY BYLI NA NIEBIE I NA ZIEMI TAK ZWANI BOGOWIE – jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów – 6 dla nas ISTNIEJE TYLKO JEDEN BÓG, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz JEDEN PAN, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. 7 Lecz nie wszyscy mają „wiedzę”. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. 8 A przecież pokarm nie przybliży nas do Boga. Ani nie będziemy ubożsi, gdy przestaniemy jeść, ani też jedząc nie wzrośniemy w znaczenie. 9 Baczcie jednak, aby to wasze prawo [do takiego postępowania] nie stało się dla słabych powodem do zgorszenia. 10 Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego „wiedzą”, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czyżby to nie skłoniło również kogoś słabego w sumieniu do spożywania ofiar składanych bożkom? 11 I tak to właśnie „wiedza” twoja sprowadziłaby zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. 12 W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. 13 Jeśli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata. (…)
      10, 14 Dlatego też, najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa! 15 Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: 16 Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? 17 Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. 18 Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? 19 Lecz po cóż to mówię? CZY MOŻE JEST CZYMŚ OFIARA ZŁOŻONA BOŻKOM? ALBO CZY SAM BOŻEK JEST CZYMŚ? 20 Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. 21 Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. 22 Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego? 23 Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. 24 Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego! 25 Tak więc wszystko, cokolwiek w jatce sprzedają, spożywajcie, NICZEGO NIE DOCIEKAJĄC – dla spokoju sumienia. 26 PAŃSKA JEST BOWIEM ZIEMIA I WSZYSTKO, CO JĄ NAPEŁNIA. 27 Jeżeli zaprosi was ktoś z niewierzących a wy zgodzicie się przyjść, JEDZCIE WSZYSTKO, CO WAM PODADZĄ, NIE PYTAJĄC O NIC – DLA SPOKOJU SUMIENIA. 28 A gdyby ktoś powiedział: «To było złożone na ofiarę» – nie jedzcie przez wzgląd na tego, który was ostrzegł, i z uwagi na sumienie. 29 Mam na myśli sumienie nie twoje, lecz bliźniego. Bo dlaczego by czyjeś sumienie miało wyrokować o mojej wolności? 30 Jeśli ja coś spożywam dzięki czyniąc, to czemu mam być spotwarzany z powodu tego, za co dzięki czynię? 31 Przeto CZY JECIE, CZY PIJECIE, CZY COKOLWIEK INNEGO CZYNICIE, WSZYSTKO NA CHWALĘ BOŻĄ CZYŃCIE. 32 Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, 33 podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni.
      https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=295

      • Longin pisze:

        @ Paweł
        Św. Piotr powiedział, że „miłość zakrywa wiele grzechów” – to może w kwestii uzupełnienia cytatu, który dałeś ze św. Pawła.
        Myślę, że obecna sztuka także sakralna jest wyrazem jakiegoś upadku naszej epoki, może też w odróżnieniu od protestantów, którzy pojmują Eucharystię czysto symbolicznie – atak zła jest właśnie w tym obszarze szczególnie skoncentrowany u nas… aby ludzie nie zauważyli Bożych Znaków, aby nie dostrzegli Boga Żywego obecnego w małej Hostii (dla protestantów to tylko symbol)

      • Magda pisze:

        W świetle tego fragmentu mógłby ktoś stwierdzić, że np. różne tzw. zagrożenia duchowe – nie mogą nam zaszkodzić same w sobie jeśli wierzymy w Boga, oddajemy mu chwałę itp.

        Jednak czy to byłoby rozsądne zważywszy np. na ostrzeżenia egzorcystów?

        Taki przykład:
        Czy mam teraz zacząć ubierać dziecko w Hello Kitty -tylko dlatego że dostaję czasem takie ubrania od kogoś za darmo – wiedząc o tym że coś jest z tym duchowo nie tak? Mam udawać beztroskę, żeby ochronić się przed „chorobą skrupułów”?

        Ks. Adam kiedyś negatywnie wypowiedział się o tym że księża w konfesjonałach czasem denerwują się na penitentów o wrażliwszym sumieniu – którzy spowiadają się z rzeczy które dla nich nie są grzechami. Wydaje mi się że to stwierdzenie o „skrupulanctwie” – to wymysł modernizmu – który ma zgasić wrażliwe sumienia…

        • duszyczka pisze:

          Dokładnie Magdo, ta zbytnia skrupulatność wymawiana jest przez niektórych kapłanów jeśli chodzi o wyspowiadane grzechy i częstotliwości spowiedzi.

        • Paweł pisze:

          Może trzeba do tego podchodzić tak, że zarówno dobro, jak i zło, aby było w pełni „skuteczne” MUSI mieć odpowiednią i „materię”, i „formę”. Np. jeżeli mamy piękny utwór klasycystyczny Mozarta (masona), który stylistycznie różni się bardzo niewiele od podobnych utworów innego wielkiego klasyka wiedeńskiego, Josepha Haydna (który masonem nie był) – to można powiedzieć, że „materia muzyczna” tego utworu jest bez zarzutu, czyli „dobra”. A teraz choćby Mozart miał ukrytą intencję – dajmy na to – bluźnienia Bogu w tym utworze, to taka „zła forma” sama z siebie nie zadziała, zwłaszcza jeżeli ta zła intencja była zawsze tylko ściśle tajna, zupełnie niepubliczna, nikomu właściwie nieznana, a w samej muzycznej postaci dzieła NICZYM charakterystycznym się nie ujawniająca.
          Bo chyba na podobnej zasadzie Papież na ŚDM dopuszcza taką a nie inną „materię muzyczną” tych spotkań, przypominającą – niestety, jak zauważył nawet Benedykt XVI – festiwal ROCKOWY: https://www.gosc.pl/doc/3277120.Dni-swietego-rabanu
          Czyli wg tej „teorii” tutaj – choć „materia muzyczna” wydaje się „zła”, to nie towarzyszy jej zła intencja, czyli „zła forma”, a zatem zło nie powinno mieć możliwości skutecznego działania (o ile wszyscy uczestnicy postępują tutaj „według swej najlepszej wiedzy i woli”), [Choć tak nawiasem mówiąc stosowanie „złej materii muzycznej” mnie osobiście wydaje się ZAWSZE ryzykowne, dlatego ja prędzej toleruję „dobrą materię”, której BYĆ MOŻE w ukryciu towarzyszy „zła forma”, zła intencja, ale w niczym charakterystycznym się nie ujawniająca; aniżeli „złą materię muzyczną” zastosowaną w jak najlepszych intencjach, bo – jak to się mówi – „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. Poza tym np. św. Jan Paweł II w encyklice „Veritatis splendor” stwierdził – jak gdyby analogicznie, tyle że w odniesieniu do moralności czynów ludzkich – iż to właśnie „przedmiot czynu”, czyli jego „materia” jest NAJWAŻNIEJSZYM kryterium oceny jego godziwości: „Moralność ludzkiego czynu zależy przede wszystkim i zasadniczo od PRZEDMIOTU rozumnie wybranego przez świadomą wolę” (n. 78: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/veritatis_2.html )]

    • Longin pisze:

      @ Maggie „Żadne pisma o AUTONOMII sztuki mnie nie przekonują” – mam podobne zdanie, które w perspektywie wiary zawsze powinno oznaczać odniesienie do Boga także jako Twórcy piękna, wyrazem którego jest również muzyka prowadząca do spotkania z Nim. Niektórzy kompozytorzy czy artyści otrzymują ku temu specjalne talenty, bywają jednak często zwodzeni, stają się nieudolni lub świadomie wybierają jakąś chorą ideologię lub zwykłe bałwochwalstwo. Nie ma tu jednak kompromisu, tak jak nie ma go w zestawieniu deprawacji z wychowaniem, czy świętości z bluźnierstwem. Owszem zawsze pozostają autonomiczne wybory, ale w sensie wiary lub niewiary w Boga i wszystkich z tego wynikających konsekwencji – tj. w tym przypadku jeśli wiem, że jakiś artysta, naukowiec jest intelektualnie uczciwym, głęboko wierzącym człowiekiem to z całą pewnością jego dzieła (twórczość) służy do oddania chwały Bogu. Na drugim biegunie pozostają jakieś bluźniercze imitacje sztuki związane ze światowym rozgłosem, które są de facto puste lub co gorzej jest to świadome działanie o charakterze bluźnierczym jak owa pseudodyskoteka w Krakowie

      • Maggie pisze:

        @Longin: jakaś pomyłka, bo to NIE JA pisałam nt „Autonomii sztuki”. Wspomniałam tylko, że słyszałam, iż Mozart był masonem i że nie wiem, w której fazie życia. Nam może podobać się jego utwór/twórczość …. ale z tym może być jakby z ówczesną „techno muzyką”, która pociąga współczesnych młodych, od których zachwytów uciekł Lech Dokowicz. Spotkałam CD: specjalnie wybrany Mozart dla … niemowląt … niestety wiele lat temu posłałam „toto” mojej chrześniaczce ☹️ … gdyż muzyka ta miała wpływać kojąco na dziecko i pozytywnie na IQ… wiem, że pusząc te słowa narażam się na podsumowanie mej wypowiedzi i mnie przez okrężny ruch wokół czoła… Nie mamy pewności czy nagrywający, nawet któregoś z klasyków, nie poddają „obróbce okultystycznej” dysku, który wychodzi z wytwórni …

        Powoływaniem się na „autonomię” czyli niezależność, może zasłaniać się każdy bluźnierca etc typu twórcy i odtwórców profanacyjnego przedstawiania Golgoty … a przeciw temu protestowałam podpisując petycje i wysyłając kilka listów, gdzie tylko mogłam. POSZANOWANIE Wartości i Umiar musi być zachowany, a diabelskie kontrowersyjne, pojęcie sztuki zastopowane – dodam tu definitywnie chore „awangardy”, lansowane dla „koneserów”, gdyż np nie mogę pojąć, że ludzie chodzili na obwożoną po świecie, wystawę „arcydzieła”, stworzonego przez psychopatę, nota bene potomka hitlerowca, wystawiającego ludzkie szczątki doczesne.
        Twoje zdanie jest zbieżne z moim.

        • Longin pisze:

          @Maggie: masz rację, nie była to Twoja „autonomiczna” wypowiedź, raczej synteza myśli na bazie wypowiedzi Pawła, którą zacytowałem dosłownie z Twojego komentarza – czyli de facto pomyłki nie było. Oczywiście każdy z nas jest na swój sposób „autonomiczny” w konkluzjach… 🙂

      • Paweł pisze:

        To są BARDZO TRUDNE kwestie, BARDZO TRUDNE w tym sensie, że niełatwo jest dokonać w nich precyzyjnych i trafnych rozróżnień, a – niestety „DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH”, jak to mówią, i chyba dotyczy to zwłaszcza tego typu problemów: relacji wiedza – wiara, państwo – Kościół, wszechwładza Boga – „autonomia” stworzeń Bożych czy ZWŁASZCZA „autonomia” dzieł ludzkich; wobec czego doktryna na ten temat przedstawiona przez Sobór Watykański II jest zapewne dopiero „wstępnym zarysem” i będzie w przyszłości doprecyzowywana („udoskonalana”). Niemniej jednak ja zasadniczo zgadzam się ze stanowiskiem tego Soboru w tych tematach, a NIE z radykalnie przeciwnym podejściem do tych spraw, jakie nieraz dominowało w średniowieczu, a potem powracało np. w epoce baroku (kontrreformacji). Oto na przykład tezy wzięte ze słynnego dokumentu „Dictatus papae” św. papieża Grzegorza VII, które są wobec powyższej doktryny soborowej (ale także wobec DOŚWIADCZENIA, jakie przyniosła Kościołowi WIELOWIEKOWA już historia) po prostu NIE DO PRZYJĘCIA:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Dictatus_Papae
        12. [Papieżowi] wolno władcami rozporządzać, a więc i cesarzy z tronu składać.
        8. On sam tylko może używać insygniów cesarskich.
        23. Biskup rzymski, jeśli kanonicznie został obrany, dzięki zasługom Piotra św., niewątpliwie staje się ŚWIĘTYM [- jest to prawda TYLKO w sensie „sakralności” Papieża, wobec której nawet współczesny kanon 1370 KPK orzeka karę ekskomuniki za stosowanie przymusu fizycznego wobec Papieża (a karę interdyktu za uczynienie tego wobec Biskupa); NIE JEST to jednak PRAWDA w tym sensie, jakoby WSZYSCY Biskupi Rzymscy dostępowali po śmierci zbawienia wiecznego, ponieważ np. w orędziach „Holy Love” możemy wyczytać: „Every day there are priests, bishops and or cardinals that slip to their perdition. Most lose their souls for what they did not do! They did not provide sound spiritual leadership to their flock. Oh yes, there are few – not many – popes in the netherworld as well, and for much the same reason.” – http://www.holylove.org/messages.php?msg_id=9256&srch=1 – CZYLI: „Każdego dnia wielu księży, biskupów i/lub kardynałów wpada w zatracenie wieczne. Większość z nich gubi swoje dusze z powodu tego, czego zaniedbali (zaniechali)! Nie dostarczyli oni [bowiem] zdrowego kierownictwa duchowego swoim owieczkom. I [niestety] jest także trochę – niewielu [wprawdzie] – papieży w piekle, i w dużym stopniu: z tego samego powodu.”]
        Postanowienia Soboru Watykańskiego II wynikają właśnie z takiego doświadczenia historycznego Kościoła, że to brak poszanowania AUTONOMII wiedzy wobec wiary (także odrębnego statusu filozofii wobec teologii), państwa wobec Kościoła, czy spraw poznawalnych empirycznie wobec kwestii objawionych przez Boga – spowodował upadek tak wspaniałych pod wieloma względami epok historii Kościoła, jak średniowiecze czy barok. W średniowieczu bowiem Władza Duchowna czasami „nie patyczkowała się” i nieraz podporządkowywała sobie całą administrację ŚWIECKĄ (a ludzie to tolerowali, ale – jak widać – tylko do czasu), traktując ją w wielu sprawach jako „świeckie ramię Kościoła” (to było trochę „chore” już w założeniu i z czasem się dalej dewaluowało, jak to widać na przykładzie historii krucjat, z których udała się tak naprawdę tylko ta pierwsza, czy na przykładzie takiej oto sekwencji trzech najpotężniejszych papieży średniowiecza: panujący w latach 1073-1085 Grzegorz VII był jeszcze świętym kanonizowanym i to on zapoczątkował papieską potęgę w Europie, gdyż takie były wówczas sympatie ogółu społeczeństwa, ale o najpotężniejszym z nich wszystkich Innocentym III z lat 1198-1216 św. Lutgarda miała już jednak objawienie, że będzie cierpiał w czyśćcu do końca świata, a Bonifacy VIII z lat 1294-1303 to był z kolei raczej tylko wytrawny polityczny gracz zabiegający o świecką supremację papiestwa, aczkolwiek pozbawiony większej świętości, na którym – wobec tego – doczesna potęga papieży zakończyła się na zawsze, wraz z nastaniem zaraz po tym pontyfikacie tzw. „niewoli awiniońskiej papieży”, trwającej 70 lat i zakończonej jeszcze gorszą „wielką schizmą zachodnią”, z którą porządek zrobił dopiero Sobór w Konstancji usuwając lub skłaniając do rezygnacji wszystkich TRZECH ówczesnych papieży/pretendentów do tytułu papieża).
        Innym błędem późnego średniowiecza było przypisywanie niemal tej samej rangi tezom filozoficznym (jeśli były głoszone na uniwersytetach kościelnych) i prawdom wiary, co spowodowało potem kryzys wiary następujący wskutek kryzysu filozofii (reformacja protestancka wybuchła przecież po długim okresie „schyłku” scholastyki, tej wspaniałej wersji filozofii średniowiecznej i w ogóle filozofii wszechczasów).
        W epoce baroku zaś Kościół nie chciał przyjąć do wiadomości empirycznie domniemywanych faktów (mających przy tym wystarczające uzasadnienie, by konstruować wokół nich teorię naukową, np. teorię heliocentryzmu), jeśli wydawało się, że sformułowania Pisma świętego im przeczą [czyli okazało się, że Kuria Rzymska nie zna się nie tylko na fizyce czy astronomii (co byłoby jeszcze wybaczalne, zwłaszcza w tamtych czasach), ale też nie zna się na Biblii, nie zna się na zasadach jej właściwej interpretacji – i to jest ten główny błąd, który św. Jan Paweł II wytknął teologom papieskim w słynnej sprawie Galileusza].

        • Longin pisze:

          @Paweł: Dla mnie zastanawiające jest czy owe trudności w rozróżnieniu pojęć/relacji na płaszczyźnie nauka/wiara/rozum na przestrzeni dziejów wynikały z braku możliwości poznawczych, czy też z „zaciemnienia umysłów” będących skutkiem odejścia od dekalogu, które to odejście doprowadziło do podziałów, a w konsekwencji odstępstwa od Prawdy (czego kulminację przeżywa nasza epoka)

        • Paweł pisze:

          Ja bym powiedział tak (stosując szkolną skalę ocen w odniesieniu do „duchowej gorliwości” poszczególnych epok):
          1. Czasy apostolskie – to była epoka na „SZÓSTKĘ”.
          2. Czasy męczenników pierwszych trzech wieków Kościoła
          https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%99czennicy_wczesnochrze%C5%9Bcija%C5%84scy – to była epoka na „PIĄTKĘ”.
          3. Czasy „teologii Ojców Kościoła” (czasy pierwszych siedmiu Soborów – do VIII wieku) – to była epoka na „CZWÓRKĘ”.
          4. Średniowiecze (od koronacji cesarskiej Karola Wielkiego w roku 800 aż do nastania tzw. „papieży renesansu” począwszy od Mikołaja V w połowie XV wieku ALBO do wybuchu reformacji protestanckiej w roku 1517) – to była epoka na „TRÓJKĘ”.
          5. Tak zwana „era nowożytna” – to była (lub jeszcze jest) dla św. Kościoła Rzymskiego i dla wiary katolickiej, a także – moim zdaniem – dla filozofii (ale nie dla szczegółowych nauk empirycznych ani dla rozmaitych dziedzin sztuki) niestety epoka wbrew pozorom tylko na „DWÓJKĘ” (czyli ocenę „mierną”).
          A resztę możecie sobie dośpiewać… „Apokalipsa” już się chyba zaczęła i można się domyślić – wg tego schematu – na jaką „ocenę” będzie ona zasługiwała.
          CZYLI: Im dalej czasowo jesteśmy od Chrystusa, tym jest „duchowo zimniej”. Chyba że stanie się JAKIŚ CUD…

  21. Czytelniczka pisze:

    Proszę o modlitwę za mojego Syna, o jego nawrócenie. Jak był malutki podawałam mu leki homeopatyczne. Wyspowiadałam się z tego grzechu. Ale mój Syn nie korzysta z Sakramentów Św i nie chodzi na Mszę Św…a raczej sporadycznie. Westchnijcie proszę za nim

    • Bożena pisze:

      +++ we wszystkich intencjach

    • Anula pisze:

      Ja też kiedyś byłam „leczona” homeopatią na pewną chorobę autoimmunologiczną. Miałam chyba 8 lat. Choroba wróciła 3 lata temu i trzyma mocno. Dopiero nie tak dawno przypomniało mi się, że nigdy się z tego nie wypowiadałam, więc zrobiłam to 12 sierpnia. Poprosiłam kapłana podczas spowiedzi, aby w konfesjonale zdjął że mnie skutki brania tego diabelstwa i zwróciłam się wprost przy tym kapłanie do Pana Jezusa tymi słowami: „Jezu, proszę Cię o jakiś znak, że nie ciąża już na mnie żadne skutki brania homeopatii, daj mi znak że mi błogosławisz, proszę…”. Kapłan odprawił modlitwę, ja odeszłam, a 14 sierpnia dowiedziałam się, że jestem po raz trzeci w ciąży :-). Szukałam w internecie modlitwy i pierwsza na jaką trafiłam była taka: ” Jezu, dziękuję Ci za płodność, znak Twojego błogosławieństwa…” To był po prostu piękny znak… A co do mojej Mamy… Nie wiedziała wtedy, w latach 90/2000, że homeopatia to diabelstwa i leczyła tym swoją astmę. 5 lat później zmarła na nowotwór jelita grubego. Czytałam nie tak dawno, że egzorcyści ostrzegają, że homeopatia niby leczy jedną chorobę, a wpędza w drugą, jeszcze gorsza. Pamiętajmy jednak, że błogosławieństwo jest silniejsze od przekleństwa.
      Z Panem Bogiem!

      • Anna pisze:

        Ale poczekajcie bo czegoś nie rozumiem, piszesz ze miałaś 8 lat , no więc byłaś dzieckiem i nie Ty jestes temu winna, owszem jeśli rodzic sie z tego wyspowiada to rozumiem, chociaż też nie miał pojęcia że to zło, bo np.moja wówczas 2 letnia córka od lekarza dostała zlecenie na podawanie kropli homopatycznych i podawałam kilka miesięcy na 3 migdał i też fige z tego wiedziałam ze to nawet homopatyczne, jakoś później się zorientowałam i odstawiłam sama bo nic nie pomagało i w sumie gdzies mi sie w głowie pojawiła myśl ze to gdzieś czytałam ze z punktu religii to jest złe.

        • Anula pisze:

          Anno, to logiczne, nie jestem temu winna, ale skutki to co innego. To są skutki przyjmowania leków, a nie decyzji. Tak jak rodzic wiozący swoje dzieci samochodem i w wyniku nadmiernej prędkości powoduje wypadek przez który jedno dziecko ginie, a pozostałe są kalekami do końca życia. Były winne? Z grzechami jest identycznie. Jeśli nie wiem, że Harry Potter jest zły, a ktoś mi poleci to do czytania, to myślisz, że niewiedza uchroni mnie przed skutkami czytania tego diabelstwa? Tak jak ja, postąpiła też dziewczyna, która opisała swoje nawrócenie na YT „byłam w niewoli szatana”. Jej mama też sobie przypomniała, że leczyła ją kiedyś homeopatią. Ta dziewczyna wiedziała jaka jest moc Spowiedzi i poprosiła o zdjęcie skutków właśnie przez ten Sakrament. A ja dzięki tej dziewczynie zrobiłam to samo. Musiałam powiedzieć kapłanowi, że przyjmowałam, aby zdjąć skutki grzechu mojej Mamy i aby zamknął furtki mojej duszy. Trucizna wypita nieświadomie ma taką samą moc jak wypita świadomie.

        • Kasia pisze:

          Anula, co innego jest dzialanie swiadome a co innego nieswiadome.
          Inaczej czlowiek by z domu nie wyszedl bo wszystko jest potencjalnym zagrozeniem w dzisiejszych czasach. Ale to jest myslenie po ludzku ale kiedy zyjemy blisko Boga idziemy rowniez z Boza Moca. Przeciez napisane jest: ‚weze beda brac do rak i jesli by co zatrutego wypili nie bedzie im szkodzic..’ (Mk16:18)

  22. Czytelniczka pisze:

    Też mówiłam o tym Synowi i prosiłam, aby wyspowiadał się z mojego grzechu i skutków w jego życiu ale nie chce o tym słyszeć….Jezu proszę, Ty się tym zajmij

    • Anna pisze:

      Rozumiem rozumiem ale czasem aż wewnętrzne się człowiek buntuje i złość bierze na to wszystko, czyli co mówicie że muszę córce też teraz kazać się z tego Wyspowiadać hm nie wiem czy to zrozumie i czy się nie będzie buntować ,ale to wszystko trudne:(

    • Anna pisze:

      no a co jeśli sprawa dotyczy 3 letniego dziecka? też podałam nieświadoma syrop homo. przepisany rzeź lekarza. wyspowiadał się z tego, ale jak mogę jtetaz pomoc córce ?

      • Anula pisze:

        Drogie Panie, u takich maleństw wystarczy modlitwa uwolnienia księdza z nałożeniem rąk i jego błogosławieństwo i Wasza Spowiedź. Ale może też upewnijcie się u Ks. Adama Skwarczyńskiego, czy lepiej u egzorcysty? Ja tak zrobiłam tylko dlatego, że moja Mama nie zajęła się tym, kiedy byłam mała i zmarła, więc sama musiałam się tym zająć, a ta dziewczyna ze świadectwa „byłam w niewoli grzechu i szatana” miała sytuację identyczną i świetnie uargumentowała dlaczego poprosiła księdza o zdjęcie skutków właśnie przez Sakrament Spowiedzi. Tylko trzeba trafić na dobrego duszpasterza, który nie zbagatelizuje problemu, tak jak w przypadku dziewczyny ze świadectwa. Ona wręcz wymusiła na księdzu modlitwę uwolnienia. Posłuchajcie tego – naprawdę warto. Najważniejsze, że w porę się tym zajmiecie i szybko zamknięcie furtkę, w przeciwieństwie do mnie, gdzie latami działy się w moim życiu różne złe rzeczy, zanim uświadomiłam sobie, co może być tego stanu przyczyną. Teraz dopiero w w wieku 35 lat odcięłam się, ale ile lat zmarnowanych…

      • bea pisze:

        ja tez ponioslam konsekwencje moich ponad 18 lat temu zainteresowan new age zlych wyborow bo bylam letnia katoliczka ktora zdradziala Jezusa i zlamama 10 przykazan Bozych. wiem ze zasluzylam sobie na taka kare ktora sama wypracowalam grzechami
        Bog dal mi poznac moje winy i nawracalam sie bardzo dlugo ta przemiana jest caly czas. Bog pomaga mi caly czas i Niepokalana Dziewica ale konsekwencje moich zlych wyborow sa widoczne w moim domu maz i syn niewierzacy corka owszem nawrocila sie ale na zachodzie laicyzm boje sie ze bedzie tylko niedzielna katoliczka bez spowiedzi,
        Ojciec tez wojujacy ateista straszne klocimy sie ale jest coraz nieprzyjemniej zreszta wiekszosc rodziny niewierzaca 3 RP
        Wierze w Boze Milosierdzie Nadzieja i Milosc to wielka laska Zaufanie Wszystko w Rekach Boga
        pozdrawiam z Bogiem

        • Maggie pisze:

          @Bea: podobnie ze mną. Jeżeli coś piszę to, aby nikt nie uległ znanym z autopsji lub obserwacji błędom, które były moim udziałem albo tak bardzo bliskie aby tylko po nie sięgnąć. Czasami rozum odbiera, nie tyle zepsucie, co nieświadomość spraw, lub płytka wiedza i sytuacje, zwłaszcza te, które w idealizującej głowie się nie mieszczą. Również niebezpieczna jest pewność „ja tego nigdy nie zrobię” … zamiast „OBYM NIGDY tego nie zrobił/a” – bo inaczej łatwo wpaść w szpony zarozumiałej pychy … z którą potem to już „z górki”…
          Skrucha i modlitwa z pokornym sercem wiele pomaga. O taką pokorę trzeba się modlić np w duchu jak niżej:

          MODLITWA POD CUDOWNYM KRZYŻEM Z LIMPIAS – Hiszpania

          Panie Jezu Chryste,
          Przeniknij mnie Mocą Twojego Ducha.
          Ogarnij mój umysł, serce, wolę, duszę,
          ducha mojego i ciało moje.
          Uzdrów mnie z ran, które w ciągu
          życia zadał mi szatan, ludzie, sytuacje
          i moje własne grzechy.
          Boże Ojcze, w Imię Jezusa Chrystusa
          uwolnij mnie od wszelkiego zła
          i ogarnij Bożym pokojem i miłością.
          Amen.

    • Aniula pisze:

      Kasiu,

      przepraszam, ale trochę mylisz pojęcia. Mówię o zagrożeniach duchowych, więc siłą rzeczy, nie posługuję się ludzkim myśleniem, tylko wiedzą egzorcystów doświadczających rzeczywistości nadprzyrodzonej, czyli nie-ludzkiej. Nie chodzi tu o potencjalne zagrożenia, jak wypadek, czy inne nieszczęścia, ale o zagrożenia dla duszy, wynikające z otwierania w niej jakiejś furtki. Podam Ci przykład: Ojciec Pio egzorcyzmował małe dziecko. Kiedy skończył modlitwę, powiedział: „Niech ojciec dziecka nie przeklina więcej w jego obecności, inaczej demon powróci”. Albo dziewczyna, która była zniewolona latami, a dopiero na egzorcyzmach okazało się, że jej babka była wróżką. Niewinna dziewczyna doświadczyła czym są grzechy międzypokoleniowe.
      Co do cytatu z Ewangelii, wyrwałaś go z kontekstu. Tutaj Pan Jezus mówi o kapłanach i osobach konsekrowanych z charyzmatami, które będą np. uzdrawiać, wypędzać złe duchy, a wypita trucizna im nie zaszkodzi. Należy przytoczyć całość:
      Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.
      Czyli, ci, co uwierzą, ZOBACZĄ, a nie doświadczą na własnej skórze. ZOBACZĄ jak wybrani przez Boga, świadkowie Chrystusa, napełnieni Mocą Ducha Świętego będą działać cuda, dotykać węży i pić truciznę.
      To są zupełnie dwa różne wątki. Ale tak naprawdę nie znamy dnia ani godziny spotkania z Panem. Spójrz na przykłady ostatnich dni: rodzina wyszła na spacer, mąż zginął potrącony na pasach przez drogowego szaleńca. Chłopak ginie 600 metrów od domu, bo wjeżdża w niego pijany kierowca, który ze zderzenia wychodzi bez szwanku. Tydzień przed weselem ginie narzeczony, który zostaje śmiertelnie raniony spadającymi prętami z samochodu ciężarowego, mijając się na zakręcie. Nie chodzi o to, by popadać w paranoje i nie wychodzić z domu, jak to piszesz, tylko po prostu ufać Bogu i żyć tak, by w każdej chwili być przygotowanym na spotkanie z Nim.

      • Kasia pisze:

        Aniula super, ze wszystko wiesz i dzieki za pouczenie. Tu gdzie mieszkam nie ma egzorcysty, jest za to jeden kosciol otoczony murem i drutem kolczastym. Co proponowalabys ludziom ktorzy nie maja dostepu do egzorcysty?

        • Maggie pisze:

          Chyba: Adorację przed Najświętszym Sakramentem. Nawet tylko trwając z paroma słowami w sercu: Jezu, to ja. Ty wszystko wiesz. Bądź uwielbiony …

        • Anula pisze:

          Kasiu,
          Wiem, że nic nie wiem- to wiem na pewno 🙂 ale też nie chciałam Cię urazić swoją wypowiedzią, ani się wymądrzać, czy co. Jeśli tak się poczułaś, to bardzo przepraszam. Jako osoba, która również nie miała dostępu do egzorcysty, a potrzebowała skorzystać ze Spowiedzi u takiej osoby, mogę tylko poradzić to, co sama zrobiłam – poszukałam tego, do którego miałam najbliżej i pojechałam. W internecie jest lista egzorcystów posługujących w polskich diecezjach.

        • Kasia pisze:

          Dzieki Anula. 😊 Tylko w Polsce Bog dziala i jest obecny? Na zwyklej Mszy sw wszedzie na swiecie moze uzdrowic czlowieka jesli bedzie chcial tak czy nie? Czy jesli podadza Ci cos zatrutego Bog moze Cie ochronic przed skutkami czy nie? Czy Bog jest Wszechmocny? Czy posiada wszelka wladze rowniez nad szatanem czy nie?

        • Anula pisze:

          Kasiu,
          Ale o co Ci dokładnie chodzi z tymi pytaniami? Której mojej wypowiedzi dotyczą? To są pytania retoryczne, czy faktycznie szukasz na nie odpowiedzi? Nie bardzo rozumiem Twoje intencje…

        • Kasia pisze:

          Pytalam Ciebie o Twoja wiare w Boga. I oczywiscie, ze nie musisz na nie odpowiadac.
          Tutaj na forum wiekszosc osob to dusze- ofiary, ktore przyjmuja wszystko to co zesle im Bog. Przyjmuja kazde cierpienie i niedogodnosc i cierpliwie znosza do czasu, az Bog sam ich z tego uwolni. To wszystko dla zbawienia grzesznikow.
          Dobrej nocy 😊

        • Anula pisze:

          Kasiu,
          Z każdą Twoją wypowiedzią, coraz mniej Cię rozumiem. Nie musisz mnie atakować, ani spekulować, wystarczy zapytać o coś wprost. Troszeczkę za wcześnie mnie ocenilaś. Wiesz, że od trzech lat choruję na chorobę, na którą nie ma lekarstwa, a ofiarowałam ją i wszelkie cierpienia z nią związane Bogu w intencji nawrócenia grzeszników? Wiesz, że każde cierpienie w czasie porodu ofiarowałam Bogu za duszę w czyśćcu i grzeszników, aż się położne ze mnie śmiały? Mam małe dzieci, nie obciążam swoim problemem nikogo, nawet nie wszyscy w mojej rodzinie wiedzą, że choruję. Jestem niewolnikiem Maryi, więc dla siebie nie mam nic. Nie segreguj ludzi na podstawie własnych odczuć, bo możesz być w błędzie. Żadna Twoja wypowiedź nie miała odniesienia do tego, co piszę. Mam również kilka pytań do Ciebie, ale aż tak mi nie zależy, żeby wdawać się w jakieś dziwne przepychanki. Ja mówię do Ciebie po chińsku, Ty mi odpowiadasz po japońsku. Dajmy już temu pokój.

        • Kasia pisze:

          Anula, nie oceniam Ciebie. Nie oceniaj ani spekuluj rowniez na moj temat skoro o tym mowa. Nic o mnie nie wiesz i nie musisz wiedziec ani rozumiec. Wystarczy, ze Bog to wszystko wie.
          Zbieramy sie tutaj, zeby budowac swoja wiare i modlic sie o siebie nawzajem. Wiec nie wiem skad u Ciebie taki ton wypowiedzi.

          Przykro mi z powodu Twojej choroby.
          Z Panem Bogiem.

  23. Renata Anna pisze:

    Duszy złączonej z Bogiem lęka się szatan jak samego Boga.
    św. Jan od Krzyża
    Szatan boi się wszystkich, którzy żyją w przyjaźni z Bogiem, boi się człowieka pobożnego. Pobożność wyrywa z pola jego oddziaływania wiele dusz. Im gorliwiej ktoś dąży do doskonałości – według stanu, w którym żyje – tym straszliwszy staje się dla szatana. Człowieka świętego boi się on jak samego Boga. Święta Teresa od Jezusa, dla której upadły anioł jest nie tylko przeciwnikiem ludzkości, ale i jej osobistym nieprzyjacielem, wyznaje: ”Jeśli Pan Jezus jest potężny i możny, jak widzę, że jest, jak wiem, że jest, i jeśli złe duchy są niewolnikami Jego – jak nie masz wątpienia, że są, bo tak uczy wiara – cóż więc one mogą mi zrobić złego, skoro jestem służebnicą Pana i Króla najwyższego? Czemu więc miałoby mi zabraknąć odwagi do walki chociażby z całym piekłem? Brałam do ręki krzyż i rzeczywiście Bóg mi dodawał odwagi, bo tak w jednej chwili czułam się odmieniona, iż nie byłabym się ulękła wzywać ich wszystkich do walki, tak byłam pewna, że tym krzyżem z łatwością ich zwyciężę… Są to, zdaniem moim, ostatni tchórze. Skoro poczują, że masz ich za nic, tracą odwagę i siła ich opuszcza. Mężni są ci wrogowie nasi tylko z takimi, którzy uciekają od walki i tego tylko napastują, kogo widzą, że sam się im poddaje”.
    https://www.karmel.pl/21-pazdziernika/

  24. Longin pisze:

    @Paweł: z 15:52
    W zakresie „duchowej oceny” gorliwości epok zgadzam się w pełni z tą syntezą, jest nie tylko błyskotliwa, ale trafna.
    Piszesz „Im dalej czasowo jesteśmy od Chrystusa, tym jest „duchowo zimniej”. Chyba że stanie się JAKIŚ CUD”… A może tym cudem jest JEGO ponowne przyjście, kiedy Jego Królestwo zostanie odnowione, będzie to zatem druga Piećdziesiątnica, czyli Apokalipsa się wypełni.
    Może tylko doprecyzujmy pojęcie „duchowego zimna” które odnosi się do naszej duchowej oziębłości, bowiem ze strony Nieba jest zgoła inaczej w naszej epoce, o czym świadczy chociażby ilość objawień prywatnych.

    • Paweł pisze:

      Przyszedł mi teraz do głowy taki żart:
      Wyczytałem w Internecie [jako że ja sam osobiście nigdy nie miałem z tym zagadnieniem do czynienia w czasie mojej edukacji – to była nie ta epoka], że „w przypadku przedmiotów: RELIGIA i ETYKA ocena niedostateczna nie wpływa na otrzymanie promocji do następnej klasy” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Szkolna_skala_ocen_w_Polsce
      No więc, hmm…, być może – pomimo tego, że czekająca nas „Apokalipsa” będzie zasługiwała na ocenę „niedostateczną” („JEDYNKĘ”) – to niewykluczone, iż DA SIĘ uzyskać „promocję” do następnej epoki [gdyż wg tych powyższych przepisów wystarczy mieć w szkole oceny pozytywne z przedmiotów „empirycznych” i ewentualnie „artystycznych” :))) ].
      W pewnym sensie TO ŚWIETNIE; tyle tylko, że jeśliby dalej zastosować ten „schemat historyczny”, to by oznaczało, iż następna, FINALNA już epoka (siódma z kolei) będzie zasługiwała na ocenę „ZERO”. Nie wiem dokładnie, czy obecnie stosuje się kiedykolwiek oficjalnie tego typu „szkolne noty” ani nie wiem, co one z punktu widzenia formalno-prawnego oznaczają. Bo w myśl tego należałoby „wyprorokować sobie”, co nas może czekać……..

      • Paweł pisze:

        Mogę jeszcze dodać, że nasze podejście do PRZYSZŁOŚCI może być i optymistyczne, i pesymistyczne. Do optymizmu skłaniają np. takie słowa Pana Jezusa do św. Brygidy i do Justyny Klotz:
        „BARDZO CZĘSTO JEST TAK, ŻE TEN, KTO DZISIAJ JEST ZŁY, JUTRO STAJE SIĘ DOBRY.” („Objawienia” św. Brygidy, Księga IV, rozdział 47)
        [Za: Św. Brygida Wielka „Objawienia i inne dzieła”, str. 172 – wydanie Wydawnictwa „M”, Kraków 2004, przekład z języka łacińskiego: ks. Jan Hojnowski SCJ, o. Salezy Kafel OFMCap., ks. Tadeusz Wietecha SCJ]
        SŁOWA PANA JEZUSA do Justyny Klotz O SAKRAMENCIE POKUTY:
        „Gdybyś wiedziała, jak chętnie udzielam przebaczenia. Tego nie można ująć słowami! Gdyby wszyscy zaczęli raptem żałować za swe winy — musiałyby padać kwiaty z nieba…” – http://www.duchprawdy.com/justyna_klotz_bog_przemawia_do_duszy.htm

        Natomiast dowcipne, ale pesymistyczne podejście zaprezentował znany nasz poeta, a jednocześnie Książę-Biskup Warmiński, Ignacy Krasicki – w swoim „WSTĘPIE DO BAJEK”:
        «Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził;
        Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził;
        Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał;
        Był autor, co się z cudzéj sławy rozweselał;
        Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
        Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał;
        Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
        Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał.

        A cóż to jest za bajka? Wszystko to być MOŻE!
        PRAWDA; jednakże ja to między bajki włożę.»
        https://klp.pl/krasicki/a-7634.htmlhttps://pl.wikisource.org/wiki/Wst%C4%99p_do_bajek

Odpowiedz na Maggie Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s