Kiedy kochamy Boga miłością interesowną…

Myślę, że chociaż raz w życiu przeżyliście coś takiego, kiedy ktoś Wam mówił, że Was kocha. Mówił: „kocham cię, bardzo cię kocham” a później się okazuje, że ktoś tylko Cię potrzebuje jak instrumentu do czegoś. I okazuje się, że w ogóle nie jesteś dla niego kimś wartościowym. Wykorzystał co trzeba i zostawił!

Nawet nie zadzwonił, nie powiedział „do widzenia” – nawet nie powiedział „spieprzaj”! Jak się wtedy czujesz?

Jeśli ktoś z Was chociaż raz w życiu coś takiego przeżył, to wie, co czuje Pan Bóg, kiedy my Go kochamy interesowną miłością! Kochamy Cię, bo Cię potrzebujemy, załatw nam to….

Mocne? Mocne!!!
To nie ja – to tylko ojciec Augustyn Pelanowski!

Link do nagrania podam wieczorem lub jutro – na razie „prześpijcie się” z tym fragmentem, niech w Was (nas) wszystkich on owocuje 🙃🤣🙈

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Kiedy kochamy Boga miłością interesowną…

  1. aga pisze:

    Bardzo ważny wątek poruszony dla naszej ostatecznie wieczności, bo rzecz dotyczy INTENCJI. Zatem czyn czy słowo mogą być jak najbardziej szlachetne, jednak jeśli intencja jest zła, to te piękne słowa i czyny są niecne. I szatan potrafi nieraz nakłonić do dobrego czynu, aby uzyskać to, co zamierzał a jego intencje zawsze są podłe! Rzecz z pozoru wydaje się łatwa, jednak intencja jest niczym impuls, myśl i zależy od czystości serca.
    Pan Andrzej opowiada z pobytu po tamtej stronie również o intencji i jej wpływie na wycenę życia człowieka w wieczności… : https://krakow.tvp.pl/27736574/sila-modlitwy

  2. m pisze:

    Duch Święty daje wspaniałe nauczanie i zrozumienie Słowa Bożego przez o. Augustyna.

  3. Daria pisze:

    Proszę o wyjaśnienie na czym polega krucjata 33 Komunii świętych? Chciałabym też podjąć się…

  4. AnnaSawa pisze:

    Włoski egzorcysta: to nie zmiany klimatu powodują huragany i tornada ale ludzkie grzechy.

    Świat zmierza ku końcowi, dowodem tego są huragany i trzęsienia ziemi – mówi znany włoski egzorcysta, ks. Antonio Mattatelli. Tych kataklizmów nie powodują jednak zmiany klimatu, ale grzechy.
    W rozmowie z dziennikarzami włoskiego radia Cusano Campus ks. Antonio Mattatelii wskazał, że ludzkość może wkrótce gorzko pożałować swoich grzechów. – Nie chodzi o zasadniczy koniec świata, ale o koniec tego świata już tak. Dowodzą tego nagłe i potężne katastrofy naturalne. Przyszłość jest niepewna. Dotarliśmy do ostatniej stacji współczesności – stwierdził dosłownie kapłan.
    Egzorcysta mówił też o innych zagrożeniach, wskazując na problem diabelskich motywacji północnokoreańskiego reżimu komunistycznego. – Za Kim Dzong-unem stoi bez wątpienia szatan, bo w Korei Północnej wszystkie religie są zakazane. Dozwolony jest tylko kultu osoby przywódcy, który chce zastąpić Boga – ocenił.
    Kapłan wykluczył też możliwość przeprowadzenia egzorcyzmu nad koreańskim dyktatorem, wskazując, że potrzebna byłaby tu fizyczna bliskość. Można jednak otoczyć go modlitwą i przeprowadzić swego rodzaju egzorcyzm modlitewny, tak, jak zrobił to papież Pius XII w przypadku Adolfa Hitlera.
    Ks. Antonio Mattatelli jest uczniem kapucyńskiego egzorcysty, Cipriano De Meo. Znał również osobiście zmarłego we wrześniu ubiegłego roku paulistę ks. Gabriele Amortha SPP, głównego egzorcystę Watykanu. Ks. Mattatelli przyjął święcenia kapłańskie w 1997 roku i jeszcze niedawno był najmłodszym egzorcystą Rzymu.
    Posługuje w Montemurro w prowincji Potenza, gdzie jest dyrektorem diecezjalnego Centrum Powołań. Od chwili ogłoszenia motu proprio „Summorum Pontificum” 45-letni dziś kapłan celebruje Mszę Świętą w obu formach rytu rzymskiego.

    Read more: https://www.pch24.pl/#ixzz65NEHSpF9

  5. AnnaSawa pisze:

    Kard. Sarah nas zawstydził. Od początku Eucharystii, jakby „nieobecny”, ze spuszczonym wzrokiem, wbity w fotel, emanujący spokojem zmieszanym z cierpieniem, przy ołtarzu prawie niewidzialny. Nie było kard. Sarah, był Jezus. Żywy, prawdziwy, zgnieciony naszymi grzechami, umierający w męczarniach na krzyżu. Kardynał wszedł na Golgotę. Stanął pod krzyżem, zniknął zupełnie, stając się czystą szybą, subtelnym szkłem, przez które było widać tylko Chrystusa. Zawstydził nas gość z Watykanu i przypomniał (szczególnie kapłanom), że Eucharystia jest anamnezą, uobecnieniem męki i śmierci Chrystusa, jest Przenajświętszą Ofiarą. „Niewidzialność” celebransa z Watykanu krzyczała świętą ciszą: przestańcie gwiazdorzyć! Grać pierwsze skrzypce, rozglądać się na lewo i prawo, rzucać na patenę Ciało Chrystusa jak jakiś ochłap!

    „Kościół nie potrzebuje reformatorów, ale świętych” – przypomniał kard. Sarah. Po ludzku nie da się Kościoła zreformować, bo rzeczywistość Kościoła ma wymiar bosko-ludzki. Zreformuj Ducha Świętego… Brzmi zabawnie. Ale patrząc na to, co dzieje się w naszym Kościele, zabawne już nie jest. Pogubiliśmy się mocno, ale jest nadzieja – konkluduje kard. Sarah. Trzeba paść twarz i oddać cześć Bogu, trwać w pokornej modlitwie, karmić się Ciałem Chrystusa, Jego sakramentalnym Miłosierdziem, Słowem Bożym, poznawać (i być jej wiernym) katolicką naukę, mającej swoje źródło w Tradycji Rzymskokatolickiej i Piśmie Świętym. Nade wszystko jednak powrócić do wielkich źródeł świętej liturgii, nie wypaczając jej i nie odzierając z jej świętej sakralności. ..”

    https://www.dommigrant.org/post/%C5%9Bwiat-umiera-z-zimna-krzyk-kard-r-sarah-o-ogie%C5%84-wiary

  6. wobroniewiary pisze:

    Piątek – Adoracja Krzyża w San Giovanni Rotondo ze św. O. Pio i Matką Boską Częstochowską ❤
    Teraz – na żywo

  7. wobroniewiary pisze:

    Madonna Częstochowska w Domu Ulgi w cierpieniu ❤

  8. wobroniewiary pisze:

    USA: Biskup Joseph Strickland klęka na chodniku po debacie biskupów

    12 listopada hierarcha stanął w obronie prymatu świętości życia i potraktowania w liście biskupów obrony życia nienarodzonych jako kwestii „wyróżniającej się”. Wraz z abp. Charlesem Chaputem przeciwstawił się tym samym kard. Blase’pwi Cupichowi i biskupowi Robertowi McElroyowi, którzy chcieli pominąć w dokumencie „priorytetową rolę” walki o prawo do życia nienarodzonych

  9. duszyczka pisze:

    Odnośnie tematu tego wpisu, to przeczytałam ostatnio takie zdanie, że uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. jest dla wielu obowiązkiem, ale codzienne w niej uczestnictwo jest już miłością❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s