16 listopada – Święto Matki Bożej Miłosierdzia

Matka Boża Miłosierdzia
http://www.faustyna.pl

Maryja jest Tą, która w sposób szczególny i wyjątkowy doświadczyła miłosierdzia, a równocześnie też w sposób wyjątkowy okupiła swój udział w objawieniu się miłosierdzia Bożego ofiarą serca. Ona najlepiej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia. Wie, ile ono kosztowało i wie, jak wielkie ono jest (por. DM*, 9).

Matka Boża Miłosierdzia choć czczona jest w Kościele pod tym tytułem od dawna, to jednak literatura teologiczna na ten temat jest wyjątkowo skąpa. Matka Boża Miłosierdzia jest przede wszystkim Tą, która dała światu Syna Bożego, Wcielone Miłosierdzie, i daje Je nieustannie, prowadząc do Niego wszystkich wierzących. Najpełniejsze uzasadnienie tego tytułu Maryi współcześnie podaje Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Dives in misericordia”. Pisze w niej, że Maryja jest najpierw Tą, która w sposób wyjątkowy doświadczyła Bożego miłosierdzia, gdy została zachowana od grzechu pierworodnego i obdarzona pełnią łaski, by stać się Matką Syna Bożego. W czasie Zwiastowania wyraziła zgodę, w Betlejem porodziła Syna Bożego w ludzkim ciele i przez całe życie uczestniczyła w objawianiu przez Niego tajemnicy miłosierdzia Bożego aż po ofiarę, którą złożyła u stóp krzyża. Dlatego Maryja jest Tą, która najpełniej zna tajemnicę Bożego miłosierdzia, wie, ile ono kosztowało i jak wielkie ono jest (DM* 9).
Ona też głosi miłosierną miłość Boga z pokolenia na pokolenie od dnia, w którym wyśpiewała „Magnificat’ na progu swej krewnej Elżbiety, i prowadzi ludzi do Zbawicielowych zdrojów miłosierdzia. Miłosierna miłość Boga w dziejach Kościoła i świata nie przestaje objawiać się w Niej i poprzez Nią. Jest to objawienie szczególnie owocne – napisze Jan Paweł II – albowiem opiera się w Bogarodzicy o szczególną podatność macierzyńskiego serca, o szczególną wrażliwość, o szczególną zdolność docierania do wszystkich, którzy tę właśnie miłosierną miłość najłatwiej przyjmują ze strony Matki(DM*, 9).

Maryja jest Matką Miłosierdzia także i z tego względu, że przez Jej pośrednictwo spływa na świat miłosierdzie Boga w postaci wszelkich łask. Jej macierzyństwo wobec wszystkich ludzi trwa nieustannie – jak podkreśla Sobór Watykański II – albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny(KDK**, 62).
Maryja nazywana jest Matką miłosierdzia, Matką Bożą miłosierdzia lub Matką Bożego miłosierdzia, a każdy z tych tytułów – jak pisze papież Jan Paweł II – ma głęboki sens teologiczny. Te tytuły mówią bowiem o Maryi jako o Matce Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Jako o Tej, która doświadczywszy miłosierdzia w sposób wyjątkowy, w takiż sposób „zasługuje” na to miłosierdzie przez całe życie, a nade wszystko u stóp krzyża swojego Syna (DM 9). Ona je głosi i wyprasza całemu światu.

Matko, Twoja pokora, uniżenie i całkowite zawierzenie Bogu wyniosło Cię do godności Królowej Nieba. Zaszczytne tytuły nie przemieniły Twojej natury. Nadal pozostajesz cicha, wierna i całkowicie oddana Bogu. Służysz Mu nadal kierując ludzi ku Bożemu Majestatowi, nie zatrzymując ich wzroku na sobie. “Od śmierci Pana Jezusa Maryja stała się naszą Matką Miłosierdzia, albowiem wyjednała nam łaski i sprowadza Miłosierdzie Boże na nas”. Dziękujmy Bogu za zaufanie jakim obdarzył Matkę Swego Syna i za Jej pokorne “fiat”, które przemieniło świat: “wielbi dusza moja Pana i raduje się Duch mój w Bogu Zbawicielu moim, bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy! Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie!”

Inne modlitwy i kult:
http://www.faustyna.pl/

MODLITWA DO MATKI BOSKIEJ OSTROBRAMSKIEJ

O Pani moja, Święta Maryjo!
Twojej łasce, osobliwej straży i miłosierdziu Twojemu dzisiaj i każdego dnia, i w godzinę śmierci mojej duszę i ciało moje polecam; wszystkie nadzieje i pociechy moje, wszystkie uciski i dolegliwości, życie i koniec życia mojego Tobie poruczam, aby przez zasługi Twoje wszystkie uczynki moje były sprawowane i rządzone według Twojej i Syna Twego woli. Amen.

Najświętsza Maryja Panna Ostrobramska Matka Miłosierdzia

Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie;
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem,
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Adam Mickiewicz

Ostra Brama w WilnieZarówno cudowny obraz, jak i kaplica, w której się mieści, oraz sama Ostra Brama mają bogatą historię, ściśle wiążącą się z historią rozbudowy Wilna. Na przełomie XV i XVI w. postanowiono otoczyć je murem obronnym. Powstało dziewięć bram miejskich, z których jedna (jedyna zachowana do naszych czasów) nosiła nazwę Miednickiej, inaczej Krewskiej. Nieco później przyjęła się inna nazwa bramy – Ostra. Zgodnie z tradycją na bramach obronnych zawieszano święte obrazy. Ostra Brama po obu jej stronach również miała własne obrazy, które po pewnym czasie uległy zniszczeniu. Jednym z tych obrazów był wizerunek Matki Bożej. Z czasem miejsce to stało się miejscem modlitwy do Maryi.
Kult Matki Miłosierdzia z Ostrej Bramy jest ogromny i niezrównany w swej sile. Sięga drugiej połowy XVII w. i wiąże się z obroną murów miasta. Jednakże wyraźne jego wzmożenie nastąpiło w I połowie XVIII w. Szczególny rozwój czci Matki Miłosierdzia nastąpił po rozbiorach Polski. W 1993 roku modlił się w kaplicy w Ostrej Bramie św. Jan Paweł II. Ofiarował wtedy Matce Bożej Miłosierdzia złotą różę. Kult Matki Bożej Ostrobramskiej jest ciągle żywy i obecny nie tylko na terenie Litwy, ale także w sąsiednich krajach. W Polsce około 30 parafii ma za patronkę Matkę Bożą Ostrobramską.

Oryginalny obraz jest namalowany temperą na ośmiu dębowych deskach, jest więc duży. W późniejszych latach obraz został przemalowany farbą olejną; zmieniono także wizerunek Matki Bożej (zamalowano m.in. pukiel włosów wymykający się spod chusty i skrócono palce dłoni). Nie znamy twórcy obrazu. Namalowano go prawdopodobnie w I poł. XVII wieku na wzór obrazu Martina de Vosa – flamandzkiego artysty. Dzisiaj odrzuca się całkowicie wersję o wschodnim pochodzeniu obrazu, który miał przywieźć z wyprawy książę litewski Olgierd w XIV wieku, jak też i to, że Matka Boża ma twarz Barbary Radziwiłłówny.

Najświętsza Maryja Panna OstrobramskaGłowę Matki Bożej zdobią dwie korony. Pierwsza pochodzi z końca XVII wieku, w XIX wieku ozdobiona została klejnotami ofiarowanymi jako wota. Druga korona, z połowy XVIII wieku, podtrzymywana jest przez dwa aniołki i ozdobiona sztucznymi kamieniami. 2 lipca 1927 r. odbyła się uroczysta koronacja obrazu złotymi koronami. Dokonał jej arcybiskup metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski w obecności prezydenta Ignacego Mościckiego i marszałka Józefa Piłsudskiego.
Obraz przedstawia pochyloną Madonnę bez Dzieciątka. Głowę otoczoną promienną aureolą Maryja lekko pochyla w lewo, smukłą szyję zdobi szal. Jej twarz jest pociągła, półprzymknięte oczy dodają jej powagi; ręce trzyma skrzyżowane na piersiach.

Ostra Brama wiąże się również w istotny sposób z kultem Miłosierdzia Bożego. Obraz Miłosierdzia Bożego został namalowany w Wilnie i wystawiony publicznie właśnie w Ostrej Bramie (26-28 kwietnia 1935 r.). Tu też św. Faustyna miała wizję triumfu obrazu Miłosierdzia Bożego.

Bardzo silne są też związki św. Jana Pawła II z Ostrą Bramą:
„W momencie mojego wyboru na Stolicę Piotrową pomyślałem o Matce Najświętszej z Ostrej Bramy” (6 września 1993 r.); „Niedługo po tym, jak niezbadanym wyrokiem Bożym zostałem wybrany na Stolicę Piotrową, udałem się do litewskiej kaplicy Matki Miłosierdzia w podziemiach Bazyliki Watykańskiej. I tam, u stóp Najświętszej Dziewicy, modliłem się za was wszystkich” (8 września 1993 r.).
Opiece Matki Miłosierdzia św. Jan Paweł II przypisuje uratowanie z zamachu z 13 maja 1981 r.: „Kiedy mogłem kontemplować oblicze Matki Bożej w sanktuarium w Ostrej Bramie w Wilnie, skierowałem do Niej słowa wielkiego polskiego poety, Adama Mickiewicza: «Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie! (…) Jak mnie (…) do zdrowia powróciłaś cudem!». Powiedziałem to na koniec modlitwy różańcowej odmówionej w sanktuarium ostrobramskim. I głos mi się załamał…” (13 maja 1994 r.).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

69 odpowiedzi na „16 listopada – Święto Matki Bożej Miłosierdzia

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Maria Koda pisze:

    AMEN ❤

  3. Euzebia pisze:

    Witaj, Oblubienico Dziewicza.
    Witaj, przez którą jaśnieje radość Witaj, dla której klątwa odpuszczona, Witaj, która Adama podnosisz z upadku. Witaj, która od łez uwalniasz Ewę.
    Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna. Witaj, głębino nawet anielskim okiem niezbadana. Witaj, bo jesteś Tronem Króla. Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy
    Witaj, Gwiazdo Słońce nam ukazująca, Witaj, Łono Boskiego Wcielenia, Witaj, przez którą stworzenie się odnawia, Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje.
    Witaj, drabino, po której sam Bóg z Nieba zstąpił. Witaj, moście, wiodący z ziemi ku Niebiosom. Witaj, cudzie, o którym słów brak jest Aniołom, Witaj, rano bolesna zadana demonom.
    Witaj, Światłość rodząca w sposób niewymowny, Witaj, któraś nikomu nie wyjawiła “Jak” swej tajemnicy, Witaj, która przekraczasz wiedzę wszystkich mędrców, Witaj, która wierzącym rozjaśniasz umysły.
    Witaj, Matko Baranka i Pasterza, Witaj, zagrodo duchowych owieczek, Witaj, obrono od wilków niewidzialnych, Witaj, Bramy Raju nam otwierająca.
    Witaj, bo z ziemią śpiewają radosne Niebiosa, Witaj, bo z Niebem pląsa szczęśliwa ziemia, Witaj, Ty, Apostołów niemilknące usta, Witaj, niezwyciężone męstwo zwycięstwa wieniec noszących.
    Witaj, podporo Wiary naszej mocna, Witaj, Łaski dowodzie jasny, Witaj, która piekło ogałacasz, Witaj, która nas chwałą przyodziewasz.
    Witaj, Matko Gwiazdy niezachodzącej, Witaj, Promieniu Dnia Mistycznego, Witaj, gasząca zarzewie fałszu, Witaj, oświecająca wyznawców Trójcy Świętej.
    Witaj, przez którą tyran nieludzki wygnany ze swojego władztwa, Witaj, ukazująca Chrystusa – Pana, ludzi Przyjaciela, Witaj, wyzwalająca od pogańskiego bałwochwalstwa, Witaj, ocalająca od brudnych uczynków.
    Witaj, kładąca kres pogańskiej czci ognia, Witaj, tłumiąca płomień namiętności, Witaj, Przewodniczko wierzących po Drodze Mądrości, Witaj, Radości wszech ludzkich pokoleń.
    Witaj, Oblubienico Dziewicza.
    Źródło: AKATYST KU CZCI BOGURODZICY

  4. Mirek pisze:

    Wielkie Bóg zaplac p Ewo i wszystkim którzy modlili sie o zdrowie dla mojej wnuczki Gabrysi 2.5 roku. Dzisiaj wyszla ze szpitala po dwóch ciężkich operacjach.Mialem lzy w oczach jak skojarzylem,że urodzila sie w maju po powrocie nas dziadków od Maryjii Matki Milosierdzia z Wilna a dzisiaj w Jej święto wyszla ze szpitala. Bądź uwielbiony Boże w Trójcy Sw.jedyny przez Maryje Matkę Milosierdzia i najmilsza Matkę moją !

  5. wobroniewiary pisze:

    Jakież to prawdziwe… Szczególnie teraz, gdy pojawiają się już ozdoby bożonarodzeniowe… Ponad miesiąc wcześniej…

  6. Euzebia pisze:

    KORONKA DO MATKI BOŻEJ MIŁOSIERDZIA
    (składa się z trzech dziesiątków)

    Na początku:
    Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia, Życie, Słodyczy i Nadziejo nasza, witaj. Do Ciebie wołamy, wygnańcy synowie Ewy. Do Ciebie wzdychamy, jęcząc i płacząc na tym łez padole. Przeto Orędowniczko nasza, Twoje Miłosierne oczy na nas zwróć, a Jezusa, Błogosławiony Owoc Żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż. O Łaskawa, o Litościwa, o Słodka Panno Maryjo.

    Na dużych paciorkach:
    Maryjo, Matko Łaski i Matko Miłosierdzia, broń nas od nieprzyjaciół i przyjmij w godzinę śmierci. (1 raz).

    Na małych paciorkach:
    Maryjo, Matko Miłosierdzia, uproś nam Miłosierdzie u Syna Swojego (10 razy).

    Na zakończenie:
    Otwierasz przed nami, Najmiłosierniejsza Matko, szeroko Swe ramiona i wyciągasz ręce pełne wszelkich łask i darów. Twoje Serce Matczyne pragnie nas obdarzyć wszystkim, czego potrzebujemy. Zachęceni tą dobrocią z ufnością zwracamy się do Ciebie. Uproś nam, Matko, wszystko to, co jest nam potrzebne, a przede wszystkim spraw Swym Możnym Pośrednictwem, abyśmy strzegli czystości i niewinności, wiernie i wytrwale pielęgnowali dziecięcą miłość ku Tobie, a w sercu nosili Obraz Serca Twojego Syna. Niech To Serce nas broni, kieruje nami i zaprowadzi nas do Światłości Wiecznej. Amen.

  7. Euzebia pisze:

    Fragment z „Dzienniczka” św. Faustyny Kowalskiej:

    W czasie Mszy Św. przed Ko­munią Świętą było odnowienie ślubów. Kiedy wyszłyśmy z klęcz­ników i zaczęłyśmy mówić formułę ślubów, nagle stanął Jezus obok mnie w szacie białej, przepasany pasem złotym i rzekł do mnie:
    Udzielam ci wieczystej miłości, aby czystość twoja była nieskalana, i na dowód, że nie będziesz nigdy doznawać pokus nieczystych ­zdjął Jezus pas złoty z siebie i przepasał nim biodra moje. Od tej chwili nie doznaję żadnych poruszeń przeciwnych cnocie ani w sercu, ani w umyśle. Zrozumiałam później, że to jest jedna z naj­większych łask, którą mi wyprosiła Najświętsza Maryja Panna, bo o tę łaskę prosiłam Ją przez wiele lat. Od tej pory większe mam nabożeństwo do Matki Bożej. Ona mnie nauczyła wewnęt­rznie kochać Boga i jak we wszystkim pełnić Jego świętą wolę. Radością jesteś, Maryjo, bo przez Ciebie Bóg zszedł na ziemię do serca mego.(Dz.40)

  8. Tomek pisze:

    Czy ktoś ma więcej informacji nt. wydarzenia opisanego poniżej:
    http://www.domymodlitwyjp2.pl/pl/wolna-elekcja-krakow-24xi2019
    Pozdrawiam Ciebie Ewo i wszystkich czytelników
    Z Bogiem!

  9. Ania pisze:

    To nie sen liderzy powiązani z tymi sekciarskimi grupami działają w Polsce często pod płaszczykiem Kościoła katolickiego. Liderką jest m.in. Agata Wartak bliska znajoma Marcina Zielińskiego.
    „Duch święty” ładuje już telefony, naprawia zęby i słuchajcie nawet odchudza 😀 😀 😀 Paranoja !!!! To co oni wyprawiają jest ciężkim grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Jak Pismo Święte mówi On ma przekonać świat o grzechu. W życiu nie chodzi o spektakularne zjawiska ale o zbawienie… Nie dajcie się nabrać na te pełne emocji fałszywe duplikaty Boga
    https://www.facebook.com/ania.kuras.7/posts/2744472455574839

  10. mcc2 pisze:

    Ja sobie zerknołem na na te domy modlitwy jpII organizowane przez pana z Leszna . i jedno jest ciekawe na 2800 zarejestrowanych domów modlitwy 1400 jest w domach z woj. Lubelskiego. Coś w tym jest , że połowa wierzących w orędzia Marii od Apokalipsy jest z tego województwa.

    • wobroniewiary pisze:

      Ej to chyba różne domy – te od Michaliny, Alicji i te z Leszna (choć jednym duchem podszyte)

      • mcc2 pisze:

        To te same domy . Alicja MM od apokalipsy to Alicja Maria Michalina . Tak to mówi dokładnie lektor na początku niektórych orędzi na youtube.

      • mcc2 pisze:

        I to jest ciekawe że połowa zapisanych jest z tego samego województwa , podczas gdy z pozostałych województw liczba zapisanych wynosi od 40 do 150 . To jest dziwne bo największa uczelnia katolicka KUL jest w Lublinie, tylu magistrów , profesorów , teologów a lud pospolity wszytko łyka jak nigdzie indziej w kraju.

    • wobroniewiary pisze:

      Tak jak i ona, mnie ciągną na spotkanie z nią ale ja zapieram się rękami i nogami 😀

  11. AnnaSawa pisze:

    Salezjanin, biskup diecezjalny katowicki w 1926, arcybiskup metropolita gnieźnieński i poznański w latach 1926–1946, arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski od 1946 do 1948, prymas Polski od 1926 do 1948, kardynał prezbiter od 1927, sługa Boży.
    Kard. August Hlond

    „Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną broń, której Polska używając, odniesie zwycięstwo – jest Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga.

    Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem. Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę.

    Nowa Polska będzie dostojna, mocna, wielka, a nawet atrakcyjna i przewodząca właśnie przez to, że szczerzej niż kiedykolwiek i konsekwentniej niż inni oprze swe życie i swą politykę na zasadach Chrystusowych.

    Jesteśmy świadkami zaciętej walki między państwem Bożym a państwem szatana. Wprawdzie walka ta stale się toczy bez zawieszenia broni, walka najdłuższa i najpowszechniejsza, dziś jednak na oczach naszych toczy się ona tak zawzięcie jak nigdy. Z jednej strony odbywa się zdobywczy pochód Królestwa Chrystusowego, z drugiej zaś strony ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak to jeszcze nigdy nie bywało. Nowoczesne pogaństwo, opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. Upaja się wizją społeczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boże, a w którym pojęcie religii i moralności chrześcijańskiej są wytępione bezpowrotnie.

    Wynik tej rozgrywki pomiędzy państwem Bożym a państwem szatana nie nastręcza wątpliwości. Kościół ma zapewnione zwycięstwo: „Bramy piekielne nie przemogą”. Chodzi tylko o to, by każdy człowiek rzucił na szalę tego zwycięstwa zasługę swego moralnego czynu. (…)

    Od nas zależy, by godzinę triumfu przyspieszyć. Każdy z nas w tym boju ma wyznaczone stanowisko. Kto na swoim posterunku nie daje z siebie wszystkiego, jest zdrajcą sprawy Bożej i naraża na niebezpieczeństwo innych. Kto zaś z tej walki z wygodnictwa się usuwa, jest dezerterem z szeregów oficerskich Chrystusa.

    Pragniemy przestrzec Was, kochani Bracia i Siostry, przed nastrojami smutku, przed myślami rozpaczliwymi, przed nierozważnymi czynami. Przymusową pokutą łamie sprawiedliwy Bóg grzeszne upory ludów. To, co na globie czeka na rozstrzygnięcie jako potworna gra przeciwnych sił, skończy się triumfem tego, co dobre, zdrowe, święte. Naród polski w swej czerstwej masie wyczuwa trafnie głębsze znaczenie współczesnej chwili. I dlatego nie upada na duchu. (…) Przyświeca mu wizja szczęścia Polski, bo natchnęła go zapowiedź Ucznia miłości [św. Jana Apostoła]: „Wszystko, co narodziło się z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które odnosimy nad światem, jest wiara nasza” (…).

    Pod berłem słodkiego Króla wieków, pod opieką Wszechwładnej Wspomożycielki wiernych, w świętości życia, w porywie modlitwy i czynu patrzymy ufnie w przyszłość, gdzie nam Opatrzność gotuje szczytny udział w dziele zbratania i odrodzenia świata.

    Chcemy pokornie o to błagać, by ukochana przez nas Polska (…) dźwignęła się z ruin i by z dawnych swoich pamiętnych a chwalebnych dziejów, wyrosłych pod wpływem i z natchnienia wiary katolickiej a ugruntowanej na fundamencie zasad chrześcijańskich czerpała błogą zapowiedź, iż gmach swego bytu odnowi w wolności i szczęściu, jako przybytek prawdziwego ładu i rzeczywistej pomyślności.

    Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny.

    W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów i Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, odwoła do Nieba i będzie, jak chce sam Bóg.

    Walczcie z ufnością.

    Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie…

    Zwycięstwo wasze jest pewne.

    Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa.

    Bo tej Matki potrzebujemy, bo ta przyszłość idzie, a ta przyszłość będzie lepsza, bo wskrzeszana tą wszechmocą, którą Bóg w naszych czasach w ręce Matki Najświętszej składa. Ona tę wszechmoc wieczną dzierży w swym ręku. Ona kierunki nadawać będzie światu. Ona narody poprowadzi tą Wszechmocą Bożą, której staje się na lata najbliższe szafarką.

    https://www.proroctwo.com.pl/pl/proroctwa/kard-august-hlond?fbclid=IwAR3SwPkEYxAP757xp1s2FjLGPpAYMvqDMdcg2jm6PisYz27DPDznBdWPgz4

  12. babula pisze:

    Maryja do L.Piccarety – dzień 13 :
    „A teraz, córko moja, połóż rękę na sercu i powiedz swojej Mamie czy odczuwasz, że twoja natura przemieniła się w cnoty? Czy czujesz ciernie niecierpliwości, chwasty niepokoju, złe nastroje nie-świętych uczuć? Posłuchaj, pozwól działać swojej Mamie, złóż swoją wolę w moje ręce, decydując się nie pragnąć jej już nigdy więcej, a Ja sprawię, że weźmiesz w posiadanie Wolę Bożą, która usunie z ciebie wszystko i to, czego nie dokonałaś przez tak wiele lat, dokonasz w ciągu jednego dnia. I będzie to początek prawdziwego życia, szczęścia i prawdziwej świętości. „

  13. kasiaJa pisze:

    „4. Apostołowie czasów ostatecznych

    Lecz kimże będą owi słudzy, niewolnicy i dzieci Maryi?

    Będą to kapłani Pańscy, co jak ogień gorejący będą rozpalać wszędzie żar miłości Bożej.

    Będą „jako strzały w ręku” mocarnej Maryi (zob. Ps 127,4), by przebić Jej nieprzyjaciół. Będą jako synowie pokolenia Lewi, którzy dobrze oczyszczeni ogniem wielkich utrapień i ściśle zjednoczeni z Bogiem, będą nosić złoto miłości w sercu, kadzidło modlitwy w duszy i mirrę umartwienia w ciele.

    Dla biednych i maluczkich będą oni wszędzie dobrą wonią Chrystusową; zaś dla „wielkich” tego świata, dla bogaczy i pysznych, będą wonią śmierci (por. 2 Kor 2,14-16).

    Będą jak chmury gromonośne, które za najmniejszym powiewem Ducha Świętego polecą w dal, by rozsiewać słowo Boże i nieść życie wieczne, nie przywiązując się do niczego, nie dziwiąc się niczemu, nie smucąc się niczym. Grzmieć będą przeciw grzechowi, huczeć przeciwko światu, uderzą na diabła i jego wspólników i przeszyją obosiecznym mieczem słowa Bożego (Ef 6,17) na życie lub śmierć wszystkich, do których Najwyższy ich pośle.

    Będą to prawdziwi apostołowie czasów ostatecznych, którym Pan Zastępów da słowo, moc działania cudów i odnoszenia świetnych zwycięstw nad Jego nieprzyjaciółmi.

    Będą spoczywać bez złota i srebra, a co ważniejsze, bez troski pośród innych kapłanów i duchownych, a jednak będą mieli srebrzące się skrzydła gołębicy (Ps 68,14), by z czystą intencją chwały Bożej i zbawienia dusz udawać się wszędzie, dokąd Duch Święty zawoła. A wszędzie, gdzie głosić będą słowo Boże, pozostawią po sobie tylko złoto miłości, będącej doskonałym wypełnieniem Prawa (por. Rz 13,10).

    Wiemy wreszcie, że będą to prawdziwi uczniowie Jezusa Chrystusa, idący śladami Jego ubóstwa, pokory, wzgardy dla świata, i pełni miłości bliźniego. Będą nauczali jak iść wąską drogą do Boga w świetle czystej prawdy, tj. według Ewangelii, a nie według zasad świata, bez względu na osobę, nie oszczędzając nikogo, bez obawy przed kimkolwiek ze śmiertelnych, choćby najpotężniejszym. W ustach będą mieli obosieczny miecz słowa Bożego (Hbr 4,12; Ef 6,17); na ramionach nieść będą zakrwawiony proporzec Krzyża, w prawej ręce krucyfiks, różaniec w lewej, święte imiona Jezusa i Maryi na sercu, a skromność i umartwienie Jezusa Chrystusa zajaśnieje w całym ich postępowaniu.

    Takimi oto będą owi wielcy mężowie, którzy się pojawią, a których Maryja ukształtuje i wyposaży na rozkaz Najwyższego, by Królestwo Jego rozprzestrzeniali nad krainą bezpożnych, bałwochwalców i mahometan. Kiedy i jak to się stanie?… Jedynemu Bogu to jest wiadome. My zaś milczmy, módlmy się, prośmy, wyczekujmy: Czekając oczekiwałem Pana (Ps 39,2 Wlg).”

    Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” s.45-46 Wyd. AA Kraków

  14. Ania pisze:

    Katarzyna Aleksandryjska żyła święcie. A żyć święcie to tyle, co mieć codziennie w swojej duszy łaskę uświęcającą, żyć w przyjaźni z ludźmi i z Bogiem oraz ofiarnie służyć każdego dnia Chrystusowi i bliźnim. A nie było to łatwe w tamtych czasach. Były to bowiem czasy pogańskiego Rzymu, czasy niewolnictwa i zepsucia obyczajów. Tak było głównie wśród ludzi bogatych, a wiadomo, że Katarzyna pochodziła z zamożnej aleksandryjskiej rodziny. Ale ona widząc wokół siebie tyle zła, wygodnictwa, pijaństwa, rozpusty, potrafiła być sobą i potrafiła pójść za Chrystusem, zachowując czyste, niewinne serce, godne chrześcijańskiej dziewczyny.

    Trzeba nam wiedzieć, że świętość nie jest łatwym życiem, nie jest odgrodzeniem się od świata – ale jest wytrwałą walką ze sobą, jest codziennym otwieraniem serca i dłoni ku Bogu i braciom. A my? Czy my dążymy do świętości? Czy pomimo wielorakiego otaczającego nas zła, potrafimy żyć blisko Boga? Przecież mówi do nas Zbawiciel:,, Świętymi bądźcie, jak wasz Ojciec Niebieski jest święty”.

    Prośmy o świętość życiową!

  15. Paweł pisze:

    Zbliża się już pora niedzielnych Nieszporów (a przed Soborem notabene nie odprawiano w kościołach wieczorem Mszy, gdyż Komunia św. wymagała zachowania postu eucharystycznego począwszy od północy, a odprawiano wobec tego Nieszpory). Oto typowe Psalmy z Nieszporów niedzielnych (oraz na koniec Magnificat) w opracowaniu muzycznym W. A. Mozarta [a napisał on tylko dwie wersje uroczystych Nieszporów: poniższą na niedzielę – KV 321 – oraz drugą na uroczystość świętego wyznawcy „Vesperes solennes de Confessore” KV 339; znacznie więcej napisał zaś Mszy – bo stanowią one aż 9 pełnych płyt, ponadto po dwie wersje Litanii loretańskiej i Litanii do Najśw. Sakramentu – 2 płyty, trzy wersje modlitwy „Regina Coeli” – 1 płyta, oraz jeszcze 2 płyty z Offertoriami i innymi antyfonami lub śpiewami liturgicznymi, np. „Sub tuum praesidium”, czyli „Pod Twoją obronę” KV 198, „Veni Sancte Spiritus” KV 47, „Te Deum laudamus” KV 141, czy ładne nawet „Tantum ergo Sacramentum” KV 197]:

    A tu nowsze nagranie:

    Nieszpory te składają się z 5 pięciu typowych na tę okoliczność Psalmów oraz kantyku Magnificat, których tradycyjne polskie tłumaczenie wierszem (i to w akurat takiej kolejności, jak się one tutaj pojawiają) można znaleźć na stronie: http://katolickapolonia.com/Piesni/Nieszpory-Niedzielne.htm
    A na koniec jeszcze ciekawostka – cały Psałterz (wszystkie 150 Psalmów) ładnie wyśpiewany w wersji [chyba] anglikańskiej:

    • Paweł pisze:

      Aby trochę Was rozweselić, zacytuję jeszcze – tak trochę w nawiązaniu do powyższego – ciekawą książeczkę „500 Zagadek muzycznych [z odpowiedziami]” Janusza Ekierta, którą kiedyś przejąłem, gdy ktoś chciał się jej pozbyć (wyd. „Wiedza Powszechna”, Warszawa 1966). Książeczka ta jest bardzo dobra dla tych wszystkich (np. takich jak ja), którzy chcą nabyć trochę „muzycznej erudycji”, a nie mają (już) za bardzo możliwości, by studiować muzykę „na poważnie”. I otóż „zagadka 6” w tej książeczce dotyczy zagadnienia: „czy kompozytorzy są z zawodu muzykami?”. A odpowiedź na to pytanie jest następująca: „Różne bywały losy kompozytorów, nim zdecydowali się poświęcić wyłącznie muzyce. Schumann studiował najpierw prawo. Dworzak terminował u rzeźnika. (…) Często także rodzice decydowali o przeznaczeniu syna do jakiejś intratnej profesji, pragnąc oszczędzić mu niepewnego losu muzyka (…). W rezultacie historia muzyki dostarcza zadziwiających przykładów zawodowego rozdwojenia (…). [Na przykład:] Modest Musorgski (1839-1881) był oficerem piechoty, [zanim] w 1858 r. zrezygnował ostatecznie ze służby wojskowej.
      Aleksander Borodin (1833-1887) był lekarzem-chemikiem, [a zarazem] jedynym wybitnym kompozytorem, który nie porzucił [tego] wykonywanego uprzednio zawodu, zdobywając sławę znakomitego uczonego, profesora Akademii Medycznej.
      Jean Baptiste Lully (1632-1687) [był] kuchcikiem księcia de Guise, [a potem] znalazł się w gronie służby (…) Króla-Słońce [Ludwika XIV], niezdecydowany co do wyboru zawodu. [I dopiero gdy król] zapalił się do stworzenia w Paryżu pierwszego dworskiego baletu (…), skromny służący zamienił kucharski czepek na batutę dyrygenta, [stając się ostatecznie] twórcą narodowej opery francuskiej.
      Franciszek Schubert (1797-1828) [najpierw] został nauczycielem w wieku 18 lat, aby uniknąć powołania do wieloletniej służby wojskowej w armii austriackiej. A profesję tę porzucił po trzech latach, by móc swobodnie zająć się twórczością kompozytorską.
      [A wreszcie] w historii muzyki, zwłaszcza średniowiecza i renesansu, możemy znaleźć wielu kompozytorów w SUTANNIE [np. św. Filipa Nereusza (1515-1595), założyciela zakonu księży filipinów, którzy prowadzą w Polsce kilka parafii i opiekują się sanktuariami MB Świętogórskiej w Gostyniu Poznańskim oraz MB Świętorodzinnej w Studziannie na Ziemi Opoczyńskiej]. Później zdarza się to już rzadziej, ale jeszcze kilku można by naliczyć. Najwybitniejszym z nich był bez wątpienia Antonio Vivaldi (1675-1741), z powodu rudych włosów zwany ‚il preto rosso’ – rudym księdzem (nie nosił nigdy peruki).”
      – – – Na koniec więc – w nawiązaniu do tego ostatniego oraz do faktu, iż najsłynniejszymi Psalmami z wyżej zalinkowanych Nieszporów są ten pierwszy i ten środkowy – oto ich wykonania w popularnej wersji Vivaldiego:

      A tu też „dla oka”:

      Oraz ten środkowy:

      • Paweł pisze:

        A może jeszcze dla kontrastu: współczesna wersja muzyczna powyższego Psalmu „Beatus vir” [wg Biblii Tysiąclecia: Ps 112(111) – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=945 ] autorstwa niedawno zmarłego kompozytora polskiego Henryka Mikołaja Góreckiego (1933-2010). Jest to „Psalm na baryton, duży chór mieszany i wielką orkiestrę”. Głos barytonowy, podobnie jak głos mezzosopranowy w przypadku kobiet, z dość oczywistych względów jedynie z rzadka bywa wykorzystywany w muzyce [złośliwi mówią ponoć, że to jest „bas bez «dołu»” lub „tenor bez «góry»”] . Osobliwością tej „nowoczesnej” muzyki klasycznej – powodującą jej dość trudny odbiór – jest ponadto obszerne wykorzystywanie dysonansów, i to nawet tych „ostrych” (czyli „doskonałych”, takich jak sekundy małe i septymy wielkie, których dawniej zdecydowanie unikano, gdyż nie mają one swojego „naturalnego” miejsca w systemie dur-moll, w odróżnieniu od dysonansów „niedoskonałych” – takich jak sekundy wielkie, trytony i septymy małe – które w systemie dur-moll bardzo dobrze brzmią jako tzw. „charakterystyczne dyskordanty” w akordach dominanty septymowej i subdominanty „z dodaną sekstą” oraz w akordach septymowych zmniejszonych, stąd ich powszechne zastosowanie już od epoki baroku, czyli od czasu ustalenia się zasad harmoniki systemu dur-moll [sformułowanych teoretycznie, choć już jak gdyby „post factum”, czyli jako „teoria dorobiona do ugruntowanej już praktyki”, przez Jeana Philippe’a Rameau – moim zdaniem jednego z największych geniuszy teorii muzyki]):

        Ogólnie można stwierdzić – za „Encyklopedią muzyki” PWN, wydaną w 2006 r. (str. 347) – że „w [kolejnych] okresach [historii muzyki] określone grupy współbrzmień zdobywały zdecydowaną przewagę: w średniowieczu – unison, oktawa, kwinta, kwarta [czyli tzw. konsonanse doskonałe]; w okresie renesansu – tercja, seksta [czyli tzw. konsonanse niedoskonałe]; później coraz częściej dochodziły do znaczenia współbrzmienia o średniej intensywności [czyli ww. dysonanse niedoskonałe], a w XX w. zdecydowanie wzrosła częstotliwość współbrzmień o dużej intensywności [czyli ww. dysonansów doskonałych]”.

        • Paweł pisze:

          Nie można jednak powiedzieć, że tzw. „dysonanse ostre” nie występowały choćby nawet w najbardziej klasycznej z klasycznych epok, czyli w epoce klasycyzmu, i to nawet u „największego z największych” – Mozarta. Posłuchajcie sobie jednego z najwcześniejszych jego utworów (napisanego przez niego zapewne jeszcze w dzieciństwie, bo to jest KV 2), w którym na końcu prawie każdej frazy, a nawet w finalnej kadencji, pojawia się – o zgrozo! – septyma wielka (jeden z najostrzejszych możliwych dysonansów), choć oczywiście pojawia się nie w akordzie samodzielnym (bo to w systemie dur-moll jest niemożliwe), a tylko w akordzie „przejściowym”, a dokładnie: mającym charakter „opóźnienia” toniki [takiego bardzo „zadziornego” i „chropowato brzmiącego” opóźnienia – tak jak to, można by powiedzieć, przystało na owo „dzieciątko genialne”, a przekornie dowcipne, sobie dla zabawy utwór ten komponujące…]:

          A tu w wykonaniu dziecka 5-letniego:

          Tu zaś można dokładnie wysłuchać ten ostry dysonans w pierwszym akordzie taktu nr 4, 12, 16 i 24 (natomiast na końcu taktu 11 jest błąd zapisu w samych nutach, bo w basie powinno być d, a nie f, i stąd tu też jest „zgrzyt”, tyle że nie zamierzony przez samego Mozarta):

        • Paweł pisze:

          Na koniec CIEKAWOSTKA: 21 najprostszych stosunków częstotliwości i odpowiadające im interwały (stosunki te są możliwie najprostsze, a zarazem dające się tak utemperować, czyli tak aproksymować do całkowitej liczby półtonów, aby odchylenie przy tej temperacji nie przekraczało kilku-kilkunastu setnych półtonu, co stanowi różnicę praktycznie niesłyszalną):
          a) stosunki typu (n+1):n – 2:1 oktawa (12 półtonów), 3:2 kwinta (7 półtonów), 4:3 kwarta (5 półtonów), 5:4 tercja wlk. (4 półtony), 6:5 tercja mł. (3 półtony). 9:8 sekunda wlk. (2 półtony), 15:14 sekunda mł. (1 półton)
          b) stosunki typu (n+2):n – 3:1 duodecyma (kwinta z oktawą), 5:3 seksta wlk. (9 półtonów), 7:5 tryton (6 półtonów)
          c) stosunki typu (n+3):n – 4:1 kwintdecyma (2 oktawy), 5:2 decyma wlk. (tercja wlk. z oktawą), 8:5 seksta mł. (8 półtonów)
          d) stosunki typu (n+4):n – 5:1 septdecyma wlk. (tercja wlk. z 2 oktawami), 9:5 septyma mł. (10 półtonów)
          e) stosunki typu (n+5):n oraz pozostałe – 6:1 undewigesima (kwinta z 2 oktawami), 8:3 undecyma (kwarta z oktawą), 9:4 nona wlk. (sekunda wlk. z oktawą), 12:5 decyma mł. (tercja mł. z oktawą), 15:7 nona mł. (sekunda mł. z oktawą), 15:8 septyma wlk. (11 półtonów)
          KONSONANSE wyrażają się liczbami od 1 do 6 (w tym konsonanse doskonałe: liczbami od 1 do 4), a ponadto TAKI SAM konsonansowy charakter mają ich rozszerzenia oktawowe [rozszerzenie = oktawa + dany interwał] oraz ich przewroty oktawowe [przewrót = oktawa – dany interwał]. POZOSTAŁE interwały są dysonansami, wśród których dysonanse „ostre” w obrębie oktawy wyrażają się stosunkami A:B spełniającymi warunek: A/3 + B > 12 [a czy ich rozszerzenia oktawowe też są dysonansami „ostrymi” – to rzecz dyskusyjna…]

        • Monika pisze:

          I wszystko jasne 😀

        • Paweł pisze:

          Dzięki za uznanie.
          Odnośnie zaś do powyższego, „wykoncypowanego” przeze mnie warunku, jaki MUSZĄ spełniać dysonanse, aby być DYSONANSAMI „DOSKONAŁYMI” („ostrymi”) [mianowicie: A/3 + B >12], mogę jeszcze dodać jako uzupełnienie, iż stosunki częstotliwości wszystkich interwałów większych od oktawy, a mieszczących się w zakresie wigesimy (czyli seksty z 2 oktawami) można tak „wyregulować”, bez odchyleń od temperacji przekraczających pół ćwierćtonu, że ŻADEN z nich nie spełni tego warunku:
          [BEZ żadnych takich dodatkowych „doregulowań” można przytoczyć najpierw następujące „bezproblemowe” stosunki częstotliwości: nona mł. 15:7 – nona wlk. 9:4 – tryton z oktawą 14:5 – tercdecyma mł. (seksta mł. z oktawą) 16:5 – tercdecyma wlk. 10:3 – kwartdecyma mł. (septyma mł. z oktawą) 18:5 – kwartdecyma wlk. 15:4 – sekstdecyma wlk. (nona wlk. z oktawą) 9:2 – septdecyma wlk. (tercja wlk. z 2 oktawami) 5:1 – duodewigesima (kwarta z 2 oktawami) 16:3]
          A TAK oto MOŻNA „doregulować” interwały „problematyczne” (w odniesieniu do powyższego arytmetycznego kryterium „ostrej dysonansowości”): sekstdecyma mł. (nona mł. z oktawą) miałaby 30:7, ale można to uprościć do 17:4 – septdecyma mł. (tercja mł. z 2 oktawami) jako konsonans ma 24:5, co niestety spełnia powyższy warunek, ale na okoliczność potrzeby „ominięcia” go można to uprościć do 19:4 – tryton z 2 oktawami miałby 28:5, ale można to uprościć do 17:3 – i wreszcie wigesima mł. (seksta mł. z 2 oktawami), choć konsonansowa, to spełnia ten warunek, bo wyraża się stosunkiem 32:5, ale znów na okoliczność potrzeby „ominięcia tej trudności” można to uprościć do 19:3 – natomiast wigesima wlk. wyrażająca się stosunkiem 20:3, jak widać, sama z siebie nie wymaga takiego „upraszczania”.
          ZATEM: w zakresie interwału wigesimy jedynymi DYSONANSAMI bezsprzecznie „OSTRYMI” są tylko sekunda mł. (15:14) i septyma wlk. (15:8).

        • Paweł pisze:

          A jeśli kogoś interesują tego rodzaju „dywagacje” muzyczno-arytmetyczne, to mogę jeszcze podać sposób, jak na podstawie stosunku częstotliwości A:B (wyrażającego dany interwał) obliczyć, ile ten interwał liczy sobie dokładnie półtonów temperowanych [a półton temperowany to jest dokładnie 1/12 oktawy: https://pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3%C5%82ton ].
          Otóż do kalkulatora na poniższej stronie trzeba wpisać takie działanie:
          12*log(A/B)/log(2)
          oczywiście zamiast A i B wstawiając konkretne liczby. [Liczby logarytmowane, jak widać, muszą być na tej stronie wzięte w nawias, nawet jeśli to jest pojedyncza liczba, tak jak tutaj: 2]
          https://www.matemaks.pl/kalkulator.html
          Wynikiem jest: rozmiar danego interwału wyrażony półtonach (a gdybyśmy pominęli na początku mnożnik 12, to mielibyśmy rozmiar danego interwału w oktawach). Najlepiej oczywiście, jeśli liczba półtonów jest całkowita (czyli nie ma nic po przecinku), ale to niestety z reguły utopia…
          Jak zaś oceniać wielkość odchylenia danego interwału od temperacji (czyli od całkowitej liczby półtonów)? – Można tu jako jakiś punkt odniesienia zauważyć, np. że tolerowane powszechnie w muzyce tzw. komaty – pitagorejski i syntoniczny – mają następującą wielkość: komat pitagorejski = 0,2346 półtonu https://pl.wikipedia.org/wiki/Komat_pitagorejski
          komat syntoniczny = 0,2151 półtonu https://en.wikipedia.org/wiki/Syntonic_comma
          O tym drugim komacie powyższa strona podaje: „Two notes that differ by this interval would sound different from each other even to untrained ears, but would be close enough that they would be more likely interpreted as out-of-tune versions of the same note than as different notes.” – CZYLI: „Dwie nuty różniące się o ten interwał brzmią jako dźwięki różniące się od siebie nawet dla niewyszkolonego ucha, ale [mimo to] są wystarczająco bliskie sobie, by były interpretowane jako najprawdopodobniej [tylko] «fałszujące» wersje tej samej nuty, a nie jako [dwie] różne nuty.” – Tu można to posłuchać (przy końcu filmiku, od sekundy 0:40): https://www.youtube.com/watch?v=yMxKSi-pOw8

        • Paweł pisze:

          Może jeszcze – tak w ramach uzupełnienia pewnych rzeczy z dziedziny arytmetyki – powinienem wyjaśnić wszystkim, skąd się wziął ten powyższy wzór na obliczanie wielkości interwału.
          Otóż, jak wiemy z podstawówki, do działań arytmetycznych zaliczamy DODAWANIE, a także jego działanie odwrotne: ODEJMOWANIE, ponadto jego [tzn. dodawania] – tak formalnie rzecz biorąc – zapis skrócony, jakim jest MNOŻENIE, oraz wreszcie tegoż ostatniego działanie odwrotne: DZIELENIE. Ale to nie wszystko, bo zapisem skróconym mnożenia jest z kolei POTĘGOWANIE (czyli już piąte działanie arytmetyczne). W tym przypadku zachodzi jednak pewna różnica: dodawanie i mnożenie są przemienne, a potęgowanie – nie [polega to na tym, że np. 2+3 to jest to samo, co 3+2, i również 2*3 to jest to samo, co 3*2, ALE: 2 do potęgi 3 to NIE JEST to samo, co 3 do potęgi 2]. Stąd wynika ważna konsekwencja: działanie ODWROTNE do potęgowania może być zdefiniowane („wykreowane definicją”) NA DWA sposoby, bo albo przez to działanie odwrotne będziemy chcieli „odzyskać” liczbę potęgowaną, albo – wykładnik potęgi [natomiast w przypadku działań odwrotnych do dodawania lub mnożenia, to było wszystko jedno, czy „odzyskiwaliśmy” składnik pierwszy czy drugi, albo czynnik pierwszy czy drugi, gdyż składniki w dodawaniu i czynniki w mnożeniu są przemienne, czyli ich kolejność, pozycja nic nie znaczy, przy potęgowaniu zaś już tak nie jest]. Jeżeli więc np. 2 do potęgi 3 to jest 8, to można zadać wobec tego aż DWA pytania – pytania „odzyskujące” – a są to właśnie „pytania” DWÓCH działań ODWROTNYCH do POTĘGOWANIA: Pytanie pierwsze: JAKA LICZBA podniesiona do potęgi 3 dała nam 8? – I to jest „pytanie” działania zwanego PIERWIASTKOWANIEM [a odpowiedź brzmi tu oczywiście: liczba 2; czyli „fachowo”, „terminologicznie” mówimy: pierwiastek stopnia 3 z liczby 8 wynosi 2]. Pytanie drugie: DO KTÓREJ potęgi należało/należałoby podnieść 2, aby otrzymać liczbę 8? – To zaś z kolei jest „pytanie” działania zwanego LOGARYTMOWANIEM [odpowiedzią jest: „do potęgi trzeciej”; czyli – znów „fachowo”, „terminologicznie” – mówimy: logarytm przy zasadzie 2 z liczby 8 wynosi 3; to jest „straszna terminologia”, ale zawsze chodzi tu o odpowiedź na pytanie dotyczące WYKŁADNIKA naszej byłej potęgi: „DO KTÓREJ potęgi podnosiliśmy coś, żeby uzyskać to a to”].
          SUMMA SUMMARUM: działań arytmetycznych tak naprawdę jest siedem [„pierwszego stopnia”: DODAWANIE i ODEJMOWANIE; „drugiego stopnia” (czyli pierwotnie „wygenerowane” przez skrótowe zapisywanie jednego z tych „pierwszego stopnia” oraz przez „stworzenie” następnie działania odwrotnego): MNOŻENIE i DZIELENIE; oraz „trzeciego stopnia” (znów pierwotnie „wygenerowane” przez skrótowe zapisywanie jednego z tych „drugiego stopnia” oraz przez „stworzenie” następnie wszystkich możliwych działań odwrotnych): POTĘGOWANIE, PIERWIASTKOWANIE i LOGARYTMOWANIE].
          A teraz przechodzimy do kwestii związanych już z samą muzyką, z interwałami. Podstawowy interwał muzyczny – oktawa – wyraża się stosunkiem częstotliwości 2:1. Jeżeli oktawę rozszerzymy o następną oktawę, to stosunek częstotliwości w takim „trójdźwięku” będzie musiał wynosić 4:2:1. A jeśli znów dodamy oktawę, to otrzymamy „czterodźwięk” o proporcji zawartych w nim częstotliwości wrażającej się jako 8:4:2:1. Wniosek stąd taki: o LICZBIE oktaw świadczy WYKŁADNIK potęgi, do której musimy podnieść liczbę 2, aby uzyskać w tej proporcji liczbę ilustrującą dźwięk najwyższy (dźwięk „zamykający” od góry ten cały „akord” [czyli po prostu „zwieńczający” tę sumę czy ten „szereg” iluś tam oktaw]). Czyli pytanie o liczbę oktaw jest pytaniem o to, DO KTÓREJ potęgi należy podnieść liczbę 2, aby otrzymać liczbę wyrażającą proporcjonalnie – w stosunku do „bazowej” liczby 1 – częstotliwość dźwięku najwyższego (dźwięku „zamykającego” od góry „akord”, czyli „zwieńczającego” interwał, który chcemy przeliczyć na oktawy).
          Biorąc zaś pod uwagę całą poprzednią moją „preambułę” arytmetyczną, chyba już można w tym miejscu bez „owijania w bawełnę” powiedzieć wprost, że liczba oktaw („mieszczących” się w danym interwale) to jest logarytm przy zasadzie 2 ze stosunku częstotliwości danego interwału. Oznacza to, że liczba 2 podniesiona do potęgi równej liczbie oktaw, jaką obliczyliśmy (notabene: liczbie wcale niekoniecznie całkowitej) da nam zawsze stosunek częstotliwości danego interwału (wyrażony jako finalny wynik dzielenia, czyli np. stosunek 3:2 otrzymamy jako liczbę 1,5). [Natomiast ze względów technicznych (ponieważ zazwyczaj na kalkulatorach mamy logarytmy dziesiętne lub tzw. naturalne, a nie mamy logarytmów przy zasadzie 2 czy jakiejś innej dowolnej) musimy ten potrzebny nam logarytm przy zasadzie 2 obliczyć jako logarytm dziesiętny/naturalny, a następnie podzielić przez logarytm dziesiętny/naturalny z liczby 2. W ten sposób „podmienia się” zasadę logarytmu (dziesiętną lub „naturalną”) na taką, jakiej potrzebujemy (w naszym przypadku na liczbę 2). Dowodu tego twierdzenia już nie przedstawiam, bo to jest tylko „kwestia techniczna”. Gdyby było można na kalkulatorze obliczać logarytm przy dowolnej zasadzie, to byłby ten „manewr” niepotrzebny, a przedstawiony przeze mnie wzór na obliczanie wielkości interwałów byłby jeszcze prostszy – jako po prostu logarytm „dwójkowy” ze stosunku częstotliwości (ewentualnie pomnożony przez 12, jeśli wynik ma być w półtonach, a nie w oktawach)]
          A na sam koniec można by tu wreszcie zawołać: „Arytmetyko, ty cudzie przyrody!” albo zacytować Mędrca: Mdr 11, 20 (…) Tyś wszystko urządził według miary i liczby, i wagi!
          21 Potężnie działać zawsze jest w Twej mocy
          i któż się oprze potędze Twojego ramienia?
          22 Świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali,
          kropla rosy porannej, co spadła na ziemię.
          23 Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy,
          i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=205

    • m-gosia pisze:

      Odnośnie postu eucharystycznego dodam, że od 1957r. do 1964r. obowiązywał post 3 godzinny. Papież Pius XII go wprowadził, a po Soborze w 1964r. skrócony do jednej godziny.

      • Paweł pisze:

        Tak; i być może właśnie taki TRZYgodzinny post eucharystyczny to było rozwiązanie optymalne. Bo np. Pan Jezus tak mówił do stygmatyczki Katarzyny Szymon:
        „(…) Przyjmujcie Moje Ciało, tylko nie na stojąco. Upadnijcie na kolana, zginajcie kolana, bo wam dałem kolana do zginania. Ci, co mają krzyże (cierpienie) mogą przyjąć Ciało Moje nawet na siedząco, leżąco, stojąco i trzy godziny przed przyjęciem Ciała Mojego pościć…” (25 XI 1984 – Za: Stefan Budzyński „Katarzyna Szymon – Ekstazy, wizje, orędzia”, wyd. Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna „ADAM”, Warszawa; str. 35)

  16. Lucyna pisze:

    Dzisiaj o 4.30, nad ranem umarł mój kochany Tato. Opiekował się chorą psychicznie żoną, wychował sam 4 córki, ciężko pracował. Człowiek Wielkiej Wiary, bardzo pobożny. Westchnijcie za Nim proszę do Pana Boga. Bóg zapłać.

  17. Robert pisze:

    Zdenerwowałem się nieco akurat przy taniej fasolce z puszki, bo niestety zgrzytliwe wióry światopoglądowe dodają do wszystkiego. (Może nie powinno się jeść przed panem telewizorem, ale niestety brak mi innego towarzycha.) Poważny i sympatyczny redaktor TVN24 relacjonował właśnie ostatnie dokonania” (tak, pół cudzysłowu) papieża Franciszka. Był zachwycony, że Kościół zajmuje się ekologią, biednymi, mniejszościami. Osoby, które ostatnio wystosowały do papieża list-protest (kolejny przecież, o którym słyszymy), wzywający go do publicznej skruchy, pan redaktor nazwał „antychrześcijańską prawicą” oraz „pseudointelektualistami”. Z kolei przywołując z zachwytem słowa papieża, nie zauważył w nich chyba antyaborcyjnej frazy, kłócącej się raczej z linią redakcyjną TVN. Zresztą może i celowo miksuje się wartości, aby koktajl był smakowity, otumaniający po czasie – byle by potem nabyć reklamowany produkt, np. eko piec palący, eurosłomę albo jakieś wiejadło odpłatnej radości. Aż mię teraz kusi, by kupić to piwo… : I

    • m-gosia pisze:

      Ojej Robert nie ma już nic innego w telewizji(ja nie oglądam , więc nie wiem).Cała prawda całą dobę-czyja prawda,jaka prawda.Niech Ci Pan Bóg błogosławi.

  18. Ja pisze:

    Bardzo proszę wszystkich ludzi dobrej woli o modlitwę w intencji dostania pracy, jutro mam rozmowę kwalifikacyjną o 9:00, z pamięcią w modlitwie +

  19. Ania pisze:

    Nabożeństwo z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie wewnętrzne 17 XI 2019

  20. Aleksandra pisze:

    Dziś przeczytałam ten artykuł. Wiem, że nie jest na temat, ale wydał mi się bard, o interesujący i pokazujący to co dziś dzieje się w kościele. Odsyłam do jego przeczytania, b warto.

    (…) edycja – zrobię to krócej. Admminka

    Nie mogę zrozumieć jednego: w jaki sposób Paweł VI mógł sądzić, że zmiana liturgii, której dokonał (…) nie pociągnie za sobą buntu i odrzucenia w ogóle autorytetu papieskiego. Autorytet papieża wyrasta z Tradycji, na niej jest oparty, w niej zakorzeniony – zastanawia się Paweł Lisicki.

    • Paweł pisze:

      Red. Paweł Lisicki mówi w tym wywiadzie: „(…) przypadkiem, spacerując któregoś dnia po starym mieście, trafiłem do kościoła św. Piotra. Przepiękny barokowy klejnot. Trafiłem na mszę świętą po łacinie i tak mi się spodobało, że postanowiłem chodzić tam w niedzielę regularnie. Od tej pory przychodziłem w niedziele tylko tam. Była to, jak potem się dowiedziałem, msza odprawiana po łacinie, ale w nowym rycie”.

      Faktycznie, kościół św. Piotra w Wiedniu jest bardzo ładny i ja też stamtąd w roku 1992/93 przywiozłem sobie książeczkę z tekstem łacińskim Mszy posoborowej (przetłumaczonym na niemiecki): „Lateinische Messe” [wydanie (notabene: już wtedy czwarte, poprawione): Rektoratskirche St. Peter, Petersplatz 6, 1010 Wien, za pozwoleniem Arcybiskupiego Ordynariatu Wiedeńskiego z 12 III 1991, Zl. 797/91, Generalvikar Rudolf Trpin], czyli już wtedy mieli oni zwyczaj odprawiać tam po łacinie. Książeczka ta kosztowała 25 szylingów (bo to jeszcze było przed wprowadzeniem euro w Austrii), a szylingi dzieliły się na GROSZE (ta nazwa była zapożyczona z polskiego) – i takim zabawnym, ale miłym akcentem było dla mnie, gdy jakaś staruszka (pewnie już dawno dziś nieżyjąca) prosząc mnie o wsparcie finansowe mówiła o „einige Groschen” („kilku GROSZACH”) [a ja zamiast pozbywać się waluty austriackiej wolałem jej dać 100 tysięcy starych złotych (to na dzisiejsze pieniądze byłoby formalnie 10 zł, ale wtedy znaczyło dużo więcej) ku jej osłupieniu, choć nie odmówiła przyjęcia, bo kantorów było wtedy wiele…].
      W centrum Wiednia jest sporo ładnych kościołów (tak około 10, na czele z katedrą św. Szczepana), które można odwiedzić bez trudu chodząc pieszo. Podobnie trochę jest też w Paryżu, gdzie NA PIECHOTĘ można sobie zrobić ładny spacerek wzdłuż Sekwany – od wieży Eiffla aż po katedrę Notre Dame, odwiedzając po drodze słynne Pola Elizejskie i Muzeum Luwru. Czyli te dwie stolice dają jakąś całkiem satysfakcjonującą możliwość zwiedzenia ich CENTRUM na piechotę. Natomiast zgoła INACZEJ jest w Berlinie i w Barcelonie: tu trzeba mieć raczej z góry ułożony ROZTROPNY plan zwiedzania, żeby „się nie nachodzić pieszo «NA ŚMIERĆ»”, co może być realnym zagrożeniem dla „fizycznego słabeusza” [bo np. piękne secesyjne budowle Sł. Bożego Antoniego Gaudiego w Barcelonie są oczywiście warte zobaczenia, tyle że są one rozsiane w bardzo różnych punktach miasta, a ponadto Hiszpanie, w odróżnieniu od Niemców, Austriaków czy Francuzów, a nawet Polaków, z reguły nie mówią po angielsku… – i to chyba jest pozostałość jakiejś dawnej „megalomanii hiszpańskojęzycznego postkolonialnego «światka»”, która np. we Francji istnieje już tylko połowicznie, bo co drugi Paryżanin już potrafi i „jest łaskaw” odpowiadać po angielsku…].

  21. m-gosia pisze:

    Nie jestem teologiem,filozofem ani zadnym uczonym w Piśmie, ale masowe odchodzenie od Kościoła wg mnie nie nastąpiło wskutek zmian w Świętej Liturgii. Większość nas starszych osób pamiętających czasy przedsoborowe jakoś trzymamy się naszego Kościoła Świętego. Młodszych niepamiętających przedsoborowia też jeszcze widać choć mało w kościele. Można by wiele pisać. Uważam, że nie zmiany w Liturgii były główną przyczyną odchodzenia od Kościoła. Dlaczego dzisiaj ludzie masowo odchodzą od Świętej Wiary?

    • Robert pisze:

      Jedną z odpowiedzi mogą być – wg mnie, słowa z Księgi Malachiasza, które poprzedzają te czytane wczoraj (w niedzielę) w kościołach:

      „14 Mówiliście: Daremny to trud służyć Bogu! Bo jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego i chodzili smutni w pokucie przed Panem Zastępów? 15 A teraz raczej zuchwałych nazywajmy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni.”

      Dla mnie osobiście najtrudniejszy jest właśnie ów ‚smutek’, bo na samą pokutę [już] nie narzekam. Ten jednak często mnie poraża i wiedzie na manowce, chociaż bez wychodzenia z mieszkania. A przecież wystarczy się wyzbyć tej staroświeckiej wiary, aby upoić się szczęściem współczesności lub choćby zmienić model wiary na nowszy – aby zachować komfort psychiczny po nieaktualnym już grzechu. Taka jest recepta czarodziei z mass mediów…

      Pod koniec rozdziału jest jednak zabawne sformułowanie proroka (bynajmniej w Biblii Tysiąclecia), które dodaje otuchy:

      „20 A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości* i uzdrowienie w jego skrzydłach*. Wyjdziecie [swobodnie] i będziecie podskakiwać jak tuczone cielęta.”

      Oj, chciałbym być cielęciem…, ale na Bożym pastwisku. Podskakiwałbym sobie nie wzbudzając zażenowania i nie narażając się na śmieszność.

      Cały rozdział jest akuratny – robi się cieplej na obolałym sercu. Potem Nowy Testament…

      Nie jestem teologiem, filozofem, ani uczonym w Piśmie i nie mam raczej takich ambicji. Po prostu dzisiaj trafił mi się ten fragment przez „nadczytanie”, bo przepisany był jednak ciut za krótki, abym mógł się tutaj pocieszyć. Dzielę się teraz moją refleksją. : )

    • Aleksandra pisze:

      Śmiem zauważyć, że jednak coś w tym jest. Im bardziej kościół staje się nowoczesny, im bardziej odbiega od tradycji to jest coraz gorzej. Kapłani nawołują do życia w cnocie i ubóstwie, a sami tego nie przestrzegają. Ciągle jakieś dyspenzy, bo to święto trafi takie lub inne. A gdzie przestrzeganie zasad. Dla mnie piątek jest oznakom postu. Nie ważne czy pierwszy czy zwykły. Tak zostałam wychowana i tak staram się wychować dzieci. Posty nakazane zachowywać i żaden kapłan, biskup czy nawet papierz nie powinien tego zmieniac. Jeśli kościół dalej będzie szedł ta drogą, nie będzie lepiej.

  22. Monika pisze:

    Polecam prawdziwą ucztę dla rozumu i dla ducha – genialne, cudowne wystąpienie ks. prof Tadeusza Guza, który szczególnie istotne sprawy tu porusza i we wspaniały sposób nam objaśnia wiele kwestii, które trudno przecenić. Absolutnie nie żałujmy czasu, bo warto posłuchać o sprawach wielkiej wagi.
    Ks. prof. Tadeusz Guz o sprzeciwie sumienia – mocne i aż nadto aktualne!

    Malutki fragment (od minuty 3:01:08):
    „…Dlatego też my jako Polacy, my jesteśmy w Europie i na świecie pionierami wielkiej wolności Ducha. Kochani Państwo, Panu Bogu tak się przydarzyło, taki ciekawy byt jakim jest Naród Polski, bo to jest strasznie ciekawa bytowość i Pan Bóg związał się w przedziwny sposób z naszą bytowością. Nawet tak, dzisiaj, w bardzo ciekawym gronie rozprawialiśmy:
    Kochani Państwo, w Lourdes Matka Najświętsza objawiła się aż 18 razy, w Fatimie 6 a zgadnijcie Państwo ile razy Matka Boża objawiła się na ziemi polskiej w Gietrzwałdzie? Ponad 160 razy.
    A kto by zgadł ile było objawień Jezusa Miłosiernego? Zdaje się, że trudno byłoby nam policzyć, więc zobaczcie Państwo jak my jesteśmy ciekawym narodem, że po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa, ziemia polska dostąpiła najczęściej Jego osobistych objawień. A co ciekawe, że po Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, czyli osoba najbliższa, najcudowniejsza z ludzkich osób na ziemi i w Niebie, Maryja, Niepokalana, najczęściej objawiła się dla polskich dzieci i mówiła po polsku. Nigdy, proszę zauważyć, że nawet dla swojego narodu, na swojej Ziemi Świętej w Izraleu, ani Pan Jezus Miłosierny, nawet po Zmartwychwstaniu nie objawił się tyle razy co w Polsce.
    Czyżbyśmy mieli, Kochani Państwo, wątpliwości co do bardzo ale to bardzo poważnych zamiarów Boga w Niebie i Matki Najświętszej co do Polski?
    Dlatego powiem Państwu szczerze, że choć jestem Polakiem ale ja jeszcze tych rzeczy Państwu wyjaśnić nie potrafię. A co jeszcze, do czego jeszcze nas Pan Jezus Miłosierny i Niepokalana Matka, zresztą Królowa Polski, co Oni jeszcze, jakie mają przygody z naszym narodem, no to tylko możemy sobie śnić. Przecież taki naród piękny jak żydowski doprowadzić do Jezusa z Nazaretu?
    Czy nie sądzicie, że w imię takiej stawki warto ze strony Izraela przyjąć każde cierpienie? I narodowe, i państwowe? Bo przecież czyżby nam Polakom nie zależało na tym, żeby wszystkich Braci i Sióstr Żydów doprowadzić do Nieba? A wtedy będziemy z Nimi debatować. I trzeba Im powiedzieć, że tam też można niezłe geszefty robić. 🙂 I nie trzeba się tego bać.
    Dlatego, Kochani Państwo, właśnie mamy olbrzymie pokłady treści do omówienia i zaoferowania bratniemu narodowi żydowskiemu i całemu Izraelowi, który zdaje się, że jeżeli chodzi o struktury państwowe, no to my wiemy, że możemy mnóstwo doświadczeń przekazać Izraelowi. I wiecie Państwo z jakiej naczelnej racji? Że przedziwnym sposobem ale Bóg chrześcijański przez 1000 lat kształtuje naszą państwowość, więc w sferze budowania prawdziwego państwa, prawdziwej ekonomii, bo ja każdemu najlepszemu ekonomiście żydowskiemu udowodnię, jako filozof, że ekonomia, na którą oni stawiają nie jest judaistycznego pochodzenia. Bo judaizm nie jest zdolny do uprawiania takiej ekonomii. Więc widzicie Państwo skoro najwybitniejsi teoretycy ekonomii żydowskiej sięgnęli po katolickie pryncypia nauki społecznej to czyż nie powinniśmy być dumni, że gospodarka Izraela współczesna jest budowana na chrześcijańskich zasadach?
    Już mały krok nas dzieli, że ta kultura będzie coraz bardziej chrześcijańską a podziwiać radość żydowskiej rodziny, która stała się katolicką, to rzeczywiście, to jest coś przedziwnego ale dostąpiłem takiego zaszczytu w mojej skromnej, bo filozoficznej, biografii.”

    • Monika pisze:

      Na zakończenie niezwykle trafnie ujęła to wystąpienie i ubrała w pewną myśl Pani Barbara Dobrzyńska:
      „Chciałam przypomnieć Państwu, że Marian Hemar, który wywodził się z ortodoksyjnej rodziny pisał o sobie, że jest Polakiem amatorem i w wieku 35 lat się ochrzcił i bardzo, bardzo potem bronił Polski, tak jak w tej chwili słyszałam, tak jak ksiądz profesor broni naszych interesów i Polski, i ksiądz profesor powinien stanąć w ONZ-cie, i to wszystko co nam dzisiaj tutaj powiedział wygłosić, bo wspanialszego obrońcy naszych obecnych interesów, nazwijmy to: i duchowych, i moralnych, i ekonomicznych nie słyszałam. A tutaj chciałam zadedykować księdzu profesorowi wiersz Mariana Hemara z książki „Ściana płaczu”. To będzie fragment malutki:
      „Raz jeszcze w historii świata
      król Dawid pokazał nam,
      że kto chce pobić Goliata
      musi być sam, musi być sam,
      oko w oko z wrogiem
      i tylko zbrojny w miłość wolności,
      w głęboką wiarę,
      w słuszność swej wojny.
      Musi wyjść z domu nocą
      na pojedynek bezpowrotny
      i wiedzieć,
      że przed przemocą wroga
      będzie samotny,
      że co miał przyjaciół, nagle
      wszyscy neutralni ściśli,
      neutralni w czynach,
      neutralni w zamiarach,
      neutralni w myśli,
      że wszelka prośba jest bezradna,
      że żebranina nic nie wskóra,
      że wszelka sprawiedliwość płona,
      że gwarancje dwuznaczne,
      obiecanki gołosłowne,
      przyrzeczenia nieopatrzne,
      załatwienia polubowne,
      niewarte Zachodu ani Wschodu.
      Każde zwycięstwo narodu
      jest zwycięstwem charakteru,
      nie zasługą cudzego świstka papieru.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s