Bł. ks. Bronisław Markiewicz: W końcu wojna stanie się religijna i walczyć będą dwa obozy: ludzi wierzących i niewierzących…

Wizja prorocza sługi Bożego bł. Ks. Bronisława Markiewicza:
Postać nadludzka (zjawia się od ołtarza jako młodzieniec 16-letni ubrany w płótniankę zgrabnie skrojoną, z modlitewnikiem i różańcem w ręku, z jego oczu wychodzą jakby iskry):

„Pokój wam, słudzy i służebnice Pańscy! Ponieważ Pan najwyższy was więcej umiłował aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk, abyście oczyściwszy się z waszych grzechów stali się wzorem dla innych narodów i ludów, które niebawem odbiorą karę sroższą od waszej w zupełności grzechów swoich. Oto już stoją zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku, straszliwie morderczą. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, iż naród położony na południu Polski wyginie wśród niej zupełnie. Groza jej będzie tak wielka, że wielu ze strachu postrada rozum. Za nią przyjdą następstwa jej: głód, mór na bydło i dwie zarazy na ludzi, które więcej ludzi pochłoną aniżeli sama wojna. Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba. W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących w Niego. Nastąpi wreszcie powszechne bankructwo i nędza, jakiej świat nigdy nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem i nawrócą się, a pomiędzy nimi wielu Żydów.

Wojnę powszechną poprzedzą wynalazki zdumiewające i straszliwe zbrodnie popełniane na całym świecie. Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim, i tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidziane braterstwo ludów. Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie. Cześć Maryi i Najświętszego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim. Szczególnie przez Polaków Austria podniesie się i stanie się federacją ludów. A potem na wzór Austrii ukształtują się inne państwa. Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu WIELKIEGO PAPIEŻA. Ufajcie przeto w Panu, bo dobry jest, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy…”

Po beatyfikacji ks. Bronisława Markiewicza, która odbyła się 19 czerwca br. w Warszawie, nie sposób nie wspomnieć o znakach z nieba, które poprzedziły wybór Jana Pawła II – Papieża z dalekiego kraju. Kiedy 10 czerwca 1997 roku Ojciec Święty na chwilę zatrzymał się w Miejscu Piastowym zobaczył to proroctwo wypisane na frontonie sanktuarium. Obecni wtedy wspominają, że popatrzył na napis, pokiwał głową i powiedział: – Znam, znam..
Opisał ks. Sylwester Łącki CSMA: Katolik.pl (kliknij)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

68 odpowiedzi na „Bł. ks. Bronisław Markiewicz: W końcu wojna stanie się religijna i walczyć będą dwa obozy: ludzi wierzących i niewierzących…

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Współczesny człowiek nie potrafi przeżywać cierpienia. Na wszystko chce mieć znieczulenie. W chwilach krzyża buntuje się, obwinia Boga. Potrzeba, abyśmy uczyli się przyjmować cierpienie od Maryi – która uczy nas, że jest ono cennym doświadczeniem, znakiem Bożego błogosławieństwa i Jego bliskości. Maryja uczy nas, że nawet najtrudniejsze chwile naszego życia są częścią Bożego planu względem nas i naszego życia. Matka Boża jest dla nas nie tylko nauczycielką cierpienia, ale także – niezawodną Pocieszycielką. Uczy nas także, że zdolność do przyjmowania i akceptowania cierpienia w naszym życiu uwarunkowana jest od naszej wiary, ufności i od miłości – przypomina ks. Sławomir Kostrzewa w ostatniej konferencji wygłoszonej podczas Polonijnych Dni Maryjnych w Chicago, w kościele pw. Trójcy Świętej, 2 października 2019 r.

  3. wobroniewiary pisze:

    Jeśli ktoś nie zdążył 5 listopada to zapraszam:
    Polecamy serdecznie 33-dniowe rekolekcje przygotowujące do Aktu ofiarowania się Jezusowi przez Maryję wg. wskazówek św. Ludwika Montforta.

    Początek: 24 listopada 2019
    Ofiarowanie: 1 stycznia 2020

  4. Euzebia pisze:

    Dla tych którzy dzisiaj w piątek chcą odprawić Drogę Krzyżową:

    DROGA KRZYŻOWA z ks.Dolindo, poniżej fragment a całość jest na stronie:
    http://www.modlitwy24.pl/droga-krzyzowa-ks-dolindo/

    Droga Krzyżowa ze słowami ks. Dolindo Rutuolo, zmarłego (19 listopada 1970r.) w opinii świętości mistyka i kandydata na ołtarze, za którego wstawiennictwem dokonuje się wiele cudów.

    Wprowadzenie
    Maryja do duszy: Rozważając cierpienie Jezusa, twoja dusza będzie lepiej przygotowana, by przeniknąć tajemnicę Eucharystii, która jest odnawiającą się Męką Chrystusa. Nalegam na to, gdyż wciąż za mało kochacie Cierpienia i Męki Jezusa. Jesteście sterylni w sercu z tego właśnie powodu.

    Kiedy staniesz przed Najświętszym Sakramentem, zanurz się w jednej ze scen Jego Pasji, a zobaczysz, że za każdym razem poczujesz w sobie nową silę.

    Zobacz oczami wyobraźni ukochanego naszego Jezusa leżącego na ziemi, bliskiego agonii i broczącego krwią. […] Pasja Jezusa ma w tobie ukształtować Jego Ducha i upodobnić cię do Jego Najświętszego Oblicza.

    Stacja I – Jezus na Śmierć Skazany

    Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Kzyż i Mękę Swoją świat odkupić raczył.

    Było pewne, że mając do wyboru przestępcę i człowieka, który niósł wszystkim dobro, nie będą się wahać. […] Piłat, […] pragnąc uwolnić Jezusa, po raz kolejny zapytał ich, ale oni krzyczeli: „Ukrzyżuj Go!”. Od dwóch tysięcy lat powtarza się ta niegodziwa scena. Setki tysięcy razy niewinni są niesprawiedliwie skazywani i to nie tylko na salach sądowych, ale i w zwykłych okolicznościach życia.

    Nic tak nie wzburza i nie jest źródłem cierpienia, jak zła wola i niesprawiedliwość. […] Niełatwo jest z nimi walczyć ani się przed nimi bronić. Ileż to razy byliśmy zmuszeni do milczenia, by spuścić głowę i podjąć krzyż. Wielką więc pociechą dla duszy jest widok niewinnego, skazanego Zbawiciela i oddanie swojej niewinności wyłącznie pod Boży Sąd.

    Jeśli On, esencja świętości, został niesprawiedliwie osądzony, jak mogę uskarżać się, będąc grzesznikiem? I jeśli On, skazany i ukrzyżowany, zmartwychwstał ze śmierci do blasku Chwały, ja także żywię nadzieję, że na tej ziemi, a z pewnością w Niebie, dostąpię od Pana sprawiedliwości.

    Jezus do duszy:
    ” Twoje cierpienie jest darem, który zbliża cię do Mnie, stajemy się jednym. Nie uskarżaj się na Mnie, bo wcale nie jestem daleko. Jestem przy tobie.”

    Modlitwa ks. Dolindo:
    Jezu, ileż razy czuję się zagubiona, przegrana. Ileż razy wydaje mi się, że jestem opuszczona, osamotniona. Ale ufam Tobie, poślij do mnie Twojego Anioła, by nauczył mnie wypełniać Twoją wolę. […] Wybaw mnie od złudzeń i wszelkich podstępów. Proszę Cię o to przez Niepokalaną Dziewicę Maryję.

    Ojcze nasz …
    Zdrowaś Maryjo …
    Matko Najświętsza, spraw, by Rany Pana wyryły się w moim sercu!

  5. Ania pisze:

    Publicysta Rafał Porzeziński zwrócił uwagę, że współżycie przedmałżeńskie jest grzechem. Prelegent w tym kontekście mówił również o homoseksualizmie. Licealiści oraz dyrekcja placówki są oburzeni, że zaproszony do szkoły gość „ośmielił” się o tym powiedzieć publicznie

    • Paweł pisze:

      Dzisiejsze systemy edukacyjne zupełnie nie rozumieją już tego, że nauczenie młodych ludzi DZIESIĘCIORGA PRZYKAZAŃ [tak jak je podano ludzkości na Synaju w II tysiącleciu przed Chrystusem i one NIGDY się nie zmieniły ani zmienić się NIE MOGĄ do końca świata, a muszą być ponadto rozumiane koniecznie w takiej interpretacji, jaką NIEOMYLNIE wykłada Kościół katolicki] – to jest zadanie w EDUKACJI prawdę mówiąc o wiele ważniejsze, niż nauczenie uczniów/studentów języka ojczystego czy matematyki (nie wspominając już nawet o naukach przyrodniczych lub humanistycznych, które „do ZBAWIENIA nie są niezbędne” tak ściśle rzecz biorąc NIKOMU, zupełnie NIKOMU – w odróżnieniu od wiary i moralności, której Bóg wymaga wcześniej czy później od KAŻDEGO człowieka, stosownie oczywiście do jego własnego stopnia świadomości i wolności, ale pod sankcją POTĘPIENIA na wieki).
      I można nawet powiedzieć, że to właśnie w DAWNYCH wiekach – o ironio! – pojęcia na ten temat bywały często inne: nacechowane o wiele mniejszą „CIEMNOTĄ” [i to nie tylko u katolików: bo również tak zwani „innowiercy” też często woleli mieć dzieci „DOBRZE wychowane i wyedukowane”, a nie „dzikusów” czy „nowych pogan” (nie odróżniających dobra od zła, kierujących się prymitywnymi popędami, „inteligentnych” jak małpy w sprawach „technicznych”, lecz pozbawionych wiedzy etycznej i mądrości, jak ten przysłowiowy „GŁUPI”, o którym mówi Biblia niezliczoną liczbę razy w swoich Księgach mądrościowych; bo GŁUPOTA to nie jest kwestia jedynie psychologiczna czy ewentualnie medyczna, to coś o wiele gorszego, przeciwko czemu sam Bóg grzmi gniewem na kartach Pisma świętego…)]

  6. babula pisze:

    Mój szwagier teraz umiera. Proszę z całego serca o modlitwę za niego.

  7. AnnaSawa pisze:

    Taki oto film znalazłam. Polecam obejrzeć do końca…ostatnie zdania wszystko właściwie wyjaśniają.
    Tytuł tej publikacji akurat może „nie na miejscu”, ale pod innym nie mogłam znaleźć a z fb nie każdy może obejrzeć.
    „….to bardzo mili ludzie. Oni faktycznie troszczą się o swoich ludzi”

    • Paweł pisze:

      Niestety w skali ogólnoświatowej to chyba już „typowe” i wręcz ma tendencję do nasilania się… „Zmasonizowany”, bogaty Zachód (a przynajmniej Zachód Europy) jest już chyba nie do uratowania…
      Ja – dla „uspokojenia nerwów” – wolę wobec takiej „skrzeczącej” spuścizny dawnego „Oświecenia” sięgać do spuścizny zupełnie odmiennej, a będącej niekontrowersyjnym „pozytywem” tej epoki, np. dzisiaj z okazji święta św. Cecylii, Patronki muzyków, oraz w nawiązaniu do powyższego komentarza nt. ekscesów w naszej edukacji, można tu wspomnieć o takich wspaniałych utworach Josepha Haydna („ojca” owej epoki „Oświeconych”, tyle że w historii muzyki, czyli: epoki klasycyzmu):
      1. Symfonia nr 55 „DYREKTOR SZKOŁY”:

      2. Symfonia nr 92 „OKSFORDZKA” z niedawno otwartej Filharmonii Połabskiej w Hamburgu:

      3. Symfonia nr 22 „FILOZOF”:

      4. Symfonia nr 85 „KRÓLOWA” – ulubiona symfonia królowej Marii Antoniny:

      5. Symfonia nr 48 „MARIA TERESA”:

      [Nie będę ukrywał, że symfonia klasyczna, zwłaszcza w wydaniu Haydna, jest moją ulubioną formą muzyczną.]

      • Robert pisze:

        Melduję, że właśnie odsłuchałem #85 i #48. : ) Miłe. Nie odróżniłbym ich od Mozartowych. Te i tamte sprzyjają łagodnemu myśleniu…

        • Paweł pisze:

          Powiem tak: to Haydn – jako żyjący wcześniej – był „wynalazcą” klasycznej formy symfonii i skomponował ich ponad dwukrotnie więcej od Mozarta (mam ich komplet z numerami od 1 do 108; natomiast w moim komplecie „Dzieł wszystkich Mozarta” symfonie mają numery od 1 do 41). A ponadto w moim subiektywnym odczuciu Haydn – jako „ojciec” symfonii klasycznej – trochę lepiej chyba „czuje” tę formę muzyczną (wydaje mi się, że trochę lepiej dobiera instrumentację, która u Mozarta trochę tak „skrzeczy na ludowo”, może specjalnie po to, by się właśnie odróżniać od Haydna, i ponadto Haydna symfonie nie są tak „skrótowe”, „zdawkowe”, „pośpieszne”, jak czasem mi się wydają momentami niektóre symfonie Mozarta, bo Haydn „nie żałuje” powtórzeń, kiedy są one potrzebne, a Mozart nieraz pomija je, co brzmi trochę tak „skrótowo”, jak dla mnie). [Ogólnie uważam, że najpiękniejszymi utworami Mozarta są jego koncerty fortepianowe – naprawdę świetne – a jego symfonie są na ogół, jak dla mnie, trochę gorsze (te Haydna są lepsze).]
          Do bardzo ładnych – moim zdaniem – symfonii Mozarta należą: nr 41 („Jowiszowa”), nr 39 Es-dur, nr 33 B-dur, nr 29 A-dur, nr 19 Es-dur, nr 18 F-dur, nr 30 D-dur, a najbardziej: słynna nr 40 g-moll, nr 36 („Linz”) C-dur, nr 20 D-dur, nr 21 A-dur i nr 28 C-dur.
          Natomiast do bardzo ładnych symfonii Haydna, oprócz tych 5 powyższych, należą moim zdaniem: nr 72 D-dur, nr 51 B-dur, nr 69 C-dur „Laudońska”, nr 63 C-dur „La Roxelana”, nr 76 Es-dur, nr 77 B-dur, nr 104 D-dur „Salomonowa”, nr 13 D-dur, nr 31 D-dur „Z dźwiękiem rogu”, nr 39 g-moll, nr 29 E-dur, no i w szczególności najsłynniejsza „Zegarowa” nr 101 D-dur (jej druga część „Andante” znakomicie naśladuje tykanie zegarów, jakby się było u zegarmistrza).

        • Paweł pisze:

          Dla uzupełnienia mogę jeszcze skomentować symfonie Beethovena, jako że on był „tym trzecim” z „trójcy” klasyków wiedeńskich. Beethoven napisał tylko 9 symfonii, ale ich ranga w historii muzyki jest na pewno o wiele większa niż symfonii Haydna i zdecydowanej większości symfonii Mozarta.
          Pierwsze dwie symfonie Beethovena przypominają w dużym stopniu te Haydna i Mozarta (i ja słucham ich często na równi z tamtymi), a pozostałe siedem – to już co innego (trzeba mieć inny nastrój do ich słuchania, bo są one „na wpół” już romantyczne, a nie typowo klasycystyczne, co objawia się zniknięciem już na zawsze menueta jako trzeciej części symfonii, i to począwszy właściwie już od drugiej symfonii, choć jeszcze w ósmej symfonii pojawia się jako trzecia część „Tempo di minuetto” i ta symfonia też jest jeszcze stosunkowo w dużym stopniu „klasycystyczna”; innym „zaburzeniem” klasycznej struktury jest to, że szósta symfonia „Pastoralna” jest pięcioczęściowa, a nie czteroczęściowa). Najbardziej „agresywne” brzmieniowo, „nieklasycystyczne” i najdłużej trwające (aż około godziny) są symfonie trzecia i dziewiąta. Nie słucham ich prawie nigdy, bo są dla mnie zbyt „agresywne” (z wyjątkiem tylko słynnej „Ody do radości” znajdującej się w finale IX symfonii). W książeczce „500 Zagadek muzycznych [z odpowiedziami]” Janusza Ekierta, którą już tu cytowałem (wyd. „Wiedza Powszechna”, Warszawa 1966), podano na str. 60, że podczas pierwszego wykonania III symfonii ktoś powiedział: „Dam grosza, żeby się to wreszcie skończyło!” – Ja w dużej mierze podzielam to wrażenie owego słuchacza (bo to ta symfonia była „rewolucyjnym” przejściem od klasycyzmu do pre-romantyzmu w symfoniach Beethovena). Symfonie V, VI i VII są wyraźnie łagodniejsze w brzmieniu i bardzo ZASŁYNĘŁY jakimś charakterystycznym fragmentem, a mianowicie: słynne jest początkowe „Allegro con brio” z V symfonii, końcowe „Allegretto” z VI symfonii i drugie w kolejności „Allegretto” z VII symfonii (bardzo polecam, bo to są bardzo słynne „idiomy” muzyczne). Symfonia IV jest może najbardziej „nijaka”, ale dla mnie i tak o wiele lepsza niż III i IX. W sumie najbardziej w moim guście jest II symfonia, w której już co prawda nie ma menueta, ale jej druga część „Larghetto” de facto bardziej przypomina menuety Haydna i Mozarta, niż autentyczny menuet znajdujący się jeszcze w I symfonii Beethovena.

    • Jolantae pisze:

      Przerazajace jak ludzie maja sprane mózgi. A zarazem niesamowite w jak prosty sposob można ich logicznie zaszachowac. Dobry Boze miej nad nimi litosc.

    • KW pisze:

      Przerażające, jak ludzie są pogubieni. Widać że nie mają argumentów, nawet chociażby tych logicznych, tylko bronią i powtarzają w kółko jak mantrę glupoty, np. Że jak ktoś im powie że są krowa, to są.

    • Kaśka pisze:

      Kiedyś zimą wychodziłam do pracy. Na klatce schodowej siedział bezdomny, był mróz. Nie pił, nie palił, cichutko sobie siedział po prostu.Zaskoczyła mnie jego obecność, bo nie było słychać że ktoś siedzi na klatce, tak cicho się zachowywał. Przechodząc uśmiechnęłam się do niego, a on odpowiedział mi najpiękniejszym uśmiechem jaki w życiu widziałam. Pamiętam ten uśmiech, miałam wrażenie, że to sam Jezus uśmiechnął się do mnie z twarzy tamtego człowieka.

  8. Joanna pisze:

    LEWICOWY MARSZ NA POLSKĘ:
    „Wiemy, że atak idzie z każdej strony. Totalitarność [tego ruchu] nie jest wymysłem. Można powiedzieć, ze zdobywają kontynent po kontynencie, kraj po kraju, miasto po mieście. Nie zostawią żadnej dziedziny życia; kultury, rozrywki – tu przykład Eurowizja (…) zabiorą ci twoje dziecko, już tego nie ukrywając skandują „wasze dzieci będą takie jak my”
    „Im więcej mają, im więcej zdobyli, tym bardziej krzyczą użalając się, stawiając w roli ofiary. Rządząc niepodzielnie płaczą nad własną krzywdą. Zawsze chcą więcej, zawsze nienasyceni. Nigdy nie okazują litości, nigdy nie odpuszczą i nigdy się nie zatrzymają. Tak jak na prawdziwych totalitarystów przystało.”
    Pospieszalski:
    „(…) kością niezgody pomiędzy chrześcijanami, a rewolucjonistami jest konflikt dotyczący wizji człowieka. – Bardzo pomogła mi w zrozumieniu tego patronka dnia dzisiejszego, św. Cecylia, męczennica i dziewica – podkreślał publicysta. – To humanistyczna rewolucja uznała, że wolność seksualna jest kwintesencją wszystkich wolności, bo uwalnia człowieka od praw dekalogu, seks od płodności, rodziny od małżeństwa, uwalnia od wspólnoty i zobowiązań. W końcu uwalnia od płci, rozumianej jako ucisk (…) mówiąc Janem Pawłem, wolność seksualna to największe antropologiczne kłamstwo.
    Następnie Pospieszalski wyjaśnił, na podstawie dzieła Sarah Ruden pt. „Paweł pośród ludzi” jak chrześcijaństwo zmieniło podejście do ludzkiej seksualności. Z perspektywy czasu okazało się, że przeżywanie seksualności w intymnej, małżeńskiej relacji jest dużo korzystniejsze dla człowieka, niż „wolność seksualna”. Między innymi dlatego chrześcijaństwo tak dynamicznie rozwijało się w świecie grecko-rzymskim. To Kościół, poprzez przekazanie prawdziwego celu i sensu ludzkiej seksualności dał człowiekowi prawdziwą wolność.”
    Read more: http://www.pch24.pl/pospieszalski–karnowski–gorny-na-konferencji-lewicowy-marsz-na-polske,72307,i.html#ixzz662SazSdO

    • Paweł pisze:

      Cytat: „To humanistyczna rewolucja uznała, że wolność seksualna jest kwintesencją wszystkich wolności”
      A tymczasem tego typu ATAK na CZYSTOŚĆ (ze strony szatana, „świata” i „ciała” – czyli trzech biblijnych wrogów naszego zbawienia) chyba raczej dowodzi, że właśnie UNIKANIE wszelkich grzechów seksualnych byłoby w dłuższej perspektywie wręcz PANACEUM na wszystkie bolączki ludzkości; i tej to „wiedzy tajemnej” [= nigdy należycie nie spopularyzowanej] ludzkość ani nigdy nie rozumiała, ani teraz nie rozumie, ani zapewne w przyszłości też dobrze nie zrozumie (bo w takim, zupełnie nieprawdopodobnym, przypadku śmiem przypuszczać, że koniec świata mógłby nigdy nie nastąpić: nasz Dobry Ojciec w Niebie umiałby wynajdywać w nieskończoność sposoby na przedłużanie istnienia tego świata; a tymczasem koniec świata jest dogmatem naszej wiary i będzie groźny, jak mówi jedno z najstarszych Wyznań Wiary [wg „Breviarium Fidei” IX 3, str. 607, wyd. z 2001 r.]: „Wierzymy w przenajświętszą Trójcę, Ojca, Syna i Ducha Świętego, w zwiastowanie Gabriela, w narodzenie Chrystusa, w chrzest, w Mękę i Krzyż, w trzydniowe pogrzebanie, w zmartwychwstanie, w chwalebne wniebowstąpienie, w umieszczenie po prawicy Ojca, w groźny powrót.”).

      • Robert pisze:

        Ta „wiedza tajemna” (misterium?) została zastąpiona „informacją na życzenie”, a to był (jest!!) przecież jeden z kluczy do Życia, a nie jakiś wytrych etyczny, breloczek próżności albo zamek błyskawiczny dla zuchwałych, że się tak wyrażę. Niestety, Kościół chyba nie podołał powszechnemu (!) nauczaniu w tej materii – pozostało ZAUFANIE do konkretnych wskazówek biblijnych, klasycznych do nich komentarzy, do nielicznych autorytetów w tej dziedzinie oraz konieczne PRAKTYKOWANIE we własnym życiu, czyli doświadczanie również ośmieszenia i upokorzeń ze strony „oświeconych odmiennie”, w tym często najbliższych. Katolicyzm mierzi takowych szczególnie w zakresie stosunku do ludzkiej seksualności, wręcz pobudza do wściekłości wyzwolonych już od „ciemnoty”, których przybywa w postępie geometrycznym. Żebym chociaż sam był bez grzechu… – tego rodzaju. : ((

        • Paweł pisze:

          Katechizm Kościoła Katolickiego mówi:
          2344 Czystość jest zadaniem WYJĄTKOWO OSOBISTYM – http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2-2.htm
          To TO WŁAŚNIE trzeba wykorzystać jako broń „atomową” przeciwko tym «ośmieszeniom i upokorzeniom ze strony „oświeconych odmiennie”, w tym często najbliższych», przeciwko tym, których «mierzi [katolicyzm] (…) szczególnie w zakresie stosunku do ludzkiej seksualności», przeciwko tym, których «pobudza do wściekłości [jako] wyzwolonych już od „ciemnoty”, a których przybywa w postępie geometrycznym».
          Mamy głosić WIARĘ POWSZECHNĄ i katolicką [katolicki = „powszechny”], a nie INFORMACJE o swoim życiu intymnym, do których NIKT nie ma prawa. Nawet św. Faustyna w swoim „Dzienniczku” surowo ZABRANIAŁA przyszłym przełożonym w zakonie, który miała zamiar założyć, by one – broń Boże! – nie ośmielały się wchodzić w dziedzinę sumienia sióstr, bo to należy TYLKO i WYŁĄCZNIE do spowiednika.
          Dlatego nie należy się „spowiadać” przed nikim, jak tylko przed osobiście wybranym spowiednikiem.
          Dawnej sprawy seksualne zatajano z powodu panującego „tabu”. Dzisiaj NADAL należy je zatajać (z całą roztropnością i skrupulatnością), ale z zupełnie innego powodu: aby nie dać do ręki broni wrogom naszego zbawienia, których Biblia definiuje jako: szatana, „świat” i „ciało”. Z tego względu ja osobiście uważam, że nawet te coraz bardziej pospolite tzw. coming-outy – to jest w gruncie rzeczy „strzelanie do własnej bramki” przez ludzi, którzy zapewne w wielu przypadkach przez coming-out chcieliby osiągnąć coś dobrego (w ich pojęciu) dla siebie. Moim zdaniem jest to działanie daremne, jeśli nie wręcz – w dłuższej perspektywie – PRZECIWSKUTECZNE (kontrproduktywne), bo czytałem np. że na Zachodzie tak naprawdę te „mniejszości seksualne” są w sposób dla nich dolegliwy dyskryminowane (np. w formach i warunkach zatrudnienia, co wychodzi potem w anonimowych ankietach) i nie sposób tego „wytępić” prawnie czy administracyjnie. Tego rodzaju wolność można otrzymać tylko „od wewnątrz samego siebie” (jak mówił św. Augustyn), a dokładniej: od Boga, nigdy zaś nie od zewnątrz, czyli: od dzisiejszego społeczeństwa konsumpcyjnego, o którym np. s. Małgorzata Chmielewska powiedziała, że „jako konsumpcyjne zawsze jest KASTOWE”.

        • Paweł pisze:

          Jeszcze – w kontekście tego powyższego – tak pół żartem pół serio zacytuję „wzór” Alberta Einsteina na szczęście:
          «Jeśli „a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; [gdzie:] x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami.» – Za: https://pl.wikiquote.org/wiki/Albert_Einstein
          [Nawiasem mówiąc z wieloma jego poglądami przytoczonymi pod powyższym linkiem TOTALNIE się nie zgadzam, ale ten „wzór na szczęście” to on chyba dobrze „wyćwiczył” w swoim życiu – i to chyba każdy ze swojego dłuższego mógłby uznać za „adekwatne, a dowcipne odzwierciedlenie naszej rzeczywistości”, jako że i św. Jakub Apostoł pisał w swoim kanonicznym Liście: „Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. (…) Język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu.” – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1046 ]

  9. Ania pisze:

    No to się porobiło 😦
    Przeczytajcie koniecznie do samego końca

  10. M. pisze:

    Dzisiaj jest wspomnienie św. Cecylii, patronki muzyki i śpiewu kościelnego..

    • AnnaSawa pisze:

      Na niedzielę 24 listopada zaplanowano kolejną akcję modlitewną w obronie abp. Marka Jędraszewskiego, Metropolity Krakowskiego. „Módlmy się o wsparcie dla naszego Arcybiskupa i nawrócenie grzeszników” – apelują.

  11. wobroniewiary pisze:

    Zasłyszane z rana:
    Apostołować można w różny sposób: słowem, modlitwą, cierpieniem, przykładem własnego życia….

  12. kasiaJa pisze:

    SZOK!!!
    Na kurs dla obrońców życia i rodziny prowadzony przez @fundacjazycieirodzina w Toruniu stawiła się red. Natalia Waloch z lokalnej „Gazety Wyborczej”. Uporczywie odmawiała opuszczenia sali i domagała się możliwości pozostania na kursie. Gdy mówiliśmy, że kurs ma na celu uczyć dzialania przeciw aborcji, odpowiadała, ze ona jest za aborcją, ale chce tu pozostać.

    Ma straszny problem z pikietami pod szpitalem na toruńskich Bielanach, wykrzykiwała, że zdjęcia zabitych dzieci są sfałszowane i wszystko nagrywała na dyktafon.

    Oczywiście wezwaliśmy ochronę budynku, która wyprosila niespodziewanego gościa.

    Red. Waloch na odchodne zapytała naszego członka zarządu Krzysztofa Kasprzaka, czy jego dzieci widziały banery antyaborcyjne, gdy potwierdził, zapowiedziała, że poda Krzysztofa do prokuratury, aby odebrać mu prawa rodzicielskie!

    Aborcjoniści nie mogą znieść tego, że ludzie szkolą się, jak walczyć z zabijaniem dzieci. Nie mogą znieść, że obrońcy życia wychowują własne dzieci w duchu pro-life. Zgrzytają zębami że złości!!!

    • Jolanta pisze:

      Jakże pochłonięci przez zło są ludzie których nie skruszy widok tak zmasakrowanego dziecka! Swojego czasu banery z zabitymi dziećmi były przy kościołach w moim mieście. Usunięto je ze względu na dzieci. Wolałabym by moje dziecko doznało szoku na taki widok. Ale przynajmniej w zyciu doroslym nie popełniło by tak strasznej zbrodni. Powinny być pokazywane takie zdjęcia. Aborcjonisci sprzeciwiają sie tego typu zdjęciom, ponieważ one zniechecaja do aborcji.

  13. ja pisze:

    „W ogrodach Abu Zabi ma właśnie powstać świątynia światowej synkretycznej neoreligii wraz ze swoimi antychrześcijańskimi dogmatami” – pisze abp Carlo Maria Viganò, potępiając plany budowy pomnika „ludzkiego braterstwa” zaakceptowanego przez papieża Franciszka. Budowla ma jednoczyć symbolicznie islam, judaizm i katolicyzm. „Nawet największy optymista wśród masonów nie wyobraziłby sobie tak wiele” – dodaje hierarcha w artykule zamieszczonym na blogu włoskiego dziennikarza i autora książek Aldo Marii Valliego.

    https://www.fronda.pl/a/abp-carlo-maria-vigano-babilonskie-przedsiewziecie-watykanu,136522.html

    • Paweł pisze:

      Nawet Dalajlama XIV rozumie, że nie ma szans na znalezienie jakiegoś realniejszego, konkretniejszego „wspólnego mianownika między religiami”, a przez to iluzoryczne jest jakiekolwiek dojście do „jednej ogólnoświatowej religii” przez konsensus międzyludzki czy „międzyreligijny” [gdyż tak naprawdę potrzebny jest tu przede wszystkim „konsensus” całej ludzkości z Jedynym Prawdziwym Bogiem, czyli nawrócenie i pojednanie], a sens ma dla ogółu „ludzi dobrej woli” szczególnie poszukiwanie wspólnej, ogólnoludzkiej ETYKI, która jest – jako dziedzina filozofii – oparta na ludzkim doświadczeniu życia moralnego. Dlatego Dalajlama ze swej strony pisuje książki o etyce, np. „Etyka na trzecie tysiąclecie”, w których a priori, jakby „metodologicznie”, wyklucza z dyskusji kwestie rozwiązania problemu wielości religii, a skupia się tylko na etyce.
      Również św. Jan Paweł II w zakończeniu swojej encykliki „Fides et ratio” w podobnym stylu stwierdza: „Filozofia, w której jaśnieje choćby tylko część prawdy Chrystusa — jedynej ostatecznej odpowiedzi na problemy człowieka, stanie się mocnym oparciem dla prawdziwej i zarazem POWSZECHNEJ ETYKI, której potrzebuje dzisiaj ludzkość.” – https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_8.html

  14. wobroniewiary pisze:

    Sobota – dzień Maryi ❤

  15. wobroniewiary pisze:

    Na niedzielę 24 listopada zaplanowano kolejną akcję modlitewną w obronie abp. Marka Jędraszewskiego, Metropolity Krakowskiego. „Módlmy się o wsparcie dla naszego Arcybiskupa i nawrócenie grzeszników” – apelują.

  16. Dorota H. Kutyła pisze:

    No koszmarna wizja, bez dwóch zdań. A ja sobie myślę, że taka wizja bez nadziei, bez szukania, co ja jako człowiek i jako wierzący, mogę zrobić, przynosi wielką krzywdę ludziom. Pozbawia ich sił, poczucia, żę można i trzeba coś zrobić, że tylko trzeba się położyć i czekać na Apokalipsę. Coś strasznego. Raczej widziałabym to w kontekście wezwania: ludzie módlcie się żarliwie, by to się nie spełniło. Ostatecznie Bóg stworzył Ziemię, to Jego dzieło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s