11 lutego: Najświętszej Maryi Panny z Lourdes i Światowy Dzień Chorego

W 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża zjawiła się ubogiej pasterce, św. Bernadecie Soubirous, w Grocie Massabielskiej w Lourdes. Podczas osiemnastu zjawień (w okresie 11 lutego-16 lipca) Maryja wzywała do modlitwy i pokuty.
11 lutego 1858 r. Bernadetta Soubirous wraz z siostrą i przyjaciółką udała się w pobliże Starej Skały – Massabielle – na poszukiwanie suchych gałęzi, aby rozpalić ogień w domu. Gdy została sama, usłyszała dziwny dźwięk podobny do szumu wiatru i zobaczyła światłość, z której wyłoniła się postać „Pięknej Pani” z różańcem w ręku. Odtąd objawienia powtarzały się.
Bernadetta opowiedziała o tym wydarzeniu koleżankom, te rozpowiedziały o tym sąsiadom. Rodzice skrzyczeli Bernadettę, że rozpowiada plotki i zakazali jej chodzić do groty, w której miała jej się ukazać Matka Boża. Cofnęli jednak zakaz, gdy zobaczyli, że ich dziecko gaśnie im na oczach z udręki. Dnia 14 lutego dziewczęta udały się najpierw do kościoła i wzięły ze sobą wodę święconą. Gdy przybyły do groty, było już po południu. Kiedy w czasie odmawiania różańca ponownie ukazała się Matka Boża, Bernadetta, idąc za poradą towarzyszek, pokropiła tajemniczą zjawę i wypowiedziała słowa: „Jeśli przychodzisz od Boga, zbliż się; jeśli od szatana, idź precz!”. Pani, uśmiechając się, zbliżyła się aż do brzegu wylotu groty i odmawiała różaniec.

1 marca 1858 r. – Pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes.
Codzienny Różaniec z Groty w Lourdes

Pewna kobieta poprosiła Bernadetę, aby pomodliła się na jej różańcu w obecności Pani. Dziewczynka spełniła tę prośbę, lecz Pani zapytała ją, co zrobiła ze swoim różańcem. Bernadeta wyjęła swój stary różaniec i modliła się na nim, 1 marca przed grotą była także prosta chłopka, Katarzyna Latapie, z dwojgiem dzieci. W 1856 r. po upadku z drzewa, zwichnęła ramię oraz złamała kości nadgarstka i palców. Po wyleczeniu nie mogła jednak poruszać dłonią, a dwa palce pozostały krzywe. Pchana jakąś wewnętrzną siłą obmyła dłoń w wodzie źródła i ze zdumieniem stwierdziła, że odzyskała ona dawną sprawność. Przypadek –”Latapie” został uznany za pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes

Lourdes leży w rejonie Górnych Pirenejów i liczy 17 tys. mieszkańców. Dzięki objawieniom Matki Bożej w   1858 r. miasto stało się maryjną metropolią świata.  Co roku przybywa tu około 7 milionów pielgrzymów ze wszystkich kontynentów…

Górująca nad miastem baszta zamku przypomina burzliwą historię. Już Rzymianie zbudowali tutaj twierdzę (Mirambel). Na przełomie VII i VIII wieku Mirambel wpadła w ręce saracenów. Wypierając ich w 778 r. Karol Wielki musiał zdobywać twierdzę głodem. Wtedy miało miejsce znamienne wydarzenie. Pewnego dnia olbrzymi orzeł upuścił nad twierdzą wielką rybę. Dowódca Saracenów – Mirat odesłał ją jeszcze żywą, Karolowi Wielkiemu na znak, że nie prędko  się poddadzą. Z kolei do twierdzy udał się biskup Turpin z Puy, aby w imieniu króla podziękować za prezent.  Przy okazji biskup gorąco apelował, aby Mirat przyjął wiarę chrześcijańską i stał się lennikiem Matki Bożej, skoro nie chce się poddać Karolowi Wielkiemu. Ku zdumieniu wszystkich Mirat zgodził się i przyjął chrzest. Otrzymał imię Lorus. Zamek oddał w lenno Matce Chrystusa, a król Karol odstąpił od oblężenia.  Z czasem twierdza i okolica – nazywana ”Lorus” – przekształciła się w ”Lourdes” 

  ABY  DAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE   (J  18, 37) 

Henryk Lasserre, literat i publicysta, dobrze znany we Francji, będąc  zagrożony nieuchronną ślepotą użył za poradą i namową swojego przyjaciela Karola Fraycienta, późniejszego ministra wojny i do tego protestanta, wody ze źródła w Lourdes, która natychmiast  go uzdrowiła. Uzdrowienie to utrzymywało się przez całe jego długie życie, przez kilkadziesiąt lat niezmiennie, pomimo ciągłej  pracy umysłowej, pisania i czuwania po nocach, połączonego z  jego literackim zawodem. Temu uzdrowieniu zawdzięczamy prześliczną książkę, którą Henryk Lasserre napisał pod tytułem „Notre Dame de Lourdes”, w przekładzie polskim „Niepokalana  z Lourdes”. W niej między innymi pisze o cudownym uleczeniu swojej ślepoty duszy i ciała.
„Przez długie lata cieszyłem się doskonałym wzrokiem. Nagle, latem 1862 roku, zaczął się on stopniowo pogarszać. Przypisywałem to przeforsowaniu, ponieważ przez kilka tygodni pracowałem intensywnie do późnej nocy. Postanowiłem nieco wypocząć; lecz mimo to naprawa nie następowała. Przeciwnie, pogorszenie stale postępowało, zapisane przez  okulistę środki nic nie pomagały. Zwróciłem się do innego lekarza, który cierpienie przypisał ogólnemu przemęczeniu i zalecił wypoczynek na wsi. Wyjechałem więc z Paryża do majątku mojej matki, gdzie całe dnie spędzałem na świeżym powietrzu, nic nie robiąc.  Ale choroba wciąż postępowała,  przeczytanie trzech wierszy książki wystarczałoby w głębi gałek ocznych wywołać nieznośny ból i zamglenie wzroku. Poważnie zaniepokojony, powróciłem do  Paryża, gdzie serdeczny mój przyjaciel namówił mnie, abym udał się do dr Giraud, jednego z najsłynniejszych specjalistów. Tak  też uczyniłem, a sprawa była widocznie poważna, skoro doktor  po zbadaniu mnie zażądał konsylium z udziałem drugiego znanego specjalisty, dr Desmares. Rezultatem tej narady i badań przy pomocy specjalnej aparatury było przepisanie ciemnych okularów i absolutny zakaz czytania.
–   Źle ze mną – pomyślałem – widocznie tracę wzrok i nawet leki  pomogą, skoro mi żadnych nie przepisali. Zwierzyłem się z tych podejrzeń przyjacielowi, który mnie wyśmiał. Lecz  po kilku dniach powrócił do rozmowy.
–   Słuchaj – rzekł mi – a gdybyś tak spróbował wody z Lourdes?  Tyle piszą o tych cudownych uzdrowieniach. Może i Tobie pomoże.
Rada mego przyjaciela zastanowiła mnie z dwóch powodów. Po pierwsze  jest on kalwinem i co za tym idzie, w cuda wierzyć nie może, a po wtóre, musiał dowiedzieć się od poleconego przez siebie okulisty, że moje obawy są słuszne. Okazało się, że tak jest istotnie.  Przyciśnięty przeze mnie do muru dr Giraud wyznał mi w końcu, że stwierdził sklerozę gałek ocznych i będące jej następstwem odklejanie się siatkówki. Grożące mi całkowite jej odklejenie  jest równoznaczne z nieuleczalną ślepotą. Przyjaciel mój wiedział o tym i jego rada, abym szukał ratunku w cudzie, była po prostu przygotowaniem mnie do katastrofy.
–  Tak, wiedziałem – przyznał się – ale radziłem ci i radzę w  dalszym ciągu użycie wody z Lourdes nie dlatego, aby cię do katastrofy przygotować, ale dlatego, że uzdrowienia przez nią są podobno prawdą. Więc dlaczego nie spróbować, skoro nie ma się nic do stracenia? Mnie by to nie pomogło, bo jestem kalwinem i w cuda nie wierzę. Ale ty jesteś przecież katolikiem… Prawda, jestem katolikiem. Tego jednak mój  przyjaciel nie wiedział, że nie będąc niedowiarkiem, przestałem  jednak praktykować obowiązki religijne już od dosyć dawna, a w cuda, zwłaszcza zdarzające się w XIX wieku, nie bardzo wierzyłem.  Zwierzyłem mu się teraz, jakim to ja jestem katolikiem, a on zamilkł, bo co miał odpowiedzieć?
Ale stan moich oczu pogarszał się coraz bardziej i pomimo oszczędzania ich, pomimo, że całkowicie zaprzestałem czytania i pisania, zacząłem widzieć wszystko jak przez mgłę pokrytą czarnymi plamami. Po pewnym czasie przyjaciel mój znów poruszył temat cudownej wody.
– Użycie wody z Lourdes uważam za próbę, której nie wolno ci pominąć, choćby jej pozytywny wynik miał ci się zdawać najmniej prawdopodobny. A ponieważ uznaję działania zgodne z logiką, uważam, że każda próba powinna być wykonana dokładnie, to  znaczy tak, jak tego wymaga twoja religia. Będąc na twoim miejscu poszedłbym do spowiedzi, napisałbym do Lourdes z prośbą o przy­słanie wody i spróbowałbym jej mocy.
Rozmowę tę prowadziliśmy w jego mieszkaniu.
–   Sam pisać nie możesz – dodał – ale podyktuj mi, a ty tylko podpiszesz. O,  mam już pióro i papier – czekam.  Był  to po prostu przymus, któremu uległem. List do proboszcza w Lourdes został jeszcze tego samego wieczora wysłany. Po kilku  dniach, gdy wracałem z przechadzki do domu, portier zatrzymał mnie, mówiąc:
–  Jest tu do pana jakaś skrzyneczka z poczty,
Była  to woda z Lourdes. Doznałem dziwnego wzruszenia i nie mogąc zdobyć się na odwagę otworzenia skrzyneczki poszedłem do mego przyjaciela.
Woda już nadeszła – powiedziałem mu – mam ją u siebie, lecz przesyłki nie rozpieczętowałem. A wiesz dlaczego? Po prostu boję się obowiązków, jakie to uzdrowienie może na mnie włożyć. Gdyby mnie uleczył lekarz, to zapłaciłbym mu honorarium i sprawa byłaby  załatwiona, nie pozostałbym dłużnikiem. Ale pozostanę nim na zawsze wobec Boga, jeśli uzdrowi mnie Swą łaską. Jeślibym doznał cudu, zaciągnąłbym obowiązek wyrzeczenia się wszystkiego i zmiany życia. A takim jestem tchórzem, że się tego boję. Sądzisz może, że cofam się przed użyciem wody z Lourdes w obawie, że cud nie nastąpi i że utracę nadzieję ratunku? Mylisz się. Ja teraz boję się, że cud może nastąpić!

–   Mogę tylko powtórzyć to, – odrzekł przyjaciel – co ci już raz powiedziałem: idź do spowiedzi.
–   Dziwny z ciebie kalwin. Pożegnałem się i prosto od niego poszedłem do księdza Ferrand, niegdyś mego spowiednika, z którym – niestety – już od dawna się nie widziałem. Nie było go w domu. Powiedziano mi, że wróci dopiero późnym wieczorem. Wzrok miałem już tak słaby, że musiałem iść ostrożnie i powoli, aby nie potrącać przechodniów, których sylwetki widziałem jak przez mgłę. Świat zewnętrzny rysował mi się coraz mniej wyraźnie i może dlatego coraz silniej rozrastał się świat wewnętrzny, w którym Bóg miał swe miejsce, bom przecież wiary nie utracił. Pełen głębokich i poważnych myśli wróciłem powolnym krokiem do domu. Ułomność ludzka szuka zawsze usprawiedliwienia dla własnych grzechów. Nie brakowało ich w moim życiu, więc jakże mogłem oczekiwać od Boga cudu, nie wzbudziwszy w sobie żalu. Otworzyłem skrzyneczkę. Była w niej butelka z wodą i mała  Książeczka, której tytuł z trudem odcyfrowałem, z opisem objawień w Lourdes. Pogrążony w myślach, klęknąłem przy łóżku. Dawno nieodmawiane pacierze znalazły się na moich ustach, a z serca popłynęła gorąca, pokorna prośba. Jakaś obawa wstrzymała mnie przed odkorkowaniem butelki zanim się wyspowiadam, a jednocześnie popychała do tego gwałtowna chęć. Z ust wyrwała się mi modlitwa: „Boże wszechmogący, odpuść mi grzechy! A Ty, Bogarodzico, ulituj się nade mną! Usuń ślepotę mej duszy i mych oczu!”. Uczułem przypływ gorącej i silnej wiary… odkorkowałem butelkę… ulałem na spodek wody i zamoczywszy w niej chusteczkę, przetarłem nią natychmiast czoło  i oczy. Wszystko to razem trwało niecałą minutę. Któż zdoła sobie zdać sprawę z uczucia, jakiego doznałem? Nie potrafię określić tego słowami: było to uczucie radości, graniczącej nieomal z przerażeniem. Ledwie dotknąłem zwilżoną chusteczką powiek i otworzyłem oczy, wisząca nad nimi mgła rozwiała się błyskawicznie bez śladu! Dzień był jasny, przedmioty wyraźne, widziałem najdrobniejsze szczegóły, tak jak przed rokiem. Uleczenie to było zupełnie nagłe, Nie wierzyłem własnym zmysłom. Myślałem, że śnię. Ukląkłem ponownie i dziękowałem Bogu.  „Jestem uleczony! Jestem uleczony!” – powtarzałem sobie nieustannie nie mogąc  opanować radości i sięgnąłem do szafy z książeczką. Nie! Pierwszą, jaką po tylu miesiącach wezmę do ręki, będzie ta, którą mi przysłano z Lourdes, i zacząłem ją czytać. Czytałem  znakomicie, jak dawniej. Z mego kalectwa nie pozostało ani śladu. Przeczytałem bez odpoczynku 104 strony i gdy na 105 zamknąłem książkę to dlatego, że zapadł zmrok.
Pierwszym człowiekiem, który nazajutrz rano dowiedział się o łasce mego uzdrowienia był w konfesjonale ks. Ferrand, drugim proboszcz z Lourdes, do którego napisałem niezwłocznie, a trzecim mój przyja­ciel „Czyż muszę dodawać, że moje uzdrowienie było drogą, którą Bóg  wywiódł go z błędu i przyprowadził do Kościoła?”

(„Pani z nieba wzywa”, Michalineum, Warszawa 1989)

Uzdrowienie Maksymiliana Marii Kolbego

Jak św Maksymilian został uzdrowiony wodą z Lourdes

W liście z życzeniami wielkanocnymi do swojej matki Marianny Kolbe, młody kleryk Maksymilian napisał do matki z Rzymu gdzie studiował. List datowany jest na 6 IV 1914

„Nic tak ważnego nie zaszło, chyba to, żem o mało nie utracił (małego, grubego) palca u prawej ręki. Utworzyło mi się tam bowiem coś na kształt wrzodu. Pomimo zabiegów kolegialnego lekarza materia tworzyła się ciągle. W końcu lekarz orzekł, że już kość się psuje; trzeba więc będzie ją wyskrobać. Usłyszawszy o tym odpowiedziałem, że mam na to lepsze lekarstwo. Dostałem był bowiem od O. Rektora cudowną wodę z Lourdes.

Dając mi ją, opowiedział mi O. Rektor historię swego cudownego uzdrowienia. Gdy miał lat 12, zachorował na nogę. Kość w stopie się psuła, wskutek czego nie mógł spać, krzyczał z boleści. W końcu miano mu odjąć stopę. Wieczorem miało się już zebrać konsylium lekarzy; widząc co się dzieje, matka chwyciła się innego środka: wyrzuciła wszystkie lekarstwa z nogi, wymyła ją mydłem i przyłożyła cudowną wodę z Lourdes. O. Rektor pierwszy raz zasnął. Po 15 minutach zbudził się – zdrów.

Cud był oczywisty, ale lekarz niedowiarek starał się fakt w inny sposób wytłumaczyć. Ale, gdy po kilku dniach ze środka stopy oderwał się i wyszedł kawałek zepsutej kości, lekarz uwierzył, że rzeczywiście kość się psuła i cudem oderwała się i wyszła i że całe uzdrowienie było cudowne. Potem nawrócił się i wystawił swoim kosztem kościół. O. Rektor po przyłożeniu cudownej wody był co prawda zdrów i mógł chodzić, ale nie mógł wdziać buta, bo pozostał wzgórek na nodze. Po wyjściu kości i wzgórek zniknął.

Otóż nasz lekarz usłyszawszy, że mam wodę z Lourdes, z radością sam mi ją przyłożył. I cóż się stało? Nazajutrz zamiast operacji i skrobania kości usłyszałem od lekarza szpitalnego, że nie widzi tego potrzeby i po kilku opatrunkach byłem zdrów. Chwała więc Panu Bogu i cześć Niepokalanej!

Z gorącą prośbą o modlitwę
zawsze wdzięczny syn
br. Maksymilian”
Za: http://niepokalanow.pl/12-do-marii-kolbe/

Światowy Dzień Chorego

Światowy Dzień Chorego ustanowił Jan Paweł II w liście skierowanym 13 maja 1992 r. do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego. Papież wyznaczył też od razu na obchody tego Dnia wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. 
Ustanowienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego stało się wezwaniem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i na ciele.
Jan Paweł II we wspominanym liście zaznaczył, że „ma on na celu uwrażliwienie ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu…”
Sprawom ludzi chorych Jan Paweł II, sam doświadczający licznych chorób, poświęcił wiele miejsca w swoim nauczaniu. Często spotykał się z chorymi i niepełnosprawnymi, tak w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich. Chorych prosił już na samym początku pontyfikatu o wsparcie modlitewne.

Jan Paweł II pije wodę z cudownego źródełka w LourdesPo raz pierwszy Dzień Chorego obchodzono w 1993 r., a główne uroczystości odbyły się wtedy w Lourdes i – częściowo – w Rzymie. W kolejnym roku miejscem centralnych obchodów była Jasna Góra, a następnie: Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1995), Guadalupe (Meksyk, 1996), Fatima (1997), Loreto (1998), Harissa (Liban, 1999), Rzym (2000, połączone z Jubileuszem Chorych), Sydney (2001), narodowe sanktuarium katolików indyjskich w Vailankamy (2002), Lourdes (2004), Jaunde w Kamerunie (2005), Adelajda w Australii (2006) i Seul w Korei Południowej (2007). W 2008 r., z racji 150. rocznicy objawień w Lourdes, Światowy Dzień Chorego obchodzono ponownie (jak w 1993 i 2004 r.) – w Lourdes.
Źródło i całość: Brewiarz.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

69 odpowiedzi na „11 lutego: Najświętszej Maryi Panny z Lourdes i Światowy Dzień Chorego

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Kamera z Lourdes on-line

  3. Joan pisze:

    Ktos ostatnio z was pytal o medycyne paliatywna i smierc mozgowa.
    Prosze…o.Norkowski wyjasnia…https://youtu.be/vweEhAC6mp8

    • Monika pisze:

      Joan, w tym przytoczonym przez Ciebie linku jest mowa o jako niby wiarygodnym autorytecie Jerzym Jaśkowskim. Sama coś tam Jego kiedyś posłuchałam ale szczerze, to dla mnie nic co byłoby w miarę wiarygodne jeszcze nie powiedział, jak dla mnie to on same głupoty gada – żaden autorytet a kto jego lansuje? Wrogowie Kościoła jedynie.
      A tu taka wypowiedź ciekawa:
      „Profesorowie – specjaliści od spraw różnych.
      Dr Jerzy Jaśkowski to jest dopiero gigant
      W bazie ludzi nauki dr Jerzy Zygmunt Jaśkowski ma w spisie specjalności: biofizyka, chirurgia ogólna, ekologia, medycyna środowiskowa. Brak danych na temat obecnego miejsca zatrudnienia, poprzednio Akademia Medyczna w Gdańsku. W spisie publikacji tylko jedna pozycja: 2006, Kanał żeglugowy w polskiej części Mierzei Wiślanej, Inżynieria Morska i Geotechnika, EUGENIUSZ DEMBICKI, TADEUSZ JEDNORAŁ, BOGDAN SEDLER, JERZY JAŚKOWSKI, BOHDAN ZADROGA, T. Jednorał | Artykuł.
      W internecie jest natomiast pełno publikacji jakiegoś dr Jerzego Jaśkowskiego na wszelkie możliwe tematy: historyczne, medyczne, biologia, fizyka wszystko ma wspólny mianownik: teoria spiskowa. Na zdjęciach i w wideo jest brodaty facet w przybliżeniu w wieku emerytalnym. Zważywszy na spójność poglądów opartych o teorię spisku jest to ta sama osoba.”
      Ktoś napisał pod artykułem:
      „Tytuł artykułu były trafniejszy, gdyby brzmiał: profesorowie-specjaliści od wszystkiego. Bo takich właśnie udają niektórzy z nich. Korumpują pojęcie naukowca i kradną dobre imię nauki, by sprzedawać swoje nieświeże kotlety pod patronatem nauki, by zarabiać – forsę, wpływy polityczne, czy sycić swoją próżność… Trzymajmy się rzeczywistości, rozumu i rozsądku, nie wdychajmy czadu wypuszczanego przez profesorów od wszystkiego.”

      Jerzy Jaśkowski – kolejny, dla którego Kościół w Polsce = molestowanie, pedofilia, kościelne afery itp. i generalnie jak Kościół to tylko samo zło, bo niczego on jeszcze w Kościele dobrego nie widział.
      Zobaczcie tylko w jak „doborowym” towarzystwie występuje – i tu oczywiście Jerzy Zięba, to ta sama liga i tu nie mogło go przecież zabraknąć:
      – link podaję tylko czysto poglądowo, jednak nie radzę się wczytywać, bo czasu i zdrowia szkoda – wszystko tam znajdziecie, łącznie z ufo:
      https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpres (edycja)
      Cel bloga i jego liczne motta, jak np. to:
      „Cały świat gra komedię”, wolne tłumaczenie: „Wszystko jest ściemą”,
      czy inne: „W więzach organizacji prawdę diabli wezmą”.

      Na koniec dodam, że tego typu blogi i inne podobne strony są niebezpieczne, promują i podpierają się pseudo-autorytetami niby to naukowców, którzy szerzą lotem błyskawicy swoje bzdurne teorie, sprzeczne z prawdziwą nauką – jedno zdanie z przytoczonego bloga, z jego celu:
      „Blog Tajne Archiwum Watykańskie stawia tezę, że Kościół katolicki i Watykan jest konstytutywną częścią wielkiego „hologramu oszustwa” zamontowanego w tej części galaktyki przez nienawidzące Życia siły, a więc jest immanentną częścią kosmicznego megaprojektu kolonizacji naszej planety, znanego na Ziemi pod nazwą Nowego Porządku Świata.”
      Albo to zdanie mówi nam samo za siebie:
      „I tu doszliśmy do sedna: Watykanem bezpośrednio (poprzez projektowanie i kreowanie pewnych wydarzeń, np. kwestia „ukrzyżowania”, Sobór Nicejski I, Guadalupe, Fatima, Medjugorje) lub pośrednio (poprzez swoje ziemskie Rodziny) zarządza kilka obcych cywilizacji. Są to między innymi cywilizacje gadzie (Jaszczury/Reptilianie) oraz cywilizacja Plejadian.”
      Czy trzeba więcej, by pokazać kto za tym stoi i co ma za cel, i po co wykorzystuje się te pseudo-autorytety?

      • Monika pisze:

        Co do Pana Jaśkowskiego:
        Gdański Uniwersytet Medyczny miażdży guru antyszczepionkowców. Całkowicie się odcina i zaleca szczepienia.
        Chodzi o guru antyszczepionkowców dr. Jerzego Jaśkowskiego, który jest często przedstawiany jako ekspert z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Uczelnia wydała komunikat, w którym informuje, że Jaśkowski od wielu lat nie jest pracownikiem GUM-edu i nie należy go wiązać z gronem specjalistów reprezentujących tę uczelnię. Uniwersytet odcina się też od poglądów prezentowanych przez Jaśkowskiego.
        Gdański Uniwersytet Medyczny jednoznacznie zaleca stosowanie szczepień ochronnych, zgodnie ze wskazaniami wynikającymi z medycyny opartej na dowodach naukowych, aktualnych zaleceń medycznych towarzystw naukowych, a także z obowiązującego prawa. Współczesna wiedza medyczna oraz zasady etyki zawodowej nie pozwalają Gdańskiemu Uniwersytetowi Medycznemu na jakiekolwiek wspieranie poglądów osób związanych z tzw. ruchem antyszczepionkowym” – napisał GUMed w oświadczeniu.
        Dr Jaśkowski w negatywnym tonie wypowiada się o szczepieniach, a także o lekarzach i specjalistach promujących tę formę zapobiegania chorobom zakaźnym. Jest też zwolennikiem teorii spiskowych dotyczących lekarzy i firm farmaceutycznych. Promuje swoje metody leczenia i zapobiegania chorobom.
        https://natemat.pl/zdrowie/195245,gdanski-uniwersytet-medyczny-miazdzy-guru-antyszczepionkowcow-i-zaleca-szczepienia

        • wobroniewiary pisze:

          Monika, to nie ten wpis, proszę… dziś o NMP z Lourdes 🙂

        • Joan pisze:

          Monika, zdrowiutkie dziecko mi prawie zmarlo po szczepieniu, nikomu nie zycze tego horroru co przeszlam.

        • Anula pisze:

          Przepraszam, że i ja nie na temat – ja też nie zaszczepiłam swoich dzieci, bo dzięki Bogu trafiłam na cudownego lekarza, który mnie w tej kwestii oświecił. Siostra pierwsze zaszczepiła, bo jeszcze wtedy każdy ślepo powtarzał, że to wielkie dobrodziejstwo, a drugiego już nie, bo niedawno rodziła i wszystkim powtarza tylko jedno- nie poleca nikomu szczepić dzieci. Moniko, prof. Maria Dorota Majewska- bardzo wierzący i pokorny człowiek- posłuchaj jej wykładów na Youtube, ona osobiście przeprowadzała badania nad wpływem szczepionek na ośrodkowy układ nerwowy. Nikogo nie namawiam, aby dzieci nie szczepił, ale skoro to się wiąże z dużym ryzykiem (na stronie Ministerstwa Zdrowia masz listę powikłań- np. zapalenie opon mózgowych czy atopowe zapalenie skóry, ostatnie powikłanie to śmierć), to każdy powinien mieć wybór. To tyle. A wiesz kiedy lekarz przestał mnie męczyć, żebym zaszczepiła swoje dziecko? Kiedy przyznał, że mimo tego, że śmierć jest rzadkim powikłaniem, on nie może mi dać gwarancji, że po szczepieniu nie dotknie mojego dziecka.

        • Anna pisze:

          Ja też mam złe doświadczenia ze szczepionkami i nie Szczecin już dzieci, brat ze względu na choroby przewlekłe nie był szczepiony i był najbardziej odporny na wirusy grypy czy temu podobne, chorował na choroby przewlekłe ale nie łapał tak innych chorób grypopodobnych czy infekcji jak my wszyscy

        • Anna pisze:

          Aha przypomniałam sobie że sam ksiądz Bortkiewicz apelował jak szkodliwe są obecne szczepienia jest nawet filmik jego archiwalny o tym

        • Anuszka pisze:

          Kto zna temat masonerii wie ze jest to sieć naczyn powiązanych. Masoneria w przemysle muzycznym, w farmacji, w przemysle spozywczym, w sztuce.. Wszędzie. Dzialaja na kazdej plaszczyznie. Jest masa autorytewow wazniejszych niz dr. Jaśkowski uwazajacych szczepionki za trucizne… Fakt, ze czytajac to wszystko mozna pogubic sie i niestety stanac przeciwko Kosciolowi. Tutaj jest potrzebna wiara i znajomosc proroct, oredzi co szykuje masoneria na Kk.

        • Ada pisze:

          pozwolę się nie zgodzić, słuchałam wielu wykładów doktora, bardzo mądry człowiek, i wierzący. a to że wypowiada się krytycznie o „wadach” czy raczej grzechach Kościoła, no cóż, nikt z nas nie jest doskonały.

        • wobroniewiary pisze:

          Ado zakończyłam definitywnie temat szczepionek. To nie strona.

        • Monika pisze:

          Anuszka, chyba nie chcesz przez to powiedzieć, że każdy dobry, znający się na swoim fachu lekarz lub autorytet w dziedzinie medycyny, lub każdy pracownik naukowy, doktor czy uznany profesor medycyny jest wg Ciebie masonem lub wg tych, których Ty słuchasz? Albo, że te wszystkie, jednak uznane, prawdziwe autorytety w świecie nauki, w dziedzinie medycyny już nie myślą, że wyzbyli się moralności, że wszyscy są w błędzie, że nie wiedzą co robią, i że wszyscy oni są z pewnością skorumpowani i niewierzący, skoro takie złe rzeczy świadomie czynią? Że namawiają do tych szczepionek. Że ich wszystkich nie obchodzi absolutnie Pan Bóg i ani to, że wszystkim ludziom szkodzą, w dodatku świadomie? Są więc bezduszni i bez serca?
          A za to my wiemy wszystko najlepiej, bo coś tam gdzieś, może i niejedno słyszeliśmy (ale być może właśnie z niewiarygodnego źródła), choć medycyny nie studiowaliśmy ale za to być może naczytaliśmy się w necie, zarzucanym wszelkim śmieciem, tym choćby od najbardziej bezsensownych teorii spiskowych, lub naczytaliśmy się stron: i tych z prawdziwymi, i tych z fałszywymi objawieniami – a w nich gotowych recept jak i co mamy jeść, co gromadzić, w co ubierać się, jakie leki stosować, jakie suplementy stosować a jakie na pewno nie itd. czyli, wygląda na to, że w objawieniach znajdujemy wszelkie wytyczne i wszystkie szczegóły odnośnie dietetyki, medycyny a może i ziołolecznictwa. A wtedy to już mamy pewność, że one są prawdziwe, bo takie szczegółowe i odnoszące się do każdego bez wyjątku i w każdej sytuacji?
          A z kolei czy może wg Ciebie ci prawdziwi wierzący, to właśnie są tylko ci, którzy robią wszystko, by ludzie wreszcie przejrzeli i by wszyscy przestali się szczepić, skoro to takie niebezpieczne, że właściwie to nie powinno być dopuszczalne? Bo szczepionki to są tak wielkim złem, że samym złem i tylko omijać je szerokim łukiem? Czy o to chodzi? Taki jest przekaz?
          Środowisko medyczne jest mi od dzieciństwa dość bliskie, z racji rodziny oraz bliskich znajomych, poza tym sama studiowałam przedmiot mikrobiologia i podczas studiowania całkiem sporo pracowników naukowych także poznałam, miałam dostęp do takich a nie innych naukowców, wiedziałam jakich autorytetów słuchać w jakiej dziedzinie, w tym profesorów i doktorów mikrobiologii, genetyki, weterynarii, biochemii i wielu innych przedmiotów związanych również z medycyną, bo to mnie szczególnie interesowało i pasjonowało. Nie jest to dla mnie temat obcy. Inaczej nie wypowiadałabym się, nie zabierałabym głosu. Poza tym już samo życiowe doświadczenie, życiowa praktyka wiele mnie nauczyła.
          Całkiem sporo osób w życiu poznałam, które żyją właśnie dzięki szczepieniom od grypy ale nie tylko tym. Mam pewność jak wiele z nich uniknęło cierpienia a czasem i śmierci, związanego z powikłaniami po grypie. W każdym środowisku gdzie żyłam, także w tym środowisku gdzie teraz mieszkam, widzę i obserwuję, rozmawiam o tym, wśród osób, które się zaszczepiły i właśnie wtedy już nie chorują, są zdrowe, nawet mimo obecnej tuż obok, w ich rodzinie grypy a w latach gdy się nie szczepiły jak bardzo ciężko chorowały gdy wokół szalała bardziej lub mniej zjadliwa grypa, czasem nie oszczędzająca nikogo w danym środowisku. Osoby nauczone własnym wieloletnim doświadczeniem, korzystają właśnie z tego dobrodziejstwa. Warunek absolutnie niezbędny – trzeba być zdrowym w momencie szczepienia, co oczywiste – zresztą inaczej, gdyby to było niepotrzebne, lekarz nie badałby nikogo przed szczepieniem. Trzeba zauważać ten fakt co dzieje się naprawdę z tymi starszymi osobami, które są po szczepieniu na grypę i są zdrowe w momencie apogeum wzrostu wokół nich bardzo groźnych zachorowań – a te osoby są bezpieczne, gdy w życiu nie szczepiąc się ledwo unikały śmierci. Przykładów takich jest bez liku. Znam też przykład niedopuszczalny, gdy osoba się zaszczepiła, będąc chorą na grypę lub inne choróbsko grypopochodne i wtedy wiadomo, nie było ciekawie i grypa się ciągnęła, ale mimo to przeżyła, będąc już w starości.
          Podczas wykładów na uczelni słyszało się o wielu przeróżnych prawdziwych przypadkach, jak np. o takim, że osoba zmarła przez zwykłe maleńkie, prawie niewidoczne skaleczenie palca, zupełnie zbagatelizowane, a które skończyło się śmiercią – i jak skwitował profesor wystarczyło się zaszczepić lub natychmiast odkazić, by uniknąć śmierci. I żeby było śmieszniej to stało się wśród pracowników naukowych tejże uczelni. Tężec to bardzo często choroba śmiertelna a tak się składa, że na nią jest akurat szczepionka – w Polsce jest dostępna od 1962 roku. Odsetek przypadków śmiertelnych z powodu tężca wynosi od 6 do 60 proc., a zależy to w głównej mierze od postaci choroby. I tak, ktoś kto pracuje z ziemią i często się kaleczy, czy nie powinien wziąć tego pod uwagę i rozważyć szczepienie? Inaczej po co wydawać takie pieniądze na medycynę, by potem w ogóle z zasady nie korzystać ze zdobyczy tejże medycyny i w ogóle nauki? Czy może to nie jest i nie powinno być w służbie człowiekowi? Zwłaszcza, że w pewnym wieku to większość z nas będzie tej medycyny raczej potrzebować. Chyba logiczne, że każdy ma prawo korzystać, zwłaszcza gdy jest świadomy, względnie wyedukowany i do tego słucha tych, którym wierzy w danej dziedzinie? Będąc świadomymi mamy też prawo z serca zachęcać do tego innych, oczywiście bez żadnych przymusów. Zresztą jak wiemy przymus zwykle rodzi bunt. Niektórzy mają i takie swoje przekonania lub uprzedzenia, że z góry zakładają, że nie trafią na lekarza, który jest dobrym człowiekiem i nie zechce skrzywdzić ale zechce pomóc. Takie uprzedzenia często wynikają albo z własnych złych doświadczeń albo z czerpania ze złych źródeł ale chyba jednak lepiej szukać u właściwego źródła, niż u szarlatanów, których jest multum? Bo oni tym żyją i to mają na celu, by właśnie tę wiarę promować, upowszechniać takie poglądy sprzeczne z nauką i odciągać od medycyny jako tej złej i dążącej do zniszczenia człowieka, do jego śmierci. Nie trzeba wiele czasu na internecie siedzieć by to samemu zobaczyć i stwierdzić, że tak jest. A niestety cały ten ruch antyszczepionkowy ma swoje najgorsze i zupełnie niewiarygodne źródła – i ta wiara, bo przecież nie jest to wiedza naukowa, rozszerza się jak jakaś zaraza. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie ale też wciąż się uczymy, mamy też prawo szukać dobrych i pewnych źródeł. Czasem po latach może się okazać, że kto inny miał rację, tego nigdy nie wiemy do końca, jesteśmy tylko ludźmi.
          Kościół jednak zawsze opierał się bardziej na nauce niż pseudonauce, bo obok wiary wszyscy chyba raczej staramy się korzystać z rozumu. Czy nie jest tak, że odrzucając to wszystko czego uczy nas prawdziwa nauka, to tak jakbyśmy odrzucili rozum? W końcu z niego też mamy korzystać. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, bo nie o to chodziło, tego nie chciałam. Jednak nie możemy zakładać, że właśnie nie jesteśmy w błędzie. Być może to jest wpływ osób lub osoby, które mają większy wpływ na ludzi, nie tylko na nas ale na tłumy, bo są doskonałymi manipulatorami, choć wcale prawdziwa nauka i wiedza za ich wypowiedziami nie stoi.

      • Ania pisze:

        A ja sobie tłumaczyłam te orędzia z trevigno romano i trafiłam na orędzie, w którym było napisane, że mamy uważać na szczepionki, bo są niebezpieczne. To mnie tylko utwierdziło w przekonaniu, bo już dawno zauważyłam, że coś jest nie tak z tymi szczepionkami. Moje pierwsze dziecko szczepilam przez rok i mieliśmy problemy zdrowotne, o których już nie chcę się rozpisywać. Kolejne dzieci nie szczepilam, jest różnica, są zdrowe. Ostatniemu dziecku nawet tej wit k nie dałam po porodzie.
        A teraz sama biorę witaminy na moje dolegliwości i daję radę żyć bez leków dzięki temu.
        I jeszcze chcę dodać, że do produkcji wielu szczepionek wykorzystano dzieci z aborcji.
        Jeśli chodzi o doktora Jaskowskiego czy Czerniaka, tez nie zgadzam się z wieloma rzeczami, nie popieram naturopatów, homeopatii itp. Ale jeśli chodzi o witaminy, zdrowe odżywianie, to mają dużo racji.

        • Anula pisze:

          Aniu, a czy możesz powiedzieć, czy rodziłaś może w Warszawie? Bo ja już niedługo urodzę trzecie dziecko i szukam takiego szpitala, gdzie nie będzie problemów z odmową szczepień, podaniu Wit K i credo. I tekstów lekarzy jakich słuchał mój Mąż tuż po porodzie w stylu: „a wie pan, czemu inni lekarze są przeciwko szczepieniom? Bo nie dostają jak my za nie prowizji”. Ciekawy argument medyczny… 🤔 Znam wielu lekarzy pediatrów i szczególnie neurologów, którzy również są przeciwko. Jedna pani doktor powiedziała nawet, że raz zgłosiła do sanepidu powikłanie poszczepienne i o mało nie straciła prawa wykonywania zawodu i miała wiele nieprzyjemności z tego powodu. Także nie możemy poznać prawdy, jak wiele jest powikłań, bo żaden lekarz ich nie zgłosi, bo się boi. Znam przypadek kobiety, która zaszczepiła córkę po porodzie. Dziecko zmarło po dwóch miesiącach. Dwóch lekarzy potwierdziło jej, że serduszko dziecka tego nie wytrzymało, szczepy gruźlicy uaktywniły się, czy coś takiego (nie pamiętam dokładnie), ale zastrzegli, że tego nigdzie nie zgłoszą, bo chcą pracować. To jest ciężki temat. Straszą konsekwencjami, jak nie zaszczepisz, a nikt nie ponosi odpowiedzialności za powikłania. Tylko w Polsce, na Słowenii i w Rumunii jest obowiązek szczepień. W Niemczech nie szczepi 40% rodziców i nikt tam nie robi problemów. W Polsce mówią, że nie szczepi 10%, a jeśli wzrośnie do 20%, to będzie epidemia. W Norwegii szczepi 2% i jakoś epidemii nie ma. Tutaj potrafią dziecko zabrać i chcą praw rodzicielskich pozbawiać za odmowę. Dbam o córki, przekazuję im wiarę, nie pracuje, by dać im czas i obecność, nie mam w domu tv, czytam im dużo książek, rozmawiamy. Postanowiliśmy z Mężem, że wolimy żyć skromniej, wiec zrezygnowalam całkowicie z pracy, by być mamą, bo żadne zabawki, czy gadżety, a już na pewno żłobki, czy nianie nie zastąpią mamy, a i tak okazuje się, że jestem złą matką, bo nie szczepię dzieci. I jeszcze zamiast przygotować się spokojnie do porodu, denerwuję się tym, że muszę znowu stoczyć trzy minuty po porodzie batalię z pediatrą, który każe mi wymieniać lekarzy przeciwnym szczepieniom. Przecież tylko 7% lekarzy szczepi swoje dzieci, a reszta nie. Ale innym każą, bo dostają za każde wkłucie 30% prowizji. Przepraszam wszystkich za ten wykład nie na temat, ale musiałam się mojej WOWiTowej Rodzinie wygadać 🙂

        • Ania pisze:

          Mieszkam w Anglii i rodziłam w Anglii. Nie miałam z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Zapytali tylko czy się zgadzam na podanie zastrzyku, powiedziałam że się nie zgadzam. Nie pytali dlaczego. Na tym temat się skończył.

        • xcur pisze:

          mozesz podac w ktorym to bylo oredziu ?

      • Ania pisze:

        Uważaj na naukę, uważaj na szczepionki, próbują manipulować wszystkimi od urodzenia. Uważaj na fałszywe demokracje, ponieważ wkrótce będziesz zanurzony w dyktaturze (…) 1 IV 17 Trevignano Romano.
        Mysle, że dla nas katolików to ważny moralnie temat, który za bardzo bagatelizujemy. Nauka i szczepionki.

        • Ania pisze:

          I jeszcze, myślę że jako katolicy mamy moralny obowiązek przestrzegać innych przed diabelstwem jakim są szczepionki. Bo ten temat zamiata się pod dywan niestety. Niestety, ale w szczepionkach jest wiele zanieczyszczeń, trujących składników i DNA dzieci z aborcji. Dzisiaj dzień chorych, pomyślmy o naszych dzieciach i o tym co było powiedziane w orędziu na ten temat.

        • m-gosia pisze:

          @Anula.Moja córka rodziła w domu specjalnie,aby uniknąć szczepień.Tylko ten problem,że położnej trzeba zapłacić,ale jest to całkiem legalne tzn.poród w domu.Do tej pory synek nie był w publicznej służbie zdrowia zarejestrowany i chyba dalej tak jest,a ma już 3,5 roku ,chodzi do przedszkola i na razie nie żądają świadectw szczepień.

        • wobroniewiary pisze:

          To jest ost. komentarz na tej strobie w sprawie szczepień

        • Ania pisze:

          A ja myślę, że skoro Maryja o tym wspomniała, to warto by było się nad tym zastanowić. Dalej w tym samym dniu mówiła : „Drogie dzieci, jak bardzo was kocham i jak bardzo chcę was chronić. Słuchajcie moich wiadomości!”

        • wobroniewiary pisze:

          Więc warto się zastanowić.
          A moje stanowisko zna większość czytelników:
          podstawowe szczepienia tak, te przeciwko grypie, dla dziewczyn przeciw HPV – nie
          Każdy ma wolną wolę, każdy sam podejmuje ecyzje a stron na ten temat jest wiele, moja strona jest dla obrony wiary i o zamieszczanych treściach będę decydować ja

        • Ania pisze:

          Niech się pani na mnie nie gniewa. Proszę nie wpuszczać tego komentarza, jeżeli uważa pani że taka jest potrzeba. Niektóre
          te „podstawowe” szczepionki były wyprodukowane z użyciem dzieci z aborcji. Czy uważa pani, że mimo to należy nimi szczepić? Nie wiem ile dzieci zginęło z tego powodu i czy dalej giną dla farmaceutycznych produkcji. Myślę, że milczeniem na ten temat, dajemy im na to przyzwolenie, a przecież modlimy się za te dzieci. Proszę nie odebrać tego jako atak, ja tylko pytam. Chciałabym uspokoić swój rozum i swoje sumienie. Czy mogę ze spokojnym sumieniem szczepić tymi podstawowymi szczepionkami? Czy to nie grzech, kiedy już teraz wiem co jest w składzie? Nie musi pani odpisywać. Może się mylę, może źle robię. Chcę jak najlepiej dla moich dzieci.

  4. wobroniewiary pisze:

    Testament Bernadety Soubirous

    Za biedę, w jakiej żyli mama i tatuś, za to, że się nam
    nic nie udawało, za upadek młyna, za to, że musiałem
    pilnować dzieci, stróżować przy owcach, za ciągłe
    zmęczenie… dziękuje Ci, Jezu.

    Za dni, w który przychodziłaś, Maryjo, i za te, w które
    nie przyszłaś – nie będę Ci się umiała odwdzięczyć,
    jak tylko w raju. Ale i za otrzymany policzek, za drwiny,
    za obelgi, za tych, co mnie mieli za pomyloną, za
    tych, co mnie posądzali o oszustwo, za tych, co mnie
    posądzali o robienie interesu… dziękuje Ci, Matko

    Za ortografię, której nie umiałam nigdy, za to,
    że pamięci nigdy nie miałam, za moją ignorancję
    i za moją głupotę, dziękuję Ci

    Dziękuję, Ci ponieważ gdybym było na ziemi dziecko
    o większej ignorancji i większej głupocie, byłabyś
    je wybrała…

    Za to, że moja mama umarła daleko, za ból, który
    odczuwałam, kiedy mój ojciec, zamiast uścisnąć swoją
    małą Bernadetę, nazwał mnie „siostro Mario Bernardo”
    … dziękuję Ci, Jezu.

    Dziękuję Ci za to serce, które mi dałeś, tak delikatne
    i wrażliwe, a które przepełniłeś goryczą…

    Za to, że matka Józefa obwieściła, że się nie nadaję do
    niczego, dziękuję…, za sarkazmy matki mistrzyni, jej
    głos twardy, jej niesprawiedliwości, jej ironię i za
    chleb upokorzenia… dziękuję.

    Dziękuję za to, że byłam tą uprzywilejowaną w wytykaniu
    mi wad, tak że inne siostry mówiły: „Jak to dobrze, że
    że nie jestem Bernadetą”.

    Dziękuję, za to, że byłam Bernadetą, której grożono
    więzieniem, ponieważ widziałam Ciebie, Matko…
    tą Barnadetą tak nędzną i marną, że widząc ją, mówili
    sobie: „To ta ma być Bernadetą, którą ludzie oglądali
    jak rzadkie zwierzę?”

    Za to ciało, które mi dałeś, godne politowania, gnijące…,
    za tę chorobę, piekącą jak ogień i dym, za moje
    spróchniałe kości, za pocenie się i gorączkę, za tępe
    ostre bóle… dziękuję Ci, mój Boże.

    I za tę duszę, którą mi dałeś, za pustynię wewnętrznej
    oschłości, za Twoje noce i Twoje błyskawice, za
    Twoje milczenie i Twe pioruny, za wszystko. Za Ciebie
    – i gdy byłeś obecny, i gdy Cię brakowało…
    dziękuje Ci, Jezu

    (według Fonti vive, Caravate, wrzesień 1960)

  5. zaniepokojona pisze:

    Bardzo, bardzo proszę o modlitwę o światło Ducha św dla mnie i lekarzy, którzy zajmują się moją córką – aby została odkryta przyczyna pogorszenia jej zdrowia i aby mogła podjąć właściwe decyzje dotyczące jej leczenia. Bóg zapłać!

  6. Bogumiła z Opoczna pisze:

    Bóg kocha każdego ogromna Miłością.. Dziękuję Ci Jezu za Święta Bernadette …Święta Bernadetto módl się za moja rodzina i całym Światem Chorym od marnasci tego świata.. Amen

    • Ava pisze:

      Czytam Orędzia dla Legionu Małych dusz -są piękne! Myślę, że to jest na teraz- dla Nas- na czasy ostateczne:

      ( o Małych Duszach) : „Gdy nadejdzie dzień wyjdą z katakumb niezrozumienia i przechodząc zduszą podłość ziemi. Będą towarzyszyły nadchodzącej Sprawiedliwości, łagodząc ją na ile to możliwe, prowadząc ja po wspaniałym kwietnym dywanie ułożonym ze wszystkich serc oddanych Bogu, dla jego Chwały i dla tryumfu jego Miłosiernej Miłości.

      Tak, jeszcze wiele serc zostanie startych na proch, ale wkrótce okryją się chwałą i staną się piękne.

      Biada tym, którzy zakpią ze Sprawiedliwości mego Ojca przeciwstawiając się z góry jego Sprawiedliwości! I właśnie w tym momencie Legion Małych Dusz będzie miał do spełnienia ważną rolę: poprzedzając i śpiewając hosanna Boskiej Miłości, aby Immanentna Sprawiedliwość, zdziwiona i zachwycona, zatrzymała się aby słuchać, rozczulona, krzyku miłości najmniejszych.

      Wtedy wkroczy Miłosierdzie i to Ono, w otoczeniu wiernych legionistów, postąpi naprzód na spotkanie zbuntowanych, zapewne jeszcze licznych, ale już poruszonych, widokiem jeszcze niezrozumiałym dla oczu ciała.

      Miłość jak przypływ zagarnie wszystko i zajmie miejsce Świętej sprawiedliwości, raz jeszcze pokonanej, i zatryumfuje nad wszelkim oporem.

      Wreszcie nastanie na długi czas era chrześcijańska(…).”

  7. Euzebia pisze:

    Jeszcze o Niepokalanej z Lourdes i św. ojcu Maksymilianie Kolbe.

    (…)W 1917 r. zachorował poważnie na gruźlicę płuc. Jednak choroba została zaleczona, a sam Święty uważał, że Matka Boża roztacza nad nim szczególną opiekę. Przed wyjazdem na misje na Daleki Wschód Święty odbył pielgrzymkę do Lourdes. W jego pamiętniku z 1930 r. czytamy: „30 I Czwartek – Lourdes. Tramwajem 13 do Groty – Msza św. w krypcie przed bocznym ołtarzem – wpisanie do księgi – do Groty; tu miło, deszcz pada wciąż. – Kule świadczą o łaskach udzielonych, a świeca o prośbach zanoszonych […] – cząstka różańca – smutno potem, jak często – wychodzę, deszcz – nie ma gdzie głowy skłonić – przychodzę do „Bureaux”, ale zamiast doktorów zastaję okienka na Msze święte, prenumerata tygodnika – zaprenumerowałem […] – smutno tymczasem, biura zamykają, bo dwunasta, więc znowu głodny pod deszcz. Gdzie wstąpić? Jadę tramwajem na stację dowiedzieć się o pociąg: 14.29 ekspres do Bordeaux i trzecia rano w Paryżu – wracam pożegnać Mamusię jakoś ochoczo i wesoło się robi i zarazem myśl, że na misjach często przyjdzie przygnębienie, ale i to potrzebne, bo czegóż ja chcę, czy pociech? […] – Wesoło wracam, napiłem się cudownej wody, palec pod strumień podstawiłem, pożegnałem Mamusię, w duchu poleciłem wszystkich i wszystko, pocałowałem świętą skałę i do widzenia, Mamusiu; nieco pocztówek i tramwajem na stację […]. Pociąg rusza – zaczynam pisać, patrzę, aż tu przed samą Grotą z drugiej strony Gawy pociąg mnie niesie; przerywam pisanie i – jak długo jeszcze Grotę i bazylikę widać – rozmawiam z Mamusią, że cały jestem Jej i duszą, i ciałem. Tymczasem Gawa, wśród której wód i wody z cudownego źródła płyną, aż dotąd towarzyszyła jak wysłaniec Niepokalanej na pożegnanie, teraz i ona się pożegnała. – Jakaż czułość Niepokalanej! Gdybym nie jechał na Bordeaux, nie miałbym tych pociech. – Gdy to piszę, jeszcze żegnają mnie góry, które w swych objęciach piastują tę błogosławioną okolicę i pobielonymi od śniegu szczytami ślą ostatnie pożegnanie […]. Cześć Niepokalanej. Nie spodziewałem się takiego pożegnania, gdym zmoczony, trapiony zmęczeniem, smutnie pod razami kropel deszczu od Groty odchodził. – Ale tak było lepiej. – Jak Niepokalana sobie życzy. – (Aha, gdym tak smutny na stację jechał, przychodzi mi na myśl: „Czego ty właściwie chcesz? Mszę św. odprawiłeś w bazylice, u Groty byłeś, więc możesz wracać, ale to tak zimno w duszy wtedy było)”. Ten pobyt w Lourdes, to osobiste spotkanie syna z Matką.

    Warto dodać, że w Pamiętniku Święty prawie co roku odnotowuje datę 11 lutego. Zawsze w tym dniu dzieje się coś szczególnego lub Święty czyni coś dla powiększenia chwały Niepokalanej.

    Sam Święty uczynił datę 11 lutego bardzo ważną dla Rycerstwa Niepokalanej. W tym dniu głosił konferencje do braci i pisał artykuły o tym, jak lepiej czcić Niepokalaną. W przedwojennym „Rycerzu Niepokalanej” często można znaleźć, nie tylko artykuły opisujące objawienie się Matki Bożej w Lourdes, ale również bieżące wiadomości oraz opisy cudów. O samej wizjonerce, św. Bernadecie, pisze ponad 20 razy i ukazuje ją jako przykład do naśladowania dla współczesnego chrześcijanina.

    Niech ten dzień będzie dla każdego rycerza Niepokalanej dniem odnowienia swego całkowitego oddania się Maryi i bezgranicznej służby dla Niej.

    Źródło:
    http://www.niepokalanow.pl/mi-news/maksymilian-i-lourdes/

  8. wobroniewiary pisze:

    11 lutego, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes oraz Światowy Dzień Chorego, w Bazylice w Niepokalanowie o godz. 11.00 sprawowana będzie Msza święta w intencji chorych wraz z udzieleniem Sakramentu Namaszczenia Chorych.

    Msza będzie transmitowana za pośrednictwem Radia Niepokalanów. Serdecznie zapraszamy do udziału lub słuchania

  9. Monika pisze:

    o. Augustyn Pelanowski. Oddał wszystko (kenosis) aby zdobyć twoją miłość.

  10. Monika pisze:

    Ks. Dominik Chmielewski – Przebacz, a choroba sama odejdzie

  11. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa chorego

    Panie, prosiłem Cię o siłę, aby mi się dobrze wiodło,
    a Ty pozwoliłeś mi stać się słabym,
    abym nauczył się posłuszeństwa.
    Prosiłem o zdrowie, abym mógł dokonywać wielkich rzeczy,
    a otrzymałem chorobę, by czynić, co lepsze.
    Prosiłem o bogactwa, aby być szczęśliwym,
    a stałem się biednym, by być nędzarzem.
    Prosiłem o władzę, aby ludzie mnie podziwiali,
    a jestem bezsilny, aby zatęsknić za Tobą.
    Prosiłem o przyjaźń, abym nie musiał żyć samotnie,
    a Ty dałeś mi serce, abym kochał wszystkich moich braci.
    Nie otrzymałem nic z tego, czego się spodziewałem.
    Nie otrzymałem nic z tego, o co Cię prosiłem.
    Prawie że wbrew mojej woli
    zostały wysłuchane moje niewypowiedziane modlitwy,
    i jestem obdarowany najbardziej ze wszystkich.
    Dzięki Ci, Panie.
    (Modlitwa chorego z jednego z nowojorskich szpitali wyryta na tablicy z brązu
    i umieszczona przy wejściu do szpitala)

    „Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
    Męko Chrystusowa, pokrzep mnie.
    O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
    W ranach swoich ukryj mnie”
    Modlitwa św. Ignacego Loyoli

  12. Wojtek pisze:

    Pani Ewo czy „bomba” o której Pani pisała miesiąc temu to publikacja 12 lutego (czyli jutro) adhortacji po synodzie amazońskim?

  13. Ada pisze:

    jest nowa nauka ks Dominka


    a w sprawie cudownej wody, wczoraj „przez przypadek” włączyłam rozmowy niedokończone, aż nie mogłam się oderwać, nawet z głosu kapłana czuć było że to Boży kapłan. posłuchajcie, o cudzie 3 Hostii w Poznaniu i cudownej wodzie ze studni w Sanktuarium Najdroższej Krwi Pana Jezusa
    https://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-bog-uzdrawia-cz-i/
    https://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-bog-uzdrawia-cz-ii/

  14. Marta 3 pisze:

    Dziś w dniu chorych ważą się losy dużego szpitala onkologicznego w Krakowie. Proszę o modlitwę o działanie Matki Najświętszej. Niech będzie wolą Bożą. Niech Pan Bóg wyśle tu swoich Aniołów i Świetych. Uzdrowienie chorych módl się za nami.

  15. Euzebia pisze:

    Osiemnaście objawień Niepokalanej Dziewicy w Lourdes w 1858r.
    Drugie objawienie 14 lutego
    W małym miasteczku nic się nie da ukryć. Po kilku dniach wszyscy wiedzieli już, co przydarzyło się małej Bernadecie Soubirous w Massabielle. W niedzielę 14 lutego grupa ludzi po Mszy Św. udała się z Bernadetą do groty (mama Bernadety nie pozwalała na to, ale w końcu ustąpiła). Przed grotą Bernadeta wyciągnęła różaniec i zaczęła się modlić. Po pewnym czasie zobaczyła Panią. Wtedy Bernadeta pokropiła święconą wodą w stronę groty. Im więcej wylewała święconej wody tym bardziej uśmiechała się Pani. W pewnym momencie Bernadeta popadła w ekstazę i stała się niewrażliwa na bodźce zewnętrzne. Silny młynarz z Savy, który próbował ją podnieść stwierdził, że Bernadeta jest nieprawdopodobnie ciężka. W domu na Bernadetę czekała rozgniewana mama.
    Całość:
    http://www.sanctus.pl/index.php?grupa=357&podgrupa=371&doc=317

  16. Weronika pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za 65-letniego samotnego Allbina, nagle całkowicie sparaliżowanego… Jest załamany. Czeka go operacja, jest podejrzenie guza, który daje ucisk…

  17. Ada pisze:

    byłam z dziećmi na Mszy Św. jednak nie jest tak że każdy otrzymuje sakrament chorych, kapłan udzielający Sakramentu powiedział, że jak dzieci jeszcze nie były u 1 Komunii Św i nie ma zagrożenia życia, to nie udzielają tego Sakramentu.

    • Magdalena pisze:

      Byłam dziś rano w takiej samej sytuacji, zasmuciło mnie to bardzo, ale postanowiłam w pokorze i posłuszeństwie przyjąć te odmowę. Choć w pierwszej chwili sprawiło mi to przykrość, że tego pokrzepienia duszy i ciała odmowiono moim dzieciom. Tak więc, Ada, łącze się z Tobą w modlitwie z nasze dzieci, by Pan Bóg, przez wstawiennictwo Maryi Niepokalanie Poczetej dotykal Łaską uzdrowienia ich dusz i ciał.

  18. Aleksandra pisze:

    Litania do Matki Bożej z Lourdes

    Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
    Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
    Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
    Synu Odkupicielu świata Boże,
    Duchu Święty Boże,
    Święta Trójco jedyny Boże,

    Najświętsza Panno w Lourdes objawiona, módl się za nami.
    Najświętsza Panno pokutę zalecająca,
    Najświętsza Panno, uzdrawiające źródło wskazująca,
    Najświętsza Panno potwierdzająca Swe Niepokalane Poczęcie,
    Niepokalana Córo Boga Ojca,
    Niepokalana Matko Syna Bożego,
    Niepokalana Oblubienico Ducha Świętego,
    Niepokalana Świątynio Trójcy Przenajświętszej,
    Niepokalane odzwierciedlenie Mądrości Bożej,
    Niepokalana Jutrzenko sprawiedliwości,
    Niepokalana Arko Przymierza,
    Niepokalana Dziewico krusząca głowę węża piekielnego,
    Niepokalana Królowo nieba i ziemi,
    Niepokalana skarbnico łask Boskich,
    Niepokalana drogo do Jezusa wiodąca,
    Niepokalana Dziewico wolna od grzechu pierworodnego,
    Niepokalana bramo niebios,
    Niepokalana Gwiazdo morza,
    Niepokalana Matko Kościoła świętego,
    Niepokalane źródło wszelkich doskonałości,
    Niepokalana przyczyno naszej radości,
    Niepokalany wzorze wiary,
    Niepokalane źródło Bożej miłości,
    Niepokalany znaku naszego zbawienia,
    Niepokalane światło Aniołów,
    Niepokalana nauczycielko Apostołów,
    Niepokalana chwało Proroków,
    Niepokalana potęgo Męczenników,
    Niepokalana opiekunko Wyznawców,
    Niepokalany wzorze dziewiczej czystości,
    Niepokalana radości ufających Tobie,
    Niepokalana obrono grzeszników,
    Niepokalana pogromicielko wszelkiego zła,

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

    O Maryjo bez grzechu poczęta
    Módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

    Módlmy się:
    Matko Najświętsza słynąca w Lourdes wielkimi łaskami, przez dobroć,
    jakiej dajesz tyle dowodów w tym wybranym miejscu, błagamy Cię pokornie, uproś nam wszystkie cnoty, aby nas uświęciły oraz wyjednaj nam zupełne zdrowie duszy i ciała i dopomóż, abyśmy go użyli na chwałę Boga, dla dobra bliźnich i zbawienia duszy.
    Amen.

  19. Aleksandra pisze:

    Za chorych
    Matko Boża z Lourdes, Uzdrowienie chorych, przychodzę do Ciebie, aby prosić Cię o potrzebne łaski dla wszystkich chorych i cierpiących, a szczególnie dla… (wymień). Ty wiesz, jak bardzo ten człowiek cierpi, Ty wiesz, jak mu ulżyć w bólu. Pani moja, Twoje wstawiennictwo może naprawdę dokonać cudu, dlatego proszę Cię o potrzebne łaski dla chorego, aby z pokorą przyjął to, co Pan na niego zsyła. Daj mu nadzieję, że jego cierpienie ma sens, uproś wiarę w jego celowość, a także spokój ducha. Proszę, Matko Boża, zanieś moją modlitwę przed Boży tron. Amen.

  20. kasiaJa pisze:

    „Publikujemy odpowiedź egzorcysty z 19 letnim doświadczeniem w posłudze uwalniania i egzorcyzmów, ks. Andrzeja Grefkowicza, na pełen błędów artykuł ks. Dariusza Piórkowskiego SJ, który świadczy o jego braku kompetencji w tej dziedzinie. Po co się zatem wypowiada i wprowadza ludzi w błąd?”
    „Na Portalu Deon.pl pojawił się tekst ks. Dariusza Piórkowskiego SJ zatytułowany: „Mleko gadające głosem teściowej”, w którym stwierdza:

    „Niedawno pisałem o „psychozie religijnej”, która opanowuje w wielu miejscach duszpasterstwo i kaznodziejstwo. Nadal podtrzymuję swoją tezę, że dzieje się coś niedobrego, gdy chore zainteresowanie złem i lękowe podejście do szatana, bierze górę nad Dobrą Nowiną. Oto kolejny przykład.”

    https://www.miesiecznikegzorcysta.pl/informacje/item/2474-mleko-diabel-i-teologia-egzorcysta-odpowiada-ks-piorkowskiemu-sj?fbclid=IwAR1icd9UCN838s2RQBB5lIngj14Y5u-55aL9CK91hs-kyEUr-n_InhTltrU

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s