Ks. Adam Skwarczyński – Dziękujmy Bogu za kolejny opis „Ostrzeżenia” i… wyciągnijmy wnioski dla swojego życia!

       Dziękujmy Bogu za kolejny opis „Ostrzeżenia” i… wyciągnijmy wnioski dla swojego życia! Żadne „środki ochronne” nie osłonią nas przed widokiem Króla-Sędziego, w oczach którego liczy się tylko czystość serca i miłość!
         Tekst nie pozostawia nam cienia wątpliwości: w tym dniu dla trzeciej kategorii dusz będzie już za późno na nawrócenie i pokutę! To pozwala nam lepiej zrozumieć, do czego potrzebni są Bogu „ziemscy aniołowie krawędzi”, powołani do ratowania tych dusz już teraz wszystkimi dostępnymi środkami. My już teraz żyjemy „na krawędzi”!
ks. Adam Skwarczyński

       5.11.2006, C. nad Wisłą
       Widziałam kulę ziemską. Jedna część globu była ciemna, druga jasna. Na tej ciemnej ukazała się ogromna złota jasność, która oświetliła cały nasz glob. Obie części lśniły złocistym kolorem. Po chwili usłyszałam muzykę. Grały jakby wszystkie instrumenty jednocześnie. Ta potężna muzyka trwała przez krótką chwilę. Odczułam, że oznajmia ziemi coś bardzo ważnego.
Ukazało się wielu Aniołów, ubranych w lśniąco-białe szaty, o złocistych włosach i bosych stopach. Pierwsi trzymali potężne trąby, stojący dalej – trąby coraz mniejsze. Inni trzymali światło podobne do pochodni jakie znamy, jeszcze inni sypali kwiaty. Całe Niebiosa wypełnione Aniołami śpiewały Bogu chwałę, oddawały pokłon, podtrzymując zasłony Królestwa Bożego.
Pośrodku na niebie ukazał się nasz Pan, Chrystus Król. Jezus objawił się po królewsku: na głowie złota korona ozdobiona drogocennymi kamieniami, purpurowy płaszcz ze złotymi oblamówkami i złotą stójką pod szyją, z lekkim rozcięciem na przedzie. Na płaszczu krótka złota pelerynka. W lewej ręce trzymał berło, prawa ręka była podniesiona do błogosławieństwa. Sama miłość, piękno – prawdziwy cud!
Dziwne uczucie ogarnęło duszę moją. Trudno przekazać, co się ze mną działo. Ciało pękało z radości, dygotało, w końcu dziwny stan ogarnął mnie całą. W tej chwili szczęścia odczułam, w jakim stanie jest dusza moja!
Wszystkie moje słabości i grzechy przesunęły się przede mną jak na filmie. Bardzo wyraźnie odczułam, czym zraniłam mojego Pana, Króla Niebios. Jestem pewna, że Jezus udzielił mi na tę chwilę szczególnej łaski, bo inaczej nie przeżyłabym. Zrozumiałam, gdzie jest moje miejsce. Panie mój, zrozumiałam, że muszę mieć duszę czystą, niczym nie splamioną, abym mogła biec do Twej cudownej Miłości, jaka ukazała się nam na Niebie!
Moją duszę ogarnął żal, smutek rozdzierał moje serce. Tak obolała, nie mogłam nic powiedzieć ani zrobić najmniejszego kroku, na mojego Pana skierowany był tylko mój wzrok. Jemu też było ciężko, kiedy widział, jak mało dusz wyszło Mu na spotkanie. Ogromna rzesza dusz tak jak ja uginała się od bólu i cierpienia…
To była chwila krótka dla jednych – dla tych, którzy byli przygotowani. Dla tych, co byli zaskoczeni, trwała długo – była jak agonia, brakowało im powietrza, dusili się!
Patrząc [na zachowanie ludzi], zrozumiałam tę chwilę cudu. Wszyscy, którzy mieli serca wypełnione miłością, wyszli Miłości na spotkanie; przecież miłość i Miłość są zawsze razem, miłość Miłości nie lęka się – więc ci podeszli do Bożego Tronu. Ci, którzy mieli serca wypełnione tylko po części miłością Bożą, zmagali się z cierpieniem (agonią!) tak jak ja. A co z tymi, którzy w ogóle nie mieli miłości, których serca były puste…? Ciężar bólu przygniótł ich i o śmierć przyprawił!

Ksiądz Adam dopisał w komentarzu:
Pod kątem zbliżającego się „Ostrzeżenia” odczytajmy orędzie Matki Bożej dla Mirjany z 2 września b.r.:
„Drogie dzieci. Podczas gdy moje oczy patrzą na was, moja dusza szuka dusz, z którymi pragnie być jedno. Dusz, które zrozumiały znaczenie modlitwy za te moje dzieci, które nie poznały miłości Ojca Niebieskiego. Wzywam was, bo was potrzebuję. Zaakceptujcie misję i nie bójcie się, umocnię was. Napełnię was swoimi łaskami. Swoją miłością ochronię was od złego ducha. Będę z wami. Swoją obecnością będę was pocieszać w ciężkich chwilach. Dziękuję wam za otwarte serca. Módlcie się za kapłanów. Módlcie się, by jedność między moim Synem a nimi była tak silna, aby byli jedno. Dziękuję wam”.

INFORMACJA Z OSTATNIEJ CHWILI
Mimo plotek rozsyłanych przez ludzi ze strony dzieckonmp.wordpress. com (w mailach i w komentarzach np „Gwiazdka”) – ks. Adam Skwarczyński ma się dobrze, żyje, odprawił dziś mszę św. w intencji Dusz-ofiar, nie zginął w żadnym wypadku samochodowym i nie podszywamy się pod nieżyjącego kapłana

Reklamy