Ks. Adam Skwarczyński: Iskra z Polski IV: niech „Iskra z Polski” pozwoli się już dzisiaj rozpłomienić Ogniowi Ducha Świętego

        „Iskra z Polski” przygotowuje świat na Powtórne Przyjście Jezusa, zwane z grecka Paruzją. „Iskrę” tworzą dusze-ofiary przez swoje zjednoczenie z Ukrzyżowanym przez codzienny krzyż, podjęty za nawrócenie świata, jak też przez modlitwę za świat.

        Ludzie ci, mimo codziennych trudów i cierpień, powinni być pełni entuzjazmu, wewnętrznej mocy, apostolskiego ducha, a nawet radości. Ta ostatnia jest owocem Ducha Świętego, tak bardzo upragnionym w naszym smutnym świecie, opanowanym przez piekielnego przeciwnika. Gdy jednak ten „zwodziciel naro­dów” zostanie zamknięty w czeluści przez Anioła Apokali­psy, Bóg będzie mógł zamieszkać w sercach ludzi pozostawio­nych na świecie, a więc Królestwo Boże zapanuje na całej ziemi. Wypeł­nią się wtedy pragnienia i oczekiwania każdej z Osób Boskich.

        Broszura „Iskra z Polski” nr 3 uświadamia duszom-ofiarom, że przybliżają nie tylko Powtórne Przyjście Syna Bożego na zie­mię, ale także królowanie Boga Ojca w ludzkich sercach. Ojca, który wciąż czeka na to, żeby być „znanym, czczonym i kocha­nym” przez wszystkie swoje dzieci, zgodnie z Jego orędziem z 1932 roku.

        Broszura „Iskra z Polski” nr 4, którą teraz otrzymują wszyscy tworzący „Iskrę”, umożliwia zapoznanie się z „dyktandem” Ducha Świętego, jakże pięknym i głębokim, przekazanym przez Teresę Wyskiel, występującą pod imieniem siostry Medardy. Oczywiście tekst ten, jako niezaaprobowany oficjalnie przez władzę Kościoła, nie ma tej rangi co orędzie Boga Ojca. Każdy jednak czytelnik – i teolog, i człowiek niewykształcony – odkryje w nim głęboką Prawdę, ujętą w takie słowa, których nie mógłby wymyślić sam człowiek bez specjalnego kierownictwa z Nieba. To orędzie Ducha Świętego, jak chyba można nazwać drugą połowę tego tekstu (pierwsza to słowa Syna Bożego), nie tylko nakarmi ducha czytelników, ale także napełni ich serca nadzieją na przepiękną przyszłość ziemi wkrótce oczyszczonej. Na niej wszyscy ludzie wykorzystają pełnię darów Ducha Świętego, jak też, współpracując z Boskim „Ogrodnikiem”, będą się cieszyć pełnią takich Jego owoców jak miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Będzie to więc – żeby użyć określenia m.in. św. Jana Pawła II – okres „Nowej Pięćdziesiątnicy” czyli nowego zstąpienia Ducha Świętego, jeszcze wspanialszego niż tamto pierwsze w Jerozolimie. Przybliżając to zstąpienie przez swoje ofiary i modlitwy, pomagamy Duchowi Świętemu uczynić z całej ziemi „nowy wieczernik”. Tym samym współpracujemy z Królową Wieczernika, Oblubienicą Ducha Świętego, gdyż tryumf Jej Niepokalanego Serca, zapowiedziany w Fatimie, niewątpliwie zbiegnie się z Królowaniem Ojca, Paruzją Syna oraz ogniem miłości, wznieconym przez Ducha Świętego.

        Zanim to wszystko nastąpi, niech „Iskra z Polski” pozwoli się już dzisiaj rozpłomienić Ogniowi Ducha Świętego; niech stanie się „oazą” dla Bożego Ducha w tym świecie, który Go nie rozu­mie ani nie zna. Niech spełni także pozostałe Jego pragnienia, zawarte w Jego orędziu, spisanym przez siostrę Medardę.

        Do wielkich rzeczy zostaliśmy powołani, chociaż dopiero na progu Wieczności poznamy ich wielkość. My, zwykli zjadacze chleba, Boże niemowlęta, mamy szansę wznieść się na bardzo wysoki poziom życia duchowego, chociaż dokonuje się to w sposób cichy, niepozorny i niezauważalny – nie tylko dla naszego otoczenia, ale nawet dla nas samych! Możemy dokonać żniwa dusz, o jakim nie śniło się nawet wielkim apostołom. A więc – idźmy z Bożą pomocą i z Bożym błogosławieństwem!!!

Adam Skwarczyński
8 sierpnia (św. Dominika) 2016

Poniższy tytuł podyktował siostrze Medardzie sam Duch Święty:

O mało znanym,
mało kochanym
i uwielbianym Bogu,
który jest Świętością, Miłością
i Uświęcicielem dusz
– O DUCHU ŚWIĘTYM –
od Tego,
w którego promieniach mieszkacie,
a nie wiecie o tym.

Fragmenty:
[…]
11 czerwca 1951 r.

Gdyby dusze wiedziały, co znaczą cierpienia, złączone z Moimi cierpieniami – jak wielkie zdobywają zasługi […] – ubiegałyby się o nie jak o skarb najdroższy, niewyczerpany! Każda dusza, która już tu na ziemi jest przyozdobiona cierpieniem, jest jak kopalnia najdroższych klejnotów i otrzymuje nadzwyczajne łaski, a przede wszystkim łaskę własnego uświęcenia oraz łaskę uświęcenia innych dusz.
Każdy, kto chce mieć cząstkę ze Mną – tu, na ziemi i w niebie – musi przyjąć cząstkę cierpień Moich. Jeżeli więc dusze chcą apostołować i zbawiać [inne] dusze (zwłaszcza zakonnicy i kapłani), jeżeli chcą mieć wielki połów ryb, to muszą przy nim pracować w pocie czoła i w cierpieniu. Dusze wielkich grzeszników zdobywa się tylko przez modlitwę i ofiarę!!! Ja poniosłem wszystkie Moje cierpienia przeważnie za grzeszników. Dlatego mam tu w niebie chwałę dodatkową, wielką, bo przyszedłem na ziemię cierpieć i zbawiać, przyszedłem po owce zaginione, po dusze które były grzeszne.
Dusze, które apostołują i cierpią w łączności ze Mną, są Moimi najdroższymi dziećmi. Tymi mogę się chlubić, tych mogę nazywać Moimi synami i córkami, tych mogę nazywać „strażą przyboczną”, tym mogę powiedzieć, że są „przeznaczeni do Królestwa Mego” – bo oni staczają bój o Moje Królestwo!!!
Ten, kto włada orężem Moim i trzyma sztandar w ręku, choćby miał zginąć na polu bitwy – jest zwycięzcą samego siebie, [a także] zwycięzcą nad całym piekłem i nieprzyjacielem Moim. Piekło walczy ciągle, aby zniszczyć Moje Królestwo w duszach; chce w duszach tryumfować na ziemi przez kłamstwo, grzech i nieprawość.
Dusze cierpiące, dusze mężne, dusze ofiarne i wspaniałomyślne – daję wam MIECZ w rękę waszą, którym jest CIERPIENIE!!! Idźcie odważnie naprzód i walczcie! Nie zniechęcajcie się, Mnie ufajcie – JAM ZWYCIĘŻYŁ ŚWIAT!!! Idźcie za Mną, Ja jestem TYM, KTÓRY JEST ZWYCIĘSTWEM – JEDYNYM, PRAWDZIWYM, WIECZNYM!!! Wtedy wreszcie nastąpi Wielkie Zmartwychwstanie! Wielki Tryumf Mego Królestwa na ziemi! Będą śpiewać pieśni pochwalne: „Błogosławiony jest BÓG na Niebie i na ziemi”. A królowanie Moje jest bez końca!
Wyjaśnienie:
Bóg zwyciężył świat, gdy przyszedł ODKUPICIEL, [aby pojednać nas z Ojcem] i wyrwać nas z mocy szatana. My musimy dalej rozszerzać Królestwo Chrystusa i cierpieć dla Niego, gdyż ON [w chwale Nieba] nie może cierpieć [jak my na ziemi]. Więc DZIEŁO ZBAWIENIA dokonuje się dalej przez nasze cierpienia i ofiary. My dzisiaj przez Chrystusa zwyciężamy zło, przez Niego, z Nim i w Nim nawracamy grzeszników i depczemy szatana.
Aby dusze nasze rozumiały wartość cierpienia – tej wielkiej tajemnicy – musimy często się modlić i prosić Ducha Świętego o łaskę.
Nikt tak [dobrze] nie poznaje Nas w Trzech Osobach, jak ten kto cierpi. Wtedy zbliża się do Nas prosząc o pomoc, zostawia wszystko co ziemskie, a szuka pomocy u Naszej Siły, która jest Wszechpotężna – może wszelkie zło naprawić, przemienić w dobro. Wtedy pomnaża się wiara w duszach, która jest wielkim krzykiem, błaganiem o Miłosierdzie! I ta wiara, ten krzyk bólu, cierpień ludzkich, ta bezgraniczna ufność czyni cuda, których dokonuje cała Trójca Święta [w odpowiedzi] na wiarę i ufność Naszego stworzenia! Ten twór Naszej Miłości, to Nasze stworzenie jakby samo czyni cuda – przez wiarę w Naszą Miłość i Miłosierdzie.
Wyjaśnienie:
Do cudu przeważnie przyczynia się sam człowiek, a to przez wielką wiarę w pomoc Bożą. Każdy cud na ziemi Jezus poprzedził pytaniem: „Czy wierzysz?” A jeśli ktoś uwierzył – słyszał: „Dla wiary twojej niech ci się stanie”.
W wielkich cierpieniach niech dusze idą do Ducha Świętego i proszą Go o Jego Dary. W tych dniach – w naszych trudnych, bo ostatecznych czasach – została umieszczona największa moc i światło, pomoc i pocieszenie, gdyż Duch Święty nazywa się POCIESZYCIELEM!!! Bardzo mało jest osób, które by czciły tę Trzecią Osobę Naszej Trójcy i które by szukały ratunku i pomocy u Niej. Przecież to Duch Święty pragnie mieszkać w każdej duszy, bo każda dusza to Kościół Jego! W każdej duszy pragnie spoczywać, pragnie wylewać Miłość swoją, bo jest Duchem Miłości! Pragnie przeistaczać, upiększać, uświęcać. Pragnie, by dusze były tą jasną gołębicą, tą czystością. Jeśli dusze pragną oderwać się od ziemi, a dojść do szczytu najściślejszego zjednoczenia z Nami – niech ciągle wzywają pomocy Ducha Świętego UŚWIĘCICIELA, który jest samą Świętością, a Jego dziełem jest uświęcenie dusz!

17 czerwca 1951 r.
Każde cierpienie ma swoje zmartwienie i wydaje się duszom, że jest [ono] bez chwały, bez radości, bez uświęcenia. Dusza, która cierpi, przechodzi Golgotę życia, jest wtedy bardzo wspierana mocą Ducha Świętego – On zlewa na nią wszystkie łaski, przede wszystkim dar Mocy i Męstwa. Taką duszę, która ma uczestnictwo w Mojej Męce, prowadzi Duch Święty i ma ona uczestnictwo w radościach Ducha Świętego, bo On jest Pocieszycielem.
Ja przeszedłem mękę śmierci i wszystkie jej cierpienia, których wielkości ani świat, ani dusze do Mnie najwięcej zbliżone jeszcze nie poznały. Dopiero w niebie każdy pozna, jak wielką poniosłem ofiarę za tych, dla których przyszedłem na świat.
Miłością pokochałem je i zawsze kocham – te dusze kochające Mnie, które dla Mnie cierpią i piją z kielicha Mojej Męki. Niech one zawsze cieszą się nadzieją, że po każdym cierpieniu jest wielka radość – radość zmartwychwstania, radość tryumfu. Choćby im się zdawało, że konają pod naciskiem krzyża, jak gdyby z nadmiaru cierpień swoich miały wyzionąć ducha. Choćby im się wydawało, że już wszystko skończone, że już nic nie da się powetować, że nie ma dla nich żadnej nadziei, w takich są cierpieniach. [Choćby] były jak obumarłe, nawet nie wiedząc, co się wokół nich dzieje. A nieraz są dusze wybrane, na które takie cierpienia zsyłam.
Wprawdzie cierpienie jest tylko środkiem a nie celem, więc można stać się świętym i doskonalić się bez cierpienia. Mam i takie dusze, kocham je i prowadzę przez radość. Jednak najwięcej kocham tę Moją małą garstkę, która mężnie trwa pod Krzyżem, z Moją Najukochańszą Matką, ze świętym Janem i z Magdaleną.
Dusze, którym daję mniej cierpień – te dusze, na które wylewam łaski Miłości Mojej, Miłości miłosiernej, Miłości tkliwej – są jak kwiaty cieplarniane, piękne, zachwycające Niebo całe. Nie dopuszczam na nie wielkich burz ani zimna, przeciwnie – hoduję je jakby pod szkłem, w cieplarni; bo gdybym je wystawił na wichury cierpienia, zachwiałyby się, gdyż każda dusza ma wolną wolę. One, przez swoją wolę i Moją łaskę, mogą tak spotęgować Miłość Moją, że stają się ofiarami Mojej Miłości.
Takich dusz pragnę: dusz ofiarnych, które idą ze Mną naprzeciw krzyża i nie lękają się, bo wiedzą, że idą tą drogą, którą Ja szedłem. Często żądam tylko przyjęcia Mego krzyża, zgody na cierpienie, i to Mi wystarcza. Przez to poddanie się woli Mojej mam już jakoby zadośćuczynienie […] za zniewagi wyrządzone Mojej Miłości. Takim duszom, po tym ich poddaniu się, daję wielkie radości duchowe, które przewyższają wszelkie radości ziemskie.
„Dusze ofiarne”, nie lękajcie się, wierzcie w Miłość Moją i Miłosierdzie. Jesteście nie tylko zadośćuczynieniem za [doznane] przeze Mnie zniewagi, ale jesteście też zadośćuczynieniem za wszystkich grzeszników, a przede wszystkim za tych, którzy bluźnią w cierpieniu.
Często ranią dusze Serce Moje takim ciągłym pytaniem: „Dlaczego tamtym dajesz łaski, usuwasz jakby cierpienie od nich? Przecież oni niżej stoją, a mniej cierpią, my [natomiast] idziemy za Tobą i chcemy być z Tobą, a ciągle zlewasz na nas cierpienie?” Nie mówcie tak, bo nie wiecie, czy te dusze, które w waszych sądach tak nisko oceniliście, są naprawdę mniej wartościowe. Gdy im dawałem gorzki kielich goryczy do picia, przyjęły tę gorycz i przez to gorycz ta została albo usunięta, albo osłodzona słodyczą Mojej Miłości. Może czasem tylko wypowiedziały mową serca swego słowa: „Bądź Wola Twoja” i to Mi wystarczyło, abym odjął kielich goryczy dla nich przygotowany.
Najbardziej kocham dusze-„lilie” [oraz] okolone cierpieniem dusze-„róże”, które oprócz kwiatów i liści mają jeszcze ciernie. Zapachem tych dusz, ich wonią upajam się i o nich mogę powiedzieć: jest to Mój zdrój i ogród zamknięty. Takie dusze są radością Moją, żyjąc we Mnie, i radością dla tych, których otaczają.
Dusza, która jest zawsze uśmiechnięta, pełna miłości i równowagi ducha, jest wybranką Serca Mego! Jej daję uśmiechy i radości zewnętrzne – nie tylko dla niej, ale przez nią dla innych. Takie dusze mogą ciągle śpiewać Magnifikat – „Rozradował się duch mój w Bogu Zbawicielu moim”.
Takie dusze są umiłowaniem Ducha Świętego, który jest Duchem Radości. Gdziekolwiek Duch Święty spoczywa, tam jest radość i pokój! Ukazuje się On w postaci gołębicy, która oznacza pokój, prostotę i miłość. On jest ogniem, na Apostołów zstąpił jako ogień – w postaci języków ognistych.
Przez poddanie się Woli Mojej w cierpieniach dusza jest gołębicą pokoju!!! Ona roznosi pokój wszędzie, gdyż potrzeba pokoju w duszach, pokoju w świecie. Więc niech każda dusza znosi swoje cierpienia, [składa] ofiary w duchu pokoju. Pokój w sercach, w domach i w rodzinach, pokój w państwach, pokój Mój – niech będzie z wami (!); pokój i światło, bo aby stał się pokój w sercach ludzkich, potrzeba światła, gdyż przez światło pomnaża się miłość, a miłość jest jak ten pokój cichy, jak ten powiew lekki Ducha Świętego.
Proście Trzecią Osobę Naszej Trójcy Świętej, aby wam dała poznać, na czym polega ten pokój. Pokój polega na zjednoczeniu z Nami, a przede wszystkim na ścisłym poznaniu Nas!!! Wołajcie do Niego:
„Duchu Święty – Światłości Odwieczna, Pocieszenie,
daj nam poznać Ojca Przedwiecznego i Jego Syna
i Ciebie, Gołębico Jasna, Duchu Przenajświętszy,
który pochodzisz od Ojca i Syna
i jesteś Zjednoczeniem całej Trójcy Świętej”.

Całość w plikach pdf:
Pobierz pdf do czytania: Iskra 4 – pdf
Pobierz pdf do druku: Iskra 4 brosz.pdf

Reklamy