Ks. Adam Skwarczyński – JESTEŚ BUDOWNICZYM SWEGO WIECZNEGO DOMU

JESTEŚ BUDOWNICZYM SWEGO WIECZNEGO DOMU

Przed chwilą rozmawiałem z człowiekiem, który nie chce zabierać się za składanie namiotu foliowego w ogrodzie, gdyż boi się, że straci przy tym cierpliwość – „są tam setki elementów, a opis w obcym języku!” Odpowiedziałem mu tak:
– Bez wypracowania w sobie cierpliwości – takiej jak u dziecka w piaskownicy, całkowicie rozluźnionego – nie wejdziesz do Nieba! Korzystaj więc z takich zajęć, przed którymi cofa się twoja natura, przycinaj „żywopołot swojej duszy”, póki jesteś na ziemi, gdyż Pan nie przyjdzie, dopóki nie przygotujesz Mu drogi – nie wyrównasz wszystkich wyboi, nie zasypiesz rozpadlin i jarów, nie zbudujesz mostów i tuneli. W miejsce wad musisz zbudować przeciwne im cnoty, w miejsce trujących owoców Złego masz wyhodować, we współpracy z Duchem Świętym, Jego owoce (wymienione w Liście do Galatów). Twoja natura musi się stać jak wspaniała budowla, całkowicie wykończona, albo doskonale utrzymane i w pełni owocujące drzewo, godne przeniesienia do Nieba.
– A co będzie, jeżeli się zdobędę na niewiele?
– Bóg wypełni swój plan wobec ciebie, ale życia ziemskiego już ci nie przedłuży – pośle swojego Anioła Śmierci w ustalonym czasie. Taką więc będziesz miał wieczną budowlę, jaką chciało ci się (i jaką zdążyłeś) na ziemi wybudować.
– A co w takim razie z czyśćcem? Czy tam nie będę mógł dokończyć tej budowli i ostatecznie przygotować się do Nieba?
– To prawda, że tam się przygotujesz, ale zasług już tam żadnych mieć nie będziesz.
– To znaczy…??? Jakoś nie bardzo to rozumiem!
– Na ziemi możesz budować, rozbudowywać, wykańczać, upiększać, modernizować – wciąż czynić budowlę coraz doskonalszą i wspanialszą, a w czyśćcu – już tylko naprawić jej zepsute elementy i zrobić gruntowne porządki – nic więcej. W jakim momencie budowania zastała cię śmierć, w tym stadium budowla znajdzie się w Niebie, choćby była zaledwie zaczęta! Pamiętaj – w czyśćcu najwyżej robi się dokładne porządki, nic więcej!
– No dobrze, a co z tą niecierpliwością?
– Jeżeli umrzesz jako niecierpliwy, w czyśćcu swoją „jamę niecierpliwości” (mówiąc obrazowo) w wielkiej męce zrównasz z poziomem otoczenia, ale już na jej miejscu nie usypiesz pięknego wzgórza, które by cieszyło przez całą wieczność oczy twoje i innych, było twoją chlubą. Tę szansę masz tylko na ziemi!
– To już teraz rozumiem, co Ksiądz niedawno mówił we Mszy: że do największych cierpień w chwili śmierci należy uświadomienie sobie, iż czas zasług na zawsze się skończył! Odtąd już nigdy nie będzie można choćby jednym dobrym słowem, myślą, uczynkiem, wyrzeczeniem, cierpliwym zniesieniem przykrości powiększyć swojej wiecznej chwały…
– Dobrze to zrozumiałeś. Jak z tego wynika, tak naprawdę dopiero wtedy potrafimy docenić w pełni czas, kiedy zostaje on nam zabrany… Dlatego często proszę Boga, bym mógł wykorzystać dany mi na ziemi czas do maksimum – dla jak największej Jego chwały i dla jak największego pożytku dusz: mojej i tych, którym pomagam do Nieba się dostać.

Reklamy