Ks. Adam Skwarczyński: List do moich „Margaretek”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskry z Polski” oraz wszystkich Przyjaciół

(…) pojawi się zamiennik: chrześcijaństwo sukcesu (szczęścia) […]. Kościoły i domy modlitwy będą pustoszeć. Zamiast głoszenia, do jakiego przywykliśmy od pokoleń, by brać swój krzyż i podążać za Jezusem – rozrywka, kultura i sztuka dokonają inwazji na kościoły, w których powinny odbywać się zgromadzenia dla pokuty i przebudzenia. To wyraźnie się rozprzestrzeni tuż przed przyjściem Jezusa

MSZA ŚWIĘTA 16 GRUDNIA ZA MOICH PRZYJACIÓŁ!

       Zapraszam moje „Margaretki”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskrę z Polski” oraz wszystkich Przyjaciół na doroczną Mszę świętą w Waszej intencji w sobotę 16 grudnia 2017 roku o godzinie 19.00. Planowanie czegokolwiek na lata naprzód, tak charakterystyczne dla naszego pokolenia, uważam (w dzisiejszej sytuacji) za śmieszne, jednak na miesiąc naprzód – można i trzeba…

       Przeżywamy 100-lecie objawień Fatimskich. Okrągłe rocznice przemawiają do nas i skłaniają do refleksji. Ta rocznica jest wyjątkowa i znamienna, jako że mocno wiąże się z często powtarzanym proroctwem Maryi: „Na końcu Moje Niepokalane Serce zatryumfuje!”. Na czym ten Tryumf ma polegać, przekazała Matka Boża ks. Gobbiemu, a zamieściłem to w piątym zeszycie „Iskry z Polski” – będzie on ściśle związany z Paruzją Jezusa oraz Nowym Zstąpieniem Ducha Świętego. Pytamy więc teraz o to, kiedy nastąpi tak oczekiwany finał walki z piekłem Niewiasty Obleczonej w Słońce – tej z Apokalipsy, ale i tej z doliny Cova da Iria, zapełnionej wiek temu tysiącami świadków cudu słońca. Cudu, który w tym roku wielu z nas może kojarzyć się z „tańczącym słońcem”, towarzyszącym uczestnikom „Różańca do Granic”…

       13 października 1884 roku, a więc dokładnie 33 lata przed fatimskim cudem słońca, Papież Leon XIII doświadczył szczególnego przeżycia mistycznego. W czasie dziękczynienia po Mszy Świętej popadł na krótko w ekstazę, w czasie której usłyszał w pobliżu Tabernakulum dialog. Gardłowym głosem pełnym złości szatan krzyczał: „Mogę zniszczyć Twój Kościół!” Łagodnym głosem Jezus odpowiedział: „Potrafisz? Więc próbuj”. Szatan: „Ale do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy!” Jezus: „Ile czasu i władzy potrzebujesz?” Szatan: „Od 75 do 100 lat, i większą władzę nad tymi, którzy mi służą”. Jezus: „Będziesz miał ten czas i władzę. Które stulecie wybierasz?” Szatan: „To nadchodzące” (XX wiek). Jezus: „Więc próbuj, jak potrafisz”. Po tym przeżyciu Leon XIII udał się pośpiesznie do swego biura i ułożył modlitwę, którą nakazał kapłanom odmawiać po Mszy świętej: „Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce…” Aż do czasu „odnowy posoborowej” była ona w kościołach obowiązująca, potem poszła w zapomnienie. Jan Paweł II pragnął ją Kościołowi przywrócić (słyszałem, jak mówił o tym na „Anioł Pański”), jednak bezskutecznie.

       Najwyraźniej sto lat władzy szatana wg wizji papieża Leona XIII zaczęło się od rewolucji bolszewickiej, która wybuchła z 24 na 25 października 1917 roku. Tak więc wiele wskazuje na to, że władza szatana kończy się około roku 2017!

       Znana jest z pewnych objawień zapowiedź Maryi, że tryumf Jej Niepokalanego Serca nastąpi wtedy, gdy szatan ogłosi swój tryumf i pełną władzę nad światem. Czy jednak musi on je publicznie ogłaszać, skoro jego panowanie we wszystkich obszarach ludzkiego życia jest aż tak wyraźne i oczywiste, że mówi samo za siebie?! Aby to sobie uświadomić, spróbujmy cofnąć się o pół wieku i z tamtej perspektywy spojrzeć na nasze trudne i bolesne „dzisiaj”. Ułatwi nam to „proroctwo” Norweżki (protestantki), która w 1968 roku miała 90 lat. Zauważmy, jak wówczas przerażała ją wizja zła i grzechu w tej przyszłości, która dla nas jest teraźniejszością… Oto co powiedziała: „Ujrzałam czas tuż przed przyjściem Jezusa i wybuchem trzeciej wojny światowej. Zobaczyłam te wydarzenia na własne oczy. Widziałam świat jak pewnego rodzaju globus, ląd po lądzie, Europę. Widziałam Skandynawię, Norwegię. Zobaczyłam pewne rzeczy, które wydarzą się tuż przed powrotem Jezusa i też przed nastąpieniem ostatniej katastrofy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy (wspomniała „cztery fale”):
1. Zanim Jezus powróci i zanim wybuchnie III wojna światowa, nastąpi odprężenie, jakiego wcześniej nie widzieliśmy. Będzie pokój pomiędzy supermocarstwami na wschodzie i zachodzie i to będzie długi pokój.
2. Bezprecedensowa letniość ogarnie chrześcijan, odstąpienie od prawdziwego żywego chrześcijaństwa. Chrześcijanie nie będą otwarci na przeszywające kazania. Nie będą chcieli, jak dawniej, słuchać o grzechu i łasce, prawie i ewangelii, pokucie i odnowie. Zamiast tego pojawi się zamiennik: chrześcijaństwo sukcesu (szczęścia) […]. Kościoły i domy modlitwy będą pustoszeć. Zamiast głoszenia, do jakiego przywykliśmy od pokoleń, by brać swój krzyż i podążać za Jezusem – rozrywka, kultura i sztuka dokonają inwazji na kościoły, w których powinny odbywać się zgromadzenia dla pokuty i przebudzenia. To wyraźnie się rozprzestrzeni tuż przed przyjściem Jezusa.
3. Nastąpi moralny rozkład, jakiego stara Norwegia nigdy nie doświadczyła. Ludzie będą żyć razem bez ślubu, tak jakby byli w małżeństwie. Nieczystość przedmałżeńska i niewierność w małżeństwach stanie się powszechna i będzie usprawiedliwiana na różne sposoby. Wejdzie nawet w kręgi chrześcijan grzech sprzeczny z naturą. Tuż przed powrotem Jezusa będą programy telewizyjne, jakich nigdy wcześniej nie widzieliśmy, i mnóstwo stacji (w 1968 roku w Norwegii były dopiero początki telewizji). Telewizja będzie pełna przerażającej przemocy, przez co będzie uczyć ludzi mordować i niszczyć się wzajemnie, i będzie niebezpiecznie na ulicach. Ludzie będą kopiować (naśladować) to co zobaczą. […] Również sceny seksu będą pokazywane na ekranie, najintymniejsze rzeczy, jakie mają miejsce w małżeństwie. […] Wszystko, co mieliśmy wcześniej, zostanie zepsute i najbardziej nieprzyzwoite rzeczy będą ukazywać się waszym oczom.
4. Ludzie z ubogich krajów będą napływać do Europy. Przyjadą także do Skandynawii, w tym Norwegii. Będzie ich tak wielu, że ludzie zaczną ich nie lubić i surowo traktować. Będą traktowani jak Żydzi przed II wojną światową. Wtedy zostanie osiągnięta pełnia naszych grzechów (łzy spływały po policzkach staruszki) […]. Wtedy nagle przyjdzie Jezus i wybuchnie III wojna światowa. To będzie krótka wojna. Wszystko, co wcześniej wiedziałam o wojnie, to tylko dziecinna zabawa w porównaniu z tą […]”.

       Ponieważ Matka Boża powiedziała ks. Gobbiemu, że III Tajemnica Fatimska, dotychczas tylko częściowo ujawniona, zostanie teraz w całości poznana przez świat poprzez sam rozwój wydarzeń w niej poruszonych – możemy zapytać: czy ten ogrom zła, nękającego teraz świat, nie jest bardzo wyraźnym znakiem bliskiego już tryumfu Fatimskiej Pani?

       Wypowiadając się na temat III Tajemnicy w Fuldzie w 1980 roku, Jan Paweł II stwierdził (por. Niedziela z 3 VIII 1998 s. 14 oraz Miłujcie się nr 3/4 1996 s. 3): „Ze względu na powagę jej treści moi poprzednicy nie opublikowali jej. Zresztą każdemu powinno wystarczyć to co powiem: jeżeli czyta się tam, że oceany zaleją znaczny obszar ziemi, a miliony ludzi będą umierać z minuty na minutę – wówczas rzeczywiście nie powinno się pragnąć opublikowania Tajemnicy. Wielu pragnie ją znać tylko z ciekawości, dla sensacji, zapominając, że znajomość oznacza także odpowiedzialność. Chcą tylko zaspokoić ciekawość, lecz jest to niebezpieczne, jeśli równocześnie nie usiłuje się przeciwstawić złu”. I pokazując różaniec powiedział: „To jest środek zaradczy przeciw temu złu. Módlcie się; módlcie się i nie pytajcie o więcej. Wszystko inne powierzcie Matce Bożej”. Na pytanie: co będzie działo się w Kościele? – Jan Paweł II odpowiedział: „Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może być już odwrócone, ponieważ tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła. Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego świętej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec”.

       Znany nam tekst III części Tajemnicy nie zawiera żadnego z tych obrazów, które na początku swej wypowiedzi w Fuldzie maluje Papież przed naszymi oczami: ani wylewu oceanów, ani nagłej śmierci milionów ludzi. Skąd więc zaczerpnął on te obrazy? Jak wiadomo, wielkim zagrożeniem dla świata był niewątpliwie konflikt kubański, grożący wybuchem III wojny światowej. Wtedy to papież Jan XXIII nie tylko wezwał obie strony do opamiętania, lecz i posłużył się tekstem, przemawiającym do umysłów i sumień, być może pobudzającym także wyobraźnię odpowiedzialnych za ewentualną eskalację konfliktu. I to najwyraźniej na ten właśnie tekst powołał się Jan Paweł II w Fuldzie, uznając go za III Tajemnicę, a przynajmniej jej część! Oto on:

       „[…] Na całą ludzkość spadnie wielka kara. Nie dziś ani jutro, lecz w II połowie XX wieku. Dałam to poznać w La Salette za pośrednictwem dwojga dzieci, Melanii i Maksymina, a dziś powtarzam to wobec ciebie.

       Rozwój ludzkości nie nastąpił zgodnie z Bożym oczekiwaniem. Wiarołomna ludzkość podeptała otrzymane dobra. Wszędzie panuje nieład. Na najwyższych urzędach szatan decyduje i wpływa na bieg wypadków. Będzie on umiał wejść na szczyty Kościoła, będzie też siał zamęt w umysłach wielkich uczonych, którzy wynajdą bronie pozwalające na zniszczenie połowy ludzkości w ciągu kilku minut. Zniewoli on dla swego przedsięwzięcia ludzi możnych z [niektórych] narodów i popchnie ich do produkcji tych broni w wielkich ilościach.

       Jeśli ludzkość nie opuści tej drogi, będę zmuszona usunąć się i pozwolić na to, by opadło ramię Mego Syna. Jeśli stojący na czele świata i Kościoła nie sprzeciwią się tej [drodze], Ja to uczynię: poproszę Boga, by spuścił na ludzi Swoją sprawiedliwość. Wtedy Bóg ukarze ludzi w sposób bardziej dotkliwy i surowy niż w czasie potopu, a wielcy i możni zginą razem z małymi i słabymi.

       Również dla Kościoła nadejdą czasy bardzo ciężkiej próby. Kardynałowie wystąpią przeciwko kardynałom, biskupi przeciwko biskupom. Szatan wkręci się w ich szeregi. W Rzymie nastąpią wielkie przemiany. To co zgniłe, upada, a to co upada, nie powinno być zachowane. Kościół zostanie zaciemniony, a świat pogrążony w ogromnym nieładzie i zamieszaniu.

       Wielka wojna wybuchnie w II połowie XX wieku. Ogień i dym spadną z nieba, a wody oceanów zamienią się w parę, wyrzucając pianę pod niebo. Wszystko, co stoi, upadnie (z powodu trzęsienia ziemi?). Wiele milionów ludzi będzie tracić życie z godziny na godzinę. Żywi w tych chwilach będą zazdrościć umarłym. Będą wielkie nieszczęścia, klęski na całej ziemi i spustoszenia we wszystkich krajach.

       Czas ten jest coraz bliższy, a przepaść pogłębia się coraz bardziej. Nie ma innego wyjścia. Dobrzy umrą razem ze złymi, wielcy z małymi, książęta Kościoła razem z wiernymi, władcy świata wraz ze swymi narodami. Wszędzie zakróluje śmierć, niesiona w tryumfie przez zuchwałych ludzi, a agenci szatana będą sprawować na ziemi jedyną i najwyższą władzę.

       Nadejdzie czas, którego nie oczekuje żaden z królów ani władców, ani kardynałów, ani biskupów. Przyjdzie on jednak, zgodnie z zamiarem Bożym, jako czas pomsty i kary. Po nim jednak ci co przeżyją, ledwo chwytając oddech, znów będą wzywać Boga i Jego majestat oraz tak służyć Bogu, jak niegdyś przed zepsuciem świata.

       Zwracam się z prawdziwym apelem do wszystkich rzeczywistych naśladowców Mojego Syna, do wszystkich autentycznych chrześcijan oraz do wszystkich apostołów ostatnich czasów. Zbliża się czas czasów, koniec końców, jeśli ludzkość się nie nawróci; jeśli to nawrócenie nie przyjdzie z góry, ze strony kierujących światem i Kościołem. Lecz biada wszystkim, jeśli to nawrócenie nie nastąpi – jeśli wszystko pozostanie jak dotychczas lub jeszcze się pogorszy […]”.

       Jak widzimy, jedna kara została odsunięta w czasie: w II połowie XX wieku nie było wojny światowej. Inne bolesne wydarzenia, w świecie i w Kościele, potwierdziły się, a wiele z nich jeszcze nas czeka, z karą gorszą niż potop włącznie. Szansa na nawrócenie kierujących światem i Kościołem jest chyba bardzo nikła, większość zmierza w odwrotnym kierunku. Dzięki Bogu, finał owej „apokalipsy” jest, mimo wszystko, bardzo pomyślny – jest nim powrót do powszechnej wierności Bogu ze strony ludzi, wychodzących spomiędzy ruin… Zastanawiać nas powinno niemal kompletne ignorowanie dzisiaj tego Orędzia przez świat!

       A oto fragmenty innej (jakże wstrząsającej!) oceny ogólnej sytuacji, którą Łucja otrzymała od Maryi i przekazała o. Augustynowi Fuentes w liście noszącym datę 22 maja 1958.

       „Ojcze, Matka Boża jest bardzo niezadowolona, ponieważ ludzie nie wzięli sobie do serca Jej orędzia z 1917 roku. Nie przejęli się nim ani ludzie dobrzy, ani źli. Dobrzy postępują tak jak dotychczas i nie przestrzegają norm niebieskich; źli, idąc szeroką drogą zatracenia, nie zwracają żadnej uwagi na grożące im kary. Proszę mi wierzyć, Ojcze, że Pan Bóg bardzo szybko ukarze świat. Będzie to wielka kara! […] Ojcze, proszę to wszystkim powtórzyć, że Matka Boża mówiła mi wielokrotnie: «Wiele narodów zniknie z oblicza ziemi. Narody bez Boga będą wybranym przez Boga biczem, którym ukarze On ludzkość, jeśli my, za sprawą modlitwy i Sakramentów, nie otrzymamy łaski ich nawrócenia».

       Cierpienie sprawia też Niepokalanemu Sercu Maryi oraz Najświętszemu Sercu Jezusa odchodzenie od Boga zakonników i kapłanów. Zły duch wie, że zakonnicy i kapłani, zaniedbując swoje wspaniałe powołanie, pociągają wiele dusz do piekła. To już ostatnia chwila, by uniknąć kary Nieba. Do dyspozycji mamy dwa ogromnie skuteczne środki: modlitwę i ofiarę […].

       Matka Boża powiedziała wyraźnie: «Zbliżamy się do kresu dni». Powtórzyła mi to trzykrotnie. Za pierwszym razem powiedziała, że zły duch rozpoczął decydującą walkę, po której będzie jeden zwycięzca i jeden pokonany. Albo staniemy po stronie Boga, albo po stronie szatana. Za drugim razem powiedziała mi, że najważniejsze środki zaradcze dane światu to Różaniec i cześć oddawana Jej Niepokalanemu Sercu. Za trzecim razem stwierdziła, że – skoro ludzie wzgardzili wszystkim, co do tej pory nam ofiarowała – wskazuje nam, pełna obaw, ostatnią kotwicę ratunku. Jest nią Ona sama – Jej ostatnie liczne objawienia, Jej łzy, orędzia dane widzącym na całym świecie. Jeśli nie posłuchamy Jej i nadal będziemy Ją obrażać, nie uzyskamy więcej przebaczenia […]”.

       Polska jest krajem szczególnie umiłowanym przez Jezusa i Maryję, co przekazali nam święta Faustyna Kowalska oraz jezuita Juliusz Mancinelli, także niemiecka mistyczka Teresa Neumann. Nasz kraj pod berłem Jezusa i Maryi ma szansę wypełnić obecnie swoje posłannictwo wobec innych narodów. Jednak do całego świata, a więc i do nas, Pani Fatimska (przez usta anioła z płomienistym mieczem) skierowała wezwanie do pokuty. Rozlegają się głosy, że Warszawę, jako siedzibę masonerii oraz centrum kultu szatana w Polsce, czeka wkrótce marny los, jeśli nie będzie pokutować. Czy ma tego świadomość? Czy zdobędzie się przynajmniej na procesje pokutne? A co w Polsce ze świętowaniem niedziel i z odrzuceniem straszliwej zbrodni aborcji, która obciąża przed Bogiem nasz kraj? O tych i innych grzechach publicznych pisałem w swoim apelu do Rządu i cieszę się, że powoli coś zaczyna się dziać, chociaż… czas nagli!

       Niniejszy mój list skierowany jest do moich Przyjaciół, którzy już się przyłączyli, a przynajmniej zetknęli, z naszym apostolstwem ofiary i modlitwy za świat, w którym dopatrujemy się zapowiadanej przez Jezusa „Iskry z Polski”. Możliwe, że ta „Iskra” rozbłyśnie także w sferze zewnętrznej, jeśli taka będzie wola Boża, a ludzie nie zawiodą. Gdyby Kościół w Polsce przestał wreszcie spychać „ostateczne przyjście” Jezusa, o którym mówił nasz Pan św. Faustynie, na sam koniec świata, lecz uwierzył w jego bliskość, byłby w stanie pokierować przygotowaniem Polski do Paruzji, może poprzez odpowiednie gremium do tego powołane. To samo dotyczy tych, którzy nami rządzą. Gdyby w Polsce zawrzało pod wpływem wołania: „Czuwajcie! Pan jest blisko!”, nasza krzątanina zwróciłaby uwagę innych narodów, i w ten także sposób Polska miałaby wpływ na ich przygotowanie do Paruzji. Gotów jestem swoje życie złożyć teraz na ołtarzu Kościoła i Ojczyzny, by to nastąpiło!

       Pamiętajmy, że Fatima to miejsce, w którym Maryja dała się poznać jako Królowa Różańca Świętego. Wielkie cuda „różańcowe”, i w poprzednich wiekach i ostatnio, wskazują nam, posłusznym Maryi, kierunek działania. O skuteczności tej modlitwy poucza nas, jak chciażby na spotkaniu w Fuldzie, święty Jan Paweł II. A ponieważ wstrząsające wydarzenia nas nie ominą, weźmy sobie do serca (jako znak dla świata) to, co stało się w Hiroszimie i w Nagasaki w pobliżu samego centrum wybuchu bomb atomowych. W hiroszimskiej wspólnocie, liczącej ośmiu jezuitów, do której należał 30-letni ojciec Hubert Schiffer, pozostali wszyscy nietknięci, podczas gdy każda inna osoba znajdująca się w odległości do półtora kilometra od centrum wybuchu natychmiast umierała. Dom, w którym mieszkali katoliccy duchowni, stał na swoim miejscu, podczas gdy wszystkie inne budynki rozpadły się niczym domki z kart. Amerykańscy lekarze powiedzieli ojcu Schifferowi, że jego ciało wkrótce zacznie się rozkładać w następstwie promieniowania. Ku wielkiemu zdziwieniu medyków ciało ojca Huberta nie tylko nie zaczęło się psuć, ale przez 33 lata nie wykazywało najmniejszych oznak napromieniowania ani żadnych innych skutków ubocznych bomby jądrowej. Był badany aż dwieście razy! Ważne dla nas jest to, że ta grupa była szczególnie oddana przesłaniu fatimskiemu, żyła nim. Codziennie głośno odmawiała Różaniec i czyniła pokutę. Historia powtórzyła się kilka dni później w Nagasaki: jedynymi, którzy ocaleli w takiej odległości od wybuchu, byli duchowni katoliccy. Ocalał też prawie nietknięty dom tych misjonarzy.

       Czy Polska może się nie „posypać” pod wpływem zbliżającego się kołysania się całej ziemi, które dane mi było przeżywać? Czy może ją uchronić „Różaniec do Granic”? Krucjata Różańcowa za Ojczyznę? Czy mogą ocaleć rodziny i wspólnoty, w których będzie codziennie wspólnie odmawiany Różaniec? To są pytania, na które tylko Bóg zna odpowiedź. Naszą rzeczą jest zrobić wszystko co możliwe, aby ocaleć i wejść do przepięknego „Nowego Świata” – to się nam na pewno „opłaci”. A więc i Różaniec „hiroszimski”, jak moglibyśmy go nazwać! Niestety, jakże mało jest dzisiaj u nas takich modlących się głośno wspólnot, zwłaszcza rodzinnych! Jak obudzić tych niewrażliwych na znaki czasu…?

       Chociaż przed nami Boże Narodzenie wraz z jego rodzinną, pełną pokoju i wzajemnej życzliwości atmosferą, musiałem podzielić się z Wami, Drodzy, tym co mam w głowie i w sercu. Myślę, że mnie rozumiecie… Bóg od dziecka pokazywał mi tę przyszłość, która już wkrótce ma się stać teraźniejszością, więc jak mógłbym nią nie żyć i innym jej nie naświetlać? To jest związane z moim powołaniem, i będzie do ostatniej chwili życia. Dziękuję więc Bogu za Was, którzy to rozumiecie, a nawet chcecie ze mną współdziałać.

       16 grudnia, jeśli Bóg pozwoli, będę Was wszystkich zanurzać we Krwi Chrystusa przed Obliczem Ojca oraz w Boskim Ogniu, a zarazem Mocy z Wysoka. Zanim od ołtarza zwrócę się w Waszą stronę, już w tej chwili udzielam Wam swojego kapłańskiego błogosławieństwa: W Imię Ojca i Syna + i Ducha Świętego. Amen.

ks. Adam Skwarczyński
R., 21 listopada 2017, w święto Ofiarowania 3-letniej Maryi w Świątyni Jerozolimskie.

Pobierz pdf: Margaretka-XI’2017

Reklamy