Ks. Adam Skwarczyński: List do Przyjaciół, Duchowej Rodziny, Wszystkich Modlących się za mnie!

„Pocieszcie, pocieszcie Mój lud!” Ludzie, nie upadajcie, narzekając i płacząc, pod ciężarem swojego krzyża, lecz mężnie i cierpliwie, w duchu ofiary, donieście go do bliskiej już mety. Dacie radę – choćby na czworakach, resztką sił, ostatnim zrywem, ale dociągniecie go! Nigdy to nie było tak trudne, tak bolesne, tak przerażające w otoczeniu zdradzających Boga, do których należy nawet wielu Waszych bliskich. Ciężar Waszego krzyża powiększają demony, licznie jak nigdy dotychczas opuściwszy piekło. Niszczą wiele dobra, a zło ukazują ludziom jako normę postępowania. Was zaś chcą przekonać, że ta droga nie dla Was, nie ma sensu, jest nieskuteczna. Jednak macie pomoc z Nieba potężniejszą niż kiedykolwiek, łaski Bożej aż nadmiar, cel coraz bardziej widoczny – więc zwyciężycie!

(…) To prawda, że wyprosiliście mi „małe zmartwychwstanie”: po ogólnym (dla większości ludzi śmiertelnym) zatruciu organizmu zwanym sepsą, po dwóch tygodniach w śpiączce tak szybko wróciłem do zdrowia, że lekarze byli zdumieni. Kręcili głową, gdy o własnych siłach poszedłem podziękować tym, którzy najgorliwiej walczyli o moje życie. Dziś zobaczyliby mnie prawie przy pełni sił. Jestem więc Wam ogromnie wdzięczny za modlitwy w mojej intencji, za Msze święte, za duchowe ofiary. Teraz bardzo bym się cieszył, gdybyście mi wymodlili łaskę wypełnienia Woli Bożej aż do końca, do ostatniej sekundy, do ostatniego uderzenia serca, do ostatniej napisanej litery…

15203146_1186658778094727_8513776992142870201_n

       Króluj nam Chryste!
Drodzy Przyjaciele, Moja Duchowa Rodzino, Wszyscy Modlący się za mnie!
Tej święto-Andrzejowej nocy Duch Święty – którego poprosiłem o natchnienia i przewodnictwo – zaalarmował mnie, że jeszcze nie napisałem do Was dorocznego listu, a Msza święta, na którą tradycyjnie Was zapraszam, już tak blisko: 17 grudnia (w sobotę) o 19-tej!!! Poza tym przeniósł mnie w bliską przyszłość, pokazując mi w obrazach-symbolach, co mam do Was napisać. W środku nocy moja głowa płonęła od myśli, mięśnie były w napięciu, nogi „tańczyły”, odzywały się różne bóle, więc o śnie nie było mowy. Wtedy powiedziałem mojemu Bogu: te obrazy są zbyt wstrząsające, a poza tym zbytnio przypominają mi grę wyobraźni, bym miał odwagę o nich pisać! Jeśli naprawdę to od Ciebie pochodzi, Duchu Święty, uczyń cud, dając mi spokojny sen! I sen przyszedł – cała godzina – przynosząc mi głęboki wypoczynek, pokój i radość. Wstałem o 5-tej, zaczynając nowy dzień. I piszę, nawiązując do otrzymanego pouczenia.
Ujrzałem, jak cały glob ziemski został wzięty do Bożego laboratorium, by przejść przemianę w dwóch etapach. Pierwszy z nich skojarzył mi się ze zdzieraniem skóry z pomarańczy przy pomocy noża, drugi z wypalaniem w piecu glinianej figury, co mogłem obserwować jak na filmie w otoczeniu… Chińczyków! Miałem świadomość, że właśnie ten naród, oczyszczany do dzisiaj jak żaden inny w wężowych duszących splotach czerwonego smoka, będzie miał w tym procesie odnowienia ziemi jakąś wyjątkową rolę.
W oparciu o poznanie sprzed lat skojarzyłem sobie pierwszy etap oczyszczenia z początkiem Paruzji, którym będzie sąd nad każdym mieszkańcem ziemi. To jakby zdarcie ze wszystkich maski, kompletne ich obnażenie przed Bogiem. Etap drugi – to nieunikniona kara, a językiem proroka Izajasza – przetopienie i przecedzenie ludzkości jak srebra i złota, z pozostawieniem tylko czystego kruszcu. Najboleśniej to „przetapianie” ma dotknąć „synów Lewiego” czyli duchowieństwa.
Poza tym obrazem otrzymałem także natchnienie co do myśli, które mam Wam przekazać, Drodzy Przyjaciele. Oto one:
– „Pocieszcie, pocieszcie Mój lud!” Ludzie, nie upadajcie, narzekając i płacząc, pod ciężarem swojego krzyża, lecz mężnie i cierpliwie, w duchu ofiary, donieście go do bliskiej już mety. Dacie radę – choćby na czworakach, resztką sił, ostatnim zrywem, ale dociągniecie go! Nigdy to nie było tak trudne, tak bolesne, tak przerażające w otoczeniu zdradzających Boga, do których należy nawet wielu Waszych bliskich. Ciężar Waszego krzyża powiększają demony, licznie jak nigdy dotychczas opuściwszy piekło. Niszczą wiele dobra, a zło ukazują ludziom jako normę postępowania. Was zaś chcą przekonać, że ta droga nie dla Was, nie ma sensu, jest nieskuteczna. Jednak macie pomoc z Nieba potężniejszą niż kiedykolwiek, łaski Bożej aż nadmiar, cel coraz bardziej widoczny – więc zwyciężycie!
– Swoją ofiarą i modlitwą ogarniajcie codziennie cały glob ziemski, gdyż wszyscy jego mieszkańcy są dziećmi Boga, stworzonymi do wiecznego szczęścia. Wiemy jednak, że to szczęście trzeba im wycierpieć i wymodlić, do czego powołał Bóg właśnie „Iskrę z Polski”. Nie dziwcie się, jeśli teraz różne niby-iskry będą się mnożyć, dla wyśmiania i dla przykrycia diabelskim ogonem tej właściwej, naszej! Przeciwnik nad tym pracuje, gdyż nic go tak nie rozwściecza, jak ucieczka dusz z tej sieci, w której już wlókł je do piekła. Ucieczka w ostatniej chwili!
– Wy właśnie, Drodzy, „idźcie i głoście” – zgodnie z hasłem tego roku liturgicznego – że ofiarą i modlitwą możemy wspólnie uratować cały świat. Możemy, jeśli złączymy ją z ofiarą Chrystusa i z tą modlitwą, którą On sam zanosi do Ojca o zbawienie dusz, Jego Krwią odkupionych.
Głoście (bez obawy o wyśmianie) to, czego brak w ustach hierarchów Kościoła: że Paruzja – powtórne przyjście Pana – jest bardzo bliska, a spychanie jej na sam koniec świata nie ma sensu.
Głoście, że „Iskra z Polski” już wyszła, choć Niebo czeka jeszcze, aż przyłączy się do niej ostatni z obdarowanych tym pięknym powołaniem.
Głoście teraz z pełnym przekonaniem, że Jezus jest naprawdę Królem Polski, a nie słuchajcie oponentów i prześmiewców, poddających ten fakt w wątpliwość. Wprawdzie jeszcze tak niedawno wydawało się to z różnych względów niemożliwe, teraz jednak sam Jezus usunął przeszkody. Intronizowały Go wszystkie polskie serca, bijące dla Niego w Kraju i na świecie, więc i ta przeszkoda do Jego Powtórnego Przyjścia została zniesiona. Za Polską pójdą teraz wszystkie narody, które ocaleją w ogniu oczyszczającym ziemię. Wkrótce także i w Polsce nie pozostanie ani jeden człowiek, który by nie uznał Jezusa za swojego Króla.
– Nie snujcie planów na przyszłość! Pozostawcie innym budowanie „zamków na lodzie” (albo na piasku, jeśli nawiążemy do obrazu, użytego przez Pana Jezusa w dzisiejszym fragmencie Ewangelii). Niech sobie piszą, debatują, wyliczają, ile czego będzie za tyle to a tyle lat, jakie przeludnienie, jakie ocieplenie klimatu, jaki niedobór wody i bogactw mineralnych… Przecież ani politycy, ani wróżbici nie wiedzą nawet tego, co jutro będzie. A że planowanie mamy w swojej naturze…? To prawda, ale „Oto czynię wszystko nowe” – mówi Bóg! Jeśli zapraszam Was na „twardy” termin 17 grudnia, to z tym przekonaniem, że gdybym padł, inny kapłan zastąpi mnie przy ołtarzu. Gdyby mnie zabrakło, to w następne Pierwsze Soboty na 10-tą szykujcie wodę do poświęcenia modlitwą z egzorcyzmem, jak to czynicie od dwudziestu lat, gdyż coraz liczniejsi księża przestrzegają tej godziny poświęcenia (nowych proszę, by do nas dołączyli).
– Dlaczego wspominam o momencie, w którym mnie zabraknie…? To prawda, że wyprosiliście mi „małe zmartwychwstanie”: po ogólnym (dla większości ludzi śmiertelnym) zatruciu organizmu zwanym sepsą, po dwóch tygodniach w śpiączce tak szybko wróciłem do zdrowia, że lekarze byli zdumieni. Kręcili głową, gdy o własnych siłach poszedłem podziękować tym, którzy najgorliwiej walczyli o moje życie. Dziś zobaczyliby mnie prawie przy pełni sił. Jestem więc Wam ogromnie wdzięczny za modlitwy w mojej intencji, za Msze święte, za duchowe ofiary. Teraz bardzo bym się cieszył, gdybyście mi wymodlili łaskę wypełnienia Woli Bożej aż do końca, do ostatniej sekundy, do ostatniego uderzenia serca, do ostatniej napisanej litery. Gdy ją wypełnię i dopełni się moja ofiara, którą złożyłem za „Iskrę z Polski”, będę Waszym orędownikiem przed Tronem Boga w Niebie. W tym Niebie, za którym tak tęsknię!
– Ukazało się pięć zeszytów „Iskry z Polski”. Jeśli chcecie je mieć (także inne moje pozycje, zwłaszcza powieść „Z Aniołem do Nowego Świata” i „Wejdź do Radości”), dla siebie i dla innych, dzwońcie śmiało pod numer 25-643 53 10, podając swój adres. Trudniejsze nazwiska i nazwy miejscowości nieraz trzeba przeliterować, bo telefon zniekształca głos. Najczęściej wtedy wymienia się jakieś imiona w odpowiedniej kolejności, zaczynające się na potrzebne litery (np. Nowak: Natalia, Olga, Wanda, Anna, Kazimierz). Zwrot kosztów druku i wysyłki to 10 zł za komplet „Iskry”. Potraktujcie to jako apostolstwo, jednak niech to będzie przekazywanie znajomym z ręki do ręki, a nie wykładanie w jakimś kościele. W zeszycie 1. zwróćcie uwagę na wielkie obietnice Matki Bożej dla dusz-ofiar na stronie 19. Warto je pokazać tym osobom, którym zechcecie przekazać zeszyty. Do tych obietnic tę jeszcze mogę dodać, że po Niebie możecie chodzić u boku Baranka Bożego w zastępie wyjątkowym dusz-ofiar. Zastęp ten wznosi się wyżej niż chór wyznawców, ale niżej niż męczennicy. Tworzą go ci, którzy ofiarowali życie za innych albo pragnęli męczeństwa krwi, lecz ta łaska nie była im dana.
– Świętujemy kolejną rocznicę pierwszego przyjścia Mesjasza na ziemię w tym świecie, który jest dzisiaj jeszcze tak smutny, obciążony złem i ukryty za maską dobra pozornego i złudnego. Obyśmy jednak odróżniali się od wszystkich radością z Jego Powtórnego, jakże bliskiego już Przyjścia! Nie zgrzeszymy, jeśli w refrenie znanej adwentowej pieśni zmienimy ostatnie słowa śpiewając: „Maranatha, przyjdź Jezu Panie, w swej chwale do nas zejdź. Maranatha, usłysz wołanie, bo się spełniły wieki!”.
Wypraszając u Boga tę radość dla Waszych serc, dla Waszych Bliskich i dla całej ziemi, trwam przed Bogiem Ojcem, który tę ziemię, chociaż jeszcze tak znieprawioną, tuli do swego serca; przed Synem Bożym, dla którego wciąż brakuje miejsca w gospodzie, choć za wszystkich ludzi zapłacił najwyższą cenę; przed obliczem Ducha Świętego, który mieszka stale w nielicznych, lecz tak bardzo pragnie mieszkać we wszystkich sercach. Wołam razem z Wami, moja Duchowa Rodzino, ze wszystkich sił, rozkrzyżowując swoje ręce w geście ofiary: OTO JESTEM! MARANATHA! OCZEKUJEMY TWEGO PRZYJŚCIA W CHWALE! I wszystkich Was z serca – w Imię Najświętszej Trójcy – błogosławię

Ks. Adam Skwarczyński

1 grudnia 2016 roku

Pobierz plik pdf. Marg – XII 16

Reklamy