Ks. Adam Skwarczyński: “NABUCHODONOZOR”?

Fryderyk z Meksyku to młody człowiek, od lat obdarzony nocnymi wizjami – na wzór opisywanych przez św. Jana Bosko. W liście do ks. Adama Skwarczyńskiego pisze:

Czuję w ustach słodycz połączoną z goryczą. Zwycięstwo Trumpa wiąże się dla mnie z częściowym wypełnieniem się wizji otrzymanej we śnie, dotyczącej „upadku” Stanów Zjednoczonych. Gorycz dlatego, że stoimy u wrót Końca Czasów, słodycz – gdyż jak Jonasz kontempluję karę ognia, spadającą na „Niniwę”.

  1. Widziałem katastrofę w USA: słynny most w Brooklynie (w San Francisco?) zrujnowany. Atak terrorystyczny spowoduje upadek nań samolotów. Będzie to symbol upadku, obejmującego jednocześnie sferę materialną (ekonomię), duchową i życie społeczne. Przyniesie on ze sobą wielkie cierpienia.
  2. Upadek światowej ekonomii zacznie się w USA. Jego początkiem będzie właśnie „zestrzelenie” czy „upadek” samolotu (-ów) na most. Katastrofy będą aktami terroryzmu, atakiem na USA zarówno od wewnątrz (chodzi o zamachy), jak i z zewnątrz – będzie nim komunizm i jego jednoczesny atak na dwóch płaszczyznach: militarnej ze strony Rosji oraz ekonomicznej ze strony Chin poprzez giełdę papierów wartościowych.
  3. Świat będzie się przyglądał upadkowi USA jak jakiemuś widowisku.
  4. My, Meksykanie, podejmiemy pracę, ukierunkowaną na „odbudowę”. W sferze materialnej trochę pomożemy, jednak pełnej odbudowy nie będzie: aż do Paruzji Chrystusa USA pozostaną zrujnowane. Zresztą ten kraj już nigdy nie powróci do dawnej świetności.
  5. Trump nie będzie mógł niczego dokonać. Dobrze to określiłeś: zabraknie mu czasu. Trump nie jest masonem. To idealista. Jest „artystą”, komediantem raczej niż człowiekiem podstępnym lub dwulicowym. Można go uznać za nieobliczalnego szaleńca. Ma w sobie coś z biblijnego króla Nabuchodonozora, jednak zabraknie mu czasu, żeby odegrać swoją sztukę, tragedię. Stanie się dla naszego pokolenia drugim Franciszkiem Ferdynandem – zarzewiem wojny. Padnie zabity, a gdyby nie padł, sam zacząłby wojnę.

Oto dlaczego – w oparciu o wizję symboliczną – osobę Trumpa kojarzę sobie z Nabuchodonozorem:
– tamten był „niszczycielem narodów”, ten stanie się przyczyną i zarzewiem wojny światowej;
– pod rządami Nabuchodonozora zniszczona została świątynia jerozolimska, zaś pod rządami Trumpa posypie się syjonizm masoński;
– sen Nabuchodonozora zawierał wizję posągu ze złota i innych metali i stopami z gliny, a w chwilę później jego kompletną ruinę, zaś Trump jest „królem końca czasów”, kiedy to nastąpi upadek wszystkich ziemskich imperiów;
– tamten kazał wrzucić trzech młodzieńców do rozpalonego pieca, a pod rządami Trumpa dojdzie (pośrednio lub bezpośrednio) do prześladowania Kościoła. Trump, jak król z Księgi Daniela, stanie się obrońcą Kościoła, a tym samym wielkim nieprzyjacielem satanistów;
– Nabuchodonozor był identyfikowany z „Gwiadą Zaranną” (imię własne Lucyfera!), zaś rządy Trumpa będą się wiązały z ostatecznym upadkiem demona-„zwodziciela narodów”;
– wreszcie siedmioletnie pomieszanie zmysłów u króla implikuje straszny los Stanów Zjednoczonych: władca wielu narodów upodobnił się do zwierzęcia jedzącego trawę…

  1. Zatryumfuje komunizm. Chiński smok zdominuje świat: Europę, Azję, Amerykę i Afrykę. Będzie przy tym wspierany przez Rosję i Niemcy.

Wkrótce to wszystko się dokona… A związane są te wydarzenia z Fatimą, Garabandal oraz kończącym się Rokiem Miłosierdzia. Papież Benedykt przemówi bez ogródek. Umierając, pozostawi nam swój „testament”. Powinniśmy być mu posłuszni aż do śmierci.