I sobota miesiąca – wynagradzajmy Niepokalanemu Sercu Maryi

ABC NABOŻEŃSTWA PIERWSZYCH SOBÓT MIESIĄCA
Wynagrodzenie składane Niepokalanemu Sercu Maryi

WPROWADZENIE:
1. Wielka obietnica

Siedem lat po zakończeniu fatimskich objawień Matka Boża zezwoliła siostrze Łucji na ujawnienie treści drugiej tajemnicy fatimskiej. Jej przedmiotem było nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi.
10 grudnia 1925r. Objawiła się siostrze Łucji Maryja z Dzieciątkiem i pokazała jej cierniami otoczone serce.
Dzieciątko powiedziało:
Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał.

Maryja powiedziała:
Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewierności stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastu tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.

2. Dlaczego pięć sobót wynagradzających?
Córko moja – powiedział Jezus – chodzi o pięć rodzajów zniewag, którymi obraża się Niepokalane Serce Maryi:

1. – Obelgi przeciw Niepokalanemu Poczęciu,
2. – Przeciw Jej Dziewictwu,
3. – Przeciw Jej Bożemu Macierzyństwu,
4. – Obelgi, przez które usiłuje się wpoić w serca dzieci obojętność, wzgardę, a nawet nienawiść wobec nieskalanej Matki,
5. – Bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej świętych wizerunkach.

WARUNKI:
Warunek 1
Spowiedź w pierwszą sobotę miesiąca.
Łucja przedstawiła Jezusowi trudności, jakie niektóre dusze miały co do spowiedzi w sobotę i prosiła, aby spowiedź święta mogła być osiem dni ważna. Jezus odpowiedział: Może nawet wiele dłużej być ważna pod warunkiem, ze ludzie są w stanie łaski, gdy Mnie przyjmują i ze mają zamiar zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.

Do spowiedzi należy przystąpić z intencją zadośćuczynienia za zniewagi wobec Niepokalanego Serca Maryi. W kolejne pierwsze soboty można przystąpić do spowiedzi w intencji wynagrodzenia za jedną z pięciu zniewag, o których mówił Jezus. Można wzbudzić intencję podczas przygotowania się do spowiedzi lub w trakcie otrzymywania rozgrzeszenia.

Przed spowiedzią można odmówić taką lub podobną modlitwę:
Boże, pragnę teraz przystąpić do świętego sakramentu pojednania, aby otrzymać przebaczenie za popełnione grzechy, szczególnie za te, którymi świadomie lub nieświadomie zadałem ból Niepokalanemu Sercu Maryi. Niech ta spowiedź wyjedna Twoje miłosierdzie dla mnie oraz dla biednych grzeszników, by Niepokalane Serce Maryi zatriumfowało wśród nas.

Można także podczas otrzymywania rozgrzeszenia odmówić akt żalu:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu, szczególnie za moje grzechy przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

Warunek 2
Komunia św. w pierwszą sobotę miesiąca
Po przyjęciu Komunii św. należy wzbudzić intencję wynagradzającą. Można odmówić taką lub inna modlitwę:

Najchwalebniejsza Dziewico, Matko Boga i Matko moja! Jednocząc się z Twoim Synem pragnę wynagradzać Ci za grzechy tak wielu ludzi przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu. Mimo własnej nędzy i nieudolności chcę uczynić wszystko, by zadośćuczynić za te obelgi i bluźnierstwa. Pragnę Najświętsza Matko, Ciebie czcić i całym sercem kochać. Tego bowiem ode mnie Bóg oczekuje. I właśnie dlatego, że Cię kocham, uczynię wszystko, co tylko w mojej mocy, abyś przez wszystkich była czczona i kochana. Ty zaś, najmilsza Matko, Ucieczko grzesznych, racz przyjąć ten akt wynagrodzenia, który Ci składam. Przyjmij Go również jako akt zadośćuczynienia za tych, którzy nie wiedzą, co mówią, w bezbożny sposób złorzeczą Tobie. Wyproś im u Boga nawrócenie, aby przez udzieloną im łaskę jeszcze bardziej uwydatniła się Twoja macierzyńska dobroć, potęga i miłosierdzie. Niech i oni przyłączą się do tego hołdu i rozsławiają Twoją świętość i dobroć, głosząc, że jesteś błogosławioną miedzy niewiastami, Matką Boga, której Niepokalane Serce nie ustaje w czułej miłości do każdego człowieka. Amen.

Warunek 3
Różaniec wynagradzający w pierwszą sobotę miesiąca

Po każdym dziesiątku należy odmówić Modlitwę Anioła z Fatimy. Akt wynagrodzenia:
O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.

Zaleca się odmówienie Różańca wynagradzającego za zniewagi wyrządzone Niepokalanemu Sercu Maryi. Odmawia się go tak jak zwykle Różaniec, z tym, że w „Zdrowaś Maryjo…” po słowach „…i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus” włącza się poniższe wezwanie, w każdej tajemnicy inne:
Zachowaj i pomnażaj w nas wiarę w Twoje Niepokalane Poczęcie!
Zachowaj i pomnażaj w nas wiarę w Twoje nieprzerwane Dziewictwo!
Zachowaj i pomnażaj w nas wiarę w Twoją rzeczywistą godność Matki Bożej!
Zachowaj i pomnażaj w nas cześć i miłość do Twoich wizerunków!
Rozpłomień we wszystkich sercach żar miłości i doskonałego nabożeństwa do Ciebie!

Warunek 4
Piętnastominutowe rozmyślanie nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi w pierwszą sobotę miesiąca
(Podajemy przykładowe tematy rozmyślania nad pierwszą tajemnicą radosną)

1. Najpierw odmawia się modlitwę wstępną:
Zjednoczony ze wszystkimi aniołami i świętymi w niebie, zapraszam Ciebie, Maryjo, do rozważania ze mną tajemnic świętego różańca, co czynić chcę na cześć i chwałę Boga oraz dla zbawienia dusz.

2. Należy przypomnieć sobie relację ewangeliczną (Łk 1,26 – 38). Odczytaj tekst powoli, w duchu głębokiej modlitwy.

3. Z pokora pochyl się nad misterium swojego zbawienia objawionym w tej tajemnicy różańcowej. Rozmyślanie można poprowadzić według następujących punktów:
a. rozważ anielskie przesłanie skierowane do Maryi,
b. rozważ odpowiedź Najświętszej Maryi Panny,
c. rozważ wcielenie Syna Bożego.

4. Z kolei zjednocz się z Maryją w ufnej modlitwie. Odmów w skupieniu Litanię Loretańską. Na zakończenie dodaj:
Niebieski Ojcze, zgodnie z Twoją wolą wyrażoną w przesłaniu anioła, Twój Syn Jednorodzony stał się człowiekiem w łonie Najświętszej Dziewicy Maryi. Wysłuchaj moich próśb i dozwól mi znaleźć u Ciebie wsparcie za Jej orędownictwem, ponieważ z wiarą uznaję Ją za prawdziwą Matkę Boga. Amen.

5. Na zakończenie wzbudź w sobie postanowienia duchowe.

Będę gorącym sercem miłował Matkę Najświętszą i każdego dnia oddawał Jej cześć.
Będę uczył się od Maryi posłusznego wypełniania woli Bożej, jaką Pan mi ukazuje co dnia.
Obudzę w sobie nabożeństwo do mojego Anioła Stróża.
Za: http://www.sekretariatfatimski.pl

Reklamy
Opublikowano Aktualności | Otagowano | 20 Komentarzy

Kardynał Burke: możliwe, że żyjemy w czasach ostatecznych

Kardynał Burke w opublikowanym w czwartek wywiadzie z pismem „Catholic Herald” stwierdził, że istnieje możliwość, że żyjemy w czasach ostatecznych. Jego zdaniem można bowiem odnieść wrażenie, że Kościół zwątpił w Prawo Boże. Hierarcha odniósł się także do źle rozumianego dialogu ekumenicznego, tradycyjnej liturgii, a także potrzeby złożenia wyznania wiary przez papieża.

W wywiadzie z dziennikarzem „Catholic Herald” kardynał Burke wyjaśnił, co miał na myśli, gdy w innym wywiadzie powiedział, że możliwe, że żyjemy w czasach ostatecznych. Jego zdaniem obecny czas to czas chaosu i błędu odnośnie fundamentów nauczania Kościoła. Chodzi tu między innymi o kwestie małżeństwa i rodziny, a także świętości sakramentów.

Hierarcha odniósł się do panującego we współczesnym świecie przekonania o możliwości wykreowania po swojemu rozumienia życia i rodziny. Wobec tego radykalnego indywidualizmu, nawet Kościół zdaje się bezsilny. Zdaniem kardynała może wydawać się, że Kościół sprawia wrażenie niechęci wobec posłuszeństwa nakazom Pana Boga. 

Duchowny w rozmowie z Paulem Gambim przywołuje słowa świętego Pawła z Listu do Koryntian. Apostoł Narodów podkreśla w nim, że przed przyjęciem Ciała Chrystusa musimy zbadać sumienie, by nie przyjąć Go na własną zgubę. Ponadto, kardynał Burke powiedział o zamieszaniu w kwestii aktów wewnętrznie złych. Pomimo, że stanowi ono fundament prawa moralnego, to coraz częściej się je kwestionuje. Narusza to ład Kościoła i całego życia moralnego.

Kardynał odniósł się także do działalności komisji katolicko-protestanckich oraz słów sekretarza generalnego konferencji włoskiego episkopatu, biskupa Nunzio Galantino. Określił on Reformację mianem dzieła Ducha Świętego. Kardynał stwierdził, że określanie podziału Kościoła mianem aktu Ducha Świętego to nonsens.

Dodał, że niemożliwością jest katolicko-protestanckie celebrowanie Eucharystii. Wszak nie istnieje wspólna doktryna Eucharystii. O ile bowiem katolicy wierzą w doktrynę transsubstancjacji (przemiany istoty chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa), o tyle protestanci odrzucają ten dogmat. Dlatego też zdaniem patrona Zakonu Maltańskiego, ekumeniczne Eucharystie oznaczają odstępstwo od katolickiej wiary.

Duchowny odmówił udzielenia szczegółowych komentarzy odnośnie dubiów. Zwrócił jednak uwagę, że do tej pory nie otrzymał na nie żadnej odpowiedzi ani nawet potwierdzenia ich przyjęcia. Dodał, że pytania, a więc wspomniane „dubia” są bardzo poważne. Mowa tu o 5 wątpliwościach związanych z adhortacją Amoris Laetitia.

Część rozmowy dotyczyła także kwestii reformy liturgicznej. Kardynał Leo Raymond Burke stwierdził, że liturgia w obecnym kształcie nie stanowi dokładnego odzwierciedlenia woli ojców Soboru Watykańskiego II. Stąd też mówi się o reformie reformy, a więc o pełniejszej realizacji wskazań Vaticanum II. Zdaniem hierarchy księża odprawiający Mszę w starym rycie nie są wrogami papieża Franciszka. Realizują zaś wskazanie Benedykta XVI z Summorum Pontificum z 2007 roku.

Kardynał Burke w odpowiedzi na pytanie o to, co uczyniłby gdyby został wybrany papieżem odparł, że nie widzi takiej możliwości. Jednocześnie uznał, że każdy papież powinien rozpocząć pontyfikat od złożenia wyznania wiary. Może ono przybrać formę encykliki, niczym E Supremi świętego Piusa X lub Redemptor Hominis świętego Jana Pawła II.

Dziennikarz „Catholic Herald” Paulo Gambi przeprowadził wywiad w Ravennie tuż przed pierwszą rocznicą opublikowania dubiów, przypadającą na listopad 2017 roku. Portal opublikował wywiad w czwartek.

Kardynał Leo Raymond Burke piastował urząd prefekta Sygnatury Apostolskiej między 2008 a 2014 rokiem. Następnie został patronem Zakonu Maltańskiego. Pod koniec września papież mianował go członkiem Sygnatury Apostolskiej. Nie jest to jednak zajęcie „w pełnym wymiarze godzin”.
Źródło: catholicherald.co.uk

Czytaj też:
1) Kard. Raymond Burke wzywa do różańcowego „szturmu na niebo”. Dołączamy do „Rycerzy Różańca św.” – kliknij

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 6 Komentarzy

Matka Boża Fatimska ponownie nawiedziła San Giovanni Rotondo

Matka Boża Fatimska uzdrowiła św. Ojca Pio z raka płuc

W 1959 roku Matka Boska uzdrowiła go 25 kwietnia tego roku. Ojciec Pio ciężko zaniemógł i choroba przykuła go do łóżka. Lekarze byli ogromnie zaniepokojeni stanem zdrowia zakonnika. Zwołano konsylium złożone z trzech wybitnych specjalistów, profesorów Valdoniego, Mazzoniego i Gasbarriniego. Ich diagnoza brzmiała: złośliwy nowotwór płuc. Zawyrokowali, że Ojcu Pio pozostało tylko parę miesięcy życia. Stan chorego pogarszał się z dnia na dzień. Ojciec Pio nie wstawał z łóżka już od czterech miesięcy, kiedy to, w sierpniu owego roku, przydarzył mu się fakt niezwykły.

(…) W liście z 13 sierpnia tegoż roku, pisanym do jednego ze swych synów duchowych, Ojciec Pio potwierdził, iż zawdzięcza swe nagłe, cudowne wyzdrowienie Matce Bożej Fatimskiej. «Podziękuj w moim imieniu Przenajświętszej Dziewicy – pisał – gdyż akurat w dzień Jej wyjazdu od nas poczułem się dobrze»
Więcej: kliknij

Teraz Matka Boża Fatimska ponownie nawiedza San Giovanni Rotondo

W środę 15 listopada po południu statua Matki Bożej z Fatimy, ta sama, która przybyła na półwysep Gargano za życia Ojca Pio, ponownie nawiedziła San Giovanni Rotondo. W pierwszej kolejności Maryja w znaku fatimskiej figury nawiedziła szpital Dom Ulgi w Cierpieniu.

W czasie uroczystości powitalnej kapelan szpitala, br. Timoteo D’Addario odmówił modlitwę zawierzenia wszystkich chorych opiece Maryi, a biskup Michele Castoro udzielił zebranym błogosławieństwa. 

Wkrótce po tym, statua Madonny została przeniesiona do kościoła Matki Bożej Łaskawej, gdzie pozostała do poniedziałku 27 listopada.

Nawiedzenie to ma miejsce 58 lat od wydarzenia z 6 sierpnia 1959 roku, kiedy Ojciec Pio został cudownie uzdrowiony z ciężkiego zapalenia opłucnej, dokładnie w czasie, kiedy półwysep Gargano nawiedzała pielgrzymująca po Włoszech figura Matki Bożej Fatimskiej.
Za: kliknij

Jako duchowe dzieci św. Ojca Pio – łączmy się każdego wieczora duchowo, odmawiając Różaniec Święty, zwłaszcza teraz, gdy w kościele Matki Bożej łaskawej jest i figura matki Bożej Fatimskiej
Więcej o duchowych dzieciach św. O. Pio – kliknij

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , | 22 Komentarze

W świetle zbliżających się „andrzejek” – czy zły duch może oddziaływać na dziecko?

Czy zły duch może oddziaływać na dziecko?

Ewangelia w kilku miejscach pokazuje, jak Jezus przeprowadzał egzorcyzmy na dzieciach. Współcześnie nie brak zagrożeń – dzieci coraz częściej czytają książki o treściach okultystycznych (Harry Potter), czasopisma (Witch), bawią się w magię i spirytyzm (Halloween, Pokemony, wróżby andrzejkowe, wywoływanie duchów). Często wskutek grzechów rodziców są przyzwyczajane do magii, wróżbiarstwa,  czytania horoskopów, poddawane są takim pseudomedycznym terapiom, jak reiki i bioenergoterapia. Okultystyczne metody edukacyjne pojawiają się nawet w szkołach jako rzekomo nowatorskie metody edukacyjne.

Biblia
Mk 9: „I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: «Od jak dawna to mu się zdarza?» Ten zaś odrzekł: «Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!». Jezus mu odrzekł: «Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy». Natychmiast ojciec chłopca zawołał: «Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!» A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: «Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego!». A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: «On umarł». Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na osobności: «Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?» Rzekł im: «Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą »”

JAKIE MOGĄ BYĆ PRZYCZYNY NADZWYCZAJNEGO
DZIAŁANIA ZŁEGO DUCHA?

Nadzwyczajne działanie złego ducha wobec osoby jest jedną z wielu przykrych konsekwencji, jakie dotknęły ludzkość po grzechu pierworodnym. Jest jedną z wielu władz, jakie złe duchy nabyły nad światem i ludźmi po grzechu naszych prarodziców. Tego oddziaływania można doznawać z własnej winy albo wskutek czarów, jakie ktoś rzucił na drugiego, albo też z racji szczególnego powołania do ofiarowania Bogu własnego cierpienia.

1) Z własnej winy: grzechy zabobonu i praktyk okultystycznych

Wielu ludzi jest przekonanych, że zabobony i praktyki okultystyczne są nieszkodliwe, ale nie zdają sobie sprawy, że mogą one zrobić szerokie wyłomy, przez które wejdzie zły duch, aby w nadzwyczajny sposób oddziaływać na osoby i rzeczy. W sprawowaniu posługi egzorcyzmów zauważa się, że jakaś część przypadków nadzwyczajnego działania złego ducha wynika z faktu, że osoba zbliżyła się do praktyk okultystycznych, nie wiedząc, ku czemu zmierza. Dlatego więc dla rozpoznania nadzwyczajnego działania szatańskiego ważne jest zaobserwowanie, czy pewne zjawiska miały początek po jednym lub kilku nadzwyczajnych faktach bądź szczególnych okolicznościach, które można zaliczyć do wymienionych poniżej:
– czynny lub tylko bierny udział w seansach spirytystycznych;
– korzystanie z usług mediów, magów, uprawiających okultyzm albo wykonywanie tego rodzaju usług;
– korzystanie z amuletów i talizmanów, zwłaszcza otrzymanych od magów, którzy poddali je rytom przywoływania i zjednywania duchów;
– praktykowanie pewnych technik, takich jak medytacja transcendentalna, reiki, otwarcie czakr, technik New Age itp.
– regulowanie własnych czynności na podstawie wahadełka (radiestezja);
– używanie tak zwanej „piramidy gromadzącej energię”;
– poddanie się seansom, aby otrzymać tak zwane „fluidy odpędzające nieszczęścia”;
– przywiezienie z Afryki, Azji lub Ameryki Południowej przedmiotów właściwych dla miejscowej magii, kupionych jako pamiątka;
– bierny lub czynny udział w rytuałach voodoo, makumba lub candomblè;
przynależenie do sekt, grup lub stowarzyszeń, w których stosuje się ryty ezoteryczne i praktyki okultyzmu;
– przynależenie do sekt satanistycznych lub sporadyczny udział w obrzędach satanistycznych, takich jak pakt krwi zawierany ze złym duchem, udział w czarnych mszach, udział w zabójstwach rytualnych, dobrowolna profanacja Eucharystii;
– słuchanie przez długi czas i wiele godzin dziennie muzyki zawierającej zachęty do kultu szatana albo do przemocy, nekrofilii, bluźnierstwa, zabójstwa, samobójstwa.

Te zabobonne praktyki oraz opisane różne formy okultyzmu, związane z wadami, które stają się wyobcowującymi uzależnieniami (alkohol, narkotyki, wszelkiego rodzaju zboczenia seksualne, bluźnierstwa1 itd.) czynią człowieka jeszcze bardziej podatnym na nadzwyczajne działanie złego ducha.

2) Ponieważ ktoś odprawił przeciw drugiemu ryty rzucania uroku:
– jest możliwe, że ktoś był przedmiotem uroku rzuconego już w łonie matki i/lub częściej w ciągu swego życia (w ten sposób wzmacniał się ten wcześniejszy);
– jest możliwe, że ktoś został poddany bez swojej wiedzy i w określonych okolicznościach obrzędom satanizmu (są noworodki, które były konsekrowane szatanowi w ramach czarnej mszy albo przy innych okolicznościach; są także osoby, które również w wieku dorosłym doświadczały nadzwyczajnego działania złego ducha, ponieważ jako dzieci zostały zaprowadzone na seans spirytystyczny lub pozornie folklorystyczne obrzędy spirytyzmu afro-południowoamerykańskiego);
– jest możliwe, że ktoś czasami jest przedmiotem nadzwyczajnego działania złego ducha, ponieważ został przeklęty przez kogoś innego, kto działał ze świadomą i autentyczną intencją przeklęcia, to znaczy z perfidią, z okrucieństwem i bardzo głęboką nienawiścią, zwłaszcza jeśli istnieje związek krwi między przeklinającym i przeklinanym (rodzic, dziadek, brat lub siostra);
– jest możliwe, że ktoś nieświadomie „dziedziczy” ducha zła, który panował nad którymś z jego przodków; na przykład kiedy istnieją w łańcuchu genealogicznym przodkowie, którzy trwale praktykowali magię lub satanizm albo należeli do grup zajmujących się ezoteryzmem i okultyzmem.

3) Wskutek szczególnego powołania, by ofiarować Bogu własne cierpienie

Kiedy szatan widzi autentyczną świętość w jakiejś duszy albo kiedy „odkrywa, że dana osoba jest powołana przez Boga do wysokiej doskonałości świętości i kiedy domyśla się, że przez nią dokonają się wielkie dzieła dla zbawienia dusz, musi przeciwstawić się jej z gwałtowną zaciekłością i bez ociągania toczy z nią bezustanną walkę” 2

Ci, którzy trwają na drodze świętości, są w szczególny sposób znienawidzeni przez szatana, tak iż za specjalnym przyzwoleniem Boga mogą doświadczać krótszych lub dłuższych okresów dręczenia, nękania, obsesji lub rzadziej opętania. Jest jasne, że te nadzwyczajne działania złego ducha wobec nich lub miejsc, w których mieszkają, nie są konsekwencją osobistych aktów zabobonu lub praktyk okultystycznych, ale Bóg wykorzystuje je zarówno dla pokazania swojej absolutnej wielkości i wyższości w stosunku do szatana, jak i dla zwiększenia doskonałości duchowej oraz przyszłej chwały osoby, która jest tym dotknięta. Niektóre z takich osób, zwłaszcza te, które ofiarowały się Bogu jako żertwa ofiarna, mogą być powołane przez Niego do współdziałania w zbawieniu ludzkości przez cierpienie, a w szczególności przez to, które wynika z nękania, obsesji lub opętania szatańskiego. W tych przypadkach, choć egzorcyzm przydaje się w walce z dręczącym ich złym duchem i pomaga osiągnąć jakiś okres ulgi, to jednak nie wyjednuje definitywnego wyzwolenia3.

Przypisy:
1 Bluźnierstwo sprawia, że wypowiadająca je osoba znajduje się w doskonałej harmonii ze złym duchem, który z natury swej z absolutną nienawiścią złorzeczy Bogu i obraża Go za pomocą najgorszych słów.
2 Por. G. Jeanguenin, Il diavolo esiste [Szatan istnieje], Edizioni San Paolo, Cinisello Balsamo 2005, s. 43.
3 Mariam Baouardy urodziła się 5 czerwca 1846 r. w Ibillin w Galilei. Została karmelitanką i przyjęła imię Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Zmarła w karmelu w Betlejem 26 sierpnia 1878 r. Jan Paweł II beatyfikował ją 13 listopada 1983 r. Obok ekstaz i widzeń wielokrotnie doświadczyła w swoim życiu długich okresów bardzo silnego opętania szatańskiego. We Francji słynna jest mistyczka Marta Robin, zmarła 6 lutego 1981 r. Doświadczając straszliwego nękania szatańskiego na przemian z Bożymi objawieniami, przez 50 lat karmiła się wyłącznie Eucharystią.

Porady pedagoga i psychologa: ks. Józef Kiełpiński – egzorcysta:
Ochrona dzieci przed złem, błogosławieństwa i przekleństwa

Zbliżają się „andrzejki” – czas wróżb, magii i całego tego diabelstwa – miejmy oczy otwarte abyśmy potem nie musieli szukać egzorcystów czy psychiatrów dla naszych dzieci!!!

Wróżby to grzech

Wróżbiarstwo jest traktowane przez Pismo Święte jako narażanie się na kontakty z siłami nieczystymi. To grzech. Wróżby w dłuższej perspektywie przyniosą nam w końcu niepokój i kłopoty.

Biblia w Księdze Kapłańskiej poucza: „Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów” – 19,26. „Także przeciwko każdemu, kto się zwróci do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać z nimi nierząd, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu” – 20,6. 

Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje twój Bóg, Pan, nie ucz się popełniać tych samych obrzydliwości jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, przepowiednie, magię i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów, wywoływał umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich twój Bóg, Pan, sprzed swego oblicza (Pwt 18, 9–12)

Wróżby andrzejkowe – to nie zabawa

Bez trudu rozpoznajemy zagrożenia fizyczne. Wiemy też, co może być obciążające dla psychiki. Jednak jeśli chodzi o problemy sfery duchowej, mamy kłopot z ich oceną. Przykładem są wróżby andrzejkowe, organizowane w wielu szkołach. (….)

Pismo Święte o wróżbach i czarach

A co Słowo Boże (Biblia, Pismo Święte) mówi o wróżbach, wróżbiarstwie:
3 Moj. 19:26(BW)
26. Nie będziecie jedli niczego z krwią; nie będziecie wróżyć ani czarować.
3 Moj. 19:31(BW)

31. Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym.
3 Moj. 20:6(BW)
6. Kto zaś zwróci się do wywoływaczy duchów i do wróżbitów, by naśladować ich w cudzołóstwie, to zwrócę swoje oblicze przeciwko takiemu i wytracę go spośród jego ludu.
3 Moj. 20:27(BW)
27. A jeżeli mężczyzna albo kobieta będą wywoływać duchy lub wróżyć, to poniosą śmierć. Ukamienują ich, krew ich spadnie na nich.
5 Moj. 18:10- 12 (BW)
10. Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej,
11. Ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych.
12. Gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą.
1 Sam. 28:3(BW)
3. Samuel już umarł i cały lud izraelski odbył po nim żałobę, i pochowali go w Ramie, rodzinnym jego mieście. Saul zaś usunął z kraju wywołujących duchy i wróżbitów.
2 Król. 17:17:20(BW)
17. Oddawali też na spalenie swoich synów i swoje córki i uprawiali czarodziejstwo i wróżbiarstwo, i całkowicie się zaprzedali, czyniąc to, co złe w oczach Pana i pobudzając Go do gniewu

Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje twój Bóg, Pan, nie ucz się popełniać tych samych obrzydliwości jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, przepowiednie, magię i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów, wywoływał umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich twój Bóg, Pan, sprzed swego oblicza (Pwt 18, 9–12)

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , | 81 Komentarzy

Nowenna przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – transmisja on-line z Niepokalanowa

Niepokalanów Sanktuarium św. Maksymiliana Kolbego: Nowenna przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny według św. Faustyny.

Zapraszamy do wspólnej modlitwy

W kaplicy św. Maksymiliana w Niepokalanowie w dniach od 29 listopada do 7 grudnia br. jest sprawowana Nowenna przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia NMP według św. Faustyny.

Sekretarka Bożego Miłosierdzia w swoim  Dzienniczku podała, że trzykrotnie odprawiła Nowennę składającą się 1000 Zdrowaś Maryjo dziennie, razem 9000 Zdrowaś.

W dniach wymienionych, codziennie od 7.00 do 21.00 przed Najświętszym Sakramentem będziemy modlić się w pięciu blokach modlitewnych po dwie godziny każdy z godzinnymi przerwami. Każdy blok to cały różaniec, czyli 200 Zdrowaś.

O godzinie 15.00 Koronka do Bożego Miłosierdzia i Eucharystia. Zapraszamy do wspólnej modlitwy. Można przyjechać na całą Nowenną, albo na kilka dni albo codziennie brać udział w jednym, dwóch lub więcej blokach modlitewnych. Każde Zdrowaś Maryjo to jedna róża dla Niepokalanej na Jej święto.

Modlimy się w następujących intencjach:

Intencja główna:
 o tryumf Niepokalanego Serca Maryi w Polsce i na świecie

Intencje dodatkowe:

– o pokój w Polsce i na świecie;
– o jedność w Kościele;
– za Ojczyznę; za rządzących;
– o pełną ochronę prawną ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci,
– za Niepokalanów,
– o nawrócenie wszystkich nieprzyjaciół Kościoła;
– 
w intencjach poleconych Niepokalanej …. (Każdy uczestnik Nowenny może dołączyć swoje własne intencje składając je w koszyczku przed ołtarzem).

Można łączyć się z nami w modlitwie także przez Internet

Franciszkanie z Niepokalanowa
Dziękuję bardzo.

o. Mirosław Kopczewski

Opublikowano Aktualności, Nowenna | Otagowano , , | 17 Komentarzy

Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary. Ogłosił go uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus papież Pius IX w bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów. Papież pisał tak:

Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć.

Tym samym kto by tej prawdzie zaprzeczał, sam wyłączyłby się ze społeczności Kościoła, stałby się odstępcą i winnym herezji.

Modlitwa (odmawiana w każdym dniu nowenny)

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, wiem, że niegodzien jestem zbliżyć się do Ciebie, upaść przed Tobą na kolana z czołem przy ziemi, ale ponieważ kocham Cię bardzo, przeto ośmielam się prosić Cię, byś była tak dobra i powiedziała mi – kim jesteś? Pragnę bowiem poznawać Cię coraz więcej i więcej – bez granic, i miłować coraz goręcej i goręcej bez żadnych ograniczeń. I pragnę powiedzieć też innym duszom, kim Ty jesteś, by coraz więcej i więcej dusz Cię coraz doskonalej poznało i coraz goręcej miłowało. Owszem, byś się stała Królową wszystkich serc, co biją na ziemi i co bić kiedykolwiek będą i to jak najprędzej i jak najprędzej.
Jedni nie znają jeszcze wcale Twego imienia. Inni ugrzęźli w moralnym błocie, nie śmią oczu wznieść do Ciebie. Jeszcze innym wydaje się, że Cię nie potrzebują do osiągnięcia celu życia. A są i tacy, którym szatan, co sam nie chciał uznać Cię za swą Królową i stąd z anioła w szatana się przemienił, nie dozwala przed Tobą ugiąć kolan. Wielu kocha, miłuje, ale jakże mało jest takich, co gotowi są dla Twej miłości na wszystko, prace, cierpienia i nawet ofiarę z życia.
O Pani, zakróluj w sercach wszystkich i każdego z osobna. Niech wszyscy mieszkańcy ziemi uznają Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi. Amen. (modlitwa św. Maksymiliana M. Kolbe „O królowanie Maryi”)

Modlitwa (odmawiana w każdym dniu nowenny)
O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.

Dzień I – 29 listopada

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo…
Rozważanie
Aby zrozumieć, kim jest Niepokalana, koniecznie muszę uznać swą nicość, zdobyć się na pokorną modlitwę, by uzyskać łaskę poznania Jej, i starać się samemu doświadczyć na sobie Jej dobroci i potęgi.|
O Maryjo bez grzechu poczęta…

Rozważania na I dzień Nowenny do Niepokalanej z książki „Rozmowy z Bogiem” – kliknij i czytaj

Źródło: Sanctus.pl

Litania do NMP Niepokalanej
Imprimatur, Kuria Metropolitalna w Poznaniu, dnia 1.03.1997, l.dz. 1405/97, Bp Zdzisław Fortuniak

     
Kyrie, elejson, Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże,                   zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Święta Maryjo, Niepokalana,     módl się za nami
Święta Panno nad pannami, Niepokalana,
Święta Panno, Niepokalana w Poczęciu,
Wybranko Boga Ojca, Niepokalana,
Matko Jezusa, Niepokalana,
Oblubienico Ducha Świętego, Niepokalana,
Obrazie Mądrości Bożej, Niepokalana,
Jutrzenko Słońca Sprawiedliwości, Niepokalana,
Córko Dawidowa, Niepokalana,
Ścieżko prowadząca do Chrystusa, Niepokalana,
Pokorna Służebnico Pana, Niepokalana,
Żywa Arko Słowa Wcielonego, Niepokalana,
Dziewico triumfująca nad grzechem, Niepokalana,
Dziewico, któraś starła głowę węża, Niepokalana,
Orędowniczko łask, Niepokalana,
Oblubienico świętego Józefa, Niepokalana,
Gwiazdo świata, Niepokalana,
Przewodniczko Kościoła pielgrzymującego, Niepokalana,
Różo wśród cierni, Niepokalana,
Wzorze wszelkiej doskonałości, Niepokalana,
Wzorze naszej wiary, Niepokalana,
Odblasku Boskiej Miłości, Niepokalana,
Pierwsza wśród odkupionych, Niepokalana,
Matko żyjących, Niepokalana,
Drogowskazie najdoskonalszego posłuszeństwa, Niepokalana,
Domie skromności i czystości, Niepokalana,
Światłości Aniołów, Niepokalana,
Korono Patriarchów, Niepokalana,
Chlubo Proroków, Niepokalana,
Mistrzyni Apostołów, Niepokalana,
Męstwo Męczenników, Niepokalana,
Mocy Wyznawców, Niepokalana,
Czystości Dziewic, Niepokalana,
Pocieszycielko ufających Tobie, Niepokalana,
Uzdrowienie chorych, Niepokalana,
Orędowniczko grzesznych, Niepokalana,
Bramo niebieska, Niepokalana,
Królowo nieba i ziemi, Niepokalana,
Opiekunko Misjonarzy Oblatów, Niepokalana,
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,– przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,– wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,– zmiłuj się nad nami.
 
Wysławiajmy Niepokalane Poczęcie Panny Maryi.
Chwalmy Chrystusa Pana, który Ją zachował od zmazy pierworodnej.
Módlmy się:
Boże, Ty przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie  +  i na mocy zasług przewidzianej śmierci zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy,  daj nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez Chrystusa, Pana naszego.
Uwielbiaj, duszo moja, sławę Pana mego,
Chwal Boga Stworzyciela tak bardzo dobrego.
Bóg mój, zbawienie moje, jedyna otucha,
Bóg mi rozkoszą serca i weselem ducha.
Bo mile przyjąć raczył Swej sługi pokorę,
Łaskawym okiem wejrzał na Dawida córę.
Przeto wszystkie narody, co ziemię osiądą,
Odtąd błogoslawioną mnie nazywać będą.
Bo wielkimi darami uczczonam od Tego,
Którego moc przedziwna, święte Imię Jego.
Którzy się Pana boją, szczęśliwi na wieki,
Bo z nimi miłosierdzie z rodu w ród daleki.
Na cały świat pokazał moc Swych ramion świętych,
Rozproszył dumne myśli głów pychą nadętych.
Wyniosłych złożył z tronu, znikczemnił wielmożne,
Wywyższył, uwielmożnił w pokorę zamożne.
Głodnych nasycił hojnie i w dobra spanoszył,
Bogaczów z niczym puścił i nędznie rozproszył.
Przyjął do łaski sługę Izraela cnego,
Wspomniał nań, użyczył mu miłosierdzia Swego.
Wypełnił, co był przyrzekł niegdyś ojcom naszym:
Abrahamowi z potomstwem jego, wiecznym czasem.
Wszyscy śpiewajmy Bogu w Trójcy Jedynemu,
Chwała Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, tak zawsze niech będzie,
Teraz i na wiek wieków niechaj słynie wszędzie

 

Opublikowano Aktualności, Nowenna | Otagowano | 32 Komentarze

Ks. Sławomir Kostrzewa: ja i mój brat bliźniak, również ksiądz – żyjemy, choć rodzicom proponowano aborcję…

ROZMOWA z ks. Sławomirem Kostrzewą: Moja mama odmówiła aborcji.
Mieliśmy urodzić się z wodogłowiem. Dziś jesteśmy kapłanami

Ksiądz ma poczucie, że zawdzięcza życie Bogu, ale i ogromnemu sercu, miłości i wierze swoich rodziców? Mogło Księdza nie być między nami.
– Mojej mamie sugerowano dokonanie aborcji. W styczniu 1979 roku moi rodzice dowiedzieli się, że Bóg chce obdarzyć ich kolejnym, czwartym już dzieckiem. Była to dla nich wielka radość. Wiedzieli, że niedługo mają przeprowadzić się do nowego mieszkania. Teraz miało być już tylko lepiej. Ale ich radość trwała krótko – do czasu pierwszej wizyty u lekarza. Jednoznacznie zdiagnozowano u mamy chorobę, której symptomy pojawiały się już od dawna: stwardnienie rozsiane. Straszliwa, nieuleczalna choroba, wiążąca się z niewyobrażalnymi wprost cierpieniami. Wysiłek organizmu związany z narodzinami dziecka mógłby być zabójczy dla mamy.

Po pewnym czasie okazało się, że jest to ciąża bliźniacza – na świat miało przyjść dwoje dzieci. A więc obciążenie organizmu miało być jeszcze większe, niż początkowo przewidywał lekarz. Prawdopodobnie za tą „troską” lekarza kryła się sugestia, by mama poddała się aborcji. Przecież miała już troje dzieci, „a one potrzebują mamy, nie można ich narażać, że ich matka umrze w czasie porodu”.

Jakby tego było mało, po pewnym czasie lekarz zdiagnozował, iż dzieci przyjdą na świat kalekie – z wodogłowiem. 

Nie zachwiało to jednak otwartością Księdza rodziców na przyjęcie potomstwa.
– Trudno wyobrazić sobie, co musieli wówczas przeżywać moi rodzice, jak ciężka była to dla nich próba wiary. Ale ufali Bogu, polecając siebie i swoje dzieci opiece Serca Jezusowego i Maryi, Matki Bożej. Byli gotowi przyjąć, co Bóg da. Nie czuli się władni decydować o czyimś życiu czy śmierci. Wiedzieli, że to należy do Boga. Chcieli przyjąć takie dzieci, jakie da im Bóg, bez względu na to, czy będą zdrowe, czy nie. Wielką pomoc otrzymali wówczas od brata mojego taty, ks. Władysława Kostrzewy, który pełnił wówczas funkcję sekretarza ks. bp. Jerzego Ablewicza, ordynariusza tarnowskiego. Także sam biskup interesował się rozwojem sytuacji i polecał moich rodziców opiece Bożej. Wielu modliło się o szczęśliwe rozwiązanie.

Zaufanie Bogu przyniosło błogosławione owoce.
– 1 września 1979 roku na świat przyszło dwoje zupełnie zdrowych dzieci, bez najmniejszego śladu kalectwa, o którym wspominał lekarz. Poród przebiegł szczęśliwie także dla mojej mamy. Jednym z tych dzieci jestem ja. I pewnie nie byłoby mnie na świecie, gdyby moi rodzice chcieli postąpić tak, jak robi się to dzisiaj w tak trudnych przypadkach. Nie byłoby także mojego brata bliźniaka.

Dodajmy, że również kapłana. Także najstarszy brat jest księdzem. Możemy mówić, że te powołania to owoc heroicznego przyjmowania woli Bożej, mimo dźwigania krzyża chorób, niedostatków?
– Opowieść o moich rodzicach to opowieść o ich świętości, o tym, co to znaczy heroicznie wypełniać wolę Bożą, brać pokornie swój codzienny krzyż i łączyć go z krzyżem Jezusa oraz jak bezgranicznie pokładać ufność w Bogu. Moi rodzice, Irena i Marian Kostrzewowie, pobrali się w 1970 roku. Tata miał wówczas 31 lat, mama – 27. Oboje pochodzili z wielodzietnych rodzin wiejskich. Byli prości, ale głęboko wierzący. Pan Bóg był bardzo blisko ich serc. Chcieli zatem, aby także ich dzieci były bardzo blisko Boga. Dobrze wiedzieli, że skarb wiary najskuteczniej przekazuje się drogą własnego przykładu.

Jak wyglądała w Księdza domu codzienność przeżywana z Panem Bogiem?
– Zapamiętałem ich jako ludzi szczerej, głębokiej rozmowy z Bogiem. Codziennie klękali do wieczornej modlitwy, zapraszając do niej także nas, swoje dzieci. Dbali o to, by Pan Bóg w naszej rodzinie był zawsze na pierwszym miejscu: wspólnie chodziliśmy na niedzielne Msze Święte, a w ciągu roku także na inne nabożeństwa: majowe, Różaniec, Drogę Krzyżową, Gorzkie Żale… Pokazywali nam, jakie skarby zawarte są w naszej wierze i jak możemy z nich korzystać. Zadbali o to, by każdy z nas był możliwie najbliżej Pana Jezusa. Od najmłodszych lat posługiwaliśmy w rodzinnej parafii jako ministranci i lektorzy.

Razem było Was w domu pięciu chłopaków. Pewnie się nie przelewało?
– Moi rodzice wychowali pięciu synów w trudnych czasach, w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wielu mieszkańców naszego kraju doskonale pamięta, jak się wtedy żyło – powszechny brak podstawowych środków do życia, puste półki w sklepach, niekończące się kolejki. Te trudności wielu małżonków skutecznie zniechęcały do otwartości na dar życia w rodzinie. Moi rodzice jednak potrafili przyjąć z radością i wdzięcznością każde dziecko, które ofiarował im Bóg, nie bacząc na zewnętrzne trudności. A tych nie brakowało, wręcz przeciwnie – z każdym kolejnym dzieckiem było ich więcej. Ale to mobilizowało moich rodziców do zdwojonej pracy, wiary i modlitwy. 

Słyszał Ksiądz rodziców narzekających?
– Rodzice nie skarżyli się, choć pewnie było im bardzo ciężko. Troska o sprawy materialne zapewne niejeden raz spędzała im sen z powiek. W pierwszych latach małżeństwa niedostatek środków finansowych odczuwali szczególnie dotkliwie: przez dziesięć lat wynajmowali lokal nienadający się do zamieszkania przez wielodzietną rodzinę. W PRL metodą na problemy mieszkaniowe obywateli było upychanie rodzin w tzw. lokalach zastępczych. Najczęściej były to domy jednorodzinne, naprędce i prowizorycznie zamieniane na mieszkania wielorodzinne. Mieszkanie, które otrzymali moi rodzice, właśnie takim było. Po wielu latach starań i jak podkreślali moi rodzice, przede wszystkim dzięki Bożej Opatrzności, udało im się dostać przydział do nowo wybudowanego bloku o znacznie lepszych warunkach bytowych. 

Jak mama radziła sobie po narodzeniu Księdza i brata?
– Bóg dał mojej mamie siły, by mimo postępującej choroby przez kilka lat mogła służyć swoim dzieciom. Ale siedem lat później, w 1986 roku, jej zdrowie zaczęło się gwałtownie pogarszać. Coraz częściej dotykały ją zawroty głowy, nagłe utraty równowagi, zaniki czucia w nogach i rękach. Pojawiły się także problemy z mową. Rok później okazało się, że konieczny będzie od tej pory wózek inwalidzki. Pamiętam dzień, w którym tata przywiózł taki wózek do naszego domu. My, nieświadome niczego dzieci, cieszyliśmy się z tego niezwykłego pojazdu. Był dla nas jak nowa, niezwykła zabawka. Nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy z tego, co to znaczy, iż mama nie wstanie już nigdy z tego wózka, że nie będzie już mogła chodzić z nami na spacery. Ledwo wózek stanął w jednym z pokoi, mój brat i ja ze śmiechem zaczęliśmy się na nim wozić. Reakcja naszej mamy prędko odebrała nam ochotę do zabawy: zaczęła płakać. Tata natychmiast surowo przerwał naszą zabawę. W przeciwieństwie do nas, oboje byli świadomi krzyża, który od następnych tygodni stał się ich codziennością. Teraz, po latach, kiedy odprawiam Drogę Krzyżową, przy stacji „Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona”, często staje mi przed oczami ten właśnie moment z życia moich rodziców. Choć swój krzyż przyjęli już znacznie wcześniej. 

Ciężar codziennych obowiązków spadł na tatę?
– Tak, do troski o utrzymanie pięciorga dzieci doszła troska o powstrzymanie wciąż postępującej choroby mojej mamy.

Wkrótce i on zaczął podupadać na zdrowiu. Ciężar krzyża zdawał się go przygniatać. Stał się bardzo nerwowy. Niestety, palił papierosy. Doskonale pamiętam, gdy pod koniec 1988 roku pojawiły się u taty duszące, niekończące się ataki kaszlu, które coraz częściej go nawiedzały. Pamiętam też, gdy po jednym z takich ataków kaszlu ukradkiem chował do kieszeni chusteczkę, a na niej była krew. Pamiętam łzy mojej mamy, która też to widziała. Już od kilku lat była na wózku inwalidzkim. Ja o tym nie wiedziałem, a oni już wiedzieli – to był rak. Nieodmiennie do dziś – wyrok śmierci. Lekarz dawał tacie najdłużej kilka miesięcy życia.

Wiedział, że zostawi chorą żonę i pięcioro dzieci.
– Ówczesny proboszcz mojej rodzinnej parafii, ks. prałat Ludwik Kiełbasa, człowiek bardzo zasłużony dla parafii, a przede wszystkim dla naszej rodziny, widział się z moim tatą tuż przed jego śmiercią. Wspomina do dziś ostatnią rozmowę, którą wówczas odbyli. Mój tata powiedział: „Pogodziłem się już z tym, że muszę umrzeć, martwię się jednak o Irenkę i o moje dzieci, jak oni sobie poradzą…”. Ksiądz proboszcz był wstrząśnięty tym wyznaniem. Ileż wiary trzeba mieć w sobie, by pogodzić się z tak trudnym wyrokiem Bożym!

Bóg zabrał tatę do siebie po nagrodę za wierne życie, za wierność krzyżowi. Stało się to w święto Podwyższenia Krzyża, 14 września 1989 roku.

W Bożym planie wszystko miało głęboki sens, ale po ludzku można było tylko załamać ręce.
– Po śmierci taty wielu mówiło: „Co teraz będzie z tymi dziećmi? Jak one będą wychowywały się bez ojca, z matką na wózku? Zapewne skończą na ulicy”. Niektórzy złośliwie dopowiadali: „Ot, tyle zyskali na tej swojej religijności”. Jednak Bóg nigdy nie był tak blisko naszej rodziny jak właśnie wtedy. Bowiem tuż po śmierci taty w sercu mojego najstarszego brata, Damiana, pojawiło się pragnienie poświęcenia swojego życia wyłącznej służbie Bogu. Wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie równo rok po śmierci taty. Dziś już dwudziesty pierwszy rok posługuje jako kapłan w diecezji tarnowskiej. Dla wielu był to wyraźny znak Bożej Opatrzności, która nieustannie czuwała nad naszą rodziną.

Choroba mamy postępowała po śmierci taty?
– Choroba mamy wciąż się pogłębiała. Każdy kolejny rok przydawał dodatkowych niewyobrażalnych cierpień. 8 maja 2001 roku zakończyły się jej cierpienia – Bóg zabrał ją do Nieba. I wówczas wydarzyło się coś nadzwyczajnego: kolejny z moich braci, brat bliźniak, Marian, odczytał w sobie powołanie do kapłaństwa. W czerwcu 2008 roku otrzymał święcenia kapłańskie. 

Jak było z Księdza powołaniem?
– Moje powołanie pojawiło się późno, już po zakończonych studiach, które podjąłem daleko od rodzinnych stron, w Poznaniu. Miałem swoje ambicje, plany, marzenia… Byłem świadom, że Bóg powołał dwóch moich braci, ale sam nie czułem jeszcze w swoim sercu tego, co oni. Kiedy rozpocząłem studia doktoranckie, nagle pojawiać się zaczęły we mnie bardzo intensywne myśli o służbie Bogu w kapłaństwie. Potem, niemal każdego dnia, Bóg dostarczał mi kolejnych znaków. Wiedziałem, że Bóg bardzo jasno przedkłada mi, iż prawdziwie mnie powołuje do kapłaństwa, ale dał mi też wyraźnie poznać, że nie jest to żaden przymus.

W nocy z 15 na 16 lipca 2004 roku, w czasie adoracji w kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej, kończącej 70. Pieszą Pielgrzymkę z Poznania na Jasną Górę, prosiłem Maryję o pomoc i światło. Przypomniałem sobie moich rodziców, którzy zawsze przyjmowali to, co Bóg im dawał, wypełniali Jego wolę, którzy nie lękali się iść „wąską i ciernistą drogą”. Uświadomiłem sobie, jak wielkie owoce w ich życiu przyniosło heroiczne zaufanie Bogu. I wtedy nietrudno już było podjąć właściwą decyzję.

Z perspektywy lat jak tłumaczy Ksiądz sobie tak piękną, ale trudną historię swojej rodziny?
– Rozumiem teraz, dlaczego trzeba było tyle krzyża w życiu moich rodziców. Ich cierpienie było konieczne, by Bóg mógł ich potem tak hojnie obdarować, wywyższyć – trzema powołaniami do kapłaństwa spośród ich własnych dzieci. Taka jest cena każdego jednego powołania kapłańskiego – cena niezliczonej ilości cierpień i krzyży łączonych z krzyżem Jezusa, znoszonych cierpliwie przez niezliczone, anonimowe rzesze wiernych. Powołania kapłańskie nie biorą się znikąd. W oczach Bożych każde takie powołanie ma tak wielką wartość, że okupione musi być tak wysoką ceną.

Dla mnie jest to zobowiązanie, by nic nie utracić z tego daru, którego sobie ani nie wyprosiłem, ani na niego nie zasłużyłem. I by jak najlepiej służąc Bogu, podziękować Mu za moich rodziców. Prawdziwie świętych rodziców.

Ta opowieść niesie w sobie ogromne umocnienie dla dzisiejszych rodziców, którzy często skupiają się w wychowaniu dzieci na rzeczach trzecio- czy czwartorzędnych, zapominając o tym, co najważniejsze.
– Rodzice nie zdążyli zapewnić nam, swoim dzieciom, wykształcenia, nie zostawili pełnego konta w banku. Ale zostawili nam po sobie skarb, którego wartości nie sposób określić. Co to za skarb? Za co szczególnie jestem im wdzięczny? Za to, że swoim życiem dali świadectwo, jak wielkie owoce rodzi ufność i zawierzenie Bogu oraz z wiarą przyjęte cierpienie. Moim rodzicom nie dane było oglądać owoców własnego cierpienia, ale z pewnością Bóg objawił im to w Niebie. Dziękuję także moim rodzicom za skarb wiary, za przykład modlitwy. Nigdy nie zdecydowałbym się wstąpić na drogę realizacji powołania kapłańskiego, gdybym nie miał przykładu rodziców, którzy przyjmując wolę Bożą, doszli do świętości, a ich życie wydało tak obfite owoce. Jestem winien wdzięczność moim rodzicom także za ich otwartość na życie. Liczne rodzeństwo jest prawdziwym darem, który docenia się szczególnie wtedy, gdy zabraknie rodziców.

Dziękuję za rozmowę.
Za: naszdziennik.pl 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 38 Komentarzy

27 listopada: Matka Boża zleca św. Katarzynie Labouré misję wybicia Cudownego Medalika

W nocy z 26 na 27 listopada 1830 r. Matka Boża objawiła się św. Katarzynie Laboure (szarytce), prosząc ją o wybicie Cudownego Medalika – tego samego, który później propagował św. Maksymilian Kolbe i który do dziś wybijany jest w Niepokalanowie.

Cudowny medalik

cudowny-medalik

„…Do Niej, do Maryi, która jest Matką pięknej Miłości, pragnę przybliżyć szczególnie młodzież z całego świata i całego Kościoła. Ona nosi w sobie niezniszczalne znamię młodości i piękności, które nigdy nic przemijają. Pragnę i proszę, aby młodzi zbliżyli się do Niej, aby pokładali w Niej ufność, aby zawierzyli Jej życie, które jest przed nimi, aby pokochali Ją prostą i gorącą miłością serc…” – (Jan Paweł II, 2.V.1979 r.)

„Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza i Ona zetrze głowę węża piekielnego” św. Maksymilian Kolbe

W dniu 27 listopada 1830 r. siostra Katarzyna Laboure nowicjuszka Sióstr Miłosierdzia w Paryżu otrzymała misję od Matki Bożej – wybić medalik z wizerunkiem Niepokalanej.

nmp-od-cudownego-medalika Nowicjuszka widziała w czasie modlitwy obraz przedstawiający Matkę Najświętszą Niepokalanie Poczętą, stojącą na kuli ziemskiej, opasanej splotami węża. Była ubrana w białą suknię i płaszcz srebrzyste – błękitny z welonem koloru jutrzenki. W rękach uniesionych na wysokości piersi trzymała glob ziemski. Katarzyna usłyszała głos: „kula, którą widzisz, przedstawia cały świat, a szczególnie Francję i każdą poszczególną osobę”.

Po chwili glob zniknął, a Matka Najświętsza wyciągnęła ręce, jakby chciała nimi objąć cały świat. Z Jej dłoni wychodziły wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała: „Promienie te są symbolem łask, które zlewam na osoby, które Mnie oto proszą. Postaraj się, by wybito Medalik na ten wzór. Osoby, które będą go nosiły, otrzymają wiele łask. Łaski szczególnie otrzymają ci, którzy nosić go będą z ufnością.” Wokół Najświętszej Dziewicy utworzył się napis owalny, wypisany złotymi literami: „O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Dalej usłyszała obietnicę „Osoby, które pobożnie odmówią tę krótką modlitwę, cieszyć się będą wyjątkową opieką Matki Bożej”.

Katarzyna Laboure

Następnie obraz odwrócił się i na jego drugiej – stronie siostra Katarzyna zauważyła literę „M” z małym krzyżem umieszczonym powyżej, a na dole Najświętsze Serce Pana Jezusa i Matki Najświętszej. Medalik ten zasłynął jako „Cudowny Medalik”, gdyż za jego przyczyną działy się i nadal dzieje się wiele cudów fizycznych i duchowych.

Propagatorem „Cudownego Medalika” był św. Maksymilian Maria Kolbe – kapłan i męczennik, założyciel Stowarzyszenia „Rycerstwo Niepokalanej.” Rozszerzał on ten medalik wśród katolików i wśród niewierzących. Św. Maksymilian tak pisał na temat medalika: „Jej medalik rozdawać, gdzie się tylko da: i dzieciom, by zawsze go na szyi nosiły i starszym, i młodzieży zwłaszcza, by pod Jej opieką miała dosyć sił do odparcia tylu pokus i zasadzek czyhających na nią w naszych czasach. A już tym, co do kościoła nie zaglądają, do spowiedzi boją się przyjść, z praktyk religijnych szydzą, z prawd wiary się śmieją, zagrzęźli w błoto moralne albo poza Kościołem w herezji przebywają – o tym, to już koniecznie medalik Niepokalanej ofiarować i prosić, by zechcieli go nosić, a tymczasem gorąco Niepokalaną błagać o ich nawrócenie. Wielu nawet wtedy radę znajduje, gdy kto nie chce w żaden sposób przyjąć medalika. Ot po prostu wszywają go po kryjomu do ubrania i modlą się, a Niepokalana prędzej czy później okazuje, co potrafi… Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza i Ona zetrze głowę węża piekielnego”.
Rozszerzajmy „Cudowny Medalik”, gdyż mając przy sobie Niepokalaną, masz wszystko.

…Idąc za Nią, nie schodzisz na manowce, modląc się do Niej nie wpadasz w rozpacz, myśląc o Niej, nie błądzisz…,
z Jej łaską – dochodzisz…”
(św. Bernard)

 

 

Ks. Adam Skwarczyński: Cudowny Medalik chroni przed atakiem piekła. Niejeden niedoszły samobójca nie mógł zaciągnąć na szyi pętli,
dopóki miał na sobie Medalik

Nam, Polakom dzisiaj żyjącym, bliska jest nazwa „Niepokalanów”, nawiązująca do Maryjnego przywileju Niepokalanego Poczęcia. Ogromny niepokalanowski klasztor Franciszkanów założył ojciec Kolbe jako prototyp innych „Niepokalanowów”, mających objąć cały świat, i jako „centralę” MI, czyli Rycerstwa Niepokalanej. Święty tak bardzo przejął się głośnym w Rzymie (był tam na studiach) nawróceniem, pod wpływem wizji Niepokalanej z Cudownego Medalika, znanego masona Żyda Alfonsa Ratisbone, że zapragnął przy pomocy Medalika dokonać wielkiego dzieła apostolskiego. Pisał: „Pociągnąć dusze, jak najwięcej dusz, ku Niepokalanej. Ona z grzechów oczyści, oświeci, wzmocni, rozpali miłością Serca Jezusowego i współbraci; uszczęśliwi, bo słusznie mówią święci, że niemożliwą jest rzeczą, by zginął ten, kto czci Maryję, a także, iż «miłość ku Matce Najświętszej jest oznaką przeznaczenia do nieba». Ponieważ zaś Niepokalana obiecała udzielić wiele łask tym, którzy Jej medalik będą nosić, więc jak kulki w walce używają go członkowie Rycerstwa Niepokalanej, by dusze dla Niepokalanej zyskiwać, pewni, że im szerzej i głębiej królestwo Niepokalanej opanuje świat, tym bardziej zmieniać się on będzie na raj na ziemi”.Cudowny Medalik – „kulka w walce” – z rąk świętego Maksymiliana trafiał nawet do rąk hitlerowców, oddawanych w ten sposób przez niego Matce Bożej na wieczną własność.

Warto sobie przypomnieć, w jaki sposób powstał Cudowny Medalik. Spowiednik świętej Katarzyny Labouré (czytaj: Labury, z akcentem na y), ks. Aladel, zapisał jej zwierzenia z konfesjonału, dotyczące zdarzenia z 27 listopada 1830 roku: „Widziała w czasie modlitwy obraz przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę, taką jaką zazwyczaj przedstawia się pod nazwą «Niepokalanie Poczętej», stojącą z wyciągniętymi ramionami. Była ubrana w białą suknię i płaszcz srebrzysto-błękitny z welonem koloru jutrzenki. Z Jej dłoni wychodziły jakby wiązki promieni o niezwykłym blasku. Siostra usłyszała w tym momencie głos, który mówił: «Promienie są symbolem łask, które Maryja ludziom wyprasza». Wokół obrazu przeczytała wypisaną złotymi literami następującą inwokację: «O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy».

Arcybiskup Paryża powołał komisję do zbadania nie tylko nadzwyczajnych faktów licznych uzdrowień i nawróceń pod wpływem Medalika, lecz także źródła jego pochodzenia. Stwierdził: „Wyjątkowa szybkość, z jaką Medalik się rozpowszechnił, niezwykła liczba wybitych i rozdanych medalików, zadziwiające dobrodziejstwa i szczególne łaski, jakie wierni przez swoją ufność otrzymali – wydają się naprawdę znakiem, jakim Niebo chciało potwierdzić prawdziwość objawień, wiarygodność opowiadania wizjonerki i rozpowszechnianie się Medalika”.

Cudowny Medalik zyskał w roku 1846 aprobatę papieża Grzegorza XVI, poruszonego głośnym nawróceniem wspomnianego masona. Gdy dwanaście lat później Pius IX ogłaszał dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi, mógł się już powołać na powszechną wiarę ludu w ten Jej przywilej; wiarę, którą umocnił właśnie Medalik oraz krótka umieszczona na nim modlitwa. W cztery lata później, a więc w 28 lat po objawieniach w Paryżu, ukaże się Matka Boża świętej Bernadecie w Lourdes „tak, jak jest przedstawiona na Cudownym Medaliku” (oświadczenie świętej, noszącej na sobie Medalik).

Na świecie napisano dużo książek o objawieniach przy ulicy du Bac w Paryżu i o świętej Katarzynie Labouré. W Polsce względnie niewiele, jednak historia niejednego życia związana jest z Cudownym Medalikiem. W książce Matka Boża w moim życiu (Kraków 1984) na ostatnich stronach wspomina siostra zakonna, jak to Medalik przypięto nad jej kołyską. Wziął go ze sobą jej ojciec, który szczęśliwie wrócił z nim z wojny. Medalik znad kołyski „był w domu nadal przedmiotem czci, przypominającym o dobrodziejstwach Bożych, wyświadczonych rodzinie”. Rodzina przeżyła szczęśliwie następną, drugą wojnę światową. Autorce listu-ankiety zadano na progu klasztoru dwa pytania: czy Pan Jezus jej wystarcza oraz czy zna historię medalika Matki Bożej Niepokalanej. Na drugie odpowiedziała, że nie. Dostała książkę na ten temat. Pisze: „To był ten medalik znad kołyski. To było dla mnie prawdziwe objawienie! Maryja Niepokalana prowadziła mnie przez całe życie, cały czas, chociaż ja o tym nie myślałam. Mało tego, że mnie przyprowadziła do tego zgromadzenia, które specjalnie czci Jej Niepokalane Poczęcie, ale potem za­prowadziła aż do miejsca, gdzie objawiła cudowny ten medalik! Długie lata pracowałam w tym miejscu, w Jej sanktuarium, gdzie raczyła zejść z nieba, by rozdawać łaski przychodzącym do stóp ołtarza z wiarą w Jej macierzyńską opiekę”.

To jedna z wielu historii, w których przeplatają się wątki rodzinne z osobistymi na tle wydarzeń o charakterze ogólnym; okazja do okazania wdzięczności Bogu za Jego Miłosierdzie, tak doskonale widoczne w opiece nad nami Matki Miłosierdzia.

Z różnych zwierzeń wynika, że Cudowny Medalik chroni przed atakiem piekła, stanowiąc jakby tarczę osłaniającą noszącego, a porażającą swym blaskiem atakującego. Wielokrotnie stwierdzono, że niedoszły samobójca nie mógł zaciągnąć na szyi pętli, dopóki miał na sobie Medalik, zaś szatan kusił do zerwania go z szyi. Piszący te słowa duszpasterz zaleca zawieszanie Medalika na szyi małych dzieci (bez niego nieraz budzą się w nocy z płaczem, krzykiem, przerażeniem), chorych, zniewolonych przez duchy rozdmuchujące płomień nałogów, nienawiści i pożądliwości. Duszpasterz posuwa się nawet do tego, co nie wszyscy pochwalają: do polecenia umieszczania Medalika na miedzy lub ogrodzeniu między zwaśnionymi stronami, ukrycia go tam, gdzie do tej pory zwyciężał piekielny przeciwnik. Czasami skutek jest piorunujący i natychmiastowy, lecz trudno z braku miejsca wdawać się w szczegóły i opisy sytuacji.

Tym, którzy by chcieli podobne praktyki nazwać „czymś w rodzaju magii”, duszpasterz może odpowiedzieć w bardzo prosty, zaczerpnięty z Ewangelii sposób: Każde drzewo poznaje się po owocach. Magia to wprzęganie demonów w służbę człowiekowi, posługującemu się określonymi przedmiotami lub znakami, na które demony zobowiązują się odpowiadać w pożądany dla człowieka sposób. Złe duchy służą tylko do czasu w określonym celu: by na końcu zdobyć panowanie nad człowiekiem i zniszczyć go. Użycie wspomnianych magicznych przedmiotów lub znaków jest więc czymś w rodzaju „modlitwy” do szatana, a więc swoistym okultystycznym „obrzędem”. Jeśli chodzi natomiast o medalik jako o przedmiot poświęcony czci Bożej – sytuacja jest tu wręcz odwrotna: przypomina on o konieczności ufnej modlitwy do Boga i Jego Świętych, złączonej z modlitwą Kościoła zmówioną przy jego poświęcaniu. „Oznacza on skutki duchowe” (zob. KKK – Katechizm Kościoła Katolickiego – nr 1667) i należy do sakramentaliów, jako jedna z form pobożności ludowej, zatwierdzona przez Kościół (KKK 1674). Jak wszystkie sakramentalia, „ma on na celu przygotowanie ludzi do przyjęcia owoców sakramentów oraz uświęcenie różnych okoliczności życia” (KKK 1667,1677). Ma też w sobie coś z egzorcyzmu, stosowanego przez Kościół, „by jakaś osoba lub przedmiot były strzeżone od napaści Złego i wolne od jego panowania” (KKK 1673). To jego podwójne działanie, wymienione w Katechizmie: uświęcające oraz niweczące panowanie złych duchów, poświadczają niezliczone świadectwa wdzięcznych ludzi, zanurzonych w promieniach łask z rąk Niepokalanej oraz tych, którzy innych przez Medalik doprowadzili do nawrócenia.

Jak bardzo nienawidzą oraz boją się złe duchy Cudownego Medalika Niepokalanie Poczętej, świadczy już chociażby fakt, że w czasie dwukrotnego (w odstępie kilku lat) opracowywania tego względnie krótkiego tekstu komputer zawiesił się kilkanaście razy! Powodowało to kilkakrotną utratę tekstów, które trzeba było tworzyć od nowa. Niech czytający te słowa uzbroją się koniecznie w tę „kulkę”, niezależnie od przynależności do Rycerstwa Niepokalanej, i walczą… Niech przyczynią się, najbardziej jak tylko mogą, do wsparcia w walce Tej, która w Fatimie wydała „okrzyk bojowy”: „Na końcu moje Niepokalane Serce odniesie zwycięstwo!”

Rozszerzajmy „Cudowny Medalik”,
gdyż mając przy sobie Niepokalaną, mamy wszystko.

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 87 Komentarzy

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

Modlitwa do Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
kard. Adama Stefana Sapiehy (1927 r.)

O Jezu, Władco serc naszych i Królu wieków nieśmiertelny, przyrzekamy Ci uroczyście, że przy tronie Twoim i przy Osobie Twojej wiernie stać będziemy. Przyrzekamy Ci, że nieskalanego sztandaru Twojego nie splamimy, że chorągwi Twojej nie zdradzimy ani niedowiarstwem, ani sekciarstwem, ani żadnym odstępstwem.
Ślubujemy Ci, że w wierze świętej katolickiej aż do śmierci wytrwać pragniemy.

Niech dzieci nasze piszą na grobach naszych, żeśmy się nigdy Ciebie, Jezu Królu i Twojej Ewangelii nie wstydzili.
Króluj w sercach naszych przez łaskę.
Króluj w rodzinach przez cnoty rodzinne.
Króluj w szkołach przez prawdziwie katolickie wychowanie.

Króluj w społeczeństwie przez sprawiedliwość i zgodę wzajemną.
Władaj wszędzie, zawsze i bezustannie.
Niech sztandar Twój powiewa nad nami wszystkimi,
a Królestwo Twoje niechaj ogarnie całą nasza ziemię! Amen.

Opublikowano Aktualności | 85 Komentarzy

Ks. Adam Lenik: List w sprawie Różańca do Wybrzeży Irlandii

Redakcja „W obronie wiary”                                                                         Kraków 22.11.2017r.

              Popieram pomysł krakowskiej Inicjatywy Patriotycznej1 o niedzielnej solidarności z Irlandczykami w ich „Różańcu do Wybrzeży”. Moje poparcie dotyczy przede wszystkim mieszkańców Krakowa i okolicy. I nawet więcej – obejmuję żarliwą modlitwą ich i naszą wspólną kontynuację. Ta moja modlitwa to przede wszystkim owa najbardziej „Płomienna” – Modlitwa św. Ludwika Marii Grignion de Montforta.

                Proponowana wyżej kontynuacja to „Różaniec do Wybrzeży Europy”. Mógłby być on rozciągnięty kolejno na kraje Morza Bałtyckiego, Oceanu itd. Niech w ten sposób przygotuje drogę „Wieczernikom do Granic”, a być może i „Wieczernikom do Wybrzeży”.

      Krakowski pomysł o symbolicznym „obstawieniu” granic Irlandii dn. 26 bm. Cudownymi Medalikami na sporządzonej na posadzce kościoła mapie Irlandii, mógłby dalej obejmować pozostałe kraje. Oczywiście od naszej Ojczyzny poczynając.

„Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w
którym mieszkasz – Polskę, kiedy
rzucą przed siebie grom, kiedy runą
żelaznym wojskiem i pod drzwiami
staną, i nocą kolbami w drzwi
załomocą – ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi. Bagnet na broń!…”2

                                               Oto idą podpalić dom
                                               Ten w którym mieszkam, Polskę
                                               Oto idą z diabelskim wojskiem
                                               Różaniec to broń!
                                               Wieczernik to nasza Zbrojownia i nasz Front
                                               – Serca Niepokalanego;   

1 Pełna nazwa brzmi: Inicjatywa Patriotyczna „Źródło Polski Jagiellońskiej”.
2 Fragment wiersza „Bagnet na broń” Władysław Broniewski

                                                                                               ks. Adam Lenik

Modlitwa Płomienna św. Ludwika Marii Grignion de Montfortkliknij 

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 6 Komentarzy