Zbieramy intencje do grobu ks. Dolindo: Kiedy tu przyjdziesz, zapukaj, nawet zza grobu odpowiem Ci – ufaj Bogu!

Podaj w komentarzu swoje intencje a w sobotę 22 września zapukamy do grobu księdza Dolindo w Neapolu w intencjach wszystkich Czytelników „Wowit”, prosząc Go o wstawiennictwo w naszych codziennych sprawach i troskach. Możesz dołączyć duchowo do pielgrzymki, omadlając ją codziennie jednym „Zdrowaś Maryjo”

Jest styczeń 2015 r. Przy via Salvatore Tommasi 20, w kościele Matki Bożej z Lourdes i św. Józefa w Neapolu, mimo rzęsistego deszczu, przed obłożoną wotami dziękczynnymi za wyproszone cuda czarną płytą nagrobka ks. Dolindo Ruotolo ustawia się kolejka ludzi. I każdy do grobu… puka.

„Kiedy tu przyjdziesz, zapukaj, nawet zza grobu odpowiem: ufaj Bogu!” – czyta mi Grazia Ruotolo, krewna sługi Bożego. – To z testamentu wuja. Nikomu za życia nie odmawiał. Enrico Medi, naukowiec, słuchał kazań ks. Dolindo na kolanach! Wielu trafiało tu z San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio ich wyrzucał: „Po co tu przyjeżdżacie!? Macie w Neapolu świętego kapłana, do niego idźcie!” – śmieje się elegancka, starsza już Włoszka. – Ludzie rozchwytywali jego książki, a setki osób wracały do Kościoła, nawet mafiozi”.

Neapolitańczyk – trwa jego proces beatyfikacyjny – nosił na ciele niewidzialne znaki męki Chrystusa. To do niego św. o. Pio kierował ludzi. „Idźcie do ojca Dolindo!” – odsyłał pielgrzymów kapucyn. A o. Dolindo wręczał im „Akt całkowitego oddania Jezusowi”. „Nie kombinuj nic, tylko módl się tak, jak Jezus prosi” – dodawał.

„On urodził się świętym. Święty Antoni, Franciszek czy Augustyn – oni wszyscy najpierw wiedli ziemskie, czasem wręcz upojne życie, a potem nawracali się i stawali świętymi. A ks. Dolindo świętym się urodził. Które dziecko w wieku dwóch lat czuje Jezusa żywego na ustach mamy, zapach Jezusa na jej płaszczu, kiedy wraca ze Mszy? A Dolindo to czuł. Które dziecko, bite do krwi, z otwartymi ranami po operacji, któremu ojciec wykręca ręce, a potem zamyka je w komórce z węglem i szczurami, w bezgranicznym strachu modli się za tego samego tatę i wychwala Boga? Kto wystrugałby potem własnymi rączkami krzyż i całował go z miłości do Męki Chrystusa? Powtarzam to wszędzie: urodził się świętym. Który kapłan odsunięty na dwadzieścia lat od odprawiania Mszy i od spowiedzi nie tylko zostanie w Kościele, ale i będzie go kochał? I nie pozwoli powiedzieć o Kościele złego słowa? Heros pokory! Kto przed tymi, którzy obrzucają go oszczerstwami, klęka i błogosławi im? Święty”.
Grazia Ruotolo, najbliższa żyjąca krewna Sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo, Neapol, styczeń 2015 roku.

Wszystkie troski powierz Panu Jezusowi mówiąc „Ty się tym zajmij”

Nic, co wyszło spod pióra ks. Dolindo, ani jedno słowo, nie może zostać zaprzepaszczone. Święty to kapłan. św. o. Pio, 1967 rok

Ze wstępu do książki ks. Roberta Skrzypczaka:

(…) Po raz pierwszy zetknąłem się z ks. Dolindo za pośrednictwem jego charakterystycznej modlitwy: Jezu, Ty się tym zajmij. Mówili mi o niej moi włoscy przyjaciele, Bruno i Silvia Serafini z Maceraty na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, goszcząc mnie jeszcze jako seminarzystę podczas letniej praktyki językowej. Zapamiętałem wówczas brzmienie modlitwy, nie wiedząc, od kogo ona pochodzi. Jako młody kapłan natrafiłem na ślad o ks. Dolindo, wczytując się w biografie św. o. Pio. Wywarł na mnie wrażenie „ślad” ukryty w reprymendzie włoskiego stygmatyka pod adresem pielgrzymów z Neapolu: czemu przychodzicie do mnie, skoro u siebie macie świętego! Postanowiłem tym „śladem” podążyć. Zadałem sobie pytanie: kim jest ów święty z Neapolu? Po kilku latach pracy w duszpasterstwie akademickim wyjechałem na staż naukowy do Włoch. Zgłębiając „włoski personalizm”, natrafiłem na bł. Antonia Rosminiego i na ks. Dolindo Ruotolo, dwóch kapłanów zranionych trudną miłością do Kościoła. Podobne doświadczenie bolesnej próby wiary w swoim Kościele, podobna postawa heroicznej pokory i miłości do Matki Eklezji.

Wyprzedzili epokę, dlatego też wydawali się do niej niedopasowani. Mimo że dzielił ich dystans całego pokolenia – ks. Dolindo urodził się dwadzieścia siedem lat po śmierci ks. Antonia – połączyła ich heroiczna walka o autentyczność przesłania ewangelicznego i wysiłek najdoskonalszego spojenia go z życiem. Obaj zderzyli się z Goliatem Świętego Oficjum, starli się z obawami i lękami epoki, gnuśnym letargiem, któremu uległo wielu stróżów Dobrej Nowiny. Kluczem do osiągnięcia zwycięstwa na krzyżu jest zawsze gotowość do wstąpienia na niego i oddania życia. Tak, jak zrobił to Chrystus. Antonio Rosmini musiał o ponad pół wieku dłużej od ks. Dolindo czekać na rehabilitację. Za to o wiele szybciej zasłużył na uznanie świętości życia. Został beatyfikowany przez papieża Benedykta XVI w listopadzie 2007 roku. Sprawa kapłana z Neapolu jeszcze czeka na swój chwalebny finał w Kościele.

Zapoznawałem się z nielicznymi książkami o ks. Dolindo, z jego autobiografią, kwiatkami, listami do kapłanów i do swych duchowych córek. Pewnego razu dowiedziałem się o jego charyzmacie proroctwa wyrażanym za pośrednictwem immaginette i z niezwykle miłym zaskoczeniem natrafiłem na ślad jego profetycznej intuicji wyrażonej trzynaście lat przed wyborem Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, co do przyszłej konfrontacji Jana Pawła ii z ateistycznym światem komunizmu. Dotarłem też do świadectw o nim arcybiskupa Pavla Hnilicy, słowackiego bohatera podziemnej walki o przetrwanie Kościoła u naszych południowych sąsiadów ….

Czytaj więcej: kliknij

Wszystkie troski powierz Panu Jezusowi mówiąc „Ty się tym zajmij”

„Idźcie do ojca Dolindo!” – Ojciec Pio odsyłał pielgrzymów a ojciec Dolindo wręczał im „Akt całkowitego oddania Jezusowi” i dodawał „nie kombinuj nic, tylko módl się tak, jak Jezus prosi”.

Akt oddania przeciw niepokojom i zmartwieniom wg ks. Dolindo Ruotolo

         Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje.

       Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.

       Mnie oddajcie to co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie – te wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć powzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu co was trapi. Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „TY SIĘ TYM ZAJMIJ”, a przy tym zamyka oczy i uspokaja się!

       Dostajecie niewiele łask, kiedy się męczycie i dręczycie, aby je otrzymać. Otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy wasza modlitwa jest pełnym oddaniem się Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym oddalił je od was, ale w taki sposób, jak wy sobie tego życzycie… Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do waszych planów. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają.

       Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: „Święć się imię Twoje” – to znaczy: bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; „Przyjdź Królestwo Twoje” – to znaczy: niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twojego w nas i na świecie; „Bądź wola Twoja” – to znaczy: Ty decyduj. Ja wkroczę z całą Moją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje.

       Czy widzisz, że nieszczęścia następują jedne po drugich, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się poprawiać? Nie przejmuj się – zamknij oczy i powiedz Mi z ufnością: „Bądź wola Twoja, TY SIĘ TYM ZAJMIJ”. Powiadam ci, że się zatroszczę, że interweniuję jak lekarz, a nawet uczynię cud, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dostrzegasz, że stan chorego się pogarsza? Nie przerażaj się, ale zamknij oczy i powiedz: „TY SIĘ TYM ZAJMIJ”. Zapewniam cię, że się o ciebie zatroszczę.

       Sprzeczne z oddaniem się Mnie jest zamartwianie się, niepokój, chęć rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Przypomina to zamieszanie spowodowane przez dzieci, które domagają się, aby mama troszczyła się o ich potrzeby, a jednocześnie wszystko chcą zrobić samodzielnie, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie się ponieść nurtowi Mojej Łaski; zamknijcie oczy i pozwólcie Mi działać; zamknijcie i nie myślcie o chwili obecnej, także odwróćcie myśli od przyszłości jako od pokusy.

       Oddajcie się Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przysięgam wam na Moją Miłość, że kiedy z taką ufnością powiecie: „TY SIĘ TYM ZAJMIJ”, Ja w pełni wezmę to na siebie, pocieszę was, wyzwolę i poprowadzę. A gdy zmuszony jestem poprowadzić was drogą odmienną od tej, jaką widzielibyście dla siebie, wówczas pouczam was, noszę w Moich ramionach, bo nie istnieje skuteczniejsze lekarstwo niż interwencja Mojej Miłości. Jednak troszczę się tylko wtedy, kiedy zamkniecie oczy.

       Jesteście bezsenni, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć, i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim, albo jeszcze gorzej – ludziom, pokładając ufność w ich interwencji. A to właśnie stoi na przeszkodzie Moim słowom i Moim zamiarom.

       O! Jak bardzo pragnę tego waszego całkowitego oddania się Mnie, abym mógł was obdarować, i jakże smucę się widząc, że jesteście niespokojni! Szatan do tego właśnie zmierza: aby was podburzyć, by oddzielić was ode Mnie i od Mojego działania i rzucić na pastwę ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego pełnego oddania się Mnie, a nie waszego zaufania do siebie samych. Wylewam na was skarby łask, kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie!

       Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie, lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, który jest często zakłócany przez szatana. Żaden człowiek rozumujący i rozważający tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów, nawet spośród Świętych.

       Na sposób Boski działa ten, kto odda się Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczyma duszy: „JEZU, TY SIĘ TYM ZAJMIJ!”. I odwróć swoją uwagę w inną stronę, bo dociekliwość twego umysłu utrudnia ci dostrzeżenie zła. Zawierzaj Mi często, nie skupiając uwagi na samym sobie. Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach. Czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na Moją miłość. Zapewniam was, że Ja się o was zatroszczę.

       Módlcie się zawsze z tą gotowością do oddania się Mnie, a zawsze będziecie odczuwać wielki pokój ducha i osiągać znaczne korzyści, również wtedy, gdy udzielam wam łaski ofiary, zadośćuczynienia i miłości, która nakłada na was cierpienie.

       Wydaje ci się to niemożliwe? A zatem zamknij oczy i powiedz całą swoją duszą: „JEZU, TY SIĘ TYM ZAJMIJ!”. Nie lękaj się,

ja się zatroszczę. A ty błogosławić będziesz Imię Moje, nie dbając o siebie samego. Inne twoje modlitwy nie mają takiej wagi, jak ten akt pełnego ufności oddania się Mnie – zapamiętaj to sobie dobrze. Nie ma skuteczniejszej „nowenny” od tej: „Och Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się o mnie Ty”.

****
Intencje Czytelników zostaną ponadto złożone u św. Św. O. Pio, św. Franciszka, św. Antoniego, św. Michała Archanioła, św. Tomasza, św. Rity, św. Jana Pawła II, a także Sługi Bożego Padre Matteo, u Matki Bożej w Pompejach i w Loreto
oraz w miejscu cudu eucharystycznego w Lanciano 

A może ktoś chce jeszcze dołączyć? Zostało ostatnie 9 miejsc

 Prośba do komentujących o:

1) przeczytanie całej modlitwy „Jezu, Ty się tym zajmij” – jest we wpisie!
2) jedno Zdrowaś Maryjo – w mojej intencji i w intencji wszystkich pielgrzymów
3) przeczytanie najnowszego wpisu i odmówienie Litanii do Imienia NMP ❤

Ps. Proszę nie wpisywać swego maila w rubryce „Adres URL” – bo wtedy jest widoczny dla wszystkich, a ja mam dużo roboty z usuwaniem go z 99% komentarzy – to rubryka na wpisanie własnej strony, jeśli się ma, lepiej tę rubrykę zostawiać pustą, niewypełnioną! 
Wszystkie komentarze, które w rubryce Adres URL będa miały adres mailowy lub nazwiska (no chyba, że pisze to ksiądz, który podaje wszędzie swoje dane) – nie będą wpuszczane! 

Reklamy
Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 822 Komentarze

Ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz: Arka Noego nie zaginęła, bo w niej był Pan Bóg! Titanic zaginął, bo wyrzekli się Boga!

Dzisiaj na falach tego wzburzonego oceanu XXI wieku jest okręt, któremu na imię POLSKA, która zawsze była wierna BOGU!
MARYJO – spójrz na ten naród, spójrz na ten naród zebrany tutaj, spójrz na ten naród, który w tym roku świętuje 100-lecie odzyskania niepodległości. Zachowaj w wierności ten naród, aby ten okręt bezpiecznie płynął po falach współczesnego świata, świata, który dechrystianizuje się i aby szczęśliwie dopłynął do portu szczęścia wiecznego. Amen!

(…) NMP zawierzamy dzisiaj na tym wzgórzu siebie, swoje rodziny, Polskę, Białoruś i cały świat.  O Polsce, tu na Wschodzie, często powtarzamy te słowa, które też można zobaczyć w wielu miejscach w Polsce: Polonia semper fidelis! – Polska zawsze wierna Bogu! Wierna tradycjom swoich przodków!

Pewien człowiek, taki uczony trochę mówi „no nie! no co tam – Pan Bóg nie jest potrzebny,  Pan Bóg w ogóle nie jest potrzebny, wiara nie jest potrzebna, no co to jest, dzisiaj nauka wszystko może uczynić, nie ma sensu zawracać sobie głowy Panem Bogiem, wiarą itd. A prosty człowiek mówi: no tak,
Arkę Noego zbudowali prości ludzie, ale ona nie zatonęła a Titanica zbudowali najlepsi inżynierowie początku XX-ego stulecia – inżynierowie, którzy mówili, że nawet Pan Bóg nie może zniszczyć tego okrętu. Nie trzeba było Pana Boga – wystarczyło tylko tej góry lodowej. Arka Noego nie zaginęła, bo w niej był Pan Bóg! Titanic zaginął, bo odmówili się od (w sensie: wyrzekli) Boga!

Zapraszam do wysłuchania homilii – niejeden zapłacze…

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 62 Komentarze

8 września – uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Narodzenie Najświętszej Maryi Panny

Pismo Święte nigdzie nie wspomina o narodzinach Maryi.
Tradycja jednak przekazuje, że Jej rodzicami byli: św. Anna i św. Joachim.

swieci_anna_i_joachim_rodzice_NMP

Nie znamy miejsca urodzenia Maryi ani też daty Jej przyjścia na ziemię. Według wszelkich dostępnych nam informacji, Maryja przyszła na świat pomiędzy 20. a 16. rokiem przed narodzeniem Pana Jezusa.

Pierwsze wzmianki o liturgicznym obchodzie narodzin Maryi pochodzą z VI w. Święto powstało prawdopodobnie w Syrii, gdy po Soborze Efeskim kult maryjny w Kościele przybrał zdecydowanie na sile. Wprowadzenie tego święta przypisuje się papieżowi św. Sergiuszowi I w 688 r. Na Wschodzie uroczystość ta musiała istnieć wcześniej, bo kazania-homilie wygłaszali o niej św. German (+ 732) i św. Jan Damasceński (+ 749). W Rzymie gromadzono się w dniu tego święta w kościele św. Adriana, który był przerobiony z dawnej sali senatu rzymskiego, po czym w uroczystej procesji udawali się wszyscy z zapalonymi świecami do bazyliki Matki Bożej Większej.

Datę 8 września Kościół przyjął ze Wschodu – w tym dniu obchód ten znajdował się w sakramentarzach gelazjańskim i gregoriańskim.

W Polsce święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ma także nazwę Matki Bożej Siewnej. Był bowiem dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i uprzątnięciu pól zaczynano orkę i siew. Lud chciał najpierw, aby rzucone w ziemię ziarno pobłogosławiła Boża Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wyłuskane z kłosów, które były wraz z kwiatami i ziołami poświęcane w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, by uprosić sobie dobry urodzaj. Na Podhalu święto 8 września nazywano Zitosiewną, gdyż tam sieje się wtedy żyto. W święto Matki Bożej Siewnej urządzano także dożynki.

We Włoszech i niektórych krajach łacińskich istnieje kult Maryi-Dziecięcia. We Włoszech istnieją nawet sanktuaria – a więc miejsca, gdzie są czczone jako cudowne figurki i obrazy Maryi-Niemowlęcia w kołysce. Do nich należą między innymi: Madonna Bambina w Forno Canavese, Madonna Bambina w katedrze mediolańskiej – najwspanialszej świątyni wzniesionej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny; Madonna Bambina w kaplicy domu generalnego Sióstr Miłosierdzia. Matka Boża-Dzieciątko jest główną Patronką tego zgromadzenia. Czwarte sanktuarium Matki Bożej-Dzieciątka jest w Mercatello – znajduje się tam obraz namalowany przez św. Weronikę Giuliani (+ 1727).

Dzisiejsze święto przypomina nam, że Maryja była zwykłym człowiekiem. Choć zachowana od zepsucia grzechu, przez całe życie posiadała wolną wolę, nie była do niczego zdeterminowana. Tak jak każdy z nas miała swoich rodziców, rosła, bawiła się, pomagała w prowadzeniu domu, miała swoich znajomych i krewnych. Dopiero Jej zaufanie, posłuszeństwo i pełna zawierzenia odpowiedź na Boży głos sprawiły, że “będą Ją chwalić wszystkie pokolenia”.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 64 Komentarze

Słowa otrzymane przez Piotra nadesłał wraz z własnym komentarzem ks. Adam Skwarczyński

Bóg ostrzega Skandynawię, ale i inne narody obciążone aborcją!!!

       (Słowa otrzymane przez Piotra nadesłał wraz z własnym komentarzem ks. Adam Skwarczyński)

DOBRY BOŻE!
W nocy dziś – 6 września 2018, godzina 4.02
       «Ratuj się Skandynawio, wróć do Mnie!
TAK MÓWI PAN:
Lista waszych grzechów jest długa, ale nic [tak] nie przechyla szali goryczy jak aborcja, którą się paracie. Jest ona u was niczym chleb powszedni!
Jeszcze raz przemówię do was i ostrzegę!
Nie chcecie słuchać słów i napomnień, ale Ja widzę wszystko co ukrywacie, nawet jedni przed drugimi.
Dzień zapłaty zbliża się do was. Będziecie pierwszymi, którzy odbiorą karę za ten haniebny proceder. Pierwszymi, ale i tymi, którzy najbardziej zasłużyli na nią, bo choć lista waszych przewinień jest długa, ten grzech woła o pomstę do Nieba. Pierwszymi dlatego, że znaliście Mnie, a zdradziliście.
Niech jednak ta bolesna lekcja będzie przestrogą dla innych! Bo nim przyjdę, upomnę się o sprawiedliwość [względem] tych którzy sami nie mogą krzyczeć, nie dano im bowiem wydać pierwszego krzyku! Niech będzie to ostrzeżenie dla wszystkich, którzy tak czynią.
Niech słowa te trafią wszędzie, bo wzrok Mój sięga wszędzie.
TAK MÓWI PAN!»

Komentarz

       Pamiętamy widzenie Piotra 19 sierpnia 2018 roku o 3.30. Stawał wtedy wobec pytania, czy włócznia Anioła Sprawiedliwości, oznaczona proporczykiem z napisem „kara”, prawie już dotyka przypadkowego miejsca na ziemskim globie, czy też wskazuje jego wybrany obszar. Dzisiaj otrzymał wyraźną odpowiedź w tej kwestii: rzeczywiście chodziło o Skandynawię. Jednak czy tylko o nią?

       Także nad Polską, uchodzącą za kraj katolicki, codziennie wznosi się ku Niebu niemy krzyk mordowanych w łonach matek dzieci. Piszą, że przeciętnie „tylko” trojga, ale jest ich nieoficjalnie o wiele więcej, gdyż rzeźnicy-aborterzy czują się bezkarni, zresztą same matki stają się nimi przez pigułki wczesnoporonne. Jestem bardzo rozczarowany rządami PIS-u, skompromitowanego podtrzymywaniem bez-prawia i niesprawiedliwości, a chwalącego się osiągnięciami gospodarczymi, z których wiele można podważyć. Także odbieranie Bogu Jego dnia (Pańskiego) i nazywanie go „niedzielą handlową” urąga Bożemu prawu i ściąga na nas różne kary. Zły duch zastosował różne podstępy, by wciąż tu zwyciężać, np. w niektórych wielkich sklepach umieścił… punkty pocztowe, co pozwala na stałe otwieranie tych sklepów!

       Polska jest bardzo związana ze Skandynawią w różnych dziedzinach życia, a i na mapie niezbyt odległa. Wystarczy jakaś niewielka chmura pyłu radioaktywnego, by i nas zatruła. Boże ostrzeżenie odnośmy także do siebie i nie lekceważmy, gdyż przebrała się miara nieprawości.

       Miejmy nadzieję, że Polacy mieszkający w Skandynawii potraktują to OSTRZEŻENIE bardzo poważnie i odpowiednio na nie zareagują. Jak? Chyba tego podpowiadać im nie trzeba. Niech Bóg Miłosierny, który chętnie wysłuchuje próśb Matki Najświętszej, królowej Różańca Świętego, ma ich w swojej szczególnej opiece.

Opublikowano Wydarzenia | 72 Komentarze

O. Augustyn Pelanowski: Nie można fałszywie przebaczać!!!

Bardzo bardzo ważna homilia o. Augustyna o przebaczaniu. Chciałabym, aby każdy Czytelnik uważnie jej wysłuchał.  Jeden cytat: „miłosierdzie można okazać wtedy, gdy ktoś okazuje niekłamaną skruchę (…) przebaczenie to perła, a pereł nie rzuca się przed świnie….! 

Autor nagrania pisze:
„Przedstawiam homilię ojca Augustyna z Rekolekcji Adwentowych w Gorliczynie z października 2013 r., na temat rozłamów, udawania i działania Ducha Świętego… Uważam to wystąpienie ojca za jedno z ciekawszych, choć mniej znanych, bardzo poruszających i wręcz proroczych, słowa przekłuwające nasze serca…”

Dla rozwiania wątpliwości odsyłam do wpisu:

Z Ewangelii według Świętego Łukasza:
«Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu dla jednego z tych małych. Uważajcie na siebie! Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu». Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna».

Śp. ks. Stanisław Witek, prof. teologii moralnej:
„W skrócie można powiedzieć, że do przebaczenia afektywnego zawsze jesteśmy zobowiązani (jak Chrystus na Krzyżu, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy dziennie), natomiast przebaczać efektywnie możemy tylko tym, którzy żałują swoich przewinień i mocno postanawiają poprawę, bo jeżeli tego u nich nie ma, to przebaczając im efektywnie jedynie utwierdzalibyśmy ich w złu”. – kliknij

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano , , | 17 Komentarzy

Zapraszamy na jubileuszową pielgrzymkę do Włoch – zostań duchowym dzieckiem św. O. Pio

Jak wiemy, w tym roku przypada 100-lecie otrzymania stygmatów (20 września 1918 roku) oraz 50-lecie śmierci świętego Ojca Pio (23 września 1968 roku). Wiele osób już było w San Giovanni Rotondo, ale może ktoś z naszych Czytelników zechce pojechać na pielgrzymkę w chłodniejszym, choć wciąż ciepłym okresie, tym razem zahaczając o Rzym i Watykan. W programie jest przewidziane nawiedzenie Bazyliki Św. Piotra i modlitwa przy grobie Ojca Św. Jana Pawła II a potem Półwysep Gargano,  San Giovanni Rotondo, Monte Sant’angelo, Serracapriola  i inne. Wyjazd ma charakter religijny.

Oprócz San Giovanni pielgrzymi odwiedzą następujące miejsca:
Wenecja – Padwa – Asyż – Casia – Rzym – Pompeje – Neapol – San Giovani Rotondo – Serracapriola – Monte Sant’angelo – Lanciano – Ortona – Loreto – San Marino

TERMIN: 18.09 – 27.09. 2018 /10 DNI/
KOSZT: 650 ZŁ + 350 EURO

Program pielgrzymki i dane biura pielgrzymkowego: kliknij

Oddaj się w opiekę św. Ojca Pio w dniu Jego narodzin dla Nieba

Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój

25 maja – dzień urodzin św. Ojca Pio (Padre Pio z Pietrelciny OFMCap, właśc. Francesco Forgione, znany jako święty ojciec Pio ur. 25 maja 1887 w Pietrelcinie, zm. 23 września 1968 w San Giovanni Rotondo)

Jeden z licznych cudów św. Ojca Pio – cud wskrzeszenia

Był maj 1925. roku. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? 

Wypowiedź brata Modestino, zm. 23.08.2011 r., („Skromniutki”),
który
osobiście znał Ojca Pio.

Każdy katolik, któremu bliska jest duchowość Ojca Pio marzył o tym, żeby stać się jego duchowym synem (córką). Zasłużenie sobie na ten tytuł nie było wcale takie łatwe, ponieważ O. Pio zanim przyjął kogoś pod swoją duchową opiekę, od samego początku wymagał nawrócenia, zmiany dotychczasowego życia oraz wkroczenia na drogę ascezy, którą  zresztą on sam kroczył.

W 1956 roku, przebywając w klasztorze w Agnone, rozmyślałem o pożytkach duchowych jakimi cieszyli się synowie i córki mojego współbrata, a zarazem o tych, którzy nie mogli się udać do San Giovanni Rotondo, aby poprosić go o adopcję duchową. Z jeszcze większą intensywnością i zatroskaniem myślałem także o tych, którzy po śmierci O. Pio chcieli by cieszyć się z tego tak zacnego miana jakim jest bycie jego „duchowym dzieckiem”.

Pragnienie to łączyło się z innym, które tkwiło we mnie od czasu kiedy zacząłem myśleć o kapłaństwie: “Być krzewicielem pobożności Maryjnej poprzez codzienne odmawianie Różańca.” Tego to roku, z wymienionymi pragnieniami w sercu, przyjechałem na wakacje do San Giovanni Rotondo, aby spędzić kilka dni blisko Ojca.

Podczas spowiedzi w zakrystii, po wyznaniu grzechów, za poruszeniem wewnętrznym i po zdobyciu się na odwagę zapytałem: „Ojcze, chciałbym założyć w Agnone grupę twoich duchowych dzieci.” Ojciec Pio, z wyrazem zrozumienia w swoich wielkich, błyszczących oczach, odpowiedział z niewymowną słodyczą: „Na czym miałoby polegać to o co prosisz?” Zachęcony tym wyrazem oczu, dodałem: „Ojcze, chciałbym przyjąć do twoich duchowych dzieci tych wszystkich, którzy podejmą się odmawiania każdego dnia, jednej części różańca oraz zamówią od czasu do czasu jedną Mszę św. w twoich intencjach. Mogę to zrobić czy nie?” Ojciec Pio, wyciągając ramiona, podniósł oczy ku niebu i wykrzyknął: „Czyżbym mógł bracie Modestino zrezygnować z tak wielkiego dobrodziejstwa? Rób to o co mnie prosisz, a ja będę cię wspierał.” Po powrocie do Agnone rozpocząłem z entuzjazmem nową misję. Różaniec święty rozprzestrzeniał się, a duchowa rodzina O. Pio powiększała się także dzięki mojej skromnej osobie.

Pewnego dnia zbliżyłem się do O. Pio, zagłębionego w modlitwie, z zapytaniem: „Ojcze, co mam powiedzieć twoim duchowym dzieciom?” Odpowiedział mi głosem przepełnionym miłością: „Powiedz, że jestem z nimi całym sercem, byleby tylko pozostawali wytrwali w modlitwie i dobru.”

Innego znowu dnia towarzysząc mu w drodze z chóru do celi i zadałem pytanie: „Ojcze, liczba twoich dzieci duchowych jest już bardzo duża! Co mam robić, przyjmować innych, czy już nie?” A O. Pio rozkładając ręce, głosem, który wprawił w drżenie moje serce odpowiedział: „Synu mój, powiększaj grupę jak tylko możesz, ponieważ oni otrzymują więcej dobrodziejstw od Boga niż ja.”

Muszę się przyznać, że czasie rozlicznych spotkań, jakie odbyłem z O. Pio, zawsze prosiłem go o jakąś pamiątkę w darze, ale nigdy nie byłem wysłuchany, aż do 1968, kiedy przebywałem w Isernia. Przybył wtedy do mnie pewien współbrat z następującą wiadomością od O. Pio: „Powiedz bratu Modestino, że kiedy przyjedzie do San Giovanni Rotondo, otrzyma ode mnie piękną rzecz.”

Kiedy zatem 20 września odbywało się tam międzynarodowe spotkanie grup modlitewnych, pobiegłem do niego. Po odprawieniu uroczystej Mszy św. zaprowadzono O. Pio na taras. Byli obecni z nim O. Honorat Marcucci i Tarcisio da Cervinara. O. Pio był bardzo wzruszony, mówił z trudem i często popłakiwał. Było to skutkiem wielu emocji przeżytych w czasie tego pracowitego dnia. W pewnym momencie dał mi znak, abym zbliżył się do niego. Zdjął swój nieodłączny różaniec z nadgarstka i złożył go w moich rękach, ze wzrokiem którym zdawał się mówić: „Oto powierzam ci święty różaniec. Rozprzestrzeniaj go wśród moich dzieci”. Było to potwierdzenie misji, tego przepięknego zadania.

Dzisiaj, po jego śmierci liczba dzieci duchowych O. Pio jest nie do policzenia. Cała ta wielka rodzina gromadzi się duchowo, każdego wieczoru o 20.30, dookoła grobu O. Pio. Jestem tam także i ja, brat Modestino aby przewodniczyć modlitwie różańcowej. Wszyscy ci, którzy mimo że pozostają we własnych domach będą się z nami łączyć duchowo, w tej wybranej przez Ojca godzinie różańcowej (20.30-21.00), oraz co jakiś czas zamówią Mszę św. według intencji O. Pio, będą mogli stać się jego dziećmi. Zaświadczam to na moją własną odpowiedzialność. Będą się cieszyć nieustannym wsparciem Ojca oraz naszej modlitwy przy jego grobie.

Kto podejmie obowiązek odmawiania różańca, powinien oczywiście  odrzucić grzech i o ile to możliwe naśladować O. Pio. Po tym będą mogli być rozpoznawani jego duchowi synowie i córki: będą kochać, modlić się i cierpieć tak jak to robił O. Pio, dla dobra własnego oraz dla zbawienia grzeszników.

Niezliczone telefony zaświadczające o łaskach otrzymanych, są dowodem wierności O. Pio złożonym obietnicom, który w sposób szczególny chroni tych, którzy nie zaniedbują wieczornego spotkania z Dziewicą podczas odmawianego różańca o 20.30-21.00.

Na podstawie książki: “Io, testimone del Padre”, Fra Modestino da Pietrelcina. Za: kliknij

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie – kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : „Zawsze odmawiaj różaniec”.

„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Ojciec Pio powiedział:

„Przyjmuję cię chętnie za mego syna duchowego, ale pod warunkiem, że będziesz zawsze szlachetnie postępował i dawał dobry przykład życia chrześcijańskiego”.

Definicja świętego według o. Pio:
„Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: „pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia” 

Na kilka dni przed śmiercią Ojciec Pio powiedział swoim współbraciom:

,,Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą. Odrodziłem ich dla Jezusa w bólu i miłości. Mogę zapomnieć samego siebie, ale nie moje dzieci duchowe. Jestem pewien, że kiedy Pan mnie zawoła do Siebie, to Mu powiem: Panie, ja zaczekam u niebieskich drzwi, wejdę, gdy zobaczę, że weszło do nieba ostatnie z moich duchowych dzieci”

Zobacz też:
1. Św. Ojciec Pio – wskazówki, jak słuchać swojego Anioła Stróża: kliknij
2. Św. Ojciec Pio pomaga zrozumieć istotę Trójcy Świętej: kliknij

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , , , , , , , | 58 Komentarzy

Relikwie św. Józefa – czy słyszałeś o nich?

Jak św. Józefa opisuje Ewangelia?

Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że z Ewangelii wiemy o św. Józefie niewiele. Nie znajdujemy w niej ani jednego jego słowa, ale równocześnie Ewangelia mówi nam o nim bardzo dużo, bo informuje nas, że był człowiekiem prawym (vir iustus), a to nam wystarcza. Człowiek prawy! To człowiek należący do grona tych sprawiedliwych Starego i Nowego Testamentu, którzy odegrali niezastąpioną rolę w historii zbawienia. Człowiek sprawiedliwy! To znaczy człowiek pełny tej prawości, której żąda Ewangelia; człowiek pałający tą sprawiedliwością, która płynie z wiary; człowiek przede wszystkim poświęcony, oddany Bogu i oddanie to potwierdzający swą uległością wobec woli Bożej, swym posłuszeństwem wobec rozkazów Pana. Gdy anioł Pański ukazał mu się we śnie i polecił wykonać niektóre sprawy, nie ociągał się, ale skoro tylko usłyszał: wstań, weź, uchodź, pozostań, od razu – jak mówi Ewangelia – wstał, wziął, poszedł… Dlatego też liturgia Kościoła, która upamiętnia i celebruje nie tylko wielkie momenty historii zbawienia, ale oddaje też cześć ludziom, osobom wybranym przez samego Boga, które spełniły jedyne i niepowtarzalne zadania w realizacji Bożego planu zbawienia człowieka w Jezusie Chrystusie, czci także jego, troskliwego opiekuna Bożego Dziecięcia i Głowę Najświętszej Rodziny, jak określają go wezwania litanijne

(…) O św. Józefie pisał już św. Hieronim, zaś pierwszy traktat teologiczno-ascetyczny o Oblubieńcu Najświętszej Maryi Panny zawdzięczamy słynnemu teologowi Janowi Gersonowi, a Izydor z Izolani napisał nawet o św. Józefie Summę. Św. Bernardyn ze Sieny wyrażał przekonanie, że św. Józef już w łonie matki został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Szczególnym nabożeństwem do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa od Jezusa, reformatorka Karmelu, a później św. Franciszek Salezy i św. Wincenty a Paulo.
Więcej: kliknij

Pierścień z zaślubin

W paryskiej katedrze Notre Dame podobno wciąż przechowywane są pierścionki zaręczynowe, które Józef i Maryja mieli wymienić w czasie swoich zaręczyn. Natomiast w katedrze w Perugii od 1486 roku otaczany jest czcią tzw. Santo Anello, czyli pierścień uznawany za ten, który według tradycji, św. Józef przekazał Maryi w momencie zaślubin. Niektóre źródła mówią, iż pierścień ów trafił na Półwysep Apeniński już w III wieku. Inne, że dopiero około 985 roku, kiedy to włoski złotnik Ranieri kupił go od żydowskiego kupca. Potomkowie złotnika przechowywali relikwię w swym domu w Chiusi, aż do czasu pojawienia się w mieście franciszkanów. Gdy zakonnicy założyli w Chiusi klasztor, rodzina Ranieri zdecydowała, że odda relikwię mnichom. W XV stuleciu moguncki zakonnik o imieniu Vinteriusz (w niektórych źródłach nazywany Winterem Mainz) postanowił wykraść bezcenną relikwię franciszkanom i przewieźć ją do Niemiec. Pierwsza część niecnego planu powiodła się. Vinteriusz wyniósł pierścień św. Józefa z klasztoru w Chiusi i ruszył co prędzej na północ, do ojczyzny. Ale jego podróż uniemożliwiła gęsta mgła, która za nic w świecie nie chciała zniknąć. Mnich musiał więc ją gdzieś przeczekać. Błądząc po omacku trafił do bram Perugii, gdzie dopadły go wyrzuty sumienia. Targany świętym niepokojem Vinteriusz zwierzył się ze swojego czynu jednemu z mieszkańców miasta. Ten usłyszawszy opowieść mogunckiego zakonnika stwierdził, iż miejsce pierścienia jest bezsprzecznie w Italii i, że niemiecki mnich, by oczyścić się z grzechu świętokradztwa, powinien oddać relikwię w ręce władz Perugii. Zakonnik posłuchał mieszczanina, a mieszkańcy Perugii przyjęli relikwię z niezmierzoną radością. Zdecydowali nawet, iż nie oddadzą jej nikomu, nawet za cenę wojny. Później urządzili w swej katedrze kaplicę ku czci św. Józefa z relikwiarzem, w którym do dziś przechowuje się Il Santo Anello, czyli święty pierścień.

Pas utkany przez Maryję

W kościele Matki Bożej w Joinville-le-Pont w Szampanii, zobaczyć można przepiękny relikwiarz ze złota i kryształu, we wnętrzu którego na specjalnej tubie owinięto starożytny pas, należący według tradycji do św. Józefa. Pas utkać miała własnoręcznie Maryja. Po śmierci męża zachowała go na pamiątkę, następnie przekazała św. Janowi, Ewangeliście, który opiekował się nią jak własną matką, po wniebowstąpieniu Chrystusa. Tradycja mówi, iż Jan przekazał go swoim uczniom, a oni swoim. W 1252 r. relikwię pasa św. Józefa przywiózł do Francji z Palestyny niejaki Jean, pan Joinville, uczestnik krucjat i historyk. Jean nie przekazał relikwii żadnej z szampańskich świątyń, ale umieścił ją w swoim zamku w Joinville. Relikwia przechowywana była tam przez jego potomków aż do czasów Rewolucji Francuskiej. Pas, a właściwie jego fragmenty (zabezpieczone specjalnym pokrowcem) utkany jest z przędzy lub kory. Ma szarobrązowy kolor, około metra długości i klamrę z kości słoniowej. Niestety nic nie wiadomo na temat jego wieku, podobnie zresztą jak w przypadku opisanego wyżej pierścienia z Perugii.

Relikwie z papieskim certyfikatem

W listopadzie 2008 roku światowe media doniosły, iż bułgarskie Narodowe Muzeum Historyczne otrzymało od pewnego antykwariusza, ofertę zakupu drogocennego relikwiarza z relikwiami św. Józefa oraz osiemnastowiecznym dokumentem papieskim potwierdzającym autentyczność relikwii. Dyrektor muzeum, Bozhidar Dimitrow, chętnie fotografował się ze wspomnianym certyfikatem w dłoniach, zapewniając dziennikarzy, iż Kościół katolicki nie ma nic przeciw transakcji zakupu świętej pamiątki. – Choć Józef z Nazaretu nie jest świętym Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego, zapewniliśmy Watykan, iż relikwie wielkiego patrona katolików, będą traktowane z należytym szacunkiem – przekonywał Dimitrow w czasie konferencji prasowej i dodawał, iż – relikwie Józefa z Nazaretu najprawdopodobniej będą przechowywane w klasztorze pw. św. Ivana w Rila, pośród innych relikwii świętych prawosławnych, które są własnością naszego muzeum. Bułgarskie relikwie św. Józefa byłyby chyba jedynymi we współczesnym świecie pamiątkami związanymi z jego osobą, które posiadałyby oryginalny, papieski certyfikat autentyczności. (Na samym relikwiarzu widnieje dodatkowo czerwona, woskowa pieczęć Tajnego Archiwum Watykańskiego.) Niestety w całym medialnym zamieszaniu, jakie towarzyszyło finalizowaniu ich zakupu, zapomniano poinformować zainteresowanych, jaka konkretnie pamiątka po ziemskim życiu św. Józefa zamknięta jest w nabytym eksponacie. Spróbowałem więc ustalić to sam. Wysłałem maila z pytaniem do bułgarskiego Narodowego Muzeum Historycznego i odpowiedź otrzymałem już następnego dnia. Niestety nie możemy udzielić żadnych informacji na temat relikwii św. Józefa – pisał specjalista ds. Public Relations. – Ostatecznie nasze Muzeum jej nie zakupiło. Dostaliśmy ofertę kupna relikwii, byliśmy nią ogromnie zainteresowani, ale nie zdołaliśmy zgromadzić wystarczającej ilości środków na jej zakup. W związku z powyższym nie możemy pomóc. Zatem wygląda na to, że zagadkowa relikwia św. Józefa z certyfikatem Watykanu, wciąż pozostaje w gestii tajemniczego właściciela, reprezentowanego – jak podawała bułgarska prasa – przez, nie mniej tajemniczego, antykwariusza. 
Michał Widurski: www.opiekun.kalisz.pl 

À propos  Bułgarii – wiele osób wypoczywa latem w tym kraju nad Morzem Czarnym nie wiedząc o tym, że są tam sprawowane katolickie Msze św. przez polskich kapucynów. Warto wiedzieć o tym, że w każdym kraju (nawet w prawosławnej Bułgarii) można pójść na katolicką Mszę św. – kliknij

Oddajmy się kolejny raz w opiekę Św. Józefowi,
któremu Bóg powierzył Swój Największy skarb – Syna Bożego 

A po Różańcu Świętym odmawiajmy tę modlitwę do św. Józefa:

Do ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy, z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą przez ojcowską twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją, i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkiej przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 9 Komentarzy

Orędzie dla Mirjany z 2 września 2018 r. – Moje dzieci, nad wami zbiera się coraz więcej cieni ciemności i kłamstwa!

Medjugorje – orędzie dla Mirjany z dnia 2 września

Drogie dzieci, moje słowa są proste, ale pełne macierzyńskiej miłości i troski.
Moje dzieci, nad wami zbiera się coraz więcej cieni ciemności i kłamstwa, a ja wzywam was do światła i do prawdy – wzywam was do mojego Syna. Tylko On może przekształcić rozpacz i cierpienie w pokój i w spokój. Tylko On może dać nadzieję w najgłębszych bólach. Mój Syn jest życiem świata. Im lepiej Go poznacie, im bliżej Niego będziecie, tym bardziej Go pokochacie, ponieważ mój Syn jest Miłością. Miłość zmienia wszystko i sprawia, że piękne jest nawet to, co bez miłości wydaje się nieistotne.
Powtarzam wam więc, że jeśli chcecie wzrastać duchowo, musicie dużo kochać. Wiem, apostołowie mojej miłości, że nie zawsze jest to łatwe, ale, moje dzieci, nawet drogi bolesne to drogi, prowadzące do duchowego wzrostu, do wiary i do mojego Syna.
Moje dzieci, módlcie się! Myślcie o moim Synu. W każdej chwili dnia wznoście swoją duszę do Niego, a ja zbiorę wasze modlitwy jak kwiaty z najpiękniejszego ogrodu i podaruję je mojemu Synowi.
Bądźcie autentycznymi apostołami mojej miłości, szerzcie wśród wszystkich miłość mojego Syna, bądźcie ogrodem najpiękniejszych kwiatów. Pomóżcie modlitwami swoim pasterzom, aby byli duchowymi ojcami, wypełnionymi miłością do wszystkich ludzi. Dziękuję!

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 61 Komentarzy

Ksiądz Adam Skwarczyński zaprasza wszystkich Przyjaciół, a szczególnie dusze-ofiary, uczniów Szkoły Krzyża, Iskrę z Polski

Ksiądz Adam Skwarczyński zaprasza wszystkich Przyjaciół, a szczególnie dusze-ofiary, uczniów Szkoły Krzyża, Iskrę z Polski (ofiarujących się Bogu za grzeszników świata) na Mszę świętą w Waszej intencji 14 września (w piątek), w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, na godzinę 19.00. Kto nie może przybyć, niech łączy się duchowo, niech przyśle swojego Anioła Stróża. To umocnienie Chrystusową Ofiarą może być dla Was szczególnie ważne wobec nadchodzącego Wielkiego Oczyszczenia Świata. W czasie jego trwania prześladowani będą nie tylko księża i zakonnicy, ale także osoby świeckie, wielu będzie męczennikami. Niech Bóg Was błogosławi, a Matka Boża Bolesna ma w swojej szczególnej opiece.

***
W poniedziałek ksiądz Adam Skwarczyński po Apelu Jasnogórskim
ok. godz. 21.20 dokona dodatkowego poświecenia wody.

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 30 Komentarzy

Uroczystości Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy 1-2.09.2018

W dniach 1-2 września 2018 r. (sobota-niedziela) obędą miały miejsce doroczne uroczystości  – w Wąwolnicy odbędą się główne uroczystości diecezjalne ku czci Matki Bożej Kębelskiej.  będą miały miejsce w tym roku w Wąwolnicy .

Uroczystości – odbywające się tradycyjnie w pierwszą niedzielę września – związane są z przypadającym 8 września Świętem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny oraz rocznicą koronacji cudownej figury Matki Bożej Kębelskiej koronami papieskimi, mającej miejsce 10 września 1978 r. Przed 40 laty koronacji tej dokonał biskup lubelski Bolesław Pylak za zgodą Ojca Świętego Pawła VI.

Czterdzieści lat temu miała miejsce koronacja Cudownej Figury Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy. Odbyła się ona w siedemsetlecie objawień, 10 września 1978 r., dwa tygodnie po wyborze papieża Jana Pawła I i pięć tygodni przed wyborem na Piotrowy tron arcybiskupa krakowskiego Karola Wojtyły. Koronacji dokonał biskup lubelski Bolesław Pylak. Mimo deszczowego dnia na placu Maryjnym zgromadziły się tysiące wiernych z diecezji lubelskiej i z sąsiednich diecezji. / Zaproszenie Metropolity Lubelskiego na uroczystości Maryjne/

PROGRAM 40. ROCZNICY KORONACJI
FIGUR
Y MATKI BOŻEJ KĘBELSKIEJ

WĄWOLNICA  1 – 2  WRZEŚNIA 2018  ROKU
24.08.- 01.09. 2018r. Nowenna do MB Kębelskiej po Mszy Św. o godz. 7.00
1 września 2018 – sobota

 6.3– Godzinki o NMP
 7.0 Msza św. w Kaplicy Matki Bożej
12.00 
– Msza św. w Kaplicy Matki Bożej
16.00 
– Nabożeństwo Różańcowe
18.00 
– Msza św. na Placu Różańcowym – celebruje ks. Infułat Jan Pęzioł
20.00 
– Koncert Chóru wraz z Solistami Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego na 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości, pod patronatem Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka.
21.00 
– Apel Jasnogórski i procesja światła do Kębła
22.00 
– Msza św. w Kęble  – celebrujks. bp Artur Miziński – Sekretarz Generalny KEP
24.00 
– Msza św. w Bazylice – celebrują księża rodacy oraz byli wikariusze
Czuwanie modlitewne:
1:30 – Legion Maryi
2:30 – Koło Przyjaciół Radia Maryja
3:30 – Nieustający Różanie
c

2 września 2018 – niedziela

6.30 – Godzinki o NMP w Bazylice
7.00 
– Msza św. w Bazylice
9.00 
– Uroczyste wyprowadzenie Figury MB na Plac Różańcowy
9.30 
– Msza św. dla młodzieży – celebruje ks. bp Mieczysław Cisło
12.00 SUMA PONTYFIKALNA
         – celebrują – ks. Kardynał Stanisław Dziwisz
ks. bp Henryk Tomasik – Biskup Radomski
ks. abp Stanisław Budzik – Metropolita Lubelski
                            ks. bp  Ryszard Karpiński
ks. bp  Mieczysław Cisło

ks. bp Józef Wróbel

ks. bp  Artur Miziński
 – Sekretarz Generalny KEP
14.00 
– Odprowadzenie cudownej Figury MB do kaplicy
16.30 
– Różaniec dziękczynny
17.00 
– Msza św.  – celebruje ks. infułat Jan Pęzioł

*****
Dokument Sanktuaria Polski Sanktuarium
Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy

*****
Wąwolnica – Sanktuarium

Stare polskie porzekadło, które często powtarzamy, brzmi: ?W zdrowym ciele, zdrowy duch?. Niejednokrotnie sami przekonaliśmy się o prawdziwości tych słów. Gdy człowiek choruje, gdy opada z sił i odczuwa ból, traci radość życia, optymizm. Nie myśli wówczas o przyszłości, nie układa planów, przestaje się interesować tym, co dzieje się wokół niego ? skupia się wyłącznie na sobie.

Wystarczy ból zęba, aby odebrać człowiekowi witalność. Dobrze jednak wiemy, że w leczeniu bardzo istotną rolę odgrywa duch. Kiedy w człowieku jest motywacja, aby wyzdrowieć, organizm szybciej wraca do normy. Niestety, bywają takie choroby, wobec których medycyna pozostaje bezradna. Bywają takie choroby, na które lekarstwa jeszcze nie wynaleziono. W takiej sytuacji pozostaje interwencja u niebios bram. Wówczas okazuje się, jak wielką rolę w życiu człowieka odgrywa sfera duchowa: modlitwa i życie sakramentalne. Gdy nie ma ludzkiego ratunku, pozostaje pomoc Matki Bożej.

Niedaleko Lublina, przy drodze prowadzącej przez Nałęczów do Puław, znajduje się szczególne miejsce, w którym od wielu wieków wierni wypraszają łaski i cuda za przyczyną Matki Bożej. Wąwolnica ze znajdującym się tu sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej od wieków ściąga pielgrzymów przybywających tu do Maryi.

Ziemia ta była areną wielu najazdów, bitew i potyczek w obronie polskości. Wichrom historii opierała się wiara miejscowego ludu, który właśnie u Pani Kębelskiej ufnie szukał pomocy w potrzebach, sił w przeciwnościach, pocieszenia w żałobie. Tutaj przez wieki matki wypraszały wiarę dla swych dzieci, które błądziły na drogach życia. Tutaj małżonkowie powierzali swą przyszłość, prosząc o codzienną miłość, wierność i uczciwość. Tutaj składano ofiarę w intencji zmarłych, błagając, aby Matka Boża wyprosiła dla nich niebo. Tutaj przybywały i wciąż przybywają kolejne zastępy chorych i cierpiących, którzy przed cudowną figurą Bogarodzicy wypraszają łaskę zdrowia i cudownego wyleczenia. Gdy nie pomagają lekarstwa, gdy lekarze bezradnie rozkładają ręce, pozostaje Matka Boża Kębelska.

W kronikach sanktuarium w Wąwolnicy możemy znaleźć między innymi i takie świadectwa cudownego uzdrowienia przez wstawiennictwo Pani Kębelskiej:

Justyna Korczyńska, zamieszkała w Lublinie, umierała w szpitalu na ostrą białaczkę szpikową (99% komórek rakowych). 26 lipca 2008 r., w czasie nabożeństwa o uzdrowienie duszy i ciała w sanktuarium w Wąwolnicy, na którym jej rodzina modliła się o jej zdrowie, o godzinie 20.30 nagle sama usiadła na łóżku, a parę godzin później o własnych siłach udała się do łazienki. Po przeprowadzeniu badań nie wykryto żadnej komórki rakowej w jej organizmie.

Teresa Lasota, zamieszkała w Lublinie, od marca 1999 r. chorująca na raka tarczycy, po orzeczeniu lekarzy o złośliwości nowotworu i potrzebie operacji przyjechała do Wąwolnicy. Tu modliła się, poprosiła także o Mszę św. w intencji jej zdrowia. W analizie wycinków pooperacyjnych nie stwierdzono komórek rakowych, choć badania wcześniejszych wycinków stwierdziły obecność raka i dokument świadczący o tym zachował się w archiwum. Pół roku po operacji zupełnie zdrowa przyjechała z dziękczynną pielgrzymką do Wąwolnicy. Miejscowe kroniki przez wieki zapisały wiele podobnych cudownych wydarzeń i szczególnych łask, których Maryja udzieliła swym wiernym.

Początek kultu Matki Bożej Kębelskiej sięga XIII w. Ziemie polskie pustoszone były wówczas przez najazdy tatarskie. Lubelszczyzna znalazła się w centrum działań wojennych.

Zagony tatarskie pustoszyły te jakże urodzajne ziemie, mordowały niewinnych ludzi, paliły wsie i świątynie, grabiły grody i zamki. W 1278 r. splądrowany został Lublin, a następnie leżąca niedaleko Wąwolnica. Mimo przeważających sił wroga miejscowa ludność broniła swych ziem. W Kęble koło Wąwolnicy Tatarzy znaleźli dogodne miejsce na gromadzenie łupów i przetrzymywanie jeńców. Tam na wielkim głazie ustawili zrabowaną figurkę Matki Bożej, z której kpili sobie szczególnie okrutnie, świadomi miłości Polaków do Bogarodzicy. Przekonani o sile swego oręża chcieli pokazać, że nie boją się nikogo. Podczas ostatecznej bitwy hufce polskie zwyciężyły jednak przeważające siły Tatarów.

Wówczas to nad figurą Bogarodzicy w Kęble pojawia się cudowna światłość. Tatarzy, widząc to niewytłumaczalne zjawisko, uciekli w popłochu, zostawiając zdobyte wcześniej łupy.

Świadkowie tego wydarzenia zrozumieli, że Bóg przez przyczynę Maryi przynosi im opiekę i błogosławieństwo. W miejscu cudownego zdarzenia postawiono drewniany kościółek, a w nim umieszczono figurę Maryi. Wkrótce figura zasłynęła szczególnymi łaskami, które przybywający na to miejsce pielgrzymi wypraszali u Boga. Chorzy odzyskiwali tu zdrowie, zatwardziali grzesznicy podnosili się z upadku, wątpiący odzyskiwali wiarę.

Rozwijający się kult zrodził konieczność przeniesienia cudownej figury do większej świątyni w Wąwolnicy, gdzie znajduje się do dziś. Dokonało się to 8 września 1700 r.

Mijały wieki, przeszedł czas zaborów, następnie wojen światowych. Jednak wierni nigdy nie zapomnieli o Pani Kębelskiej. Wydarzeniem, które potwierdziło szczególny kult Maryi w miejscowym sanktuarium, a jednocześnie było wyrazem wdzięczności wiernych za otrzymane łaski, była koronacja cudownej figury koronami papieskimi. Uroczystość ta miała miejsce 10 września 1978 r. Koronacji dokonał biskup Bolesław Pylak za zgodą Ojca Świętego Pawła VI.

Do dziś pielgrzymi przybywają do kaplicy Matki Bożej w Wąwolnicy, aby klęczeć przed cudowną, z lipy wyrzeźbioną, figurą Bogarodzicy i prosić o szczególne łaski dla siebie i swych najbliższych. W każdą czwartą sobotę miesiąca odbywa się w Wąwolnicy specjalne nabożeństwo o zdrowie duszy i ciała. Rozpoczyna się ono Mszą św. o godz. 18.00, po której wierni indywidualnie otrzymują specjalne błogosławieństwo.

Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej przypomina nam, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. To Bóg jest Panem życia i śmierci. Ta prawda wydaje się być dziś zapomniana. Zdajemy się tylko na własne możliwości. Ufamy w niezawodność ludzkiego rozumu. Wielu ludziom Bóg wydaje się już niepotrzebny. Oczy na prawdziwy stan rzeczy otwierają się im dopiero wtedy, kiedy przychodzi cierpienie, choroba, niebezpieczeństwo śmierci. Dopiero wtedy zauważają, że ich życie jest ulotne i kruche. Świadomość nieuchronności śmierci i konieczności pożegnania tego świata rodzi lęk. Pani Kębelska pokazuje nam dziś, że prawdziwym Panem naszego życia jest sam Jezus Chrystus. Nie zawsze da się wyprosić łaskę uzdrowienia, bo życie ludzki ma swój kres na tej ziemi. Jednak ważniejsze, aby nie zapominać, że każdy dzień dany jest nam po to, aby zasłużyć na niebo.

*****
Homilia ks inf Jana Pęzioła 25 sierpnia 2018

Za: Sanktuarium Wąwolnica, Archidiecezja Lubelska

*****
Wąwolnica – Procesja z figurą Matki Bożej Kębelskiej

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , | 47 Komentarzy