Rozpoczynamy Nowennę przed uroczystością Św. Filomeny – możemy składać intencje, prośby i podziękowania.

Ks. Jarosław Wawak, proboszcz jedynej w Polsce parafii pw. św. Filomeny,  jak co roku, napisał do nas przypominając, że w jego parafii odbędą się uroczystości ku czci św. Filomeny (na dole jest podany szczegółowy program uroczystości) oraz informując nas, że możemy wysyłać tam swoje prośby, intencje i podziękowania. 

Święta Filomena – Nowenna: kliknij i kliknij

       Święta Filomena poniosła śmierć męczeńską w 302 r. w Rzymie, za panowania cesarza Dioklecjana. Pochodziła z greckiej rodziny arystokratycznej; jej rodzice Kalistos i Eutropia mieszkali w Nikopolis w Macedonii. Ojciec był zarządca prowincji. Małżeństwo długo było bezdzietne; ostatecznie ich lekarz, który był chrześcijaninem, sugerował, żeby modlili się do chrześcijańskiego Boga. Filomena urodziła się ok. 289 r. Po jej urodzeniu rodzice przyjęli chrzest.

    Od najmłodszych lat Filomena poświęciła swoje dziewictwo Panu Bogu, a jej serce pałało coraz większą miłością do Niebiańskiego Oblubieńca. Jej jedynym życzeniem było żyć tylko dla Niego, ale o jej rękę starał się sam cesarz rzymski Dioklecjan. Kiedy Filomena odmawiała mu z racji wyznawanej wiary chrześcijańskiej, została przez cesarza uwięziona, torturowana, a następnie umarła w okrutnych męczarniach. Jej tortury miały być zapłatą dla niej za okazaną cesarzowi wzgardę. Początkowo Dioklecjan postanowił skazać ją na taką samą karę na jaką Poncjusz Piłat skazał Pana Jezusa. Filomena została więc skazana na biczowanie. Kiedy jednak nie zmarła, ale nawet w cudowny sposób została wyleczona z ran, Dioklecjan postanowił wrzucić ją do Tybru, przywiązaną do kotwicy. Jednak aniołowie, w cudowny sposób, wydobyli ją z rzeki, tak, że i tym razem Filomena nie poniosła śmierci, ale została uznana za czarownicę. Następnie usiłowano pozbawić ją życia strzelając do niej z łuku, ale kiedy i to się nie udawało, Dioklecjan, który osobiście był świadkiem egzekucji, polecił, aby Filomenę przebić strzałami rozpalonymi w ogniu, ponieważ sądził, że czarownica nie ma władzy nad ogniem. Jednak strzały kierowane w dziewczynę zmieniały kierunek i ze zdwojoną siłą godziły w łuczników. Ostatecznie egzekucji dokonano przez ścięcie głowy.

       Po 1500 latach zapomnienia w katakumbach, św. Pryscylli drogocenne relikwie Świętej Filomeny, Dziewicy i Męczennicy, zostały odkryte 24 maja 1802 roku. Na grobowcu widniał napis Lumenia Pax Cum, co oznacza „Pokój tobie Filomeno”, albo „Pokój tobie ukochana.” Na grobowcu wyryte były ponadto: kotwica, dwie strzały, włócznia, gałązka palmy i kwiat lilii, symbolizujące śmierć przez utopienie, męczeństwo, palmę zwycięstwa i symbol dziewictwa.

W 35 lat po odkryciu relikwii ta młoda grecka księżniczka wyniesiona została na ołtarze i ogłoszona Cudotwórczynią XIX w., bo tak liczne i uderzające były cuda uzyskane dzięki jej potężnemu wstawiennictwu. Innym świętym dana jest zdolność wspomagania nas w jakiejś jednej szczególnej potrzebie, ale Święta Filomena posiada moc wspomagania nas we wszystkich potrzebach, cielesnych i duchowych. Zwracajmy się więc do niej z wielką ufnością, miłością i wiarą, ona jest bowiem „ukochaną córką” Jezusa i Maryi, córką, której niczego się nie odmawia”

Święta Filomena ma wielką moc u Boga. Jej dziewictwo i gotowość objęcia bohaterskiego męczeństwa uczyniły ją tak miłą Bogu, ze nigdy nie odmówi jej niczego, o co Go poprosi. Jest patronką na nasze czasy, od spraw beznadziejnych, Żywego Różańca, szczęśliwych narodzin dzieci, matek oczekujących potomstwa, matek i dzieci, ludzi interesu i w potrzebach finansowych, zdających egzaminy, szkół i konwentów, zakonników i zakonnic, misji i nawróceń, spokojnej i szczęśliwej śmierci, więźniów, chorych, umierających,katakumb. Jest „wszechstronną” Świętą.

Dodatkowa informacja od ks. proboszcza

– Każdego 11-go dnia miesiąca odbywają się nabożeństwa do św. Filomeny z możliwością uczczenia relikwii.
– W parafii można nabyć dewocjonalia związane ze św. Filomeną. Drogą listowną, e-mailową lub telefonicznie  można zamawiać Msze św., dewocjonalia, złożyć intencje do comiesięcznego nabożeństwa.

Parafia pw. św. Filomeny
ul. Kątecka 53, 55-080 Gniechowice
www.filomena.gniechowice.info
e-mail:  jwawak@wp.pl

Szczegółowy program uroczystości:
Od 2 do 11 sierpnia będzie Nowenna do św. Filomeny.

Główne uroczystości odbędą się 5 sierpnia w sobotę.

Porządek:
g. 11.00- Msza św. odpustowa z procesją
g. 13.00- Obiad dla pielgrzymów w sali wiejskiej
g. 15.00- Przedstawienie o św. Filomenie
g. 15.30- Nabożeństwo z możliwością uczczenia relikwii i olejem św. Filomeny
Będzie można nabyć dewocjonalia związane z Naszą Patronką.

Prośby, intencje i podziękowania można wysyłać na maila do ks. Jarosława lub wpisywać u nas pod wpisem w komentarzach – wszystkie one dotrą i będą omadlane zarówno podczas Nowenny jak i podczas głównej Mszy Św. odpustowej

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 64 komentarze

Ks. Adam Skwarczyński – Apel do muzułmanów

  Bracia Muzułmanie, dzieci naszego Boga, bądźcie więc gotowi! Jednak nie na godzinę, w której wróg całej ludzkości, szatan (którego czcicielem i sługą jest Wasz sponsor, międzynarodowa masoneria) chce Was rzucić do przelewania naszej niewinnej krwi, lecz na przyjście Jezusa!

Bracia Muzułmanie!

       Jako polski ksiądz, kapłan Kościoła katolickiego, piszę do Was ten list, naglony Bożym natchnieniem. Mam nadzieję, że Polacy, znający Wasz język, przetłumaczą go Wam.

   Nazywam Was „braćmi”, chociaż Polska w swojej historii bardzo dużo od Was wycierpiała: niszczyliście nasze miasta, burzyliście zamki, paliliście kościoły, całe wsie równaliście z ziemią. Mordowaliście naszych przodków lub braliście ich w jasyr jako swoich niewolników. Nazywam Was jednak „braćmi” jako dzieci Jedynego Boga, który po to stworzył nas na ziemi, byśmy na niej zasłużyli sobie na Niebo czyli wieczne szczęście.

       Tak, na Niebo, a nie na jakiś „Raj”, wymyślony przez Mahometa. Taki „Raj”, w którym wiecznie zażywalibyście rozkoszy seksualnych, nie istnieje, ani Mahomet w nim na Was nie czeka! Zwiódł Was ten człowiek przed wiekami i zwodzi do dzisiaj. Zamiast czcić Prawdziwego Boga w Niebie, kochającego wszystkie swoje ziemskie dzieci, Wy zwracacie się w kierunku Mekki i oddajecie pokłony włosowi Mahometa. Pielgrzymujecie do tego włosa z jego brody wierząc, że przez to zasłużycie sobie na wieczną chwałę! Oszukał Was Mahomet, który sam nie był człowiekiem religijnym, więc i nie mógł założyć prawdziwej religii. Nie miał kontaktu ani z Prawdziwym Bogiem, ani z Jego aniołami. Z Bogiem, który jest Miłością.

       Nazywam Was „braćmi” teraz, gdy wiem, że macie u nas setki ukrytych meczetów, w których się gromadzicie; gdy wiem, że uzbroiliście się i czekacie na sygnał, żeby uderzyć na nas i rozprawić się z „niewiernymi”, jak nas nazywacie. Wiem że liczycie na to, iż jak to czynili Wasi przodkowie na szybkich koniach, uderzycie na nas znienacka, z zaskoczenia, co ma być źródłem waszej siły. Jednak nie liczcie na to! Nasz naród jest waleczny i pokona Was. Macie w planie spalenie kościołów wraz ze wszystkimi ludźmi w nich zamkniętymi i wymordowanie księży. Jesteśmy na to przygotowani lepiej niż myślicie, a zaskoczyć się nie damy.

       My żyjemy pod berłem Naszego Króla Jezusa i Naszej Królowej Maryi, a do naszej obrony stanie cała armia Aniołów. Szybko wyjdziemy z szoku, jaki spowoduje Wasz atak. Jedni z Was polegną, inni zostaną wypędzeni z Kraju. Nie podnoście więc na nas ręki, bo to Wam się nie opłaci. Za zabójstwo kogokolwiek, nawet jednego dziecka Bożego, osądzi Was bardzo surowo Bóg, a do żadnego „Raju” Was nie wpuści!

       Nazywam Was „braćmi” także dlatego, że za Wasze nawrócenie na naszą prawdziwą wiarę ofiarowałem Bogu swoje życie i swoje modlitwy, a razem ze mną wielu Polaków. Jezus Chrystus każe nam miłować nieprzyjaciół, a więc i Was. Ta nasza miłość wyrazi się także w tym, że to co wycierpimy od Was, za Was Bogu ofiarujemy! Jeśli przelejecie naszą krew, ona już jest za Was Bogu ofiarowana!

       Chociaż jest to przed Wami ukrywane, niektórzy z Was wiedzą, że ostatnio Jezus pokazał się wielu muzułmanom, a oni uwierzyli w Niego, porzuciwszy Mahometa. Muszą się z tym ukrywać, żebyście ich nie zabili. To samo zrobi Jezus wobec Was wszystkich: bliskie jest Jego powtórne przyjście na ziemię, które my nazywamy Paruzją. W jednej chwili ukaże się wszystkim mieszkańcom ziemi, i to niezależnie od tego jaką wiarę wyznawali, a przy tym pokaże im całe ich dotychczasowe życie. Będziecie więc mieli szansę uwierzyć w Niego i żyć według Jego nauki, żeby razem z Nim znaleźć się w Niebie, w Wiecznym Szczęściu.

       Bracia Muzułmanie, dzieci naszego Boga, bądźcie więc gotowi! Jednak nie na godzinę, w której wróg całej ludzkości, szatan (którego czcicielem i sługą jest Wasz sponsor, międzynarodowa masoneria) chce Was rzucić do przelewania naszej niewinnej krwi, lecz na przyjście Jezusa! On, Prawdziwy Bóg, kocha Was i za Was ofiarował Bogu Ojcu swoje życie na krzyżu. On nie chce, żeby oszukiwał Was szatan i wciągał Was do piekła na wieczne męczarnie. On chce Was wprowadzić za dobre, pełne miłości życie, do Domu swojego Ojca. Idźcie więc za Nim!

       Obiecuję Wam, Bracia, że do ostatniej chwili życia będę modlił się za Was, a jeśli wybierzecie dobrą i właściwą drogę, spotkamy się w Bramie Nieba. Na tę drogę jako kapłan Was błogosławię w Imię Prawdziwego Boga.

ks. Adam Skwarczyński
R., 31 lipca 2017

Apel do pobrania w pliku pdf: apel-do-muzulmanow

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , , | 49 komentarzy

Cud za wstawiennictwem Padre Matteo. Lekarze z Polski, Szwajcarii i Niemiec: jest to przypadek medycznie niewytłumaczalny.

Kochani Czciciele Padre Matteo da Agnone. 28 lipca 2017 r. otrzymaliśmy   niezwykle cenną wiadomość, którą podajemy w całości

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. 31 października 2016 r.  w 400-tną rocznicę śmierci Ojca Matteo z Anione, udaliśmy się z rodzinami do Serracapriola, do kościoła, w którym są relikwie Ojca Mateusza. Do tablicy okrywającej relikwie ktoś z nas przyłożył komórkę z fotografią śmiertelnie chorej kobiety zamieszkałej na Śląsku. W czasie modlitwy osoba przykładająca komórkę poczuła intensywne ciepło. Polecaliśmy tę chorą także Św. Michałowi Archaniołowi w Gargano i Św. Ojcu Pio. Pan Jezus przyjął wstawiennictwo Padre Matteo – po śmiertelnej chorobie zostało tylko wspomnienie. Posiadamy wyniki badań lekarzy z Polski, także z jednej z klinik ze Szwajcarii i z Niemiec, którzy jednogłośnie orzekli, że mają do czynienia z przypadkiem medycznie niewytłumaczalnym. Dziękujemy Panu Bogu za wysłuchanie wstawienniczej modlitwy Ojca Matteo. Uczestnicy pielgrzymki wraz z polskim księdzem, który był z nami. Z Panem Bogiem.

Ps. informujemy, że olej Ojca Pio i obrazki Ojca Matteo będą możliwe do nabycia po 25 sierpnia.
W poniedziałek 31 lipca 2017 r. zostanie odprawiona kolejna Msza Święta w ramach całorocznej nowenny w 400-lecie śmierci sługi Bożego Padre Matteo da Agnone.

Opublikowano Cuda, Wydarzenia | Otagowano , , | 58 komentarzy

Dziś rozpoczynamy Nowennę do Boga Ojca

Szczęśliwa dusza, której Bóg daje skrzydła.

Nowenna do Boga Ojca

„Ojciec Przedwieczny stanowi dla mnie przedmiot wielkiej ufności”. (Święta Maria-Małgorzata d’Youville) Obrazek przedstawiający Ojca Przedwiecznego, z okładki niniejszej broszurki pochodzi z płótna malowanego olejem, które przypisuje się Karolowi Michałowi-Aniołowi Challe’owi (1718-1778), z Francji. Obraz został zrealizowany w 1741 roku, zgodnie z obietnicą uczynioną przez Matkę d’Youville, po tym jak doszło do uzdrowienia pana L. Normant. W czasie pożaru Szpitala w Pointe-a-Callieres, 18 maja 1765, obraz został uratowany przez księdza J.-F.Feligonde i jedną z sióstr. Oryginał obrazu przechowywany jest w Domu Macierzystym Sióstr Szarytek w Montrealu, przy ulicy Guy pod numerem 1190. Pragnę podziękować Siostrom Szarytkom z Montrealu, za pozwolenie reprodukcji tego pięknego płótna przedstawiającego Ojca Przedwiecznego.

Dzień Pierwszy:
Słowo Ojca

Bóg Ojciec

Modlitwa do Matki Bożej od Trójcy Świętej

Modlitwa do Matki Bożej Oblubienicy Trójcy Świętej, str. 4
(do odmawiania w każdym dniu nowenny)
Najsłodsza Dziewico, Maryjo, na mocy zasług Chrystusa Odkupiciela, byłaś łaską uprzedzającą zachowana od wszelkiego grzechu by dać nam Zbawiciela. Nikt nie był nigdy zjednoczony z Najświętszą Trójcą tak jak ty, umiłowana Córo Ojca i Oblubienico Ducha Świętego, by stać się Matką Jego Syna.
Wiedząc o tym, uciekamy się pod przemożną obronę twej matczynej miłości i najpokorniej prosimy byś otworzyła nasze serca na działanie Ducha Świętego i na obecność Jezusa, jedynego Syna Ojca Przedwiecznego, Ojca, który pragnie nam mówić o Jezusie i chce byśmy Go poznali. Ty, która jesteś Mostem danym przez Boga, by mógł przyjść aż do nas – bądź pewną drogą, po której możemy kroczyć do Niego. Matko przedziwna, która powiedziałaś: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie” (J 2,5), naucz nas czynić zawsze, jak Jezus, to co podoba się Ojcu, byśmy mogli kiedyś radować się z Tobą w Nim, w chwale, którą nam obiecał.

To samo co Ojciec czyni, podobnie i Syn czyni.
Ja zawsze czynię to co się Jemu podoba”
(J 5,19; 8,29 )

Matko Najświętsza zjednoczona z Trójcą Świętą, módl się za nami grzesznymi.

Czytanie Pisma

„Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg
spadają z nieba
i tam nie powracają,
dopóki nie nawodnią ziemi,
nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju,
tak iż wydaje nasienie dla siewcy
i chleb dla jedzącego,
tak słowo, które wychodzi z ust moich,
nie wraca do Mnie bezowocne,
zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem
i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”
(Iz 55,10-11)

Rozważanie
Słowo Boże jest pewnym przewodnikiem. Bez Niego nasze ludzkie życie jest pustynią, głęboką nocą, potwornym odosobnieniem. W modlitwie, pod wpływem Ducha Świętego, Słowo spełnia swoją rolę po czym powraca do Boga. Jesteśmy włączeni do wniebowstąpienia razem z Nim.
Tym żywym Słowem jest Jezus dany nam przez samego Ojca. Ojciec najpierw wysyła do każdej osoby Syna by nawiązać intymny i osobisty związek. Jezus dostarcza ziarna miłości by wzmocnić duszę. Daje jej właściwy pokarm do istnienia i poi Światłem. Oto dzieło stworzenia.
Wzniesienie naszego serca w stronę Boga jest łaską oświecającą. To znaczy, by móc kroczyć śladami Jezusa w modlitwie, Ojciec dotyka samej głębi nas samych, tam gdzie ujawnia się Jego obecność. Modlitwa z Jezusem staje się w ten sposób drogą poznania Ojca i stopniowo rozpoczyna się nasz powrót do Niego (Ef 1,3). Ta droga powrotna pozostaje tajemna. Jednak za każdym razem gdy poświęcamy Bogu czas, wnikamy coraz bardziej w duchowe objawienie i uczestniczymy w radości Jezusa.

Modlitwa
Ojcze Przedwieczny, chcę Ci powiedzieć tak jak Samuel ”Mów Panie, bo sługa twój słucha” (1 Sam 3,10). Słucham, gdyż żywe jest Twoje Słowo Boże (Hbr 4,12). Przenika moje myśli, wszystko jest odsłonięte przed Nim. Wiem, że Twoje Słowo nie powróci do Ciebie zanim wpierw nie dokona tego co chciałeś i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. (Iz 55,11). Niech Słowo Twoje wyznacza we mnie drogę, drogę wieczności ponieważ przenikasz i znasz mnie (Ps 138,1). W ten sposób mnie stwarzasz, Panie.
Pozostawiam Ci wszelki osąd. Staję przed Tobą jedynie po to, by Ci służyć, jak nieużyteczny sługa (Łk 17,10) i pozwolić byś prowadził mnie za rękę, byś skierował mnie tam gdzie zechcesz mnie zaprowadzić.
Panie, sądzę że patrzysz na mnie z dobrocią. Strzeż mnie jak źrenicy oka. Przebacz co powinno być przebaczone a napełnij co powinno być napełnione. Boże Żywy! Ofiaruję Ci Ciało, Krew, Dusze i Bóstwo Twojego umiłowanego Syna, a Pana Naszego, Jezusa Chrystusa. Ofiaruję Ci moje ciało, krew, duszę oraz moje człowieczeństwo. Przez bolesną mękę Jezusa, zmiłuj się nad nami. Zmiłuj się nade mną w Twojej dobroci.
Boże mój, ufam Tobie, wierzę w Ciebie, kocham Cię.

Hymn
Boże utajony,
Nie masz innego Słowa
Jak ten nowonarodzony owoc
W nocy poczynającej Cię dla ziemi;
Mówisz tylko:
Imię dziecka Tam gdzie go poczynasz.

R. Niech Duch mówi do naszego ducha
W ciszy!
Boże zdradzony,
Nie masz już innego Słowa
Poza Twym rozdanym ciałem
W chlebie, który niesie Cię do naszych ust;
Mówisz tylko:
Kielich krwi
Wylany dla nowej ufności. R.

Boże zraniony,
Nie masz już innego Słowa
Jak ten upokorzony człowiek
Na drzewie, które wystawia Cię na cierpienie!
Wyrażasz jedynie
Rozdzierające wezwanie
Boga mającego nauczyć się cierpienia. R

Boże zwyciężony,
Nie masz już innego Słowa
Jak te odarte z ciała tkanki
Gdzie pragnienie wyczerpało modlitwę;
Mówisz tylko:
Jestem niewinny.
Ja, któremu wszyscy kaci zadają gwałt. R.

Boże pozbawiony głosu
Nie masz już innego Słowa
Jak ten postawiony znak,
Wzniesiony na Twym kamieniu węgielnym!
Mówisz tylko:
Lud mój żyje,
Gdy powstaje, oznacza moją obecność. R.

Boże tajemniczy,
Nie masz już innego Słowa
Jak ta zapieczętowana księga
Z której Baranek sprawia, iż jarzy się twe światło;
Wymawiasz tylko:
Te grzmiące słowa:
Przychodzę! Zadziwię waszą cierpliwość! R.

R. Niech Duch mówi do naszego ducha
W ciszy!

(Bóg ukryty – Liturgia godzin)
Modlitwa Karola de Faucauld, str. 5

Modlitwa Karola de Foucauld
(Do odmawiania, na końcu każdego dnia nowenny)

Mój Ojcze, powierzam się Tobie z ufnością; uczyń ze mną co Ci się podoba. Dziękuje Ci za wszystko, co ze mną uczynisz. Jestem gotowy na wszystko i przyjmuję wszystko, byle tylko dokonała się we mnie i we wszystkich stworzeniach Twoja wola. Boże mój, tego tylko pragnę, niczego innego.
Oddaję Ci moją duszę. Daję Ci ją Boże, z całą miłością mego serca bo Cię kocham, bo jest we mnie potrzeba miłości by Ci się oddać i powierzyć siebie bez miary, z największą ufnością ponieważ jesteś moim Ojcem.

Nowenna Do Boga Ojca, pobierz pdf: Nowenna do Boga Ojca (kliknij)

Opublikowano Modlitwa, Nowenna | Otagowano , | 4 komentarze

Ks. Adam Skwarczyński: PILNY OBOWIĄZEK RESTYTUCJI CUDZEGO MIENIA

JEZUS NADCHODZI! ZWRÓĆCIE CUDZE MIENIE!!!

       Uściślenie pojęć:
Kradzież – pozbawienie właściciela (społeczeństwa lub osób indywidualnych) jego własności w sposób ukryty.

Rabunek – jak wyżej, lecz w sposób jawny i przy użyciu siły, przemocą.
Zamiar kradzieży lub rabunku – grzech, (może być ciężki, gdy chodzi o znaczne dobra), i to niezależnie od tego, czy doszło do czynu. Bóg patrzy w serce i osądza nas według tego, co chcieliśmy uczynić.
Restytucja – zwrot właścicielowi jego mienia zniszczonego, ukradzionego lub zrabowanego. Gdy zwrot tego samego mienia jest niemożliwy – wyrównanie szkody w inny sposób, np. przez odkupienie rzeczy, odpracowanie, a gdy to niemożliwe – przez dobra duchowe.
Zwrot ukryty – oddanie cudzej własności bez ujawnienia (się) sprawcy kradzieży.
Ukryte wyrównanie samemu sobie krzywdy – odzyskanie swojej własności bez wiedzy tego, kto tę krzywdę spowodował (np.właściciela firmy, wstrzymującego pensję). Nie jest grzechem.

       Czasu zostało niewiele. Wkrótce Jezus prześwietli każde sumienie „rentgenem” swojego wzroku, a wtedy wielu złodziei i rabusiów zapragnie do Niego należeć, poznawszy Jego miłość. Nawracając się zobaczą niestety, jak bardzo dzieli ich od Niego bariera dóbr ziemskich, nieuczciwie zdobytych i niezwróconych właścicielom. Pogrążeni w szczerym żalu, zechcą wyrównać naruszony porządek i wyrządzone krzywdy, lecz z przerażeniem zobaczą, że te dobra topnieją z minuty na minutę i w końcu sami muszą dołączyć do tłumu bezdomnych i głodnych, szukających jakiegokolwiek wsparcia. Na wyrównanie na ziemi będzie już za późno, a jeśli umrą, w czyśćcu będzie ono bardzo długie i bolesne. Za najmniejszą niesprawiedliwość Bóg karze bardzo surowo tych, którzy do tej kary Go zmuszają, nie skorzystawszy w odpowiednim czasie z Jego miłosierdzia. Czyściec można porównać do najsurowszego więzienia, odnosząc do niego słowa naszego Pana (Mt 5,25-26): „Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz”. Maria Simma, obdarzona stałym kontaktem z duszami czyśćcowymi stwierdziła, że przeciętny człowiek przebywa w czyśćcu około 40 ziemskich lat… Ci więc, którzy beztrosko liczą na restytucję (wyrównanie, zwrot długów) w czyśćcu, muszą się dobrze już teraz nad swoim losem zastanowić. Teraz – w ostatniej chwili – gdy jeszcze ta restytucja na ziemi jest możliwa.

       Łatwo jest ulec sugestii szatana i oprzeć się na jego podstępnych argumentach, uspokajając nimi swoje sumienie. Prześledźmy teraz niektóre z nich.
– „Pan X tyle nakradł i nie tylko nic złego mu się nie dzieje, lecz wprost przeciwnie – bardzo dobrze mu się powodzi, wygląda na szczęśliwego. Pan Y żyje uczciwie, i to aż do przesady, i zobacz w jakiej biedzie żyje. Gdyby Bóg naprawdę istniał i był sprawiedliwy, z miłości troszcząc się o swoje dzieci, to by do tego nie dopuścił!”. Biedny kto tak myśli!!! Przecież złodziej i bandyta od czasu do czasu zrobi coś dobrego, więc musi za to otrzymać nagrodę w postaci ziemskiej pomyślności, a na ukaranie go (jeśli się nie nawróci) będzie miał Bóg całą wieczność! Natomiast krzyż, nieraz ciężki, niesiony na ziemi przez ludzi dobrych, i to często ofiarowany za nawrócenie złych, spotka się z wieczną nagrodą!
       – „Bogactwo jest dla ludzi. Dlaczego miałbyś sobie tego czy tamtego żałować? Pieniądz robi pieniądz, a pieniądze lubią tych, którzy je lubią. A ponieważ wiadomo, że trudno się dorobić w sposób uczciwy – możesz sobie pozwolić na wszystko, byle tylko cię nie przyłapali”.

– „Tylko głupiec nie korzysta z okazji, kiedy ta sama pcha mu się w ręce! Takie jest widocznie twoje przeznaczenie. Na razie musisz się nachapać dopóki można, a potem pomyślisz co dalej”.
– „Tak już jest w naturze, że zawsze silniejszy wygrywa. Skoro ty jesteś tym silniejszym, musisz się sprężyć i wygrać. A że kosztem innych – to nie powinno cię interesować, bo tak zawsze było i będzie – i wśród roślin, i wśród zwierząt, i wśród ludzi”.
– „Nędza innych niech cię nie obchodzi. Musiałbyś dać im wędkę a nie rybę, bo rybę zjedzą i dalej będą biedni. A wędka kosztuje. Poza tym posłużyć się nią nie zechcą albo nie będą umieli, tylko zmarnują. A zresztą i tak biedy na świecie nie przezwyciężysz, nawet gdybyś wspomógł kliku biedaków, więc się nią nie przejmuj – zawsze była i będzie!”

       Na te argumenty piekielnego wroga odpowiada nasz Nauczyciel, Sędzia żywych i umarłych:
– (Łk 6,24-25) „Biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą”.
– „Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie”.
– „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie”.
– (Łk 16,13) „Nie możecie [jednocześnie] służyć Bogu i mamonie” (czyli zyskowi).
– (Łk 16,19-31 – z opowiadania o bogaczu i Łazarzu) „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś już swoje dobra, a Łazarz przeciwnie – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz; […] między nami a wami zionie ogromna przepaść…”.
– (Łk 18,25) „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”.

       Święty Jakub Apostoł w swoim liście (Jk 5,1-5) upomina i ostrzega: „Bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi”.

       Świadectwo św. Faustyny Kowalskiej, „sekretarki Bożego Miłosierdzia” (akapit 741 jej „Dzienniczka): „Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka – jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. […] O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem”.

       Piekło jest straszne, nie do pojęcia dla zwykłych mieszkańców ziemi, choć tylu z nich sobie z niego drwi! Czy jest możliwe, by szli do niego nawet ci, którzy nie czynili wielkiego zła, ale zaniedbali pełnienie dobra? Niestety tak, jak widać na przykładzie wspomnianego wyżej bogacza, który dzień w dzień świetnie się bawił, lecz nie obchodził go los biednego żebraka Łazarza przy bramie jego pałacu. Za brak litości został na wieki potępiony! (Łk 16,19-31). Mówił pewno sobie: to wszystko moje, więc mogę sobie robić ze swoim co chcę… A więc nie tylko naruszenie cudzego dobra, lecz także egoistyczne korzystanie z własnych dóbr bez liczenia się z biedą innych jest przez Boga najsurowiej karane, chociaż świat daleki jest od potępienia żarłoków żyjących wśród umierających z głodu. Oni jednak bardzo grzeszą zaniedbaniem i poniosą za to wieczną odpowiedzialność.
Jednak powróćmy do restytucji. Jako spowiednik i teolog postaram się wskazać praktyczne rozwiązanie niektórych problemów, związanych ze zwrotem cudzego mienia. Uczynię to w formie pytań i odpowiedzi.

  1. Czy jeśli niechcący, bez złego zamiaru, wyrządziłem komuś szkodę, muszę ją naprawić?
    – Wtedy grzechu nie masz, gdyż nie było to świadome i dobrowolne popełnienie złego czynu, jednak w sferze materialnej musisz ponieść konsekwencje, jak np. w razie nieumyślnie spowodowanego wypadku drogowego. Gdyby udało ci się uciec z tego miejsca, nie będąc rozpoznanym, może unikniesz kary ze strony ludzi, jednak za osobą przez ciebie poszkodowaną ujmie się w swoim czasie Bóg, sprawiedliwy Sędzia.

       Oto znamienny przykład ze średniowiecza. Konrad Confalonieri urodził się w Piacenzy we Włoszech w zamożnej rodzinie. Jako młody rycerz rozpalił ognisko dla wypłoszenia zwierzyny i spowodował pożar wielkiego lasu. Przyznał się do winy i miastu oddał cały swój majątek. Został wędrownym ascetą, nawiedzając kolejne sanktuaria, a ostatnich osiem lat spędził w grocie na Sycylii jako pustelnik. Dziś czczony jest jako święty. Oto jak naprawienie zła stało się źródłem dobra.
Dlaczego o tym piszę? Bo jest to przykład godny i pochwały, i naśladowania! Konrad mógł się nie przyznać i żyć spokojnie dalej w swoim zamku z rodziną, a za jego czyn zapłaciłby głową człowiek, którego przypadkowo napotkano w lesie i oskarżono o wywołanie pożaru. Czy jednak byłoby to życie szczęśliwe z ciężarem winy na sumieniu? Zresztą, jako człowiek religijny, liczył się także z sądem Boga, na którym musiałby stanąć.
Inny pozytywny przykład czerpiemy z Ewangelii św. Łukasza (19,2 nn). Bardzo bogaty zwierzchnik celników Zacheusz, nawróciwszy się, podejmuje trudną decyzję życiową. Czyni to z radością i zapałem, a nie ze smutkiem i ociąganiem się. Mówi Jezusowi: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Radość zapanowała w Niebie, radość biedaków na ziemi, a że krytycy się znaleźli i mówią o nawróconym niezbyt pochlebnie, jakie to ma znaczenie?
Dedykuję te przykłady wielkim malwersantom, żyjącym między nami. W ostatnich dziesięcio­leciach udało im się przy „okrągłym stole” oszukać „ciemny naród”, na którego ciele rozpanoszyli się jak rak, przywłaszczając sobie jego mienie i dobra. Do tej pory czuli się bezkarni, lecz teraz drżą z lęku przed sprawiedliwością, która mogłaby ich dosięgnąć. Skrytobójczo, a więc i bezkarnie, unicestwili wielu spośród tych, którzy znali prawdę o nich. Chętnie obaliliby rząd, który im „zagraża”, a więc i wywołują oraz podsycają zamieszki w ten rząd godzące. Czy jednak – na co czeka społeczeństwo – znajdzie się wśród nich ktoś tak rycerski i odważny jak Konrad? Tak zdecydowany w podejmowaniu właściwych decyzji jak Zacheusz? Ktoś, kto przyzna się otwarcie do przywłaszczenia sobie mienia społecznego (bo jak inaczej nazwać „nabycie go za symboliczną złotówkę”) i za ten czyn przeprosi?
Z pewnością życie takiego człowieka zmieniłoby się diametralnie: otrzymałby przebaczenie ze strony rodaków, unikając i surowej kary, i dalszego lęku przed nią, a jego czyn uznano by za godny naśladowania. To prawda, że musiałby wejść na drogę restytucji, lecz ten zwrot mienia rozłożono by mu na dłuższy okres, co praktycznie równałoby się z umorzeniem długu. Przecież zbliżająca się Paruzja Jezusa i tak doprowadzi całą ludzkość do zaczynania niemal od zera, pozbawi ją posiadanych dóbr. A ponieważ nasz Pan prześwietli każde sumienie, osądzi także tych, którzy uniknęli stanięcia przed ludzkim sądem. Tak więc i dla własnego dobra, i dla dobra społeczeństwa, malwersanci powinni wykorzystać tę jedyną i wyjątkową okazję, natychmiast przyznając się do winy! Gdy wkrótce staną przed ludźmi z pustymi rękami, a przed Bogiem z pustym sercem – jaka czeka ich przyszłość?

  1. Gdybym jednak wstydził się przyznać do winy, a poza tym jawny zwrot cudzego mienia naraziłby mnie na surową karę (której się boję), nienawiść, pozbawienie pracy – co wtedy…?

– Bohaterem się nie staniesz, jednak będziesz przynajmniej usprawiedliwiony, jeśli zwrócisz to mienie bez ujawniania swojej tożsamości: podłożysz je po kryjomu, posłużysz się pocztą, kurierem lub kimś znajomym, zachowującym dyskrecję. Nie masz obowiązku pozbawiać samego siebie dobrej sławy.

  1. Czy mogę iść do spowiedzi, jeśli posiadam cudzą własność nieuczciwie zdobytą?

– Możesz, jeśli szczerze tego żałujesz i postanawiasz więcej nie grzeszyć, a cudze mienie zwrócić. Ten zwrot będzie możliwy po spowiedzi, jednak dokona się jeszcze w ramach sakramentu Pokuty, którego ostatnim warunkiem jest „zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu”.

  1. A gdyby ta cudza własność uległa zniszczeniu, rozproszeniu lub zaginęła, co wtedy? Gdyby np. złodzieje mnie okradli albo spłonął mi dom wraz z nieuczciwie zdobytym mieniem? Gdyby mój bank albo firma obecna na giełdzie, gdzie ulokowałem to mienie, upadły?

– Od czasów starożytnych obowiązuje reguła: „Rzecz przywołuje swojego właściciela”. Jeśli ta rzecz przestała istnieć albo stała się dla ciebie niedostępna, wygasł po twojej stronie obowiązek zwrotu. Pozostał jednak skrzywdzony jej właściciel, a jego krzywda oskarża cię przed Bogiem. Powinieneś więc podjąć pokutę, nie tylko przepraszając Boga, lecz i „zapełniając konto” tego skrzywdzonego dobrami duchowymi.

  1. Jeśli umrę jako nawrócony, jednak nie zdążywszy zwrócić cudzego mienia, co mnie czeka?

– Pozostanie ci pokuta w czyśćcu, długa i bolesna, chyba że ktoś na ziemi wyrówna twój dług.

  1. Jak mam rozumieć to „wyrównanie” ze strony pozostających na ziemi?

– Możesz prosić, a nawet zobowiązać bliskich lub znajomych, np. pisząc testament, by zwrócili właścicielowi jego własność.

       W mieście L. (szczegóły są mi znane) żyła mistyczka, mająca „wgląd w zaświaty”. Zwrócono się do niej z pytaniem: co jest przyczyną, że w pewnym domu w tym mieście nikt nie może zamieszkać? (chodziło o kolejnych nabywców). O północy rozlegają się w nim tak przerażające odgłosy, że nikt tego psychicznie nie wytrzymuje. Jej odpowiedź brzmiała: do budowy tego domu użyto cegły, przygotowanej na ogrodzenie parafialnego cmentarza. Kto chce w nim mieszkać, musi za tę cegłę zapłacić parafii jako właścicielowi. Po uregulowaniu długu odgłosy ustały…

  1. A gdyby właściciel był nieznany lub nieosiągalny…?

– Możliwe jest wtedy użycie przywłaszczonego sobie mienia lub jego równowartości do wsparcia szlachetnego celu, np. misji katolickich. Zakony misyjne w kraju dysponują numerami kont bankowych i otrzymują prośby o pomoc z placówek misyjnych za granicą, mogą więc w tym pośredniczyć. Ważne jest przy tym, by ofiarę na ten cel złożyć z odpowiednią intencją, wzbudzoną w sercu: niech ten szlachetny czyn będzie w Niebie zapisany „na koncie” nie moim, lecz osoby poszkodowanej (tzn. tak jakby tę ofiarę złożył ze swego mienia okradziony właściciel – ja ją składam „w jego zastępstwie” i kiedyś na sądzie Bóg to uwzględni). Także dobrym sposobem restytucji, gdy dotarcie do poszkodowanego jest niemożliwe, może być gorliwe wspieranie („w jego zastępstwie”, „na jego konto przed Bogiem”) fundacji dobroczynnych, których jest wielka liczba. Trzeba jednak unikać naciągaczy typu pewnej znanej „orkiestry”.

  1. Jeśli stałem się posiadaczem cudzego mienia nie wiedząc, że właścicielowi zostało ukradzione albo zrabowane, czy mam obowiązek zwrotu? Drugie pytanie: gdy cudze mienie, nieprawnie przeze mnie zdobyte, oddałem komuś innemu, co powinienem zrobić? Trzecie: gdy pomogłem komuś w kradzieży, jaką za to ponoszę odpowiedzialność?

– Jeśli wszedłeś w posiadanie cudzego majątku w dobrej wierze, nie masz obowiązku zwrócenia go dawnemu właścicielowi. Na drugie i trzecie pytanie odpowiedź jest podobna: nie jesteś posiadaczem cudzego mienia, więc restytucja (zwrot) cię nie obowiązuje. Złamałeś jednak przykazanie Boże „Nie kradnij”, z czego musisz rozliczyć się z samym Bogiem i wejść na drogę pokuty. Zawsze pamiętaj przy tym o ogólnej zasadzie: złem jest wszystko, co do złego prowadzi (przyczynia się).

9. A gdy zwrot w sferze materialnej jest niemożliwy, co wtedy?

– Wtedy pozostaje rzecz materialną zastąpić częściowo dobrami duchowymi. O dwóch takich możliwościach już wspomniałem: o ofierze na misje i na fundacje. Oto kilka sytuacji, w których restytucja może nastąpić w sferze niematerialnej: właściciel jest ci nieznany albo nie żyje ani on, ani jego spadkobiercy; właściciele są liczni, a dostęp do nich jest niemożliwy (np. kasjerka celowo nie wydawała latami nieznanym klientom całej reszty); zubożałeś i obecnie nie masz szansy na zdobycie koniecznej kwoty.
Dobrą restytucją (materialną i jednocześnie „duchową”) może być złożenie ofiary na Mszę świętą (lub wiele Mszy) oraz składanie jałmużny na rzecz ubogich. Czysto „duchową” może być piesza pielgrzymka w intencji poszkodowanego, post i modlitwa, adopcja dziecka poczętego, ofiarowanie Bogu codziennego krzyża za osobę (żywą lub zmarłą), której należy się zwrot mienia.

10. Gdy chodzi o mienie społeczne, w jaki sposób zwrócić je właścicielowi?

– Gdy całe społeczeństwo danego kraju zostało przez ciebie poszkodowane – jest ono wieloosobowym właścicielem, jego mienie nie jest „niczyje”. Czeka więc ono na zwrot lub wyrównanie, gdyż sprawiedliwości musi stać się zadość. Ideałem by było, gdybyś – jak to wyżej powiedziano – przyznał się do winy i dostosował się do wskazanego ci sposobu restytucji. Jeżeli cię na to nie stać, powinieneś przekazać równowartość zawłaszczonego mienia na jakiś cel społeczny poprzez włączenie się w akcję charytatywną, wyręczając w ten sposób społeczeństwo i zastępując je np. w zaopiekowaniu się jakimś domem (dla starców, nieuleczalnie chorych, dzieci specjalnej troski, trudnej młodzieży itp.). Mógłbyś nawet wybudować taki dom lub domy. Nie musisz przy tym ujawniać źródła pochodzenia użytych do tej akcji środków, gdyż nie masz obowiązku zniesławiać samego siebie.

       Gdyby tu chodziło nie o całe społeczeństwo, lecz o społeczność lokalną jako właściciela – powinieneś zadbać o dobro tej społeczności i w ten sposób „zło dobrem zwyciężyć”. To samo dotyczyłoby okradzionego lub zniszczonego miejsca kultu religijnego. Chodzi tu o wyrównanie szkody materialnej. Wiedz jednak, że ten, kto dopuścił się świętokradztwa poprzez zbezczeszczenie Najświętszego Sakramentu, nie może otrzymać rozgrzeszenia od księdza w konfesjonale. Ksiądz jednak wypełni tu rolę pośrednika: zachowawszy ścisłą tajemnicę co do osoby świętokradcy, odniesie się w jego imieniu do Rzymu, do Stolicy Apostolskiej, by uzyskać zdjęcie z niego kary tzw. ekskomuniki czyli wyłączenia z Kościoła.
Temat restytucji jest bardzo obszerny, a i niełatwy. Tu możliwe było zaledwie zasygnalizowanie niektórych związanych z nim problemów. Sądy kościelne są przygotowane na to, by udzielić pomocy w tych kwestiach, lecz zwykle nie do nich, lecz do sądów świeckich zwracają się poszkodowani, chcąc pociągnąć do odpowiedzialności bezprawnie posiadających ich mienie. Zachęcam jednak do korzystania z pomocy tych sądów, gdyż zdolne są zachować dyskrecję, nie są powiązane z organami ścigania, a poza tym sprawy duchowe powinny stawiać na pierwszym miejscu. A cóż jest ważniejsze od duszy ludzkiej, dla której ziemia powinna być nie pułapką lub miejscem udręki, lecz miejscem zasługiwania na wieczne szczęście?
Wszystkim, którzy chcieliby być „Konradami” i „Zacheuszami”, lecz do tej pory nie mieli do tego ani odwagi, ani dostatecznej motywacji, ani pomocy – obiecuję modlitewne wsparcie i zachęcam innych, by w ich intencji gorąco się modlili. Dla Boga wszystko jest możliwe, a nawet łatwe, także tam, gdzie ludzie pozostają bezradni. A ponieważ nieskończenie kocha wszystkie swoje dzieci i na nie czeka na progu wieczności – niech odważnie rzucą się w Jego ramiona! Także wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy czują się brudni, niegodni, zagubieni. On powiedział (Łk 15,7): „Większa jest w Niebie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”. Niech więc radość w sercu nawracających się i odzyskujących swoje mienie złączy się, i to jak najszybciej, z radością Nieba
Ks. Adam Skwarczyński
R., 27 lipca 2017
Pobierz całość pdf:
Ks. Adam Skwarczyński: PILNY OBOWIĄZEK RESTYTUCJI CUDZEGO MIENIA

Opublikowano Pomoc duchowa, Wydarzenia | Otagowano , | 13 komentarzy

Duchowa pielgrzymka do granic Polski – zostań duchowym pielgrzymem

Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia to wspólnota 10 osób, która 13 maja wyrusza na pieszą pielgrzymkę, w trakcie której otoczy naszą Ojczyznę szczególną modlitwą różańcową. Kontynuując dzieło Wielkiej Pokuty, powstała akcja

Różaniec do Granic
Wspólnota wędrować będzie wzdłuż polskiej granicy. Przebędzie około 3500 km, co zajmie pielgrzymom 20 tygodni, czyli dokładnie tyle, ile jest tajemnic różańcowych.

Pielgrzymka jest tylko przygotowaniem do ogólnopolskiej modlitwy za Ojczyznę, która odbędzie się 7 października. Wtedy też zakończy się „fizyczna” wędrówka, którą zwieńczy utworzenie żywej linii granicznej. Polacy utworzą żywy łańcuch i trzymając się za ręce na granicy Polski odmówią Różaniec.

ERM zaprasza CIEBIE dziś
do DUCHOWEJ PIELGRZYMKI „RÓŻANIEC DO GRANIC POLSKI”
Pielgrzymi Bożego Miłosierdzia przyjmują na szlaku po 2-3 osoby (ze względów wytrzymałościowych oraz noclegowo-technicznych). Oczywiście wiemy, że nie każdy może pozwolić sobie na taką wędrówkę! Dlatego też Eucharystyczny Ruch Młodych organizuje

DUCHOWĄ PIELGRZYMKĘ (Rejestracja Duchowego Pielgrzyma, kliknij)
która wyruszy równolegle z tą właściwą. Zadaniem Duchowego Pielgrzyma, będzie codzienne odmawianie przynajmniej jednej dziesiątki różańca, by w ten sposób złączyć się w modlitwie z Pielgrzymami-piechurami, wypraszając u Matki Bożej opiekę nad Polską.

ZAPRASZAMY KAŻDEGO:
dużego, małego i najmniejszego, starszego, młodszego i najmłodszego, wspólnoty, zgromadzenia zakonne, osoby indywidualne. Stwórzmy linię obrony przed złem. Oddawajmy pod obronę Maryi Polskę, Europę i cały świat.
Rejestracja Duchowego Pielgrzyma (kliknij)
Zachęcamy również, by dać widzialny wyraz naszej troski o Ojczyznę w święto Matki Bożej Zwycięskiej tj. dnia 7 października 2017 roku.
Stwórzmy ŻYWY ŁAŃCUCH RÓŻAŃCOWY wzdłuż całej granicy Polski!
Źródło: Różaniec do Granic

***

„Za miesiąc zostanie wydany opracowany przez KEP oficjalny program”
zapowiedział Maciej Bodasiński.

Dodał, że podjęcie inicjatywy należy do 22 diecezji, przez teren których przebiega granica Polski. W każdej z nich wyznaczeni zostaną księża – koordynatorzy oraz tzw. kościoły stacyjne – będzie ich ok. 200.
Jak zapowiedział Maciej Bodasiński, wzdłuż całej granicy wyznaczone zostaną sektory; będzie ich ok. 3,5 tys. Będą też sektory specjalne, jak górskie szczyty, czy akweny.
„Na morzu ustawią się rybacy w kutrach, na Bugu mamy już umówionych kajakarzy, którzy wyruszą z kościoła stacyjnego, by w kajakach utworzyć szpaler na rzece. Na wspólnej granicy Polski, Czech i Słowacji zaprosimy do modlitwy także Czechów i Słowaków. W jednym momencie wszyscy ci zgromadzeni ludzie rozpoczną modlitwę” – podkreślił Bodasiński. Radio Maryja

Opublikowano Modlitwa, Różaniec, Wydarzenia | Otagowano , | 13 komentarzy

Co to są sakramentalia? Odkryj wielką pomoc w przeżywaniu codzienności z Bogiem

Woda święcona, medaliki, pobłogosławiona sól. Wiele osób uważa je za coś w rodzaju „chrześcijańskich amuletów”. Tymczasem są to ustanowione przez Kościół znaki, które mają pomagać nam w uświęcaniu naszego codziennego życia. Warto poznać ich sens i moc.

Sakramentalia. Co to jest?
Używanie sakramentaliów to jedna z bardziej niezrozumiałych praktyk w Kościele katolickim. Od samego początku były one częścią życia chrześcijan, ale dziś często uważane są za rodzaj przesądu. Wynika to w dużej mierze z faktu, że przez wieki wielu katolików – zamiast używać sakramentaliów z wiarą, jako narzędzi łaski – traktowało je w „magiczny” sposób, jak „chrześcijańskie amulety”. Szkoda, bo sakramentalia są po to, by ubogacić nasze życie duchowe, a nie hamować je i wykrzywiać.
Sakramentalia to ustanowione przez Kościół znaki, które służą uświęcaniu naszej codzienności. Są niejako „przedłużeniem” sakramentów, w których przyjmujemy Bożą łaskę. Sakramentalia nie udzielają wprost łaski Ducha Świętego, tak jak sakramenty, ale uzdalniają do jej przyjmowania i życia nią na co dzień.

Błogosławić i być błogosławieństwem
W sakramencie chrztu każdy z nas został włączony w wieczne i jedyne kapłaństwo Jezusa Chrystusa. Jesteśmy Ludem Kapłańskim, powołanym, by błogosławić i być „błogosławieństwem”. Jako chrześcijanie jesteśmy „duszą świata” i naszym zadaniem jest oddawać cały ten świat, w którym żyjemy, Panu Bogu. Jemu go poświęcać.
W naszym życiu nie ma podziału na „religijne” i „świeckie”, na sacrum i profanum. Bóg pragnie przenikać i przemieniać swoją łaską wszystkie momenty naszego życia i wszystkie wymiary naszej egzystencji. Właściwie niemal każde godziwe użycie rzeczy materialnych i każda godziwa ludzka czynność mogą być formą sakramentalium – służyć uświęcaniu człowieka i uwielbieniu Boga.
Jeśli żyję z Chrystusem, jeśli do Niego należę, to wszystkie moje działania, gesty, wszystko, co robię, ma być uświęcone Jego łaską i służyć mi do pogłębiania mojej więzi z Bogiem. Modlitwa towarzysząca konkretnym znakom, gestom, czynnościom czy posługiwaniu się przedmiotami pobożności pozwala nam zanurzać różne sfery naszych aktywności w oceanie Bożej łaski, która w ten sposób przenika całe nasze życie.
Błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary. W Chrystusie zostaliśmy obdarowani „wszelkim błogosławieństwem duchowym” (Ef 1,3). Dlatego błogosławiąc, wzywamy imienia Jezusa i czynimy znak krzyża.

Różne rodzaje błogosławieństw
Niektórych błogosławieństw mogą dokonywać świeccy. Im bardziej zaś dane błogosławieństwo związane jest z życiem eklezjalnym, liturgicznym i sakramentalnym, tym bardziej jego udzielanie zastrzeżone jest dla wyświęconych do posługi, czyli diakonów, prezbiterów i biskupów.

Każdy chrześcijanin może błogosławić innych ludzi, posiłki, przedmioty codziennego użytku, miejsca, w których przebywa. Szczególne znaczenie ma błogosławieństwo udzielane przez rodziców swoim dzieciom, czy też to, jakiego członkowie rodziny udzielają sobie nawzajem. Piękny i ważny jest też zwyczaj błogosławienia posiłków czy chleba, który kroimy.
Część błogosławieństw ma charakter trwały. Ich skutkiem jest poświęcenie konkretnych osób Bogu lub zastrzeżenie miejsc i przedmiotów do użytku liturgicznego. Tych błogosławieństw dokonują duchowni – najczęściej biskup. Są to: błogosławieństwo opata lub ksieni klasztoru, konsekracja dziewic i wdów, profesja zakonna, czyli inaczej śluby zakonne (których nie należy mylić ze święceniami sakramentalnymi).
Do tej kategorii należy też błogosławieństwo do pełnienia pewnych posług w Kościele – na przykład lektorów, akolitów, katechetów, nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii. Trwały charakter mają również błogosławieństwa takich przedmiotów i miejsc, jak kościół lub kaplica, ołtarz, stacje drogi krzyżowej, naczynia i szaty liturgiczne, dzwony czy oleje święte.

Są też specjalne błogosławieństwa osób i rzeczy związane ze wspomnieniami konkretnych świętych. Na przykład na świętego Jana błogosławi się wino, na świętej Agaty chleb, na świętego Błażeja gardło, a w uroczystość Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Bożej Gromnicznej, świece.

Egzorcyzmy, czyli modlitwa o wolność
Gdy przez błogosławieństwo prosimy w imię Jezusa o obronę przed napaścią Złego i wolność od jego wpływu i panowania, wtedy mówimy o egzorcyzmach. Sam Jezus nakazał swoim uczniom wypędzać złe duchy.

W prostej formie egzorcyzmy występują podczas celebracji chrztu. Egzorcyzmy uroczyste, nazywane „wielkimi”, mogą być wypowiadane tylko przez prezbitera i za zezwoleniem biskupa. Egzorcyzmy należy traktować bardzo roztropnie, przestrzegając ściśle ustalonych przez Kościół norm (Katechizm Kościoła Katolickiego 1673).

Ale najprostszym egzorcyzmem jest już posłużenie się wodą święconą lub pobłogosławioną solą, modlitwa do świętego Michała lub modlitwa świętego Benedykta.

Sakramentalia, których możesz używać na co dzień
Woda święcona przypomina nam chrzest i jest znakiem duchowego oczyszczenia. Sakrament chrztu – jak wszystkie sakramenty – bierze swój początek z przebitego na krzyżu boku Jezusa, z którego wypłynęły krew i woda. Znak wody święconej do tego się odwołuje. Jest więc dla Złego znakiem jego klęski i tego, że nad nami i naszym życiem panuje Chrystus, który „nabył nas swoją krwią”. Warto mieć więc w domu tak zwaną „kropielnicę”, czyli naczynie na wodę święconą zamontowane przy drzwiach wejściowych lub także w innych pomieszczeniach. A jeszcze bardziej warto z niej często i z wiarą korzystać.
Jeśli to możliwe, dobrze mieć także w domu nieco błogosławionej soli. O pobłogosławienie soli można poprosić księdza w swojej parafii, choć nie zdziwcie się, jeśli ksiądz wyrazi zdumienie lub sceptycyzm, bo to sakramentalium jest nieco zapomniane i rzeczywiście może dziwić. Niemniej, od samego początku chrześcijanie, pamiętając, że mają być „solą ziemi”, używali pobłogosławionej soli jako potężnej broni przeciw złu – już to mieszając ją z pokarmem, już to rozsypując w miejscach, które pragnęli widzieć wolnymi od wpływu Złego.
Krzyże, krzyżyki, ikony, medaliki, różańce, wizerunki świętych, relikwie różnego stopnia, jak choćby ukryty w obrazku kawałek sutanny Jana Pawła II, czy materiału, który dotknął ciała jakiegoś świętego – to nie „amulety”, ale konkretne znaki, które mają przemawiać do naszej wyobraźni i ożywiać naszą pamięć o Bogu wśród codziennych zajęć, „prowokując” nas do krótkiej chociaż modlitwy.
Nie chodzi o to, by obwiesić się naraz połową asortymentu ze sklepu z dewocjonaliami, ale ten znak wiary, który mam przy sobie, ma mnie samemu pomagać w stawaniu się znakiem dla świata. My, chrześcijanie też jesteśmy „sakramentaliami” dla ludzi, wśród których żyjemy – czerpiemy swoją moc z sakramentów i do ich życiodajnego źródła mamy prowadzić innych.
Źródło: Aleteia

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , , , , | 4 komentarze

Homilia ks infułata Jana Pęzioła z 22 lipca 2017r

Opublikowano Homilia | Otagowano , | 37 komentarzy

Ksiądz Dolindo Ruotolo: jak zwyciężać w walce duchowej

W jaki sposób troszczyć się o swoją duszę? Jak walczyć, znosić cierpienia i zachowywać nadzieję? „Wyceluj broń w zło i ofiaruj swoje cierpienia, ból przeżywanych przez ciebie nieszczęść. To skarb, który posiadasz, by ofiarować go Bogu. Czyniąc w ten sposób akt pokory i wiary przyciągasz Jego przebaczenie” – tłumaczył ks. Dolindo Ruotolo. Jak podkreślał, trzeba nam cierpliwości i ciągłego uciekania się do Boga. Tak, jak czynili to apostołowie.
„Zło świata, nasze grzechy i błędy przysparzają nam, szukającym Boga, wielu cierpień. Cierpienie to jest podwójne: na początku duchowego życia odczuwamy bolesny cios ze względu na zamieszanie panujące w świecie. Więcej cierpimy z powodu tego zamieszania i niesprawiedliwości niż ze względu na naszą miłość ku Bogu, którego obraziliśmy. (…) Kiedy nasza miłość ku Bogu wzrasta, wówczas czujemy większy ból z tego względu, że Boga obraziliśmy i odczuwamy potrzebę naprawy. Ból jest głębszy, a nasza gorliwość jest spokojniejsza, bardziej miłosierna i przebaczająca, ponieważ dotyczy grzesznika stojącego w świetle Bożej dobroci” – tłumaczył ks. Dolindo. Największym bólem, jaki nas czasem spotyka, jest poczucie bezradności. Ale nie jest ono prawdziwe: Bóg dał nam narzędzia do walki, z których możemy korzystać dzięki Chrystusowi.
„Musimy mieć wielką wiarę w Bożą Opatrzność: On wie jak wyprowadzać z tego zła dobro. Boga nie pokonało żadne spośród Jego stworzeń, jest on raczej nieskończenie wielkim Królem, który dopuszcza tak wiele zła właśnie dlatego, że jest nieskończenie wielki i dobry. (…) Patrząc na zamieszanie panujące na świecie odwróć wzrok w stronę Boga, który jest nieskończonym Dobrem i Opatrznością. Miej wiarę, że on zdominuje ten nieporządek. Zwróć się do Niego bez żadnego zamartwiania się, by to On się tym zajął” – zachęcał włoski duchowny.
„Nie martw się o to, co możesz zrobić i co napisać. Zamiast tego módl się cicho i z pokorą. Modlitwa nadaje bitwie plan, dostarcza ci nowych posiłków – prosto z nieba. Kiedy się modlisz, spływają na ciebie łaski, a aniołowie kontynuują swój marsz. Modlitwa jest jak ostrzał z wysokości, przeprowadzany nim nastąpi atak na zło. Modlitwa wspina się na wysokość nieba, stamtąd zsyłając bomby niszczące plany Szatana” – podkreślał ks. Ruotolo. To modlitwa oczyszcza przedpole w bitwach, które toczymy. Jest ona niezbędna, niczego nie należy stawiać ponad nią. Przeciwnie, to jej powinny być podporządkowane inne narzędzia naszej walki.
„Jeśli na twoich ustach zagości jałowe słowo, to ofiaruje je Bogu, niech rozkwitnie dzięki Niemu. Jeśli mówisz pełen radości, chwal Boga, który cię nią napełnił. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy i poniżony, to wtedy Bóg jest najbardziej obecny. Działaj z prostotą i nigdy nie bądź zdenerwowany. Jeśli musisz być cicho, walcz wówczas innymi broniami. Nigdy się nie zniechęcaj, bo jeśli będziesz zniechęcony, zaczniesz szukać samego siebie. Jeśli chcesz odnieść sukces, ukochaj to, że nie możesz go odnosić wtedy, gdy tego chcesz, spokojnie czekając na czas wyznaczony przez Boga” – zachęcał neapolitański duchowny.
„Potrzebujesz cierpliwości, wytrwałości i spokoju. Bądź jak mrówka: jeśli ktoś zniszczy jej dzieło, wybudowane przez nią mrowisko, to jak się wówczas zachowuje? Odbudowuje je z tym samym spokojem co poprzednio. Bądź jak pająk: co dzieje się, jeśli ktoś niszczy jego pajęczynę? Pająk odnawia ją pod osłoną nocy i kryje się w kącie. A jeśli ktoś dalej będzie ją niszczył, wtedy pająk udaje się w inne miejsce, w którym skutecznie tworzy swoją pułapkę na muchy” – tłumaczył w trakcie rozważań zatytułowanych „Le Battaglie del Signore: come si vincono”.
„Szukasz czyjejś duszy? Schwyć ją w sieć. Nie taką z nici, tę utkaną otwieraniem się na drugiego, cierpieniem, własnymi modlitwami i westchnieniami. Jeśli jakieś pułapki bądź zło ją zniszczą, odbuduj ją – tak wiele razy, jak to będzie konieczne, zawsze z tym samym spokojem”. To „wieczny apostolat” człowieka, dzięki któremu ludzie rodzą się na nowo, dla życia wiecznego.
„Bądź zawsze spokojny, spoczywaj w Bogu, w Nim żyj, nie przykładaj tak wielkiej wagi do ludzi i ludzkich dróg. Tylko Ty Boże! Borykasz się z trudnością? Tylko Ty możesz tego dokonać, Boże! Napotykasz na przeszkody? Obyś Ty sam Boże triumfował!” – pouczał ks. Dolindo. „To cierpliwość jest drogą doskonałą, dzięki niej zwyciężysz. Apostołowie zwyciężyli dzięki ich męczeństwu, Jezus zwyciężył na Krzyżu! Czekaj i ufaj, Jezus zwyciężył cały świat” – zachęcał.
„Nie kochaj rzeczy wielkich, wielkich przedstawień czy ruchów, raczej kochaj rzeczy skromne. Kto ubiera się w barwy królewskie, nie zyskuje niczego; ale ten, kto idzie w drogę boso – tak, jak apostoł Piotr – może zniszczyć dumę Imperium Rzymskiego. Nie martw się za wiele o samego siebie, nie bądź też pesymistyczny. (…) Pesymizm głęboko rani duszę i sprawia, że traci ona wiarę. Nasze nieszczęścia są jak kurz przyciągający śmieci. Jeśli marnujesz czas myśląc o nich, to nigdy niczego nie zrobisz. Miej wiarę, miej wiarę i ofiaruj swoje cierpienia Jezusowi, by z nich mógł ci uczynić pokarm” – czytamy.
Ks. Dolindo Ruotolo (1882 – 1970) ­ włoski duchowny, tercjarz franciszkański, wielki czciciel Najświętszej Maryi Panny. Jest autorem 33 tomów komentarzy biblijnych i dzieł teologicznych. Zmarł w opinii świętości.
Źródło: Kliknij

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano | 17 komentarzy

Dzieciństwo Francesco Forgione – słów kilka o najmłodszych latach św. Ojca Pio

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Dzieciństwo Francesco Forgione

Francesco Forgione urodził się w Pietrelcina, przy ulicy Vico Storro Valle 27, w środę 25 maja 1887 r. Kum Grazio, ojciec, w późniejszych latach życia wspominał, jak to pod gorącym majowym słońcem jego żona, przerwawszy nagle pracę, uświadomiła mu, że nadszedł czas porodu i udała się do domu. Była godzina 17, akuszerka powiedziała: „Giuseppa, mały urodził się owinięty w biały welon (w języku polskim mówi się w czepku urodzony). To dobry znak. Będzie wielkim i szczęśliwym człowiekiem”. Rodzice dali mu na imię Francesco, ku czci św. Franciszka z Gargano. Chrzest odbył się następnego dnia o godzinie 8 w kościółku Matki Boskiej Anielskiej. Mały Francesco dał się wkrótce poznać sąsiadom, gdyż płakał „nieprzerwanie, prawie przyprawiając swoich rodziców o desperację”. Czasami płacz chłopca był doprawdy nie do zniesienia, tak że którejś nocy jego dzielny tata „nie mógł już dłużej wytrzymać”. Rozgniewany wyjął owinięte w pieluszki dziecko i z furią rzucił na łóżko, krzycząc: „Przecież to mały diabeł mi się urodził, a nie chrześcijanin!”. Niemowlę przetoczyło się przez łóżko i spadło na podłogę po jego drugiej stronie. Matka Giuseppa krzyknęła: „Zabiłeś naszego syna!”, i podbiegłą, żeby go podnieść. Nie tylko, że był żywy, ale nie miał nawet najmniejszego zadrapania. Od tej chwili dziecko już nie płakało. Dlaczego jednak wcześniej mały Francesco płakał? Kilka lat później sam wyjaśnił tę kwestię: „Kiedy moja mama gasiła światło, pojawiało się wokół mnie mnóstwo potworów i wtedy płakałem. Gdy na nowo zapalała światło, ja przestawałem płakać, gdyż potwory znikały. Ona więc gasiła światło, a ja znów zaczynałem płakać, bo widziałem potwory…”. Wiele lat później mama, wspominając to wydarzenie, powiedziała: „Synu mój, ile mi napędziłeś strachu tamtej nocy!”. On wyjaśnił jej z prostotą: „Mamusiu, tamtej nocy to diabeł tam mnie męczył”. Ojciec w jednym z listów, mówiąc o Panu Jezusie, pisał: „Ten Boski Oblubieniec… już od dnia moich narodzin okazywał mi swoją szczególną miłość. Pokazywał mi, że nie jest On tylko moim Zbawicielem, moim Najwyższym Dobroczyńcą, lecz także oddanym Przyjacielem, szczerym, wiernym, przyjacielem od serca, wieczną, nieskończoną miłością, pocieszeniem, radością, całym moim skarbem” (22.XI,1922). Kiedy jeden ze współbraci zapytał go: „Ojcze, kiedy zacząłeś cierpieć? , Ojciec odpowiedział: „W łonie mojej matki”. „Moja dusza – napisał Ojciec – już od najmłodszych lat odczuwała silne powołanie do stanu zakonnego”… Kilkumiesięcznego Francesca mama zaniosła do znanego w okolicy „astrologa”, aby „zobaczył, co mu jest pisane”. „Kiedy przyniesiono przyniesiono dziecko, zaczął studiować układ gwiazd, pod którym urodził się chłopczyk. Cała jego wiedza opierała się jednej książce pełnej znaków zodiaku. Wznosząc ku górze lazurowe oczy, wybełkotał drżącym głosem: „Cały świat będzie wielbił to dziecko. Przez jego ręce przepłynie mnóstwo pieniędzy, lecz on sam nie będzie posiadał niczego”. Około drugiego roku życia malutkiego Francesca zaczęły męczyć dolegliwości jelitowe bliżej nieokreślonego pochodzenia. Mama zawinęła więc malca w szal i udała się do pewnej kobiety zdolnej „odczyniać urok”. Ojciec Pio ubawiony, opowiadał później, że owa kobieta odprawiała przewidziany w takim wypadku rytuał, trzymając go „za nogi jak jakieś jagniątko”. Pewnego razu cztero- lub pięcioletni Grancesco, który nie znosił przekleństw, słysząc je, schował się wzburzony w domu i tam płakał ukryty za drzwiami. Wstręt, jaki odczuwał słysząc wulgarne słowa, towarzyszył całemu jego życiu: „Wolałbym umrzeć lub przynajmniej stać się głuchy, niż słuchać tych wszystkich obelg, którymi ludzie znieważają Pana Boga… a najbardziej ze wszystkich tych okropnych przekleństw”. W wieku pięciu lat, kiedy zdecydował, że „poświęci się Panu”, zaczęły się „ekstazy i objawienia”. Wtedy też również diabły, nękając go okropnymi wizjami, rozpoczęły gwałtowne ataki. Piekło skierowało swoją furię przeciwko małemu Francesco. Kiedy miał pięć lub sześć lat, Francesco stał przed ołtarzem głównym małego kościółka. Wtedy objawił mu się Pan Jezus, który ruchem ręki dał znak, aby się zbliżył. Malec podszedł, a Pan Jezus w geście uznania i przyjęcia jego ofiarowania położył mu dłoń na główce. Mały Francesco pomagał ojcu, doglądając owiec. Jego koledzy wspominali, że „miał delikatny umysł, był milczący, nigdy nie można było go zrozumieć, zawsze był milczący jak wilk”. „Lubiłem się bawić, lecz jeszcze bardziej lubiłem obserwować. To sprawiało mi taką samą przyjemność jak zabawa”. Jednak kiedy nadarzała się okazja, żeby na dworze ćwiczyć walki wręcz, Francesco nie zostawał w tyle. Jednak któregoś dnia przeciwnik Francesco zaklął. „W czasie walki – opowiadał on – upadliśmy i zostałem przygwożdżony plecami do ziemi. Chciałem przewrócić Francesco i zmienić sytuację na swoją korzyść. Jednak wszystkie moje wysiłki szły na próżno. W pewnym momencie wyrwało mi się brzydkie słowo”. Było to niczym uderzenie pioruna. Francesco odskoczył, po czym zaczął uciekać. Właśnie te przykre zdarzenia sprawiły, że powoli Francesco stawał się bardziej ostrożny i stroniący od ludzi. Mama namawiała go, aby przyłączył się do zabawy, jednak on odmawiał: „ Nie mam ochoty iść do nich, bo oni przeklinają”. Matka opowiadała, że Framcesco „w domu był bardzo grzeczny, nie kaprysił i zawsze był posłuszny” i że każdego ranka i wieczora „chodził do kościoła, żeby odwiedzić Pana Jezusa i Matkę Boską”. Znajomi mówili: „To była jego natura…, pociągał go wyłącznie Kościół”. Rówieśnik Fracesca wspominał: „W niedzielę po południu, kiedy dzwon ogłaszał godzinę dwunastą, krętymi uliczkami podążała dziwna procesja. Na przedzie szedł chłopiec, niosący krzyż. Za nim postępował kościelny, dzwoniąc małym dzwonkiem. Był to sygnał do katechizmu. Na ten dźwięk z domów wyłaniali się chłopcy i dziewczęta i przyłączali się do idących. Matki popędzały opornych, a najgorsi chowali się pod łóżkiem. Do tej ostatniej kategorii należał na przykład brat Francesco – Michele Forgione. Francesco natomiast szybko podążał na wezwanie”. Chętnie uczęszczał do swojego kościółka, był też ministrantem. W wieku dziewięciu –dziesięciu lat Francesco uczęszczał do wieczorowej szkoły prowadzonej przez pewnego skromnego rzemieślnika znającego trochę alfabet. Wieczorami, w małej izdebce, bez żadnych ławek, czterech lub pięciu sennych chłopców powtarzało niechętnie nudną lekcję, która ograniczała się do nauki liter alfabetu. Tylko jeden z tych uczniów był czujny i uważny: mały Francesco. Z nauką radził sobie przeciętnie. Rodzice byli analfabetami. Brat Michele zakończył edukację na trzeciej klasie szkoły podstawowej. W ostatecznym rozrachunku Francesco musiał sam starać się przezwyciężać pierwsze trudności. Z okresu gdy był już nieco starszy, wspominane jest wymowne zdarzenie: pewien rówieśnik, który zauważył, że czasami Francesco źle wygląda, powiedział mu, że najlepszą kuracją w takich przypadkach jest „zabawa z jakąś dziewczyną”. Francesco złamał na jego plecach kij od miotły. Z biegiem czasu grono przyjaciół zawęziło się do dwóch chłopców. Wybrał ich na swoich kolegów, gdyż nie używali wulgarnego języka.
(Przy opracowaniu tego artykułu skorzystano z książki włoskiego kapucyna O. Luigi Peroni, Ojciec Pio t. I, Wydawnictwo Rafael, Kraków 2008, s. 17-35))

***

Drodzy Czytelnicy, 23 lipca 2017 r. zostanie odprawiona Msza Święta dziękczynna za dar życia i świętości św. Ojca Pio, wiernego naśladowcy Pana Jezusa Ukrzyżowanego. My, duchowe dzieci Ojca prosimy, aby nas składał nieustannie w Świętej Ranie Miłosierdzia Pana Jezusa.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Opublikowano Wydarzenia | 14 komentarzy