Walka z duchem bluźnierstw-opracował ks Adam Skwarczyński

Walka z duchem bluźnierstw

Do najmocniej atakowanych przez złe duchy już pisałem (w książce W Szkole Krzyża, tom II rozdz. 54), jednak napływa coraz więcej próśb o pomoc w walce z duchem bluźnierstw. Tej właśnie walce chcę poświęcić poniższe strony.

Punkt wyjścia, a zarazem najsilniejsza linia obrony, zawsze będzie ta sama: z „belek” tych diabelskich ataków (oraz z innych doświadczanych trudności i cierpień) trzeba „zbić” krzyż, przyjmując Go od Boga i ofiarując niesienie go (dziś, jutro, przez jakiś czas, np. przez miesiąc…) za nawrócenie grzeszników. Omówiłem to szczegółowo w I tomie książki W Szkole Krzyża. Potem można powiedzieć bez lęku złemu duchowi: nie boję się ciebie, już zostałeś pokonany, nie opłaci ci się atakowanie mnie, bo tracisz dusze, za które ja cierpię! (zob. tom II WSK s. 42)

Pozostaje jednak użycie „broni specjalnej”, dostosowanej do rodzaju ataków. Otóż trzeba reagować na bluźnierstwa, wciskane do naszych myśli przez szatana, [1] aktami strzelistymi, [2] postawą ciała, [3] pracą wyobraźni. [4] Reagować jak najszybciej, zawsze, i to w sposób zdecydowany. Omówię teraz poszczególne punkty.

[1] Akty strzeliste mogą być krótką, lecz będącą jakby bezgłośnym krzykiem duszy modlitwą, skierowaną wprost do Boga, np. Boże, kocham Cię!, Chwała Ojcu i Synowi…, Wielbię Cię itp. Mogą być jednak adresowane do tej osoby w niebie, przeciwko której zły duch wypowiada bluźnierstwo, np. Jezu, ufam Tobie!, Maryjo, jestem cały Twój, i to na wieki!, Święty Michale Archaniele, wielbię Boga w Twoich dziełach i walkach!

[2] Gdy jesteśmy sami, możemy przeciwko duchowi pychy i bluźnierstw użyć postawy bardzo pokornej, np. położyć się krzyżem przed Obliczem Boga, uklęknąć i czołem dotknąć ziemi, ucałować podłogę lub ziemię itp.

Proponowałem walczącym z duchami nieczystości, by nie wahali się używać bicza w tej walce, co i w naszym wypadku może mieć zastosowanie np. wtedy, gdy duch bluźnierstw wywołuje w wyobraźni nieczyste skojarzenia (najczęściej przy spojrzeniu na Ukrzyżowanego lub na figurę Niepokalanej). Zdaniem niektórych mistyków Chrystus Pan pokutował za grzechy nieczyste, przyjmując na siebie krwawe biczowanie. My, biczując siebie nawet w sposób bardzo delikatny, łączymy się duchowo z Jezusem biczowanym, na wspomnienie którego drży duch nieczysty.

[3] To samo, co w p-cie 2 (chodzi jednak tylko o wyobrażenie sobie siebie w pokornej postawie), możemy uczynić w obecności ludzi albo wtedy, gdy czas lub brak zdrowia nie pozwalają nam na zmianę pozycji ciała. Ponieważ szatan czyta w naszej wyobraźni, na pewno uderzy to w niego. Ten sposób walki jest bardzo skuteczny, nie rezygnujmy jednak z pewnego wysiłku fizycznego wtedy, gdy nie mamy przeszkód, by się na niego zdobyć.

[4] Jeżeli powyższe środki czy „bronie” będziemy stosować zawsze, a do tego z wielką siłą przekonania i w sposób zdecydowany, szybciej możemy odnieść zwycięstwo. Wkrótce szatan przekona się, że rzeczywiście więcej traci niż zyskuje, i zostawi nas w spokoju, powracając najwyżej czasami w chwilach najbardziej dla niego odpowiednich, a nas może zaskakujących.

Odejście złego ducha łatwo zrozumieć. W swoim działaniu podobny on jest do stroiciela instrumentu (tym instrumentem jesteśmy my), spodziewającego się zapłaty za dobrze wykonaną pracę. Tymczasem jego „praca nad nami” przynosi skutek odwrotny: zamiast diabelskiej „muzyki” w postaci rozstroju nerwowego, smutku, zaniechania modlitw oraz udziału we Mszy świętej i w sakramentach, poczucia opuszczenia nas przez Boga – zauważa nasz wzrost duchowy, rozwój cnót, coraz silniejszą osłonę ze strony otaczających nas Aniołów i Świętych, a nawet przeczuwa wzrost naszej chwały w niebie! Nie mówiąc już o klęsce, którą ponosi wobec tych dusz, które już uważał za swoje, a które traci dzięki mocy naszego krzyża za nie ofiarowanego…

Czyż na widok tak wielkiego dobra, które można osiągnąć dzięki tej walce i temu krzyżowi, nie trzeba upaść na kolana przed Bogiem i podziękować Mu za postawienie nas na tym właśnie „odcinku frontu”? Za dodatkowe łaski, które dla nas przygotował, za specjalnych Wspomożycieli, za okazję do apostolstwa na rzecz dusz zagrożonych…? Podziękować nie za zło, którym są pokusy i ataki piekła zbuntowanego przeciw Bogu, lecz za dobro już wypracowane przy pomocy Jego łaski, a także za dobro przyszłe, nawet wieczne!

Dziękujmy więc, walczmy (na tę walkę z serca błogosławię w Imię Pańskie), ufajmy, że nigdy krzyż nie będzie za ciężki, a ataki piekła nie przekroczą ani o włos granicy przez Boga zakreślonej. Wszystko DLA WIĘKSZEJ CHWAŁY BOGA I POŻYTKU DUSZ!

Reklamy

19 odpowiedzi na „Walka z duchem bluźnierstw-opracował ks Adam Skwarczyński

  1. Dariusz pisze:

    Dziękuje. Myślałem że potrzebuje psychiatry. Gdybym nie zwrócił uwagi na to że bluźnierstwa mam jak jestem w kościele lub modlę się. Szczególnie za osobę która straciła wiarę

  2. Kasia pisze:

    Cieszę się,że wreszcie znalazłam odpowiedż na moje wątpliwości.W końcu upewniłam sie,że moja walka duchowa,choć trwa tak długo idzie we właściwym kierunku i że to właśnie jest walka duchowa,a nie coś innego.Otrzymałam tak wiele łask za pośrednictwem Matki Najświętszej i widzę,że Ona ciągle mnie prowadzi,chociaż czasami upadam.Dziękuję za tę stronę,na którą trafiłam dzięki odkryciu wspólnoty O.Daniela z Czatachowej.Mam więcej pytań dotyczących moich lęków,które trwają od dzieciństwa.Dzięki przeczytanym tutaj poradom już wiem,że ja także potrzebuję pomocy.To na pewno nie przypadek,że trafiłam na tę stronę-w życiu chrześcijanina nie ma przypadków.Zmagam się z moimi nocnymi i dziennymi lękami oraz natarczywymi myślami od wielu lat.Myślałam,że to dziecięce lęki,że z tego wyrosnę,że to może jakaś nerwica natręctw lub jakiś rodzaj fobii społecznej.Przeczytałam pytania w spowiedzi furtkowej i na przynajmniej 10 odpowiedziałam -tak.Nie miałam pojęcia,że w naszych czasach jest tak wiele zagrożeń.Chciałabym uchronić przed nimi moją rodzinę(jestem mężatką i mam dzieci).Od dłuższego czasu słucham spotkań modlitewnych wspólnoty O.Daniela-bardzo wiele wnoszą w moje życie,próbuję przekonać do nich moich bliskich i znajomych,również przez facebook.Wraz z córkami byłam na lipcowym spotkaniu w Olsztynie-bardzo żałuję,że nie mogę tam jeżdzić,ale chciałabym zaprenumerować ich miesięcznik : Ogień Jezusa-jeden egzemplarz już mam i przekazałam go innym do czytania,jak również kalendarz.Bardzo proszę o odpowiedż,ponieważ nie mam kierownika duchowego,choc staram sie co m-c przystępować do Sakramentu Pokuty i widzę,że moja wiara wzrasta,ale potrzebuję wsparcia,bo naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiac.W moim środowisku jestem osamotniona w moich zmaganiach.
    Sczęść Boże .Jezu ufam Tobie

    • wobroniewiary pisze:

      Witaj u nas, w naszej „internetowej rodzinie duchowej” 😉

      • Kasia pisze:

        Dziękuję za ciepłe przyjęcie do „internetowej rodziny duchowej” 🙂 . Gdyby nie wasza strona nie wiem,czy udałoby mi się podjąć te tematy-nie należę do ludzi zbyt odważnych.Wydaje mi się,że powinnam porozmawiać z księdzem najlepiej psychologiem,ale nie mam pojęcia gdzie go znależć-mieszkam poza granicami kraju,chociaż jakieś 3 miesiące temu był u nas na zaproszenie naszego polskiego księdza na spotkaniu właśnie ksiądz psycholog z Polski,bardzo podobało mi się to,co mówił,odprawił też Msze Św.właśnie z modlitwą o uzdrowienie-przepiękne przeżycie,ale niestety nawet Spowiedż Św.musiała być błyskawiczna,ponieważ ksiądz ten miał ograniczony czas.Spróbuję więc tutaj nakreślić moje pytania i wątpliwości. W młodości wraz z koleżankami bawiłam się w czytanie horoskopów w gazetach i może nawet częściowo w nie wierzyłam,w sklepie tzw.indyjskim zdarzyło mi się kupić jakieś kadzidełka,taka wtedy była moda:kadzidełka,albo pachnące olejki np.lawendowy do tzw.kominków służące do aromatoterapii.Ponieważ miałam problemy z bólami po prawej str.brzucha ,a lekarze wtedy nie umieli tego zdiagnozować w wieku 14lat byłam z moim tatą-bardzo wierząca osobą-u księdza bioenergoterapeuty,który po Mszy Św.oraz Spowiedzi wziął mnie za rękę i powiedział,że to jest wątroba,przepisał mi też cholesol i solaren na te bóle-są to ziołowe syropy,które przez jakiś czas piłam.Wiele lat póżniej okazało się,że to były kamienie w woreczku żółciowym-po usunięciu woreczka w szpitalu bóle minęły.Jakiś czas jeżdziłam na akupresurę stóp,ponieważ mam problemy z chorobami skóry.Gdy mieszkaliśmy jeszcze w Polsce pewna bardzo miła pani Dr specjalista od noworodków i niemowląt,(już nie pamiętam fachowej nazwy) i nawet bardzo dobry lekarz pediatra przepisywali moim dzieciom leki homeopatyczne,które naprawdę działały bez podawania antybiotyków,sama tez coś zażywałam,a po przeczytaniu artykułu w Rycerzu Niepokalanej-miesięcznika,który prenumeruje mój tato,na temat homeopatii na początku nie mogłam uwierzyć,że może być w tym coś złego-teraz już to wiem i spowiadałam się też z tego,ponieważ słuchałam w internecie wykladów Roberta Tekieli na temat zagrożeń duchowych.Niektórzy śmieją się wprost z tego,że zrobiłam z tego problem i że szukam złego tam ,gdzie go nie ma,że to śmieszne i niedorzeczne.Na szczęście po wyjeżdzie z kraju moje dzieci przestały juz tak bardzo chorować nie używam już żadnych tego typu specyfików oprócz plastrów homeopatycznych,akupresurowych,które mozna kupić w każdej aptece,na chorobę lokomocyjną.W nocy śpie przy zapalonym świetle,poniewaz po zgaszeniu czegos się boję,a w czasie czasami modlitwy nasuwaja się natrętne obrazy i myśli. Zauwazyłam,że za radą ks.Skwarczyńskiego akty strzeliste i oddanie wszystkiego Jezusowi i Matce Bożej bardzo pomaga.
        Prosze o radę jak mam dalej postępować i czy zwrócic się gdzies jeszcze o pomoc i radę.
        Jezu ufam Tobie

  3. Kasia pisze:

    Dziękuję serdecznie,to najbardziej niezwykłe rekolekcje jakie słyszałam w swoim życiu-nie da się tego wyrazić słowami.Wcześniej zapomniałam napisać,że byłam też niechcianym dzieckiem-moja mama chciała usunąć ciążę(wtedy aborcja w Polsce była legalna),a rodzice byli w bardzo trudnej sytuacji materialnej.Jednak miała tak wstrząsający sen z porozrywanym maleńkim dzieckiem na jakimś stole,od którego nie mogła odejść,że obudziła się przerażona i właśnie dzięki temu się urodziłam.Te rekolekcje,jak żadne inne pozwoliły mi wiele zrozumieć.Jeszcze do tego świadectwo Ks.Dominika-coś niesamowitego.Wysłuchałam wszystkiego od A do Z na pewno przekaże to innym.
    Serdeczne Bóg zapłać

    • Daniel D pisze:

      Homeopatia i bioenergoterapia – jak sama nazwa wskazuje „dzaialaja” w oparciu o energie, a energia to obecna nazwa Szatana lub jego Demonow, o ktorych z reszta sie nie mowi (od II Soboru Watykanskiego). W leku homeopatcznym nie ma absolutnie nic poza woda – i wiara ze taki lek ulecza jest rowna akceptacji ze jednak cos lub ktos leczy I wlasnie ten fakt otwiera furtke do dzialania Szatana. Tak samo jest z bio-energio-terapia, usdrowiciel mysli, ze to on ulecza a prawda jest taka, ze czlowiek nie ma takiej mocy. „Ulecza” zawsze Demon, ktory sie podszywa pod bio-energie, ulecza zawsze w zmian za cos. Jest wiele przypadkow kiedy uzdrowiciele slysza glosy, ale ze nie znaja Biblii nie wiedza jakie jest ich zrodlo pochodzenia.Demon moze manipulowac takim uzdrowicielem do woli. Ksiadz – bioenergoterapeuta to juz szczyt osiagniec Demonow.
      Leczy – tylko i wylacznie – wiara w Jezusa Chrystusa, ale czasami cierpienie jest dobre bo prowadzi nas do glebszego poznania albo glebszej wiary.

      Jesli chodzi o to ze masz wrazenie, ze ktos cie obserwuje to tak jest. Popros Jezusa aby sprawil aby to co mowisz, widzisz, myslisz bylo niedostepne Szatanowi. Zwroc sie w swoich myslach bezposrednio do tego kto cie obserwuje ze moca Jezusa nakazujesz mu opuscic to miejsce, cale mieszkanie, caly dom i ulice, a jesli sie sprzeciwi wyslij go moca Jezusa do piekla. Nastepnie pomodl sie za tego Demona – to sprawi ze taki Demon jeszcze bardziej bedzie swiadomy jak daleko jest od Boga. Jezeli wierzysz w Jezusa to automatycznie mozesz posluzyc sie jego autorytetem. Zaden demon, duch czy zaden legion nie oprze sie Jezusowi – jest dkoladnie odwrotnie niz na hollywoodzkich horrorach.
      Bog dopuszcza abys byla obserwowana i byla tego swiadoma – to jest wlasnie test wiary. Zadaj sobie pytanie : bardziej boisz sie tego ze ktos tam jest w ciemnym rogu czy bardziej wierzysz, ze Bog chroni cie. Biblia jasno mowi, ze masz do dyspozycji 2 legiony aniolow (12tys). Tylko brak wiedzy o tym sprawia, ze czujesz strach.

      Nastepnym razem zgas swiatlo i czekaj.Zasniesz, ale pewnie obudzisz sie w srodku nocy z wrazeniem ze ktos tu jest,Otworz oczy, patrz przed siebie i w myslach przywolaj jasnosc, jasnosc Jezusa ktora wypelnia caly pokoj.

      „Chociazbym szedl przez doline ciemna, zla sie nie ulekne bo Ty jestes ze mna”.

  4. Monika pisze:

    Dziękuję za artykuł. Trafiłam na niego przypadkiem i był odpowiedzią na pytania, które mnie nurtowały. Równocześnie proszę o modlitwę za mnie

  5. Joanna pisze:

    Kasia, ja śpię z Różańcem na ręce, oczywiście codziennie pamiętam o modlitwie Różańcowej.
    I spokojnie gaszę światło. Z resztą nawet w dzień śpię z Różańcem. Gdyby ktoś przez przypadek pytał – nigdy nie wiadomo gdzie człowiek się znajdzie – mowię po prostu, że budzę się czasami i modlę się, więc nie muszę szukać. I tak już będzie zawsze.
    A krzyżyk w ręce trzymam i z tą dłonią zaciśniętą budzę się, tylko kilka razy przez parę lat zerwał się, ale krzyżyk był w ręce. Jak będziesz uważać trochę to nie zniszczysz Różańca, przyzwyczaisz się.
    Mnie zawsze pomaga Anioł Stróż – poproszony oddziela, tak jakby przeciągnął niewidzialną ścianę między tym złem-nienawiścią a mną, daje się to wyczuć w sposób fizyczny i potem jest spokój.
    Przed samym snem oddaj Cześć Trójcy przenajświętszej i Najświętszej Maryi Pannie, i nie bój się,
    ja to pocieszam się, że jest ok. bo ‚swego się nie rusza’ – więc do swoich mnie nie zalicza, ale co przeszłam…
    A dzisiaj łatwiej znależć igłę w stogu siana niż księdza…
    Pozdrawiam serdecznie, Szczęść Boże.

    • Maggie pisze:

      @Joanna:
      …”dzis łatwiej znaleźć igle w stogu siana niż księdza „…. ?????

      Mamy sie modlić za księży i o powołania, a nie utyskiwac.
      Księża są ludźmi, a modlitwa można i trzeba ich wesprzeć – zostawiamy mnóstwo „wirusa” brudu w konfesjonale, więc księży tym bardziej otaczajmy modlitwa….

      Jezus jest Panem!

      • Joanna pisze:

        Zyję za granicą, raz bliżej, raz dalej, więc zrozum, czasami tak jak Kasia w biegu złapię,
        A czasami to trzeba dobrze pomodlić się o takiego księdza na swojej drodze,
        Nawiązałam do tego co pisała Kasia, w Polsce zawsze był luksus pod tym względem, może jeszcze Włochy, ale dalej to trzeba na godzinę i minutę umawiać się, i jeśli ma czas…
        Albo 2 x w roku przed świętami mają dyżur bardziej ciągły, ale i chętnych jest więcej,
        Ja w Polsce raczej nie bywam, marzę na razie. Kiedyś miałam ochotę pojechać choćby po to aby się wyspowiadać …

      • Daniel D pisze:

        Zapraszam do Azji gdzie slowo „ksiadz” nawet nie jest znane, ze nie wspomne o Jezusie.

  6. Kasia pisze:

    Do Joanny i Maggie:dziękuje wam bardzo za wasze wpisy,bo dzięki nim chciałabym podzielić sie z wami i oczywiście z rodzinką WOWiT-ową zmianami jakie zaszły w moim zyciu. Zgadzam się z Joanną,że modlitwa jest najlepszym lekarstwem i pomocą we wszelkich przeciwnościach i problemach,a życie wiarą jest o wiele łatwiejsze.Myślę Joasiu,że w kraju ,w którym ty mieszkasz jest trudniej,a w tym ,w którym mieszkam ja łatwiej.Mamy to szczęście mieć świetnego ,polskiego księdza,który spowiada przed każdą Mszą Świętą,nasze dzieci bardzo go lubią i nawet mój mąż niedowiarek,który nazywa mnie moherowym berecikiem również bardzo go lubi i chętnie słucha,co ogromnie mnie cieszy.Natomiast to raczej ja miałam problem ze spowiedzią tzn,z dobrym przygotowaniem się do tego Sakramentu,ale gdy prosimy,to otrzymujemy,a gdy szukamy,to znajdujemy 🙂 .Wysłuchałam juz wiele pięknych świadectw,przeczytałam sporo książek m,in. książkę o objawieniach Cataliny Rivas na temat tego,co dzieje sie podczas Eucharystii i Spowiedzi Św-gorąco polecam,jest też w internecie spektakl teatralny pt.Tajemnice Eucharystii.Zgadzam sie też z Maggie i myślę,że nawet mamy obowiązek wspierać naszych kapłanów modlitwą,ponieważ ich posługa,szczególnie poza granicami kraju naprawdę nie jest łatwa,a nawet boję sie pomyśleć,co by było ,gdyby ich zabrakło.Joasiu jesli tylko możesz spróbuj wziąć udział w spotkaniach wspólnoty Odnowy w Duchu Św.MiMJ,teraz są transmitowane na żywo przez internet.W wakacje byliśmy na 3ech spotkaniach i były to najlepsze i najważniejsze wydarzenia tych wakacji,niesamowite przeżycia,a najpiękniejsza jest właśnie modlitwa uwielbienia podczas adoracji Najśw.Sakramentu.Niestety teraz moge brać udział już tylko przez internet i tez jest super,ale nie zawsze mam warunki żeby sie skupić i spokojnie słuchać.W moim środowisku zarówno w Polsce,jak i tutaj widzę nieco ironiczne uśmiechy i słysze komentarze typu:po co się tyle modlić,żadna przesada nie jest dobra,moherowy beret itp,tyle,że teraz wcale mnie to nie zraża.Dotarło do mnie jak mała i słaba była moja wiara i jak bardzo my niedzielni katolicy lekceważymy sobie te wiarę,jak mało o niej wiemy,nie czytamy Biblii,nie poszerzamy naszej wiedzy,a Bóg cały czas nas szuka i używa róznych sposobów,żeby zwrócić na siebie naszą uwagę.Dzięki mojej ulubionej wspólnocie MiMJ,dzięki tym spotkaniom,modlitwom,dzięki tej stronie zrozumiałam tez jak wazna jest modlitwa wstawiennicza i wzajemna ,kiedy my modlimy sie za innych i inni modlą sie za nas w rodzinach,wspólnotach,kościołach. Muszę jeszcze napisać o młodzieży jeżdżącej na te spotkania-wspaniali,młodzi ludzie-chciałabym tak właśnie wychowac nasze dzieci .
    Chwalę Ciebie Jezu i uwielbiam…

  7. Karolina pisze:

    Chwała Bogu, od dosc dawna mam problem z bluznierstwami i juz dosc dawno temu odkrylam to o czym ksiądz pisze – ze dobrze jest jak najpredzej te bluzniercze mysli od siebie odwowac czy to przy pomocy aktow strzelistych, czy przybrania pokornej pozycji cial i ze faktycznie pomaga ofiarowywanie tych cierpien za grzesznikow.

    Pisze to szczegolnie do tych, ktorzy na tej drodze dodatkowo borykaja sie ze zwatpieniem oraz do tych, ktorzg maja pokuse niedowiarstwa w Bożą pomoc. Ona przyjdzie, bądzcie wytrwali, Pan Jezus obdarzy was wieloma łaskami przez trwanie na tej walce. Widzę sama po sobie jak z czasem ludzka wola ulega wzmocnieniu (niczym mięśnie wskutek treningow na silowni), z czasem czlowiek staje sie prawdziwym siłaczem w walce duchowej. Trwajcie pelni nadziei i ufnosci w Panu, bo jest On Bogiem wiernym, Ktory nikogo z wolajacych Jego Imienia nie oposci.

    „A choćby tysiąc padło u boku twego
    I dziesięć tysięcy po twojej prawicy,
    Ciebie to nie spotka.
    […]
    Bo Pan jest twoją ucieczką,
    Za obrońcę wziąłeś Najwyższego” (fragment Psalmu 91).

  8. ella pisze:

    Mi przeszkadzal podczas Nowenny Pompejanskiej. Za kazdym razem gdy bluznil wracalam do poczatku tajemnicy ktora akurat odmawialam i zaczynalam od poczatku, zdarzalo sie ze kazdy rozaniec bardzo sie przeciagal ale ja sie z tego cieszylam 🙂 i tak jedna tajemnica miala czasem 20 zdrowasiek, ja sie wiecej modle, to on daje sobie spokoj 😉 czasem warto powiedziec mu ze jest zalosny w swoich sztuczkach i zawierzajac Maryi zasmiac mu sie prosto w twarz 🙂
    Drugim sposobem jest opowiedziec mu o Bozym Milosierdziu, z calkowitym cieplem w sercu go podejsc, mowic do niego O milosci Pana Boga jak do dziecka, i kazac mu sie przed NIM poklonic, ucieknie odrazu. Sprawdzone, polecam :))

  9. Smutna pisze:

    Moj problem z myslami ttwa juz bardzo dlugo, od liceum(a mam 30lat).Czasami ten krzyz staje aie bardzo ciezki.Bardzo boje aie tego problemu.Jestem osob.a wierzaca, staram sie byc blisko Boga..Czasami w chwilach trudnej walki mowie Bogu, ze jezeli to jest pewien rodzaj krzyza czy oczyszczania sie na ziemi to z miloscia przyjmuje ten krzyz i bede starala sie go ofiarowywac..najgorsze ze nie mam pewnosci.a moze powinnam udac sie do egzorcysty.a tak bardzo sie boje.W zyciu nie obejrzalabym zadnego filmu o tej tematyce.a sama mysl pojscia do takiego ks.napelnia mnie ogromnym strachem.bardzo chcialabym miec pewnosc ze te mysli to pewien rodzaj laski dla mnie..

    • wobroniewiary pisze:

      Nie bój się iść do księdza.
      Zapewniam Cię, że nie jesteś opętana, tylko dręczona. Jedna modlitwa, zwykła modlitwa i możesz być szczęśliwa 🙂
      Idź, nie zwlekaj. I nie musi to być egzorcysta.
      Najpierw powiedz o tym w konfesjonale i modlitwa każdego kapłana Ci pomoże 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s