M. Więczkowska w najnowszym numerze „Któż jak Bóg” – magiczne bransoletki i różańce Shamballa

Artykuł przepisany z najnowszego numeru „Któż jak Bóg” lipiec-sierpień 2016, w dziale: „Katoliku strzeż się”

Magiczne bransoletki i różańce Shamballa

Zapytana przez jedną osobę o zdanie w sprawie popularnych różańców i bransoletek wykona­nych splotem shamballa, posta­nowiłam się im bliżej przyjrzeć i rozważyć, na ile mamy do czy­nienia z zagrożeniem duchowym, a na ile z niepotrzebnym demoni­zowaniem rzeczywistości.

1111Zainspirowana tym pytaniem, przypomniałam sobie swoje do­świadczenia z obserwacji, które zauważyłam w różnych środowiskach. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich lat spo­rą popularność zdobyły wspomniane kolorowe różańce w formie bransole­tek na rękę. Noszą je zarówno kobiety, mężczyźni, jak i młodzież, a nawet nie­świadome zagrożenia siostry zakonne, czy też kapłani.

Nie wszystko Boże, co…
Dla osób wierzących i praktykują­cych jest czymś normalnym posługi­wanie się określonymi dewocjonaliami w czasie modlitwy. Wśród różnych po­pularnych form różańca na rękę niestety znajdują się także i różańce wykona­ne splotem shamballa, dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na dewo­cjonalia, którymi się posługujemy, czy też, w dobrej wierze, obdarowujemy nimi innych.

Przede wszystkim powinno naby­wać się je z pewnego źródła, najlepiej aby były wykonane przez siostry za­konne lub zakupione w sklepie z de­wocjonaliami katolickimi (oczywiście bez splotu shamballa). Na pewno nie należy kupować różańców niepewnego pochodzenia czy źródła. Przy zakupie należy zwracać uwagę na ich wygląd i zawarte symbole. Być może znajdują się na nich napisy w języku, którego nie znamy – takich różańców lepiej nie używać, aby nie narażać się duchowo.

Warto pamiętać, że każda wspól­nota religijna wpływa na siebie rów­nież duchowo poprzez używane de­wocjonalia, symbolikę oraz łączność. Przedmioty nieznanego pochodzenia mogą być zainfekowane duchowo, poddawane w jakimś kulcie odpowiednim rytuałom. A czym jest kult, jeśli nie zewnętrznym wyrażeniem wewnętrznej intencji? Warto pamiętać, że demony imitują kult. Traktują sym­bolikę, jej zewnętrzną stronę, bardzo poważnie. Możemy spotkać się z pro­fanacją sacrum nie tylko w satanizmie ale również np. w różnych nurtach wschodniej mistyki oraz duchowości New Age. Praktyka egzorcystów mo­głaby nam służyć tutaj wieloma takimi przykładami. W związku z tym, należy zastanowić się i odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań. Z jakiego nurtu światopoglądowego wywodzą się przedmioty, których używamy, co one oznaczają, jakie mogą nieść ze sobą zag­rożenia natury duchowej?

Tybetańska tajemnica Shamballa
Na wstępie naszych krótkich roz­ważań przyjrzyjmy się, czym jest wspomniana Shamballa. W Azji sło­wo „shamballa” otoczone jest ogromną czcią i nie wymawia się go bez specjal­nej potrzeby. Natomiast w sanskrycie, w którym zapisano większość religij­nej i filozoficznej literatury indyjskiej, „shamballa” oznacza „coś co przyciąga”, „bezpieczne schronienie”, „raj”, „miej­sce spokoju i ciszy”. Według wierzeń buddystów, Shamballa (nazywana też Agharta) to kraina, do której wejście spowijają gęste mgły. Choć nie ma jej na żadnej mapie, leży podobno pośród naj­wyższych, himalajskich szczytów. Jako miejsce ma ona wymiar fizyczny, jako zawartość – czysto umysłowy, duchowy. Shamballa to przestrzeń bytów ducho­wych o czystej karmie, które w proce­sie reinkarnacji nie muszą odradzać się w fizycznej postaci. Tam medytują, pogłębiając swoje duchowe praktyki i czuwając nad losami ludzkości.

Władca krainy Shamballa określany jako Budda Maitrej – Król Świata, po­trafi ujawniać się w umysłach ludzi na poziomie podświadomości. W szcze­gólnych momentach ewolucji świata wskazuje swoim wyznawcom drogę wyznaczaną przez miłość, altruizm i współczucie. Krótko to podsumowu­jąc, Shamballa uważana jest w Tybecie za miejsce, gdzie bytują doskonałe istoty, które kierują ewolucją ludzko­ści. Dlatego bransoletki Shamballa są wyznacznikiem konkretnej filozofii, zachętą do wstępowania na drogę mistycyzmu, która będzie prowadziła do rozwoju duchowego według tradycji tybetańskiej. Shamballa powiązana jest również z zaawansowaną praktyką me­dytacyjną: Kalaczakrą, czyli „kołem czasu”. Nauka Kalaczakry to traktaty na temat więzi łączącej człowieka ze wszechświatem oraz metod prowadzą­cych do uzyskania harmonii w kosmo­sie, rozpuszczenia tego co materialne. Tajemny poziom Kalaczakry obejmuje pełne studiowanie i praktykę tantry, czyli medytację.

Ezoteryczno-okultystyczne powiązania
Do początku XX wieku w świecie zachodnim przekaz o historii Sham­balla – Agharcie pozostawał legendą. Historie o jej istnieniu przetoczyły się przez Europę wraz z publikacjami F. Ossendowskiego czy M. Rericha, lecz dowody w tej sprawie pozostały niewy­obrażalnie nieuchwytne, czy wręcz nie­osiągalne. Można się było spodziewać, że w epoce racjonalizmu i materializmu podobne relacje zostaną zepchnięte na margines jako fantazja, którą należy ustawić w jednym szeregu z innymi ta­jemnicami, w tym z historiami zaginio­nych lądów jak Atlantyda, o której sze­rzej pisałam przy Pierścieniu Atlantów. Jednak przez cały czas zainteresowanie i zgłębianie nauki o mitycznej krainie cieszyło się dużą popularnością między innymi w środowiskach okultystów np. J. A. Saint Yvesa, teozofów H. Bławatksa, R. Steinera, a nawet nazistów, w tym sa­mego Hitlera. Do dzisiaj pamięć o tych duchowościach w pewnych kręgach światopoglądowych jest wciąż aktualna

Komercjalizacja tradycji Shamballa
Współcześnie omawiane bransoletki powiązane są z mistycyzmem tybetań­skim oraz szeroko rozumianą ezoteryką; podobno mają one również właściwości lecznicze i zapewniają posiadaczowi do­bre samopoczucie. Według wyznawców mistyki tybetańskiej, mądrość tradycji Shamballa może działać także poprzez artystów, wojskowych czy nawet polity­ków. Dlatego bransoletki cieszą się du­żą popularnością szczególnie w show biznesie. Noszą je nie tylko celebryci, ale i osoby, które wzorują się na tym co modne, nie zwracając czasem uwagi na ideologię i przesłanie. Znani celebry­ci, gwiazdy show-biznesu i mody, jak np. Karl Lagerfeld, Beyonce, Jay-Z czy Chris Brown są żywymi reklamami tych bransoletek, gdyż zakładają je na wiele publicznych spotkań. Wszyscy oni no­szą bransoletki Shamballa nie tylko by modnie wyglądać, ale także by podkre­ślić swoją osobistą duchowość.

Do spopularyzowania i przypo­mnienia tajemnicy Shamballi na dużą skalę przyczynił się Mads Kornerupa z Kopenhagi. To on w 1994 roku zało­żył sklep w Paryżu, w którym rozpoczął tworzenie małych kolekcji bransoletek dla wybranych klientów. W początkach swojej kariery w projektowaniu biżute­rii inspirował się wpływami starożyt­nych Indian i wzorami skandynawskimi. W 2001 roku zaprojektował pierwsze ele­menty bransoletek Shamballi z 18-karatowego złota – specjalnie dla wybranych gwiazd. Kolekcja ta miała swój debiut w Nowym Yorku. Wkrótce potem wpro­wadził swoje bransoletki do Danii, kolek­cja ta, jak sam wyznał, była inspirowana jogą i medytacją tybetańską. W 2004 roku wraz z bratem Mikaelem Mads stworzył markę jubilerską Shamballa Jewels. W chwili obecnej jest to jedna z wiodących marek projektujących bi­żuterię. Ich produkty to „wyjątkowe” połączenie biżuterii i duchowości bud­dyjskiej oraz tybetańskich tradycji, jo­gi i medytacji. Z biegiem lat produk­ty Shamballa ozdobiły wielu klientów, w tym gwiazdy show-biznesu m. in Heidi Klum, Demi Moore, Ashtona Kutchera, Justina Biebera, a nawet sportu, takie jak Michael Jordan czy Michael Schumacher. Na przełomie ostatnich lat powstało wie­le firm, które tworzą repliki Shamballa; praktycznie w każdym sklepie z biżuterią możemy kupić bransoletki ze splotem shamballa. Od kilku lat są one również nieświadomie rozpowszechniane przez środowiska katolickie w formie różań­ców na rękę.

Fałszywe różańce
okładkaZe względu na bardzo atrakcyjny wygląd oraz niewielki koszt, plecione ręcznie z kolorowych koralików i sznur­ka różańce stały się bardzo popularne w środowiskach religijnych. Są one łatwe w wykonaniu, dlatego wiele osób chęt­nie je robi i rozdaje innym, nie zdając sobie sprawy z tego, jaką ideologię w ten sposób propaguje. Omawiane różańce posiadają charakterystyczny splot, nie są to zwykłe supełki, lecz węzły z nit­kami okalającymi koralik. Wiele takich przykładów znajdziemy w internecie, gdy wpiszemy w wyszukiwarkę „różań­ce Shamballa”. Najczęściej jest to bran­soletka na rękę z dziesiątką koralików. Do bransoletki dodawane są katolickie medaliki, jednak jest to bez znaczenia, ponieważ dzięki splotowi shamballa, ró­żaniec posiada w sobie ukrytą symbolikę synkretycznej dalekowschodniej ideolo­gii, która jest mieszanką wielu tradycji, kultur, mitów i legend oraz stawia na równi z pogańskimi bóstwami Jezusa Chrystusa czy modlitwę maryjną, jaką jest różaniec.

Bransoletki ze splotem shamballa w buddyzmie są używane do mantrowania, są też symbolem koła narodzin i śmierci, służą do odliczania mantr czy pokłonów. Niektórzy przypisują zna­czenie także kolorom i rodzajom ko­rali, z których je wykonano. Podstawą biżuterii ze splotem shamballa jest syn-kretyczna duchowość mistyczna, a nie duchowość katolicka. Dlatego przy wy­borze różańca warto wiedzieć, jaki świa­topogląd za nim stoi, kogo chcemy czcić i promować: Jezusa Chrystusa i Maryję czy jakieś nieokreślone bóstwo.

Zagrożenie duchowe czy przyjaźń z Jezusem Chrystusem – wybór należy do Ciebie

Jeżeli jesteśmy posiadaczami takich różańców, trzeba się dobrze zastanowić nad tym, co z nimi zrobić, jeśli mają one wspomniany splot. Ja jestem zwolennicz­ką usunięcia wszystkiego, co ma choćby cień zagrożenia duchowego. Jednak każ­dy musi to rozważyć sam, we własnym sercu. Po pierwsze należy zwrócić tutaj uwagę, jak wygląda połączenie sfery sac­rum z profanum codziennego życia. Czy wprowadzenie do naszych środowisk bransoletek Shamballa nie przyczynia się przypadkiem do deprecjacji sym­boli i czynności zarezerwowanych dla życia religijnego, duchowego, a także modlitwy? W takiej sytuacji różaniec na rękę w niektórych sytuacjach stał się po prostu ozdobą. Być może komuś zależy właśnie na tym, aby dewocjonaliów nie traktować jako sacrum, a jedynie ozdobę. Zastanawiając się nad obserwowa­nym zjawiskiem, można zauważyć, że z jednej strony zapominany o istnieniu złego ducha w świecie, tym samym po­zwalając mu działać, a z drugiej zaś strony może mi zaraz ktoś zarzucić, że próbuję wszystko demonizować. Ale nie o to tu przecież chodzi; św. Paweł poucza nas: „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (ITes 5,22). W swoim liście Apostoł zachęca nas do czujności i roz­tropności oraz do rozeznawania duchów, czy pochodzą one od Boga, czy też od Szatana. W praktyce nie jest to proste, ani oczywiste. Współczesny człowiek, często zagubiony i pochłonięty sprawami ma­terialnymi, nie ma czasu na pogłębiony rozwój duchowy. A tam, gdzie jest pust­ka duchowa, wchodzi współczesny świat, którego władcą jest diabeł – z tym, co ma­mi i oszukuje – zwodząc i przedstawiając siebie jako anioła światłości. Wiele osób, mimo, że jest ochrzczonych, wchodzi w praktyki i działania, które są sprzeczne z chrześcijaństwem i nie dadzą się z nim pogodzić. Dawnej, gdy zwalczano chrześ­cijaństwo i nakłaniano chrześcijan do wy­rzeczenia się Chrystusa, często zmuszano, a nawet stosowano przemoc wobec nich. Dzisiaj uczy się ich podstępem wyrzekać się Chrystusa, a czyni się to tak, by nie stwarzać pozoru, że się ich od Chrystusa oddala – min. poprzez media, kulturę masową czy panującą modę – również w postaci bransoletki Shamballa. Dlatego na zakończenie chciałabym przytoczyć słowa z Pisma Świętego, w którym ma­my szukać odpowiedzi na nurtujące nas pytania: „Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom, dobrze bowiem jest wzmacniać serce łaską, a nie pokarmami, które nie przynoszą korzyści tym, co się o nie ubiegają” (Hbr 13,9).
Małgorzata Więczkowska

*****
Link do wpisu z komentarzami: M. Więczkowska w najnowszym numerze „Któż jak Bóg” – magiczne bransoletki i różańce Shamballa

Reklamy