Ks. prof. dr hab. Aleksander Posacki SJ – Pomiędzy Bestią a Barankiem.

Pomiędzy Bestią a Barankiem

Czy bezosobowe przedmioty i żywioły tego świata oddziałują negatywnie na duszę i ciało człowieka? I czy rzeczywiście chodzi tu tylko o siły bezosobowe?

Fetyszyzm i fatalizm

Światopoglądy fetyszystyczne upatrują „boską” siłę w przedmiotach, czczą świat przedmiotowy, materialny. Światopoglądy fatalistyczne natomiast wskazują na absolutną siłę i oparcie w pewnych materialnych żywiołach kosmosu, w siłach bezosobowych, którym trzeba się z konieczności – jako siłom „boskim” i na sposób religijny – podporządkować.
Obydwa światopoglądy sprzeciwiają się personalistycznej, a szczególnie chrześcijańskiej wizji świata. Zakładają bowiem swoiste zawierzenie bezosobowym, a nawet materialnym siłom.
Fetyszyzm jest powiązany z fatalizmem, bo przeważnie używa talizmanów i amuletów, przez które działają siły czy energie kosmiczne.
Fatalizm łączy się z kolei z ideą „przeznaczenia” i wróżbiarstwem. Mimo intelektualnych błędów już dawno przezwyciężonych przez chrześcijaństwo, są to spójne systemy, które utrwalają niewolę ducha, są czymś więcej niż tylko przemyśleniami ludzkimi.
Światopoglądy te są na pozór bardzo spójne, ale jednocześnie bardzo natarczywe i gwałcące wolność. Wolność człowieka, ale też wolność Boga. Dlatego właśnie są tak bardzo antypersonalistyczne.
Wciąż jednak powracają w różnych, a nawet niezliczonych formach. A jeśli połączyć to z magicznym myśleniem, z duchem legalizmu, strachu, bojaźni – wcale nie Bożej, to wtedy wychodzi istna mieszanka wybuchowa.
I bywa że wszystko tak bardzo się kumuluje, iż może przygnieść do tego stopnia, że odreagowanie przychodzi nawet w postaci choroby psychicznej. Ponieważ mamy tu do czynienia z niszczeniem spójności naszej wiary, czasami też pojawiają się zniewolenia demoniczne, bo nie mówimy tu tylko o zwykłych intelektualnych błędach, ale także o grzechach. I to dużego formatu.

Amulety i talizmany

Fetysze jako amulety i talizmany były masowo używane przez pogan, szczególnie przez Chaldejczyków i Asyryjczyków, skąd zostały zapożyczone także przez Żydów.
Stary Testament zabraniał wszelkiej magii, w tym również używania amuletów (Wj 22, 28; Kpł 20, 27; Pwt 18, 10-11), lecz mimo to Izraelici z nich korzystali (Rdz 35, 4; Ps 3, 18). Chrześcijaństwo, które rozwijało się wśród ludów pogańskich, nie zdołało całkowicie usunąć wiary w amulety, jakkolwiek wiele przedmiotów służących za amulet wypełniło nową treścią.
Przeciw wierze w amulety Kościół występował na synodach w Laodycei (344-363), w Akwizgranie (789 r.) i we Frankfurcie nad Menem (794 r.). Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że jest „naganne noszenie amuletów” (2117), stwierdza, że „zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, np. gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon [Mt 23, 16-22] – oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają” (2111).
Korzystanie z fetyszów magicznych jest traktowane dziś (podobnie jak od początku w religioznawstwie bazującym na oświeceniowym redukcjonizmie) jako przesąd czy zabobon. Przesąd dotyczy rozumu, zabobon – woli.
Przesąd dotyczy „błędu” (filozofii), zabobon „grzechu” (teologii). Fetyszyzm i fatalizm są jednym i drugim. Brak tego rozróżnienia przyczynia się do lekceważenia tych zagrożeń czy zniewoleń duchowych. Tymczasem słowo „zabobon”, z teologicznego punktu widzenia, nie oznacza przesądu (w sensie całkowitego braku racjonalności czy realizmu).
Przykładowo, typowe dla magii realne „układanie się z duchami” (św. Tomasz z Akwinu) posiada strukturę rozumną, gdyż zakłada racjonalny system znaków i symboli w komunikacji z nimi.
Zabobon to fałszywa orientacja ducha. To jest realistyczne i poważne. Według Tomasza z Akwinu (Summa teologiczna, 2-2, q. 94, a. 1-2), zabobon to niewłaściwa postawa religijna owocująca grzechem idolatrii, który otwiera na ingerencje demoniczne – jak np. magia. W tym sensie z chrześcijańskiego punktu widzenia oznacza grzech bałwochwalstwa, czyli idolatrii.

Paranormalne oddziaływanie

Współczesna parapsychologia i psychotronika potwierdzają działanie przedmiotów materialnych w magii oraz parapsychologii (psychometria, punkt kontaktowy, medialny punkt oparcia), wyjaśniając je mechanizmem tzw. bioinformacji (tym samym, który działa rzekomo w bioenergoterapii).
Odwieczna praktyka egzorcystyczna Kościoła dotyczy z tej racji również egzorcyzmu przedmiotów (w tym także miejsc), a nie tylko osób (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1673).
Przedmiot oddziałuje dlatego, że staje się zmaterializowanym symbolem, znakiem przynależności człowieka do określonego świata duchowego. Stąd tego rodzaju symbolika w świecie przedmiotów jest czymś realistycznym i ma ścisły związek z doświadczeniem inicjacji, czyli dobrowolnym otwarciem na duchowy świat. Oznacza też konkretne zaproszenie, a nawet przywoływanie określonych mocy duchowych do własnego życia.
Jakich mocy? Według znawcy okultyzmu niemieckiego i doświadczonego duszpasterza, który przebadał tysiące ludzi, dr. Kurta Kocha, magia (jako swoista „religia diabła”) usiłuje wszędzie „kopiować świat wiary taki, jaki jest omawiany w Biblii.
Istnieje liturgia związana z magią, która jest odpowiednikiem właściwego sposobu oddawania czci Bogu objawionemu w Piśmie Świętym. Tak jak akt czci Boga składa się z pewnych elementów, tak również z podobnych elementów zbudowany jest akt magii” (K. Koch, „Pomiędzy wiarą a okultyzmem”).
Według K. Kocha, istnieją cztery zasadnicze składniki, które są konieczne do zaistnienia aktu magii: przywoływanie, zaklinanie, symboliczny akt, użycie fetyszu; np. symboliczny akt podkreśla i popiera zaklęcie, imitując takie biblijne czy liturgiczne czynności, jak nałożenie rąk lub klęczenie.
Posługiwanie się fetyszem, tj. magicznie naładowanym obiektem, odpowiada być może posługiwaniu się wodą w czasie chrztu oraz chlebem i winem w przypadku Wieczerzy Pańskiej. Jakikolwiek przedmiot, który został poddany magicznemu zaklęciu i w ten sposób magicznie naładowany, może być użyty jako fetysz.
Niebezpieczeństwo duchowe związane z tymi praktykami świetnie znają katoliccy egzorcyści (pisał o tym wiele czołowy egzorcysta ks. Gabriel Amorth).
Pomimo tych argumentacji i ostrzeżeń wielu chrześcijan korzysta z fetyszy w postaci amuletów i talizmanów, noszonych „na szczęście” lub w celu obrony przed „złymi energiami”.
Nie mają pojęcia, że dokonują poważnego aktu kontrinicjacji (na biegunie przeciwnym inicjacji chrzcielnej), w którym głupota (przesąd) miesza się z grzechem idolatrii (zabobon). Przykładem jest plaga noszenia pierścienia Atlantów, która szerzy się także wśród naiwnych katolików.
Według K. Kocha, magia (jako swoista „religia diabła”) usiłuje wszędzie kopiować świat wiary taki, jaki jest omawiany w Biblii. Fetysze to imitacje świętych znaków naszej wiary, które nigdy nie działają własną mocą, ale wskazują na Boga, bez którego nic nie mogą.
Takim właśnie fetyszem, talizmanem i amuletem jest właśnie, ciągle modny w Polsce, pierścień Atlantów, a jego noszenie to głupota i grzech jednocześnie (pomijając fakt, że sama głupota może być grzechem).
Jeżeli zaś popełnia się grzech idolatrii i pieczętuje się go poprzez intymne symboliczne działania (a noszenie pierścienia na palcu jest działaniem intymnym na poziomie serca), to przywołuje się nie błogosławieństwo, lecz przekleństwo, w biblijnym sensie tego słowa.
Ktoś może zdobyć bogactwa, wygrać na loterii czy stać się sławny. Pozornie wszystko jest w porządku. Dopiero gdy np. w niewyjaśnionych okolicznościach czy w wypadku ginie mu bliska osoba, pojawia się pytanie: Dlaczego to się stało? Kto za tym stoi? Na pewno nikt, komu zależy na ludzkim szczęściu. Przekleństwo w końcu się odkryje, ale często bywa już wtedy za późno. Człowiek staje się ofiarą Wroga Zbawienia, staje się łupem zwodniczej przebiegłości śmiertelnego „wroga natury ludzkiej” (św. Ignacy Loyola).
Amulety i talizmany są przyczyną nieszczęść, ponieważ ich noszenie (przyjęcie do serca) jest wyrazem grzechu idolatrii, kontrinicjacji, niewierności czy zdrady. Mówi o tym wyraźnie Apokalipsa, której istotą – jak zauważa wielki teolog i komentator tego dzieła, jakim jest ks. Hans Urs von Balthasar – jest ostateczny i jednoznaczny wybór Boga w Chrystusie.
Wybór Baranka przeciwko Bestii musi być jasny i wyraźny, także w przestrzeni symbolicznej. Wyraża się to w opozycji znaków świętych i nieświętych. W wizjach Apokalipsy widzimy dwoistość symboliki sakralnej i profanicznej. Albo ktoś jest opieczętowany świętym znakiem Boga-Baranka na czole (Ap 7, 3), a wtedy kary Boże (nieszczęścia, przekleństwa, potępienie) nie mogą mu wyrządzić żadnej szkody, albo zamiast tego znaku ma symboliczne znamię Bestii „na prawej ręce lub na czole” (Ap 13, 16) i wtedy ginie razem z Bestią (Ap 19, 20). Jest to symboliczny język alternatywy czy też wyboru duchowego, o którym mówi Ignacy Loyola w swoich „Ćwiczeniach duchowych”.
Jak pisze Balthasar, „w całej Apokalipsie widoczny jest niewątpliwie podział, zgromadzenie dwóch obozów wojska przed stoczeniem ostatniej bitwy (…). W tym końcowym objawieniu chrześcijanin powinien realistycznie spojrzeć w oczy rzeczywistości, że znajduje się pośrodku walczących ze sobą wyższych od niego mocy (…), jednak walka ta nie toczy się gdzieś ponad jego głową i nie wolno mu oczekiwać jej wyniku w postawie neutralności. Wymaga ona również jego osobistej decyzji: jeżeli opowie się za Bogiem, wtedy Bóg uczyni go uczestnikiem swego zwycięstwa, które odnosi w Jezusie Chrystusie” (H. Urs von Balthasar, „Księga Baranka. Medytacje nad Apokalipsą św. Jana”, wyd. WAM, Kraków 2005, s. 102-103).

Ks. prof. dr hab. Aleksander Posacki SJ
Źródło: http://www.naszdziennik.pl/mysl/13970,pomiedzy-bestia-a-barankiem.html

6 odpowiedzi na „Ks. prof. dr hab. Aleksander Posacki SJ – Pomiędzy Bestią a Barankiem.

  1. Jeremiasz pisze:

    Ciekawy artykuł.
    Nasuwa mi się jednak pytanie: czy np. gorliwe noszenie krzyżyka albo Matki Boskiej (w formie łańcuszka, sznurka itp.) też nie zakrawa na bałwochwalstwo? Nie mam pojęcia o teologii, możliwe że mieszam pojęcia, ale jednak tak też bywa, że ludzie przyzwyczajeni do noszenia krzyżyka (np. ja) gdy orientują się że zapomnieli go założyć albo zniknął, zaczynają obawiać się, w takim sensie że np. nie będę błogosławiony tego dnia gdy nie założę krzyżyka, że coś mi się nie uda. Jest tak, nieprawdaż? Nie zrównuję tego z noszeniem talizmanów czy fetyszy, bo je zakładamy ewidenentnie „na szczęście”. Natomiast nagły brak naszego poświęconego łańcuszka też wywołuje u niektórych zaniepokojenie.

    • wobroniewiary pisze:

      to nie tyle bałwochwalstwo co takie podejście to niezdrowy fanatyzm 😀
      Samo chcenie noszenia jest dobrym aktem woli a jak się zapomni to można powiedzieć „Panie zapomniałem ale Ty sam mnie chroń”

      Sama nosze i krzyż św. Benedykta, kupiony w Medziugorje a poświęcony przez ks. Jana egzorcystę i obrączkę różaniec i medalik +szkaplerz jakbym zapomniała nałożyć po zdjęciu to nie robiłabym paniki i spokojnie po powrocie do domu nałożyła. Dla Boga liczy się czy chcę nosić czy ostentacyjnie zostawiam, a nie że zapomniałam 😉

  2. piotr pisze:

    ja się kiedyś wstydziłem nosić cudowny medalik teraz nosze cudowny medalik i krzyż
    nie wiem czy robię z siebie Idiotę ale jak przechodzę obok kościoła to czynie znak krzyża nawet jak świątynia jest w dużej odległości

    • Sylwia pisze:

      Piotrze i bardzo dobrze czynisz , niech inni biorą z ciebie przykład ! a Pana Boga można wychwalać w każdej sytuacji .

  3. piotr pisze:

    niech Jezus się mnie nie zawstydzi

    • Maggie pisze:

      @Piotr: nie raz zastanawiam sie, dlaczego cos nie skonczylo sie fatalnie w moim zyciu. Nie bylo chyba dnia abym, nie nosila medalika z Matka Boska Bolesna – niedawno dolaczylam do Niej cudowny medalik, tak, ze 2 sa na jednym lancuszku, ktory jest tak dlugi, ze moge go zdjac w kazdej chwili np na lotnisku itp. Swego czasu przechodzac codzienna kontrole w fabryce, musialam zdejmowac przy wyjsciu „bizuterie”, a wiec i medalik. Noszac medalik trudniej jest zapomniec do kogo przynalezymy.
      W kraju wielokulturowym i wieloreligijnym jest to szczegolnie wazne, bo to nie jest tylko „wisiorek”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s