Kilka informacji w sprawie II pielgrzymki Czytelników do Włoch

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Na początku wpisu chcę przekazać miłą informację, że na prośbę wielu osób program został wzbogacony o Cascię i modlitwę przy grobie św. Rity (w 5-tym dniu pielgrzymki).
Wyjazd do Włoch już za niecały miesiąc, stąd prośba do jadących, aby przesłali do biura swoje pełne dane: imię i nazwisko, adres zameldowania, nr PESEL, nr dowodu osobistego, nr telefonu kontaktowego (kwestia ubezpieczenia). Osoby, które nie wpłaciły zaliczki (jest kilka takich osób) proszę o wpłatę lub maila do mnie o treści „nie jadę” i niech ktoś inny skorzysta z wyjazdu.
Mamy jeszcze 6 wolnych miejsc

Przypomnę program:

Wraz z Biurem Pielgrzymkowo-Turystycznym „Piotr Travel” zapraszamy na II pielgrzymkę „wowitową” do Włoch – do św. Ojca Pio, do św. Michała Archanioła, św. Antoniego i św. Leopolda do Padwy, św. Mikołaja do Bari, do św. Katarzyny do Sieny i do ks. Ruotolo Dolindo w Neapolu, a także do naszej ukochanej Niebieskiej Mamusi  w Loreto i w Pompejach, odwiedzając po drodze Lanciano, Wenecję i kilka innych uroczych miejsc z Pietrelciną i Serracapriolą na czele

Termin: 14-28.07.2018r. /14 dni/
Koszt: 700 zł + 450 Euro

Program:

1 DZIEŃ (14.07): Wyjazd z  Polski w godzinach rannych. Msza Św. na terenie Polski. Przejazd przez Jasną Górę do Czech. Obiadokolacja i nocleg w Hodoninie.

2 DZIEŃ (15.07): Śniadanie i Msza Św. Przejazd przez Austrię – Wiedeń – Kahlenberg – obiadokolacja i  nocleg w ok. Wenecji

3 DZIEŃ (16.07): Śniadanie. Przyjazd do Wenecji, przejazd statkiem turystycznym na Plac św. Marka. Przejazd do Padwy. Następnie zwiedzanie Bazyliki Św. Antoniego w PADWIE modlitwa przy grobie Świętego, przejście do grobu Leopolda Mandicza – patrona Dobrej Spowiedzi. Przejazd na obiadokolację i nocleg.

4 DZIEŃ (17.07): Śniadanie. Przejazd do Sieny, jest  to położone w centrum Toskanii piękne zachowane średniowieczne miasto – Msza św. Przejazd do hotelu. Obiadokolacja i nocleg w okolicach Orvieto

5 DZIEŃ (18.07): Śniadanie. Przejazd do Cascii do św. Rity. Przejazd do Monte Cassino, Msza św. Zwiedzanie Klasztoru św. Benedykta oraz Cmentarza Żołnierzy Polskich. Następnie przejazd do Sanktuarium M.B. w POMPEJACH, zwiedzanie wykopalisk antycznego miasta zasypanego popiołem wulkanicznym. Obiadokolacja i nocleg w okolicy Pompejów.

6 DZIEŃ (19.07): Śniadanie. Msza św. Przejazd do NEAPOLU – zwiedzanie stolicy Kampanii. Nawiedzenie grobu Ojca Dolindo. Tysiąc modlitw nie jest warta tyle, co ten jeden akt oddania się: […] „O Jezu, oddaję Ci się, Ty się tym zajmij!” – powiedział neapolitańskiemu kapłanowi, ojcu Dolindo Ruotolo sam Pan Jezus, zapewniając, że ma ona potężną moc! Czas wolny na kawę w okolicach portu w Neapolu. Obiadokolacja i nocleg.                                                                                                                                                     

7 DZIEŃ (20.07): Śniadanie. Przejazd do Pietrelciny i San Giovanni. Msza Św. w Kościele Antycznym w San Giovanni Rotondo. Po południu Manfredonia Miasto położone we wschodniej części Italii, na Półwyspie Gargano – odpoczynek na plaży. Obiadokolacja i nocleg. Wieczorem wspólny różaniec w Bazylice Św. O. Pio. 

8 DZIEŃ (21.07): Śniadanie. Msza Św. Wycieczka po San Giovanni Rotondo – miasteczka położonego na szlaku pątniczym od VI wieku. Odpoczynek na plaży. Obiadokolacja i nocleg.

9 DZIEŃ (22.07): Śniadanie. Będąc w San Giovanni Rotondo wybierzemy  się do Monte Sant’Angelo, oddalonego o 26 km. Początki tego sanktuarium sięgają V wieku, kiedy objawił się tutaj na górze św. Michał Archanioł – Msza Św.
Wzgórze wznosi się na wysokość 843 metrów n.p.m. Monte Sant’Angelo to ważne centrum kulturalne, można tam zobaczyć Bazylikę, wieżę dzwonniczą, fontannę z figurą Świętego Michała Archanioła. Przejazd na plażę w południe. Obiadokolacja i nocleg.    

10 DZIEŃ (23.07): Śniadanie. Następnie przejazd do Serracapriola, gdzie w konwencie kapucynów znajduje się grób Sługi Bożego – Ojca Matteo, do którego pielgrzymują wierni z całego świata. Wspólna droga krzyżowa. Następnie pobyt na plaży. 

11 DZIEŃ (24.07): Śniadanie. Msza Św. Wyjazd z Półwyspu Gargano, przejazd wzdłuż Adriatyku do Bari – zwiedzanie miasta związanego z królową Boną oraz św. Mikołajem. Zwiedzanie: katedra św. Mikołaja z grobem Świętego i grobem Bony Sforzy, kościół św. Marka, Zamek Fryderyka Szwabskiego, Kolumna Sprawiedliwości – pręgierz. Odpoczynek nad morzem. Obiadokolacja i nocleg.

12 DZIEŃ (25.07): Śniadanie. Przejazd do LANCIANO, gdzie w VIII w. miał miejsce Cud Eucharystyczny. Msza Św. w sanktuarium Cudu Eucharystycznego. Przejazd do Ortony – miasta o bogatej historii, kulturze i sztuce. Spacer po starym mieście o gęstej zabudowie i malowniczych zaułkach. Udamy się do katedry pod wezwaniem św. Tomasza, w której przechowywane są doczesne szczątki Apostoła. W jej wnętrzach zobaczymy obrazy ze scenami z życia świętego Tomasza oraz bogato zdobioną freskami kopułę. Przejazd na obiadokolację i nocleg w Loreto. 

13 DZIEŃ (26.07): Śniadanie. Przejazd do  LORETO, gdzie znajduje się Sanktuarium Santa Casa, miejsce kultu Maryjnego, z tzw. Świętym Domkiem, który jest nazaretańskim domem Maryi. Zwiedzanie Bazyliki. Oraz Cmentarza Żołnierzy Polskich. Po południu odpoczynek nad morzem. Powrót do hotelu obiadokolacja i nocleg w LORETO.                                                                                           

14 DZIEŃ (27.07): Śniadanie. Msza Św. Wyjazd z Loreto do Tarvisio przez San Marino. Obiadokolacja i nocleg w Tarvisio. Jest to miejscowości  turystyczna  położona w Alpach Julijskich w autonomicznym regionie Friuli – Wenecja Julijska, w prowincji Udine, w północno-wschodnich Włoszech, tuż przy granicy ze Słowenią i Austrią. Miejsce te od wieków słynie z tego, że położone jest na styku »świata« romańskiego, germańskiego i słowiańskiego.                                                                               

15  DZIEŃ (28.07): Śniadanie. Wyjazd do Polski. Przyjazd w godzinach wieczornych

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zapisy: na maila jutrzenka2012@gmail.com
Organizator:  www.piotrtravel.pl 

Nadal zbieramy intencje Czytelników na tę pielgrzymkę i informujemy, że we Włoszech w  intencjach Czytelników strony „W obronie wiary” będą sprawowane Msze św.

Reklamy
Opublikowano Aktualności | Otagowano | 7 Komentarzy

16-ta rocznica kanonizacji św. O. Pio. Zbieramy intencje na II pielgrzymkę do Włoch

16 lat temu, w dniu 16 czerwca 2002 r. papież św. Jan Paweł II wyniósł na ołtarze i ogłosił Świętym Ojca Pio, kapucyna z San Giovanni Rotondo.

 Święty Ojcze Pio módl się za nami i wypraszaj nam potrzebne łaski 

16 czerwca o godz. 10 Jan Paweł II przybył na plac św. Piotra, witany owacyjnie przez zgromadzonych. Na początku liturgii prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. José Saraiva Martins CMF poprosił Ojca Świętego o dokonanie kanonizacji Ojca Pio, a następnie mówił o jego duchowości. Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych Papież wypowiedział formułę kanonizacyjną. Setki tysięcy wiernych długimi oklaskami wyrażały radość i wdzięczność Następcy Piotra za ogłoszenie «ubogiego brata, który się modli» świętym Kościoła powszechnego.

W homilii Jan Paweł II ukazał charakterystyczne rysy duchowości i doświadczenia wiary Ojca Pio. Jego życie i misja — powiedział Papież — «świadczą o tym, że gdy trudności i cierpienia są przyjmowane z miłością, stają się uprzywilejowaną drogą świętości». Podczas Mszy św. przyjął I komunię św. Matteo Pio Colella, chłopiec uzdrowiony przed dwoma laty za jego wstawiennictwem.

Uroczystość kanonizacyjną — jedną z największych, jakie się odbyły na placu św. Piotra — zakończyła modlitwa «Anioł Pański». Papież poprzedził ją słowami pozdrowień, skierowanymi m.in. do obecnych na placu przedstawicieli najwyższych władz państwowych Republiki Włoch. Oznajmił też, że liturgiczne wspomnienie św. Ojca Pio obchodzone będzie w Kościele powszechnym 23 września, w dniu jego narodzin dla nieba.

Za miesiąc, w dniach 14-28 lipca odbędzie się II pielgrzymka Czytelników naszej strony do Włoch (główny pobyt to aż 5 dni z noclegiem w San Giovanni Rotondo i wieczornym Różańcem Św. u Padre Pio). Jest jeszcze kilka wolnych miejsc i może ktoś się jeszcze zdecyduje na wyjazd, a pozostali niech wpisują w komentarzach lub wysyłają na maila intencje, które zostaną we Włoszech złożone u św. Ojca Pio. Tam też w San Giovanni Rotondo będzie sprawowana Msza św. w intencji Czytelników naszej strony.

Modlitwa, bardzo często zadawana przez Ojca Pio w charakterze pokuty dla grzeszników

Więcej o pielgrzymce na 100-lecie otrzymania stygmatów i 50-lecie śmierci świętego Ojca Pio: kliknij

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 83 Komentarze

Rekolekcje z o. Józefem Witko OFM: „Błogosławieństwo i przekleństwo”

O godz. 19-00 wystawienie Najświętszego Sakramentu oraz modlitwa uniżenia (leżenia krzyżem) oraz modlitwa o złamanie przekleństw i o uzdrowienie

Zapraszamy do wspólnej modlitwy!
Znajdźmy chwilę czasu, aby uczestniczyć w tych modlitwach.
Módlmy się za siebie nawzajem!

Niedziela
09:30 – Konferencja: Przekleństwa płynące z okultyzmu III – Grzegorz Bacik
11:00 – Msza Święta: Moc błogosławieństwa – modlitwa z nałożeniem rąk

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 5 Komentarzy

Pan Jezus do siostry Medardy: oddajcie się pod opiekę Mego opiekuna św. Józefa!

Ks. Adam Skwarczyński przygotowuje do druku książkę s. Medardy (Zofii Wyskiel) „PRZYPROWADŹ MI DUSZE. Orędzia Trójcy Świętej i Matki Bożej do kapłanów i osób poświęconych Bogu (1943-1971)”

Polećcie Św. Józefowi wszystkie sprawy, a szczególnie poświęcajcie pod jego opiekę wasze rodziny, dzieci, wasze smutki i radości. Proście o wszystko: o świętość, o rzeczy doczesne. 
(…) A gdy serca wasze będą czyste, to z miłością Ja, Niepokalana Matka i św. Józef założymy w waszych domach Nazarety i będziemy mieszkać z wami razem: uświęcimy was, dopomagać wam będziemy w waszych sprawach doczesnych. Życie zmieni się. Tam, gdzie były niesnaski, gdzie Mój wróg piekielny ze swoją złośliwością założył panowanie, nastąpi zgoda i miłość, a wróg będzie starty

31 marca, 1949 r.: Ażeby Serca Nasze były jeszcze ściślej zjednoczone z wami i aby w duszach waszych trwał ciągle Nazaret, oddajcie się pod opiekę Mego opiekuna św. Józefa! Bo tu na ziemi po Miłości do Mojej Matki najwięcej kochałem Swego przybranego ojca, świętego Józefa. [Jeżeli chodzi o Moją miłość do innych świętych] – święty Jan był Mi duszą bratnią, kochałem go dla niewinności jego. Magdalena była echem Mojego Serca, była to lilia wydobyta z bagna. Kochałem ją dla jej wielkiej miłości i dla jej wytrwałości: tam, gdzie Mnie prawie wszyscy opuścili, to jest na Golgocie, wytrwała tylko Matka Moja, Matka Niepokalana przebita mieczem boleści, wytrwał Jan, któremu była dana niewinność, i Magdalena, niewinność odzyskana przez walki i miłość. Te istoty były Mi bardzo drogie. Ale w Wielkiej Chwale Mojej znajduje się Mój najdroższy opiekun, Mój święty ojciec, który strzegł Mnie tu na ziemi jak źrenicy oka swego. Przetrwał takie trudy i takie cierpienia, że równał się z wielkimi męczennikami, chociaż po ludzku nikt o tym nie wiedział, i przez życie swoje był prawie niedoceniony. On przeszedł tu na ziemi Golgotę serca swego. Największą walkę serca zniósł wtedy, gdy jeszcze nie rozumiał zamiarów całej Trójcy Naszej i nie wiedział o tym, że począłem się z Ducha Świętego. Że Niepokalana Matka-Dziewica dała Mi schronienie pod sercem Swoim wraz z aktem woli, że chce zostać Matką Moją, aby „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami” [J 1,14]. Było Naszym zamiarem, aby św. Józef przeszedł tę udrękę, bo to było potrzebne do świętości jego. Przeszedł męczeństwo serca, bo nie wiedział, czy zostawić Niepokalaną Dziewicę, czy odejść. To męczeństwo jego serca było potrzebne także dla tych, którzy są w rozterce ducha, aby przychodzili do niego z ufnością i wypłakali swą duszę przed nim. Kto cierpiał, zrozumie cierpiącego, a kto nie cierpiał, mniej rozumie. Dlatego Ja, Moja Matka Niepokalana, św. Józef i wielu świętych przechodziliśmy wielkie cierpienia, aby każdy, kto cierpi, przychodził do Nas z całą ufnością i był pewien, że go zrozumiemy i wysłuchamy, bo wszystko to przeszliśmy na ziemi.

Św. Józef przeszedł wielką boleść, gdy nie mógł znaleźć miejsca ani dachu nad głową, abym mógł się narodzić i ukazać światu, że jestem Mesjaszem, aby odkupić świat. Dla Mego opiekuna była to tak wielka boleść, gdy chodził od domu do domu, a wszędzie odpowiadano, że nie ma miejsca! Dla wszystkich było miejsce, tylko nie dla Boga-Człowieka. Spotykał się z szyderstwem. Wszędzie było zajęte. A święty opiekun, który patrzył na Moją Matkę, która padała ze zmęczenia, więcej cierpiał przez to, że Ona cierpiała, bo cierpienie drogiej osoby staje się stokroć większe od własnego cierpienia. On, który znał Pisma, który pocieszony był przez Archanioła Gabriela, że z Dziewicy Niepokalanej narodzi się Mesjasz, oczekiwany przez naród izraelski – chciałby dla tego Boga-Człowieka pałace stworzyć, przyjąć Go, aby Go ugościć i radować się ze wszystkimi, że nadszedł czas wielkiego wesela, że oczekiwany Bóg-Człowiek zstąpił na ziemię, aby wyrwać dusze z niewoli grzechu i odkupić świat. W Nazarecie, mimo swego ubóstwa, z Matką Moją Niepokalaną urządzili wszystko i sam własnoręcznie zrobił kolebkę z najpiękniejszego drzewa „setin”. Niepokalana Moja Matka przygotowała i sama utkała pieluszki z najpiękniejszego lnu. Cieszyli się tak wielką radością i przy swoim ubóstwie chcieli wszystko uczynić, aby Bóg-Człowiek, Bóg Dziecię, miało Swoje wygody. Ale rozkaz, aby spełniły się proroctwa, przeszkodził temu i Mój opiekun osiodłał osiołka, wziął tylko najpotrzebniejsze rzeczy i szedł ze swoją Oblubienicą, Niepokalaną Matką Moją, za głosem i rozkazem do Betlejem, gdyż był to czas spisu ludności i jako potomek króla Dawida tam musiał być zapisany. Rozkaz był ziemski, ale był to [równocześnie] rozkaz niebieski, był to rozkaz Nasz, bo miałem się narodzić w największym ubóstwie. Nie w pałacu, gdzie mogłem się narodzić, ale w ubogiej stajence. Bo chciałem, aby żaden biedny, ubogi, nie mógł mieć żalu do Mnie, żem nie znał, co to jest nędza i ubóstwo. Gdy św. Józef szukał mieszkania, wszędzie go odepchnięto. Poszedł za miasto, tam gdzie były szopy. I Moim pałacem była grota pasterzy, a tronem twardy żłób, z którego karmiły się zwierzęta. O wy wszyscy, którzy idziecie drogą ciernistą, w poniżeniu, bierzcie przykład z Mojego opiekuna! Przyjął rozkaz z miłością, z poddaniem się Woli Naszej. Nie pytał Ojca Przedwiecznego: dlaczego tak jest? Nie pytał, dlaczego Syna Swego daje na takie poniżenie? Ale śpiewali razem z Matką Moją radosny hymn w duszach Swoich: „Uwielbiaj, duszo nasza, Pana, i rozradował się duch nasz w Zbawicielu Naszym, w Bogu-Człowieku!” Dawali Nam chwilę obecną, radość w cierpieniu. Dawali Nam to, czego najwięcej pragniemy od człowieka: tej dobrej woli i chwili obecnej, i to Nam wystarcza.

Dusze dobrej woli to dusze zjednoczone ciągle z Nami, to dusze święte. Dusze dobrej woli! Dusze miłujące Nas! Rozmyślajcie często nad cierpieniem Mego opiekuna. Wielbijcie go. Idźcie z miłością do niego jako do ojca i opiekuna. Polećcie mu wszystkie sprawy, a szczególnie poświęcajcie pod jego opiekę wasze rodziny, dzieci, wasze smutki i radości. Proście o wszystko: o świętość, o rzeczy doczesne. Wszak on był Moim opiekunem i troszczył się o rzeczy doczesne, aby Bogu-Człowiekowi dać to, co ojciec ziemski daje: wychować Go i zaopatrzyć Go w rzeczy doczesne. Idźcie do niego z wielką miłością, a Ja dla miłości jego niczego wam nie odmówię! Jak nie mogę niczego Matce Mojej odmówić, tak nie mogę przybranemu ojcu. Niech idą [do niego] wszystkie rodziny z bezwzględną ufnością, niech polecą wychowanie dzieci swoich! On był pierwszym wychowawcą i nauczycielem, bo wychowywał Mnie. Więc wasze dzieci pod strażą jego oka będą rosnąć w niewinności, w mądrości, bo on będzie miał pieczę nad nimi. Idźcie wszyscy ciężko pracujący – on jest szczególnym patronem rzemieślników, robotników w ich pracy. Każdy robotnik powinien czcić Mego opiekuna, mieć w mieszkaniu swoim obraz jego i całej Naszej Rodziny świętej. A gdy przychodzi zmęczony pracą, cierpieniem, gdy widzi ubóstwo w swoim domu, niech z miłością zwróci wzrok na oblicze Mego opiekuna i niech przypomni sobie te słowa, że go uczyniłem „panem i książęciem posiadłości Swoich” [por. Ps 105,21], co znaczy, że ma on nie tylko łaski duchowe, ale i łaski dla życia doczesnego. I każdy, kto by z miłością prosił opiekuna Mego o wszystko, jak wielkie by widział cuda i opiekę nad rodziną i domem swoim!

Gdy cierpicie, idźcie do Józefa! Przypomnijcie Jemu wszystkie cierpienia, które przeszedł. Oto ucieczka do Egiptu, gdy ścigany przez Heroda z ciągłym lękiem szedł przez piaski pustyni, narażony ciągle na utratę życia własnego i całej Naszej Świętej Rodziny. Droga była uciążliwa. Dzikie zwierzęta wyły, stąd strach przed pożarciem przez nie… Brak jedzenia, brak wody… Znużenie… A jednak szedł, ciągle z poddaniem i ciągle z ufnością, że Ojciec Niebieski czuwa nad nimi i z tym przekonaniem, że wypełnia rozkazy Pańskie. W Egipcie nie miał pracy. Obcy kraj, obcy ludzie. Często cała Nasza Rodzina spotykała się z szyderstwem, z wołaniem: „Przybysze, nie macie tu prawa!” Brak pracy jakże bardzo ranił jego serce! Patrzył na taką nędzę i ubóstwo… Wiedział o tym, że jestem Bogiem-Człowiekiem, a nie mógł dać ani Mnie, ani Niepokalanej Matce Mojej nawet tego, co najuboższa rodzina posiada. Była nędza i głód w mieszkaniu Króla nad królami!

Rozmyślajcie jego boleści dalej. Najcięższą boleścią dla serc Mojej Matki i opiekuna była rozłąka, gdy ich zostawiłem samych, a Sam nauczałem przez trzy dni w świątyni. Gdziekolwiek byliśmy, cierpieliśmy razem i cierpienie było słodkie, bo osładzała je miłość, gdyż niebo mieliśmy na ziemi. Ale trzy dni, gdy nie byłem obecny, były okropne! Ta myśl, że może nigdy się nie zobaczymy, że może cierpię porwany… Te wyrzuty [sumienia], że może źle pilnowali Mnie… [Myśl], że może odszedłem od nich, bo nie zasłużyli na to, by mieć Boga pod opieką swoją… To była straszna szarpanina dla ich serc, to było konanie! To było gorsze niż męka Matki przy Mojej śmierci na Golgocie, bo tam Mnie widziała i zgadzała się z Wolą Bożą, ale tu nie mieli Mnie! Podtrzymywała ich tylko Wola Ojca Niebieskiego i tylko [świadomość] tego, że Ojciec Niebieski żąda czegoś, czego oni nie znają. I powtarzali w duszy: „Niech się tak stanie…”

 1 kwietnia 1949 r. O dusze! Gdy jesteście w podobnych rozterkach, gdy tracicie najbliższych swoich, idźcie do Józefa, a on was pocieszy, bo on to przebolał. On was umocni w chwilach konania waszych serc. Złóżcie bezwzględną ufność w nim. Miejcie go za najlepszego ojca i opiekuna i rozszerzajcie kult jego, bo jeszcze nikt nie został zawiedziony, kto z prawdziwą ufnością i miłością przyszedł do niego! Pod jego opiekę oddawajcie domy wasze i intronizujcie go w rodzinach waszych. Niech po Sercu Moim i Mojej Matki on zasiądzie na tronach serc waszych, bo właściwy cel miłości ten jest, abyśmy królowali wszyscy w sercach waszych. A gdy serca wasze będą czyste, to z miłością Ja, Niepokalana Matka i św. Józef założymy w waszych domach Nazarety i będziemy mieszkać z wami razem: uświęcimy was, dopomagać wam będziemy w waszych sprawach doczesnych. Życie zmieni się. Tam, gdzie były niesnaski, gdzie Mój wróg piekielny ze swoją złośliwością założył panowanie, nastąpi zgoda i miłość, a wróg będzie starty. Królestwo Nasze wzrastać będzie przez waszą dobrą wolę, przez wasze oddanie Nam każdej chwili, przez wasze miłosne zaufanie w miłość Naszą. Wszystkie trudy i cierpienia staną się lekkie. Niebo będzie w duszach waszych, bo one staną się Naszymi przybytkami. Świętość wasza będzie zapewniona. Z miłością chlubić się będziemy wami, a wy weselić się będziecie w Nas, gdy żyć będziemy zjednoczeni. Pragnienie Mojego Serca i wołanie Moje ziści się: będziecie świętymi, jak Ojciec wasz Niebieski Świętym jest!”

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano , , | 14 Komentarzy

Siostra Medarda (Zofia Wyskiel): Jeżeli chcecie mieć Mnie za Ojca, miejcie Matkę Moją za Matkę swoją”

Ks. Adam Skwarczyński nadesłał przygotowywaną do druku książkę s. Medardy (Zofii Wyskiel) „PRZYPROWADŹ MI DUSZE. Orędzia Trójcy Świętej i Matki Bożej do kapłanów i osób poświęconych Bogu (1943-1971)”

Czyż jeżeli Matka Moja przyjdzie i prosi za was, mógłbym Jej odmówić?
Moja Matka jest Pogromicielką szatana: zamyka piekło, otwiera Niebo.
Proście Ją o wszystko!

Na stronie będą zamieszczane cyklicznie niektóre fragmenty tej książki. Dziś zamieszczam pierwszy, bliski memu sercu – dotyczący Niepokalanego Serca NMP. Dodam, że następny będzie dotyczyć świętego Józefa.

Aby oczy wasze przejrzały, aby serca wasze rozpaliły się, pijcie Krew Moją! Jeszcze raz powtarzam: upajajcie się tym Winem, Winem Miłości, bo to jest Krew, która za was była przelana. Przychodźcie często do tej krynicy Krwi Mojej i pożywajcie ze Mną „Paschę”. Ta Krew Moja będzie waszym umocnieniem, to Ciało Moje będzie chlebem, który was wzmocni, abyście byli Mnie wiernymi i nie popadali w grzechy. Jako pokutę za grzechy dawajcie Mi wielką ufność w Miłosierdzie Moje i częste akty miłości: „O Jezu, ufam Tobie!”, „O Jezu, kocham Cię!” Sam daję wam do ręki te iskry i płomienie, byście się rozpalali w miłości, a miłość zakrywa mnóstwo grzechów.

Jeżeli chcecie dojść do jak najściślejszego zjednoczenia ze Mną, to wam wskażę jeden Skarb Najdroższy: Niepokalane Serce Mojej Matki, Ucieczki grzeszników, Matki Miłosierdzia. Przychodźcie do Niej z miłością jako dzieci marnotrawne. Jej Serce to Niewyczerpana Skarbnica Łask. Jej Serce, przebite siedmioma mieczami na Golgocie, zadośćczyni za grzechy wasze. Gdy konałem na krzyżu, powiedziałem do Matki Swojej, wskazując na Jana: „Matko, oto syn Twój! Synu, oto Matka twoja!” [por. J 19,26-27]. Tam oddałem pod opiekę św. Jana Matkę Swoją, aby zajął się Jej doczesnością i wziął Ją do swego domu jako Matkę. Ale te Moje słowa były przeznaczone dla was wszystkich, abyście wiedzieli, że zostawiłem wam Moją własną Matkę, Panią Wszechwładną, Królową, aby wzięła was pod płaszcz Swojej opieki, aby żadna dusza nie zginęła. Bo jeżeli Matka bierze pod opiekę dziecię, to to dziecię na pewno nie zginie, bo Ona przetrwa wszystko: cierpienia i boleści, aby nie utracić dziecięcia Swego.

Wszystkie dusze! Jeżeli chcecie być świętymi, jeżeli chcecie mieć Mnie za Ojca, miejcie Matkę Moją za Matkę swoją! Bo jeżeli ziemski ojciec wyciąga rękę, aby ukarać dziecię, a matka przyjdzie i prosi, aby nie karał syna swego – to ziemski ojciec dla miłości matki, z którą jest ściśle zjednoczony przez sakrament małżeński, wstrzyma swą rękę. A cóż dopiero Ja, który jestem Samą Dobrocią i Ojcem Miłości?! Czyż jeżeli Matka Moja przyjdzie i prosi za was, mógłbym Jej odmówić? Jestem Bogiem wszechmocnym, Bogiem potężnym na niebie i ziemi, ale wobec Mojej Matki jestem jak bezsilny i prośby Jej nigdy nie odrzucam, ale staję się hojny dla tych, za którymi Moja Matka oręduje. Na prośbę Mojej Matki uczyniłem cud w Kanie Galilejskiej […], aby rozradować Jej Serce. O dusze, pragnące być zjednoczone z Nami, idźcie do Mojej Matki Niepokalanej i wołajcie: „Matko, wina nie mamy!”. Ona jest tak dobra, tak miłosierna, że [chociaż] w Kanie Galilejskiej nawet Jej nie prosili o nic, ale Jej Serce zauważyło smutek nowożeńców. Przejęta litością wymodliła, wybłagała cud, aby radość ich była pełna. Jeżeli o ziemskie rzeczy była tak troskliwa, to cóż dopiero, jeżeli chodzi o dusze, za które Ja życie oddałem! A Matka Moja oddała również życie, a może jeszcze coś więcej, bo przecierpiała całą Mękę Moją i jeszcze została, aby dalej cierpieć… Aby umacniać tych, którzy pozostali zakładać Królestwo Moje na ziemi, Królestwo dusz, które Nas chwalą i będą chwalić po wszystkie wieki.

Moja Matka jest Pogromicielką szatana: zamyka piekło, otwiera Niebo. Więc idźcie do Niej z miłością! Wołajcie do Niej z miłością dziecięcą i serdeczną prostotą! Tulcie się do Jej Serca! Wszystkie wasze boleści, łzy, rozterki wasze, grzechy, wrzucajcie jako w bezdenną otchłań miłosierdzia w Jej Serce – w Serce przebite boleścią. Mówcie Jej, że pragniecie Ją mieć za Matkę. Proście Ją o wszystko: o zjednoczenie z Nami, o rzeczy doczesne… Ja jestem Ojcem Dobroci, a Ona jest Matką Dobroci! Cieszymy się wielce, jeżeli przychodzicie do Nas i powtarzacie Nam często: „Chcemy być dobrymi. Chcemy być świętymi. Potrzeba nam rzeczy doczesnych, tego chleba powszedniego dla nas i naszych najukochańszych. Przechodzimy tutaj mękę serc. Jesteśmy na padole płaczu i nędzy. Nieraz grzechy nas dręczą, niezrozumienie, własne serca nawet! Życie nasze staje się męczarnią. Cierpimy same, cierpimy z cierpieniem naszych najukochańszych. Nasze rozłąki, tęsknoty, rwą nam dusze. Jesteśmy jak te kwiaty złamane, jak te trzciny chwiejące się. Jesteśmy bezradni wobec samych siebie, wobec cierpienia. Życie staje się nam męką i jednym konaniem!”

W takich rozterkach duszy nie szukajcie pociech u stworzeń, bo one wam ich nie dadzą! Często tam, gdzie chcielibyście znaleźć pociechę, spotyka was zawód. Tam, gdzie złożyliście miłość, odepchnięto was od drzwi serc, a ci najbliżsi, których tak kochaliście, w których pokładaliście wszystko, jakże często zdradzają was! Tam, gdzie założyliście szczęście wasze, spotkaliście się z obłudą i najpiękniejsze, najidealniejsze uczucia waszych serc zdeptano, a nieraz splugawiono. Zapłatą za waszą miłość i oddanie był ironiczny uśmiech i oplucie twarzy waszej, tak jak Mnie, Boga-Człowieka opluli. Nie zniechęcajcie się, nie załamujcie się, ale niech miłość do Mnie i do Mojej Matki poruszy wasze serca. Przyjdźcie. Przyjdźcie, oddajcie Nam to wszystko, co was boli. My zrozumiemy mowę serc waszych. Nam potrzeba tylko szeptu dusz waszych, Nam nie potrzeba słów. Rzućcie się w objęcia Nasze, a My wlejemy pociechę w serca wasze. Otrzemy łzy wasze i zaglądniemy w zapłakane oczy wasze, i rozraduje się duch wasz, tak że śpiewać będziecie pieśń najdroższą i najmilszą Matki Mojej: „Wielbi dusza moja Pana, i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim” [por. Łk 1,46-47], bo święte i wielkie jest Imię Matki Mojej. Jeżeli przyjdziecie do Matki Mojej, Gwiazdy Zarannej, do tej Jutrzenki pełnej radości, uśmiechu, to nad waszymi złamanymi sercami także zaświeci ta Jutrzenka, a Słońce Miłości osuszy łzy wasze, jak osusza ziemię, kiedy ją zaleją wody bagniste i chmury ciemności pokryją ją. W promieniach Słońca Naszej Miłości dusze wasze staną się jasne i czyste. Tam, gdzie było zimno, gdzie było smutno, nastąpi radość i wesele wielkie. Tam, gdzie była szarpanina dusz, nastąpi pokój – pokój, którego nie da świat, ale Ja wam daję: pokój Mój, pokój pochodzący od Ducha Świętego.

Kopiowanie i udostępnianie na portalach społecznościowych – za podaniem linku do źródła! Książka jest przygotowywana do druku i chodzi o prawa autorskie.

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , | 58 Komentarzy

Święty Antoni – módl się za nami! Liczne cuda św. Antoniego

Książę ciemności, zgadując, że św. Antoni (Ferdynand) będzie w przyszłości wielkim świętym, bardzo wcześnie zaczął manifestować swoją obecność. Pewnego dnia, gdy młody człowiek modlił się w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, lampka płonąca przed ołtarzem nagle zgasła i wnętrze świątyni pogrążyło się w mroku. Domyślając się, że chodzi o podstęp szatana, Ferdynand nakreślił palcem na marmurze znak krzyża, a płomień natychmiast zapłonął z powrotem. Zły duch rzucił się do ucieczki, co zostało wyobrażone na jednym z fresków katedry.

Święty Antoni z Padwy czyli Ferdynand z Lizbony – urodził się prawdopodobnie 15 sierpnia 1195 r. Nie znamy nazwiska jego rodziców. Wiemy jedynie, że ojciec miał na imię Marcin, a matka – Maria Teresa. O wczesnym dzieciństwie Ferdynanda nie wiadomo praktycznie nic, poza tym, że do 1210 roku uczęszczał do szkoły przykatedralnej, był nadzwyczaj religijnym chłopcem i żywił głębokie nabożeństwo do Matki Bożej.

Św. Antoni pracował niestrudzenie i odznaczał się niezwykłą pamięcią. Znał on Biblię tak doskonale, że mówiono o nim: „Gdyby wszystkie święte Pisma uległy zniszczeniu, Antoni mógłby podyktować je sekretarzowi, aby w ten sposób zostały odtworzone”.

Trudno zliczyć cuda, jakie towarzyszyły jego krótkiemu życiu (zmarł, mając zaledwie 36 lat). Został kanonizowany w niespełna rok po swojej śmierci, natomiast w 1946 roku, papież Pius XII ogłosił go doktorem Kościoła, nadając mu przydomek „Doctor Evangelicus”.

Niektóre z cudów św. Antoniego

1) Chleb świętego Antoniego:
Święty Antoni był znany, jako obrońca biednych. Dzisiaj wiele kościołów prowadzi zbiórkę na rzecz biednych nazywaną: „Chlebem św. Antoniego”. Ma ona swoje korzenie w następującym fakcie:
Dwudziestomiesięczny chłopiec, bawiąc się w domu, wpadł do misy z wodą. Zrozpaczona matka zaczęła krzyczeć i wyjmować ciało nieżyjącego już chłopca z wody. Tuliła go do siebie i prosiła świętego Antoniego, by przywrócił jej syna do życia, a ona w zamian ofiaruje biednym tyle pszennej mąki ile waży chłopiec. Chłopiec ożył. Tak powstał chleb świętego Antoniego. 13 czerwca w Lizbonie, w kościele pod jego wezwaniem, rozdaje się małe chlebki. W zamian za chlebek składa się dobrowolną ofiarę, kwota w ten sposób zebrana przeznaczona jest na biednych.
Chlebki te zawsze wyglądają tak samo, nie tracą koloru, nie psują się. Wiele osób przechowuje je w domu, w miejscu, gdzie przechowuje się żywność, wierząc, że w domu nie zabraknie jedzenia.

2) Patron rzeczy zagubionych
Istnieje portugalska tradycja wzywania św. Antoniego, aby odnaleźć zagubioną rzecz. A wszystko zaczęło się za sprawą człowieka o głębokiej pobożności do Św. Antoniego, z Alcácer do Sal. Pracując na swojej posiadłości około południa udał się do studni, aby umyć spoconą twarz i ręce. Zdjął z palca złoty pierścień i położył go na brzegu studni, jednak przez nieuwagę pierścień wpadł do wody. Mimo wielu wysiłków nie udało mu się go znaleźć. Modlił się do św. Antoniego, aby pomógł mu odzyskać zagubioną rzecz. Po wielu miesiącach, kiedy mężczyzna modlił się w dniu wspomnienia św. Antoniego w kościele, do świątyni wszedł jego pracownik z pierścieniem w dłoni. Odnalazł go, jak wyciągał kijem wiadro wody ze studni – zguba była przyczepiona kija.

3) Kazanie do ryb
Brat Antoni został wysłany przez przełożonych do Rimini, z poleceniem nauczania i nawracania heretyków, którzy w tym mieście mieli wielu zwolenników. Jego słowa jednak, pomimo natchnionych zdolności naszego świętego, nie przekonały słuchaczy, którzy nawet przepędzili go, złorzecząc i mówiąc, aby się wyniósł z miasta.

Wówczas Antoni, nie zrażony niepowodzeniem, poszedł nad rzekę, która w okolicach Rimini wpadała do Morza Adriatyckiego. Zwracając się do wód rzeki zaczął przemawiać: „Słuchajcie słowa Bożego, wy, ryby morskie i rzeczne, jeżeli heretycy nie chcą go słuchać!” Gdy tylko wypowiedział te słowa, do brzegu zbliżyło się mnóstwo ryb różnej wielkości i gatunków, zarówno rzecznych jak i morskich. Wszystkie wystawiły głowy nad poziom wody i zwróciły się ku świętemu Antoniemu, który polecił im, aby ustawiły się przed nim według wielkości, z przodu najmniejsze, zaś z tyłu największe. Tak też uczyniły. Następnie zaczęły słuchać jego słów, odpowiadając na znak zrozumienia skłonami głowy. Im dłużej święty Antoni przemawiał, tym więcej ryb przybywało.

Widząc takie zjawisko mieszkańcy Rimini, a tym bardziej heretycy, nie mogli pozostać obojętni, toteż zaczęli przychodzić i przysłuchiwać się niecodziennemu nauczaniu głoszonemu przez tak zdolnego kaznodzieję oraz zobaczyć tak niezwykłe audytorium. Po skończonym kazaniu ryby odpłynęły, dla okazania swej radości wyskakując z wody, natomiast ludzie prosili Antoniego, aby pozostał w mieście i dalej głosił kazania. Doszło do tego, że Antoni nawrócił heretyków i zdobył przychylność wszystkich mieszkańców Rimini.

4) Otwarte mury
Gdy przebywał w klasztorze Świętego Krzyża w Coimbrze, poza obowiązkiem nauki i modlitwy, Ferdynand musiał wykonywać pewne prace: zmywał, odkurzał, sprzątał. Pewnego dnia był zajęty jedną z tych przykrych czynności w pomieszczeniu przyległym do kościoła, dlatego nie mógł uczestniczyć we Mszy świętej, chociaż gorąco tego pragnął. Otóż w chwili podniesienia rozwarły się ściany kościoła i Ferdynand mógł zobaczyć ołtarz i uklęknąć, by uczcić Najświętszy Sakrament.

5) Ferdynand i wróble
Pewnego czerwcowego dnia, gdy zboże nadawało się już do koszenia, ojciec Ferdynanda don Martino zabrał chłopca do jednego z ich gospodarstw na przedmieściu Lizbony. Ledwie znaleźli się blisko pola, zobaczyli, że stado wróbli wydziobuje bez przeszkód kłosy zboża. Don Martino pobiegł zaraz po ludzi, aby przepędzili nieproszone ptactwo. Odchodząc polecił Ferdynandowi zabawić się w „stracha na wróble”. Po pewnym czasie dzwon kościelny oznajmił „Anioł Pański”. Ferdynand niezdecydowany, czy ma posłuchać głosu wzywającego do modlitwy, czy ojca, który polecił mu chronić zboże przed wróblami, zwrócił się do ptaków. Poprosił je, aby odleciały z pola i ukryły się na strychu, gdyż musi iść do kościoła na modlitwę. Wróble posłuchały, a gdy ojciec z wieśniakami powrócił i stwierdził, że wróble są zamknięte na strychu, mógł jedynie wyrazić swoje zdumienie.

6) List szatana
Jeden z najbardziej znanych faktów wydarzył się podczas pobytu Antoniego we Francji. Diabeł w postaci gońca wszedł do kościoła, gdzie Antoni wygłaszał kazanie. Pewnej kobiecie, która słuchała nauki, przyniósł tragiczną wiadomość, że jej syn na skutek zdrady został zamordowany przez bandytów. Słysząc to kobieta, jak również wszyscy zgromadzeni, przestraszyli się i przestali słuchać Antoniego, który widząc w tym diabelską sztuczkę, uspokoił matkę: „Bądź spokojna, twój syn jest zdrowy, ten zaś nie jest gońcem, lecz przebranym szatanem, który chciał cię oszukać”. Zwrócił się także do rzekomego gońca, lecz ten nagle znikł w kłębach dymu i smrodzie siarki ku zdumieniu obecnych i radości matki. W tej właśnie chwili syn wszedł do kościoła, zaś matka pobiegła, aby go wziąć w ramiona.

7) Cud przyrośniętej stopy
Antoni, także we Francji, był sprawcą innego cudu. Pewien młody człowiek wyznał mu na spowiedzi, że kopnął swoją matkę. Spowiednik zganił go: „Twój grzech jest tak poważny, że zasługiwałbyś na odcięcie stopy, którą kopnąłeś”. Lecz widząc żal młodzieńca, dał mu rozgrzeszenie. Jednak ten, będąc pod wielkim wrażeniem słów spowiednika, w chwili uniesienia odciął sobie stopę siekierą. Matka, słysząc krzyk bólu syna, przybiegła, a widząc co się stało, pośpieszyła czym prędzej do Antoniego, krzycząc na niego i zarzucając mu sprowadzenie nieszczęścia na syna. Wówczas Antoni poszedł do młodzieńca, wziął stopę i ku zdumieniu matki i syna umieścił ją na dawnym miejscu.

8) Nowe Zesłanie Ducha Świętego
Wiosną 1228 roku Antoni wybrał się do Rzymu do swego przełożonego generalnego, który prosił go o pomoc. W tym czasie był już znanym i cenionym kaznodzieją, a jego sława dotarła również do uszu papieża Grzegorza IX. Poproszono go więc o wygłoszenie nauki w obecności Ojca Świętego i kolegium kardynałów.

Pochodzili oni z różnych krajów i każdy z nich posługiwał się własnym językiem, greckim, łacińskim, francuskim, niemieckim, angielskim i innymi. Antoni, natchniony przez Ducha Świętego, wyjaśniał Słowo Boże z takim zapałem, mądrością i zdolnością, że wszyscy słuchacze, choć wywodzili się z różnych narodów, rozumieli jego słowa, tak jakby mówił w ich własnym języku. Wszyscy byli zdumieni. Wydawało się, że został odnowiony dawny cud Pięćdziesiątnicy, gdy za sprawą Ducha Świętego apostołowie przemawiali różnymi językami. Kardynałowie z podziwem mówili jeden do drugiego: „Czyż ten, który przemawia, nie jest Portugalczykiem? Jak więc słyszymy w jego mowie nasze własne języki?” Także sam papież zachwycony głębią jego słów, powiedział: „Rzeczywiście, ten jest arką Testamentu i biblioteką Pisma świętego”.

9) Serce lichwiarza
W czasach św. Antoniego wielu mieszkańców Padwy doszło do ogromnych bogactw przez handel i zaczęło parać się lichwą. Zdarzało się, że pieniądze pożyczano nawet na 40 procent. Dłużników nie mogących spłacić sporych sum skazywano na wygnanie albo osadzano w więzieniu. Ten proceder doprowadził do ruiny i upadku wiele rodzin. Św. Antoni ubolewał nad losem niewypłacalnych dłużników, z którymi lichwiarze postępowali bezwzględnie. Jego orężem w walce z lichwą było słowo. I o dziwo, lichwiarze poruszeni do głębi kazaniami zakonnika rezygnowali z pobierania wysokich procentów. Zagrabione pieniądze składano u stóp kaznodziei dla wynagrodzenia pokrzywdzonych. W ten sposób Święty uratował wielu dłużników, a ponadto przyczynił się do uchwalenia ustawy, która zakazywała więzienia za długi.

Chcąc wstrząsnąć sumieniami Antoni, dokonał niezwykłego cudu. Będąc we Florencji, Antoni natknął się na kondukt pogrzebowy pewnego bogatego lichwiarza. Zatrzymał pochód i rzekł: „Co robicie? Chcecie w poświęconym miejscu złożyć tego, którego dusza jest już pogrzebana w piekle?” I ku zdumieniu wszystkich mówił dalej: „Jak powiada Ewangelia: gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Otwórzcie jego pierś, a nie znajdziecie serca, które znajduje się tam, gdzie jego skarb”. Ludzie pobiegli wówczas do domu lichwiarza, do komnat, w których zgromadzone były wszystkie jego bogactwa, otwarli szkatuły wypełnione pieniędzmi i w jednej z nich znaleźli jeszcze gorące i bijące ludzkie serce. Otwarli także pierś zmarłego, lecz serca tam nie było.

10) Cud mówiącego noworodka
Żył w Ferrarze szlachetny rycerz, który miał bardzo piękną żonę. Człowiek ten był jednak szalenie zazdrosny. Gdy żona zaszła w ciążę, zazdrość skłoniła go do podejrzeń, że dziecko jest owocem cudzołóstwa. Żona starała się uspokoić męża, lecz rycerza coraz bardziej dręczyły wątpliwości. Gdy nadeszła chwila rozwiązania i urodził się syn o ciemnej karnacji, utwierdził się w przekonaniu, że jest to syn ciemnoskórego Maura, który był u niego na służbie. Ciągłe i okrutne sceny zazdrości i zniesławiające oskarżenia sprawiały szlachetnej kobiecie wielkie cierpienie.

Pewnego razu jednak Antoni spotkał dwoje małżonków, gdy wraz z krewnymi i przyjaciółmi szli do kościoła, aby ochrzcić nowonarodzone dziecko. Antoni, który znał cały dramat zazdrości, zbliżył się do dziecka, pogłaskał je, wziął w ramiona i poprosił, aby wobec wszystkich powiedziało, kto jest jego ojcem. Dziecko mające zaledwie kilka dni, odwróciło się i wskazując rączką tatusia, powiedziało: „On jest moim ojcem”. Sytuacja wywołała zdumienie wszystkich obecnych oraz szczery żal zazdrosnego męża, który prosił o przebaczenie Boga i spotwarzaną małżonkę. Od tego też dnia żyli z sobą w doskonałej harmonii.

MODLITWA DO ŚW. ANTONIEGO

Kłaniamy się Tobie, Święty Antoni, wielki nasz Patronie. Prosimy cię pokornie, abyś z wysokości swej chwały wejrzał na nas i przyszedł nam z pomocą. Ty pomagasz wszystkim, którzy wzywają Twego pośrednictwa i proszą o opiekę. Nie odrzucaj i naszych ufnych próśb, ale wspomagaj nas w naszych troskach i kłopotach.

Twoi czciciele znają twe skuteczne wstawiennictwo – świętego z Padwy – w odnalezieniu rzeczy zgubionych, ochronie przed złodziejami, opiece nad podróżującymi, niesieniu ulgi w cierpieniu chorym, biednym i zakłopotanym.

Z ufnością błagamy, spraw, abyśmy dzięki twej opiece mieli zawsze silną wiarę, pracowali nad poprawą życia i pomnożeniem łaski uświęcającej.

Polecaj nas Najświętszej Maryi, Matce Bożej, której zawdzięczasz szczególną pomoc w pracy dla zbawienia ludzi. Ty wiesz, jak słabi i nędzni jesteśmy, wiesz najlepiej, jakie zło zewsząd nas otacza i jak bardzo potrzebujemy twej pomocy. Prosimy cię, święty Antoni, abyś nas wspomagał w życiu i kierował ku dobremu Bogu. Wspieraj wszystkich, którzy zwracają się do ciebie w swych potrzebach i troskach. Niech wszyscy odczuwają twoją opiekę i doznają twej pomocy, wielbiąc Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 54 Komentarze

Konferencja o. Cipriano de Meo, wygłoszona podczas pobytu w Niepokalanowie

W Niepokalanowie w każdą pierwszą sobotę miesiąca odbywa się spotkanie z zawierzeniem Niepokalanemu Sercu NMP: Oddaj się Maryi. W czerwcu 2018 gościem spotkania był o. Cipriano de Meo, włoski egzorcysta i duchowy syn o. Pio 

Oto zapis konferencji, wygłoszonej przez O. Cipriano, nagrany dzięki pozwoleniu ojca Mirosława Kopczewskiego, inicjatora Wielkiego Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi w Niepokalanowie

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 64 Komentarze

Czy wiesz co naprawdę dzieje się podczas Ofiary Mszy świętej?

OBRAZ MĘKI CHRYSTUSOWEJ WE MSZY ŚW.
kanon rzymski

Z Pierwszego Listu do Koryntian:
„Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej”.

Kapłan i Chrystus
1.
Idzie do ołtarza – Idzie na Górę Oliwną.
2.
Rozpoczyna Mszę św. – Rozpoczyna się modlić.
3. Przystępuje do ołtarza i całuje – Zdradzony pocałunkiem Judasza.
4.
Idzie na miejsce przewodniczenia – Pojmany i zaprowadzony do Annasza.
5. Antyfona na wejście – Przed Annaszem fałszywie oskarżony.
6
. Panie, zmiłuj się nad nami – Prowadzony do Kajfasza. Piotr zapiera się Go trzykrotnie.
7.
Pierwsze czytanie – Prowadzony do Piłata.
8.
Modlitwa przed Ewangelią – Prowadzony do Heroda i wyszydzony.
9.
Mówi: Pan z wami – Spojrzał na Piotra – nawraca go.
10.
Czyta Ewangelię – Na powrót przyprowadzony do Piłata i przed nim oskarżony.
11.
Odkrywa kielich – Haniebnie obnażony.
12.
Ofiaruje chleb i wino – Okrutnie biczowany.
13.
Przykrywa kielich – Cierniem ukoronowany.
14.
Umywa ręce – Niewinnym uznany przez Piłata.
15.
Mówi: Módlmy się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec Wszechmogący – Piłat ukazuje Jezusa i mówi: Oto człowiek.
16.
Wezwanie przed prefacją – Opluty i wyszydzony.
17.
Prefacja i Święty……. – Uznany gorszym od mordercy Barabasza i skazany na śmierć.
18.
Wspomnienie żyjących – Niesie krzyż na górę Kalwarię.
19.
Wspomnienie świętych i tajemnicy dnia – Spotyka Matkę Bolesną i pobożne kobiety.
20.
Błogosławi Ofiarę chleba i wina – Przybity do krzyża.
21. Podnosi Hostię – Wywyższony na Krzyżu.
22.
Podnosi Kielich – Przelewa Świętą Krew z 5 Ran.
23.
Aklamacja – Widzi pod krzyżem swą Bolesną Matkę.
24.
Wspomnienie zmarłych – Modli się na krzyżu za ludzi.
25.
Odmawia Ojcze nasz – Wypowiada na krzyżu 7 Słów.
26. Łamie Hostię – Oddaje Bogu Ducha: umiera.
27.
Wpuszcza cząstkę Hostii do kielicha – Zstępuje do Otchłani.
28.
Mówi: Baranku Boży… – Wielu uznaje w Nim Syna Bożego.
29.
Przyjmuje Komunię św. – Złożony do grobu.
30.
Czyści kielich – Namaszczony przez pobożne kobiety.
31.
Przykrywa kielich – Powstaje z martwych.
32.
Antyfona na Komunię – Ukazuje się Matce swej i uczniom.
33.
Odmawia modlitwę po Komunii – Objawia się uczniom swym i naucza ich jeszcze przez 40 dni.
34.
Mówi ostatni raz: Pan z wami – Żegna się z uczniami i wstępuje do Nieba.
35.
Udziela ludowi błogosławieństwa – Zsyła Ducha Świętego.
36.
Mówi: Idźcie, Ofiara spełniona – Rozsyła Apostołów na cały świat, by głosili Ewangelię.

Pobierz też do przeczytania: Tajemnica Eucharystii – Catalina Rivas

PDF: Tajemnica Eucharystii – Catalina Rivas

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano | 55 Komentarzy

Ks. Piotr Glas: Niepokalane Serce Maryi naszą drogą i schronieniem

Można by powiedzieć, że diabeł zdobył wszystko – z północy na południe, ze wschodu na zachód i powoli, ale systematycznie przenika do wnętrza Kościoła, aż w końcu „uda mu się okryć cieniem Świątynię Boga”. Kiedy ten moment nadejdzie – tego nie wiem. Wiem jednak, że wówczas Maryja przybędzie i wyrwie nas z pułapek zastawionych przez szatana oraz pozwoli wrócić do Chrystusa i Jego Najświętszego Serca!
ks. Piotr Glas

Maryja jest naszą szansą. Nawet teraz Ona broni nas niczym lwica swoje potomstwo. My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaka bitwa właśnie toczy się ponad nami o każdą duszę, o każde dziecko nienarodzone, o każdego prześladowanego katolika. Maryja zrobi wszystko, aby nas – swoje dzieci – obronić – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl ks. Piotr Glas.

 Matka Boża powiedziała do nas w Fatimie w 1917 roku: „Moje Niepokalane Serce jest ucieczką i drogą, która zaprowadzi do Boga”. Dlaczego tak wielu ludzi odrzuca prośbę Maryi i nie chce skorzystać ze wskazywanej przez nią drogi?

Odpowiedź jest stosunkowo prosta – wielu katolików ma problem ze zrozumieniem, a nawet uznaniem Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej. Bardzo często jest to dla nich (przepraszam za wyrażenie) wymysł Kościoła, ponieważ (jak twierdzą) nie można znaleźć na ten temat odpowiedniej porcji informacji w Piśmie Świętym.

Ludzie, którzy głoszą tego typu herezje, zapominają jednak, co Pan Jezus powiedział: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,27). Słowa te zostały skierowane nie tylko do apostołów, ale również do nas – wszystkich katolików – i trwają przez pokolenia. Nie jest tak, że w dniu pięćdziesiątnicy na apostołów zstąpił Duch Święty i nikt więcej nie dostąpił i nie dostąpi tej łaski, a jedynym co nam pozostaje jest jedynie kartkowanie Pisma Świętego. NIE! Pocieszyciel cały czas objawia nam to wszystko, czego nie możemy zrozumieć. Musimy się modlić, aby Jego mądrość napełniła również serca wszystkich wątpiących w moc Matki Bożej. Jestem przekonany, że wówczas zrozumieją oni przesłanie zawarte w zacytowanych przez Pana słowach Matki Bożej.

Codziennie obserwujemy ogromną zawieruchę zarówno w Kościele, jak i w „świecie świeckim”, która z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się pogłębia. Musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy osamotnieni ani skazani tylko na samych siebie. Maryja zaprasza nas do miejsca, w którym znajdziemy schronienie przed największymi falami, najgorszym wichrem i najtragiczniejszym zamętem. Tym miejscem jest Jej Niepokalane Serce.

Jaki stosunek do Maryi mają katolicy w Wielkiej Brytanii, gdzie prowadzi Ksiądz swoją posługę?

W Anglii, a szczególnie na południu kraju, gdzie posługuję i  mieszkam, wielu rdzennych katolików wywodzi się lub ma korzenie protestanckie. W ich mentalności katolicyzm bardziej przypomina protestantyzm z włączeniem sakramentów, i dlatego wielu z nich nie czuje duchowo Matki Bożej i nie rozumie katolickiej nauki o Niepokalanym Sercu Maryi. Wielu z nich nie wie, czym jest różaniec, nie modli się na nim, ani nawet nie słyszało o maryjnych objawieniach. Co z tego, że są ochrzczeni, bierzmowani i deklarują się, jako katolicy? Dla nich Maryja albo jest na uboczu, albo ich spojrzenie na Nią jest bardzo protestanckie. Dzisiaj Bogu dziękujemy za wszystkich obcokrajowców wypełniających nasze świątynie, przywracających kult Maryi.

Proszę spojrzeć, co się stało w Irlandii – kiedyś bastionie chrześcijaństwa, wylęgarni kapłanów i kraju wielbiącym Maryję! Mieszkańcy „zielonej wyspy” w ostatnim czasie powiedzieli „TAK” dla homoseksualnych wynaturzeń i otwierają szampany z powodu zalegalizowania dzieciobójstwa! Stało się to, ponieważ szczególnie młodzi Irlandczycy utracili wiarę, odwrócili się od Boga i Najświętszej Maryi Panny. Mało tego! Irlandzcy hierarchowie milczą, ewentualnie powtarzają komunistyczne frazesy, jak „jesteśmy głęboko zaniepokojeni”, „martwimy się”, „ubolewamy”. Dlaczego nikt nie wstał i nie powiedział: „BASTA!”? Dlaczego się tego nie doczekaliśmy? Dlaczego nie znalazł się ostatni sprawiedliwy, który powiedziałby: „Opamiętajcie się!”?

Nie łudźmy się – niedługo podobny, obłąkańczy atak zostanie wymierzony w Polskę.

Czy zgodzi się Ksiądz ze stwierdzeniem, że argumentem przemawiającym za tego typu działaniem jest ciągle żywy i bardzo mocny kult maryjny, co możemy zobaczyć m.in. w maju i październiku?

Jak najbardziej! Na Zachodzie zdają sobie sprawę, że Polska przetrwała niewolę pod zaborami a później dwie okupacje właśnie dzięki Matce Bożej.

Proszę spojrzeć na maryjne kapliczki zlokalizowane przy drogach. Widać wyraźnie, że zdecydowana większość z nich nie ma kilku lat, tylko co najmniej kilkadziesiąt, albo i więcej. Są one symbolem kilkusetletniej tradycji i głęboko wierzę, że nie da się kultu Maryi wykorzenić z polskiej świadomości i polskiej tożsamości. Ziemia polska nasączona jest modlitwami do Maryi.

Wrogowie Kościoła nie zdają sobie sprawy, że jakimś jednym dekretem czy rozporządzeniem polska maryjność nie zostanie zniesiona z dnia na dzień jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Kult Matki Bożej był przez wieki przekazywany z pokolenia na pokolenie i powinniśmy dziękować Bogu, że żyjemy w czasach, kiedy tak wielu naszych rodaków nie wstydzi się odmawiać różańca, litanii loretańskiej, pompejanki, czy prosić o pomoc Matkę Bożą Nieustającej Pomocy!

Ktoś mógłby w tym momencie powiedzieć: „No tak, ale patrząc na młodych Polaków widać, że dominuje wśród nich mentalność zachodnia”. To prawda, Matka Boża przecież alarmowała: „W tych czasach Kościół wiele razy poddawany zostaje większej próbie: prześladuje się go w sposób podstępny i bezbolesny – pozbawiając stopniowo tlenu koniecznego do życia. Usiłuje się następnie doprowadzić go do kompromisu z duchem świata, który wnika tym sposobem do wnętrza Kościoła, uzależnia go i paraliżuje jego żywotność”.

Dzisiaj katolicy nie są prześladowani w sposób otwarty, nie są mordowani na masową skalę, tak jak w przeszłości. Wrogowie Kościoła doskonale wiedzą, że gdyby działali właśnie w ten sposób, to zmobilizowalibyśmy się w obliczu zagrożenia. Właśnie dlatego starają się oni wykończyć Kościół w sposób cichy, podstępny poprzez „odcinanie nam tlenu do życia”.

Naszym, polskim tlenem jest jednak Maryja – nasza Matka, która zawsze przychodzi nam z ratunkiem. NMP obiecała nam przecież, że jeśli będziemy ją mieli w naszych sercach, to ona wyprosi nam u Swojego Syna wszystkie potrzebne łaski.

Maryja jest naszą szansą. Nawet teraz Ona broni nas niczym lwica swoje potomstwo. My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaka bitwa właśnie toczy się ponad nami o każdą duszę, o każde dziecko nienarodzone, o każdego prześladowanego katolika. Maryja zrobi wszystko, aby nas – swoje dzieci – obronić.

Pamiętajmy jednak, że jak każda matka stawia przed nami również wymagania. Maryja chce, abyśmy ją rozpoznali i uświadomili sobie, że zawsze jest przy nas. Właśnie dlatego musimy głosić „wszystkim przesiąkniętym mentalnością zachodu” Słowo Boże. Musimy pokazać im, że „nie ma w życiu problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą różańca”. Musimy dać światu do zrozumienia, że w Niepokalanym Sercu Maryi każdy zawsze znajdzie drogę i schronienie.

Głęboko wierzę, że Maryja nigdy nie zniknie z naszego życie, że nie zostanie zmarginalizowana, a to co się stało w kościołach zachodnich nigdy nie przeniknie do Polski. Tam bowiem, jeśli ktokolwiek pamięta o Matce Bożej, to tylko w momencie, gdy potrzebuje cudu, uzdrowienia bądź rozwiązania problemów materialnych. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi! Maryja nie jest jakimś bożkiem, który będzie nas obłaskawiał za każdym razem, gdy tylko pstrykniemy palcami! Maryja jest naszą Matką i dlatego kochajmy ją i szanujmy jak szanujemy rodziców.

Przez lata widziałem podczas egzorcyzmów, jak wielki szał ogarniał demony, które opętały człowieka, kiedy wezwałem imię Maryi. Pan Bóg dał jej taką ogromna władzę, tak Ją ukochał, że Maryja jest jednym z największych wojowników w walce z Szatanem. W Piśmie Świętym czytamy, że to Ona zmiażdży wężowi głowę. Taką mamy orędowniczkę, taką mamy Matkę, która robi wszystko, aby ocalić nas i nasz Kościół przed Szatanem.

W ubiegłym roku w Polsce miał miejsce „Różaniec do Granic”, w którym wzięło udział ponad milion osób. Dlaczego podobne inicjatywy nie zakończyły się porównywalnym sukcesem w innych krajach?

Na zorganizowanym w Wielkiej Brytanii „Różańcu do Granic”, w wielu miejscach dominowali obcokrajowcy. Z tego, co wiem nawet wśród duchownych dominowali księża i zakonnicy spoza brytyjskiego królestwa. Przepraszam za złośliwość, ale wszystkich uczestników modlitwy można było policzyć na przysłowiowych palcach jednej ręki. Bardzo mocno to przeżyłem. Nie spodziewałem się, że tak piękna inspiracja, jaka wyszła z Polski w Wielkiej Brytanii zakończy się  niepowodzeniem chociaż ceni się, że byli ludzie, którzy poszli na modlitwę. Podobne próby podejmowane w innych krajach skończyły się praktycznie tak samo. Żaden kraj nawet nie otarł się o polskie osiągnięcie.

To co stało się, w naszej ojczyźnie to po prostu fenomen.

Rok 2016 – Wielka Pokuta. Setki tysięcy Polaków zebrały się nie na stadionie, nie na żadnej hali targowej, tylko na Jasnej Górze – maryjnej stolicy Polski. Matka Boża była z nami i nam błogosławiła.

Rok 2017 – Różaniec do Granic. Ponad milion Polaków na granicach, ponad 2 miliony modlących się Polaków w innych krajach.

Przypomnijmy sobie, jak na obie modlitwy zareagowały największe światowe media i ośrodki polityczne. Polaków przedstawiono jako ciemnogród, który boi się niewinnych imigrantów. Kpiono z nas, że odwołujemy się do rzeczywistości niebieskiej i dlatego powinniśmy zostać wysłani na leczenie.

Sukces Wielkiej Pokuty, sukces Różańca do Granic pokazują, że polska ziemia, powtarzam, jest nasączona Maryją i nie wiem, co musiałoby się stać, żebyśmy wyrzekli się i odwrócili od Matki Bożej.

Polacy nie raz pokazywali, że potrafią paść na kolana przed Bogiem i Maryją. Nawet Ci, którzy dzisiaj być może się już nie modlą, ponieważ zostali wciągnięci przez wszechobecny ściek rzeczywistości, w razie potrzeby wezmą różaniec w dłoń i poproszą Maryję o pomoc.

Niejednokrotnie podkreślał Ksiądz, że wielu Polaków po Wielkiej Pokucie i Różańcu do Granic nawróciło się, a pierwszą modlitwą, jaką odmówili był właśnie różaniec…

Moim zdaniem jest to dowód na to, że to właśnie Maryja wyrwała ich dusze spod władzy szatana. Matka Boża miała powiedzieć w połowie lat 70. XX wieku do o. Gobbiego: „Codziennie nawadniam wasze wysuszone serca czułością Mej niepokalanej miłości. Oschłość waszych dusz zraszam łaską, której jestem pełna, gdyż jako Mama muszę ją dawać wszystkim Moim małym dzieciom”. W tych przepięknych słowach jest zawarte przepiękne wezwanie. Maryja prosi, abyśmy schronili się w jej sercu i jednocześnie wzywa nas, abyśmy oddali swoje ciała, swoje serca w Jej władanie i stali się Bożymi wojownikami.

Każde serce, każda dusza wyrwana dzisiaj szatanowi jest potężnym ciosem dla piekła, dlatego szatan tak bardzo nienawidzi Maryi.

Duch Święty, który jest Oblubieńcem Matki Bożej działa ogromne cuda dając nam łaskę wiary i pozwalając zbłąkanym owieczkom powrócić na łono Kościoła. Maryja szykuje swoją armię, nawadnia wysuszone serca i robi wszystko, żebyśmy się nie dali wszechobecnemu złu.

Dlaczego to właśnie dzięki Maryi tak wiele osób uzyskuje łaskę nawrócenia?

Matka Boża cały czas mówi, że na samym końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje w ludzkiej, jakże chorej i jakże przeżartej materializmem duszy, która nadmiernie szuka przyjemności i dobrobytu.

Aby tak się stało Matka Boża przygotowała dla nas (mówiąc kolokwialnie) specjalny program, którego najważniejszy punkt mówi: „idźcie głosić konieczność pokuty, nawrócenia, powrotu do Boga i odrzucenia szatana i jego pokus”. Wielu z nas tego nie dostrzega, a czasem nie chce widzieć. Idąc współczesną logiką: po co mieliby to robić, skoro ta droga wiąże się z ogromnymi „trudnościami, niezrozumieniem i prześladowaniami”, nawet ze strony współbraci w wierze? Lepiej udawać, że nic się nie dzieje i że problemy nas nie dotyczą.

Jest to poniekąd zrozumiałe. Ludzie się boją! Po prostu się boją… Kiedy pójdziemy za Matką Bożą diabeł zrobi wszystko, żeby nas zniechęcić, zawrócić z drogi, a nawet zniszczyć. Wchodząc na tę drogę jesteśmy skazani na wiele niebezpieczeństw duchowych i prześladowań, nawet ze strony innych katolików. Jeśli jednak podejmiemy próbę i w niej wytrwamy, to Maryja nas obroni i da nam wszystko, żebyśmy zwyciężyli. Nie ma na świecie siły, która pokonałaby nas, jeśli tylko Maryja jest razem z nami. Musimy mieć jednak odwagę i wiarę postawić wszystko na Maryję i Jej Niepokalane Serce. Módlmy się, aby nigdy nikomu z nas nie zabrakło tej odwagi.

W książce „Dekalog” kilkukrotnie zwraca ksiądz uwagę na fakt, że całe zło na świecie wynika ze złamania Pierwszego Przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Na to samo zwraca uwagę Maryja, która powiedziała wprost: zróbcie wszystko, co powie mój Syn…

Dzisiaj niestety prawie nikt nie mówi o Bożych Przykazaniach i nikt ich nie tłumaczy, tak jakby zupełnie nie istniały. Bez przerwy tylko powtarza się na lewo i prawo: miłujcie się, kochajcie się, dobra Bozia ci przebaczy i wszystko da, jeśli ładnie poprosisz. Możesz robić co tylko chcesz, bo Pan Bóg jest Twoim kolegą, a koledzy zawsze znajdą wspólny język, wspólne pasje i zainteresowania.

„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” – kto z nas, nie wyłączając mnie, wstając rano myśli o Bogu z całego serca i ze wszystkich sił? Kto budząc się ofiaruje Bogu nadchodzący dzień? Kto oddaje cześć Matce Bożej w ciągu dnia? Dawniej, gdy rolnik szedł na pole, to potrafił w samo południe paść na kolana i odmówić Anioł Pański. Dzisiaj zamiast modlitwy możemy usłyszeć co najwyżej przekleństwa…

„Wielu z łatwością popełnia grzech, a nawet go usprawiedliwia, niektórzy już się więcej z niego nie spowiadają”, powiedziała Matka Boża. I to właśnie jest najbardziej dramatyczne. Usprawiedliwiając swoje grzechy, relatywizując rzeczywistość łamiemy pierwsze przykazanie – chcemy być na równi z Bogiem, który będzie nas sądził na Sądzie Ostatecznym.

Czy słowa Maryi wypowiedziane 101 lat temu w Fatimie: „na koniec zatriumfuje Moje Niepokalane Serce” są zapowiedzią Jej ponownego przyjścia na świat?

Moim zdaniem Maryja tymi słowami wzywa nas, abyśmy nie żyli w strachu i w lęku, tylko w radości, ponieważ Ona zawsze będzie z nami niezależnie od tego, co nas spotka.

W opublikowanej przez o. Gobbiego książce zawierającej słowa Matki Bożej, które rzekomo powiedziała Ona do kapłana, padają słowa: „Mój przeciwnik sądzi, że pewnego dnia szczycić się będzie swoim całkowitym zwycięstwem nad światem, Kościołem i duszami. Tymczasem właśnie wtedy Ja wkroczę – straszna i zwycięska. Jego porażka będzie ogromna, tym bardziej, że będzie pewien swego zwycięstwa na zawsze”. To niesamowite słowa. Matka Boża jest nie tylko kochającą, głaskającą nas Mamusią, ale również niesamowitą, potężną Orędowniczką i jednocześnie „straszną i potężną” wojowniczką. Moce piekielne wiedzą o tym i dlatego drżą przed Nią i wszelkimi możliwymi sposobami próbują ją zniesławić, żebyśmy widzieli Ją jako (przepraszam za wyrażenie) mamuśkę, która jest znana z tego, że urodziła Pana Jezusa, a jedyne co może, to „załatwienie” jakiegoś uzdrowienia.

Matka Boża mimo, że jest kochającą mamą, to jednocześnie jest też WOJOWNICZKĄ, która wkroczy jako „straszna i zwycięska”, a walka którą stoczy ze złem będzie potworna i bezpardonowa.

Zastanówmy się jeszcze chwilę nad innymi słowami Maryi: „Przede wszystkim konieczne jest, żeby Mój nieprzyjaciel odnosił wrażenie, że wszystko zdobył, że ma już wszystko w swych rękach. Będzie mu więc dane przeniknąć nawet do wnętrza Mego Kościoła i uda mu się okryć cieniem Świątynię Boga. Zbierze najliczniejsze ofiary wśród sług Świątyni. Będzie to rzeczywiście chwila wielkich upadków dla Moich najmilszych synów, dla Moich Kapłanów. Na jednych szatan zastawi pułapkę pychy, na drugich – żądzy cielesnej, na innych – zwątpienia lub niewiary, na jeszcze innych – zniechęcenia i osamotnienia. Iluż to zwątpi w Mego Syna i we Mnie i uwierzy, że nadszedł koniec Mojego Kościoła!”.

A teraz spójrzmy na dzisiejszy świat. Przecież można by powiedzieć, że diabeł zdobył wszystko – z północy na południe, ze wschodu na zachód i powoli, ale systematycznie przenika do wnętrza Kościoła, aż w końcu „uda mu się okryć cieniem Świątynię Boga”. Kiedy ten moment nadejdzie – tego nie wiem. Wiem jednak, że wówczas Maryja przybędzie i wyrwie nas z pułapek zastawionych przez szatana oraz pozwoli wrócić do Chrystusa i Jego Najświętszego Serca.

Czego życzyłby Ksiądz czytelnikom portalu PCh24.pl i katolikom w Polsce z okazji święta Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny?

Życzę Państwu HEROICZNEJ WIARY, HEROICZNEJ NADZIEI i HEROICZNEJ MIŁOŚCI! Każdy z nas wierzy, każdy z nas ma nadzieję i miłość, ale dzięki heroizmowi te trzy cnoty mogą wejść na ekstremalny poziom po przekroczeniu którego nie będziemy się zastanawiać czy co mam zrobić, co mam poświęcić, ponieważ Pan Bóg, Jezus Chrystus, Duch Święty, Matka Boża i Wszyscy Święci zawsze będą przy nas i zawsze będą dawali nam odwagę i mądrość.

Życzę Państwu również, żebyście potrafili rozpoznawać znaki czasu w świetle modlitwy i Słowa Bożego oraz żebyście potrafili wypełniać wezwanie Matki, która codziennie do was woła: radujcie się i odmawiajcie różaniec.

Życzę Państwu w końcu, abyście zawsze pozostali wierni Kościołowi i depozytowi wiary i bronili jego prawdy. Nie możemy porzucić, nie możemy ich sprzedać za żadne srebrniki, stanowiska, wygody. Każdy odpowie w nim za swoje czyny niezależnie czy jest wiernym świeckim, czy biskupem, czy papieżem.

Niech Niepokalane Serce Maryi zawsze będzie naszą drogą i schronieniem. 

Dziękuję za rozmowę. Tomasz D. Kolanek
Źródło: pch24.pl

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 34 Komentarze

Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – módl się za nami!

W sobotę po uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa Kościół powszechny obchodzi wspomnienie obowiązkowe Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Bezpośrednią okazją do ustanowienia tego wspomnienia było poświęcenie całego rodzaju ludzkiego Niepokalanemu Sercu NMP przez papieża Piusa XII w 1942 r.

13 października 1942 roku w 15-lecie objawień fatimskich papież Pius XII drogą radiową ogłosił całemu światu, że poświęcił rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi. Polecił także, aby uczyniły to poszczególne kraje w swoim zakresie. Pierwsza uczyniła to Portugalia z udziałem prezydenta państwa. Polska była wówczas pod okupacją hitlerowską. Prymas Polski, kardynał August Hlond w obecności całego Episkopatu Polski i około miliona pielgrzymów uczynił to 8 września 1946 r. na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej

Na wielką skalę kult Serca Maryi rozwinął św. Jan Eudes (1601-1680). Kult, który szerzył, nosił nazwę Najświętszego Serca Maryi lub Najsłodszego Serca Maryi. Jak wiemy, łączył go ze czcią Serca Pana Jezusa. Odtąd powszechne są obrazy Serca Jezusa i Serca Maryi. Najwięcej jednak do rozpowszechnienia czci Serca Maryi przyczynił się ks. Geretes, proboszcz kościoła Matki Bożej Zwycięskiej w Paryżu. W roku 1836 założył on bractwo Matki Bożej Zwycięskiej, mające za cel nawracanie grzeszników przez Serce Maryi. W roku 1892 bractwo liczyło 20 milionów członków.

W objawieniu „cudownego medalika Matki Bożej Niepokalanej”, jakie otrzymała w roku 1830 św. Katarzyna Laboure, są umieszczone dwa Serca: Jezusa i Maryi. Św. Antoni Maria Klaret (+ 1870) Niepokalane Serce Maryi ustanowił Patronką swojego zgromadzenia. Co więcej, Serce Niepokalane Maryi umieścił w herbie tegoż zakonu.

W wieku XIX rozpowszechniło się nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi dla podkreślenia przywileju Jej Niepokalanego Poczęcia i wszystkich skutków, jakie ten przywilej na Maryję sprowadził. To nabożeństwo w ostatnich dziesiątkach lat stało się powszechne. Początek temu nabożeństwu dało ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi przez papieża Piusa IX w roku 1854, jak też objawienia Matki Bożej w Lourdes (1858). Najbardziej jednak przyczyniły się do tego głośne objawienia Matki Bożej w Fatimie w roku 1917.

Dnia 13 maja 1917 roku, kiedy dzieci: Łucja (lat 10), jej cioteczny brat Franciszek (lat 9) i Hiacynta (siostra Franciszka, lat 7) w odległości 3 km od Fatimy pasły swoje owce, ujrzały nagle silny błysk ognia jakby potężnej błyskawicy, który powtórzył się dwa razy. Zaniepokojone dzieci zaczęły zabierać się do domu ze swymi owcami. Ujrzały nagle na dębie postać Matki Bożej i usłyszały Jej głos: „Nie bójcie się, przychodzę z nieba. Czy jesteście gotowe na wszelkie cierpienia i pokuty, aby sprawiedliwości Bożej zadośćuczynić za grzechy, jakie Jego Majestat obrażają? Jesteście gotowe nieść pociechę memu Niepokalanemu Sercu?” W imieniu trojga odpowiedziała najstarsza Łucja: „Tak jest, bardzo tego chcemy”. Matka Boża poleciła dzieciom, aby przychodziły na to samo miejsce co miesiąc 13 każdego miesiąca.

Dzieci wzięły sobie głęboko do serca polecenie z nieba i zadawały sobie w tym czasie najrozmaitsze pokuty i cierpienia na wynagrodzenie Panu Bogu za grzechy ludzkie. W czerwcu Łucja usłyszała od Maryi: „Moje Serce Niepokalane chciałoby Panu Bogu składać dusze odkupione, jako kwiaty przed Jego tronem”. W lipcu Maryja powiedziała: „Musisz ofiarować się za grzechy. Kiedy to będziesz czynić, powtarzaj: «O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie i za nawrócenie grzeszników w łączności z Niepokalanym Sercem Maryi»”. Matka Boża pokazała też dzieciom piekło, a w nim wiele dusz potępionych, aby wzbudzić w nich grozę i tym większe pragnienie ratowania grzeszników od ognia wiecznego. Zażądała także z tej okazji, aby w każdą pierwszą sobotę miesiąca była przyjmowana Komunia święta wynagradzająca. W końcu poleciła: „Gdy będziecie odmawiać różaniec, to na końcu dodajcie: – O Jezu, strzeż nas od grzechu i zachowaj nas od ognia piekielnego, wprowadź wszystkie dusze do nieba, a zwłaszcza te, które wyróżniały się szczególnym nabożeństwem do Niepokalanego Serca Maryi”.
10 grudnia 1925 roku Matka Boża pojawiła się siostrze Łucji, pokazała jej swoje Serce otoczone cierniami i powiedziała: „Spójrz, córko moja, na to Serce otoczone cierniami, którymi ludzie niewdzięczni Mnie ranią. (…) Ty przynajmniej staraj się Mnie pocieszać i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinę śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia tym wszystkim, którzy w pierwsze soboty pięciu następujących po sobie miesięcy wyspowiadają się, przyjmą Komunię świętą, odmówią różaniec, towarzyszyć Mi będą przez 15 minut w rozważaniu tajemnic różańca świętego w intencji wynagrodzenia”.
Episkopat Polski wyprosił u Stolicy Apostolskiej przywilej odprawiania w każdą pierwszą sobotę miesiąca (za wyjątkiem sobót uprzywilejowanych liturgicznie) Mszy świętej o Niepokalanym Sercu Maryi. Warto z tego przywileju korzystać i nadać nabożeństwu odpowiednią oprawę. We wszystkie inne zwykłe soboty można odprawiać Mszę świętą wotywną o Najświętszej Maryi Pannie.

*****
AKT OFIAROWANIA SIĘ JEZUSOWI CHRYSTUSOWI PRZEZ RĘCE MARYI

Wg. św. Ludwika Marii Grignon de Montfort
Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

O, odwieczna, wcielona Mądrości! O, najmilszy i czci najgodniejszy Jezu, prawdziwy Boże i prawdziwy człowiecze, Synu Jednorodzony Ojca Przedwiecznego i Maryi, zawsze Dziewicy! Oddaję Ci najgłębszą cześć w łonie i chwale Ojca Twego w wieczności oraz w dziewiczym łonie Maryi, Twej najgodniejszej Matki, w czasie Twego wcielenia.
Dzięki Ci składam żeś wyniszczył samego siebie, przyjmując postać sługi, by mnie wybawić z okrutnej niewoli szatana. Chwalę Cię i uwielbiam, żeś we wszystkim poddać się raczył Maryi, Twej świętej Matce, aby mnie przez Nią wiernym swym niewolnikiem uczynić. Lecz niestety! W niewdzięczności i niewierności swej nie dochowałem obietnic, które uroczyście złożyłem Tobie przy chrzcie św. Nie wypełniłem zobowiązań swoich; nie jestem godny zwać się dzieckiem lub niewolnikiem Twoim, a ponieważ nie ma we mnie nic, co by nie zasługiwało na Twój gniew, nie śmiem już sam zbliżyć się do Twego Najświętszego i Najdostojniejszego Majestatu. Przeto uciekam się do wstawiennictwa i miłosierdzia Twej Najświętszej Matki, którą mi dałeś jako Pośredniczkę u siebie. Za Jej możnym pośrednictwem spodziewam się wyjednać sobie u Ciebie skruchę i przebaczenie grzechów oraz prawdziwą mądrość i wytrwanie w niej.
Pozdrawiam Cię więc, Dziewico Niepokalana, żywy przybytku Bóstwa, w którym odwieczna, ukryta Mądrość odbierać chce cześć i uwielbienie aniołów i ludzi. Pozdrawiam Cię, Królowo nieba i ziemi, której panowaniu prócz Boga wszystko jest poddane. Pozdrawiam Cię, Ucieczko grzeszników, której miłosierdzie nie zawiodło nikogo; wysłuchaj prośbę mą, pełną gorącego pragnienia Boskiej mądrości, i przyjmij śluby i ofiary, jakie Ci w pokorze składam.
Ja, … grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak i obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i wieczności.
Przyjmij, Panno łaskawa, tę drobną ofiarę z mego niewolnictwa dla uczczenia i naśladowania owej uległości, jaką Mądrość odwieczna macierzyństwu Twemu okazać raczyła; dla uczczenia władzy, jaką oboje posiadacie nade mną, nikłym robakiem i grzesznikiem nędznym; jako podziękowanie za przywileje, którymi Cię Trójca Najświętsza łaskawie obdarzyła. Zapewniam, że odtąd jako prawdziwy Twój niewolnik chcę szukać Twej chwały i Tobie we wszystkim być posłuszny. Matko przedziwna, przedstaw mnie Twemu drogiemu Synowi jako wiecznego niewolnika, aby jako mnie przez Ciebie odkupił, tak też przez Ciebie przyjąć mnie raczył. Matko miłosierdzia, udziel mi łaski prawdziwej mądrości Bożej i przyjmij mnie do grona tych, których kochasz, których pouczasz, prowadzisz, żywisz i bronisz jak dzieci swe i sługi. Dziewico wierna, spraw, abym zawsze i we wszystkim był tak doskonałym uczniem, naśladowcą i niewolnikiem Mądrości wcielonej, Jezusa Chrystusa, Syna Twego, abym za Twym pośrednictwem i za Twoim przykładem doszedł do pełni wieku Jego na ziemi i Jego chwały w niebie. Amen.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 35 Komentarzy