Padre Matteo, Padre Pio i Padre Cipriano de Meo: trzech braci kapucynów z Serracapriola

Ojciec Cipriano de Meo, egzorcysta i zarazem Przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów (następca śp. o. Gabriela Amortha), opowiada o niemal 60 latach trudnej posługi i o wsparciu, jakie z nieba daje mu zmarły w opinii świętości współbrat Padre Matteo a także o tym, jak za swego życia wspierał go i pomagał mu Ojciec Pio.


Ojciec Cipriano de Meo urodził się w Serracapriola w 1924 roku, jest kapucynem i niemal od 60 lat egzorcystą. Obecnie pełni posługę w klasztorze w San Severo, niedaleko Foggi. Jest postulatorem procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego kapucyna Padre Matteo da Agnone żyjącego w latach 1563-1616. Publikuje książki teologiczne i jest jednym z największych włoskich egzorcystów, z bardzo długim stażem posługi i opinią autorytetu.

Pierwsze spotkanie Ojca Cipriano z diabłem 

O. Cipriano zauważył swoje powołanie przez „przypadek”. Sam nigdy wcześniej nie myślał o takiej formie apostolstwa, przewidywał raczej „karierę” profesora teologii. Stało się to w prowincji Avellino, gdzie był rektorem seminarium kapucyńskiego w Gesualdo, 7 grudnia 1952, w wigilię Niepokalanego Poczęcia, po południu. Usłyszał pukanie do drzwi, kiedy nie było furtiana, więc poszedł sam otworzyć. Zastał pod drzwiami kobietę ubraną w wełniany szal i dwóch mężczyzn. Zapytał się ich czy chcą jedzenia, bo wyglądali na ubogich, lecz zaprzeczyli. Nie było jasne czego chcieli. Aby przerwać krępujące milczenie milczenie, zapytał kobietę o imię. Zaśmiała się dziwacznie i powiedziała „Jestem Diabłem”, „A ja jestem Ojciec Cipriano” – odpowiedział kapucyn. Kontynuowała: „Jestem Diabłem i jestem tu zbyt długo … A kto mnie wyrzuci? … Ty …” i tu pokazała palcem na zaskoczonego tą sytuacją rektora. Tak rozpoczął się dialog, który trwał godzinę i rozmawiali o wielu rzeczach, a Cipriano przeczuwał, że otworzył się przed nim zupełnie nowy rozdział jego życia. Opowiedział o tej historii przełożonemu, który jemu polecił kontynuować tę sprawę, wyraził inicjatywę, aby porozmawiać z biskupem. Arcybiskup Joachim Pelicini upoważnił go do kontynuowania tej bitwy. Przypadek ten prowadził przez trzy lata i te początki były bardzo pouczające. Widział wiele oszustw, padał też ich ofiarą, bo brakowało mu doświadczenia. Wszystkiego się trzeba nauczyć.

Ojciec Cipriano

Dość wysoki mężczyzna o pociągłej twarzy z siwą, charakterystycznie przystrzyżoną bródką i kępką siwych włosów na głowie wygląda jak większość starszych kapucynów. W sandałach na nogach, w brązowym habicie nie odbiega zbytnio od zakonnych „standardów”.

A jednak jest coś, co zdecydowanie odróżnia go od innych zakonników. Od ponad 60 lat pełni posługę egzorcysty. Niestrudzenie toczy walkę z największym wrogiem Boga i człowieka – diabłem. Pomaga najnieszczęśliwszym z nieszczęśliwych – ludziom opętanym przez złego ducha.

Jako jeden z najbardziej doświadczonych egzorcystów świata przewodniczy również Międzynarodowemu Stowarzyszeniu Egzorcystów. Stawiany jest na równi z założycielem tego stowarzyszenia, najsłynniejszym z włoskich egzorcystów – ojcem Gabrielem Amorthem, znanym także w Polsce z wielu publikacji, między innymi z Wyznań egzorcysty.

Jest zresztą nie tylko kapłanem egzorcystą, lecz także pisarzem i poetą. Do jego najbardziej poczytnych książek należy Il divino e l’umano nel mio apostolato di esorcista (Boskie i ludzkie w mojej posłudze egzorcysty), a jako poeta był laureatem wielu prestiżowych nagród. (…)

U boku Ojca Pio

Dzień 2 lipca 1949 roku był jednym z przełomowych w jego życiu – pierwszym spędzonym w klasztorze kapucynów w San Giovanni Rotondo. Wtedy też miało miejsce pierwsze osobiste spotkanie z najbardziej niezwykłym zakonnikiem XX wieku – starszym od niego o 37 lat Franciszkiem (Francesco) Forgione, czyli św. Ojcem Pio. Przez pięć lat kapucyn z Serracaprioli zajmował się głównie porządkowaniem napływającej do klasztoru korespondencji. O tym, że nie była to łatwa praca, wiedzą ci, którzy na własne oczy widzieli ogromne stosy listów adresowanych do Ojca Pio. Ojciec Cyprian dobrze poznał św. Ojca Pio. Spędził z nim mnóstwo czasu.
Sam Ojciec Pio mieszkał w Serracapriola przez rok czasu, pod koniec października 1907 roku brat Pio przeniósł się z klasztoru Sant’ Elia a Pianisi do Serracaprioli, gdzie studiował teologię.

Święty Ojciec Pio liczy złe duchy

Aby poradzić sobie, sięgał po duchowe wsparcie Ojca Pio. Zabrał do niego już ten pierwszy przypadek i o. Pio żartobliwie wówczas zauważył, że o. Cipriano ma „wiele demonów dookoła”, że będzie się za niego modlił „żeby nie był zmęczony i nie odechciało mu się tej posługi”. Ojciec Cipriano twierdzi, że ciągle jest zmęczony, lecz do dziś mu się jeszcze nie odechciało. Często się śmieje, bo jest to bardzo pogodny i miły człowiek. Podczas egzorcyzmu O. Pio zaprzeczył jakoby u wskazanego mu „pacjenta” były cztery złe duchy, jak można by przypuszczać „duchy nie są cztery, ale tylko jeden, używający czterech głosów”. Tak diabeł starał się oszukać kapłana, ilość duchów jest ważną sprawą dla egzorcysty. Niektóre sprawy były długo i cierpliwie omadlane. Przypadek jednej dziewczynki zajął dziesięć lat i dzięki powtarzaniu modlitw, stopniowo wyszło z niej aż dwanaście złych duchów.

Jak się wyrzuca szatana? 

Nie zawsze jest to egzorcyzm. Przybywający do do San Severo zauważają, że Ojciec Cipriano często modli się w milczeniu, wie z doświadczenia, że cicha modlitwa bardzo irytuje przeciwnika. Nieraz słyszał pytanie: „Dlaczego milczysz?” Lecz on nie odpowiada na takie zaczepki, bo takie pytanie pochodzi od ducha kłamstwa. Nieraz dotyka ciała dręczonej osoby krucyfiksem. Nie nad wszystkimi odmawiany jest wielki rytuał egzorcyzmu, w wielu przypadkach wystarcza kontakt z relikwiami, błogosławieństwo, czy Msza Święta, bo na obecności Jezusa opiera się moc wypędzania. Kiedy jest pewien, że człowiek został ostatecznie zwolniony? Generalnie podobno to widać, po sposobie reakcji na modlitwy. Wyzwolony podejmuje bogate życie sakramentalne, jest gorliwy i zaczyna kochać Słowo Boże. Momentowi wyjścia ducha towarzyszy zwykle znak zewnętrzny, którym mogą być niekiedy wymioty. Istnieją przypadki, gdzie osoba wydala materiał, który zbadany przez lekarzy okazuje się nie być żadną rzeczą z ludzkiego ciała czy pożywieniem, ale np. skóra jaszczurki, ropuchą, kamieniem itp. Czemu zdarzają się opętania?

Święty przeciw diabłu: Padre Matteo kontra diabeł

Szczególną rolę w posłudze o. Cipriano pełni modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego Mateusza z Agnone. Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem poważnego wypadku, kiedy przez przypadek bawiąc się bronią, zabił kolegę. Aby uniknąć sprawiedliwości, rodzice ukryli go u przyjaciół z dala od domu. W młodości studiował filozofię i medycynę na Uniwersytecie w Neapolu, tam choć jego kierownikiem duchowym był jezuita, jego sercem zawładnął ideał franciszkański. Został przyjęty w kapucyńskim klasztorze Niepokalanego Poczęcia w Neapolu i przyjął imię Brata Mateusza. Duży wpływ na niego miał O. Piotr Trigoso, teolog bonawenturzysta. Kiedy Mateusz został wyświęcony, prędko stał się sławnym kaznodzieją. Jego duchowość była skoncentrowana na męce Chrystusa i Wniebowzięciu Matki Bożej. Posiadał dar proroctwa i czynił cuda. Publicznie pogodził się z matką jego przyjaciela z dzieciństwa, którego przypadkowo zabił, czym wzruszył wielu. Ludzie pod jego wpływem zbudowali klasztor w Agone, którego Mateusz stał się furtianem i pozostał tam niemal aż do śmierci w 1616 roku. Prowadził życie w skrajnym ubóstwie i pokucie. Często uzdrawiał ludzi czyniąc znak krzyża, był obdarzony darem proroctwa i rozeznania, a szczególnie bał się go szatan. Kiedy przyniesiono do klasztoru opętaną przez diabła kobietę, demony zaczęły krzyczeć: „Żebyście wiedzieli, że nigdy nie wyjdziemy, chyba, że przyjdzie brat Mateusz z Agnone, bo tylko on nas może pokonać pokorą.” Matusz wówczas uczył się w swojej celi, a kiedy przyszedł, obawiał się prowokacji i znów chciał wracać do siebie. Uciekając przed pokusą pychy, nie chciał się tą kobietą zajmować, lecz z rozkazu przełożonego został zmuszony wyjść do opętanej. Na jego widok od razu diabeł powiedział: „Tutaj … wśród tych co przyprowadzają Mateusza do mnie? Już nie mogę dłużej wytrzymać” I w jednej chwili uciekł, pozostawiając kobietę wolną. Działo się też wiele innych podobnych rzeczy. Na trzy miesiące przed śmiercią Ojciec Mateusz z Agnone został przydzielony do klasztoru San Severo, gdzie zmarł i gdzie jest jego grób. Proces na szczeblu diecezjalnym oficjalnie rozpoczęto 19 czerwca 1996 i jest o już na ukończeniu.

Egzorcyści za życia i po śmierci

Charyzmat egzorcystyczny Sługi Bożego Mateusza z Agnone został na nowo odnaleziony po niemal pół tysiąca lat. O Cipriano podczas 56 lat posługi egzorcyzmu doświadczył, że kontakt z grobem Ojca Mateusza z Agnone, to dla opętanych coś szczególnego i szatan jakby zmuszony jest szybko ujawnić swoją obecność i prędko odchodzić. Wielokrotnie diabeł twierdził, że wezwanie Ojca Mateusza jest dla niego bolesne, dręczy go. Ojciec Cipriano zebrał w dwóch dużych tomach te rozmowy z diabłem, jakie miały miejsce podczas egzorcyzmów nagrywanych od 1986 do 2003 roku. Taka lektura umacnia wiarę daje i ważne wsparcie dla sprawy kanonizacji Ojca Mateusza. Oto fragment, w którym wróg uznaje świętość Sługi Bożego: 
Diabeł ze złością: „Nie lubię Mateusza, bo mi śmierdzi z powodu Chrystusa! Śmierdzi … szczęściem i świętością, i nie mogę tego znieść … Nie chcę słyszeć o nim, mogę spowodować poważne uszkodzenia, jak będziesz tak robić. Nie masz go znać !” Egzorcysta: „Sprawa beatyfikacji księdza Mateusza jest bliska mojemu sercu …”. Diabeł: „Nie wiesz co robisz. Przestań.”Egzorcysta: „Dlaczego tak mówisz ?” Demon: „Ponieważ ten martwy człowiek jest bardzo niebezpieczny, bardziej niebezpieczny, niż kiedy był żywy, a będzie jeszcze bardziej, jeśli sprawa pójdzie do przodu i najgorzej, jeśli będzie uwielbiony, ponieważ wówczas będzie razem z tobą.” 

Modlitwa ojca Mateusza przed krucyfiksem

matteo2Ojcze Wszechmogący, jakże to znieść możesz,
by Twój Syn był wrzucon w paszczę tej złej bestii
gotowej do tego, by prześcignąć grozę?
A Ty, Duchu Święty, jak dopuścić możesz,
by bestialski tygrys te członki rozdzierał,
tak subtelne przecież jak przepiękne ciało,
coś w łonie dziewiczym mistrzowsko formował?
Czemuż wy, niebiosa i gwiazdy, i słońce,
powstrzymać bestialstwa tego nie umiecie?
Czemuż to w obliczu cierpienia Chrystusa
jasności wszelakiej zagasić nie chcecie?
Do ciebie, o słupie, mój Pan przywiązany,
a więzy swym jarzmem ból Mu zadajecie,
łańcuchy wszelakie i bicze, i liny
jeziorem krwi świętej ziemię broczyć chcecie,
a że to Zbawiciel uznać nie umiecie?
Czemu też was nie stać na tę litość wielką,
by ulżyć człekowi, co ją w sercu nosi?

Podczas egzorcyzmów demony wielokrotnie wypowiadały się z osób, za które modlił się włoski egzorcysta Cipriano de Meo, że Sługa Boży Mateusz z Agnone, śmiercią pokornego zakonnika zepsuł im święto.

„Po śmierci jest jeszcze gorszy !” To znaczy jeszcze pokorniejszy. A już za życia kapucyn Mateusz z Agnone (1563-1616) miewał nieodzwyczajane znaki swojego wstawiennictwa do Boga w intencji opętanych. Unikał jednak podkreślania znaczenia swojej osoby w tym wszystkim i robił co mógł, aby wieść o tych jego charyzmatach nie rozchodziła się wśród ludzi. Legenda głosi, że kiedy tylko spodziewał się, że mogą do niego przyprowadzić jakiegoś opętanego, to skrywał się wewnątrz klasztoru, prosząc wcześniej przełożonego o przydzielenie mu najpokorniejszej i najtrudniejszej jednocześnie do przerwania czynności. Ludzie jednak łatwo nie ustępowali, ponieważ sława skuteczności egzorcyzmów przez osobę Brata Mateusza była głośna.

Słowo o księżach

O. Cipriano: „Módlmy za księży, aby nigdy nie mówili, że szatan nie istnieje.” Diabeł: „Cyprianie, mogę wiele zrobić … bo skoro oni wiedzą, że mają wroga, a następnie unikają używania broni do walki z nim, wezmę ich przez zaskoczenie i nie będą ze mną walczyć, oto jest moja najlepsza broń”. 

O. Cipriano modli się za kapłanów, diabeł mówi: „Cyprianie, nie bądź łotrem, pozostaw ich mnie, muszą dawać zły przykład, wiesz, jak wielu chrześcijan opiera swoją wiarę na zachowaniu księży? Gdy widzą upadek kapłana, przychodzą do mnie”. 

Adres sanktuarium: Convento Cappuccini, PL. Cappuccini, 1, 71016 San Severo (FG)

This slideshow requires JavaScript.

*****
Informacja z jednego z maili: mój syn odwraca obrazek z Padre Matteo twarzą do ściany
(dane tylko do wiadomości redakcji strony)

Nabyłam olej św. ojca Pio i zaczęłam  go używać wobec mojego syna, na początku jadł i je wszystko, ale teraz z olejem je jakby trochę na dystans, mam obrazki Padre Matteo i położyłam w jednym i drugim pokoju na komodzie, i któregoś dnia syn zaczął przewracać je na drugą stronę, tak żeby nie było widać Padre Mateo  a  do łóżka nie chce iść wieczorem, bo ja położyłam do łóżka Padre Matteo. Wiem i wierzę, że św Padre Matteo działa wobec mojego syna, bo jak on widzi Padre Matteo to odwraca wzrok , a gdy wyjdę z domu na chwilę,  to syn robi znowu to samo, odwraca te obrazki twarzą do ściany, a ja znowu ustawiam ładnie Padre Matteo  a  syn dziwnie się zachowuje, przeszkadza mu obraz Padre Matteo to  jest nie pierwszy raz, ja wierzę, że Padre Matteo jednak działa wobec mojego syna  i ewidentnie to widać  ja mama tak bardzo jestem wdzięczna Panu Bogu  i tak bardzo proszę kapłana, który był w Serracapriola i w San Giovanni Rotondo o nieustanną modlitwę za moim synem. On nie chce przebywać w pokoju z Padre Matteo, całymi dniami siedzi w kuchni z głowa spuszczoną do dołu, a teraz mu i jedzenie z olejem św. O. Pio nie smakuje….

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , | 12 komentarzy

Pan Jezus do Św. Siostry Faustyny o spowiedzi świętej

Z „Dzienniczka” św. Siostry Faustyny
Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia. Powiedz duszom, że z tego źródła miłosierdzia dusze czerpią łaski jedynie naczyniem ufności. Jeżeli ufność ich będzie wielka, hojności Mojej nie ma granic (Dz. 1602).

Opublikowano Pomoc duchowa, Wydarzenia | Otagowano , | 43 komentarzy

Pragnę… dobrych relacji – rekolekcje z ks. Kralką SAC

Wszyscy pragniemy relacji innymi ludźmi. Jako istota społeczna, chce być doceniany oraz czuć się wartościowym w oczach innych. To naturalne. Jednak pragnienie to może sprowadzić nas na złą drogę… Bóg chce, byśmy przebywali z innymi ludźmi, przyjaźnili się, nawiązywali relacje. Ale w jaki sposób to robić, by wypełnić Boży plan w naszym życiu?

Każde pragnienie jest Bożym darem. Jednak może też prowadzić do grzechu, jeśli człowiek niewłaściwie je zinterpretuje. W jaki sposób dobrze pragnąć?
Ks. Krzysztof Kralka SAC, założyciel Wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca i autor książek „Bóg jest portem”, „Siedem grzechów głównych” czy „Bóg wskrzesza miłosierdziem”, w rekolekcjach wielkopostnych opowiada o tym, w jaki sposób dobrze pragnąć. Bo wszyscy czegoś pragniemy, ale czy na pewno wiemy, w jaki sposób to robić?

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano | 3 komentarzy

Ks. Adam Skwarczyński: „Jezu, Ty się tym zajmij” – Oto jestem, świadectwo Katarzyny

„OTO JESTEM” – ŚWIADECTWO KATARZYNY

Nota ks. Adama Skwarczyńskiego: Prawie wszystkim nam zbyt łatwo przychodzi naruszanie przykazania Pana Jezusa: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Może to dotyczyć także czytelników niniejszego „Świadectwa Katarzyny”: prawdopodobnie zechcą wyrażać zdziwienie, jak osoba o tak powikłanym życiu może być zalewana Bożą miłością i radością, cieszyć się darem rozeznawania duchów, modlitwy kontemplacyjnej (dniami i nocami), widzieć już siebie na drodze nawrócenia, a nawet apostolstwa w swoim otoczeniu… Jak może iść drogą czystości obiecanej Bogu, być w zażyłości z Najczystszą Maryją, a nawet wspiąć się na sam szczyt: oddać się Bogu jako żertwa ofiarna?!

       Przypuszczam, że właśnie tym ludziom – „faryzeuszom” zbyt pochopnym w osądzaniu bliźnich oraz w przypinaniu im jakichś etykietek – potrzebne jest to świadectwo, by uczyli się dostrzegać tę prawdę, że Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi, pragnie szczęścia wszystkich i nie odrzuca nikogo, kto szczerze Go szuka. Poza tym dla każdego ma inne plany, inną drogę zbawienia, której do końca nie potrafi zrozumieć ani ten człowiek, ani (tym bardziej!) osoby postronne. Za to każdy z nas może swoją modlitwą pomóc Bogu w zdobywaniu serc, i to nawet najbardziej zatwardziałych, Jego dzieci. Zarówno Katarzyna, jak i my wszyscy na progu Nieba poznamy tych, którzy do naszego zbawienia się przyczynili, i będziemy im wdzięczni bez końca.

       Niniejsze świadectwo może być także potrzebne tym, którzy z różnych powodów, dzisiaj od nich niezależnych, nie mogą wejść na drogę sakramentów, mimo głębokiego pragnienia. Mogą za to zbliżyć się do Boga drogą szczerego, głębokiego żalu za grzechy, wyznać Mu swoją miłość, zapraszać Go do serca w komunii duchowej, prosić o pokierowanie dalszym życiem według Jego planu. W internecie można znaleźć znaną modlitwę ks. Dolindo: „Jezu, Ty się tym zajmij” (lub „Jezu, weź to na Siebie”). On na wszystko ma tysiąc sposobów i może je wykorzystać, gdy tylko widzi u kogoś dobrą wolę. Wtedy ludzka bezradność przyciąga Jego wszechmoc, a zagubienie – wysiłki Dobrego Pasterza, nieustannie poszukującego zagubionych owiec. Jednak sama dobra wola nie wystarczy – trzeba być aktywnym w poszukiwaniu swojej drogi! Katarzyna wymienia tak wiele praktyk, za którymi warto pójść – oprócz wyżej wspomnianych Różaniec, lekturę Pisma Świętego oraz wartościowych książek religijnych, udział we Mszy świętej i w adoracji Najświętszego Sakramentu.

***

Moi Drodzy,
Choć niełatwo mi pisać o swoim życiu, jednak pragnę podzielić się z Wami swoim świadectwem, żeby pokazać, jak wielka jest miłość Boga, Jego dobroć i litość nad marnym
grzesznikiem. Jestem nie tak dawno nawróconą katoliczką, chociaż, wychowana w Polsce w rodzinie katolickiej, przyjęłam wszystkie sakramenty. Swoją historię zacznę od tego, że po roku małżeństwa (zawartego w Kościele katolickim) odeszłam od swojego męża. Nie połączyły nas dzieci, których Bóg nam nie dał, a wszystko nas dzieliło. Nie wspieraliśmy się wzajemnie, mieliśmy oddzielne mieszkania, własny majątek, towarzystwo, przyjaciół… Cudem uniknęłam zdrady, ale zapłaciłam za to odejściem z pracy. Nie było już wtedy mowy o powrocie do męża, gdyż sam był już zaangażowany w związek ze swoją koleżanką z pracy. Pozostał nam tylko rozwód. Niebawem oboje założyliśmy nowe rodziny i pojawiły się dzieci. Mój drugi ślub był w Kościele protestanckim, do którego należy mój drugi mąż. Wyjechaliśmy z Polski ze względu na sprawy zawodowe i ostatnich kilkanaście lat spędziłam w różnych krajach. Obecnie mieszkam na Bliskim Wschodzie, nad Zatoką Arabską. Ocknęłam się mniej więcej po 5 latach i wtedy to zrozumiałam swój błąd – że idę na zatracenie! Od tej chwili nie było dnia, w którym bym nie przepraszała Boga za to, że Go zraniłam, że Go zawiodłam. Nie chciałam opuszczać swojego drugiego męża i rozbijać naszej rodziny, ale też cały czas szukałam jakiegoś rozwiązania i wyjścia z tej grzesznej sytuacji. Zaczęłam pragnąć spowiedzi i Komunii świętej, ale rozgrzeszenie nie było możliwe. Moje cierpienie i przygnębienie były ogromne!
Któregoś dnia, pod wpływem jakiegoś świadectwa przeczytanego w internecie, pojechałam do kościoła i oddałam swoje życie Jezusowi – tak jak potrafiłam, własnymi słowami. Tego samego dnia doznałam łaski nadprzyrodzonej radości. Byłam po raz pierwszy w życiu tak szczęśliwa wewnętrznie, że brak mi słów, aby to opisać… Chciało mi się tańczyć i śpiewać! Kiedy poszłam na plac zabaw ze swoją córką, nagle poczułam ogromną miłość do innych ludzi. Moje pragnienia i dążenia odeszły na bok, przestałam się sobą zajmować. Wysłuchałam wszystkich mam i ich problemów z dziećmi. Chociaż zazwyczaj męczyły mnie takie opowieści, teraz chciałam ich wszystkich wysłuchać, a matki wesprzeć z niesłychaną miłością. Po 2-3 dniach prosiłam Boga, żeby odebrał mi tę łaskę, bo nie mogłam dłużej znieść nadmiaru miłości i szczęścia. Powoli moje życie zaczęło się zmieniać, w sercu zrodziła się nadzieja, czułam wielką pomoc Bożą w wielu sprawach życiowych, zawodowych. Jednocześnie tak bardzo żałowałam swojego grzesznego życia, że kierując się duchem pokuty, chciałam wynagrodzić Bogu za wszystkie zniewagi
– najpierw swoje, a z czasem również innych. Po jakimś czasie za pozwoleniem księdza moderatora włączyłam się w dzieło dusz-ofiar, inaczej „Szkoły krzyża”, a później „Iskry z Polski”. Okres pierwszego roku był najcięższym w moim życiu! Przeszłam bardzo bolesne oczyszczenie, podczas którego prawie już żegnałam się z życiem… Podczas mojego pobytu w Polsce któregoś roku otrzymałam Boży dar rozeznawania duchów: przeżyłam coś w rodzaju „wyczuwania”, czy spotkałam dobrego, czy złego człowieka. Wszedłszy w świat ducha, wyczuwałam jakieś „zło” w niektórych ludziach, niekiedy bardzo duże. Pewni ludzie
sprawiali takie wrażenie jakby spali, czy jakby byli w letagru. Sposób, w jaki mówili czy zachowywali się, był uzależniony od jakiejś złej siły. Niektórzy księża też mieli w sobie to „zło”, i właśnie ci „źli” nie wnosili niczego pozytywnego w moją duszę, a tylko siali niepokój i zamieszanie. Za to kazania „dobrych” były dla mnie tak jasnym przekazem, jakby sam Bóg do mnie osobiście przez nich mówił. Byłam przerażona, bo w moim otoczeniu tylko nieliczni byli dobrzy! Tylko Msza święta i adoracja Najświętszego Sakramentu oraz inne modlitwy przynosiły mi ukojenie. Dzień i noc modliłam się. Byłam wybudzana w nocy ze świadomością konieczności modlitwy, często za konkretne osoby z mojego otoczenia. Były dni, gdy odmawiałam po 10 Różańców i więcej. Później czułam, jak jestem napadana przez jakieś złe moce, dręczona fizycznie i psychicznie. To wszystko było źródłem ogromnego cierpienia mojej duszy. Czułam, że jakaś zła siła ciągnęła mnie w swoją stronę, miała nade mną władzę. W tym czasie (dosłownie z dnia na dzień) rzuciłam palenie i poczułam niechęć do picia alkoholu. Nigdy już nie powróciłam do tych używek. Ten stan trwał około miesiąca i jak niespodziewanie przyszedł, tak w jednej chwili po prostu odszedł. Po tym jeszcze bardziej przylgnęłam do Boga, a wkrótce doznałam odrodzenia w Duchu Świętym. Poczułam, że jestem Bożym dzieckiem, wylałam morze łez. Moje życie bardzo się odmieniło. Wykiełkowałam jak źdźbło trawy na pustyni! W przenośni i dosłownie, gdyż żyjąc w kraju muzułmańskim nie miałam wokół siebie nikogo, z kim mogłabym chociaż porozmawiać o Bogu. Mój mąż nie mógł zrozumieć mojego zbliżenia do Boga i tej nagłej zmiany, zaczęło go to bardzo denerwować. Musiałam więc ukrywać się ze swoją wiarą. Były
momenty, że było mi naprawdę ciężko, myślałam że nie dam już rady. Nie wiedziałam, gdzie pójść i co zrobić z tym nawróceniem. I tak oto przez jakiś czas pozostaliśmy oboje w ukryciu – Bóg i ja. Odeszli ode mnie dawni przyjaciele, ale za to na mojej drodze Bóg postawił kilka cudownych osób. Pierwszą z nich był ks. Adam Skwarczyński, który bardzo mi pomógł, zwłaszcza w tym trudnym okresie zaraz po nawróceniu. Okazał mi niezwykłą cierpliwość i dobre serce. Dzięki jego licznym cennym poradom, nadsyłanym drogą elektroniczną, powoli zaczęłam „odgruzowywać” swoje życie i dostrzegać właściwą drogę. Z czasem zaczęłam wchodzić na jej odcinek najtrudniejszy – na drogę miłości ofiarnej. W moim bliskim otoczeniu pojawiła się również protestantka, była katoliczka, z którą mogłam po prostu porozmawiać o Bogu. Później zaprzyjaźniłam się z koleżanką z pracy, osobą o wielkim sercu, z którą wspierałyśmy się nawzajem w środowisku zdominowanym przez muzułmanów.[…]
Pobierz całe świadectwo pdf: Świadectwo Katarzyny

***

Opublikowano Świadectwa | Otagowano , , | 5 komentarzy

Ks. Stanisław Witek: o przebaczeniu afektywnym i efektywnym

„W skrócie można powiedzieć, że do przebaczenia afektywnego zawsze jesteśmy zobowiązani (jak Chrystus na Krzyżu, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy dziennie), natomiast przebaczać efektywnie możemy tylko tym, którzy żałują swoich przewinień i mocno postanawiają poprawę, bo jeżeli tego u nich nie ma, to przebaczając im efektywnie jedynie utwierdzalibyśmy ich w złu”.

Przez wiarę swoją przemawia nawet spoza grobu – te słowa Listu do Hebrajczyków (11,4) można odnieść do autora książki Duszpasterstwo w konfesjonale ks. Stanisława Witka, Kapłana Diecezji Tarnowskiej, Profesora Teologii Moralnej na KUL-u.

† Jerzy Ablewicz Arcybiskup, Biskup Tarnowski

Ksiądz Stanisław Witek pisze tak:

Przebaczenie afektywne i efektywne:

… Sam Bóg jest sędzią i badającym serca, dlatego zabrania On nam wyrokować o czyjejkolwiek wewnętrznej winie. Nauka Chrystusowa żąda, abyśmy wybaczali krzywdy, i rozciąga przykazanie miłości na wszystkich nieprzyjaciół” (KDK 28). Ostatnie zdanie tej konstytucji soborowej rozumieć należy także w stosunku do nieprzyjaciół osobistych, a zatem w kategorii nieprzyjaźni podmiotowej. „Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 19-21).

KD: Miłość nieprzyjaciół polega na życzeniu, i czynieniu im dobrze jako ludziom w razie ich potrzeby oraz własnej możliwości niezależnie od osobistej postawy wobec nas. Miłość ta bowiem, obejmuje nieprzyjaciół ze względu na ich łączność – przynajmniej potencjalną – z samym Bogiem, którego są stworzeniami, a może i przybranymi dziećmi. Taką miłość trzeba przejawiać głównie przez dążenie do pojednania z nimi, zwłaszcza gdy w jakikolwiek sposób sami przyczyniliśmy się do ich nieprzyjaźni. Trzeba być także zawsze gotowym do przebaczenia doznanej krzywdy, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy, a więc bez ograniczenia, jak nakazał sam Chrystus (por. Mt 18, 22). Ze strony nieprzyjaciela zakłada to jednak, przynajmniej domyślną, chęć pojednania się (por. Łk 17, 4). Gdy on nie przejawia żadnej chęci w tym kierunku, a nawet chlubi się uczynionym złem, i gotów je ponowić, jeśli zdarzy mu się okazja, sprawa faktycznego pojednania zostaje mocno skomplikowana. Mamy bowiem do czynienia ze złą wolą przeciwnika, uporczywie trwającego w grzechu. Chrześcijaninowi pozostaje obowiązek pragnienia, aby się pojednać, czyli afektywnego nastawienia w tym kierunku. Z winy samego nieprzyjaciela, jeżeli jego zła wola nie chce się ugiąć, pojednanie efektywne jest uniemożliwione. I Chrystus miał swoich zdecydowanych nieprzyjaciół (zwł. faryzeuszów), nie mamy dowodów na to, aby kiedykolwiek się z nimi pojednał. Na krzyżu wstawiał się do Ojca, modląc się jako za nieprzyjaciół, u których okolicznością łagodzącą była niewiedza (Łk 23, 34). Podobnie uczynił św. Szczepan nie negując ich grzechu (Dz 7, 60). Trzeba również pamiętać, że i Bóg, którego mamy naśladować w miłości do nieprzyjaciół (por. Mt 5, 45-48), nie darowuje efektywnie człowiekowi, któremu na Jego przebaczeniu nie zależy.

Gdy więc spowiednik spotyka faktycznie skrzywdzonego człowieka, którego ktoś niewinnie prześladuje, powinien zachęcać do przebaczenia w duchu i gotowości do pojednania; nie należy jednak wymagać pojednania realnego jako warunku udzielenia absolucji. Dopiero chęć taka ze strony nieprzyjaciela, jeżeli penitent jest osobą krzywdzoną, czyni z pojednania obowiązek miłości bliźniego. Inaczej do gotowości przebaczenia ma go bardziej skłaniać pragnienie odpuszczenia grzechów przez Boga, aniżeli realny wymóg przykazania miłości nieprzyjaciół. Dopóki nieprzyjaciel trwa w grzechu, jest również przeciwnikiem Boga, i jeżeli nie chce on zmienić swego nastawienia (metanoia), pojednanie z nim w sensie efektywnym, byłoby tylko utwierdzaniem go w złem.”

UD: Na pewno chrześcijanin powinien być człowiekiem pokoju, jak powiada św. Paweł: „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi” (Rz 12, 18). Nie znaczy to jednak, ażeby czynić to za wszelką cenę; pewne sprawy duchowe są bowiem ze sobą sprzeczne również i w tym zakresie: „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jk 4,4). Konflikty między ludźmi trzeba więc rozwiązywać, a nie zadowalać się uciszaniem ich bez względu na sprawiedliwość, bo przykrywa się tylko ranę, ale jej nie leczy”

Za: ks. Stanisław Witek „Duszpasterstwo w konfesjonale”, str. 175-176 Wyd. Pallotinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej.
Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano , | 25 komentarzy

25 marca – Uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Adopcja duchowa dziecka poczętego.

Zwiastowanie - AlbaniUroczystość Zwiastowania NMP przypomina nam o tym wielkim zdarzeniu, od którego rozpoczęła się nowa era w dziejach ludzkości. Archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, niewiasty z Nazaretu, by zwiastować Jej, że to na Niej spełnią się obietnice proroków, a Jej Syn, którego pocznie w cudowny i dziewiczy sposób za sprawą Ducha Świętego, będzie Synem samego Boga. Fakt, że uroczystość ta przypada często w trakcie Wielkiego Postu uzmysławia nam, że tajemnica Wcielenia jest nierozerwalnie związana z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Pozdrowienie Anielskie. Modlitwa ta składa się z pozdrowienia Archanioła, z radosnego okrzyku św. Elżbiety i z modlitwy Kościoła. Na słowach pozdrowienia Gabriela – „łaski pełna” – Kościół oparł wiarę w Niepokalane Poczęcie Maryi. Skoro bowiem Maryja była pełna łaski, to nie mogła jej nigdy być pozbawiona. Słowa św. Elżbiety: „Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego” zawierają część pozdrowienia anioła (Błogosławionaś Ty między niewiastami). W ten sposób św. Elżbieta jakby chciała podkreślić, że znana jest jej tajemnica Zwiastowania, że w imieniu wszystkich niewiast świata winszuje Maryi tak wielkiej godności.

Anioł Pański. Historia tej modlitwy sięga wieków średnich, kiedy to biciem dzwonów wyznaczano trzy pory dnia: rano, południe i wieczór. Z powodu braku zegarów był to zwyczaj bardzo praktyczny. Przez pobożne odmawianie tej modlitwy przypominamy sobie scenę Zwiastowania i to, co się w niej dokonało.
Czytaj całość:
1) Ewangelia dla nas – czytania mszalne i patroni dnia (kliknij)
2) Duchowa adopcja dziecka

Dzień Zwiastowania to zwyczajowo dzień Duchowej Adopcji Dziecka

„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, mnieście uczynili.” (Mt. 25, 40).

Kochasz życie! Mówisz życiu „tak”! Walczysz w obronie najmniejszych, bezbronnych… Podejmujesz Duchową Adopcję…

My mamy dla Ciebie coś więcej – ZARAŹ INNYCH MIŁOŚCIĄ DO ŻYCIA!!!

Jeśli każdy z nas zaprosi choć JEDNĄ osobę, by podjęła się Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego – dwa razy więcej dzieci zostanie otoczonych płaszczem modlitwy! Dlatego zaproś swoją Mamę, Tatę, dziadków, rodzeństwo, koleżankę, kolegę, sympatię lub współmałżonka:) zaproś swoje dzieci:)
Módlmy się o Życie i za Życie wszyscy razem! Nie bójmy się uklęknąć do modlitwy dziesiątką różańca z osobą, którą zaprosimy. Nauczmy ją jak się modlić:)
Bądźmy Wspólnotą Życia!

Zapraszamy do spotkania się z dzieckiem nienarodzonym, w modlitwie Drogi Krzyżowej – Droga krzyżowa dziecka nienarodzonego
I do zapoznania się z zasadami Duchowej Adopcji oraz do zgłoszenia podjętej adopcji http://duchowaadopcjadziecka.wordpress.com/dla-zdecydowanych (formularz zgłoszeniowy )/.

Boisz się, że nie dasz rady? Nie bój się! Całe Niebo jest z Tobą!

DODATKOWO: Zasady duchowej adopcji również tutaj: http://www.diecezja.waw.pl/da/modlcodz.html

Formuła przyrzeczenia Duchowej Adopcji
Najświętsza Panno, Bogarodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci, wiedziony(a) pragnieniem niesienia pomocy w obronie nienarodzonych, (ja, ………………..) postanawiam mocno i przyrzekam, że od dnia ……………….. w Święto / Uroczystość ……………….. biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię Bogu jest wiadome, aby przez 9 miesięcy każdego dnia modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu.
Postanawiam:

  • odmówić codzienną modlitwę w intencji nienarodzonego
  • codziennie odmówić jedną tajemnicę różańca
  • przyjąć nadto (nieobowiązkowo) postanowienia:
    • ………………..
    • ………………..
    • ………………..

Modlitwa codzienna
Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki, Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nie narodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

Duchowa Adopcja jest spełnianiem Jasnogórskich Ślubów Narodu
„Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady. Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek betlejemski, że odtąd staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak nasi ojcowie walczyli o byt i wolność narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelakiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu.”

Opublikowano Pomoc duchowa, Różaniec, Wydarzenia, Świeto | Otagowano , , | 27 komentarzy

Papież zatwierdza dekret o cudzie uzdrowienia za wstawiennictwem bł. Franciszka i Hiacynty z Fatimy

Już wkrótce będzie można zaliczyć w poczet świętych Franciszka i Hiacyntę Marto, dwoje portugalskich dzieci zmarłych w 11. i 10. roku życia w latach 1919 i 1920, które przed stu laty miały w Fatimie objawienia Matki Bożej. Ojciec Święty zatwierdził dziś dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o cudzie przypisywanym ich wstawiennictwu, przyjmując na audiencji jej prefekta kard. Angelo Amato. Beatyfikował je w 2000 r. Jan Paweł II.
Więcej: Radio Watykańskie

***

Cud uzdrowienia nieuleczalnie chorego dziecka
za wstawiennictwem bł. Hiacynty i Franciszka

– Ojcze Kondor, czy może nam Ojciec powiedzieć coś bliższego o cudownym uzdrowieniu nieuleczalnie chorego dziecka, za wstawiennictwem błogosławionych Hiacynty i Franciszka z Fatimy?

– W dniu 16 maja 1999 roku, w Szwajcarii, portugalskiemu małżeństwu, które przybyło do tego kraju w poszukiwaniu pracy, urodziło się pierwsze dziecko. W 34 dniu po urodzeniu niemowlę zapadło w śpiączkę. Lekarze stwierdzili, iż powodem jest cukrzyca. Od tego dnia warunkiem dalszego życia był przytwierdzony do ciałka automatyczny dozownik insuliny, który można było zdejmować jedynie przed kąpielą. Rodzicom przekazano szczegółową instrukcję obsługi, tak, by niemowlę mogło przebywać w domu. Jednocześnie lekarze poinformowali, że stwierdzona u dziecka cukrzyca jest chorobą nieuleczalną.
W styczniu 2000 roku rodzice postanowili ochrzcić dziecko w ojczystej Portugalii. Właśnie tam dowiedzieli się, iż za wstawiennictwem dwóch widzących dzieci z Fatimy zdarzyło się pewne uzdrowienie, które watykańska Kongregacja do spraw beatyfikacji i kanonizacji uznała za cud. Rodzice nieuleczalnie chorego dziecka w głębokiej wierze doszli do przekonania, że jeśli widzące dzieci z Fatimy potrafiły pomóc starej kobiecie, z pewnością mogą również uzdrowić ich maleństwo, zwłaszcza że musiałoby umrzeć w tak młodym wieku. Wraz z gronem krewnych wznosili modły do widzących dzieci, a po udzieleniu sakramentu chrztu świętego udali się ze swoim chorym dzieckiem do Fatimy i położyli je na grobach Hiacynty i Franciszka. Jednak w tym dniu nic się nie wydarzyło. Wrócili do Szwajcarii. W międzyczasie w dniu 13 maja 2000 roku, do Fatimy przybył Ojciec Święty Jan Paweł II, gdzie nastąpiła uroczysta ceremonia beatyfikacji Hiacynty i Franciszka.
Rodzice chorego na cukrzycę dziecka nie mieli jednak wówczas możliwości, aby również udać się do Fatimy na tę doniosłą uroczystość. Obserwowali jej przebieg na telebimie, pozostając w Szwajcarii. O tym, co wtedy się wydarzyło, opowiada teściowa mamy nieuleczalnie chorego małego cukrzyka: „W pewnym momencie, kiedy Papież udzielał błogosławieństwa zebranym w Fatimie, moja synowa uklękła i podniosła wnuczka wysoko w kierunku telewizyjnego obrazu. Żadne z nas nie odezwało się ani słowem, byliśmy niezwykle wzruszeni, przeniknięci wiarą i nadzieją.”
Po tym zdarzeniu, aparat badający poziom cukru wskazał nieporównywalnie niższe wartości aniżeli uprzednio. Zatroskana mama natychmiast zaniosła dziecko do lekarzy, którzy orzekli, że automatyczny dozownik insuliny jest już zbędny. Ostatecznie zadecydował o tym dopiero naczelny lekarz szpitala w niespełna miesiąc później, w czerwcu, kiedy osobiście przeprowadził badania. Przez kolejne cztery i pół roku nic się nie zmieniło. Przyjmowanie insuliny okazało się całkowicie niepotrzebne. Lekarskie badania potwierdziły, że chłopczyk nie jest już diabetykiem, cukrzyca nie pozostawiła śladu, jest dzieckiem całkowicie zdrowym.
Uzdrowienie musi być obecnie w kompetentny sposób zbadane i uznane. Jak przebiega ten proces?
Jako wicepostulator przekazałem opis zdarzenia do Rzymu, w odpowiedzi Kongregacja poleciła, aby biskup diecezji, w której cudowne uzdrowienie miało miejsce podjął decyzję rozpoczęcia procesu badania, potwierdzając wiarygodność zdarzenia niezbędnymi dokumentami i zeznaniami świadków. Ponieważ większość świadków posługuje się jedynie językiem portugalskim, biskup pozwolił, aby badanie było prowadzone w diecezji Leira-Fatima. Odbyło się to we wręcz rekordowo krótkim czasie. Początek nastąpił w dniu 13 października 2004 roku, zakończenie już w dniu 15 listopada tegoż roku.
Jeżeli powołane i kompetentne urzędy uznają nadprzyrodzony charakter zdarzenia, nie będzie już przeszkód dla kanonizacji dwójki widzących dzieci z Fatimy. Czy można przewidzieć kiedy to nastąpi?
W chwili zakończenia prac procesowych w diecezji, jeszcze tego samego dnia udałem się z zapieczętowaną dokumentacją do Rzymu i już w dniu 16 listopada po koncelebrowanej wraz z Papieżem mszy św. w jego prywatnej kaplicy, Ojciec Święty pobłogosławił dokumenty procesowe.
Tego samego dnia przekazałem je Kongregacji do spraw beatyfikacji i kanonizacji. Zostały w okresie jednej doby otwarte przez Prefekta Kardynała Józefa Saraiva Martin i sprawa kanonizacji Hiacynty oraz Franciszka potoczyła się normalnym w takich przypadkach biegiem. Potwierdzono autentyczność dokumentów, a obecnie Relator musi opracować tzw. Positio czyli przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie. Dopiero wówczas dokumentacja w kolejnym etapie przekazana zostanie komisji lekarskiej. Jeżeli orzeknie ona, iż – zgodnie z obecnym stanem medycyny – uzdrowienie nie może być uzasadnione dostępnymi i zastosowanymi metodami leczenia, Kościół może już wówczas wydać orzeczenie, iż w tym przypadku za wstawiennictwem błogosławionych Hiacynty i Franciszka miało miejsce cudowne uzdrowienie. Droga do Ich kanonizacji będzie już bez przeszkód otwarta.
– Dziękujemy za rozmowę.
Źródło: Vox Domini

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 4 komentarzy

23 marca zostanie odprawiona Msza Święta dziękczynna za wszelkie łaski spływające przez pośrednictwo św. Ojca Pio

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy czciciele św. Ojca Pio – w czwartek 23 marca 2017 r. o godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza Święta dziękczynna za wszelkie łaski, które stale otrzymujemy od Tronu Bożego przez pośrednictwo św. Ojca Pio z Pietrelciny, także w znaku błogosławionego oleju.
Napływające do naszej redakcji świadectwa zachęcają nas do jeszcze większej ufności Bożej Opatrzności i to w najzwyklejszych sytuacjach życiowych. Cieszymy się, że wśród obdarowanych są także Księża.
Duchowe dzieci św. Ojca Pio mogą być pewni stałej opieki swego Patrona. Włączmy się zatem duchowo w tę dziękczynną Mszę św. – 23 marca 2017 r. o godz. 18.00.

padre-pio-i-nmp

Święty Ojcze Pio z Pietrelciny,
wierny naśladowco Pana Jezusa Ukrzyżowanego,
prosimy, abyś przez Niepokalane Serce Matki Bożej Fatimskiej,
złożył w Jego Świętej Ranie Miłosierdzia nas,
swoje duchowe dzieci,
abyśmy na ziemi i w Niebie
mogli wpatrywać się w Boskie Oblicze
naszego Pana i Zbawiciela. Amen!

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , | 86 komentarzy

Świadectwo Anieli: mój guz pod prawą łopatką zniknął

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Świadectwo Pani Anieli:
Pragnę podzielić się doświadczeniem jakie spotkało mnie w ostatnim czasie. Otóż przypadkowo natknęłam się w internecie na informację o oleju Ojca Pio i obrazkach Padre Matteo. Ponieważ należę od kilkunastu lat do modlitewnej grupy Ojca Pio, bardzo bardzo zapragnęłam być posiadaczką wspomnianego oleju i obrazków. Ku mojej ogromnej radości moje pragnienie stało się rzeczywistością. Rozpoczęłam intensywną modlitwę o wstawiennictwo Ojca Pio i Ojca Matteo przed otrzymanymi obrazkami i dużym obrazem Ojca Pio wiszącym nad moim łóżkiem, smarowałam też guzek wielkości małej fasolki, który był moim niepokojem, strachem i rósł sobie pod prawą łopatką. Przez około 2 lata był bezbolesny, ale w ostatnim czasie podczas pochylania się czułam nieprzyjemne napięcie mięśni i lekki ból. W czasie styczniowej wizyty u lekarza rodzinnego poprosiłam o zbadanie. Moja Pani Doktor zdecydowała o konieczności wizyty u chirurga. Bałam się. Córka mówiła ” Mamo nie ruszaj tego”. Zdecydowałam się na wizytę pod koniec marca. Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie smarowana wyraźnego już guzka doznałam przedziwnego uczucia, guz się rozpłynął, zniknął, nie wyczuwałam go pod palcami. Oglądnęłam plecy w lustrze, była maleńka różowa plamka, dziś nie ma żadnego śladu.

Składam serdeczne podziękowania Bogu, Ojcu Pio i Ojcu Matteo za wysłuchanie moich próśb. Czuję się zdrowa nie tylko na ciele, zostałam również obdarzona łaską wewnętrznego spokoju, siły i wiary.

This slideshow requires JavaScript.

 Informujemy, że nadal można nabyć olej egzorcyzmowany św. Padre Pio oraz obrazki ze Sługą Boży Padre Matteo, przyłożone do  grobu z Jego relikwiami w Serracapriola, pisząc e-mail na adres: jutrzenka2012@gmail.com

Opublikowano Aktualności, Świadectwa | Otagowano , , | 32 komentarzy

Zapraszamy na sierpniową pielgrzymkę do Włoch z ks. Adamem Skwarczyńskim

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Wraz z księdzem Adamem Skwarczyńskim zapraszamy na sierpniową pielgrzymkę do Włoch (głównie dla rodzin z dziećmi i osób w wieku średnim), organizowaną przez biuro pielgrzymkowe Piotr Travel z okolic zamieszkania ks. Adama.

san-giovanni-rotondo

Jak Bóg da i nie pojawią się żadne nieplanowane np. zdrowotne przeszkody, to ks. Adam Skwarczyński będzie sprawować opiekę duchową na tej pielgrzymce.

Termin: 12-23.08 /12 dni/
Cena: 650 zł + 390 Euro
Program szczegółowy: proszę pisać maila na adres: jutrzenka2012@gmail.com

Bardzo proszę o podjęcie decyzji do końca marca i napisanie maila potwierdzającego, wtedy podam dane do biura, by wpłacić zaliczkę do 6 kwietnia

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 14 komentarzy