Prośba o modlitwę w intencji Ewy

Proszę o modlitwę w intencji Ewy.
Piękne jest morze włoskie ale niestety zabrało jej okulary… bez których jest bezradna…
Może napisać kilka słów ale nie może normalnie funkcjonować
Optyk nie wchodzi w grę bo najbliższe badanie może być we wtorek a nowe okulary w środę gdy już trzeba wyjeżdżać z San Giovanni Rotondo więc do końca wyjazdu jest ślepa i bezradna….
Zwykłe okulary z apteki nie mogą zastąpić tych właściwych ponieważ muszą to być specjalistyczne szkła.
W związku z ograniczeniem funkcjonowania nie będziemy zamieszczać relacji z pielgrzymki i nowych wpisów aż do czasu powrotu i zakupu nowych okularów.

Reklamy
Opublikowano Modlitwa | 17 Komentarzy

Święci z Gargano: o .Pio, o. Matteo i Michale Archaniele – módlcie się za nami!

Dzień ze św. Michałem Archaniołem 
Kolejne 9 osób przyjęło szkaplerz. św. Michała. I wtedy wiem, że moja ewangelizacja ma sens. 9 osób jak dziewięć chórów anielskich 😌
A teraz nad morze 😀

*****
Koronka do świętego Michała Archanioła

*****
Litania do Sługi Bożego, Ojca Mateusza z Agnone

Litania do Sługi Bożego, Ojca Mateusza z Agnone (czyt. Anione)
(Litania do Servo di Dio, Padre Matteo da Agnone)
(do prywatnego odmawiania)

Kyrie, elejson, Chryste, elejson, Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Najświętsza Maryjo Panno Wniebowzięta, oręduj za nami.
Padre Matteo da Agnone – Ojcze Mateuszu z Agnone, wstawiaj się za nami
Padre Matteo, pokorny sługo Boży
Padre Matteo, człowieku wiary i modlitwy
Padre Matteo, wzorowy naśladowco Chrystusa
Padre Matteo, przykładzie życia Ewangelią
Padre Matteo, mistrzu życia duchowego
Padre Matteo, czcicielu Najświętszej Eucharystii
Padre Matteo, wzorze żarliwego dialogu z Bogiem
Padre Matteo, pałający wzruszeniem podczas Mszy Świętej
Padre Matteo, głęboki znawco Pisma Świętego
Padre Matteo, mały Bracie doskonałego posłuszeństwa
Padre Matteo, mały Bracie największego ubóstwa
Padre Matteo, mały Bracie nieskalanej czystości
Padre Matteo, blasku Braci Kapucynów
Padre Matteo, miłośniku ciszy i życia ukrytego
Padre Matteo, radosny w pełnieniu najskromniejszych posług
Padre Matteo, nieczuły na powab dóbr doczesnych
Padre Matteo, ufający Bożej Opatrzności
Padre Matteo, mężny pokutniku
Padre Matteo, kaznodziejo nawrócenia serc grzesznych
Padre Matteo, wsłuchany w pragnienia każdej duszy
Padre Matteo, roztropny w postępowaniu
Padre Matteo, czyniący cuda
Padre Matteo, czcigodny „ziemski aniele”
Padre Matteo, wielki czcicielu Męki Pańskiej
Padre Matteo, heroicznie krzyż dźwigający
Padre Matteo, u stóp krzyża płaczący
Padre Matteo, miłosierny dla grzeszników
Padre Matteo, współczujący ludzkim słabościom
Padre Matteo, podziwu godny w błaganiu o przebaczenie
Padre Matteo, opiekunie chorych i cierpiących
Padre Matteo, hojny dla potrzebujących
Padre Matteo, najdroższy przyjacielu ubogich
Padre Matteo, pogromco złych duchów
Padre Matteo, potężny egzorcysto
Padre Matteo, obrońco Wniebowzięcia Maryi
Padre Matteo, czule wzywający Jezusa w chwili własnej śmierci.

Niech będzie błogosławiony Bóg w swoich Świętych,
niech będzie błogosławiony w pokornym Słudze Bożym Mateuszu z Agnone

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu,
jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen

Opublikowano Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , , | 3 Komentarze

Pietrelcina – miejsce narodzin św. Ojca Pio

Dziś zwiedzaliśmy Pietrelcinę – dom św. O. Pio i kościół, w którym sprawował Mszę św. i spowiadał ale też kościół pw. św. Anny, w którym był ochrzczony. Dziś zobaczyłam bardzo bardzo dużo, w Pietrelcinie byłam I-szy raz.
W Pietrelcinie mielismy spotkanie z Padre Fortunato gwardianem oo. kapucynów w Pietrelcinie, który osobiście znał o. Pio. Miałam łaskę otrzymania swoistej relikwii, bo mogłam swoją chusteczkę z o. Pio dotknąć do rękawicy, która skrywała Jego krwawe stygmaty. Byłam też przy grobie Padre Modestino, założyciela rodziny duchowych dzieci O. Pio Poprosiłam za Was wszystkich a także wszyscy podchodzimy ucałować tę rękawicę Zamieszczam też zdjęcia grobu ojca Modestino, założyciela Rodziny Duchowych Dzieci Ojca Pio I przejeżdżamy do kaplicy. przy wiązie, pod którym O. Pio otrzymał pierwsze stygmaty na Mszę św. w naszych i waszych intencjach. Do kościoła „Chiesa di Piana Romana”

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 18 Komentarzy

U o. Dolindo – intencje zostały złożone i była odprawiona Msza św. w intencji wszystkich czytelników.

Mieliśmy być u o. Dolindo jutro. Zły duch szalał na maksa, liczne przeszkody i inne takie tam i postanowiliśmy odwiedzić grób o. Dolindo już dzisiaj.
I było cudownie. Kościół otwarty. zapukałam w intencji wszystkich. Mimo dużej ilości osób. (dwa autokary) ludzie odsunęli się, zrobili mi miejsce, abym mogła uklęknąć i głośno wypowiedzieć „Ojcze Dolindo przybywam tu w imieniu tysięcy Czytelników strony ” w obronie wiary” i pozwól, że zapukam wierząc, że Jezus tym się zajmie.

Dziękuję że udało się nam dotrzeć do grobu za drugim razem. A potem zaryczana zapukałam trzy razy. Potem miała miejsce Msza św. w intencjach nas wszystkich. A potem spotkanie z naszymi zeszłorocznymi dobrodziejami Giovanną i Lorenzo, tymi ,którzy nas wspomogli wodą, gdy po długim marszu w upale dotarliśmy do zamkniętego kościoła. Wyobraźcie sobie ok. 100 osób i Lorenzo na schodach kościoła i klaszczemy i wołamy „ole Padre Dolindo”
Będziemy omadlać wszystkich czytelników WOWiT w dniach następnych pielgrzymki i sami prosimy o modlitwę o szczęśliwa podroż.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

*****
Jezu Ty się tym zajmij

Modlitwę „Jezu, Ty się tym zajmij” można odmawiać, jako akt strzelisty, ale warto zapoznać się z treścią całego aktu zawierzenia.

Akt zawierzenia 

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.

Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie… Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.

Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.

Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.
(Z pism Sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo)

Opublikowano Wydarzenia | 89 Komentarzy

Święto Matki Bożej Szkaplerznej. Wszystko co powinieneś wiedzieć o szkaplerzu

Najświętsza Maryja Panna z góry Karmel.
Szkaplerz karmelitański

szkaplerzDzisiejsze wspomnienie zwraca nas ku Maryi objawiającej się na górze Karmel, znanej już z tekstów Starego Testamentu – z historii proroka Eliasza (1 Krl 17, 1 – 2 Krl 2, 25). W XII wieku po Chrystusie do Europy przybyli, prześladowani przez Turków, duchowi synowie Eliasza, prowadzący życie kontemplacyjne na Karmelu. Również w Europie spotykali się z niechęcią. Jednakże Stolica Apostolska, doceniając wyrzeczenia i umartwienia, jakie podejmowali zakonnicy, ułatwiała zakładanie nowych klasztorów. Szczególnie szybko zakon rozwijał się w Anglii, do czego przyczynił się m.in. wielki czciciel Maryi, św. Szymon Stock, szósty przełożony generalny zakonu karmelitów. Wielokrotnie błagał on Maryję o ratunek dla zakonu. W czasie jednej z modlitw w Cambridge, w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r., ujrzał Bożą Rodzicielkę w otoczeniu Aniołów. Podała mu Ona brązową szatę, wypowiadając jednocześnie słowa: Przyjmij, synu, szkaplerz twego zakonu, jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Szymon Stock z radością przyjął ten dar i nakazał rozpowszechnienie go w całej rodzinie zakonnej, a z czasem również w świecie. W XIV wieku Maryja objawiła się papieżowi Janowi XXII, polecając mu w opiekę „Jej zakon” karmelitański. Obiecała wówczas obfite łaski i zbawienie osobom należącym do zakonu i wiernie wypełniającym śluby. Obiecała również wszystkim, którzy będą nosić szkaplerz, że wybawi ich z czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci. Cały szereg papieży wypowiedziało się z pochwałami o tej formie czci Najświętszej Maryi i uposażyło to nabożeństwo licznymi odpustami. Wydali oni około 40 encyklik i innych pism urzędowych w tej sprawie. Do spopularyzowania szkaplerza karmelitańskiego przyczyniło się przekonanie, że należących do bractwa szkaplerza Maryja wybawi z płomieni czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci. Tę wiarę po części potwierdzili papieże swoim najwyższym autorytetem namiestników Chrystusa. Takie orzeczenie wydał jako pierwszy Paweł V 29 czerwca 1609 r., Benedykt XIV je powtórzył (+ 1758). Podobnie wypowiedział się papież Pius XII w liście do przełożonych Karmelu z okazji 700-lecia szkaplerza. Nie ma jednak ani jednego aktu urzędowego Stolicy Apostolskiej, który oficjalnie i w pełni aprobowałby ten przywilej. O przywileju sobotnim milczą najstarsze źródła karmelitańskie. Po raz pierwszy wiadomość o objawieniu szkaplerza pojawia się dopiero w roku 1430. Nabożeństwo szkaplerza należało kiedyś do najpopularniejszych form czci Matki Bożej. Jeszcze dzisiaj spotyka się bardzo wiele obrazów Matki Bożej Szkaplerznej (z Góry Karmel), ołtarzy i kościołów. We Włoszech jest kilkaset kościołów Matki Bożej z Góry Karmel, w Polsce blisko setka. Wiele obrazów i figur pod tym wezwaniem zasłynęło cudami, tak iż są miejscami pątniczymi. Niektóre z nich zostały koronowane koronami papieskimi. Szkaplerz w obecnej formie jest bardzo wygodny do noszenia. Można nawet zastąpić go medalikiem szkaplerznym. Z całą pewnością noszenie szkaplerza mobilizuje i przyczynia się do powiększenia nabożeństwa ku Najświętszej Maryi Pannie. Szkaplerz nosili liczni władcy europejscy i niemal wszyscy królowie polscy (od św. Jadwigi i Władysława Jagiełły poczynając), a także liczni święci, również spoza Karmelu, m.in. św. Jan Bosko, św. Maksymilian Maria Kolbe i św. Wincenty a Paulo. Sama Matka Boża, kończąc swoje objawienia w Lourdes i Fatimie, ukazała się w szkaplerzu, wyrażając przy tym wolę, by wszyscy go nosili. Na wzór szkaplerza karmelitańskiego powstały także inne, jednakże ten pozostał najważniejszy i najbardziej powszechny. W wieku 10 lat przyjął szkaplerz karmelitański także Jan Paweł II. Nosił go do śmierci. Święto Matki Bożej z Góry Karmel karmelici obchodzili od XIV w. Benedykt XIII (+ 1730) zatwierdził je dla całego Kościoła. W Polsce otrzymało to święto nazwę Matki Bożej Szkaplerznej. Szkaplerz początkowo był wierzchnią szatą, której używali dawni mnisi w czasie codziennych zajęć, aby nie brudzić habitu. Spełniał więc rolę fartucha gospodarczego. Potem przez szkaplerz rozumiano szatę nałożoną na habit. Pisze o nim już reguła św. Benedykta w kanonie 55 dotyczącym ubrania i obuwia braci. Wszystkie dawne zakony noszą po dzień dzisiejszy szkaplerz. Współcześnie szkaplerz oznacza strój, który jest znakiem zewnętrznym przynależności do bractwa, związanego z jakimś konkretnym zakonem.

Tak więc istnieje szkaplerz: brunatny – karmelitański (w. XIII); czarny – serwitów (w. XIV), od roku 1860 kamilianów; biały – trynitarzy, mercedariuszów (w. XIV), Niepokalanego Serca Maryi (od roku 1900); niebieski – teatynów (od roku 1617) i Niepokalanego Poczęcia Maryi (w. XIX); czerwony – męki Pańskiej; fioletowy – lazarystów (1847) i żółty – św. Józefa (w. XIX). Ponieważ było niewygodnie nosić szkaplerz taki, jaki nosili przedstawiciele danego zakonu, dlatego z biegiem lat zamieniono go na dwa małe kawałki płótna, zazwyczaj z odpowiednim wizerunkiem na nich. Na dwóch tasiemkach noszono go w ten sposób, że jedno płócienko było na plecach (stąd nazwa łacińska scapulare), a druga na piersi. Taką formę zachowały szkaplerze do dnia dzisiejszego. W roku 1910 papież św. Pius X zezwolił ze względów praktycznych na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym.
W przypadku szkaplerza karmelitańskiego na jednym kawałku powinien być umieszczony wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej, a na drugim – Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jedna część powinna spoczywać na piersiach, a druga – na plecach. Szkaplerz musi być poświęcony według specjalnego obrzędu. Szkaplerz, będący znakiem maryjnym, zobowiązuje do chrześcijańskiego życia, ze szczególnym ukierunkowaniem na uczczenie Najświętszej Maryi Dziewicy potwierdzanym codzienną modlitwą Pod Twoją obronę.

Pytania i odpowiedzi dotyczące szkaplerza świętego

1. Jakie są warunki przyjęcia szkaplerza?
Istnieje jeden zasadniczy warunek: niewymuszone, szczere i świadome pragnienie przyjęcia szkaplerza oraz zawierzenia siebie Maryi w tym znaku. Zawierzenie to obejmuje decyzję dzielenia z Maryją własnej codzienności i naśladowania Jej stylu życia.

2. Jak przygotować się do przyjęcia szkaplerza?
Przygotowanie powinno wyrazić się odbyciem sakramentalnej spowiedzi, aby w czasie przyjmowania szkaplerza znajdować się w stanie łaski uświęcającej. Umożliwi to Maryi skuteczniejsze oddziaływanie i pomoc oddanemu Jej człowiekowi.

3. Czy do przyjęcia szkaplerza konieczna jest spowiedź?
Jeżeli spowiedź jest możliwa i nie ma żadnej przeszkody, by ją odbyć, powinna poprzedzić przyjęcie szkaplerza. Istnieją jednak sytuacje, w których spowiedź nie jest możliwa: np. związek niesakramentalny, którego stanu nie da się obecnie uregulować z powodu istniejącej przeszkody kanonicznej. W takich okolicznościach można przyjąć szkaplerz wyrażając pragnienie, by Maryja w tym znaku pomogła wytrwać w dobrym i – gdy ustanie przeszkoda – uregulować życie sakramentalne.

4. Czy szkaplerz trzeba przyjąć osobiście?
Tak, szkaplerz trzeba przyjąć osobiście. Domaga się tego powaga samego znaku jak i charakter relacji z Maryją, która pragnie nawiązać z każdym z nas indywidualną, intymną i niepowtarzalną relację.

5. Czy osoba świecka może ważnie przyjąć do szkaplerza?
Osoba świecka nie może ważnie przyjąć innej osoby do szkaplerza.

6. Kto może mnie przyjąć do szkaplerza?
Do szkaplerza może ważnie przyjąć każdy kapłan zakonny lub diecezjalny oraz diakon, posługując się zatwierdzonym przez Stolicę Świętą obrzędem.

7. Czy mogę nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej?
Można nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to oficjalne przyjęcie do szkaplerza. Gdy ustanie przeszkoda choroby, osoba powinna udać się do kapłana z prośbą o nałożenie szkaplerza. Jeśli z powodu starości nie może tego uczynić, trzeba poprosić kapłana do domu, aby takiego nałożenia dokonał.

8. Gdzie mogę znaleźć obrzęd nałożenia szkaplerza?
Tekst obrzędu można znaleźć na stronie internetowej http://www.karmel.pl. Znajduje się on również w Nowennie Szkaplerznej, którą można zamówić w karmelitańskim Wydawnictwie, pisząc na adres: Wydawnictwo Karmelitów Bosych, ul. Z. Glogera 5, 31-222 Kraków, lub dzwoniąc na numer tel. (012) 416 85 00.

9. Skąd wziąć szkaplerz?
Szkaplerz można nabyć w każdym klasztorze karmelitów bosych i karmelitanek bosych udając się tam osobiście lub pisząc na adres któregoś z tych klasztorów.

10. Co to jest księga szkaplerzna?
Księga Szkaplerzna to dokument zawierający wykaz osób, które przyjęły szkaplerz.

11. Czy muszę wpisać się do księgi szkaplerznej?
Księga Szkaplerzna to dokument świadczący o ludzkiej wierze w pośrednictwo Maryi. Wszyscy przyjmujący szkaplerz zachęcani są do pozostawienia w niej swych podstawowych danych: imię i nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania. Wpis do Księgi Szkaplerznej nie jest jednak warunkiem przyjęcia szkaplerza i jeśli ktoś nie chce, nie musi takiego wpisu dokonywać.

12. Jak wpisać się do księgi szkaplerznej?
Jeśli osoba przyjmuje szkaplerz w innym miejscu niż klasztor karmelitański, który posiada Księgę Szkaplerzną, a chce do takiej Księgi być wpisana, wystarczy, że prześle informację o fakcie przyjęcia szkaplerza na adres: Karmelici Bosi, Czerna 79, 32-065 Krzeszowice. Informacja powinny obejmować dane: a) miejsce i datę przyjęcia szkaplerza; b) imię, nazwisko i wiek osoby, która przyjęła szkaplerz; c) imię i nazwisko kapłana, który szkaplerz nakładał.

13. Co zrobić ze zniszczonym szkaplerzem?
Jeśli osoba nosiła szkaplerz sukienny, który uległ zniszczeniu i chce założyć nowy, stary szkaplerz najlepiej spalić. Nie powinno się go wyrzucać do śmieci ze względu na szacunek dla Maryi, od której ten znak otrzymaliśmy.

14. Czy ponownego nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan?
Osoba, która zmienia stary szkaplerz na nowy czyni to sama. Nie potrzeba prosić o to kapłana. W sytuacji, gdy szkaplerz został odrzucony z pogardy, ponowne nałożenie go, po dobyciu spowiedzi, powinno dokonać się rękami kapłana.

15. Czy potrzebny jest obrzęd nałożenia szkaplerza?
Forma noszonego szkaplerza (z sukna czy medalik) jest osobistym wyborem konkretnego człowieka. Natomiast uczestnictwo w łaskach z nim związanych wymaga przyjęcia według obrzędu zatwierdzonego przez Stolicę Świętą. Oczywiście każdy może sobie założyć medalik szkaplerzny na szyję i z pewnością Maryja będzie mu w życiu towarzyszyć. Jednak uczestnictwo w łaskich związanych z szkaplerzem karmelitańskim wymaga pełnej formy przyjęcia tego znaku.

16. Kiedy mogę przyjąć szkaplerz?
Szkaplerz można przyjąć w dowolnym, wybranym przez siebie dniu. Szczególnej jednak wymowy nabiera jego przyjęcie w jakieś święto maryjne. Wówczas związek z Maryją staje się jeszcze bardziej wyraźny.

17. Czy przyjęcie szkaplerza można co jakiś czas odnawiać?
Raz dokonanego obrzędu przyjęcia szkaplerza z rąk kapłana nie trzeba powtarzać. Istnieje natomiast piękny zwyczaj ponawiania swego oddania się Maryi każdego roku, w rocznicę przyjęcia szkaplerza. Zwyczaj ten nie ma określonej formy. Najczęściej wyraża go nawiedzenie kościoła, podziękowanie Maryi za łaskę przyjęcia Jej znaku oraz ponowienie w sercu aktu zawierzenia się Jej.

Opracował: Jerzy Zieliński OCD
Za: www.szkaplerz.pl

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 55 Komentarzy

Ks. Andrzej Grefkowicz: W odpowiedzi ks. Grzegorzowi Strzelczykowi wobec szerzonych przez niego błędów

Zaniepokoił mnie kierunek myślenia, który przewija się w mediach i związany jest z problematyką obecności oraz działania złego ducha w życiu człowieka. Jakie opinie są zgodne z doktryną chrześcijańską, a jakie od niej odbiegają?

Od 19 lat pełnię posługę egzorcysty w Archidiecezji Warszawskiej. Nigdy nie zdarzyło mi się pytać o cokolwiek złego ducha. Jedyna formuła, z którą się do niego zwracam, brzmi: Idź precz! Bardzo mnie cieszy, że nowy rytuał „Egzorcyzmów i innych formuł błagalnych” zrezygnował z wcześniejszej praktyki pytania w czasie egzorcyzmu o imię złego ducha i zwracanie się do niego tymże imieniem.

Czy zwracać się do złego ducha?
Wcześniejszy „Rytuał egzorcyzmów”, funkcjonujący przez wieki w Kościele, zawierał pytanie do złego ducha o jego imię, by następnie tego imienia używać w samej formule egzorcyzmu. Stąd nie dziwię się trwającym do dziś trendom, by zwracać się do złego ducha. Wielowiekowa praktyka nieco tłumaczy dzisiejsze tendencje niektórych osób, by jak już pytać o imię demona, to pytać równocześnie o coś więcej – jak demon „musi” powiedzieć prawdę co do swego imienia, to może jeszcze czegoś się od niego dowiemy? Bardzo możliwe, że te właśnie skłonności wpłynęły na decyzję o wycofaniu w nowym „Rytuale egzorcyzmów” pytań skierowanych do Złego. Trudno bowiem dowierzać jakiemukolwiek przekazowi pochodzącemu od ojca kłamstwa.

Ponadto na konferencjach egzorcystów niejednokrotnie zastanawialiśmy się wspólnie z biblistami i filozofami, na ile mamy podstawy do tego, by przypisywać imiona aniołom, w tym aniołom upadłym. Choć możemy zrozumieć trendy, wynikające z wcześniejszej praktyki Kościoła, dzisiaj potrzeba, byśmy rezygnowali zarówno z pytania o imię złego ducha, jak i z pytań o inne kwestie.

Egzorcysta rozwiąże wszystkie problemy?
Problem myślenia magicznego, magicznego traktowania różnych praktyk chrześcijańskich jest jednym z tych, z którymi zmagamy się w posłudze egzorcystów. Niekiedy najważniejszym zadaniem na drodze do uwolnienia jest solidna ewangelizacja.

Jak bardzo magiczne myślenie ogarnia dzisiejszy świat, wystarczy posłuchać reklam czy nawet wypowiedzi poważnych ludzi. Dziś wszystko, co przedstawia jakąś wartość, musi być magiczne. Nawet święta Bożego Narodzenia mają ponoć swoją „magię”. Wielu ludzi przejmuje takie myślenie i zgłaszają się do nas osoby z zamówieniami na błogosławienie kilogramów soli, zgrzewek wody czy oleju. Chrześcijanie, zamiast podjąć drogę nawrócenia i przemiany życia, swoje problemy życiowe usiłują rozwiązać sakramentaliami. Sakramentalia pochodzą z ustanowienia Kościoła. Gdzie jednak leży granica, po przekroczeniu której trzeba już mówić o magicznym do nich podejściu?

Na pewno braku przemiany swojego życia, zerwania z grzechem nie da się zastąpić serią pobożnych praktyk. Przy modlitwach o uwolnienie i egzorcyzmach stosuje się wodę święconą, z którą Kościół wiąże także moc egzorcyzmowania, ale jest to rzecz wspierająca akty zwracania się do Boga. U Niego bowiem szukamy pomocy, w Nim pokładamy nadzieję. Mogę zapewnić, że choć woda święcona pomaga w trakcie egzorcyzmu, to jeszcze nikogo samą wodą święconą nie udało się uwolnić. W tym momencie trzeba powiedzieć jeszcze jedno: chrześcijanie to ludzie, którzy dla Jezusa Chrystusa mają zdobyć cały świat, a nie ukrywać się w „okopach” wody i soli, zabezpieczając się przed ewentualnymi zagrożeniami płynącymi od Złego.

Orzeszki z Azji, wizyta w chińskiej restauracji…
Na tę kwestię trzeba popatrzeć poważniej. Wyznawcy religii Wschodu inaczej przeżywają swoją pobożność niż ludzie Zachodu. Dla ludzi Wschodu aktywność życiowa ma stanowić formę kultu bóstw, duchów. Kiedy budują dom, starają się, by był on zgodny z zasadami ich wierzeń (feng shui). Kiedy leczą, sposób ich postępowania związany jest z ich przekonaniami religijnymi. Zachodni lekarz – chrześcijanin, kiedy przystępuje np. do operacji, modli się przed zabiegiem, a działania chirurgiczne podejmuje zgodnie z wiedzą medyczną i nie mają one nic wspólnego z kultem. Z kolei lekarz np. buddysta, podejmując leczenie, czyni swego pacjenta uczestnikiem rytuałów związanych z wierzeniami Wschodu. Sporty praktykowane przez Wschód są nazywane sztukami walki, a poszczególne gesty i okrzyki są związane z odwoływaniem się do boskich sił. Z kolei nasi sportowcy np. przed skokami narciarskimi robią znak krzyża, bo są chrześcijanami, ale w czasie trwającego skoku nie czynią gestów o charakterze sakralnym. Technika skakania nie zakłada religijnych przesłanek. Trzeba więc mówić o apostazji chrześcijan, którzy świadomie zaczynają praktykować różne formy aktywności związane z kulturą i wierzeniami Wschodu. Nigdy jednak takie odstępstwo od wiary, czyli świadome praktykowanie innego kultu, nie dokonuje się jednym aktem. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że każdy, kto w tej materii prosił mnie o pomoc, swe uzależnienie powodował stopniowym „wchodzeniem” w różne praktyki Wschodu. Początkowo wydawały się one niepozorne, lecz stopniowo prowadziły do przekroczenia I przykazania Bożego. Gdzie tu postawić granicę? Które formy zaangażowania będą prowadziły do apostazji? Św. Paweł powiada: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Tes 5, 22).

Jeden z moich kolegów pojechał do pewnej parafii prowadzić rekolekcje. Proboszcz, który nie prowadził na plebanii własnej kuchni zabierał go na posiłki do restauracji „Czarci zajazd”. Serwowano tam potrawy np. „Czarcie udo”. Czy to jest w porządku, kiedy duchowni korzystają z takich restauracji? Choć nie mam wątpliwości co do tego, czy właściciel przypadkiem nie ma świeżej dostawy rąbanki z piekła, to jednak…

Czym innym jest zwiedzanie świątyń jako miejsc kultu ludzi innych wierzeń, a czym innym uczestniczenie w ich nabożeństwach. Gdzie jest granica, która mi powie, z jakich propozycji Wschodu mogę korzystać? Kiedy natomiast będzie trzeba mówić o apostazji? A ponieważ nie ma innego Boga i innego Zbawiciela niż nasz Pan Jezus Chrystus, komu służą ci, którzy praktykują religie pogańskie? Dlaczego liturgia Kościoła przewiduje przed chrztem wyrzeczenie się grzechu i szatana?

Pewne praktyki winny rodzić w nas dystans wobec beztroskiego korzystania ze wszystkiego, co proponuje Wschód, ponieważ każde odstępstwo otwiera nas na działanie złych duchów.

Tę sprawę można ukazać od innej jeszcze strony: Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II mówi o kręgach ludzi różnych wyznań i wierzeń, którzy są objęci zbawczym działaniem Jezusa Chrystusa, o ile postępują zgodnie z własnym sumieniem. Jeśli chrześcijanin, który poznał pełnię Bożego objawienia, zwraca się ku kultom pogańskim, dopuszcza się odstępstwa od Jedynego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Tym samym pakuje się w „szpony” złego ducha. Nie chodzi tu więc o rodzaj potrawy przygotowanej np. przez buddystę czy o kwestię pochodzenia orzeszków, ale o decyzję wolnej woli, o to, komu oddaję cześć.

Czy czary nie działają?
Powszechne przekonanie egzorcystów, wynikające z wieloletniego doświadczenia, każe mówić, że czary działają. Potwierdzają to takie autorytety jak: Gabriele Amorth, Raul Salvucci, Rufus Pereira. Magia, klątwy, złorzeczenia bazują na rytach, w których człowiek zwraca się do złego ducha i jego mocą sprawia różnego rodzaju zło.

Na jednej z konferencji egzorcystów świadectwo dawał prezbiter – Polak pracujący jako duszpasterz na Ukrainie. Nie dowierzał on, że czary mogą być skuteczne. Pewnego dnia w jego ukraińskiej parafii szamani ogrodzili kościół sznurkami z wstążeczkami. Nikt z jego parafian nie zdecydował się przekroczyć ogrodzenia – wiedzieli, że to robota szamanów. On, śmiejąc się z tego, pozrywał sznurki i wprowadził wiernych do kościoła. Ludzie weszli wówczas bez obaw, ale kapłan ten dwukrotnie miał tak opuchniętą nogę, iż parafianie sądzili, że tego nie przeżyje. Przy dolegliwościach związanych z drugą nogą przybył do Polski. Badali go najlepsi specjaliści w krakowskiej klinice. Nie znaleźli jednak niczego, co mogłoby uzasadniać niepokojący stan jego zdrowia. Wtedy ten ksiądz zrozumiał, że Bóg dopuścił to doświadczenie, by nie lekceważył magii, klątw i złorzeczeń.

Kiedy działania magiczne mogą być niebezpieczne dla człowieka? Wówczas, kiedy brakuje człowiekowi żywej relacji z Jezusem Chrystusem. Kto ma go bronić przed złym duchem, działającym na bazie podejmowanych form magicznych? Szatan to nie „drugi bóg”, ale to istota duchowa, której Bóg nie pozbawił do końca możliwości działania w świecie, oddziaływania na materię. Św. Piotr ostrzega: Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć (1 P 5, 8). Wielu chrześcijan ma jedynie formalny związek z Bogiem. To zwykle oni stają się ofiarami magicznych działań i przychodzą do egzorcystów z prośbą o pomoc. To są sytuacje, kiedy naszym pierwszym zadaniem jest prowadzić człowieka ku Chrystusowi, czyli ewangelizować go. Oczywiście, towarzyszą temu modlitwy.

Czy straszyć ludzi zagrożeniami duchowymi?
Każdy grzech jest zagrożeniem duchowym. Niszczy relację między człowiekiem a Bogiem, a także niszczy samego człowieka w jego wymiarze duchowym. W grzechach przeciwko I przykazaniu Bożemu człowiek otwiera się na zależność od złego ducha w stopniu większym niż przy innych grzechach. Kiedy człowiek przekracza inne przykazania, okazuje nieposłuszeństwo Bogu, ale się Go nie zapiera. Przekraczanie I przykazania jest natomiast zapieraniem się Boga, a konsekwencją tego staje się zniewolenie lub dręczenie przez złego ducha.

I przykazanie przekraczamy nie tylko wtedy, kiedy zapieramy się Boga, ale także wówczas, gdy w ludzkich sprawach i trudnościach zwracamy się nie do Boga, lecz gdzie indziej szukamy pomocy. Gdy człowiek, zaniepokojony wydarzeniami w swoim życiu, szuka pomocy u wróżek, jasnowidzów bądź w horoskopach, szuka światła nie u jakiegoś wyjątkowo uzdolnionego człowieka, ale u złego ducha, który działa poprzez wróżbitę czy jasnowidza. Słowo Boże mówi: Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz!(Kpł 19, 31). To są sytuacje, w których uzależnienie od złego ducha jest poważniejsze niż kuszenie, na które jesteśmy podatni z powodu grzechu pierworodnego. Zniewolenie (nie opętanie) czy dręczenie przejawia się np. w koszmarach nocnych, poczuciu czyjejś obecności. Podobnie rzecz się ma, gdy w celach zdrowotnych ktoś szuka pomocy, odwołując się do jakichś energii, których badania naukowe jeszcze nie potwierdziły. A dziś mówi się nawet o dobrej i złej energii (tymczasem słowo Boże jednoznacznie stwierdza, że wszystko, co Bóg uczynił, było dobre – por. Rdz 1, 10). Dobre lub złe mogą być nasze wybory i decyzje i to one prowadzą do uzależnienia od tego, ku któremu człowiek się zwraca. Trzeba więc mówić o zagrożeniach duchowych, bo każdy grzech może doprowadzić do ostatecznego odejścia od Boga. Grzechy związane z przekraczaniem I przykazania wydają się najbardziej niebezpieczne.

Kiedy i dlaczego opętania się zdarzają?
We wszystkich przypadkach, w których towarzyszyłem opętanemu na drodze do uwolnienia, nie od razu można było nazwać konkretne sytuacje, w których doszło do uzależnienia. Wiemy natomiast, że takie uzależnienia są spowodowane paktem ze złym duchem. Pakty zdarzają się nie tylko w czasie obrzędów w sektach satanistów, ale także w aktach podejmowanych indywidualnie (ustnie lub pisemnie). Z takimi sytuacjami spotyka się wielu egzorcystów.

W trakcie podejmowanej przez nas posługi jednym z pierwszych działań jest rozpoznanie, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do tragicznego przymierza między człowiekiem a demonem. W takich sytuacjach uwolnienie nie jest kwestią jednego egzorcyzmu, ale to sprawa długiej drogi nawrócenia, na której ważne jest nie tylko rozpoznanie okoliczności i przyczyn opętania, ale także doprowadzenia do wyrzeczenia się wszystkich wcześniejszych aktów. To droga stopniowego wzrastania w zaufaniu do Boga, by na to wyrzeczenie się zdobyć.

Spotykałem się z sytuacjami opętania u kogoś, kto brał udział w koncertach organizowanych przez satanistów, a nawet kiedy ktoś sam słuchał ich utworów. Trudno jest zorientować się, kiedy człowiek ze słuchacza utworów muzycznych staje się wyznawcą tego, czego słuchał i tym samym wszedł w pakt z szatanem. Poza tym posługa egzorcysty niemal zawsze musi być związana z równoległą pracą psychologa. Działanie złego ducha skutkuje bowiem także zachwianiem równowagi psychicznej.

My, egzorcyści, dbamy o więź i uległość wobec naszych biskupów. „Wskazania dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty” zostały opracowane przez Konferencję Episkopatu Polski – powstawały w trakcie wielorakich konsultacji. W naszych konferencjach uczestniczą biskupi, eksperci teologiczni, filozoficzni, biblijni, psychologiczni. Myślę, że na bazie dotychczasowej pracy zasłużyliśmy na zaufanie Czytelników.

Artykuł pochodzi z Miesięcznika Egzorcysta nr 7 (71) lipiec 2018.
Źródło: Kliknij

Opublikowano Aktualności, Zagrożenia duchowe | Otagowano , , , , , | 37 Komentarzy

Nadesłał ks. Adam Skwarczyński „Pobożne pszczoły”

Te pszczoły są pobożniejsze niż większość ludzi.

W Kapandriti, niedaleko Aten, wydarzyła się niesamowita historia. Ten cud powtarza się do dziś. Zobacz jak przyroda wielbi swojego Stworzyciela.

Dziesięć lat temu pobożny pszczelarz Isidoros Timinis miewał problemy ze swoimi ulami. Pszczoły wymierały i przynosiły bardzo mało miodu. Chcąc chronić swoją pasiekę wpadł na pewien pomysł, gdy zawiodły inne, znane mu metody leczenia. Zamiast jednej z ram zamontował w ulu ikonę ukrzyżowania Pana Jezusa, aby ta chroniła pszczoły przed chorobami.

Gdy jakiś czas później wszystko wróciło do normy, a miód na powrót lał się z plastrów, postanowił otworzyć ul z ikoną. Ku jego zaskoczeniu pszczoły okazały szacunek postaci Jezusa. Komórki z wosku pokrywały prawie całą ikoną poza obliczem Jezusa i dobrym łotrem. Zły, nienawrócony łotr był natomiast pokryty woskiem.

Szczęśliwy pszczelarz zaniósł ikonę w dłoniach do klasztoru na tzw. Kalwarii Trzech Krzyży i ofiarował mnichom, którzy uznali to wydarzenie za cud. Wiele osób zastanawiało się, czy można wytłumaczyć ten fenomen. Być może złoto użyte do pozłacania nimbu, albo szelak, którym impregnuje się szaty Chrystusa mogły być rozwiązaniem zagadki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jednak podobne próby, gdy Isidoros ofiarowywał kolejne ule na cześć świętych i męczenników, pokazały, że jest to cud. Za każdym razem pszczoły okazywały podobny szacunek z czułością dbając o miejsca wizerunku świętych. Niezależnie czy widniał na nim Chrystus, Św. Szczepan, czy Matka Boża. To dowód na to, jak przyroda jednak zna, i jak wielbi swojego Stwórcę, nawet w takim ulu !

To są więc naprawdę pobożne i wierzące pszczoły.
Nie na darmo wosk, owoc ich pracy używa się do liturgii w K-le.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 4 Komentarze

Objawienie Fatimskie z 13 lipca – wizja piekła, zapowiedź kary i sposoby jej uniknięcia

13 lipca 1917 – trzecie objawienie się Matki Bożej

13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmówiliśmy różaniec z licznie zebranymi ludźmi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

– „Czego sobie Pani ode mnie życzy?” – zapytałam.
– „Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać”.
– „Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje”.
– „Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli”.

FatimaPotem przedłożyłam kilka próśb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać. I w dalszym ciągu mówiła:
– „Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.

Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:
– „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa Xl rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, (ma na myśli nadzwyczajne światło północne, które widziano w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce. Łucja uważała je wciąż za znak obiecany z nieba) wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.
Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”.

Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:
– „Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?”
– „Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej”.

I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu, aż znikła w nieskończonej odległości firmamentu. 

Siostra Łucja wspomina, że wizja piekła do tego stopnia przerażała siedmioletnią Hiacyntę, „że wszystkie kary i umartwienia wydawały się jej zbyt małe, aby uzyskać u Boga łaskę wybawienia niektórych dusz. Jak to się stało, że Hiacynta taka mała, mogła zrozumieć ducha umartwienia i pokuty i z takim zapałem mu się oddać. Wydaje mi się, że była to najpierw szczególna łaska, której Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi chciał udzielić, a potem widok piekła i nieszczęścia dusz, które się tam dostają. Niektórzy ludzie, nawet pobożni, nie chcą dzieciom mówić o piekle, żeby ich nie przerażać, ale Bóg nie zawahał się pokazać go trojgu dzieciom, z których jedno miało zaledwie 8 lat.. Hiacynta często siadała na ziemi lub na jakimś kamieniu i zadumana zaczynała mówić: «Piekło, piekło, jak mi żal tych dusz, które idą do piekła, i tych ludzi, którzy tam żywcem płoną, jak drzewo w ogniu.» Drżąc klękała z rękami złożonymi, aby powtarzać modlitwę, której Pani nasza nas nauczyła: 0 mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia. Obecnie Ekscelencja rozumie, dlaczego ostatnie słowa tej modlitwy odnoszą się do dusz, które znajdują się w największym lub najbliższym niebezpieczeństwie potępienia.”

     Tuż przed swoją śmiercią przebywając w szpitalu w Lizbonie Hiacynta długie godziny spędzała na modlitwie, z jej pokoiku widać było wnętrze kościoła i tabernakulum. Adorowała Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Kilka razy odwiedziła ją Matka Boża. Po tych odwiedzinach zwierzała się siostrze Godinho przekazując jej to, co usłyszała od Matki Bożej.

     Między innymi Maryja powiedziała jej, że „najwięcej ludzi trafia dopiekła przez grzechy nieczystości. Mówiła również: Gdyby ludzie wiedzieli, czym jest wieczność, na pewno uczyniliby wszystko, by odmienić swoje życie. Pojawią się na świecie mody, które będą obrażać naszego Pana. Ludzie, którzy służą Bogu, nie mogą być niewolnikami mody. W Kościele nie ma miejsca na mody. Bóg jest zawsze ten sam.”

     Według relacji s. Łucji Franciszek, w przeciwieństwie do swojej siostry Hiacynty, był mniej przejęty wizją piekła, „choć zrobiła na nim wielkie wrażenie. Całą swoją uwagę skupił na Bogu, który jest Trójcą Przenajświętszą w tym świetle ogromnym, które nas przenikało do głębi duszy. Potem powiedział: myśmy płonęli w tym świetle, które jest Bogiem, i nie spaliliśmy się. Jakim jest Bóg, tego nie można by powiedzieć. Tego właśnie nikt nie zdoła wypowiedzieć.”

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 47 Komentarzy

Ks. Andrzej Trojanowski: katolicy i praktykowanie okultyzmu

W jednym z miast województwa zachodniopomorskiego pewne małżeństwo prowadzi działalność gospodarczą polegającą na odpłatnym udzielaniu porad za pomocą tarota, rozmaitych zaklęć, modlitw, kanałów energetycznych itd. Oprócz tego klientom oferuje się medalik św. Benedykta wraz z pouczeniem, że zaczyna on działać dopiero poprzez kontakt z krwią.

Obydwoje państwo ostentacyjnie zasiadają w pierwszej ławce kościoła i jako pierwsi podchodzą do Komunii św. W lokalnej gazecie udzielają obszernych wywiadów, w których przekonują o swej nienagannej katolickości, bezinteresowności, współczuciu wobec cierpiących i potrzebujących, kompetencji w zakresie poradnictwa i rozwiązywania przeróżnych problemów dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom i wieloletniemu doświadczeniu. Powołują się także na rzekome przyjaźnie z pewnymi księżmi, żaląc się jedynie na miejscowego proboszcza, który – jak twierdzą – niesprawiedliwie i krzywdząco posądza ich o praktykowanie okultyzmu. W istocie rzeczy proboszcz dowiedział się o ich działalności bezpośrednio od ich byłych klientów, którzy zbyt późno przekonali się o fatalnych skutkach swoich wizyt w salonie ezoterycznym. Niektóre z tych osób usłyszały (na podstawie wyroczni kart), iż czeka ich rozstanie z małżonkiem (małżonką) i zawarcie związku z kimś innym. Komuś innemu poradzono, aby z powodu szkodliwych energii opuścił swe mieszkanie i przeniósł się na inne osiedle. Pomału otworzył się worek z innymi świadectwami ludzi, których kontakt z powszechnie znanymi z nazwiska państwem zakończył się spotkaniem z kapłanem egzorcystą. Po całkowicie bezskutecznych upomnieniach na osobności proboszcz z ambony przedstawił naukę Kościoła na temat praktyk okultystycznych, lecz nie wywołało to oczekiwanej przemiany u „pierwszorzędnych” adresatów tego wystąpienia. Co więcej, stali się oni jeszcze bardziej aroganccy, a proboszcz nie potrafi już kryć swojej bezsilności. Ilu duszpasterzy w Polsce zmaga się z podobnym problemem?

Wracając do medalika św. Benedykta: warto sobie uświadomić, co kryje się za faktem jego nabywania u wróżek czy jakichkolwiek innych „operatorów magii”. Niedawno zjawił się u mnie mężczyzna, przyznając się do kilkuletniego kontaktu z wróżką. Poszedł do niej w okresie straszliwego zmagania się ze swoim nałogiem i z trudnościami zawodowymi. Po niedługim czasie z nałogu bezpowrotnie wyszedł, kłopoty w pracy się skończyły, lecz pojawiły się nowe problemy. Wyraźnie udręczony, niemalże płaczący, mężczyzna ów żalił się, że nie panuje nad sobą samym, utracił zdolność koncentracji i kierowania swym własnym życiem, że nawiedzają go zmory. Pomimo dobrze płatnej płacy ma długi, ponieważ pokrywał przeróżne wydatki wróżki. Czując wobec niej wdzięczność za wyprowadzenie go z nałogu, chętnie służył jej pomocą, a przede wszystkim całkowicie jej zaufał w swych najbardziej wewnętrznych, duchowych sprawach. Kobieta obdarowywała go obrazkami z wizerunkami świętych, medalikami, rozmaitymi formułami modlitw, urastając w oczach swego klienta do rangi najwyższego autorytetu w dziedzinie wiary i moralności. Powołując się na swe kontakty z duchami, zakazywała mężczyźnie wyznawać na spowiedzi określonych grzechów. Był jej kompletnie posłuszny, we wszystkim. W czasie naszej rozmowy, gdy zaproponował pokazanie otrzymanych od wróżki przedmiotów, myślałem, że zobaczę amulety, pierścionki czy jakieś inne jeszcze rekwizyty z ezoterycznych sklepów. Tymczasem ujrzałem szereg dewocjonaliów rodem z katolickich księgarni. To wszystko jest dobre! Aż prosi się, aby wykrzyknąć: czy taka wróżka, która rozdaje obrazki ze świętymi, może być zła? Czy może zrobić jakąś krzywdę, jeśli zachęca do modlitwy, a nawet do spowiedzi?

Oto właśnie czar wróżki, która wspaniale potrafi uwiarygodnić się przed swoim klientem, olśnić go swą wyjątkową duchowością, pozyskać jego zaufanie, podporządkować go sobie i w końcu uzależnić od siebie. Straty materialne poniesione wskutek tego niewolniczego uzależnienia to jedynie część kłopotów, w jakie człowiek się wpędza. Największy problem polega na spustoszeniu życia wewnętrznego i psychiki, na wyobcowaniu z rzeczywistości i uszkodzenia zdrowych więzów z najbliższymi ludźmi (z żoną, mężem, przyjaciółmi). Więź z wróżką i posłuszeństwo wobec niej stają się silniejsze od głosu własnego sumienia, rozumu i woli. Przejawy życia religijnego – udział w sakramentach, modlitwa, posługiwanie się symbolami religijnymi – zostają wprzężone w świat magii. Wróżbici polecają nosić medaliki ze względu na energie, jakie one ściągają. Każą chodzić do takiego czy innego kościoła, bo tam – jak twierdzą – otwierają się czakramy (dla przykładu, w słynnej katedrze w Chartres raz w miesiącu adepci ezoteryki urządzają rytualne tańce, uważając, że świątynia została zbudowana na miejscu pogańskiego kultu boskich sił). Mamy więc tu do czynienia nie tylko z oszustwem, ale wręcz z profanacją rzeczywistości Bożych, co z kolei stanowi przejaw mniej lub bardziej ukrytego satanizmu. Byli amatorzy wizyt u wróżek, jasnowidzów i innych rozmaitych operatorów magii tworzą podstawowy skład osób oczekujących na swoją kolej do diecezjalnych egzorcystów w Polsce. Niejednokrotnie oprócz egzorcyzmów, modlitwy o uwolnienie i uzdrowienie wewnętrzne – osoby te potrzebują także leczenia psychiatrycznego. Bogu dzięki wspomniany powyżej epizod z uzależnionym mężczyzną zakończył się dobrze. Zrozumiał on, że został zmanipulowany i że jego wina polegała  na sprzeniewierzeniu się świętości swojego chrztu, swojej wierze, sumieniu i rozumowi.

Warto na koniec podkreślić, że chrześcijanin zupełnie w innym duchu nosi swój medalik – na przykład z podobizną Matki Bożej – aniżeli chcą tego klienci sklepów czy targów ezoterycznych.
Chrześcijanin najpierw uświadamia sobie znaczenie symboliki religijnej w życiu wiary. Zdaje sobie sprawę, że pobłogosławiony przez kapłana medalik czy krzyżyk jest czymś więcej niż tylko znakiem: jest symbolem, który w jakiś rzeczywisty sposób ustanawia i zarazem wyraża więź z Osobą, jaką dany symbol przedstawia. Czy nie ma tu analogii do obrączki ślubnej? Czyż nie stanowi ona symbolu przynależności do drugiej osoby na mocy wyłącznej i jedynej w swoim rodzaju miłości do tej osoby, która właśnie nosi taką samą (choć na ogół różniącą się rozmiarem) obrączkę? Jedna z tych obrączek niejako woła o tę drugą, nieustannie odnosi się do niej, choćby nosząca ją osoba znajdowała się na drugim końcu świata. Jak mocny jest to symbol, nietrudno się przekonać. Tworząc i zarazem wyrażając wierną miłość, dla niewiernego małżonka obrączka staje się nieznośnym ciężarem. Któraż z osób zdradliwie porzucających swego współmałżonka będzie ze czcią nosiła symbol swej dozgonnej przynależności do niego?
Ponadto: medalik, krzyżyk czy obrączka – wiemy, z kim nas łączą. A pogańskie amulety, noszone na sercu lub na serdecznym palcu (na znak, że wkładamy tu całe swoje serce!) – czy wiemy, do kogo się odnoszą? Z kim zostaje tutaj zadzierzgnięta więź? Osoby noszące swoje amulety z ufnością w magiczne działanie energii rezygnują ze swej ufności do Boga – Tego, który jedynie godzien jest prawdziwej ufności. Jak ukryć fakt, że magia zastępuje tu religię? Owszem, dyskretnie, bez hałasu, ale całkiem realnie i na tyle skutecznie, że chrześcijanie oddalają się od modlitwy i od sakramentów (stają się już one co najmniej niepotrzebne), a w końcu doświadczają duchowych udręk i napaści ze strony złego ducha. Po prostu przekonują się w ostateczności o tym, komu tak naprawdę zaufali. Nosząc swój medalik, chrześcijanin wierzy, że Ten, któremu zaufał, wierny jest swym obietnicom.
Źródło: milujciesie.org.pl

Opublikowano Zagrożenia duchowe | Otagowano , , | 36 Komentarzy

Katarzyna ze Sieny o grzechu homoseksualizmu: same diabły gardzą tym grzechem i uciekają od niego

Grzech ten jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku mej boskiej sprawiedliwości (por. Mdr 10,6; Rdz 19,24-25; Iz 13,19; Rz 9,29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi ten grzech. I nie tylko Mnie, lecz i samym diabłom (których ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego: nie lubią oni dobra, lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, gdy dochodzi do samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem

CXXIV – Jak tymi kapłanami rządzi grzech przeciwny naturze; i o pięknym widzeniu, które w związku z tym przedmiotem miała dusza.

Oznajmiam ci, najdroższa córko, że żądam od was i od kapłanów moich, w przyjmowaniu tego Sakramentu, tak wielkiej czystości, do jakiej człowiek jest zdolny w tym życiu. Co do was winniście czynić wszelkie wysiłki, aby zdobywać ją bez przerwy. Winniście myśleć, że gdyby natura anielska mogła stać się jeszcze czystsza, sami aniołowie musieliby się oczyścić do tego misterium. Lecz nie jest to możliwe: aniołowie nie potrzebują się oczyszczać, gdyż jad grzechu nie może ich dotknąć. Chcę tylko, abyś przez to wiedziała, jakiej czystości żądam od was i od nich, a zwłaszcza od nich, w tym Sakramencie. Lecz oni czynią przeciwnie. Zbrukani przystępują do tego misterium i to nie tylko z powodu nieczystości, do której jesteście skłonni przez ułomność waszej natury (choć rozum, gdy wolna wola chce tego, może opanować ten bunt), jednak ci nieszczęśni nie tylko nie powściągają tej skłonności, lecz czynią jeszcze gorzej, popełniając przeklęty grzech przeciw naturze. Są jak ślepcy i szaleńcy! Światło ich intelektu gaśnie i nie widzą już zgnilizny i nędzy, w której są pogrążeni. Grzech ten jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku mej boskiej sprawiedliwości (por. Mdr 10,6; Rdz 19,24-25; Iz 13,19; Rz 9,29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi ten grzech. I nie tylko Mnie, lecz i samym diabłom (których ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego: nie lubią oni dobra, lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, gdy dochodzi do samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem.

Przed morem, jeśli pamiętasz, ukazałem ci, jak bardzo jest Mi wstrętny ten grzech i do jakiego stopnia świat jest nim zarażony. Wzniósłszy cię wtedy ponad ciebie, przez święte pragnienie i wzlot twego ducha, przesunąłem przed twymi oczami cały świat z wszystkimi narodami, które go tworzą, i mogłaś widzieć ten obrzydliwy grzech i diabłów, którzy uciekają na ten widok, jako ci rzekłem. Jak wiesz, tak wielka była twoja boleść i tak nieznośna zaraza, którą odczuwałaś w duchu, iż zdawało ci się, że konasz. Nie widziałaś miejsca, gdzie byś mogła się schronić z innymi sługami mymi, ażeby uniknąć tego trądu. Mali i wielcy, młodzi i starzy, zakonnicy i klerycy, przełożeni i poddani, panowie i słudzy, wszyscy byli zakażeni tą zarazą. Dałem ci ogólny obraz świata, nie ukazując ci poszczególnych wyjątków, których zaraza nie dotknęła. Bo wśród złych zachowałem kilku moich, dla których sprawiedliwości powściągam moją sprawiedliwość (por. Rdz 18,23-32), nie każąc kamieniom kamienować winnych ani ziemi pochłonąć ich, ani zwierzętom pożreć ich, ani diabłom porwać ich dusze i ciała. Znajduję nawet drogi i sposoby, aby uczynić im miłosierdzie, doprowadzając ich do odmiany życia i używam mych sług, którzy ustrzegli się od trądu i są zdrowi, aby modlili się za nich.

Tym ustrzeżonym ukazuję niekiedy te obrzydliwe grzechy, aby żarliwiej pragnęli zbawienia grzeszników i wzywali Mnie z większym współczuciem, z żywszą boleścią z powodu błędów bliźniego i wyrządzonej Mi obrazy i modlili się za nich. Uczyniłem tak i z tobą, jak wiesz o tym. Jeśli pamiętasz, wówczas, kiedy dałem ci poczuć lekkie tchnienie tej zarazy, doznałaś takich mdłości, że nie mogłaś dłużej wytrzymać. „O Ojcze wieczny, rzekłaś, zlituj się nade mną i nad twoimi stworzeniami. Wyrwij duszę mą z ciała, bo zdaje mi się, że nie zniosę tego dłużej. Albo ześlij mi pociechę i wskaż mi miejsce, gdzie byśmy, ja i inni słudzy twoi, mogli się schronić, aby trąd ten nie mógł nas dotknąć, ani odebrać czystości duszom i ciałom naszym”.

Odrzekłem ci, zwracając ku tobie spojrzenie tkliwości: „Córko moja, schronieniem waszym niech będzie oddawanie chwały i sławy imieniu mojemu i wzbijanie ku Mnie kadzidła ciągłej modlitwy, za tych nieszczęśliwych, pogrążonych w tak wielkiej nędzy, gdyż zasłużyli przez grzechy swoje na surowy sąd boski. Ucieczką waszą niech będzie Chrystus ukrzyżowany, Jednorodzony Syn mój. Zamieszkajcie i schrońcie się w ranie boku Jego, gdzie przez miłość, w tej naturze ludzkiej zakosztujecie mej natury boskiej. W otwartym sercu tym znajdziecie miłość dla Mnie i dla bliźniego. Bo dla chwały mojej, Ojca wiecznego i z posłuszeństwa dla rozkazu, który Mu dałem dla waszego zbawienia, pospieszył na śmierć haniebną na najświętszym krzyżu. Patrząc na miłość tę, kosztując jej, pójdziecie za nauką Jego, będziecie żywić się u stołu krzyża, znosząc w miłości, z prawdziwą cierpliwością, bliźniego swego, jak i cierpienia, udręki, trudy, skądkolwiek przyjdą. W ten sposób zdobędziecie zasługi i unikniecie trądu”.

Taki jest sposób, który wskazałem i wskazuję tobie i innym. Jakże dusza twoja nie mogła zatracić pamięć tej zgnilizny, a oko intelektu tonęło w ciemnościach. Lecz opatrzność moja przyszła ci z pomocą. Gdyś przyjmowała Ciało i Krew Syna mojego, całego Boga i całego człowieka, w świętym Sakramencie ołtarza, na znak prawdy słów moich, odór zgnilizny wyparła woń, którą wchłonęłaś z tym Sakramentem i ciemności rozproszyło światło, które zeń spłynęło. Przez osobliwą łaskę dobroci mojej, zachowałaś w ustach, w sposób wyraźny i cielesny, woń i smak tej Krwi przez kilka dni.

Widzisz więc, najdroższa córko, jak wstrętny jest Mi ten grzech we wszelkim stworzeniu. Pomyśl, o ile bardziej odraża Mnie on w tych, których wezwałem do życia w powściągliwości. Wśród tych powściągliwych są tacy, których oderwałem od świata przez życie zakonne, innych przez włączenie ich w ciało mistyczne świętego Kościoła, a wśród nich są moi kapłani. Nie masz pojęcia, do jakiego stopnia brzydzę się tym grzechem w nich. Obraża Mnie on daleko bardziej, niż u ludzi świata oraz tych, którzy z innych względów ślubowali powściągliwość. Bo postawiłem ich, jak lampy na świeczniku (por. Mt 5,15-16), aby rozdawali Mnie, prawdziwe Słońce, w świetle swej cnoty, przez przykład uczciwego i świętego życia; a oni rozdają Mnie w ciemnościach.

Są tak pogrążeni w ciemnościach, że nie rozumieją Pisma Świętego. Pismo jest pełne światła, gdyż wybrani moi otrzymali to Pismo ode Mnie, Światła wiecznego, przez nadprzyrodzone oświecenie ich ducha. Lecz oni nie rozumieją go. Nadęci pychą, skażeni rozpustą, widzą i rozumieją tylko korę, literę, nie znajdując w niej smaku. Ich smak, smak duszy, nie jest zdrowy, jest zepsuty przez miłość własną i pychę; żołądek pełen jest nieczystości, pożądliwości i skąpstwa. Wszystkie chucie łakną zadowolenia w wyuzdanych uciechach. Bez wstydu, jawnie, popełniają grzechy. Uprawiają lichwę, której zakazałem, lecz ciężką za to poniosą karę.
Źródło: http://sienenka.blogspot.com

Bóg w mówi jasno

Kpł 18,22 „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!”
Kpł 20,13 „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.”
Rz 1,26-28 „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.”
1Kor 6,9 „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwieźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą”

Kościół mówi tak:
Kongregacja Nauki Wiary w liście skierowanym do wszystkich biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych (1.10.1986 r.) stwierdza, że „szczególna skłonność osoby homoseksualnej, choć sama w sobie nie jest grzechem, to jednak stwarza mniej lub bardziej silną skłonność do postępowania, które z punktu widzenia moralnego jest złe. Z tego powodu sama skłonność musi być uważana za obiektywnie nieuporządkowaną. Dlatego ci, którzy mają tego rodzaju predyspozycje, powinni być przedmiotem szczególnej troski duszpasterskiej, aby nie doszli do przekonania, że realizowanie owej skłonności w relacjach homoseksualnych jest opcją z moralnego punktu widzenia do przyjęcia”

W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy:
„Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że «akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane» Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym przypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357)

„Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełnienia woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji” (2358).

„Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej” (2359).

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , | 51 Komentarzy