15-latka trafiła do sądu za przejście na czerwonym świetle – teraz sąd bada demoralizację nieletniej. To nie jest normalne

Stalin zwykł mówić „dajcie mi człowieka, paragraf znajdę sam”.  Powtórka z „rozrywki”?

15-letnia Patrycja Kozik chciała zdążyć na autobus i przebiegła przez ulicę na czerwonym świetle. Policjanci zatrzymali nastolatkę. Sprawę przekazali do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego.

Dopiero kilkanaście dni temu o całym zajściu i prowadzonym postępowaniu dowiedział się ojciec nastolatki, Adam Kozik.

– Wina córki była oczywista, ale żeby od razu kierować sprawę do sądu. To się w głowie nie mieści. Przecież za poważne przestępstwa sąd praktycznie nie karze nieletnich, a tutaj, za przejście na czerwonym świetle, uruchamia się całą machinę sądową. Patrycja chciała zapłacić mandat, jednak funkcjonariusze od razu powiedzieli, że sprawę skierują do sądu. Chyba nie na tym ma polegać rola policji – nie kryje żalu Kozik.

Chciałam zdążyć na autobus

Sąd rodzinny w Rzeszowie prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec nieletniej. Ma ustalić, czy wykazuje ona przejawy demoralizacji polegające na tym, że „9 stycznia na skrzyżowaniu ulic Powstańców Warszawy z Graniczną nie zastosowała się do sygnalizatora SP-5 przechodząc przez jezdnię na czerwonym świetle”.

– Widziałam nadjeżdżający autobus. Upewniłam się, że ulica jest pusta i przebiegłam, żeby go złapać. Policjanci mnie zatrzymali. Ani nie przeklęłam ani nie zachowywałam się wobec nich wulgarnie. Może chcieli sobie po prostu poprawić statystyki – zastanawia się nastolatka.

Pan Adam złożył zażalenie na postanowienie sądowe. Jednak sąd zlecił kuratorowi zawodowemu przeprowadzenie wywiadu środowiskowego na okoliczność przejawów demoralizacji nieletniej. Sprawa jest w toku.

Jestem zbulwersowany, że przejście na czerwonym świetle może być powodem badania tego, w jakim stopniu zdemoralizowana jest moja córka. Przecież to czysty absurd, do którego może dojść jedynie w Polsce – denerwuje się Kozik.

Policja: takie jest prawo

Dlaczego funkcjonariusze drogówki od razu skierowali sprawę do sądu rodzinnego?

– O wykroczeniach popełnianych przez nieletnich zawsze informowany jest sąd rodzinny (…). Wykroczenia w ruchu drogowym, określane są jako przejawy demoralizacji (popełnienie czynu zabronionego (art. 4 UPN). Zawsze materiały dotyczące popełnienia czynu karalnego bądź zagrożenia demoralizacją kierowane są do sądu rodzinnego, który podejmuje działania przewidziane w ustawie. Nie twierdzimy, że nastolatka jest zdemoralizowana. Jesteśmy zobowiązani każde takie zajście skierować do sądu – informuje podkomisarz Adam Szeląg, rzecznik komendanta miejskiego policji.

To absurd

Inne zdanie ma prof. Czesław Kłak, karnista z WSPiA.

– To absurd. Podstawą skierowania wniosku do sądu w odniesieniu do nieletniego może być podejrzenie demoralizacji. W omawianym przypadku nie było takiej podstawy.

Nie sposób wykazać, że naruszenie przepisów prawa o ruchu drogowym było wynikiem szczególnie intensywnego nieprzystosowania społecznego, czy też wykolejenia jednostki. Jednorazowe zachowanie nastolatki w żadnej mierze nie pozwala wnioskować o jakiejkolwiek demoralizacji, było raczej związane z sytuacją i incydentalnym charakterem zachowania – wyjaśnia karnista.

Ryszard Soboń, dyr. Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 4 w Rzeszowie.

– Nie miałem żadnych sygnałów od nauczycieli, aby ta gimnazjalistka sprawiała jakieś problemy wychowawcze. Jak na swój wiek, jej zachowanie nie odbiega od rówieśników – mówi.

Na czym polega obecnie postępowanie wyjaśniające prowadzone w sprawie nastolatki?

Zbiera się dane o osobie nieletniego, jego warunkach wychowawczych, zdrowotnych i bytowych oraz gromadzi się i utrwala dowody. Po przeprowadzeniu wywiadu przez kuratora i uzupełnieniu braków formalnych zażalenia przez ojca nieletniej, sprawie zostanie nadany dalszy ciąg – wyjaśnia Krzysztof Jucha, wiceprezes Sądu Rejonowego w Rzeszowie.

W III Wydziale Rodzinnym i Nieletnich zatrudnionych jest siedmiu sędziów, którzy w ubiegłym roku mieli do rozpoznania 4331 spraw. Ile z nich dotyczyło przejścia na czerwonym świetle przez nieletnich nie wiadomo. Sąd nie prowadzi takiej ewidencji.
Za: kliknij

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , | 4 komentarzy

Śp. ks. kard. Francis George: „Ja umrę w łóżku, mój następca w więzieniu, a jego następca umrze jako męczennik na rynku”

„Ja umrę w łóżku, mój następca w więzieniu, a jego następca umrze jako męczennik na rynku. Kolejny sukcesor pozbiera skorupy z ruin społeczeństwa i pomoże odbudować cywilizację, tak jak Kościół często robił w historii.”

kard. FrancisNie żyje kardynał Francis George. Wielki przyjaciel Polonii w USA

W wieku 78 lat zmarł w piątek po długiej chorobie emerytowany arcybiskup Chicago kardynał Francis George. Jako metropolita tego miasta przez 17 lat związany był z liczną chicagowską Polonią i współpracował z polskimi księżmi. Odwiedzał także Polskę.

Arcybiskupem wielkiej diecezji Chicago, liczącej ponad 2 mln wiernych, został z nominacji Jana Pawła II w 1997 roku. Rok później polski papież mianował go kardynałem.

W 2001 roku kardynał George wygłosił rekolekcje wielkopostne dla Jana Pawła II i Kurii Rzymskiej.

W 2007 roku został przewodniczącym Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych. Funkcję tę pełnił przez 3 lata. Arcybiskupem Chicago był do 2014 roku.

W 209 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

„Amerykański Ratzinger”
Kardynał Francis George nazywany był „amerykańskim Ratzingerem” , gdyż uważano go za największego intelektualistę wśród amerykańskich hierarchów. Zajmował zawsze bardzo kategoryczne stanowisko w kwestiach nauczania Kościoła i był, jak przypominają watykaniści, zawsze bardzo uważnie słuchany i szanowany zarówno przez wiernych, jak i przeciwników. Cieszył się wielkim autorytetem i był strategiem batalii amerykańskich biskupów z administracją prezydenta Baracka Obamy w takich kwestiach, jak antykoncepcja i aborcja.

Amerykańscy watykaniści podkreślają, że kardynał George będzie wspominany jako reprezentant linii zerowej tolerancji wobec pedofilii w Kościele, ale również jako ten dostojnik, który sam z opóźnieniem zareagował na sygnały dotyczące głośnego przypadku księdza, sprawcy wykorzystywania nieletnich. Potem złożył w jego sprawie zeznania.

******
Światowa wojna z chrześcijaństwem

…brutalne i krwawe prześladowanie chrześcijan od zjawiska nasilającego się w krajach Zachodu, które bywa nazywane „christianofobią”. Owszem, na Zachodzie narasta klimat niechęci wobec obecności religii, zwłaszcza chrześcijaństwa, a szczególnie katolicyzmu, w życiu publicznym. Wierzącym odmawia się coraz częściej pełnienia publicznych funkcji zgodnie ze swoim sumieniem. Znane jest powiedzenie kard. Francisa George’a z Chicago: Ja umrę w łóżku, mój następca w więzieniu, a jego następca umrze jako męczennik na rynku”. (Rzadziej cytuje się pointę: „Kolejny sukcesor pozbiera skorupy z ruin społeczeństwa i pomoże odbudować cywilizację, tak jak Kościół często robił w historii”).

Dlaczego przemoc wobec chrześcijan na niespotykaną w historii skalę nie znajduje w przestrzeni publicznej, tak wyczulonej na prawa człowieka, adekwatnego rezonansu? Dlaczego milczą mainstreamowe media? Odpowiedź jest dość prosta. Po pierwsze dlatego, że są one w rękach ludzi albo obojętnych religijnie, albo wrogo nastawionych do religii, szczególnie chrześcijaństwa. Są oni zainteresowani raczej tym, by chrześcijan pokazywać jako agresorów, a nie ofiary. Z obsesyjnym uporem utrwalają obraz chrześcijaństwa jako opresyjnej siły społecznej zagrażającej postępowi ludzkości. Dlatego powtarzają w nieskończoność opowieści (zresztą przekłamane historycznie) o krucjatach, inkwizycji, paleniu czarownic i Giordana Bruna. W obliczu twardych faktów najwyższa już pora, by zachodnie elity przestały karmić się „Kodem Leonarda da Vinci”… (kliknij )

*******
Człowiek niesamowitego cierpienia

„Człowiek pokoju, wytrwałości i odwagi został powołany do domu Pana”, powiedział arcybiskup Cupich w piątek po południu przypominając, że zmarły był „człowiekiem o wielkiej odwadze, który przezwyciężył wiele przeszkód, aby zostać księdzem”.

Francis George urodził się 16 stycznia 1937 roku. W wieku 13 lat zachorował na polio, co na trwałe uszkodziło jego nogi.
Zmarłego wspomina Anne Burke, sędzina Sądu Najwyższego Illinois, która dobrze znała kardynała.
„Wstawał wcześnie rano, a później, przez cały dzień, dopóki nie poszedł spać, cierpiał z powodu ogromnego bólu. To nie jest łatwa rzecz, gdy człowiek stara się normalnie funkcjonować i mieć uśmiech na twarzy przez cały dzień. Dawał z siebie wszystko”, mówi Anne Burke.

Pomódlmy się dziś w intencji śp. kardynała Francis’a George’a

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 14 komentarzy

O. Antonello i o.Enrique: upadki w Duchu Świętym i jego owoce oraz skutki gaszenia Ducha Św.

PrzypominamyOjcowie Enrique i Antonello – Bóg objawia przez nich Swą moc . Słowa przepowiedni o Skrzatuszu potwierdza w Pile o. John Boshabora

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano , , | 15 komentarzy

Mary Wagner uznana winną!

Mary Wagner została uznana winną popełnionego „przestępstwa”. Rozprawa skazująca katoliczkę odbędzie się 5 maja br.Wczoraj odbył się kolejny proces Kanadyjki. Zgodnie z jej wcześniejszą zapowiedzią Mary Wagner milczała podczas rozprawy.

W trakcje wczorajszego procesu zeznawali policjanci i dwie kobiety. Sąd 5 maja odczyta wyrok. Już teraz uznał ją za winną – wyjaśnia Radiu Maryja Jacek Kotula, szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia.
Wśród uczestników procesu wspierających Mary był ks. Piotr Bałtarowicz, proboszcz parafii z Siemysłowa.

W normalnym kraju za ratowanie dzieci i domaganie się prawdy Mary Wagner dostałaby nagrodę. Byłaby doceniania za swoją wytrwałą walkę i gorliwość. Tymczasem w Kanadzie jest ona prześladowana i nękana przez tamtejszy wymiar sprawiedliwości – komentuje Jacek Kotula zaznaczając, że kanadyjskie sądy nie chcą dopuścić prawdy o aborcji.
„Mary w czasie poprzedniego procesu prosiła o dopuszczenie jako dowodu wypowiedzi naukowca, który wyjaśniłby odkąd rozpoczyna się ludzkie życie. Sąd odrzucił tamten wniosek Mary i do dziś jej apelacja nie została rozpatrzona” – dodaje.

Szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO – Prawo do Życia zwraca uwagę, że w przypadku Kanady poprawność polityczna sądów zwycięża nad prawem do życia i godności każdego człowieka.

Sądy czują się bezkarne, bowiem kanadyjskie prawo uznaje za człowieka dziecko po narodzeniu. Mary wskazuje na zakłamany obraz tych przepisów. Jednak ta prawda jest przez nich skutecznie blokowana i eliminowana. Kanadyjskie społeczeństwo przyzwyczaiło się do tego prawa i nie ma zamiaru walczyć o jego zmianę. Tym samym są obojętni na los nienarodzonych dzieci, a także prześladowanych obrońców życia – podkreśla Jacek Kotula.
W Kanadzie placówki aborcyjne funkcjonują w ramach działalności gospodarczej. Mary Wagner jest oskarżana o zakłócanie ich działalności, co w myśl kanadyjskiego prawa nazywane jest przestępstwem.

Zwycięża zysk placówek aborcyjnych. Pieniądze wzięły górę nad życiem, prawem, moralnością. Kanada tym samym staje się narodem bez przyszłości, w którym panoszy się totalitaryzm – zauważa nasz rozmówca.
Jednocześnie polski obrońca życia apeluje o modlitwę za Mary Wagner, Lindę Gibbons, ale przede wszystkim o nawrócenie Kanady i przebudzenie w niej ludzi sumienia.

Źródło: Radio Maryja

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 10 komentarzy

Diabel poczyna sobie coraz śmielej – w San Francisko liberałowie chcą odwołać arcybiskupa, bo ten broni wiary!

Grupa liberalnych wiernych ze Stanów Zjednoczonych prosi papieża Franciszka, by odwołał arcybiskupa San Francisco. Powód? Hierarcha odważnie i jasno broni katolickiego nauczania!

Arcybiskup Salvatore Cordileone to niestrudzony obrońca katolickiej wiary. Bezkompromisowo zabiera głos w najbardziej nawet trudnych tematach, broniąc nauczania Kościoła świętego w takich sprawach jak życie dzieci nienarodzonych, homoseksualizm, rozwodnicy w nowych związkach. Ta twarda i niezłomna postawa nie podoba się jednak… samym katolikom. Amerykanie napisali właśnie do Ojca Świętego Franciszka prosząc, by odwołał z urzędu arcybiskupa, który wprowadza jakoby atmosferę „podziału i nietolerancji”.

Pod apelem o odwołanie arcybiskupa San Francisco podpisało się ponad stu katolików. Ich oburzenie przede wszystkim obrona katolickiej moralności seksualnej. Abp Cordileone wydał bowiem niedawno wytyczne dla katolickich szkół, w których poucza, że wszystkie stosunki seksualne poza małżeństwem są „poważnym złem”. Arcybiskup wskazuje tu na cudzołóstwo, masturbację, stosunki z wieloma partnerami, pornografię oraz stosunki homoseksualne. Hierarcha zwraca się też wyraźnie przeciwko procedurze in vitro. Broni też katolickiego ujęcia małżeństwa, twierdząc, że prawo cywilne musi definiować je jako „związek między mężczyzną a kobietą”.

Krytycy arcybiskupa twierdzą, że koncentruje się on na seksualności zamiast na Ewangelii. Zupełnie, jakby mogło to się wzajemnie wykluczać! Odkąd to głoszenie nauki Jezusa Chrystusa oznacza, że katolicy mają milczeć, gdy inni łamią prawo Boże, zwłaszcza, jeśli uważają się przy tym za wiernych Kościołowi?!

Oczywiście: to, co głosi abp Cordileone, sprzeciwia się lokalnemu prawu stanowemu. I właśnie to boli stu katolików, którzy przeciwko hierarsze protestują! Arcybiskup ma odwagę mówić jasno o bezbożności i odejściu od przykazań naszego Pana Jezusa Chrystusa, nawołując do nawrócenia także w życiu publicznym. Jednak przeżarci liberalną ideologią postępowcy nie rozumieją, że człowiek jest katolikiem zawsze, nie tylko w domu czy w kościele.

Co najgorsze grupa stu katolików pisząca do papieża przedstawia się jako reprezentacja katolickiej wspólnoty San Francisco. A tak przecież nie jest – w archidiecezji mieszka bowiem 420 tysięcy katolików. Tymczasem grupa agresywnych liberałów uzurpuje sobie prawo do krytyki pasterza, którego jedyną „przewiną” jest jasna obrona nauczania Kościoła świętego. Oto bezmiar pomieszania wiernych w samym Kościele! Tak wygląda właśnie działanie diabła: bo to właśnie w postulatach liberałów przejawia się wpływ szatana, a nie w pięknej postawie odważnego arcybiskupa.
Źródło: Fronda.pl

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 27 komentarzy

O. Jerzy Garda na dzisiejszym spotkaniu wyborczym: Non possumus dla Eucharystii przez prezydenta Komorowskiego

Na powitanie Bronisława Komorowskiego podczas jego podróży w ramach kampanii wyborczej ojciec Jerzy Garda  przygotował na dziś m.in. takie oto transparenty:

transparent 1

i drugi transparent:

transparent 2

Reszta po zakończeniu  spotkania i nadesłaniu mi zdjęć (gdyż z powodu choroby nie mogę wziąć osobistego udziału, ale mogłam włożyć swój udział w zaprojektowanie tych transparentów)

O. Jerzy jest znany z obrony Radia Maryja i TV TRWAM a dziś w obronie Eucharystii przed ekskomunikowanym prezydentem:

Przypomnijmy:
1) O. Jerzy Garda – Stanowcze „NIE” dla instrumentalnego traktowania Eucharystii przez ludzi, których ewidentnym przykładem jest pan prezydent RP
2) więcej: kliknij

This slideshow requires JavaScript.

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , , , | 74 komentarzy

Eucharystia i spotkanie z Myrną Nazzour: on-line dziś 18.00

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 6 komentarzy

Złóż życzenia Benedyktowi XVI

Emerytowany biskup Rzymu kończy dziś 88 lat. A 19 kwietnia będzie rocznica jego wyboru na Stolicę Piotrową. To doskonała okazja, by złożyć Benedyktowi XVI życzenia, podziękować i przede wszystkim pamiętać o nim w modlitwie. Zachęcamy do wpisywania życzeń w komentarzach.

Urodził się 16 kwietnia 1927 roku, papieżem został wybrany na konklawe 19 kwietnia 2005 r., a od dwóch lat – po rezygnacji z posługi papieskiej 28 lutego 2013 r. – jako papież senior żyje w klasztorze „Mater Ecclesiae” w Ogrodach Watykańskich. Jak sam zapowiedział, chce być obecny, ale niewidoczny. Poświęca się medytacji i modlitwie, a kierowanie Kościołem pozostawił w pełni swemu następcy Franciszkowi.

Niemiecki kardynał i prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Joseph Ratzinger, już przed konklawe wymieniany był wśród możliwych następców św. Jana Pawła II. Ten znakomity teolog uchodził za gwaranta kontynuacji linii swoich poprzedników.

Bardziej zaskakujące niż wybór było ustąpienie Benedykta XVI. Po ośmiu latach pracowitego pontyfikatu czuł, że jest u kresu sił fizycznych. Ten odważny krok 85-letniego wówczas Pontifexa spotkał się ze zrozumieniem i szacunkiem Kościoła i opinii publicznej, do dziś też jest przedmiotem rozważań kanonistów. Od czasu ustąpienia papież senior bardzo rzadko pojawia się publicznie – dotychczas tylko czterokrotnie, m.in. na kanonizacji swoich poprzedników Jana XXIII i Jana Pawła II w kwietniu 2014 r., a ostatnio na konsystorzu 14 lutego br. w bazylice św. Piotra.

Benedykt XVI mieszka w odległości niespełna 200 metrów od swego następcy Franciszka, w trzypiętrowym budynku klasztornym na zboczu wzgórza watykańskiego. Jak ujawnił jego wieloletni prywatny sekretarz, abp Georg Gänswein, papież senior modli się, medytuje, utrzymuje rozległą korespondencję i 3-4 razy w tygodniu przyjmuje gości. Jako prefekt Domu Papieskiego, abp Gänswein służy papieżowi Franciszkowi, pozostając jednocześnie w dalszym ciągu sekretarzem Benedykta XVI i mieszka w tym samym klasztorze. Dom prowadzą im cztery członkinie stowarzyszenia „Memores Domini”, które wcześniej pracowały w Pałacu Apostolskim.

Papież senior ma stały program dnia: o 7,45 sprawuje Mszę św., potem je śniadanie. Benedykt XVI oddaje się modlitwie, lekturze, bogatej korespondencji i czasem przyjmuje gości. Dwa razy dziennie spaceruje: krócej po obiedzie na klasztornym tarasie, na dłuższy spacer udaje się po południu, kiedy wraz ze swoim sekretarzem idą do groty Matki Bożej z Lourdes, by tam odmówić różaniec.

Mimo podeszłego wieku Benedykt XVI ciągle ma żywy umysł. Trudności sprawia mu natomiast chodzenie, dlatego też część swego spaceru odbywa pojazdem golfowym, a część z pomocą „chodzika”. Również w domu coraz częściej skazany jest na pomoc w chodzeniu. Po modlitwie wieczornej w kaplicy ok. godziny 21.00 Benedykt XVI idzie do swoich pokoi. – Często gra na fortepianie, m.in. pieśni kościelne, ale „żelaznym” punktem jest zawsze Mozart – zdradza abp Gänswein.

Co dwa-trzy miesiące swego poprzednika odwiedza papież Franciszek. Czyni to zazwyczaj przed podróżą zagraniczną lub bezpośrednio po niej, ale także z okazji świąt kościelnych. Po raz ostatni odwiedził go we wtorek w Wielkim Tygodniu. Z reguły w tych spotkaniach uczestniczą sekretarze obu z nich. Sekretarze i panie z „Memores Domini” siadają w jadalni na parterze, podczas gdy Benedykt XVI w saloniku na pierwszym piętrze odbywa rozmowę w cztery oczy ze swoim gościem. O treści tych rozmów nic nie wiadomo, ale można przypuszczać, że Franciszek opowiada swemu poprzednikowi o aktualnych sprawach i od czasu do czasu prosi o radę. Ale niezależnie od tych wizyt obaj są często w kontakcie telefonicznym.

W związku z 10. rocznicą wyboru Benedykta XVI nie jest planowana żadna uroczystość. Na pewno z Ratyzbony przyjedzie brat papieża, ks. Georg Ratzinger. Wspólnie odprawią Mszę św., zjedzą razem obiad i powspominają.

Joseph Ratzinger urodził się 16 kwietnia 1927 r. w Marktl am Inn w Bawarii. Święcenia kapłańskie otrzymał 29 czerwca 1951 r. W wieku 26 lat rozpoczął działalność naukową, początkowo jako wykładowca dogmatyki i teologii fundamentalnej we Fryzyndze, następnie był profesorem w Bonn, Münster, Tybindze i Ratyzbonie. 24 marca 1977 r. Paweł VI mianował go arcybiskupem metropolitą Monachium i Fryzyngi, a wkrótce potem, na konsystorzu 27 czerwca tegoż roku powołał go w skład Kolegium Kardynalskiego. Od 25 listopada 1981 r. kard. Ratzinger był prefektem Kongregacji Nauki Wiary i przewodniczącym Międzynarodowej Komisji Teologicznej, a od 30 listopada 2002 r. również dziekanem Kolegium Kardynalskiego. Wybrany na papieża 19 kwietnia 2005 r., jako pierwszy od kilkuset lat następca św. Piotra zrezygnował z urzędu papieskiego 28 lutego 2013 r.

źródło: Gość Niedzielny

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 18 komentarzy

Dziś wspominamy św. Bernadettę Soubirous

 Objawienia Matki Bożej w Lourdes potwierdziły, że nauczanie Kościoła jest prawdą pochodzącą od Boga. 28 lipca 1858 r. ordynariusz Tarbes, bp Laurence, powołał komisję kanoniczną do zbadania prawdziwości objawień. Wielokrotnie przesłuchiwała ona Bernadettę i innych świadków, a także szczegółowo badała wszystkie przypadki cudownych uzdrowień. Po przyjęciu wyników prac komisji, 18 stycznia 1862 r., biskup Laurence wydał dekret uznający nadprzyrodzony charakter objawień w Lourdes. Czytamy w nim: „Uważamy za pewne, że Maryja Niepokalana, Matka Boża, rzeczywiście ukazała się Bernadecie Soubirous 11 lutego 1858 r. i w dniach następnych osiemnaście razy w Grocie Massabielskiej, na peryferiach Lourdes, i że wszystkie te objawienia były prawdziwe. Wierni zatem mogą w nie wierzyć”.

     W roku 1866 Bernadetta wstąpiła do zakonu sióstr miłosierdzia w Nevers i pozostała tam aż do swojej śmierci 16 kwietnia 1879 r.
Lourdes tymczasem stało się jednym z największych sanktuariów w świecie. Obecnie każdego roku przybywa tam około 5 milionów pielgrzymów, aby prosić Maryję o uzdrowienie duszy i ciała. Sługa Boży Jan Paweł II dwukrotnie pielgrzymował do tego sanktuarium. Jego druga wizyta w Lourdes była zarazem jego ostatnią podróżą zagraniczną. Papież wypowiedział wtedy znamienne słowa: „Oto dotarłem do kresu mojej pielgrzymki…”

Matka Boża z Lourdes na swoich stopach miała 2 żółte róże.

„O Moja Mamo, Twemu Sercu zawierzyłam udręki mego serca i z Niego czerpię siłę i odwagę” św. Bernadetta.

Z różnych wypowiedzi Bernadetty i z wyznań jej uczuć sporządzono testament jaki mogła po sobie zostawić

Testa­ment Ber­na­detty Soubirous

Za biedę, w jakiej żyli mama i tatuś, za to, że się nam nic nie uda­wało, za upa­dek młyna, za to, że musia­łam pil­no­wać dzieci, stró­żo­wać przy owcach, za cią­głe zmęczenie… dzię­kuje Ci, Jezu.

Za dni, w który przy­cho­dzi­łaś, Maryjo, i za te, w które nie przy­szłaś — nie będę Ci się umiała odwdzię­czyć, jak tylko w raju. Ale i za otrzy­many poli­czek, za drwiny, za obe­lgi, za tych, co mnie mieli za pomy­loną, za tych, co mnie posą­dzali o oszu­stwo, za tych, co mnie posą­dzali o robie­nie inte­resu… dzię­kuje Ci, Matko

Za orto­gra­fię, któ­rej nie umia­łam nigdy, za to, że pamięci nigdy nie mia­łam, za moją igno­ran­cję i za moją głu­potę, dzię­kuję Ci

Dzię­kuję, Ci ponie­waż gdy­bym było na ziemi dziecko o więk­szej igno­ran­cji i więk­szej głu­po­cie, była­byś je wybrała…

Za to, że moja mama umarła daleko, za ból, który odczu­wa­łam, kiedy mój ojciec, zamiast uści­snąć swoją małą Ber­na­detę, nazwał mnie „sio­stro Mario Ber­nardo„ … dzię­kuję Ci, Jezu.

Dzię­kuję Ci za to serce, które mi dałeś, tak deli­katne i wraż­liwe, a które prze­peł­ni­łeś goryczą…

Za to, że matka Józefa obwie­ściła, że się nie nadaję do niczego, dzię­kuję…, za sarkazmy matki mistrzyni, jej głos twardy, jej nie­spra­wie­dli­wo­ści, jej iro­nię i za chleb upo­ko­rze­nia… dziękuję.

Dzię­kuję za to, że byłam tą uprzy­wi­le­jo­waną w wyty­ka­niu mi wad, tak że inne sio­stry mówiły: „Jak to dobrze, że że nie jestem Bernadetą“.

Dzię­kuję, za to, że byłam Ber­na­detą, któ­rej gro­żono wię­zie­niem, ponie­waż widzia­łam Cie­bie, Matko… tą Bar­na­detą tak nędzną i marną, że widząc ją, mówili sobie: „To ta ma być Ber­na­detą, którą ludzie oglą­dali jak rzad­kie zwierzę?“

Za to ciało, które mi dałeś, godne poli­to­wa­nia, gni­jące…, za tę cho­robę, pie­kącą jak ogień i dym, za moje spróch­niałe kości, za poce­nie się i gorączkę, za tępe ostre bóle… dzię­kuję Ci, mój Boże.

I za tę duszę, którą mi dałeś, za pusty­nię wewnętrz­nej oschło­ści, za Twoje noce i Twoje bły­ska­wice, za Twoje mil­cze­nie i Twe pio­runy, za wszystko. Za Cie­bie  – i gdy byłeś obecny, i gdy Cię bra­ko­wało… dzię­kuję Ci, Jezu

Webcam na Grotę w Lourdes http://fr.lourdes-france.org/tv-lourdes/

Przełomowy dzień

     11 lutego 1858 r. Bernadetta razem z siostrą Antonią i sąsiadką Joanną wybrały się nad rzekę Gave, aby nazbierać suchych gałęzi do palenia w piecu. Kiedy podeszły do groty, nad którą wznosiła się skała, nazywana Massabielle, musiały przeprawić się przez przepływający tam strumień lodowatej wody. Po ściągnięciu butów Bernadetta zdejmowała pończochy, gdy nagle usłyszała dziwny szum wiatru. „Spojrzałam w stronę groty – pisała potem – i zobaczyłam, że z jej wnętrza wypłynął złocisty obłok, a tuż za nim wyszła tak niezwykle piękna Pani, jakiej nigdy w życiu nie widziałam. Miała białą szatę, welon także biały, błękitny pasek i żółte róże na stopach. Od razu popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się i pokazała mi, bym podeszła do Niej, jak gdyby była moją matką. Cały mój strach zniknął, ale wydawało mi się, że straciłam świadomość tego, gdzie jestem. Przecierałam oczy, zamykałam je, otwierałam, lecz Pani wciąż stała na tym samym miejscu, dalej uśmiechając się do mnie – aż zrozumiałam, że to wszystko nie jest złudzeniem. Nie myśląc o tym, co robię, wzięłam w ręce swój różaniec i uklękłam. Pani skinęła głową na znak aprobaty i sama także wzięła do rąk różaniec, który miała przewieszony przez prawe ramię. Kiedy chciałam zacząć odmawiać różaniec i próbowałam podnieść dłoń do czoła, rękę miałam jakby sparaliżowaną – i dopiero kiedy Pani się przeżegnała, ja mogłam zrobić to samo. Jednak modliłam się sama, a Pani tylko przesuwała paciorki różańca w palcach, nie mówiąc nic. Dopiero na końcu każdej dziesiątki różańca odmawiała ze mną Chwała Ojcu… Kiedy skończyłam, dała mi znak, abym się do niej zbliżyła, ale się nie ośmieliłam. Wtedy nagle znikła”.

     Kiedy dziewczynki zobaczyły klęczącą Bernadettę, zaczęły się z niej wyśmiewać, mówiąc, że jest głupią dewotką. Jednak po chwili zrozumiały, że coś musiało się stać, i dlatego uporczywie dopytywały się swej koleżanki, co to było. Początkowo Bernadetta nic im nie chciała powiedzieć, ale w końcu uległa; opowiedziała swym towarzyszkom o ukazaniu się tajemniczej Pani, prosząc je o zachowanie całkowitej tajemnicy. Jednak po powrocie do domu dziewczynki szybko wszystko wypaplały, a Bernadetta musiała w szczegółach opowiedzieć matce o swym tajemniczym widzeniu. Matka skrzyczała ją za to, twierdząc, że są to tylko przywidzenia, i zakazała jej chodzenia do groty.

„Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie”…

     Spotkanie z tajemniczą piękną Panią, która wyglądała na młodą dziewczynę w wieku szesnastu lub siedemnastu lat, było dla Bernadetty tak wielkim przeżyciem, że od tamtej pory odczuwała wewnętrzne przynaglenie, aby jak najszybciej iść do groty na kolejne widzenie. Matka jednak kategorycznie zabraniała jej tego. Dopiero w niedzielę 14 lutego po Mszy św. uległa usilnym prośbom córki i wyraziła zgodę. Bernadetta razem z dwiema koleżankami natychmiast wyruszyły do groty Messabielle. Były uzbrojone w różańce oraz w butelkę ze święconą wodą. Chciały tajemniczą postać pokropić wodą święconą i w ten sposób sprawdzić, czy nie jest to przypadkiem jakaś pułapka złego ducha. Po drodze przyłączyły się do nich jeszcze inne dziewczynki. Bernadetta doszła pierwsza do groty i od razu uklękła do modlitwy różańcowej. „Zaledwie skończyłam pierwszy dziesiątek – pisze – ujrzałam tę samą Panią. Natychmiast zaczęłam kropić ją wodą święconą, mówiąc, aby została, jeśli przychodzi od Boga, a jeśli nie – aby odeszła. Równocześnie przyspieszyłam kropienie wodą. Pani uśmiechnęła się do mnie i pochyliła głowę. Im więcej kropiłam, tym bardziej uśmiechała się i potakiwała głową. (…) Kiedy skończyłam różaniec, postać znikła”. Trzeba podkreślić fakt, że tylko sama Bernadetta widziała objawiającą się Postać. W czasie widzenia była w ekstazie, cała pochłonięta tym, co widzi, jakby oderwana od rzeczywistości, ze wzrokiem utkwionym w jeden punkt.

     Po powrocie do domu Bernadetta usłyszała od matki, że już nigdy nie będzie jej wolno pójść do groty Massabielle. Wpływowa i bogata mieszkanka Lourdes, pani Peyret, trawiona wielką ciekawością, wymogła jednak na matce Bernadetty, aby ta zgodziła się na pójście swej córki na miejsce objawień. 18 lutego, w piątek, po porannej Mszy św. Bernadetta razem z paniami Peyret i Millet wyruszyły do Massabielle. Piękna Pani ponownie objawiła się i prosiła widzącą: „Czy będziesz uprzejma przychodzić tu przez piętnaście dni?”. Dziewczynka odpowiedziała, że z radością spełni Jej prośbę – i wtedy usłyszała: „Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, lecz w innym”.

     W czasie czwartego i piątego objawienia (19 i 20 lutego) Bernadetcie towarzyszyła dosyć duża gromadka ludzi. 20 lutego Maryja nauczyła ją modlitwy, którą Bernadetta odmawiała codziennie przez całe życie, ale jej tekstu nikomu nie przekazała. Podczas szóstego objawienia (21 lutego) Matka Boża prosiła o modlitwę za grzeszników. Wtedy też niewierzący lekarz, dr Dozous, chciał „zdemaskować oszustwo” – i dlatego postanowił zbadać dziewczynkę podczas ekstazy. Został głęboko poruszony jej zachowaniem i doświadczył obecności wielkiej tajemnicy. Od tego momentu rozpoczął się proces jego nawracania się. W swoim oświadczeniu dr Dozous stwierdził, że podczas ekstazy twarz Bernadetty stawała się nieziemsko piękna. Oznaczało to, że dziewczynka nawiązywała z kimś autentyczny kontakt. Podczas swych widzeń miała regularny puls, swobodny oddech i absolutnie nic nie wskazywało na jej nerwowe podniecenie.

Wezwanie do pokuty i nawrócenia

     Ponieważ coraz więcej ludzi zaczęło przybywać na miejsce objawień, władze bardzo się zaniepokoiły i próbowały przez zastraszanie i przesłuchania zabronić Bernadetcie przychodzenia do groty. Podczas siódmego objawienia (23 lutego) Maryja przekazała dziewczynce „trzy tajemnice” – dotyczące wyłącznie jej osoby – których Bernadetta nigdy nikomu nie wyjawiła. Matka Boża prosiła ją też o przekazanie księdzu proboszczowi prośby, aby wybudował kaplicę w miejscu objawień. Ksiądz Peyramale nie wierzył jednak w prawdziwość objawień i dlatego poprosił o czytelny znak – aby Bernadetta zapytała piękną Panią, jakie ma imię, gdyż on, jak powiedział, nie ma zwyczaju wierzyć tajemniczym nieznajomym. A jeśli zjawa nie powie, kim jest, to będzie wg niego oznaczało, że jest oszustką albo że Bernadetta ma halucynacje.

     Podczas ósmego objawienia Matka Boża przekazała orędzie wzywające do pokuty i nawrócenia oraz do modlitwy o nawrócenie grzeszników. Mówiła: „Pokutujcie i módlcie się do Boga o nawrócenie grzeszników”. Następnego dnia (25 lutego) Maryja wskazała Bernadetcie miejsce na ziemi w grocie i kazała jej „napić się z tego zdroju, a potem się w nim obmyć”. A ponieważ nie było tam żadnego źródła, zaskoczona dziewczynka zaczęła rozgrzebywać ziemię i po chwili zauważyła wypływającą wodę. Nabrała więc dłońmi mulistej cieczy, napiła się jej, a następnie obmyła nią twarz, przez co pobrudziła ją sobie całą błotem. Wkrótce z tego miejsca zaczął płynąć wartki strumień krystalicznej wody. Wiadomość o źródle, które wytrysnęło w grocie, szybko rozeszła się po okolicy. Woda z tego źródła stała się znakiem uzdrawiającej łaski Bożej. Świadczą o tym tysiące uzdrowień niewytłumaczalnych z naukowego punktu widzenia.

Pierwsze cudowne uzdrowienia

     Następnego dnia Maryja nie objawiła się Bernadetcie, za to przy grocie wydarzył się pierwszy cud. Kamieniarz Luis Bouriette od dwudziestu lat nie widział na prawe oko, które zostało mu wybite podczas wypadku przy pracy. Żarliwie modlił się przed grotą Massabielle i kilkakrotnie przemył oczy wodą ze źródła. Wtedy stał się cud: jego prawe oko zostało na nowo stworzone, a Luis odzyskał zdolność widzenia.

     Drugie cudowne uzdrowienie nastąpiło 1 marca. Katarzyna Latapie po ciężkim wypadku i skomplikowanym złamaniu nie mogła otworzyć dłoni. Po modlitwie i zanurzeniu dłoni w źródle jej ręka powróciła do stanu przed wypadkiem.

     Woda ze źródła w grocie Massabielle stała się znakiem Bożego działania. W pobliżu pobudowano specjalne baseny, w których każdego roku, po modlitwie, zanurza się setki tysięcy chorych. Następują tam wtedy cudowne uzdrowienia fizyczne i duchowe. Badania wykazały, że jest to normalna woda, że nie ma ona żadnych właściwości antyseptycznych czy antybakteryjnych. Nie stwierdzono jednak żadnego przypadku zakażenia czy zachorowania przez kąpiel albo picie zanieczyszczonej wody z tych basenów, w których wcześniej zanurzono tysiące ludzi cierpiących na różne choroby. Jest to dla nauki wielka lekcja pokory wobec Bożej strategii działania, które wymyka się wszelkim laboratoryjnym badaniom i analizom. Nie jest to jakaś woda „magiczna”, ale zanurzenie się w niej, napicie się jej czy obmycie się nią ma być znakiem nawrócenia, zerwania z grzechem, całkowitego zawierzenia Bogu i pojednania się z Nim oraz gotowości pełnienia Jego woli. Wtedy woda z Lourdes staje się znakiem, poprzez który Bóg dokonuje uzdrowień fizycznych i duchowych.

     Podczas objawień 27 lutego przed grotą zgromadziło się około 1000 ludzi. Z każdym dniem było ich coraz więcej. 3 marca zebrało się około 4000 osób, a 4 marca było ich już blisko 8000. Wśród nich znajdowali się dziennikarze lokalnych czasopism, w których niezadługo ukazały się artykuły pełne kpin i ironii. Teksty te stały się głównym źródłem informacji dla dzienników z Paryża i innych wielkich miast francuskich. Tylko artykuły Romana Capdevielle’a, znakomitego redaktora Memoriał des Pyrenees, przedstawiały w sposób bezstronny, wyważony oraz obiektywny fakty z groty Massabielle.

     Tego samego dnia, po skończonym objawieniu przy grocie, Bernadetta wracała do domu. Przy drodze spotkała niewidomą dziewczynę, Eugenię Troy, dotkniętą nowotworem rakowatym oczu, którą serdecznie uściskała i ucałowała, a następnie poprosiła ją, aby obmyła się wodą ze źródła z groty Massabielle. Kiedy Eugenia to uczyniła, została natychmiast uzdrowiona. Wieść o tym cudzie rozeszła się naokoło lotem błyskawicy.

„Jestem Niepokalanym Poczęciem”

     W święto Zwiastowania, 25 marca, w nocy Bernadetta czuje nagle silne wewnętrzne przynaglenie, dlatego już o godzinie 5 rano udaje się do groty, razem ze swoimi rodzicami. Było jeszcze ciemno i panowała głęboka cisza, ale w miejscu objawień zgromadziła się już duża grupa ludzi, a wśród nich komisarz Jacomet. W czasie modlitwy różańcowej Bernadetcie objawia się piękna Pani. Podczas wcześniejszych objawień dziewczynka wielokrotnie pytała Ją o imię, ale w odpowiedzi otrzymywała tylko uśmiech. Tym razem ponownie zapytała zjawę, kim jest, i wtedy otrzymała długo oczekiwaną odpowiedź: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. Bernadetta była zaskoczona tą odpowiedzią, gdyż nie wiedziała, co znaczy to dziwne imię „Niepokalanie Poczęta”, tym bardziej że nigdy o nim nie słyszała. Nie zdążyła się już jednak o nic więcej zapytać, ponieważ śliczna Pani zniknęła.

     Bernadetta szybko pobiegła do proboszcza Peyramale’a, aby przekazać mu to dziwne imię. Aby go nie zapomnieć, w drodze ciągle powtarzała: „Niepokalanie Poczęta”. Bernadetta nie wiedziała, że 8 grudnia 1854 r. w Bazylice Watykańskiej został uroczyście ogłoszony przez papieża Piusa IX dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryii Panny. Kiedy proboszcz usłyszał z ust Bernadetty imię „Niepokalanie Poczęta”, z wrażenia aż zaniemówił. Zrozumiał bowiem, że Maryja użyła teologicznie doskonałej formuły, która potwierdzała dogmat ogłoszony cztery lata wcześniej. Maryja jest Niepokalanie Poczętą, ponieważ od momentu swego poczęcia została zachowana od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, po to by mogła wypełnić misję Matki Zbawiciela. Dopiero wtedy proboszcz zrozumiał, że ma do czynienia z rzeczywistymi objawieniami Matki Bożej, a ta czternastoletnia dziewczynka, w swojej prostocie i niewiedzy, stała się przekazicielką orędzia Niepokalanej Pani dla całego świata. Widzenie 25 marca było przełomowe dla Bernadetty, gdyż dopiero wtedy dziewczynka zrozumiała, że ta piękna Pani, która się jej objawia, to Matka Boża, a nie jakaś dusza czyśćcowa czy też halucynacja, jak to niektórzy próbowali jej sugerować.

Dwa ostatnie objawienia

     7 kwietnia miało miejsce siedemnaste objawienie. Podczas ekstazy Bernadetta nieświadomie przesunęła swą prawą dłoń nad palący się płomień świecy, którą trzymała w lewej ręce. Przez blisko kwadrans płomień przenikał jej przez palce, a mimo to dziewczynka nic nie czuła; na jej dłoni nie pozostał najmniejszy znak oparzenia. Obserwował to wszystko wspomniany wyżej dr Dozous, który po skończonej ekstazie Bernadetty przeprowadził na niej eksperyment: wziął drugą zapaloną świecę i dotknął nią ręki dziewczynki, która natychmiast krzyknęła z bólu i z oburzeniem powiedziała: „Pan mnie parzy!”. Dla dra Dozousa stało się wówczas oczywiste, że ma do czynienia z faktem nadprzyrodzonym, co definitywnie przekonało go o prawdziwości objawień.

     A przy grocie dokonywały się kolejne cudowne uzdrowienia – choćby takie jak to z 2 maja, kiedy to zrozpaczona matka przez 15 minut zanurzała w cudownym źródle swojego umierającego 18-miesięcznego synka. Już następnego dnia dziecko wróciło do pełni zdrowia.

     Nadzwyczajne uzdrowienia zaczęły przyciągać na miejsce objawień tysiące ludzi. Władze chciały jednak za wszelką cenę zatrzymać narastającą falę pielgrzymek i dlatego zamknęły dostęp do groty. Decyzją mera miasta stała się ona nielegalnym miejscem kultu religijnego. Nie poparł jednakże tego zarządzenia biskup i ludzie nadal tłumnie przybywali do Massabielle. Ponadto pielgrzymi zaczęli pisać petycje do ministra do spraw wyznań o odwołanie zarządzenia prefekta. Prócz tego mimo ponawianych gróźb ze strony władz ludzie kilkakrotnie zburzyli ogrodzenie broniące dostępu do groty. Wiele osób zostało z tego powodu osądzonych i skazanych lub ukaranych mandatami. Bernadetta w ogóle nie angażuje się w narastający konflikt pomiędzy ludźmi i władzą.

     Postawa władz radykalnie się zmieniła dopiero w końcu września 1858 r. Wówczas to cesarz Napoleon III, po cudownym uzdrowieniu swojego syna, nakazał otworzenie pielgrzymom dostępu do groty. Jego dziecko wyzdrowiało po napiciu się wody z cudownego źródła i spożyciu ziół pochodzących z Massabielle.

     Tymczasem z powodu pogarszającego się stanu zdrowia Bernadetta zostaje wysłana 8 maja na dwutygodniowe leczenie do pobliskiego sanatorium w Cauterets. Z wielkim utęsknieniem czekała i przygotowywała się na przyjęcie Pierwszej Komunii Świętej w dniu 12 czerwca 1858 r. Od tamtej chwili przyjmowanie Jezusa w Komunii św. stało się dla niej najważniejszym wydarzeniem i największym źródłem duchowej mocy. 16 lipca 1858 r., w święto Matki Boskiej z góry Karmel, po przyjęciu Komunii św. Bernadetta czuje wewnętrzne przynaglenie, aby udać się do groty na spotkanie z Niepokalaną Dziewicą. Dotarła tam tuż przed zachodem słońca. Podczas modlitwy różańcowej Matka Boża objawiła się jej po raz ostatni. Bernadetta mówiła, że Maryja wtedy milczała i że była piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

     Warto w tym miejscu odnotować znamienny fakt, że w czasie objawień, od 11 lutego do 16 lipca 1858 r., nie odnotowano w rejonie Lourdes żadnych przestępstw i nikt nie został w tym okresie skazany na karę więzienia.
Za: kliknij

 

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , | 11 komentarzy

G. Amorth: „używając języka Biblii, jesteśmy w dniach ostatnich, a bestia szaleńczo się trudzi”

„Mówiąc językiem Biblii, jesteśmy w dniach ostatnich – szatan pracuje po prostu szaleńczo” – napisał o. Gabriel Amorth, odnosząc się do prześladowań chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Słynny rzymski egzorcysta ks. Gabriele Amorth jednoznacznie ocenia działalność Państwa Islamskiego. W swoim niedawnym wpisie na „Facebooku” kapłan napisał, że „Państwo Islamskie to szatan”. Skrytykował też brak reakcji Zachodu na zbrodnie, jakich dopuszczają się islamiści.

„ISIS to szatan. Wszystko wydarza się najpierw na poziomie duchowym, dopiero później urzeczywistniając się na tej ziemi. Są tylko dwa królestwa duchowe. Ducha świętego i ducha demonicznego” – napisał egzorcysta.

Stwierdził następnie, że demon wkracza w życie pod różnymi postaciami: „polityki, religii, kultury, ale ma jedno źródło inspiracji: diabła. Jako chrześcijanin najlepiej walczę duchowo” – stwierdził kapłan.

„Świat polityczny, któremu, jak się zdaje, nie ma dziś odpowiedzi w obliczu masakry chrześcijan, musi walczyć z ISIS i będzie to robił w inny [niż duchowy – red.] sposób” – napisał egzorcysta i zapytał jednak, co Zachód zrobił w tej sprawie w ciągu ostatnich lat.

Szatan „wciąż mówi, że świat jest w jego mocy – i to, co mówi, to prawda. Używając języka Biblii, jesteśmy w dniach ostatnich, a bestia szaleńczo się trudzi” – dodał kapłan.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , | 22 komentarzy