Zapraszamy do miesięcznego nabożeństwa ku czci NMP z Luizą Piccarretą – dzień 20

 Medytacje ze Służebnicą Bożą Luizą Piccarretą wg
„Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”

Modlitwa do Niebieskiej Królowej
na ka
żdy dzień miesiąca maja

Niepokalana Królowo, moja Niebieska Matko, przychodzę na Twoje matczyne kolana, aby się wtulić w Twoje ramiona jako Twoja ukochana córka i aby prosić Cię z najgorętszym westchnieniem – w tym miesiącu poświęconym Tobie – o największą z łask: ażebyś mi dozwoliła żyć w Królestwie Woli Bożej. Święta Mamo, Ty, która jesteś Królową tego Królestwa, pozwól mi żyć w Nim jako Twoja córka, ażeby Ono już więcej nie było bezludnym, ale zamieszkałym przez Twoje dzieci. Dlatego też Wszechwładna Królowo, ja powierzam się Tobie, abyś mogła pokierować moimi krokami do Królestwa Woli Bożej, a trzymając mnie mocno za rękę, pokierujesz całą moją istotę ku nieskończonemu życiu w Woli Bożej. Będziesz moją Mamą, i Tobie jako mojej Mamie, zawierzam moją wolę, abyś mogła wymienić ją na Wolę Bożą i tym sposobem będę mogła być pewna, że nie opuszczę Jej Królestwa. Dlatego też proszę Cię, oświeć mnie, abym mogła zrozumieć, co to znaczy Wola Boga.

Zdrowaś Maryjo…

Ofiara miesiąca: Rano, w południe i wieczorem (to znaczy trzy razy w ciągu dnia) przyjść na kolana naszej Niebieskiej Mamy i powiedzieć do Niej: „Moja Mamo, kocham Cię, i Ty kochaj mnie też i daj łyk Woli Bożej mojej duszy. Daj mi swoje błogosławieństwo, ażebym wykonywała wszystkie moje czynności pod Twoim matczynym spojrzeniem.”

Dzień dwudziesty
Królowa Nieba w Królestwie Woli Bożej.
Dziewica, niebo usiane gwiazdami. Na tym niebie Boże Słońce lśni swoimi
jasnymi promieniami, przepełniając nimi Niebo i ziemię.
Jezus w łonie swojej Mamy

Dusza do swojej Królowej Matki: Oto jestem ponownie przy Tobie, moja Niebieska Mamo. Przychodzę, aby radować się razem z Tobą. Kłaniając się do Twoich stóp, pozdrawiam Cię, pełna łaski Matko Jezusa. Och, już więcej nie będę widziała mojej Mamy samej, ale zawsze razem z Tobą znajdę mojego małego więźnia Jezusa. Będziemy więc we troje a nie we dwoje: będziemy razem Mama, Jezus i ja. Jakim szczęściem jest dla mnie to, że gdy będę chciała znaleźć małego Króla Jezusa, wystarczy, że znajdę Jego i moją Mamę. Och, Święta Mamo, wywyższona jako Matka Boga, miej litość nad swoją nieszczęsną, małą córeczką i powiedz ode mnie pierwsze słowo małemu więźniowi Jezusowi, ażeby dał mi ogromną łaskę życia Jego Bożą Wolą.

Lekcja Królowej Nieba, Matki Jezusa:
Moja droga córko, dzisiaj jak nigdy czekam na ciebie. Moje matczyne Serce nabrzmiewa i odczuwam potrzebę podzielenia się moją płomienną miłością z moją córką. Chcę ci powiedzieć, że jestem Matką Jezusa. Moje radości są nieskończone, zatapiają Mnie morza szczęścia. Mogę powiedzieć: „Jestem Matką Jezusa”. Jego stworzenie, Jego służebnica jest Matką Jezusa. A wszystko to zawdzięczam jedynie owemu Fiat, który uczynił Mnie pełną łaski i przygotował godne mieszkanie dla mojego Stwórcy. Dlatego też chwała, cześć i dziękczynienie niech będą zawsze Najwyższemu Fiat.

A teraz posłuchaj Mnie, córko mojego Serca. Jak tylko małe Człowieczeństwo Jezusa uformowało się w moim łonie mocą Bożego Fiat, Słońce Słowa Przedwiecznego wcieliło się w Nie. Miałam swoje niebo utworzone przez Fiat, całe usiane błyszczącymi gwiazdami, które skrzyły się radością, błogosławieństwem i harmonią boskiej piękności. A Słońce Słowa Przedwiecznego, lśniące nieprzeniknionym światłem, przyszło zająć swoje miejsce pośród tego nieba, ukrytego w Jego małym Człowieczeństwie, które nie mogło Go w sobie pomieścić. Dlatego też centrum tego Słońca znajdowało się w Człowieczeństwie Jezusa, ale Jego światło wylewało się na zewnątrz, a zalewając sobą Niebo i ziemię, docierało do każdego serca. Prażąc swoim światłem, kołatało do wszystkich stworzeń i głosami przenikliwego światła mówiło do nich: „Dzieci moje, otwórzcie Mi, dajcie Mi miejsce w swoim sercu. Zstąpiłem z Nieba na ziemię, aby ukształtować moje Życie w każdym z was. Moja Matka jest centrum, gdzie Ono przebywa, a wszystkie moje dzieci stanowią obwód, w którym chcę utworzyć tyle razy moje życie, ile jest moich dzieci”. Światło kołatało i kołatało nieprzerwanie, a maleńkie Człowieczeństwo Jezusa jęczało, płakało i cierpiało, przelewając swoje łzy, swoje jęki, swoje męczarnie miłości i bólu do wnętrza tego światła, które docierało do serc.

Otóż musisz wiedzieć, że dla twojej Matki rozpoczęło się nowe życie. Byłam świadoma tego, co czynił mój Syn. Widziałam Go pochłoniętego morzami płomieni miłości. Każde uderzenie Jego Serca, każdy oddech i ból były morzami miłości, które roztaczał i którymi zatapiał wszystkie stworzenia, aby uczynić je swoimi siłą miłości i bólu. Albowiem musisz wiedzieć, że gdy Jego małe Człowieczeństwo zostało poczęte, począł On wszelki ból, jaki miał wycierpieć aż do ostatniego dnia swojego życia. Zawarł w Sobie wszystkie dusze, ponieważ będąc Bogiem, nikt nie może od Niego uciec. Jego nieskończoność zawarła wszystkie stworzenia, Jego wszystko-widzenie ukazało Mu je wszystkie. Dlatego mój Jezus, mój Syn odczuwał ciężar i brzemię wszystkich grzechów każdego stworzenia. A Ja, twoja Mama, towarzyszyłam Mu we wszystkim i odczuwałam w moim matczynym Sercu nowe pokolenie bólu mojego Jezusa oraz nowe pokolenie wszystkich dusz, które jako Matka miałam wraz z Jezusem zrodzić do Łaski, do Światła i do nowego Życia, jakie mój drogi Syn przyniósł na ziemię.8

Córko moja, musisz wiedzieć, że odkąd zostałam poczęta, kochałam cię jak matka, czułam cię w moim Sercu i płonęłam miłością do ciebie, ale nie rozumiałam przyczyny tego. Boży Fiat udzielał Mi łaski czynienia tego, co czyniłam, ale nie zdradzał Mi tajemnicy. Ale gdy się wcielił, wyjawił Mi tajemnicę i zrozumiałam płodność mojego Macierzyństwa, że nie tylko miałam być Matką Jezusa, ale także Matką każdego. A to Macierzyństwo miało się kształtować w ogniu bólu i miłości. Córko moja, jak bardzo cię kochałam i jak bardzo cię kocham!

A teraz, posłuchaj Mnie, droga córko, posłuchaj o tym, gdzie może dojść stworzenie, gdy Wola Boża przejmuje w nim czynne życie, a ludzka wola pozwala Jej bez przeszkód działać. Ten Fiat, który z natury posiada umiejętność wytwarzania, stwarza wszelkie dobra w stworzeniu, czyni je płodnym, dając mu macierzyństwo nad wszystkim, nad wszystkimi dobrami oraz nad Tym, który je stworzył. Macierzyństwo wyraża i oznacza prawdziwą miłość, heroiczną miłość, miłość, która zadowoli się śmiercią, aby dać życie temu, którego zrodziła. Jeżeli tak nie jest, słowo „macierzyństwo” jest sterylne, jest puste i ogranicza się do słowa, a w rzeczywistości nie istnieje. Dlatego córko moja, jeśli chcesz narodzenia wszelkiego dobra, pozwól, aby Fiat przejął w tobie czynne życie, które przyniesie ci macierzyństwo, a będziesz kochała wszystkich miłością matki. A Ja, twoja Mama nauczę cię, jak rozwinąć w tobie to w pełni święte i boże macierzyństwo.

Dusza: Święta Mamo, oddaje się w Twoje ramiona. Och, jak bardzo chciałabym zmoczyć Twoje matczyne ręce moimi łzami, aby wzbudzić w Tobie współczucie dla stanu mojej biednej duszy. Och, jeśli kochasz mnie jak Mama, zamknij mnie w swoim Sercu, a Twoja Miłość niech wypali moje nędze i moje słabości, a potęga Bożego Fiat, którą Ty posiadasz jako Królowa, utworzy we mnie swoje czynne życie, tak abym mogła powiedzieć: „Moja Mama jest cała dla mnie, a ja jestem cała dla Niej”.

Ofiara: Dzisiaj, aby Mi oddać cześć, trzy razy podziękujesz Panu w imieniu wszystkich, za to, że się wcielił i uczynił siebie więźniem mojego łona, dając Mi ogromny zaszczyt wybrania Mnie na swoją Matkę.

Wezwanie: Mamo Jezusa, bądź moją Mamą i prowadź mnie drogą Woli Boga.

Pobierz pdf: Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej

Reklamy
Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 18 Komentarzy

„Paruzja” ks. Adama Skwarczyńskiego uzyskała nihil obstat

Ks. Adam Skwarczyński w odpowiedzi na liczne zapytania i komentarze przysłał nihil obstat dla „Paruzji”. Nihil obstat zostało wydane 21.03.2019 r. przez cenzora ks. Stanisława Chabińskiego SAC. Oto jego treść:

Opinia i uwagi:

ks. Adam Skwarczyński
Paruzja
Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”

– Wstęp
– Do moich rodaków – lisi o paruzji
            – Co zbliża się do ziemi?
            – Osobiste przygotowanie
            – Jak pomóc światu w przygotowaniu do paruzji
– Apel prostaczku do wielkich tego Świata W sprawie paruzji
            – Kościół powinien stanąć wobec poniższych pytań
            – Co znaczy: „Przyjdzie sądzić żywych i umarłych”
            – Jakie będą skutki Sądu Ostatecznego na końcu czasów?
            – Apokalipsa – kilka kwestii do wyjaśnienia
            – Niektóre apokaliptyczne wydarzenia w literaturze mistycznej i w objawieniach charyzmatycznych
– Konkluzja

Nie pytajcie też o «imprimatuxir» dla naszej broszurki gdyż wystarczy jeśli biskupi, otrzymawszy te teksty, milczą. Słowa samego Autora.

Ja otrzymałem ten tekst, przeczytałem, niektóre fragmenty kilkakrotnie i nad nimi się zamyśliłem; bo obok tych treści nic można przejść „lekko”. One mają swój ciężar gatunkowy.
Celowo ułożyłem – powyżej – spis treści, niniejszej broszurki, gdyż mając przed oczyma jego treść można zrozumieć, co zamierzał i jak chciał przedstawić zagadnienie paruzji – Autor.

Najpierw sam tytuł: Każde słowo zawiera tu bogactwo treści. Autor. uważam, celowo używa sformułowania: Idziesz sądzić: dopiero po przeczytaniu całości opracowania możemy zrozumieć dlaczego takie ujęcie tematu.

Co więcej! Autor w sposób bardzo wnikliwy, przystępny i szczegółowy omawia każde z zagadnień dotyczą paruzji. Rzecz charakterystyczna, Autor, rozpoczyna publikację tytułem: Do moich Rodaków – list o paruzji. Tak ujęte sformułowanie świadczy o zamiarze Autora: chce po prostu w sposób bardzo bezpośredni i serdeczny ukazać rodakom prawdy, które są bardzo ważne i nic mogą oni przejść obojętnie obok nich. Co więcej muszą mieć jasne i prawdziwe ich rozumienie. Tu bowiem chodzi o lo by być jak najlepiej przygotowanym: bo Jezus idzie sądzić żywych i umarłych.

Dodam jednak, gdyż nie jest to recenzja, lecz ogólna opinia, że wyjaśnianie i rozważanie razem z czytelnikiem takich zagadnień jak: Osobiste przygotowanie; Jak pomóc światu w przygotowaniu do paruzji: Co znaczy: „Przyjdzie sądzić żywych i umarłych”; Jakie będą skutki Sądu Ostatecznego na końcu czasów?; Apokalipsa kilka kwestii do wyjaśnienia – to wszystko stanowi ogromny zasób wiedzy z zakresu omawianego tematu, a równocześnie służy w sposób szczególny jako materiał do przemyśleń i przemodlenia dla tych wiernych, którzy pragną szczęśliwego spotkania z Chrystusem na końcu ich czasów. Takich przemyśleń i przemodleń dokonał, i myślę, że w dalszym ciągu dokonuje Autor i nimi się ze wszystkimi dzieli.

Opracowanie ks. Adama Skwarczyńskiego jest bardzo cenne, godne rozpowszechniania, potrzebne szczególnie w naszych obecnych czasach.

Nihil obstat, 21.03.2019 r. cenzor ks. Stanisław Chabiński SAC

Ząbki. 21 marca 2019 r.

Przypomnijmy: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2019/01/15/ks-adam-skwarczynski-paruzja-idziesz-sadzic-zywych-i-umarlych/

Niech jednak nikt nie próbuje „nawracać” swoich duszpasterzy, gdyż nie nadeszły jeszcze wstrząsające wydarzenia, przez które zacznie przemawiać Bóg.
ks. Adam Skwarczyński

PARUZJA
Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”!!!

WSTĘP I z myślą o znajomych

    Wiem, że u niektórych Czytelników zdziwienie wywoła to, że zobaczą znany im mój „List do Rodaków o Paruzji” w połączeniu z nowym tekstem o Paruzji jako Sądzie Ostatecznym. Jednak liczę na Waszą wyrozumiałość! Dlatego to połączenie, by odtąd oba teksty mogły być przekazywane innym łącznie, ich treść jest ze sobą ściśle powiązana. To samo dotyczy druku (i w drukarni, i na domowych drukarkach), oto oba teksty ukazują się pod wspólnym tytułem: «Paruzja. Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”». Gdyby ktoś mógł wesprzeć druk swoim groszem, już nigdy w życiu lepiej go nie wykorzysta – to może mieć wpływ na wieczne zbawienie lub potępienie wielu ludzi! Biedny emeryt musi podnosić alarm i w Polsce, i w świecie (chodzi o druk „Iskry” w językach obcych), za co jest odpowiedzialny przed Bogiem, a tymczasem nie zbił potrzebnej do tego fortuny. Wielcy i możni tego świata śpią, a czas nagli! Nadchodzący kryzys gospodarczy zuboży wszystkich, którzy nie mają sztab złota, zostaną z pustą kieszenią, co wykorzysta książę ciemności i jego pieścidełko: ogólnoświatowy rząd. On będzie dyktował, komu co dać, a kogo czego pozbawić, z życiem włącznie. A więc w ostatnich spokojnych chwilach drukujmy wspólnymi siłami co możliwe, a gdy zabraknie internetu, druki będą na wagę złota. Wykorzystajmy do tego drukarki domowe. Gdyby ktoś chciał zamówić 10 egz. z drukarni lub więcej, niech dzwoni: 25*643*53*10.

WSTĘP II do drukowanej broszury

    «Ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”» (Ap 7,02-03). Teraz właśnie, w ostatnich chwilach przed opisaną niżej Paruzją Jezusa, dokonuje się to apokaliptyczne pieczętowanie i podział ludzi na dwie kategorie. Jedną stanowią niby-wierzący, którzy jak ognia boją się najmniejszego cierpienia, byle pryszcz budzi ich przerażenie i wydają krocie na operacje plastyczne, a jeśli słuchają nauk kapłanów, to tylko głoszących szczęśliwe i przyjemne życie ziemskie. Do drugiej kategorii należą prawdziwi słudzy Boga, mający na czołach (w myślach i w sercu) anielską pieczęć krzyża. Oni są „jak drzewo, zasadzone nad płynącą wodą” (zob. Ps. 1), imponują nie tylko zielenią liści, ale i obfitością owoców. Jako wielki skarb, jako dany im talent traktują to wszystko, co trudne, męczące i bolesne, a co mogą ofiarować Bogu za zdobycie Nieba dla siebie i dla innych. Tylko oni zdolni są rozpoznać ten skarb w ogromie cierpień, jak nigdy dotąd spadających lawiną na całą ziemię, ale też, jak nigdy dotychczas, wysoko cenionych przez naszego Ojca w Niebie. Tylko oni są zdolni, na wzór Jego Syna Jezusa i w zjednoczeniu z Nim, stawać się „małymi zbawicielami” wielu swoich bliźnich, ofiarując się i modląc się za nich. Bóg chce ich mieć jak najszybciej w jak największej liczbie, gdyż apokaliptyczni Aniołowie z sierpami pochyleni już są nad ziemią, przygotowani na krwawe żniwo.

    Właśnie Polska powołana została do tego, by wychodząca z niej „Iskra”, zapowiedziana przez Jezusa, podpaliła wielki stos dusz-ofiar w świecie, przygotowując go na przyjście Sędziego, Zwycięskiego Króla. Jeśli ktoś z Czytelników sam już przyłączył się do naszej „Iskry” według podanych niżej zasad, niech teraz zdobywa innych dla tej idei, znajomych i nieznajomych, gdyż czasu zostało niewiele! I niech nie pyta o „imprimatur” dla tej broszurki, gdyż wystarczy jeśli biskupi, otrzymawszy te teksty, milczą, a nie przeczą ani nie wstrzymują. Gdy zaczną się wstrząsające wydarzenia, one same staną się „podpisem”…

    Obiecuję stałą modlitwę i błogosławię „Iskrze”, ale najgorliwiej wspieram swą osobistą ofiarą apostołujących w swoim otoczeniu. Każdy z tych, którym do ostatniej chwili pomogą oni przyłączyć się do nas, stanie się wielki w oczach Boga i całego Nieba, gdyż jego krzyż i modlitwa będą ostatnią deską ratunku dla grzeszników świata. Będzie ich duchowym ojcem lub matką na całą wieczność!

ks. Adam Skwarczyński
13 stycznia 2019

Fragment 1:
Ks. Adam Skwarczyński, 8 lipca 2018
DO MOICH RODAKÓW – LIST O PARUZJI

    Drodzy Rodacy,

    W ostatnich dniach skierowałem apel do tych Polaków, którzy zastanawiają się nad powrotem do Ojczyzny, być może powodowani jakimś wewnętrznym impulsem. Chciałem ich wesprzeć argumentami, które by ich do tego zachęcały i mobilizowały. Tamten apel da się streścić w 3 zdaniach: 1). nadchodzi Paruzja Jezusa, a wraz z nią wielka i bolesna przemiana, oczyszczenie świata; 2) Polska będzie w dużej mierze oszczędzona (to prawda, że ściąga na siebie surową karę za ogrom grzechów, zwłaszcza za zabójstwo dzieci w łonach matek – wciąż jeszcze giną „w majestacie prawa”(!), jakby nie wystarczyły dziesiątki milionów zamordowanych – jednak Bóg częściowo oszczędzi ją ze względu na jej misję); 3) należy już teraz myśleć o powrocie, gdyż od pewnego dnia będzie on niemożliwy.

    Polka znad Zatoki Arabskiej zapytała: a co mamy zrobić my, którzy z różnych względów nie możemy myśleć o powrocie? Obiecałem jej, że napiszę list z odpowiednimi radami. Z konieczności musi on być dłuższy i bardziej szczegółowy, gdyż muszę w nim poruszyć sprawy natury duchowej. Będzie zawierał odpowiedź na 3 pytania: co zbliża się do ziemi? Jak się przygotować? Jak pomóc innym w tym przygotowaniu?

    Zacząłem pisać ten list do Polaków za granicą, jednak jest wolą Bożą, by dotarł on także do Rodaków w Kraju, bo dlaczego zawsze ma być „najciemniej pod samą latarnią”…? Wprawdzie w Polsce dostępna jest moja „powieść” „Z Aniołem do Nowego Świata”, 5 zeszytów „Iskry z Polski” oraz „wywiad” ze mną, lecz i ten list może mieć jakieś znaczenie w tej „ciszy przed burzą”. Tak, przed „burzą”, której odgłosy są coraz bliższe i wyraźniejsze, a więc najwyższy czas się do niej przygotować.

Fragment 2:
Ks. Adam Skwarczyński, 7-9 grudnia 2018

APEL PROSTACZKA DO WIELKICH TEGO ŚWIATA

W SPRAWIE PARUZJI

    Wstęp
Sprawa jest bardzo poważna, zacznę więc „uroczyście”. Biorę Boga na świadka, że pragnę teraz głosić tylko i wyłącznie Jego Prawdę, i tylko Prawdę, na ile jest mi to w tej chwili dane w sposób wyraźny i zobowiązujący. Niech przy tym głoszeniu moje własne „ja” będzie zdruzgotane i poniżone, moje własne przemyślenia mało ważne, a wszystko co nie jest Boże – pominięte.

    W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Na jak największą chwałę Najświętszej Trójcy i na pożytek Kościoła, który gorąco miłuję. Kościoła, który wreszcie, na końcu czasów, musi powrócić do swojej własnej i właściwej eschatologii, w ciągu wieków wypaczonej.

    Choćby zamieszczone tu stwierdzenia były dla wielu szokujące, ośmielam się je wypowiedzieć w oparciu o wiedzę, od wczesnego dzieciństwa otrzymywaną. Jako małe, może 2-3 letnie dziecko, zostałem przez Maryję w Jej ramionach zaniesiony do Nieba, wprost przed Oblicze Boga siedzącego na tronie. Szczegółowy opis tegoż pomijam. Na oczach mieszkańców Nieba została mi powierzona misja, dotycząca całego mojego życia, a koleje życia – włącznie z rodzajem śmierci – stały mi się znane. Aż do dzisiaj, na przestrzeni lat, przypominam sobie i odkrywam powoli to, co wówczas dane mi było poznać. Ostatnie objawienie, spinające jak klamra wszystko co dotąd poznałem, dane mi było około roku 1983 w czasie nocnej modlitwy w kościele, a dotyczyło przeżycia Paruzji – Powtórnego Przyjścia Jezusa – w sposób identyczny, jak wkrótce doświadczą owego Spotkania z Sędzią w tej samej chwili wszyscy mieszkańcy ziemi.

    Przyjście Jezusa „powtórne” będzie jednocześnie „ostatecznym”. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego (chodzi o „Dzienniczek” św. Faustyny) Pan Jezus użył właśnie tego określenia: „Moje ostateczne przyjście”. Na nocnej modlitwie Bóg mnie oświecił, że ma się ono dokonać nie na końcu świata, lecz na końcu czasów, a więc za naszych dni. Pierwsze z tych przeżyć opisywałem dość szczegółowo (na piśmie i w „wywiadach”), wiążąc je z „Ostrzeżeniem” albo „małym sądem”, czy też „prześwietleniem sumień”. Jednak było i drugie. Gdy w ciemności nocy trwałem w kościele, przed Majestem Boga padłszy na twarz, od Jego Tronu wychodził bardzo wąski promień, który powoli przesuwał się po ziemi i jej mieszkańcach, oddzielając zbawionych od potępionych. Kiedy zobaczyłem, że niektóre z bliskich mi osób znalazły się „po lewicy”, oddzielone od reszty, zanurzyłem się w błaganiu o Miłosierdzie dla nich. Po chwili promień przesunął się dalej, pozostawiając te osoby po „naszej” stronie. Była to jeszcze chwila, w której mogłem błagać, lecz mam świadomość, że już wkrótce stanie się to niemożliwe. Napisałem o tym w artykule „Anioł [Apokalipsy] z kadzielnicą”.

    Czerpię teraz z nocnych wizji-pouczeń, które otrzymywałem przez całe lata jako dziecko. Gdy, wstrząśnięty ich głębią i rozmiarami, wracając na ziemię żałowałem, że prawie niczego nie jestem w stanie zapamiętać, a tym bardziej komukolwiek przekazać, zawsze bywałem uspokajany, że w swoim czasie – gdy będzie to potrzebne – skarbiec ten stanie się dla mnie dostępny. Wierzę, że dzisiaj ten czas nadszedł. Wstawszy nad ranem, piszę z polecenia Bożego. Nie otrzymuję go w jakichś słowach, tylko rozpoznaję w swojej woli, nastawionej na wypełnienie Woli Bożej.

    Chrześcijanie pierwszych wieków żyli w przekonaniu, że Jezus powróci „niebawem” i zakróluje na ziemi (w Apokalipsie „niebawem” użyte jest aż osiem razy). Przy tym musieli wiedzieć, że nie chodzi tu o chodzenie Jezusa po ziemi w ciele, ale o tym dalej. Pozdrawiali się słowami „Marana tha”, którymi potwierdzali swoje przekonanie. Później zanikł nie tylko ten zwyczaj, ale także samo oczekiwanie. W ciągu wieków Paruzja splotła się w nauczaniu Kościoła z Sądem Ostatecznym na samym końcu świata, a tym samym ukryła się za mgłą wydarzenia, które za ileś tysięcy lat przyjdzie nieuchronnie samo i nie wymaga ani oczekiwania, ani jakiegoś przygotowania. I właśnie teraz ten błąd powinien zostać przezwyciężony! Spróbujmy pójść w tym kierunku.

Pobierz tekst broszury
(18 stron, stąd nie publikujemy całości) a podajemy link do pobrania
kliknij na: PARUZJA – Idziesz sądzić „żywych” i „umarłych”!!!

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 81 Komentarzy

Zapraszamy do miesięcznego nabożeństwa ku czci NMP z Luizą Piccarretą – dzień 19

 Medytacje ze Służebnicą Bożą Luizą Piccarretą wg
„Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”

Modlitwa do Niebieskiej Królowej
na ka
żdy dzień miesiąca maja

Niepokalana Królowo, moja Niebieska Matko, przychodzę na Twoje matczyne kolana, aby się wtulić w Twoje ramiona jako Twoja ukochana córka i aby prosić Cię z najgorętszym westchnieniem – w tym miesiącu poświęconym Tobie – o największą z łask: ażebyś mi dozwoliła żyć w Królestwie Woli Bożej. Święta Mamo, Ty, która jesteś Królową tego Królestwa, pozwól mi żyć w Nim jako Twoja córka, ażeby Ono już więcej nie było bezludnym, ale zamieszkałym przez Twoje dzieci. Dlatego też Wszechwładna Królowo, ja powierzam się Tobie, abyś mogła pokierować moimi krokami do Królestwa Woli Bożej, a trzymając mnie mocno za rękę, pokierujesz całą moją istotę ku nieskończonemu życiu w Woli Bożej. Będziesz moją Mamą, i Tobie jako mojej Mamie, zawierzam moją wolę, abyś mogła wymienić ją na Wolę Bożą i tym sposobem będę mogła być pewna, że nie opuszczę Jej Królestwa. Dlatego też proszę Cię, oświeć mnie, abym mogła zrozumieć, co to znaczy Wola Boga.

Zdrowaś Maryjo…

Ofiara miesiąca: Rano, w południe i wieczorem (to znaczy trzy razy w ciągu dnia) przyjść na kolana naszej Niebieskiej Mamy i powiedzieć do Niej: „Moja Mamo, kocham Cię, i Ty kochaj mnie też i daj łyk Woli Bożej mojej duszy. Daj mi swoje błogosławieństwo, ażebym wykonywała wszystkie moje czynności pod Twoim matczynym spojrzeniem.”

Dzień dziewiętnasty
Królowa Nieba w Królestwie Woli Bożej.
Otwierają się Bramy Nieba, Słońce Słowa Przedwiecznego staje na warcie i
wysyła swojego Anioła, aby powiadomić Dziewicę, że nadeszła godzina Boga

Dusza do swojej Niebieskiej Mamy: Święta Mamo, oto jestem znowu na kolanach mojej Mamy. Jestem Twoją córką i chcę być nakarmiona pożywieniem Twojego słodkiego słowa, które mi przynosi balsam uzdrawiający rany mojej nieszczęsnej woli ludzkiej. Moja Mamo, mów do mnie, niech Twoje potężne słowa zstąpią do mojego serca i utworzą nowe stworzenie, kształtując ziarenko Woli Bożej w mojej duszy.

Lekcja wszechwładnej Królowej:
Najdroższa córko, to jest dokładnie przyczyną, dla której tak bardzo pragnę, abyś usłyszała niebiańskie tajemnice Bożego Fiat oraz cuda, jakie On może zdziałać tam, gdzie całkowicie panuje, jak również jak wielkie jest zło tego, kto pozwala zdominować się przez ludzką wolę, ażebyś mogła pokochać Boży Fiat, pozwalając Mu na utworzenie w tobie swego tronu i abyś odrzuciła swoją wolę, czyniąc ją podnóżkiem Woli Bożej i składając ją w ofierze u Jej Bożych stóp.

A teraz, córko moja, posłuchaj Mnie. Kontynuowałam swoje życie w Nazarecie. Boży Fiat kontynuował rozszerzanie we Mnie swojego Królestwa i wykorzystywał wszystkie moje małe czyny, nawet te najmniej znaczące, jak utrzymywanie porządku w małym domu, rozpalanie ognia, zamiatanie i wszystkie te prace, jakie wykonywane są w rodzinie, aby dać Mi poczuć drgania Jego życia w ogniu, w wodzie, w pożywieniu, w powietrzu, którym oddychałam, we wszystkim. A zalewając je, formował On ponad moimi małymi czynami, morza światła, łaski i świętości, bo gdziekolwiek panuje Wola Boża, ma Ona moc utworzenia z małych drobiazgów nowych niebios o urzekającej piękności. Będąc nieskończoną, nie potrafi Ona czynić rzeczy małych, ale swoją potęgą daje wartość najmniejszym drobiazgom, tworząc z nich wielkie rzeczy, takie, że zadziwiają Niebo i ziemię. Wszystko jest święte, wszystko jest uświęcone dla kogoś, kto żyje Wolą Bożą.

A teraz, córko mojego Serca, bądź uważną i słuchaj Mnie. Na kilka dni przed zstąpieniem Słowa na ziemię, widziałam otwarte Niebo oraz Słońce Słowa Bożego u jego bram jakby spoglądające do kogo powinno skierować swój lot, aby uczynić siebie Niebieskim Więźniem stworzenia. Och, jak cudownie było oglądać Go u bram Nieba, jakby na warcie, wypatrującego szczęśliwego stworzenia, które miało udzielić gościny swojemu Stwórcy. Trójca Przenajświętsza już więcej nie spoglądała na ziemię, jakby była dla Nich obcą, ponieważ przebywała tam malutka Maryja, która będąc w posiadaniu Woli Bożej, utworzyła Boże Królestwo, gdzie Słowo mogło bezpiecznie zstąpić jak do swojej własnej rezydencji, w której znalazło Niebo i wiele słońc wielu czynów Woli Bożej dokonanych w mojej duszy. Boskość została przepełniona miłością i Boskie Osoby, zdejmując płaszcz Sprawiedliwości, który od tak wielu stuleci utrzymywali nad stworzeniami, okryli się płaszczem nieskończonego Miłosierdzia. Wydali między Sobą dekret o zstąpieniu Słowa i wybili godzinę spełnienia. Na ten dźwięk Niebo i ziemia zadziwili się i wszyscy skupili swoją uwagę, aby być świadkami tak wielkiego nadmiaru miłości i tak niebywałego cudu.

Twoja Mama czuła się wzniecona płomieniem miłości. I powtarzając echem Miłość mojego Stwórcy, chciałam utworzyć jedno morze miłości, ażeby Słowo mogło zstąpić w nie na ziemi. Moje modlitwy były nieustające i gdy się modliłam w moim pokoiku, przyszedł Anioł, wysłany z Nieba jako posłaniec wielkiego Króla. Stanął przede Mną i składając Mi pokłon, pozdrowił Mnie: „Bądź pozdrowiona, o Maryjo, nasza Królowo, Boży Fiat napełnił Cię łaską. Wypowiedział On już swój Fiat, bo chce zstąpić. Jest tuż za mną, ale pragnie Twojego Fiat, aby dopełnić swój Fiat”. Na tak wielką zapowiedź, tak bardzo przeze Mnie upragnioną – jakkolwiek nigdy nie myślałam, że to Ja będę tą wybraną – zdumiałam się i zawahałam się przez chwilę, ale Anioł powiedział do Mnie: „Nie bój się nasza Królowo, znalazłaś łaskę u Boga, zwyciężyłaś swojego Stwórcę. Dlatego też, aby odnieść zwycięstwo, wypowiedz swój Fiat.” Wypowiedziałam Fiat i o co  za   wspaniałości!   Dwa   Fiat  stopiły  się i Boże Słowo we  Mnie  zstąpiło.   Mój   Fiatposiadając tę samą wartość co Boży Fiat, z ziarenka mojego człowieczeństwa utworzył maleńkie człowieczeństwo, które miało zawrzeć w sobie Słowo. I tak dokonał się wielki cud Wcielenia.

O potęgo Najwyższego Fiat! Ty wzniosłeś Mnie tak wysoko, uczyniłeś Mnie tak potężną, że mogłam stworzyć w sobie to człowieczeństwo, które miało zawrzeć Słowo Przedwieczne, to Słowo, którego Niebo i ziemia nie mogły w sobie pomieścić! Niebiosa były wstrząśnięte, a całe Stworzenie zaczęło świętować. Krzycząc z radości, wszystko co stworzone wtórowało echem nad małym domkiem w Nazarecie, aby oddać hołd i cześć Stworzycielowi, który stał się Człowiekiem. I swoim niemym językiem wołało: „O cudzie nad cudami, który tylko Bóg mógł uczynić! Nieskończoność stała się maleńką, Potęga pozbawiła się mocy, Jego niedosięgniona Wysokość zniżyła się do głębi łona Dziewicy i jednocześnie pozostał maleńkim i niezmierzonym, potężnym i bezsilnym, mocnym i słabym!” Moja droga córko, ty nie możesz zrozumieć tego, co odczuwała twoja Mama w akcie Wcielenia Słowa. Wszyscy Mnie ponaglali i oczekiwali na mój Fiat, mogłabym rzec wszechmogący Fiat.

A teraz, droga córko, posłuchaj Mnie. Jak bardzo powinno ci leżeć na sercu czynienie Woli Bożej i życie Wolą Bożą! Moja potęga nadal istnieje, pozwól Mi więc wypowiedzieć mój Fiat nad twoją duszą. Ale, abym mogła to uczynić, potrzebuję twojego Fiat. Samotnie nie można uczynić prawdziwego dobra, największe dzieła są zawsze czynione we dwoje. Sam Bóg nie chciał działać samotnie, ale pragnął Mnie razem z Nim, aby dokonać wspaniałego cudu Wcielenia. W moim i w Ich Fiat ukształtowane zostało życie Boga – Człowieka, naprawione zostały losy ludzkości, a Niebo już więcej nie było zamknięte. Wszelkie dobro zostało zawarte pomiędzy dwoma Fiat. Dlatego też wypowiedzmy razem „Fiat! Fiat!”, a moja matczyna miłość zamknie w tobie Życie Woli Bożej. Na dzisiaj wystarczy. Jutro będę czekała na ciebie ponownie, aby opowiedzieć swojej córce dalszy ciąg historii Wcielenia.

Dusza: Przepiękna Mamo, jestem zachwycona, słysząc Twoje wspaniałe lekcje. Och, proszę Cię, abyś wypowiedziała swój Fiat nade mną, a ja wypowiem mój, tak aby począł się we mnie ten Fiat, który Ty tak bardzo pragniesz, aby panował we mnie jako życie.

Ofiara: Dzisiaj, aby Mi oddać cześć, przyjdziesz dać pierwszy pocałunek Jezusowi i dziewięć razy powiesz do Niego, że chcesz wypełniać Jego Wolę, a Ja powtórzę cud poczęcia Jezusa w twojej duszy.

Wezwanie: Potężna Królowo, wypowiedz swój Fiat i stwórz we mnie Wolę Bożą.

Pobierz pdf: Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 2 Komentarze

Ks. Adam Skwarczyński: Co Bóg Ojciec chciałby powiedzieć Swoim dzieciom w Polsce

Pomyślmy, co w święto Patrona Polski, św. Andrzeja Boboli (16 maja 2019), chciałby powiedzieć swoim ziemskim dzieciom w Polsce Bóg nasz Ojciec.

Chętnie wysłuchuję próśb wiernych Mi dzieci, zanoszonych do Mnie z polskiej ziemi, jednak z wielkim bólem i niepokojem patrzę, jak waszą ziemię przemierzają hordy Moich wrogów, którzy za judaszowe srebrniki zdarli z nieba tęczę – znak Mojego przymierza z rodziną Noego – i rzucili ją pod nogi swojemu panu, Mojemu piekielnemu przeciwnikowi. Nie tylko podeptali Moje Przykazania, ale zbezcześcili stworzoną przeze Mnie naturę, urągając tym swemu Stwórcy, niepomni na los Sodomy i Gomory. Czy nie zdają sobie sprawy z tego, że tym czynem przywołują na ziemię nowy potop, a zbezczeszczona tęcza staje się na ich czołach i rękach znakiem bestii?

Wszystkie siły przyrody zbuntują się przeciwko bluźniercom, rzucając się na ludzi, ich siedziby i kraje. Zaskoczę wszystkich. Czyż nie zapowiedział tego Mój Syn Jednorodzony: „Jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, w którym Noe wszedł do Arki, a wtedy spadł potop i pochłonął wszystkich. Tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego”? Z Jego powtórnym przyjściem, tak bardzo bliskim, gdyż tak postanowiłem. Całe Niebo czeka na jeden Mój sygnał, aby ruszyć do akcji, i do tej pory potęgi anielskie nie spoczną, aż nie wykonają do końca Mojego planu. Dlatego ostrzegam was i wzywam do najwyższej aktywności na końcu czasów.

To właśnie Polskę wybrałem, żeby była dzisiaj dla ziemi jak Noe i jego arka. Wszędzie gdzie tylko możecie, przygotowujcie arki ocalenia, współpracując ze Mną, gdyż pragnę, by w waszym kraju jak najwięcej Moich dzieci się uratowało. Słuchajcie uważnie pouczeń i apeli Mojej „Iskry z Polski”, której powierzyłem zadanie przygotowania waszego kraju i całego świata na powtórne przyjście Mojego Boskiego Syna. Jeśli przygotujecie się w dostatecznym stopniu duchowo i materialnie, będziecie tym krajem, który będzie miał wpływ na losy całego świata. Znane wam z historii dążenia, nadzieje, myśl zwana mesjanizmem narodowym została przez wielu wyśmiana i opluta, a tymczasem ona przeze Mnie została wzbudzona i odnosi się właśnie do Polski dnia dzisiejszego. Mój syn Juliusz Słowacki w swoim wierszu „A jednak ja nie wątpię” pisze: „Takiej chwały od czasu gdy na wichrach stoi glob ziemski, na żadnego nie włożyłeś ducha, że się cichości naszej cała ziemia boi i sądzi się, że wolna jak dziecko, a słucha”.

Żebyście wy, Polacy, mogli dzisiaj dobrze wypełnić swoją misję, musieliście wycierpieć więcej niż inne narody i przez te narody zostaliście „ukrzyżowani”, a z waszej ziemi przyszła do Mojego Tronu tak wielka rzesza męczenników i innych świętych, że ich modlitwy są dla was ratunkiem. Wtedy więc, gdy będę sądził wszystkie narody, wasz będę mógł w dużym stopniu ocalić. Nie myślcie jednak, że kara całkiem was ominie! Duże połacie waszego kraju pogrążą się w wodzie, zapadną się, czy też będą zdruzgotane pod wpływem trzęsienia ziemi, gdyż taki jest Mój plan. Gdybyście jeszcze teraz przystąpili do narodowej pokuty, mógłbym częściowo od niego odstąpić.

Zanim te kataklizmy nie nadejdą, będziecie musieli zmierzyć się z potęgą antychrysta, który zażąda od was wyparcia się wiary we Mnie za kawałek chleba. To chciejcie zrozumieć, że od waszego przygotowania żywności w obecnej chwili zależy to, czy wówczas będziecie w stanie mu się przeciwstawić, czy uchronicie siebie i innych w swoim otoczeniu, skazanych przez niego na śmierć głodową, od zaparcia się wiary. Dlatego wzywam was do budowania wszędzie, gdzie to tylko możliwe, arki ocalenia, bo pomoże ona przetrwać wielu bezdomnym, głodnym i spragnionym pokarmu dla ciała, ale i dla ducha. Arki będą gromadzić was na wspólną potężną modlitwę, a niektóre staną się nawet miejscem posługi ukrywających się kapłanów. Potraktujcie poważnie swoją misję, gdyż jak tysiące lat temu na Noego i wykonanie przez niego pracy czekałem z deszczem, tak teraz na was czekam. Za wami powinny pójść inne narody, więc tak ważne jest dotarcie do nich, i przez dobry przykład, i przez słowo. Dopiero gdy ukończycie swoje zadania, przystąpię do oczyszczenia ziemi i jakby stworzenia jej na nowo.

Do waszej arki przyjdą bezdomni i poszukujący pokarmu dla ciała. Właśnie dla nich macie mieć także pokarm dla ducha, o wiele ważniejszy. Najpierw musicie ich przekonać, że czas się wypełnił i że Mój plan się wypełnia na ich oczach, a Sąd Ostateczny jest bardzo bliski. Do pierwszego jego etapu, szczegółowego „prześwietlenia sumień”, mają i oni przygotować się przez dobrą spowiedź, najlepiej z całego życia. W związku z tym, po odpowiednim przygotowaniu, wyślecie ich do kościołów, w których jeszcze wtedy będą czekać na nich kapłani. Potem włączycie ich w potężną i ufną modlitwę wspólnotową, i w arkach, i w kościołach, w których będzie trwała całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu. Będzie to dla nich odnowa życia i ratunek w najtrudniejszych, nadchodzących dopiero chwilach, dla wielu kościołów ocalenie przed zniszczeniem lub zamknięciem, jak też osłona dla kapłanów, najbardziej znienawidzonych przez przeciwnika.

Liczę na to, że arki ocalenia oddacie pod szczególną opiekę Najświętszej Maryi Dziewicy. Powinniście prowadzić je w duchu „Wieczerników” Maryjnych, oddając się Maryi w niewolę miłości. Jej to powierzyłem rolę przygotowania świata na ostateczne przyjście na ziemię Mojego Syna, zlekceważyliście jednak Jej orędzia i objawienia w tylu miejscach na świecie, także fatimskie. Ognisty miecz anioła skierowany ku ziemi oraz jego potrójne wołanie: „Pokuty!” jest od ponad 100 lat dla was wielkim ostrzeżeniem. Jeśli pokutować nie będziecie, wszyscy zginiecie! Nie zapomnijcie też zaprosić do swoich domów świętego Józefa, który jest najlepszym zaopatrzeniowcem na te wyjątkowo trudne czasy.

Mnie, waszego Ojca, chcieliście uczynić wielkim niemową, zamknąć mi usta! To prawda, że apostołowie i ewangeliści zakończyli na ziemi swoją misję, jednak Mój Duch Święty przez wszystkie następne wieki powoływał w Kościele innych Moich posłańców, najczęściej małych i niepozornych we własnych oczach. Nie mógł powoływać uważających siebie za wielkich, gdyż chcieliby chodzić w glorii Mojej chwały, pytali – i do dziś pytają – „Dlaczego nie ja?”. Pytają o to, by usprawiedliwić lekceważenie, wręcz odrzucenie tamtych i nieposłuszeństwo Mojemu głosowi. Będę ich jednak z tego rozliczał. Za to fałszywi prorocy, którzy zalecają samych siebie i własne „ja” umieszczają bardzo wysoko, zwodząc was miłymi słowami i czczymi obietnicami ziemskiego szczęścia, są przez was mile widziani i oklaskiwani. Jednak wołam: biada wam, jeśli nie posłuchacie tych, których Ja sam do was posyłam, gdyż przez to odstąpicie od Mojej świętej woli. Biada wam, jeśli zaprzepaścicie swoje wybraństwo i nie będę mógł się wami posłużyć tak jak pragnę. Od was i waszego działania uzależniłem więcej, niż moglibyście przypuszczać, i wciąż na was liczę.

Ojcze nasz Niebieski, dziękujemy Ci! Niech się wypełni Twoja wola, a nawet Twoje najskrytsze pragnienie. Obyśmy Cię nie zawiedli jako Naród na przełomie starego i Nowego Świata!

Słowo do Rodaków ks. Adama Skwarczyńskiego oraz Tomasza jako animatorów ruchu „Iskra z Polski”.

Właśnie dzisiaj dowiedzieliśmy się, że Niebo czeka na szybsze działania Polaków, od których uzależnia nadchodzące wydarzenia. Szczególnie my, animatorzy „Iskry”, zostaliśmy skarceni za opieszałość. Gdy tylko Noe skończył budowanie i zasiedlanie arki, zaczął padać deszcz. Podobnie będzie i teraz: gdy tylko Polacy ukończą zlecone im zadania, Niebo przystąpi do akcji oczyszczania i odnawiania ziemi.

Zawsze miejcie to na uwadze, że my jesteśmy absolutnie za głupi, byśmy sami mogli wymyślić to co Wam przekazujemy, także nie ośmielilibyśmy się bez Bożego upoważnienia cokolwiek publicznie głosić. Ani nie narzucamy, ani nawet nie proponujemy Wam niczego, co by tylko od nas samych pochodziło, choć często myśl Bożą oddajemy własnymi słowami. Przecież surowo ukarałby nas Bóg za to, że odważyliśmy się Jemu przypisywać to, co od Niego nie wyszło. Także Naród rozliczyłby nas w swoim czasie z szerzenia nieprawdy i nawoływania do działań, które nie były po myśli Bożej. Zresztą biskupi natychmiast odkryliby podstęp złego ducha i nie pozwoliliby nam działać.

Niektórzy wprawdzie uznają za prawdę to co mówimy i piszemy, jednak myślą, że nawet gdyby „coś” miało się wydarzyć, są to jeszcze sprawy na tyle odległe, że można spać spokojnie i niczym się nie przejmować. Wobec tego przyjrzyjmy się wspólnie znakom czasu.

– Pouczenia i oświecenia, otrzymywane przez nas, animatorów „Iskry”, są coraz częstsze i coraz wyraźniejsze, a milczenie biskupów, którym przekazujemy teksty, uspokaja nas, że jesteśmy na dobrej drodze.

– Wielu Rodaków otrzymuje w tym kierunku ostrzeżenia, przynaglenia, pouczenia, wizje i sny, (nawet dzieci je otrzymują), chociaż nie wszyscy potrafią właściwie je odczytać, a tym bardziej zinterpretować. Nie mają kontaktu ze sobą, gdyby go jednak mieli i zobaczyli, jak są w tym liczni, byliby tym zaskoczeni.
Podobnie jak wstrząśnięci są muzułmanie we Francji, o czym wiemy z Radia Watykańskiego: wielu z nich otrzymuje dar mistycznego spotkania z Jezusem i idzie za Nim, włączając się w życie Jego Kościoła, i to mimo odrzucenia i prześladowań ze strony pobratymców.

– Rozszerzana przez nas wiadomość o zbliżającym się Sądzie Ostatecznym trafia na podatny grunt: wielu otrzymuje dar apostołowania w tym kierunku w swoim środowisku. Stąd często musimy wznawiać publikację tekstów, czemu poświęca się wydawnictwo „Iskra z Polski”. Możemy to czynić dzięki licznym ofiarodawcom, wśród których jest wielu ubogich. Może i zamożniejsi wkrótce się obudzą? Tomasza pewne grupy chciałyby słuchać dzień i noc, nie chcąc go wypuścić. Coraz szybciej przybywa gości na naszych stronach internetowych „w obronie wiary i tradycji” oraz (nowej) „paruzja-iskraz.pl”, także z zagranicy. Szukamy tłumaczy naszych tekstów na obce języki.

– Coraz liczniejsze są spowiedzi z całego życia jako bardzo dobre przygotowanie do Paruzji. Oby tylko nikt nie zasypiał po odejściu od konfesjonału, lecz wprost przeciwnie: niech się mobilizuje do szybkiego działania, do „budowania arki”, do zwyciężania zła dobrem.

– W rodzinach następuje rozłam, który był zapowiedziany przez Pana Jezusa: jedni śmieją się z naszych ostrzeżeń i apeli, a nawet reagują na nie agresją, inni przejmują się nimi głęboko i idą z nimi do znajomych. Będzie się to pogłębiać aż do końca oczyszczenia: „Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu Mojego Imienia”, powiedział nasz Pan. Dotyczy to także hierarchów Kościoła, coraz wyraźniej podzielonych.

– Wieść o bliskiej Paruzji dociera także do niektórych księży, chociaż nie wszyscy oni do tego się przyznają. To właśnie oni mają być „oficerami” w nadchodzącej bitwie między Niebem i piekłem, której terenem będzie ziemia. Do nich skierujemy oddzielny apel, otrzymają także odpowiednie instrukcje od swoich biskupów w chwili zagrożenia (oby nie za późno!). Jeden z najodważniejszych zapowiedział parafianom, że rozpoczynające się misje będą przygotowaniem do Paruzji i Sądu, zaopatrzył ich w potrzebne materiały.

– Idea organizowania „Wieczerników” Maryjnych w oparciu o wydany przez nas „podręcznik” została przez wielu podchwycona i jest dalej przekazywana. Organizatorzy nie mają pojęcia, jak ważną rolę odegrają te grupy modlitewne w czasie zagrożeń i cierpień, zamętu i głodu. Przekształcą się one we wspólnoty ludzi wzajemnie się wspierających, ale także ratujących innych. Także dzięki nim oddanie się Matce Bożej w niewolę miłości, mające być ratunkiem dla wielu, będzie zataczać coraz szersze kręgi. Na to czeka Matka Boża, a praca na rzecz zapowiedzianego przez Nią tryumfu Jej Niepokalanego Serca wymaga naszego pełnego zaangażowania. Czyż to nie znak czasu, że oddanie się Maryi w oparciu o „Traktat” św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort, który był duchowym przewodnikiem dla Karola Wojtyły, stało się ostatnio tak popularne? Na tę drogę oddania wkraczają nawet te osoby, po których trudno by się było tego spodziewać. Także coraz liczniejsi są kapłani, prowadzący w tymże duchu rekolekcje. W im liczniejszych sercach zatryumfuje Bóg przez Maryję, tym szybciej i wspanialej ukaże się Jej tryumf w świecie.

– W modlitwę o ratunek dla Polski i jej oszczędzenie, gdy sądzone i karane będą wszystkie narody, włącza się coraz więcej osób, m.in. dzięki internetowi. Możliwe, że na apele o włączenie się Polaków w Krucjatę Różańcową za Ojczyznę odpowiedzieli względnie nieliczni, gdyż nikt nie ukazał im perspektywy nadchodzących wydarzeń. Zwłaszcza pod rządami antychrysta będziemy szczególnie znienawidzeni, gdyż właśnie Polska, dzięki podejmowanym teraz przygotowaniom, będzie w stanie w dużym stopniu mu się przeciwstawić. Przez to pozbawi księcia ciemności pełnej euforii w chwili, w której zamierza ogłosić siebie absolutnym panem i władcą całego świata.

Skonstruowanie „arki ocalenia” dwupiętrowej: w sferze i ducha, i ciała, wymaga jeszcze od nas szczegółowych przemyśleń, wkrótce jednak wydamy coś w rodzaju instrukcji, a nawet „podręcznika”. Wesprzyjcie nas w tym, bardzo prosimy, swoją modlitwą!

Źródło: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com, www.paruzja-iskraz.pl

Pobierz w pdf: Arka.pl

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 54 Komentarze

Czy o to chodzi? – promocja uniwersalnych wartości poprzez łamanie zasad własnej religii? Panie Boże, przebacz!

Promocja uniwersalnych wartości czy łamanie zasad własnej religii? 

Ks. Wojciech Drozdowicz, wieloletni proboszcz parafii bł. Edwarda Detkensa na Bielanach w Warszawie znowu budzi kontrowersje – i to nie małe! 

Gość z Indii

– „Żaden człowiek nie może być lekceważony”. Niby wiemy, ale rzadko stosujemy. Nasz gość Swami Jaataveda nam o tym przypomniał – czytamy na stronie facebookowej Las Bielański, opisującej życie parafii.

„Swami” to honorowy tytuł, nadawany przez wyznawców hinduizmu szczególnie cenionych mnichom. Jaataveda ma oficjalne strony na portalach społecznościowych, ale niewiele można się z nich dowiedzieć. Indyjski nauczyciel jest częstym gościem w Polsce, gdzie prowadzi kursy medytacji i jogi. Obecność hinduisty w kościele na Bielanach nie wszystkim się spodobała.

Spór o zasady

– Co ten człowiek szuka w prezbiterium, najświętszym miejscu w kościele, w którym nie powinno być miejsca dla innowierców? – pyta jedna z parafianek.

Zgodnie z katolicką tradycją do prezbiterium nie mogą wchodzić m.in. kobiety, ateiści i wyznawcy innych religii. Od czasów ostatniego soboru (lata 60.) zasady tego typu stopniowo odchodzą w zapomnienie, ale konserwatywnie nastawiona część wiernych wciąż domaga się ich przestrzegania.
Za:
kliknij

Najpierw  szafarki-misjonarki, teraz jogin.
Nie zgadzajmy się na to – nie idźmy z „duchem świata”
I na to nakładanie łap na głowę też się nie zgadzajmy!

Więcej takich „kfiatków” czyli zdjęć na profilu fb: „Las Bielański” – stamtąd tez pochodzą zdjęcia umieszczone we wpisie

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 50 Komentarzy

Zapraszamy do miesięcznego nabożeństwa ku czci NMP z Luizą Piccarretą – dzień 18

 Medytacje ze Służebnicą Bożą Luizą Piccarretą wg
„Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”

Modlitwa do Niebieskiej Królowej
na ka
żdy dzień miesiąca maja

Niepokalana Królowo, moja Niebieska Matko, przychodzę na Twoje matczyne kolana, aby się wtulić w Twoje ramiona jako Twoja ukochana córka i aby prosić Cię z najgorętszym westchnieniem – w tym miesiącu poświęconym Tobie – o największą z łask: ażebyś mi dozwoliła żyć w Królestwie Woli Bożej. Święta Mamo, Ty, która jesteś Królową tego Królestwa, pozwól mi żyć w Nim jako Twoja córka, ażeby Ono już więcej nie było bezludnym, ale zamieszkałym przez Twoje dzieci. Dlatego też Wszechwładna Królowo, ja powierzam się Tobie, abyś mogła pokierować moimi krokami do Królestwa Woli Bożej, a trzymając mnie mocno za rękę, pokierujesz całą moją istotę ku nieskończonemu życiu w Woli Bożej. Będziesz moją Mamą, i Tobie jako mojej Mamie, zawierzam moją wolę, abyś mogła wymienić ją na Wolę Bożą i tym sposobem będę mogła być pewna, że nie opuszczę Jej Królestwa. Dlatego też proszę Cię, oświeć mnie, abym mogła zrozumieć, co to znaczy Wola Boga.

Zdrowaś Maryjo…

Ofiara miesiąca: Rano, w południe i wieczorem (to znaczy trzy razy w ciągu dnia) przyjść na kolana naszej Niebieskiej Mamy i powiedzieć do Niej: „Moja Mamo, kocham Cię, i Ty kochaj mnie też i daj łyk Woli Bożej mojej duszy. Daj mi swoje błogosławieństwo, ażebym wykonywała wszystkie moje czynności pod Twoim matczynym spojrzeniem.”

Dzień osiemnasty
Królowa Nieba w Królestwie Woli Bożej
w domu w Nazarecie. Niebo i ziemia dają sobie
pocałunek pokoju. Godzina Boga jest bliska

Dusza do swojej Królowej Matki: Moja wszechwładna Mamo, jestem z powrotem, aby podążać Twoimi śladami. Twoja miłość wiąże mnie i jak potężny magnes trzyma skupioną i całą nastawioną na słuchanie wspaniałych lekcji mojej Mamy. Ale to mi nie wystarcza. Jeśli kochasz mnie jak córkę, zamknij mnie w Królestwie Woli Bożej, w którym żyłaś i żyjesz i zarygluj za mną drzwi w ten sposób, że nawet gdybym chciała, nie będę mogła wyjść. W ten sposób, jako Matka i córka, będziemy żyły wspólnym życiem i obydwie będziemy szczęśliwe.

Lekcja Królowej nieba:
Moje najdroższa córko, gdybyś tylko wiedziała, jak bardzo pragnę trzymać cię zamkniętą w Królestwie Woli Bożej! Każda z lekcji, jakich ci udzielam, jest ogrodzeniem, które stawiam, aby zatrzymać twoje kroki i nie pozwolić ci na wyjście. Jest fortecą stanowiącą obwarowanie dla twojej woli, abyś mogła zrozumieć i pokochać przebywanie pod słodkim panowaniem Najwyższego Fiat. Dlatego też bądź uważną i słuchaj Mnie, ponieważ nie są niczym innym, jak tylko działaniem, jakie prowadzi twoja Mama, aby przyciągnąć i zachwycić twoją wolę oraz pozwolić Woli Bożej odnieść nad tobą zwycięstwo.

A teraz, moja droga córko, posłuchaj Mnie. Opuściłam Świątynię z taką samą odwagą, z jaką do niej weszłam i tylko po to, aby wypełniać Wolę Bożą. Udałam się do Nazaretu i nie znalazłam tam już moich drogich i świętych rodziców. Towarzyszył mi tylko święty Józef. Widziałam w nim mojego dobrego anioła, którego Bóg dał Mi jako opiekuna, jakkolwiek miałam zastępy Aniołów, które towarzyszyły Mi w drodze. Wszystko, co stworzone kłaniało Mi się z czcią, a Ja, dziękując, dawałam każdej stworzonej rzeczy mój pocałunek i moje pozdrowienie Królowej. Tak dotarliśmy do Nazaretu.

Musisz wiedzieć, że Święty Józef i Ja spoglądaliśmy na siebie z rezerwą, a nasze serca wzbierały, bo jedno chciało oznajmić drugiemu, że jest związane z Bogiem ślubem wiecznego dziewictwa. W końcu milczenie zostało przerwane i powiedzieliśmy sobie o naszych ślubowaniach. Och, jak bardzo czuliśmy się szczęśliwi i dziękując Panu, obiecaliśmy żyć razem jak brat i siostra. Ja starannie posługiwałam mu. Spoglądaliśmy na siebie z szacunkiem, a jutrzenka pokoju panowała między nami. Och, gdyby każdy wzorował się na Mnie i Mnie naśladował! Przystosowałam się bardzo dobrze do życia codziennego, nie ujawniałam niczego z ogromnych mórz łask, jakie w sobie posiadałam.

Otóż posłuchaj córko moja: w domku w Nazarecie bardziej niż kiedykolwiek czułam się rozpaloną i modliłam się, aby Słowo Boże zstąpiło na ziemię. Wola Boża, która panowała we Mnie, nie czyniła nic innego, jak tylko zalewała wszystkie moje czyny światłem, pięknem, świętością i mocą. Czułam, że tworzy we Mnie królestwo światła, ale światła, które nieustannie płonie, królestwo piękności, świętości i mocy, które stale wzrasta. Toteż wszystkie te boskie przymioty, które Boży Fiat swoim panowaniem rozpościerał we Mnie, przynosiły Mi Płodność. Tak wiele było światła, które Mnie zalewało, że moje człowieczeństwo zostało tak ozdobione i zatopione tym Słońcem Woli Bożej, że nie czyniło nic innego, jak tylko produkowało niebiańskie kwiaty. Czułam, jak Niebo zniżało się do Mnie, a ziemia mojego człowieczeństwa unosiła się do góry. Niebo i ziemia obejmowały się wzajemnie, pogodziły się i dały sobie pocałunek pokoju i miłości. Ziemia przygotowywała się do wyprodukowania ziarna, żeby uformować Sprawiedliwego i Świętego, a Niebo otworzyło się i pozwoliło Słowu zstąpić do tego ziarna. Nie czyniłam nic innego, jak tylko zstępowałam i wstępowałam do mojej Niebieskiej Ojczyzny, rzucałam się w ojcowskie ramiona mojego Ojca  Niebieskiego i mówiłam do Niego całym sercem: „Ojcze Święty, już nie mogę tego dłużej znieść. Czuję, że płonę i gdy płonę, czuję w sobie potężną siłę, która chce Was zwyciężyć. Łańcuchami mojej miłości chcę Was związać i rozbroić, abyście już dłużej nie zwlekali. A na skrzydłach mojej miłości chce przenieść Boże Słowo z Nieba na ziemię.” I modliłam się i płakałam, żeby zechcieli Mnie wysłuchać. A Boskość zwyciężona moimi łzami i modlitwami zapewniła Mnie, mówiąc: „Córko, któż Ci się może oprzeć? Zwyciężyłaś! Godzina Boga jest bliska. Powróć na ziemię i kontynuuj swoje czyny w mocy mojej Woli, a dzięki nim wszyscy zostaną poruszeni, a Niebo i ziemia dadzą sobie pocałunek pokoju”. Pomimo tego nie wiedziałam jeszcze, że miałam być Matką Słowa Przedwiecznego.

A teraz, córko moja, posłuchaj Mnie i postaraj się dobrze zrozumieć, co znaczy żyć Wolą Bożą. Ja, żyjąc Nią, utworzyłam Niebo i Jej Boże Królestwo w mojej duszy. Gdybym nie utworzyła w sobie tego Królestwa, Słowo nigdy nie mogłoby zstąpić z Nieba na ziemię. Jeśli Ono zstąpiło, to dlatego, że zstąpiło do swojego Królestwa, które Wola Boża we Mnie utworzyła. Znalazło we Mnie swoje Niebo, swoje boskie radości. Słowo nigdy nie zstąpiłoby do obcego królestwa, ach nie, nie. Chciało najpierw utworzyć we Mnie swoje Królestwo, a następnie zstąpić jak zwycięzca do swojego Królestwa. I nie tylko to, ale żyjąc zawsze Wolą Bożą, drogą łaski nabyłam to, co w Bogu jest z natury, a mianowicie, Bożą Płodność do uformowania ziarna bez udziału męża, ażeby mogło wykiełkować we Mnie Człowieczeństwo Słowa Przedwiecznego. Czegóż nie może zdziałać Wola Boża operująca w stworzeniu? Wszystko, wszystkie możliwe i wyobrażalne dobra. Dlatego też weź sobie do serca to, aby wszystko w tobie było Wolą Bożą, jeśli chcesz naśladować swoją Mamę i uczynić Mnie zadowoloną i szczęśliwą.

Dusza: Święta Mamo, gdy Ty chcesz, to możesz. Tak jak miałaś moc, aby zwyciężyć Boga, sprawiając nawet, że zstąpił z Nieba na ziemię, tak też nie zabraknie Ci mocy, aby zwyciężyć moją wolę, żeby już więcej nie miała życia. W Tobie pokładam nadzieję i od Ciebie uzyskam wszystko

Ofiara: Dzisiaj, aby Mi oddać cześć, odwiedzisz Mnie w moim domku w Nazarecie i oddasz Mi w hołdzie wszystkie swoje czyny, ażebym połączyła je z moimi i przemieniła je w Wolę Bożą

Wezwanie: Niebieska Władczyni, przynieś mojej duszy pocałunek Woli Bożej

Pobierz pdf: Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 3 Komentarze

Zbliża się okres letni – przypominamy jak należy ubrać się do kościoła. Egzorcysta Giuseppe Tomaselli przestrzega!

Im więcej stopni Celsjusza wskazują termometry w późnowiosenne niedziele, tym świadkami większego zgorszenia stają się wierni polskich kościołów. Krótkie spódniczki, dekolty, odsłonięte ramiona, krótkie spodenki – coraz częściej ubrani w ten właśnie sposób chodzimy uczcić Pamiątkę Śmierci Pana Jezusa. To naprawdę woła już o pomstę do nieba.

Oto czego zdecydowanie nie powinniśmy zakładać wybierając się na Mszę Świętą. Zupełnie nie jest przy tym ważne, czy na zewnątrz jest 28 czy 37 stopni, nie jest też ważne czy po/przed Mszą wybieramy się nad jezioro, do restauracji czy na grilla. Nie zakładamy i już:

Kobiety: 

1. Krótkie sukienki lub spódniczki
Jak sprawdzić, czy sukienka lub spódniczka, którą mamy ochotę ubrać jest zbyt krótka aby założyć ją do Kościoła? Wystarczy usiąść! Gdy siedzimy sprawdźmy, czy mamy przykryte kolana. Jeśli nie, oznacza to, iż musimy wrócić do szafy i poszukać dłuższego stroju.

Dlaczego to takie ważne, aby przykryć kolana? Wczujmy się w księży i służbę liturgiczną – przecież fakt, iż założyli oni sutanny czy alby nie oznacza, że przestali być mężczyznami. Odsłonięte kolana przyciągają niestety ich wzrok, więc fakt, że zmuszamy ich do walki z „uciekającymi oczami” zamiast na służbie ołtarza, jest naszym przewinieniem. I nie jest żadnym usprawiedliwieniem znalezienie sobie miejsca z dala od oczu księdza – w ostatnich ławkach również siedzą mężczyźni, im również należy pozwolić skupić się wyłącznie na Bogu.

2. Krótkie spodenki i duży dekolt
Wszystkie zalecenia dotyczące punktu pierwszego odnoszą się także do popularnych wśród młodych dziewcząt krótkich spodenek czy tak zwanych shortów. Różnica między sukienką a szortami jest jednak zasadnicza – tych drugich nie powinno się nosić w ogóle, chyba że we własnym ogrodzie. Ostatnimi czasy coraz więcej kobiet uznaje tego typu ubiór – niewiele różniący się obfitością od bielizny – za odpowiedni do wyjścia z domu. Doprawdy jednak kościół jest ostatnim miejscem w którym należałoby prezentować kawałek swego udźca, choćby nie wiem jak zgrabne miałybyśmy nogi.

Z coraz powszechniejszym brakiem wstydu wiąże się też brak jakiejkolwiek refleksji dotyczącej eksponowania dekoltu. Ten najbardziej wydawałoby się elementarny wyraz skromności, jakim jest zakrycie piersi wydaje się dziś młodym kobietom mocno nieoczywisty. Przypomnijmy więc – przychodzicie uczestniczyć w Najświętszej Ofierze a nie w zabawie w remizie.

3. Widoczna bielizna – górna i dolna
Modne są również – co dość niezrozumiałe, ale to nie jest tekst na ten temat – bluzki trzymające się na jednym ramieniu oraz spodnie z bardzo niskim stanem. Oba te rodzaje garderoby nastręczają problemów moralnych i estetycznych – a z nimi szczególnie w kościele nie chcemy mieć przecież nic wspólnego. Ubierając się więc na Mszę Świętą lub inne nabożeństwo absolutnie nie bierzmy pod uwagę bluzek z jednym rękawem, bluzeczek z cieniutkimi rękawkami czy topów bez rękawów! Prócz tego, że odsłaniają ramiona, pokazują też światu nasze ramiączka od biustonosza.

Zwróćmy również uwagę na zakładane przez nas spodnie. Pamiętajmy, by nie wybierać biodrówek i innych spodni z niskim stanem. Dlaczego? Osobom, które dawno nie były w kościele przypomnę – tam się dość często klęka. Przy klęknięciu osoby siedzące w ławkach za nami lub stojące w naszej okolicy narażone mogą być na widok naszej dolnej bielizny. Zapewne byśmy tego nie chciały, a nawet jeśli z jakichś powodów jest nam to obojętne – inni modlący się z pewnością przyszli patrzeć na co innego.

4.  Gołe nogi, widoczne brzuchy, klapki i ubrania prześwitujące
Choćby nie wiem jak było gorąco, nie eksponujmy w kościele takich części ciała jak brzuch, ramiona czy plecy. Tak zwane ubrania prześwitujące w tych miejscach, choć być może zapewniają fizyczny komfort przy upalnej pogodzie, zapewniają jednocześnie ogromny dyskomfort jeśli chodzi o moralność.

Musimy pamiętać, że kościół jest kościołem, a nie na przykład plażą. Klapki, japonki i tego typu obuwie są zapewne odpowiednim ubiorem na spacer po piasku, ale niekoniecznie na Mszę Świętą. Kobieta, która została dopuszczona do czytania Pisma Świętego powinna dawać tym lepszy przykład – wymaga się od niej, by nie tylko dostosowała się do wszystkich powyższych punktów, ale także miała na nogach rajstopy. Gołe nogi nigdy nie było bowiem oznaką szacunku dla gospodarza miejsca.

5. Obcisłe stroje
Z tego samego powodu dla którego nie powinnyśmy nosić wyżej wymienionych ubrań, na Mszę Świętą nie należy także zakładać odzieży obcisłej. Jeśli już czujemy jakiś niejasny przymus by założyć na siebie leginsy, obcisłą bluzkę czy opinające dżinsy, nie zakładajmy ich do Kościoła!

Mężczyźni:

1.  Krótkie spodenki
Polscy mężczyźni coraz częściej uprawiają latem coś na kształt turystyki kościelnej. Nie chodzi jednak o zwiedzanie kościołów, ale o ubieranie się na Mszę Świętą jak turysta na plażę. Krótkie spodenki nie są przecież strojem, który należałoby wybrać na okazję, jaką jest spotkanie ze Zbawicielem.

Poza tym, dorosły mężczyzna w krótkich spodenkach? Czy to licuje z powagą ojca rodziny?

2.  Koszulka typu T-Shirt
Trudno spodziewać się, by polski mężczyzna, wychowany przez polską matkę, ewentualnie mający polską żonę nie miał w domu choćby jednej porządnej koszuli! Jednak przypatrując się męskim strojom w kościołach w miesiącach wiosennych i letnich wydaje się, że przychodzą do nich głównie kawalerowie wracający ze spaceru z psem.

T-shirt to strój dobry na rower, jogging czy koszenie trawy, a nie do kościoła!

3. Spodnie z niskim stanem
W ramach feminizującej się męskiej mody, mężczyźni coraz częściej noszą spodnie typu biodrówki i spodnie z niskim stanem. Przy klęknięciu niestety, widać wszystko. Nikt tego oglądać nie chce, szczególnie w kościele.

Ubierając się latem do kościoła myślmy w następujący sposób – w co ubrałbym się na spotkanie z Królową Brytyjską? Ubierzemy leginsy i japonki? T-shirt i klapki? A potem uświadommy sobie, że Wielkość, Godność, Chwała i Majestat Chrystusa – Króla Wszechświata – są nieskończenie większe niż jakiegokolwiek ziemskiego monarchy.
Za:
http://www.pch24.pl

Posłuchaj, co znany egzorcysta Giuseppe Tomaselli
ma w tej kwestii do powiedzenia

Ojciec Święty Paweł VI, w swoim wystąpieniu z 15.11.1972, mówił o demonie i o tym jak wiele zła tworzy on w świecie. Przeciwko Papieżowi podniosły się krytyczne głosy, oczywiście ze strony ignorantów oraz niewierzących: Kościół ciągle mówi o diable? Ciągle daje się wiarę wierzeniom z odległych wieków? W obiegu jest książeczka pod tytułem „Wywiady ze złym”. Pomyślałem, że ja także mógłbym napisać coś na ten delikatny temat, ponieważ od 50 lat jestem egzorcystą (1934-1984) i wielokrotnie widziałem demona w ludzkiej postaci. Nie jeden raz musiałem z nim bezpośrednio walczyć, wiele razy byłem przez niego bity. Mogłem się mu przypatrzyć w różnych sytuacjach i przestudiować go, czego owocem jest to, co napisałem poniżej. Ponadto byłem kierownikiem duchowym dusz mistycznych, które są bezpośrednim celem zaciekłych ataków samego demona. Jako kierownik duchowy byłem świadkiem wydarzeń, w które trudno byłoby mi uwierzyć, gdybym nie widział ich osobiście dziesiątki razy.

Powyższe wydarzenia, które przedstawiam w formie wywiadu, miały miejsce w rzeczywistości. Sam byłem ich świadkiem, jako osoba bezpośrednio w nie zaangażowana.

– Melid, chcę z tobą przeprowadzić rozmowę i nadać jej charakter wywiadu. Wiem ze studiów i z mojego doświadczenia, że ty zawsze czynisz zło, bo jesteś w nim utwierdzony i że nie pragniesz niczego innego poza złem. Ale wiem też, że chociaż zawsze dążysz do zła, wbrew twojej woli, dzięki Bożemu zarządzeniu, możesz też przyczynić się do dobra. Tak jest za każdym razem, kiedy kusisz kogoś, a on zwycięża pokusy i w ten sposób wzbogaca się w zasługi na wieczność. Wywiad ten może uczynić wiele dobrego, a ja proszę Boga, aby cię zmusił do odpowiedzi na moje pytania.

„No więc, klecho, o co ci chodzi? Nie zapominaj, że mówisz z Melidem! Mów mi tu skąd wiesz, że nazywam się Melid?”.

– Sam mi to powiedziałeś, podczas naszego pierwszego spotkania. Wiele lat temu. Co więcej, byliście wtedy we dwóch, ty i twój pomocnik Ofiar. Zapytałem cię wówczas: Dlaczego jest was dwóch? Zazwyczaj krążycie po świecie pojedynczo, we trzech lub w siedmiu, a ty mi odburknąłeś podrażniony: Co ty możesz wiedzieć o tych liczbach? – Zanim przejdę do dalszej części wywiadu zadam ci pytanie na pozór bezużyteczne, a może nawet naiwne: Ty Melid, jako demon, istniejesz czy nie?

– „Ignorancie! Jak mógłbym nie istnieć?”.

– Kiedy jest ci to na rękę mówisz, że istniejesz, innym razem bezczelnie twierdzisz że cię nie ma. Powiedz mi jednak Melid, kim byłeś zanim stałeś się demonem?

– „Byłem oficerem na Dworze Anielskim, byłem Cherubinem. Teraz jestem urzędnikiem szatana”.

– Dlaczego opuściłeś Raj i spadłeś do piekła? Nie wiedziałeś o istnieniu piekła? Dlaczego zbuntowałeś się przeciw Bogu?

– „On, Najwyższy, powiedział mi i moim towarzyszom, że podda nas próbie. Nie powiedział, że ukarze nas piekłem, ogniem wiecznym; a tam jest ogień, ogień!”.

– Na czym polegała ta próba, której zostaliście poddani, wy wszyscy Aniołowie?

„Mieliśmy pogodzić się z tym, że Syn Najwyższego przyjmie ludzką naturę, a my posiadający naturę anielską, która jest o wiele szlachetniejsza od ludzkiej, mielibyśmy oddać Mu pokłon i czcić Go. Lucyfer, który lśnił jak słońce na niebie, zbuntował się: „Jeśli stanie się człowiekiem, nie będę Mu służył, będę ważniejszy od Niego!”. Podczas tej próby pojawiła się ludzka postać”.

– Człowiek ten miał na głowie cierniową koronę, czy był na Krzyżu?

„Nie. Była to postać normalnego człowieka. Wiele zastępów anielskich podzielało opinię Lucyfera. Wywiązała się straszna walka pomiędzy Michałem i Lucyferem i nagle, wśród ognia i siarki spadliśmy do piekielnej otchłani”.

Niemało narozrabiałeś owego dnia zbuntowany aniele! Żałujesz teraz zła, które uczyniłeś?

„Skruszyć się? Przenigdy! On, Najwyższy nie powinien się tak uniżyć! Nienawidzę i zawsze będę nienawidził Chrystusa, bo z Jego winy jestem w piekle. Ten Bóg jest niesprawiedliwy. Tylko jeden grzech popełniłem i jestem potępiony w wiecznym ogniu, podczas gdy wy z wieloma grzechami i to bardzo ciężkimi macie tą Kobietę (… Maryja…). Gdybyśmy mieli Ją także my!”.

– Jak jesteście zorganizowani w piekle?

„Chrystus dał wam wskazówkę. Kiedy oskarżano Go że wypędzał demony przy pomocy Belzebuba, powiedział: „Jak może szatan przeciwstawić się szatanowi. królestwo podzielone upada, podczas gdy królestwo szatana trwa”. W piekle jest prawdziwe królestwo szatana. Lucyfer jest jego władcą, despotą. My, którzy byliśmy oficerami na Dworze Anielskim, teraz jesteśmy oficerami w zastępach piekielnych. Ja byłem cherubinem, a teraz jestem wysokim oficerem w królestwie szatana. Moje zadanie jest interesujące i przynosi największe owoce. Popycham ludzi do aktów nieczystych”.

– Wy, demony nie czujecie potrzeby spania, codziennego odżywiania się, a poza tym nie odczuwacie zmęczenia. Jak wykonujecie swoje zadania?

„Nienawidząc Boga i gryząc się ze złości i zazdrości wobec ludzi. Wylewając nienawiść na Boga, powinniśmy odczuwać przyjemność, a tymczasem to potęguje tylko nasze cierpienie”.

– Mów: czy wszystkie demony mają taką samą siłę?

„Nie. Chrystus tego nauczał, kiedy zwrócił się do Apostołów bezsilnych wobec demona siedzącego w opętanym: „Ten rodzaj demonów można zwyciężyć tylko przez post i modlitwę”. Najpotężniejszymi są demony nakłaniające do nieczystości seksualnej. Ja jestem jednym z przywódców takich demonów. Ja i moi podwładni zazwyczaj zwyciężamy w walce z człowiekiem”.

– Wiem, że kobiety i mężczyźni mają dar wolności. A zatem jeśli chcemy, możemy odeprzeć każdy z waszych ataków.

„Teoretycznie masz rację, ale w praktyce jest inaczej. Jesteśmy niezmiernie inteligentni, a poza tym znamy bardzo dobrze ludzkie pragnienia. Do każdej osoby umiemy podejść z odpowiedniej strony. Za pomocą nieczystych pożądań zaciemniamy wasz rozum i łamiemy waszą wolę, tak jak ogniem wygina się żelazo. Najlepszym sposobem jest łapanie kobiet i mężczyzn na haczyk „miłości”. Kiedy użyjemy tego „sercowego” chwytu w 90 procentach przypadków odśpiewujemy pieśń zwycięstwa”.

– Myślę, że wy demony jesteście wyspecjalizowani w różnych zadaniach, podobnie jak żołnierze na ziemi: jedni walczą w powietrzu, inni na ziemi i na morzu. A więc między wami są tacy, którzy pchają ludzi do bluźnierstw z byle drobnostki, jeszcze inni odpowiednio do: nienawiści, ateizmu, kradzieży, itd. Sądzę jednak, że o ile większość z grzechów ludzie popełniają niewiele razy, szybko bowiem brzydzą się nimi i odrzucają je, to z grzechem nieczystości jest inaczej. Już po kilku upadkach staje się on nawykiem, bardzo trudno jest się go pozbyć, a ponadto zaczyna on przybierać pozory dobra zasłaniając się przyjemnością. Wielokrotnie pytałem cię Melid podczas egzorcyzmów: „Który z grzechów prowadzi najwięcej dusz do piekła?”. Odpowiadałeś mi zawsze: „Nie muszę ci tego mówić. Ty to wiesz”. Według mnie jest to grzech nieczystości.

„A więc widzisz, że znasz odpowiedź. Wszyscy, którzy są uwięzieni w otchłani piekielnej, znajdują się tam przez nieczystość. Popełniali też inne grzechy, ale zawsze potępiali się przez nieczystość, lub także nieczystością”.

– Co myślisz o tych wszystkich, którzy żyją niemoralnie?

– „Myślę, że są już zapisani w rejestrze potępionych i że tylko wielka łaska mogłaby ich z niego wymazać”.

– A więc, w rejestrze twoich niewolników są także rozwodnicy i rozwódki?

– „Najwyższy, przed którym wszyscy muszą być czyści i bez skazy, nie wpuści do swojego Królestwa, tych którzy żyją na co dzień w grzechu nieczystości. To właśnie ja i moi towarzysze przekonaliśmy przywódców waszych krajów, aby zaakceptowali prawo rozwodowe, bez którego promowany przez nas „postęp cywilizacyjny” byłby niemożliwy. Pierwszymi, którzy zapłacą za to prawo, nazwane przez ciebie niegodnym, a które jest skarbem mojego królestwa, będą jego prawodawcy, odpowiedzialni za grzechy nieczyste osób rozwiedzionych. Karę poniosą także ci, którzy zaakceptowali to prawo”.

– Nieszczęśliwi rozwiedzeni, którzy dla krótkiego życia w ulotnych przyjemnościach, cierpieć będą przez wieczność całe tortury, którym ty już teraz jesteś poddany!

„Ja Melid przekonuję ludzi do tego, że słowami Jezusa nie trzeba zawracać sobie głowy, a nie że z Najwyższym nie powinno się żartować”.

– A co stanie się z licznymi prostytutkami?

„Trzymam je blisko mojego serca, żeby żadna mnie nie zostawiła. Najbardziej zniewala je przyjemność cielesna i żądza pieniędzy. Piekło jest obszerne i znajdzie się w nim miejsce dla każdej z nich”.

– Które z grzechów przynoszą ci najwięcej zadowolenia: osobiste, które nie mają większego wpływu na innych, czy może te które są powodem skandalu i popychają innych do zła?

„Pewnie, że wolę grzechy rozsiewające skandale, bo wraz z nimi pojawiają się następne. Świat pełen jest skandali, a ja i moi towarzysze trzymamy się blisko tych którzy ich dostarczają. Ci ludzie są naszymi najlepszymi pomocnikami”.

Jezus Chrystus powiedział: „Kto idzie za mną nie chodzi w ciemnościach… Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą; niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą!  Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze”. Zadaję sobie pytanie: skoro słowa Jezusa, Zbawiciela i Najwyższego Sędziego ludzkości są tak straszne, jak mogą gorszyciele żyć w takim spokoju?

– „Dzieje się tak dzięki mojej interwencji. Robię im duchowe znieczulenie, niewidzialne ale rzeczywiste. Tak jak chirurg, po znieczuleniu pacjenta może kroić i obcinać mu części ciała bez zadawania bólu, tak też i ja postępuję. Sprawiam, że nie czuje on żadnej odpowiedzialności przed Stwórcą za swoje czyny i wszystko wydaje się mu być dozwolone”.

– Jakimi podstępami posługujesz się, kiedy masz do czynienia z osobami prowadzącymi niemoralne życie?

– „Wypaczam w ich umysłach przykazania Stworzyciela, który dał przecież ludziom ciało jako narzędzie prokreacji. Pracując w ich wyobraźni, sprawiam, że patrzą na powściągliwość seksualną jak na coś niewykonalnego w życiu. Po wbiciu im do głowy tego przekonania podsuwam im następnie różnorakie pokusy, w zależności od tego czy jest to kobieta, czy mężczyzna, od ich wieku oraz okoliczności w jakich się znajdują”.

– Jakie okoliczności masz na myśli?

„Przesadna i nierozważna zażyłość pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz wszelkiego rodzaju rozrywki, które pobudzają żądze”.

– Myślę, że telewizja jest jednym ze skuteczniejszych środków jakie używasz w twojej diabelskiej pracy. Używana w słusznym celu może być ona źródłem dobra, używana źle może doprowadzić do wielu nieprawości. W późnych godzinach wieczornych wyświetlane są sceny nieprzyzwoite i perwersyjne.

„Ja pobudzam ciekawość dorosłych, młodzieży, a nawet dzieci i zaspokajam ich niemoralne pożądania”.

– Później będą musieli zdać sprawę Bogu, sędziemu Sprawiedliwemu, wszyscy autorzy tych perfidnych transmisji, właściciele telewizji, a także ci którzy oglądają te niemoralne programy. Dawniej szkoła zła najczęściej zagrażała dzieciom poza ogniskiem rodzinnym, teraz wraz z telewizją weszła pod dachy ich domów. Cóż możemy powiedzieć o złych filmach? Masy telewidzów napełniają się sprośnościami, a wy demony występne trzymacie ich w waszych piekielnych sieciach i popychacie ich nie tylko do myśli i spojrzeń nieczystych, ale także i o wiele dalej.

– „Wszyscy oni, jak dobrze to ująłeś, znajdują się w mojej sieci, ale nie zdają sobie z tego sprawy, bowiem są omamieni nieczystymi przyjemnościami. Dostrzegą sieć kiedy będzie już za późno, gdy znajdą się w gorejącym wiecznie ogniu. Myślisz klecho, że telewizory i filmy są jedynymi narzędziami, którymi posługuję się w celu zapełnienia piekła? Jak pasterz cieszy się widokiem łąk porośniętych obficie świeżą trawą, tak i ja raduję się, a może nawet i więcej, gdy patrzę na masy kobiet biegnących za nowoczesną modą, szczególnie na plażach. Z niecierpliwością, my demony nierządu, czekamy na okres letni, aby jeszcze więcej ludzi związać naszymi sieciami nieczystości”.

Z książki:Giuseppe Tomaselli „Twarzą w twarz demonem”, którą można nabyć klikając na stronę Wydawnictwa: Królowa Pokoju

Opublikowano Aktualności | 70 Komentarzy

Zapraszamy do miesięcznego nabożeństwa ku czci NMP z Luizą Piccarretą – dzień 17

 Medytacje ze Służebnicą Bożą Luizą Piccarretą wg
„Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”

Modlitwa do Niebieskiej Królowej
na ka
żdy dzień miesiąca maja

Niepokalana Królowo, moja Niebieska Matko, przychodzę na Twoje matczyne kolana, aby się wtulić w Twoje ramiona jako Twoja ukochana córka i aby prosić Cię z najgorętszym westchnieniem – w tym miesiącu poświęconym Tobie – o największą z łask: ażebyś mi dozwoliła żyć w Królestwie Woli Bożej. Święta Mamo, Ty, która jesteś Królową tego Królestwa, pozwól mi żyć w Nim jako Twoja córka, ażeby Ono już więcej nie było bezludnym, ale zamieszkałym przez Twoje dzieci. Dlatego też Wszechwładna Królowo, ja powierzam się Tobie, abyś mogła pokierować moimi krokami do Królestwa Woli Bożej, a trzymając mnie mocno za rękę, pokierujesz całą moją istotę ku nieskończonemu życiu w Woli Bożej. Będziesz moją Mamą, i Tobie jako mojej Mamie, zawierzam moją wolę, abyś mogła wymienić ją na Wolę Bożą i tym sposobem będę mogła być pewna, że nie opuszczę Jej Królestwa. Dlatego też proszę Cię, oświeć mnie, abym mogła zrozumieć, co to znaczy Wola Boga.

Zdrowaś Maryjo…

Ofiara miesiąca: Rano, w południe i wieczorem (to znaczy trzy razy w ciągu dnia) przyjść na kolana naszej Niebieskiej Mamy i powiedzieć do Niej: „Moja Mamo, kocham Cię, i Ty kochaj mnie też i daj łyk Woli Bożej mojej duszy. Daj mi swoje błogosławieństwo, ażebym wykonywała wszystkie moje czynności pod Twoim matczynym spojrzeniem.”

Dzień siedemnasty
Królowa Nieba w Królestwie Woli Bożej opuszcza Świątynię.
Zaślubiny ze Świętym Józefem. Boże zwierciadło, do przeglądania
w kt
órym wzywa wszystkich tych, którzy zostali powołani przez Boga
do stanu
małżeńskiego

Dusza do swojej Niebieskiej Mamy: Święta Mamo, dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek odczuwam potrzebę wtulenia się w ramiona mojej Mamy, aby Wola Boża, która w Tobie panuje, mogła przynieść słodkie oczarowanie dla mojej woli, trzymając ją podporządkowaną, tak aby nie miała odwagi uczynienia czegokolwiek, co nie jest Wolą Boga. Twoje wczorajsze lekcje pozwoliły mi zrozumieć dożywotne więzienie, do jakiego ludzka wola wtrąca biedne stworzenie. Ja się tak bardzo obawiam, że może ona uczynić wyskok i ponownie zająć we mnie swoje miejsce. Dlatego też zawierzam się mojej Mamie, żeby mnie uważnie pilnowała, tak abym mogła być pewną, że nieustannie żyję Wolą Bożą.

Lekcja Królowej nieba:
Głowa do góry córko moja, odwagi, zaufaj swojej Mamie i uczyń mocne postanowienie, że nie dopuścisz swojej woli do życia. Och, jak bardzo chciałabym usłyszeć z twoich ust: „Moja Mamo, moja wola już się skończyła i całkowitą władzę we mnie posiada Boży Fiat”. To jest broń, która zadaje nieustanną śmierć woli ludzkiej i zdobywa Serce twojej Mamy, ażeby użyła Ona wszelkich kochających sposobów Matki, aby Jej córka mogła żyć w Królestwie swojej Mamy. Dla ciebie będzie to słodka śmierć, która przyniesie ci prawdziwe Życie, a dla Mnie będzie to najpiękniejsze zwycięstwo, jakie odniosę w Królestwie Woli Bożej. Dlatego nabierz odwagi i zaufaj Mi. Brak ufności należy do tchórzów i do tych, którzy nie są naprawdę zdecydowani, aby odnieść zwycięstwo, dlatego też nieustannie pozbawieni są oręża, a bez oręża nie można zwyciężyć i jest się zawsze niestałym i chwiejnym w czynieniu dobra.

A teraz, córko moja, posłuchaj Mnie. Kontynuowałam swoje życie w Świątyni oraz moje małe wyskoki tam na górę, do mojej Niebieskiej Ojczyzny. Posiadałam moje prawa córki składania małych wizyt mojej Bożej Rodzinie, która należała do Mnie w większym stopniu niż ojciec. Ale jakim zaskoczeniem było dla Mnie, gdy w czasie jednej z moich wizyt Boskie Osoby powiadomiły Mnie, że Ich Wolą było to, abym opuściła Świątynię, żeby zgodnie z obowiązującym w tych czasach zwyczajem związać się węzłem małżeńskim ze świętym człowiekiem imieniem Józef i udać się razem z nim do domu w Nazarecie i tam zamieszkać.

Córko moja, w tym okresie mojego życia pozornie wydawało się, że Bóg chciał poddać Mnie próbie. Nie kochałam nigdy nikogo na świecie7 i skoro Wola Boża rozpostarła się w całym moim bycie, moja ludzka wola nigdy nie dokonała ani jednego aktu życia. Dlatego też nie było we Mnie ziarna ludzkiej miłości. Jakże więc mogłam kochać mężczyznę, niezależnie jak bardzo świętego, w porządku ludzkim? Prawdą jest, że kochałam wszystkich i miłość wobec wszystkich była tak ogromna, że moja miłość Matki wypisała Mi ich, jeden po drugim, w moim matczynym Sercu nieusuwalnymi literami z ognia – ale wszystko to było w porządku Miłości Bożej, ponieważ miłość ludzką, w porównaniu do Bożej, można nazwać cieniem, odcieniem, atomem miłości!

A jednak, droga córko, coś, co pozornie wydawało się być próbą i jakby czymś obcym dla świętości mojego życia, Bóg wspaniale spożytkował dla wypełnienia swoich planów i udzielenia Mi łaski, której tak gorąco pragnęłam – to jest, zstąpienia Słowa na ziemię. Bóg dał mi opiekę, ochronę, pomoc, tak aby nikt nie mógł powiedzieć słowa na mój temat i na temat mojej prawości. Święty Józef miał być współpracownikiem, opiekunem, który miał troszczyć się o tak niewiele z tego, co człowiek potrzebuje oraz cieniem Niebieskiego Ojcostwa, w którym miała się uformować nasza mała niebieska rodzina na ziemi. I tak, pomimo zaskoczenia, natychmiast wypowiedziałam Fiat, wiedząc, że Boża Wola nie skrzywdziłaby Mnie ani też nie zaszkodziła mojej Świętości. Och, gdybym chciała uczynić choćby jeden akt mojej ludzkiej woli, nawet pod pozorem, że nie chcę poznać męża, doprowadziłabym do ruiny plany przyjścia Słowa na ziemię! Dlatego też to nie różnorodność stanów szkodzi świętości, ale brak Woli Bożej i brak wypełniania swoich obowiązków w stanie, do którego Bóg powołuje stworzenie. Wszystkie stany są święte, małżeński również, pod warunkiem, że jest tam obecna Wola Boża i prawdziwa ofiara swoich własnych obowiązków. Ale większość jest opieszała i leniwa. I nie tylko nie stają się świętymi, ale ze swojego własnego stanu niektórzy czynią czyściec, a inni piekło.

Tak więc gdy dowiedziałam się, że mam opuścić Świątynię, nie powiedziałam nikomu ani słowa, oczekując, że Bóg sam tak ułoży zdarzenia, abym mogła spełnić Jego uwielbioną Wolę, co w rzeczywistości nastąpiło. Przełożeni Świątyni przywołali Mnie i orzekli, że zgodnie z ich wolą i obowiązującym w tych czasach zwyczajem, powinnam przygotować się do zamążpójścia. Zaakceptowałam to. Cudownym zrządzeniem losu, pośród wielu, wybór padł na świętego Józefa i tak małżeństwo zostało postanowione, a ja opuściłam Świątynię. Dlatego też proszę cię, córko mojego Serca, abyś we wszystkim wzięła sobie do serca jedynie Wolę Bożą, jeśli chcesz, aby Boże plany wobec ciebie zostały spełnione.

Dusza: Niebieska Królowo, Twoja córka powierza się Tobie. Moim zaufaniem chcę zranić Twoje Serce. Niech ta rana powtarza stale w Twoim matczynym Sercu: „Fiat! Fiat! Fiat!” O to bezustannie prosi Cię Twoja maleńka córka

Ofiara: Dzisiaj, aby Mi oddać cześć, przyjdziesz na moje kolana i odmówisz piętnaście razy „Chwała Ojcu”, aby podziękować Panu za wszystkie łaski, jakich Mi udzielił w ciągu tych piętnastu lat mojego życia, a zwłaszcza za to, że dał Mi, jako towarzysza, męża tak świętego, jakim był święty Józef

Wezwanie: Potężna Królowo, daj mi oręż, abym poszła w bój, ażeby Wola Boża odniosła nade mną zwycięstwo

Pobierz pdf: Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 23 Komentarze

16 maja – św. Andrzeja Boboli, Patrona Polski

OPIS MĘCZEŃSTWA ŚW. ANDRZEJA BOBOLI

Z Andrzeja zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano go do słupa i zaczęto bić nahajami. Kiedy ani namowy, ani krwawe bicie nie złamało kapłana, aby się wyrzekł wiary, oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z niej koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę tak, aby jednak nie pękła czaszka. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Odwiązali go wreszcie oprawcy i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc. W Janowie przyprowadzono go przed dowódcę. Ten zapytał: „Jesteś ty ksiądz?”. „Tak”, padła odpowiedź, „moja wiara prowadzi do zbawienia. Nawróćcie się”. Na te słowa dowódca zamierzył się szablą i byłby zabił Andrzeja, gdyby ten nie zasłonił się ręką, która została zraniona.
Kapłana zawleczono więc do rzeźni miejskiej, rozłożono go na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury wycięto mu ciało do kości na głowie, na plecach wycięto mu skórę w formie ornatu, rany posypywano sieczką, odcięto mu nos, wargi, wykłuto mu jedno oko. Kiedy z bólu i jęku wzywał stale imienia Jezus, w karku zrobiono otwór i wyrwano mu język u nasady. Potem powieszono go twarzą do dołu. Uderzeniem szabli w głowę dowódca zakończył nieludzkie męczarnie Andrzeja Boboli dnia 16 maja 1657 roku.
Kozacy wkrótce wycofali się do miasta. Ciało Męczennika przeniesiono do miejscowego kościoła. Jezuici przenieśli je potem do Pińska i pochowali w podziemiach kościoła klasztornego. Po latach o miejscu pochowania Andrzeja zapomniano. Dnia 16 kwietnia 1702 roku Andrzej ukazał się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał, gdzie w krypcie kościoła pod ołtarzem głównym znajduje się jego grób.
Czytaj więcej na: https://ewangeliadlanas.wordpress.com

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 20 Komentarzy

Zapraszamy do miesięcznego nabożeństwa ku czci NMP z Luizą Piccarretą – dzień 16

 Medytacje ze Służebnicą Bożą Luizą Piccarretą wg
„Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”

Modlitwa do Niebieskiej Królowej
na ka
żdy dzień miesiąca maja

Niepokalana Królowo, moja Niebieska Matko, przychodzę na Twoje matczyne kolana, aby się wtulić w Twoje ramiona jako Twoja ukochana córka i aby prosić Cię z najgorętszym westchnieniem – w tym miesiącu poświęconym Tobie – o największą z łask: ażebyś mi dozwoliła żyć w Królestwie Woli Bożej. Święta Mamo, Ty, która jesteś Królową tego Królestwa, pozwól mi żyć w Nim jako Twoja córka, ażeby Ono już więcej nie było bezludnym, ale zamieszkałym przez Twoje dzieci. Dlatego też Wszechwładna Królowo, ja powierzam się Tobie, abyś mogła pokierować moimi krokami do Królestwa Woli Bożej, a trzymając mnie mocno za rękę, pokierujesz całą moją istotę ku nieskończonemu życiu w Woli Bożej. Będziesz moją Mamą, i Tobie jako mojej Mamie, zawierzam moją wolę, abyś mogła wymienić ją na Wolę Bożą i tym sposobem będę mogła być pewna, że nie opuszczę Jej Królestwa. Dlatego też proszę Cię, oświeć mnie, abym mogła zrozumieć, co to znaczy Wola Boga.

Zdrowaś Maryjo…

Ofiara miesiąca: Rano, w południe i wieczorem (to znaczy trzy razy w ciągu dnia) przyjść na kolana naszej Niebieskiej Mamy i powiedzieć do Niej: „Moja Mamo, kocham Cię, i Ty kochaj mnie też i daj łyk Woli Bożej mojej duszy. Daj mi swoje błogosławieństwo, ażebym wykonywała wszystkie moje czynności pod Twoim matczynym spojrzeniem.”

Dzień szesnasty
Królowa Nieba w Królestwie Woli Bożej
kontynuuje swoje życie w Świątyni i tworzy nowy dzień,
aby pozwolić na wzejście na ziemię jaśniejącego Słońca Słowa Bożego

Dusza do Niebieskiej Mamy: Moja najsłodsza Mamo, czuję, że wykradłaś mi serce, a ja biegnę do mojej Mamy, która przechowuje moje serce w swoim jako dowód mojej miłości i w miejsce mojego serca pragnie Ona włożyć Wolę Bożą jako dowód miłości Matki. Przychodzę więc w Twoje ramiona, abyś przygotowała mnie jak swoją córkę, udzieliła mi lekcji i uczyniła ze mną wszystko, co tylko zechcesz. Proszę Cię więc, nie pozostawiaj nigdy swojej córki samej, ale trzymaj mnie zawsze razem z Tobą.

Lekcja Królowej nieba:
Moje najdroższa córko, och, jak gorąco pragnę mieć cię zawsze przy sobie! Chciałabym być twoim uderzeniem serca, twoim oddechem, pracą twoich rąk, krokiem twoich stóp, aby pozwolić ci poczuć za moim pośrednictwem, jak działała we Mnie Wola Boża. Chciałabym wlać Jej Życie w ciebie. Och, jak bardzo jest Ona słodka, miła, zachwycająca i porywająca! Och, jakie podwójne szczęście byś Mi przyniosła, gdybym miała ciebie, córko moja, pod całkowitym panowaniem tego Bożego Fiat, który ukształtował całe moje dobrodziejstwo, moje szczęście i moją chwałę.

A teraz, zwróć na Mnie uwagę i słuchaj swojej Mamy, która chce się podzielić z tobą swoim szczęściem. Kontynuowałam swoje życie w Świątyni, ale Niebo nie było dla Mnie zamknięte. Mogłam pójść tam tyle razy, ile tylko chciałam. Miałam wolne przejście, aby tam wstąpić i zejść stamtąd. W Niebie miałam moją Bożą Rodzinę, odczuwałam nieodpartą chęć i gorąco pragnęłam zatrzymać się u Niej. Sama Boskość oczekiwała Mnie z wielką miłością, po to żeby porozmawiać ze Mną, radować się i uczynić Mnie szczęśliwszą, piękniejszą i bardziej kochaną w Jej oczach. Zresztą Boskie Osoby nie stworzyły Mnie po to, aby Mnie trzymać w oddaleniu, nie, nie. Chciały się Mną nacieszyć jak córką. Chciały usłyszeć, jak moje słowa, ożywione Bożym Fiat, miały moc zaprowadzenia pokoju pomiędzy Bogiem a stworzeniami. Pragnęły być zdobywane   przez   swoją   małą   córkę   i   pragnęły   usłyszeć,   jak   im   powtarza:   „Niechaj zstąpi, niechaj zstąpi na ziemię Słowo.” Mogę powiedzieć, że sama Boskość wzywała Mnie, a Ja biegłam, wzlatywałam pomiędzy Nich. A ponieważ nigdy nie uczyniłam swojej ludzkiej woli, moja obecność oddawała Im miłość i chwałę wielkiego dzieła całego Stworzenia. Tak więc powierzali Mi tajemnicę historii ludzkości, a Ja modliłam się i modliłam, ażeby zapanował pokój pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

Otóż córko moja, musisz wiedzieć, że to jedynie ludzka wola zamknęła Niebo. Dlatego też nie było dane człowiekowi przenikanie do stref niebieskich ani też posiadanie rodzinnej relacji ze swoim Stwórcą. Wręcz przeciwnie, ludzka wola odrzuciła go daleko od Tego, który go stworzył. W chwili, gdy człowiek wyszedł z Woli Bożej, stał się strachliwy, wstydliwy i stracił panowanie nad samym sobą oraz nad całym Stworzeniem. Wszystkie żywioły, ponieważ panował w nich Fiat, górowały nad nim i były w stanie wyrządzić mu krzywdę. Człowiek obawiał się wszystkiego. A czy ty myślisz, córko moja, że jest rzeczą małej wagi, że ten, który był stworzony królem i władcą wszystkiego, doszedł tak daleko, że obawiał się Tego, który go stworzył? To dziwne, córko moja, i rzekłabym, wbrew naturze, że syn obawia się swojego ojca, podczas gdy naturalnym jest, że gdy się zradza, zradza się również miłość i zaufanie pomiędzy ojcem a synem. Można to nazwać podstawowym dziedzictwem przypadającym synowi i podstawowym prawem należnym ojcu. Dlatego też Adam, czyniąc swoją wolę, utracił dziedzictwo swojego Ojca, utracił swoje Królestwo i stał się pośmiewiskiem wszystkich rzeczy stworzonych.

Córko moja, posłuchaj swojej Mamy i rozważ dobrze wielkie zło ludzkiej woli. Pozbawiona ona duszę oczu i zaślepia ją do tego stopnia, że wszystko staje się ciemnością i strachem dla biednego stworzenia. Dlatego też połóż rękę na sercu i przysięgnij swojej Mamie, że chciałabyś raczej umrzeć, niż uczynić swoją własną wolę. Ja, która nigdy nie czyniłam swojej własnej woli, nie obawiałam się swojego Stwórcy. Jak mogłabym się bać, jeśli On Mnie tak bardzo kochał? A Królestwo rozpostarło się we Mnie tak dalece, że moimi czynami tworzyłam pełnię dnia, aby pozwolić na wzejście na ziemię nowego Słońca Słowa Przedwiecznego. I gdy widziałam, jak ten dzień się kształtuje, zwiększałam moje błagania, ażeby uzyskać wytęskniony dzień pokoju pomiędzy Niebem a ziemią. Otóż jutro będę czekała na ciebie, aby ci opowiedzieć o innym niespodziewanym zdarzeniu w moim życiu, tutaj na dole.

Dusza: Moja wszechwładna Mamo, jak słodkie są Twoje lekcje! Och, jak bardzo pozwalają mi rozumieć wielkie zło mojej ludzkiej woli! Och, ile razy ja również czułam w sobie strach, wstyd i czułam się jakby oddalona od swojego Stwórcy. Ach, była to moja ludzka wola – a nie Boża – która panowała we mnie. Toteż odczuwałam jej nieszczęsne skutki. A więc jeśli mnie kochasz jak córkę, weź moje serce w swoje ręce i usuń lęk i wstyd, które wstrzymują mój lot ku mojemu Stwórcy, a w ich miejsce włóż we mnie Fiat, który Ty kochasz tak bardzo i chcesz, żeby zapanował w mojej duszy.

Ofiara: Dzisiaj, aby Mi oddać cześć, złożysz w moje ręce wszystko to, co czujesz, że cię niepokoi, czego się obawiasz i do czego nie masz zaufania, abym mogła przemienić to w Wolę Boga. I powiesz do Mnie trzy razy: „Moja Mamo, spraw, aby Wola Boża zapanowała w mojej duszy.”

Wezwanie: Moja Mamo, moja nadziejo, utwórz dzień Woli Bożej w mojej duszy

Pobierz pdf: Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 3 Komentarze