Rozpocznij dziś z nami Nabożeństwo Dwudziestu Sobót

Łaskami słynące Nabożeństwo Dwudziestu Sobót

Zwyczaj odprawiania nabożeństwa 15 sobót, które Kościół zatwierdził i obdarzył odpustami, wywodzi się z Francji i sięga XVII w. Nabożeństwo zapoczątkowali dominikanie. – Nabożeństwo to rozpowszechniło się na całym świecie głównie za sprawą bł. Bartola Longo, którego szczególny charyzmat oparty był na natchnieniu, jakie usłyszał w głębi serca: „Kto szerzy ten różaniec, ten jest ocalony”. Wskazywał on skuteczną drogę wszystkim potrzebującym, proszącym jego modlitewnego wstawiennictwa: „Chcesz otrzymać łaskę? Odpraw nabożeństwo 15 sobót”.

16 października 2002 r. papież Jan Paweł II wprowadził tajemnicę światła. Od tego czasu odprawia się nabożeństwo 20 sobót. Niezwykła praktyka Dwudziestu Sobót obejmuje udział w Eucharystii (do pełnego uczestnictwa potrzebna jest spowiedź i komunia św.) oraz rozpamiętywanie wraz z Matką Bożą życia, męki i chwały Jezusa Chrystusa pogłębione w każdą kolejną sobotę przez odmówienie całego różańca lub przynajmniej jednej części, których całość stanowi ewangeliczną historię naszego życia.

O NABOŻEŃSTWIE 20 SOBÓT POPRZEDZAJĄCYCH UROCZYSTOŚĆ KRÓLOWEJ RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO

W wieku XVII różaniec ugruntowuje swą pozycję. Dołączono do różańca Credo i Gloria Patri (Chwała Ojcu…).Odtąd już na trwale słowa te towarzyszą różańcowi, nobilitując go poprzez odwołanie się do Trójcy Świętej, a równocześnie wskazując, że różaniec nie jest mariocentryczny, lecz ma znacznie szerszy wymiar i odmawianie go jest jak ewangeliczna podróż.

Wtedy też wybudowano w Paryżu świątynię pod wezwaniem ,,Naszej Pani Zwycięskiej” (jest to jeden z najsławniejszych kościołów paryskich), a OO. Dominikanie zapoczątkowali odprawianie nabożeństwa 15 sobót różańcowych, które to kościół zatwierdził i obdarzył odpustami. 

W dniu 16 X 2002 r. papież Jan Paweł II wprowadził tajemnicę światła. Od tego momentu odprawia się nabożeństwo 20 sobót.

,,Papież różańca” – Leon XIII w 1883 r. ogłosił Encyklikę Supremi apostolatu officio, którą poświęcił modlitwie różańcowej, wskazując ją jako skuteczne narzędzie duchowe wobec bolączek społeczeństwa. To właśnie u niego mocną zachętę i oparcie do szerzenia dzieła ,,Piętnastu Sobót” otrzymywał Bartolo Longo – apostoł różańca. 

W dużej mierze dzięki niemu to nabożeństwo rozpowszechniło się na całym świecie.

Spośród papieży również Jan Paweł II wyróżniał się w promowaniu różańca.

W 2002 r. do biskupów, duchowieństwa i wiernych skierował List Apostolski Rosarium Virginis Mariae (O Różańcu Świętym) odwołując się często do bł. Bartolo Longo, którego szczególny charyzmat oparty był na natchnieniu, jakie usłyszał w głębi serca: ,,Kto szerzy różaniec, ten jest ocalony”.

Zwłaszcza przez dzieło,, Piętnastu Sobót” rozwinął on chrystologicznego i kontemplacyjnego ducha różańca.

Dalej Jan Paweł II zachęca:
,,Odmawiajmy wytrwale Różaniec we wspólnotach kościelnych i naszych rodzinach. W trakcie powtarzanych wezwań zjednoczy on serca, doprowadzi do zgody, ożywi nadzieję i obdarzy pokojem i radością Chrystusa(…).

,,jest to modlitwa, którą bardzo ukochałem. Przedziwna modlitwa! Przedziwna w swej prostocie i głębi zarazem.(…). Od mych lat młodzieńczych modlitwa ta miała ważne miejsce w moim życiu duchowym. Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Zawierzyłem mu wiele trosk. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy.”

Ojciec św. w modlitwie różańcowej widział źródło mocy dla Kościoła w trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa i o potrzebie jej odmawiania nieustannie nam przypominał: ,,Historia różańca pokazuje skuteczność tej modlitwy(…). Czemuż nie wziąć znowu do ręki koronki z wiarą tych, którzy byli przed nami?(…) Weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca, odkrywając ją na nowo w świetle Pisma Świętego, w harmonii z liturgią, w kontekście codziennego życia.”

Nabożeństwo Dwudziestu Sobót (nie praktykowane dotychczas w Polsce) może być naszą najwspanialszą odpowiedzią na apel Papieża.

Nabożeństwo to rozpoczyna się dwadzieścia sobót bezpośrednio poprzedzających Święto Matki Boskiej Różańcowej.

Czciciele Królowej Różańca św. przygotowują się do odebrania obfitych łask w dniu Jej uroczystości tj. w pierwszą niedzielę października.

Niebieska Królowa ujawnia upodobanie do tego nabożeństwa, darząc swoich czcicieli uzdrawiającą mocą i szczególnymi łaskami, o czym świadczą liczne świadectwa.

Święto to zostało ustanowione przez papieża św. Piusa V (oddanego czciciela różańca) po zwycięskiej bitwie nad Turkami pod Lepanto (7 październik 1571 r.).

Ten wielki triumf przypisuje się cudownej interwencji Królowej Różańca Świętego.

Aby uwiecznić to wspaniałe zwycięstwo chrześcijaństwa, zostało ustanowione święto Matki Boskiej Zwycięskiej, które dwa lata później przyjęło nazwę święta Matki Boskiej Różańcowej .

Papież Klemens XI, po kolejnym zwycięstwie odniesionym nad Turkami pod Belgradem w roku 1716, rozszerzył to święto na cały Kościół katolicki.

Papież Leon XIII w roku 1885 polecił odmawiać różaniec przez cały październik.

Niezwykła praktyka Dwudziestu Sobót obejmuje udział w Eucharystii (do pełnego uczestnictwa potrzebna jest spowiedź i komunia św.) oraz rozpamiętywanie wraz z Matką Bożą życia, męki i chwały Jezusa Chrystusa pogłębione w każdą kolejną sobotę przez odmówienie całego różańca lub przynajmniej jednej części. 

W trakcie Nabożeństwa Dwudziestu Sobót jest pięć pierwszych sobót wynagradzających za grzechy świata, o które prosi Matka Boża w Fatimie ukazując się siostrze Łucji.

Wyjątkowość   różańcowych nabożeństw Dwudziestu Sobót można ocenić patrząc na różaniec jako na modlitwę najdroższą dla Maryi, ulubioną przez świętych, uprzywilejowaną przez papieży, rozpowszechnioną wśród narodów, potwierdzoną przez samego Pana Boga zdumiewającymi cudami i wielkimi obietnicami Najświętszej Dziewicy.

Dwadzieścia Sobót to skuteczny środek odkryty przez duchowość chrześcijańską do otrzymania łaski Niebios.

Rozpoczynamy nabożeństwo dwudziestu sobót, które zakończymy przed świętem 7 października w święto Królowej Różańca Świętego!

By godnie odprawić to nabożeństwo należy spełnić kilka istotnych warunków:

  • być w stanie łaski uświęcającej lub przystąpić do spowiedzi świętej;
  • należy przyjąć Komunię świętą;
  • należy pomodlić się różańcem – jedna tajemnica, którą poddaje się 15-minutowemu rozważaniu.

Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

Rozważ w sercu fragment Pisma Świętego: Łk 1, 26-38

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ».Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł.

Rozważania

W końcu otworzyło się niebo i zszedł na świat Ten, który przez proroków jest nazywany Sprawiedliwym: pragnienie patriarchów, oczekiwany przez ludzkość, wysłany przez Pana. Wypełniły się dni Daniela, proroctwa Jakuba, następnie berło Judy przeszło w ręce Heroda, obcego króla. Wtedy młoda dziewczyna, pozostając dziewicą, porodziła Człowieka, który jest Synem Najwyższego.

O duszo, czy rozumiesz, co to znaczy, że Słowo stanie się ciałem? O dobroć i miłosierdzie nieskończone Pana! Tak bardzo zostałeś ukochany przez Boga, że zechciał, aby jego jedyny Syn ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, por. Flp 2, 7. Uczynił to, aby cierpieć i umrzeć na krzyżu, by wykupić cię z bram piekielnych i otworzyć ci drzwi raju!

Uczynił to, aby każdego dnia stawać się ofiarą na ołtarzach i zawsze żyć z tobą, dając ci siebie jako pożywienie podczas Eucharystii.

Najświętsza Trójco, uwielbiam Cię pokornie i dziękuję za Twoją wielką miłość. Ojciec dał ludziom Syna, Słowo stało się człowiekiem, a Duch Święty ofiarował się, by działać w tej wielkiej tajemnicy.

Jaka jest moja odpowiedź na tak wielkie miłosierdzie?

Rozważ, duszo moja, z jednej strony, wielką godność i zasługi Matki Bożej, z drugiej, jej wielką pokorę. To Bóg stworzył Niepokalaną, która miała zostać Matką. Od momentu jej poczęcia rosła w niej świętość ponad wszelkie szczyty. Oto słowa Pana w „Pieśni nad Pieśniami”: „Sześćdziesiąt jest królowych i nałożnic osiemdziesiąt, a dziewcząt bez liczby, [lecz] jedyna jest moja gołąbka, moja nieskalana, jedyna swej matki, wybrana swej rodzicielki” Pnp 6, 8-9. Jest to Matka Boga, wybrana przez wzgląd na pokorę, która w niej jaśnieje.

Święty Bernard stwierdza: „Jeżeli Maryja spodobała się Bogu z powodu swojego dziewictwa, to i również dzięki pokorze poczęła Syna Bożego”. Święta Dziewica potwierdza to w hymnie: „Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” Łk 1, 48-49.

Pokorne były oczy Maryi, jak prostej i pokornej gołębicy, którymi rozważała wielkość Boga, którym nic nigdy nie umykało. I przebywał Najwyższy w jej łonie: „O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jakże piękna! Oczy twe jak gołębice za twoją zasłoną” Pnp 4, 1.

Pan nie chciał zesłać Syna przed usłyszeniem od Maryi zgody. Posyła więc Archanioła Gabriela, by oznajmić o wielkim planie wcielenia Słowa, mającego zstąpić do jej łona.

O wielka pobożności Maryi! Ty uczyniłaś tę Matkę małą dla samej siebie, ale wielką przed Bogiem! Niegodną w swoich oczach, ale godną w oczach Pana, tak wielkiego, że nie może objąć go świat. I tak, o Pani, pytam wraz ze św. Bernardem, jak byłaś w stanie połączyć w Twoim Sercu tak pokorny obraz siebie samej, z tak wielką czystością, niewinnością i pełnią łaski, którą posiadasz?

O Królowo najpokorniejsza, przez Ciebie i od Ciebie Bóg rozpoczął dzieło naszego zbawienia. Uczyń mnie częścią Twojej pokory i podaruj mi swoją miłość nieskalaną i Twojego Syna.

Cnota, jaką chcemy w sobie rozwijać: Pokora.

Zadanie

Uniż się wewnętrznie, widząc swoją żałość. Uniż się zewnętrznie, zajmując ostatnie miejsce i dając pierwszeństwo innym. Przyjmuj nagany słuszne i niesłuszne bez wymówek. Zduś dumę, mówiąc zawsze pokornie, i nie mów o samym sobie ani dobrze, ani źle.

Akt strzelisty

O Maryjo, Dziewico piękna i niepokalana, uczyń serce moje czystym i pokornym, podobnym do Serca Twego.

Do następnej soboty!
Za: www.pompejanska.pl

Reklamy
Opublikowano Aktualności | Otagowano , , | 14 Komentarzy

Oddaj się w opiekę św. Ojca Pio w dniu Jego urodzin

Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój

25 maja – dzień urodzin św. Ojca Pio (Padre Pio z Pietrelciny OFMCap, właśc. Francesco Forgione, znany jako święty ojciec Pio ur. 25 maja 1887 w Pietrelcinie, zm. 23 września 1968 w San Giovanni Rotondo)

Jeden z licznych cudów św. Ojca Pio – cud wskrzeszenia

Był maj 1925. roku. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? 

Wypowiedź brata Modestino, zm. 23.08.2011 r., („Skromniutki”),
który
osobiście znał Ojca Pio.

Każdy katolik, któremu bliska jest duchowość Ojca Pio marzył o tym, żeby stać się jego duchowym synem (córką). Zasłużenie sobie na ten tytuł nie było wcale takie łatwe, ponieważ O. Pio zanim przyjął kogoś pod swoją duchową opiekę, od samego początku wymagał nawrócenia, zmiany dotychczasowego życia oraz wkroczenia na drogę ascezy, którą  zresztą on sam kroczył.

W 1956 roku, przebywając w klasztorze w Agnone, rozmyślałem o pożytkach duchowych jakimi cieszyli się synowie i córki mojego współbrata, a zarazem o tych, którzy nie mogli się udać do San Giovanni Rotondo, aby poprosić go o adopcję duchową. Z jeszcze większą intensywnością i zatroskaniem myślałem także o tych, którzy po śmierci O. Pio chcieli by cieszyć się z tego tak zacnego miana jakim jest bycie jego „duchowym dzieckiem”.

Pragnienie to łączyło się z innym, które tkwiło we mnie od czasu kiedy zacząłem myśleć o kapłaństwie: “Być krzewicielem pobożności Maryjnej poprzez codzienne odmawianie Różańca.” Tego to roku, z wymienionymi pragnieniami w sercu, przyjechałem na wakacje do San Giovanni Rotondo, aby spędzić kilka dni blisko Ojca.

Podczas spowiedzi w zakrystii, po wyznaniu grzechów, za poruszeniem wewnętrznym i po zdobyciu się na odwagę zapytałem: „Ojcze, chciałbym założyć w Agnone grupę twoich duchowych dzieci.” Ojciec Pio, z wyrazem zrozumienia w swoich wielkich, błyszczących oczach, odpowiedział z niewymowną słodyczą: „Na czym miałoby polegać to o co prosisz?” Zachęcony tym wyrazem oczu, dodałem: „Ojcze, chciałbym przyjąć do twoich duchowych dzieci tych wszystkich, którzy podejmą się odmawiania każdego dnia, jednej części różańca oraz zamówią od czasu do czasu jedną Mszę św. w twoich intencjach. Mogę to zrobić czy nie?” Ojciec Pio, wyciągając ramiona, podniósł oczy ku niebu i wykrzyknął: „Czyżbym mógł bracie Modestino zrezygnować z tak wielkiego dobrodziejstwa? Rób to o co mnie prosisz, a ja będę cię wspierał.” Po powrocie do Agnone rozpocząłem z entuzjazmem nową misję. Różaniec święty rozprzestrzeniał się, a duchowa rodzina O. Pio powiększała się także dzięki mojej skromnej osobie.

Pewnego dnia zbliżyłem się do O. Pio, zagłębionego w modlitwie, z zapytaniem: „Ojcze, co mam powiedzieć twoim duchowym dzieciom?” Odpowiedział mi głosem przepełnionym miłością: „Powiedz, że jestem z nimi całym sercem, byleby tylko pozostawali wytrwali w modlitwie i dobru.”

Innego znowu dnia towarzysząc mu w drodze z chóru do celi i zadałem pytanie: „Ojcze, liczba twoich dzieci duchowych jest już bardzo duża! Co mam robić, przyjmować innych, czy już nie?” A O. Pio rozkładając ręce, głosem, który wprawił w drżenie moje serce odpowiedział: „Synu mój, powiększaj grupę jak tylko możesz, ponieważ oni otrzymują więcej dobrodziejstw od Boga niż ja.”

Muszę się przyznać, że czasie rozlicznych spotkań, jakie odbyłem z O. Pio, zawsze prosiłem go o jakąś pamiątkę w darze, ale nigdy nie byłem wysłuchany, aż do 1968, kiedy przebywałem w Isernia. Przybył wtedy do mnie pewien współbrat z następującą wiadomością od O. Pio: „Powiedz bratu Modestino, że kiedy przyjedzie do San Giovanni Rotondo, otrzyma ode mnie piękną rzecz.”

Kiedy zatem 20 września odbywało się tam międzynarodowe spotkanie grup modlitewnych, pobiegłem do niego. Po odprawieniu uroczystej Mszy św. zaprowadzono O. Pio na taras. Byli obecni z nim O. Honorat Marcucci i Tarcisio da Cervinara. O. Pio był bardzo wzruszony, mówił z trudem i często popłakiwał. Było to skutkiem wielu emocji przeżytych w czasie tego pracowitego dnia. W pewnym momencie dał mi znak, abym zbliżył się do niego. Zdjął swój nieodłączny różaniec z nadgarstka i złożył go w moich rękach, ze wzrokiem którym zdawał się mówić: „Oto powierzam ci święty różaniec. Rozprzestrzeniaj go wśród moich dzieci”. Było to potwierdzenie misji, tego przepięknego zadania.

Dzisiaj, po jego śmierci liczba dzieci duchowych O. Pio jest nie do policzenia. Cała ta wielka rodzina gromadzi się duchowo, każdego wieczoru o 20.30, dookoła grobu O. Pio. Jestem tam także i ja, brat Modestino aby przewodniczyć modlitwie różańcowej. Wszyscy ci, którzy mimo że pozostają we własnych domach będą się z nami łączyć duchowo, w tej wybranej przez Ojca godzinie różańcowej (20.30-21.00), oraz co jakiś czas zamówią Mszę św. według intencji O. Pio, będą mogli stać się jego dziećmi. Zaświadczam to na moją własną odpowiedzialność. Będą się cieszyć nieustannym wsparciem Ojca oraz naszej modlitwy przy jego grobie.

Kto podejmie obowiązek odmawiania różańca, powinien oczywiście  odrzucić grzech i o ile to możliwe naśladować O. Pio. Po tym będą mogli być rozpoznawani jego duchowi synowie i córki: będą kochać, modlić się i cierpieć tak jak to robił O. Pio, dla dobra własnego oraz dla zbawienia grzeszników.

Niezliczone telefony zaświadczające o łaskach otrzymanych, są dowodem wierności O. Pio złożonym obietnicom, który w sposób szczególny chroni tych, którzy nie zaniedbują wieczornego spotkania z Dziewicą podczas odmawianego różańca o 20.30-21.00.

Na podstawie książki: “Io, testimone del Padre”, Fra Modestino da Pietrelcina. Za: kliknij

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie – kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : „Zawsze odmawiaj różaniec”.

„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Ojciec Pio powiedział:

„Przyjmuję cię chętnie za mego syna duchowego, ale pod warunkiem, że będziesz zawsze szlachetnie postępował i dawał dobry przykład życia chrześcijańskiego”.

Definicja świętego według o. Pio:
„Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: „pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia” 

Na kilka dni przed śmiercią Ojciec Pio powiedział swoim współbraciom:

,,Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą. Odrodziłem ich dla Jezusa w bólu i miłości. Mogę zapomnieć samego siebie, ale nie moje dzieci duchowe. Jestem pewien, że kiedy Pan mnie zawoła do Siebie, to Mu powiem: Panie, ja zaczekam u niebieskich drzwi, wejdę, gdy zobaczę, że weszło do nieba ostatnie z moich duchowych dzieci”

Zobacz też:
1. Św. Ojciec Pio – wskazówki, jak słuchać swojego Anioła Stróża: kliknij
2. Św. Ojciec Pio pomaga zrozumieć istotę Trójcy Świętej: kliknij

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 53 Komentarze

24 maja: Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych

W roku 1816 tytuł Matki Bożej Wspomożenia Wiernych wszedł do liturgii Kościoła, gdy papież Pius VII ustanowił święto Matki Bożej pod tym wezwaniem na dzień 24 maja jako podziękowanie Matce Bożej za to, że właśnie tego dnia, uwolniony z niewoli Napoleona, mógł szczęśliwie powrócić na osieroconą przez szereg lat stolicę rzymską

Wielu świętych miało szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych. Jej słynny wizerunek w Turynie został namalowany na zamówienie św. Jana Bosko, który oprócz salezjanów założył także zgromadzenie sióstr Córek Matki Bożej Wspomożenia Wiernych.

Wielkim czcicielem Matki Bożej Wspomożycielki był salezjanin, prymas Polski, kardynał August Hlond. Nie mniej żarliwym apostołem Maryi Wspomożycielki był jego następca, kardynał Stefan Wyszyński.

5 września 1958 roku dzięki jego staraniom Episkopat Polski wniósł do Stolicy Apostolskiej prośbę o wprowadzenie święta Maryi Wspomożycielki Wiernych w liturgicznym kalendarzu polskim.
Episkopat Polski chciał w ten sposób podkreślić, że naród polski nie tylko wyróżniał się wśród innych narodów wielkim nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny, ale że może wymienić wiele dat, kiedy doznał Jej szczególniejszej opieki
.

Polskie sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych zostało ustanowione w 2013 r. w salezjańskiej parafii w Rumii na Kaszubach.

Nabożeństwo do Matki Bożej Wspomożycielki sięga początków chrześcijaństwa. Gdy tylko zaczął rozwijać się wśród wiernych kult Matki Zbawiciela, równocześnie ufność w Jej przemożną przyczynę u Syna nakazywała uciekać się do Niej we wszystkich potrzebach. Tytuł Wspomożycielki Wiernych zawiera w sobie wszystkie wezwania, w których Kościół wyrażał Najświętszej Maryi Pannie potrzeby i troski swoich dzieci.

Pierwszym, który w historii Kościoła użył słowa „Wspomożycielka”, jest św. Efrem, diakon i największy poeta syryjski, doktor Kościoła (+ 373). Pisze on wprost, że „Maryja jest orędowniczką i wspomożycielką dla grzeszników i nieszczęśliwych”. W tym samym czasie Wspomożycielką rodzaju ludzkiego nazywa Maryję św. Grzegorz z Nazjanzu, patriarcha Konstantynopola, doktor Kościoła (+ ok. 390), kiedy pisze, że jest Ona „nieustanną i potężną Wspomożycielką”. Z treści pism doktorów Kościoła wynika, że przez słowo „Wspomożycielka” rozumieli oni wszelkie formy pomocy, jakich Matka Boża nam udziela i udzielić może.

Miejscem najżywiej rozwiniętego kiedyś kultu Wspomożycielki była Bawaria. Pierwszy kościół pod wezwaniem Wspomożycielki w Bawarii stanął w Pasawie w roku 1624. Zasłynęła w nim rychło figura Matki Bożej, kopia obrazu Cranacha – pątnicy witają Ją okrzykiem: Maria hilf! (Maryjo, wspomagaj).

7 października 1571 r. oręż chrześcijański odniósł decydujące zwycięstwo nad flotą turecką, która zagrażała bezpośrednio desantem Italii. Na pamiątkę tego zwycięstwa papież św. Pius V włączył do Litanii Loretańskiej nowe wezwanie „Wspomożenie wiernych, módl się za nami”.

12 września 1683 r. król Jan III Sobieski rozgromił pod Wiedniem Turków. Jako podziękowanie Matce Bożej za to zwycięstwo papież bł. Innocenty XI w roku 1684 zatwierdził w Monachium, przy kościele św. Piotra, bractwo Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych, rychło podniesione do rangi arcybractwa.

W roku 1816 tytuł Matki Bożej Wspomożenia Wiernych wszedł do liturgii Kościoła, gdy papież Pius VII ustanowił święto Matki Bożej pod tym wezwaniem na dzień 24 maja jako podziękowanie Matce Bożej za to, że właśnie tego dnia, uwolniony z niewoli Napoleona, mógł szczęśliwie powrócić na osieroconą przez szereg lat stolicę rzymską.

Modlitwa do NMP Wspomożycielki

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 11 Komentarzy

O. Augustyn Pelanowski: Kościoły to nie uzdrowiska, choć Jezus w świątyniach uzdrawia!

Kościoły to nie uzdrowiska, choć Jezus w świątyniach uzdrawia. Jesteśmy wykupieni dla życia wiecznego, jeśli tylko we Krwi Chrystusa, przelanej za nasze grzechy, szukamy obmycia, a nie w jakichś zdrojach natury szukamy kondycji herosa

Ojciec czeka w niebie
Ten świat jest obczyzną, a nie ojczyzną!

Ostatnio nawet w katolickich wspólnotach celem spotkań stały się uzdrowienia, a nauczający wstydzą się mówić o spowiedzi i Eucharystii, by nie drażnić wierzących inaczej. Czy to nowy rodzaj zaparcia się Piotra?

Kościoły to nie uzdrowiska, choć Jezus w świątyniach uzdrawia. Jesteśmy wykupieni dla życia wiecznego, jeśli tylko we Krwi Chrystusa, przelanej za nasze grzechy, szukamy obmycia, a nie w jakichś zdrojach natury szukamy kondycji herosa. Nie ekologia nas zbawi, ale drogocenna Krew Chrystusa. Celem chrześcijanina nie jest zdrowe odżywianie, skądinąd bardzo pożyteczne, tylko spożywanie Ciała i Krwi Chrystusa. Coraz więcej uwielbień i nauczania o uzdrowieniu sprawia, że uwaga wierzących przesuwa się ze zbawienia na uzdrowienie, a to nie to samo. Przestają nam być już potrzebne sakramenty, a nie możemy się obyć bez kaznodziejów, którzy coraz częściej przypominają korporacyjnych coachów wprawiających słuchaczy w trans megahallelu. Wszystko jest ważne, ale oby to, co ważne, nie przesłoniło nam tego, co najważniejsze. Benny Hinn, Joel Osteen, Rober Tilton, niedawne gwiazdy stacji Trinity Broadcasting Network, mają swoje klony w Polsce, które prześcigają się w oryginalności, gestach uchodzących za cudowne i niespełniających się proroctwach. Świadectwa gwiazd popkultury, imponująca rozrywka, megahallel, wymuszone zaśnięcia i chwilowe uzdrowienia… Jednym słowem – Emaus komfortu i wiary w to, że życie na ziemi może być super, jeśli tylko się tego zechce. Obfitość, zdrowie, sukces nie są celami dla chrześcijanina. Nie Emaus, tylko Jerozolima Ukrzyżowanego została wskazana przez Jezusa uczniom. Nie chodzi bynajmniej o cierpiętnictwo, tylko o realizm. Od krzyża się nie ucieknie, można go przetrwać tylko z Jezusem, i to dzięki stałemu karmieniu się eucharystycznym pokarmem. Inaczej nie damy rady. Podwyższenie samooceny w sposób farmakologiczny albo obniżenie poziomu nadpobudliwości nie zmieni faktu, że i tak pewnego dnia umrzemy i nie wszystko będzie za życia wspaniałe i miłe.

Ten świat jest obczyzną, a nie ojczyzną. Ojciec czeka na nas w niebie, a nie my czekamy na Jego powrót na ziemię, która już nigdy nie będzie rajem.
Za: gosc.pl

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 65 Komentarzy

22 maja: Św. Rity z Cascii, patronki spraw beznadziejnych i po ludzku niemożliwych….

Św. Rita z Cascii jest najbardziej popularną świętą augustiańską. Jej imię to zdrobnienie od imienia Margherita (Małgorzata). Niewątpliwie jest osobą godną podziwu, gdyż doświadczywszy różnych sytuacji życiowych potrafiła stawić im czoła w duchu pokory i miłości. Wszędzie starała się wprowadzać pokój, stawała się lekarstwem dla zwaśnionych i skłóconych. Żyła w XV w. Lecz szeroko znaną stała się dopiero po wyniesieniu na ołtarze w 1900 r. Historycznie pewne daty z jej życia zapisane są w dokumentach procesu kanonizacyjnego z 1626 r.

Całe jej życie upłynęło w Cascii. Jedyny raz opuściła Umbrię, udając się z pielgrzymką do Rzymu. Rita, jedyne dziecko Antoniego Lotti, urodziła się ok. 1381 r. w małej wiosce Roccaporena w pobliżu Cascii. Od wczesnej młodości czuła powołanie do wstąpienia na drogę życia zakonnego, jednak, na żądanie rodziców, w 1395 roku poślubiła młodego człowieka o dość gwałtownym usposobieniu. W krótkim czasie została matką dwóch synów. Jako młoda zamężna kobieta i matka całkowicie poświęciła się swojej rodzinie. Własnym postępowaniem starała się łagodzić negatywne cechy charakteru swego małżonka, przyczyniając się do jego nawrócenia. W osiemnastym roku ich małżeństwa mąż Rity został zamordowany. Nie wiadomo, czy był napastnikiem, czy padł ofiarą „wendety” w trwającej wówczas wojnie gwelfów i gibelinów. Rita, przepełniona duchem Ewangelii, potrafiła przebaczyć zabójcom męża i zaprzysięgła swych synów, by nie mścili krwi ojca. Modląc się prosiła Boga, by raczej ich zabrał, niż mieliby oni splamić się krwią dokonując zemsty. Niedługo potem jej niespełna dwudziestoletni synowie zmarli, prawdopodobnie w wyniku jakiejś zaraźliwej choroby.

Po utracie męża i dzieci, Rita postanowiła zrealizować swoje dawne pragnienie i poprosiła o przyjęcie do klasztoru Sióstr Augustianek w Cascii. Początkowo odmawiano jej mówiąc, że jeszcze żadna wdowa nie została przyjęta do zakonu. Lecz wreszcie po długich staraniach otrzymała pozwolenie wstąpienia do klasztoru św. Marii Magdaleny w Cascii. Tam przez 40 lat za ścisłą klauzurą prowadziła pełne heroicznej świętości Bogu poświęcone życie. Charakterystyczną dla tej doświadczonej przez życie kobiety była cześć do cierpiącego Jezusa – dlatego św. Rita należy także do grona mistyków pasyjnych Kościoła. Pewnego dnia tak przejęła się kazaniem o cierpieniu Chrystusa, że prosiła o łaskę udziału w cierpieniach Zbawiciela. Wtedy cierń z korony Jezusa wbił się w czoło Rity, i od tego momentu, przez następnych 15 lat, do śmierci nosiła tę bolesną, otwartą ranę. Zmarła 20 maja 1457 r. i w dwa dni później została uroczyście pochowana.

Zaraz po śmierci za jej wstawiennictwem zaczęło dziać się wiele cudów, które stały się podstawą do szybkiego rozprzestrzenienia się kultu. Dziesięć lat po śmierci niezniszczone zwłoki Rity zostały przeniesione do klasztornej zakrystii i złożone w ozdobnym sarkofagu.

 Sarkofag z 1457 r. posiada doskonałą wartość historyczną. Zawiera uznanie jej kultu przez miejscowego biskupa. Także obrazy ukazujące jej życie przedstawiają ją obok umęczonego Jezusa, trzymającą w prawej ręce długi cierń, a jej szlachetna twarz jest obramowana aureolą, która przypomina koronę cierniową. Pierwszy życiorys świętej, spisany na sposób poetycki przez pewnego adwokata z Cascii, nazywa ją „pełnią światła uświęconą, wielce szlachetną kobietą” i opowiada o cudach, które Bóg zdziałał za jej wstawiennictwem.

W 1946 r. w Cascii, obok starego klasztoru została zbudowana nowa bazylika, do tego szkoła, hospicjum i dom dla sierot. Bazylika stała się często odwiedzanym miejscem pielgrzymkowym. We Włoszech jedynie św. Antoni jest bardziej popularny od św. Rity, w której wierni widzą skuteczną wstawienniczkę w trudnych sprawach życiowych, gdyż ona sama, jako żona i matka, musiała w swym życiu wiele przecierpieć. Jest czczona w całym świecie katolickim, a zwłaszcza w Ameryce Południowej i na Filipinach, gdzie pod jej wezwaniem są liczne kościoły, a nawet wsie noszą jej imię.

Każdego 22. dnia miesiąca wierni gromadzą się w kościele parafialnym p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie na Mszy św. odprawianej w intencji próśb zanoszonych do Boga za wstawiennictwem świętej stygmatyczki. Po mszy odprawiane jest nabożeństwo, w czasie którego odczytywane są przesłane lub złożone osobiście prośby wiernych dotkniętych boleśnie przez los, chorych, opuszczonych, zdradzonych ale nie tracących wiary, przybywają lub przesyłają swe intencje osoby pochodzące nie tylko z Krakowa ale wręcz z całego kraju, a nawet rodacy z zagranicy. Doroczna uroczystość w dniu 22 maja to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń religijnych Krakowa, w tym też dniu nasz Zakon dziękuje swym dobroczyńcom oraz osobom, które swoją pracą i modlitwą wspierają go we wszelkich zadaniach i posłudze.

Modlitwa do św. Rity – patronki spraw beznadziejnych

O potężna i sławna Święta Rito, oto u twoich stóp nędzna dusza potrzebująca pomocy, zwraca się do ciebie z nadzieją, że zostanie wysłuchana. Ponieważ jestem niegodny z tytułu niewierności mojej, nie śmiem spodziewać się, że moje prośby będą zdolne ubłagać Boga. Dlatego wyczuwam potrzebę, aby mieć za sobą potężną orędowniczkę, więc ciebie wybieram sobie, Święta Rito, ponieważ ty właśnie jesteś niezrównaną Świętą od spraw trudnych i beznadziejnych.
O droga Święta, weź do serca moją sprawę, wstaw się do Boga, aby uprosić mi łaskę, której tak bardzo potrzebuję i o którą tak gorącą proszę (tutaj wyrazić łaskę, o którą się prosi).
Nie pozwól mi odejść od ciebie nie będąc wysłuchanym. Jeżeli jest we mnie coś, co byłoby przeszkodą w otrzymaniu łaski, o którą proszę, pomóż mi usunąć tę przeszkodę: poprzyj moją prośbę swymi cennymi zasługami i przedstaw ją swemu niebieskiemu Oblubieńcowi, łącząc ją z twoją prośbą. W ten sposób moja prośba zostanie przedstawiona przez ciebie, wierną oblubienicę spośród najwierniejszych. Ty odczuwałaś boleść Jego męki, jak mógłby on odrzucić twą prośbę i nie wysłuchać jej?
Cała moja nadzieja jest więc w tobie i za twoim pośrednictwem czekam ze spokojnym sercem na spełnienie moich życzeń. O droga Święta Rito, spraw, aby moja ufność i moja nadzieja nie zostały zawiedzione, aby moja prośba nie była odrzuconą. Uproś mi u Boga to, o co proszę, a postaram się, aby wszyscy poznali dobroć twego serca i wielką potęgę twego wstawiennictwa.
O Najsłodsze Serce Jezusa, które zawsze okazywało się tak bardzo czułe na najmniejszą nędzę ludzkości, daj się wzruszyć moimi potrzebami i nie bacząc na moją słabość i niegodność, zechciej wyświadczyć mi łaskę, która tak leży mi na sercu i o którą prosi Cię dla mnie i ze mną Twoja wieczna oblubienica, Święta Rita.
O tak, za wierność, jaką Święta Rita zawsze okazywała łasce Bożej, za wszystkie zalety, którymi uhonorowałeś jej duszę, za wszystko co wycierpiała w swym życiu jako żona, matka i w ten sposób uczestniczyła w Twej bolesnej męce i wreszcie z tytułu nieograniczonej możliwości wstawiania się, przez co chciałeś wynagrodzić jej wierność, udziel mi Twej łaski, która jest mi tak bardzo potrzebna.
A Ty, Maryjo Dziewico, nasza najlepsza Matko Niebieska, która przechowujesz skarby Boże i rozdzielasz wszelkie łaski, poprzyj Twoim potężnym wstawiennictwem modły Twej wielkiej czcicielki Świętej Rity, aby łaska o którą proszę Boga, została mi udzielona. Amen.
za: http://www.augustianie.pl

Modlitwa odpustowa do św. Rity odmawiana w Sanktuarium w Cascii

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Bądź pochwalona, o święta Rito z Cascii, za Twoją wierność obietnicom chrztu świętego. Wstawiaj się za nami, abyśmy z radością i wiernie realizowali nasze powołanie do świętości, zwyciężając zło dobrem.

Chwała Ojcu…

Bądź pochwalona, o chwalebna święta Rito, za Twoje umiłowanie modlitwy. Pomagaj nam, byśmy byli zjednoczeni z Jezusem, ponieważ bez Niego nic uczynić nie możemy i tylko w Jego imieniu i naśladując Go możemy być zbawieni.

Chwała Ojcu…

Bądź pochwalona, o Święta przebaczenia, za Twoją stałość i odwagę, którą ukazałaś w najtragiczniejszych momentach Twego życia oraz za wspaniałość przebaczenia. Wstawiaj się za nami do Boga, abyśmy przezwyciężali uprzedzenia i lęki oraz wierzyli w zwycięstwo miłości nawet w beznadziejnych sytuacjach.

Chwała Ojcu…

Bądź pochwalona, święta Rito, za cnoty, których przykład nam zostawiłaś jako córka, żona, matka, wdowa i siostra zakonna. Pomóż nam, abyśmy doceniali dary otrzymywane od Boga, siejąc ziarna nadziei pokoju poprzez wierne wypełnianie naszych codziennych obowiązków.

Chwała Ojcu…

Owocem Ducha Świętego jest miłość.
– Ty, Rito, nią żyłaś – uproś ją nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest pokój.
– Twoje serce było nim wypełnione. Uproś go nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest radość.
– Ty, Rito, jej doświadczyłaś. Uproś ją nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest cierpliwość.
– Ty, Rito, ją posiadałaś. Uproś ją nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest przebaczenie.
– Ty, Rito, nim żyłaś. Uproś je nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest wierność.
– Ty, Rito, nią jaśniałaś. Uproś ją nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest panowanie nad sobą.
– Ty, Rito, je posiadałaś. Uproś je nam u Boga.
Owocem Ducha Świętego jest nadzieja.
– Ty, Rito, nią żyłaś. Uproś ją nam u Boga.

Ojcze nasz…

Panie Jezu, przez wstawiennictwo świętej Rity przedstawiamy Ci nasze prośby i gorące pragnienie dobra dla naszych rodzin i wspólnot. Ześlij nam Ducha Świętego, aby nasze słowa i czyny, tak jak świętej Rity, były inspirowane Twoją Ewangelią i kierowane łaską. Tobie chwała i dziękczynienie przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Przez wstawiennictwo świętej Rity niech nas błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn, i Duch Święty. Amen.

Za: Ks. Z. Sobolewski, Święta Rito – módl się za nami. Modlitewnik, Siedlce 2009, s. 72.

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 31 Komentarzy

Zaproszenie na rekolekcje formacyjne na św. Górze w Gostyniu

PIĄTEK przyjazd i zakwaterowanie, dostępna kaplica na I piętrze
Wspólnota św. Józefa
17.00 Nieszpory i konferencja – ks. Dariusz Dąbrowski
18.00 Kolacja
19.00 Msza św. w bazylice
20.15 Aula: Wieczór Wspólnoty

 SOBOTA
7.30 Kaplica rekolekcyjna: Jutrznia
8.00 Śniadanie
9.15 Kaplica: Różaniec – tajemnice radosne (uwaga – wszystkie tajemnice prowadzone przez osoby zapisane na listę), powitanie, konferencja I – s. Anna Czajkowska
11.00 Kaplica: Różaniec – tajemnice światła, konferencja II – s. Anna Czajkowska
12.30 Obiad + czas na opłatę za rekolekcje u opiekunów/ koordynatorów
15.00 Kaplica: Koronka do Bożego Miłosierdzia, konferencja III – ks. Dariusz Dąbrowski
16.00 Aula: Forum/dzielenie
17.15 Aula: Nieszpory
17.45 Kolacja
18.30 Bazylika: Spowiedź
19.15 Msza Święta w uroczystość św. Filipa Neri
20.00 Oratorium w bazylice
22.30 Kaplica: dla chętnych nocna adoracja wynagradzająca  z wystawionym N.S. (warunek wystawienia N.S. obsada na wszystkie godziny wg. listy)

DZIEŃ PAŃSKI
7.30 Kaplica: Jutrznia
8.00 Śniadanie
9.15 Kaplica: Różaniec – tajemnice chwalebne, konferencja IV – ks. Dariusz Dąbrowski
10.45 Aula: Pytania i odpowiedzi – s. Anna Czajkowska/ ks. Dariusz Dąbrowski
12.00 Kaplica: Msza święta z homilią – ks. Dariusz Dąbrowski
13.30 Obiad
14.15 Porządki i pakowanie się
15.00 Kaplica: Koronka do Miłosierdzia Bożego i podsumowanie rekolekcji
16.00 Wyjazd

…………………………………………………………………………………..

Dla ułatwienia dotarcia z informacją prosimy dzwonić na numer telefonu rekolekcji +48 515 654 373 i zostawić wiadomość na automatycznej sekretarce lub wysłać wiadomości e-mail na adres swietagora.rek@gmail.com

z podaniem adresu, numeru telefonu oraz imienia. ………………………………………………………………………………………………….

Opublikowano Rekolekcje, Wydarzenia | Otagowano , | 3 Komentarze

Ks. Adam Skwarczyński poleca: Świadectwo Michała o Spowiedzi Świętej

Moje świadectwo o Spowiedzi Świętej

       W dzieciństwie ja i mój brat byliśmy ministrantami.  […] Jednak kiedy skończyłem technikum, wpadłem w towarzystwo, z którym kradłem, piłem, do tego doszły jeszcze narkotyki, i w końcu trafiłem do więzienia. Po wyjściu z więzienia handlowałem na bazarze, piłem i brałem amfetaminę. Pewnego ranka  przyjechałem pierwszy na bazar. Byłem jeszcze sam, miałem zacząć swoją pracę (czyli handel, picie i ćpanie) i nagle… odczułem w sercu taką pustkę, że nie da się jej opisać! Wyjąłem z kieszeni sztafik z narkotykiem, rozsypałem na ziemię… Ale co teraz? […] Pojechałem prosto do kościoła. Był zamknięty, więc ukląkłem na schodach przed kościołem i zacząłem prosić Boga tymi słowami: „Boże, ja nie chcę już być narkomanem, pomóż mi!”
Bóg pomaga bardzo szybko. Nie spostrzegłem się, kiedy poznałem swoją obecną żonę, skończyłem z narkotykami i alkoholem. Mówiąc w skrócie: ożeniłem się i urodził się nam syn.
Powróciłem do Kościoła, ale nie rozliczyłem się z przeszłości z Panem Bogiem, ponieważ na spowiedzi powiedziałem tylko trzy słowa: piłem, kradłem i brałem narkotyki. Dziś wiem, że to za mało!
Minęło 12 lat. Pewnej nocy przyśnił mi się sen, który pamiętam do dziś ze szczegółami (a minęły ponad 3 lata). Szedłem w grupie ludzi, wszyscy bardzo się spieszyli, jeden za drugim gęsiego, ja byłem ostatni. Nagle zaczęliśmy przeciskać się przez bardzo wąskie przejście, zarośnięte kolczastymi krzewami – trzeba było się dosłownie przeczołgać przez to bardzo wąskie przejście. Wszyscy gładko się prześlizgnęli i poszli dalej, tylko ja nie mogłem! Zorientowałem się, że mam na plecach jakiś spory plecak, który się zaplątał. Opóźnił mnie on tak, że zostałem sam i nie wiedziałem zupełnie, w którą stronę iść i jak się tam dostać (chociaż tak naprawdę nie wiedziałem, dokąd zmierzam). Nagle miałem widzenie: wszyscy, którzy ze mną szli, są już na miejscu i czekają na mnie. Dane mi było nagle wiedzieć, że wystarczy, żebym tylko dotarł tam na czas – nawet na jedną sekundę przed końcem – a będę miał wszystko zaliczone. Widzenie się skończyło i nagle zostałem postawiony przy innej grupie ludzi (byli czysto ubrani). Znowu dane mi było wiedzieć, że ci ludzie znają bardzo dobrze drogę, dokąd ja idę, i że oni też tam zamierzają iść. Ale kiedy tak stałem  przy nich i patrzyłem na nich, zorientowałem się, że im się wcale nie spieszy tam iść, tylko stoją i o czymś dyskutują… A mnie się tak spieszy, bo wiem, że czas się kończy!
Domyśliłem się, że ten plecak to moje grzechy, a z tym zaliczeniem wszystkiego w ostatniej sekundzie to przecież jest przypowieść Pana Jezusa o gospodarzu, co najął robotników pod koniec dnia, a tak samo dobrze im zapłacił…
Tak więc zapisałem 10 kartek A4 – grzechy z całego życia – i zbliżał się akurat wymarzony dzień na spowiedź, święto Bożego Miłosierdzia. Dowiedziałem się o tym święcie, ponieważ znalazłem na ulicy ulotkę o św. Faustynie. Pomyślałem sobie: pasuje mi jak ulał! Będą mi wybaczone grzechy i kary za te grzechy – no to chyba lepiej być nie może! Kartki w rękę i lecę do konfesjonału. A tu ksiądz mówi: Nie ma czasu na to, żebyś czytał to wszystko, powiedz tylko najcięższe grzechy. Tak też uczyniłem, ale czułem w podświadomości, że coś jest nie tak…
Minęły 3 lata i znowu mam sen.  Śni mi się ksiądz w konfesjonale, i nagle z głowy  księdza wyłania się delikatnie Twarz Pana Jezusa! Najukochańszy Pan Jezus patrzy na mnie! I dostałem jakby przekaz myślowy: „Powiedz wszystko”. Minęło już kilka miesięcy, a ja pamiętam Twarz Pana Jezusa jak dziś!
Tak więc znowu wszystkie kartki z grzechami w rękę i lecę do konfesjonału, ale i tym razem słyszę od księdza, że nie mogę tego wszystkiego przeczytać, bo bym jakby obdarł duszę swoją ze wszystkiego i dusza moja by tego nie wytrzymała (czy coś takiego). Żebym  powiedział tylko to co pamiętam, i że to musi trwać.
Kiedy wracałem do domu, przypomniał mi się sen, jak byłem postawiony przy ludziach, którzy znali drogę, ale im się nie spieszyło… Zapłakałem nad swoim losem – teraz byłem pewien, że ci ludzie znający drogę to księża, u których się spowiadałem! Byłem naprawdę zdesperowany: Pan Jezus we śnie mówi, żebym powiedział wszystko, a tu nikt  nie chce mnie wysłuchać! Co robić? Spróbuję jeszcze raz w innym miejscu, w sanktuarium Matki Bożej, tam są spowiedzi trzy razy w ciągu dnia o różnych godzinach.
Przyjechałem na jedną z tych godzin, ale ksiądz się spóźniał. Wystraszyłem się, że znowu coś pójdzie nie tak. Poszedłem przed Najświętszy Sakrament i błagałem Pana Boga, żeby dał mi spowiednika, który mnie wysłucha. I tak się stało: do konfesjonału przyszedł ksiądz, który z niesłychaną cierpliwością mnie wysłuchał i zostałem uwolniony od tego „plecaka”… Miałem straszną tremę tuż przed samą spowiedzią, ale przypomniałem sobie Twarz Pana Jezusa i pomyślałem sobie (nawet byłem pewien), że przecież to On Sam, to Pan Jezus tam na mnie czeka.
Michał

Opublikowano Świadectwa | Otagowano , | 55 Komentarzy

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

„Veni, Sancte Spiritus, reple tuorum corda fidelium, et tui amoris in eis ignem accende”.

Trzy największe uroczystości roku kościelnego są poświęcone trzem Osobom Trójcy Przenajświętszej: Boże Narodzenie jest świętem Boga Ojca, bo świętem Ojcostwa Bożego; Ojciec Przedwieczny zsyła Syna swego Jednorodzonego na ziemię, by grzeszną ludzkość odkupił. – Wielkanoc jest świętem Boga Syna, który po męce i śmierci krzyżowej uwieńczył dzieło Odkupienia chwalebnym zmartwychwstaniem swoim. – Zielone Świątki wreszcie są świętem trzeciej Osoby boskiej, Ducha Świętego, którego Ojciec i Syn zsyłają na świat, aby to, co Ojciec stworzył, a Syn odkupił, zostało utwierdzone i poświęcone przez Niego.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego nosi u nas popularną nazwę „Zielonych Świątek”, dlatego zapewne, że obchodzimy je w najpiękniejszej porze roku, gdy przyroda cała w pełnym jest rozkwicie. Wszystkie obrzędy ludowe z nimi związane noszą piętno radości i wesela. Kościoły, domy, obejścia przybrane są „majem”, – najczęściej młodymi brzózkami; posadzkę kościelną, podłogę chat i wiejskie podwórka potrząsają wonnym tatarakiem; wszędzie rozlewa się rzeźwa woń świeżej majowej zieleni.
W języku liturgicznym święto Ducha Świętego nazywa się „Pięćdziesiątnicą” – z greckiego Pentecostes, tj. pięćdziesiątka, – bo obchodzi się 50-go dnia po Zmartwychwstaniu Pańskim.

„Spełniły się dni Pięćdziesiątnicy” – jak pisze św. Łukasz w „Dziejach Apostolskich” (II,1). Duch Święty zstąpił na zgromadzonych w Wieczerniku Apostołów, odprawiających pierwszą w Kościele nowennę pod przewodnictwem Matki Jezusowej. Była to niedziela, dzień święty Nowego Zakonu, dzień Pański – Dies Dominica. W Starym Testamencie dzień 50-ty po święcie Paschy był dniem wielkim, uroczyście obchodzonym przez Synagogę, dniem pełnym wspomnień, bo rocznicą nadania Mojżeszowi prawa na górze Synai.

„Lecz jakaż różnica między twymi dwoma Pięćdziesiątnicami! – mówi Dom Guéranger. – Pierwsza na dzikich skałach Arabii, wśród błyskawic i grzmotów, ogłaszająca Zakon [Prawo] bojaźni, pisany na kamiennych tablicach. Druga w Jeruzalem, w mieście świętym, jeszcze nie odrzuconym ostatecznie przez Pana, bo zawierającym dotąd w swym łonie zaczątek Nowego Zakonu, Kościoła chrześcijańskiego. W tej drugiej Pięćdziesiątnicy niebo się nie chmurzy, pioruny nie biją, serca ludzkie nie truchleją, jak ongi na puszczy. Boski ogień owłada Apostołami, ogień, od którego niebawem rozgorzeje świat cały”.

Nadeszła trzecia godzina dnia, – wedle dzisiejszej rachuby 9-ta rano. Uczniowie są zgromadzeni w Wieczerniku na górze Syjon, w tej sali „wielkiej, usłanej”, gdzie tak niedawno Chrystus święcił w gronie Dwunastu ostatnią przed Mękę i śmiercią swą Wieczerzę, gdzie ustanowił Najśw. Eucharystię i kapłaństwo Nowego Przymierza, gdzie się kilkakrotnie ukazał uczniom swym po Zmartwychwstaniu i jadł z nimi, i rozmawiał, gdzie ustanowił sakrament Pokuty i pouczał ich o Królestwie Bożym.

„I stał się z prędka z nieba szum, jakoby przypadającego wiatru gwałtownego, i napełnił wszystek dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im rozdzielone języki jakoby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna: i napełnieni są wszyscy Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jako im Duch Święty wymawiać dawał” (Dzieje Ap., II, 2-4).

Potem św. Piotr w imieniu wszystkich występuje jako Głowa Kościoła i przemawia do tłumu zgromadzonego przed Wieczernikiem: odpiera zarzut tych ludzi cielesnych, którzy w świętym upojeniu apostołów widzą skutki nadużycia wina i tłumaczy im na podstawie słów proroka Joela, że to Bóg „wylał Ducha swego na sługi swoje”. Ogłasza im Jezusa Chrystusa, przez nich umęczonego i przybitego do krzyża, którego Bóg wskrzesił trzeciego dnia i posadził w niebie po prawicy swojej.
Ta płomienna mowa nowego Mojżesza nawraca od razu 3000 ludzi. „Co mamy czynić, mężowie bracia?” zapytują, poruszeni łaską; a Piotr na to: „Pokutę czyńcie, a niech ochrzczony będzie każdy z was w Imię Jezusa Chrystusa… a weżmiecie dar Ducha Świętego”.
Niedarmo więc nazywamy ten dzień dniem narodzin Kościoła; te 3000 rozmnożą się niebawem z zadziwiającą szybkością i nie minie pół wieku, a cały świat ówczesny będzie przesiąknięty tym zaczynem nowym: uczone Ateny i światowładny Rzym schylą dumne głowy przed Galilejczykiem; rozkoszne wybrzeża Jonii zaroją się od gmin chrześcijańskich, a na wyspach błękitnego Archipelagu, w tajemniczym Egipcie i na gruzach Kartaginy, w dalekiej Galii i w Iberii, aż hen po słupy Herkulesa, rozbrzmiewać będzie Imię Jezusa; zadrży Neron w złotym domu swoim na Palatynie przed wyznawcami „niejakiego Chrestosa”, który za panowania poprzednika jego Tyberiusza cesarza, przez wielkorządcę Judei Poncjusza Piłata na śmierć krzyżową skazany został, i zarządi pierwsze krwawe prześladowanie; lać się będzie potokami krew męczeńska przez trzy wieki, ale „sanguis martyrum semen Christianorum”, jak mówi Tertulian; męki najwyszukańsze i śmierć okrutna nie odstraszą bohaterów wiary, aż zajaśnieje zwycięski Krzyż na labarum Konstantyna, i nawrócona Europa zaśpiewa triumfalną pieśń: „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat”.

S. Maria Renata, Vivere cum Ecclesia VI – Zielone Świątki, Kraków 1949, s. 5-9.
Źródło: Kliknij

Opublikowano Aktualności | 59 Komentarzy

Spotkanie z bratem Elia w Warszawie: transmisja on-line

Opublikowano Aktualności | 44 Komentarze

Ks. Piotr Glas: Jak się modlić o uzdrowienie, by nie odrzucić Chrystusa ukrzyżowanego?

Dziś w ruchach charyzmatycznych nie jest problemem Duch Święty ani charyzmaty, ale kto to robi i jakim duchem posługuje. Największym przewinieniem wielu liderów jest głoszenie „ewangelii sukcesu”, w której nie ma miejsca na cierpienie, krzyż, ma być tylko zdrowie, które staje się bożkiem. Ma być uwielbienie, w którym nie ma zgody na to, że Jezus może dopuszczać w naszym życiu cierpienie i choroby.
Charyzmaty, uzdrowienie – tak, pod warunkiem, że będzie też zgoda na krzyż i Maryję – przypomina ks. Piotr Glas uczestnikom Forum Charyzmatycznego w Szczecinie.
Ks. Piotr prosi także, aby wspólnoty nie powtarzały błędów Kościoła katolickiego na Zachodzie, gdzie niemal wszystkie wspólnoty charyzmatyczne stały się protestanckimi lub są pseudo-katolickie, posługując i przepowiadając niezgodnie z nauczaniem i tradycją Kościoła katolickiego.

Trzeba dziś otwierać się na działanie Ducha Świętego bardziej niż kiedyś – przypomina ks. Piotr Glas. – Potrzeba jednak rozwagi i umiejętności odróżniania Bożego Ducha od duchów zwodzicielów. Oddanie swojego życia duchowego Maryi gwarantuje prawidłową ścieżkę duchowego rozwoju. Ks. Piotr Glas uczy także, po czym rozpoznać, że Duch Święty owocnie w nas działa oraz przypomina, że działanie Ducha Świętego to nie tylko uzdrowienie i fajerwerki, ale wezwanie do oczyszczenia, realnego kroczenia za Jezusem Ukrzyżowanym. Zapis konferencji wygłoszonej na Forum Charyzmatycznym w Szczecinie, 12 maja 2018 roku.

Mój przypis: 
Ks. Piotr mówi w Szczecinie o prawdziwych znakach działania Ducha Świętego, w ostatniej konferencji – kliknij mówi „błagam nie idźcie tam, gdzie nie ma Maryi i Jezusa ukrzyżowanego” a ludzie dalej propagują i bronią tych, którzy parają się okultystycznym „secretem” i uważają, że jak jest zgoda Kościoła to wszystko OK! 
Przypomnę – Harris też miał zgody Kościoła na swoje występy a nie było OK! Ludzie do dziś są poharatani i leczą swe duchowe rany!

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 58 Komentarzy