Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa

Ewangelia wg. św. Marka 14,1-15,47
Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa

Spisek przeciw Jezusowi
Dwa dni przed Paschą i Świętem Przaśników arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa podstępnie ująć i zabić. Lecz mówili: Tylko nie w czasie święta, by nie było wzburzenia między ludem.

Namaszczenie w Betanii
A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie. Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła.

Zdrada Judasza
Wtedy Judasz Iskariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać. Gdy to usłyszeli, ucieszyli się i przyrzekli dać mu pieniądze. Odtąd szukał dogodnej sposobności, jak by Go wydać

Przygotowanie Paschy
W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę? I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas. Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

Zapowiedź zdrady
Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma. A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który je ze Mną. Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim: Czyżbym ja? On im rzekł: Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

Ustanowienie Eucharystii
A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym.

Przepowiednia zaparcia się Piotra
Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. Wtedy Jezus im rzekł: Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei. Na to rzekł Mu Piotr: Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja! Odpowiedział mu Jezus: Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz. Lecz on tym bardziej zapewniał: Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. I wszyscy tak samo mówili.

Modlitwa i trwoga konania
A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów:  Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił. Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie! I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!

Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca.

Pojmanie Jezusa
I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. A zdrajca dał im taki znak: Ten, którego pocałuję, to On; chwyćcie Go i prowadźcie ostrożnie! Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł: Rabbi!, i pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i pochwycili Go. A jeden z tych, którzy tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho. A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić. Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł od nich.

Jezus przed Wysoką Radą
A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. Piotr zaś szedł za Nim z daleka aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i grzał się przy ogniu. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: Myśmy słyszeli, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony. Lecz i w tym ich świadectwo nie było zgodne.

Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie? Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego? Jezus odpowiedział: Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi. Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje? Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: Prorokuj! Także słudzy bili Go pięściami po twarzy.

Zaparcie się Piotra
Kiedy Piotr był na dole na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się [przy ogniu], przypatrzyła mu się i rzekła: I tyś był z Nazarejczykiem Jezusem. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. Służąca, widząc go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali: To jest jeden z nich. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra: Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka, o którym mówicie. I w tej chwili kogut powtórnie zapiał. Wspomniał Piotr na słowa, które mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem.

Jezus przed Piłatem
Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Odpowiedział mu: Tak, Ja nim jestem. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród
Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział: Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego? Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem żydowskim? Odpowiedzieli mu krzykiem: Ukrzyżuj Go! Piłat odparł: Cóż więc złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Ukrzyżuj Go! Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyśmiany
Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: Witaj, Królu żydowski! Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.

Droga krzyżowa
Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Ukrzyżowanie
Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Wyszydzenie na krzyżu
Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie! Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Śmierć Jezusa
A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: Patrz, woła Eliasza. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [ krzyża]. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

Po śmierci Jezusa
A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: I. Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.

Pogrzeb Jezusa
Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.

******
List do Filipian 2,6-11.
„…aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano….

Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , | 1 komentarz

Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 28 marca, dzień IV

Dzień 4. WEZWANIE I OBIETNICE

Pan Jezus i Matka Boża mówią do nas w 1955 roku przez ukrytą węgierską zakonnicę:

Maryja: Moje dzieci, cały świat jest w niebezpieczeństwie – pokój, moralność, miłość, wiara. Wzywam więc was do apostolstwa – was, wybranych – żeby Bóg za cenę waszej ofiary, ochoczo złożonej z życia, wylał strumień swego Miłosierdzia. Możecie uratować od potępienia niezliczoną liczbę dusz, jeśli cierpliwie nieść będziecie cząsteczkę krzyża Mojego Boskiego Syna, którą On wam ofiarował.
Wkrótce świat ujrzy tyle śmierci, cierpienia i spustoszenia, jakiego nigdy nie było od początku czasów. Proszę was, pomóżcie Mi zbawić Moje dzieci. Sama nie mogę ich uratować – potrzebuję waszych rąk, waszych serc, waszej współpracy, waszych ofiar i cierpień za te dzieci. Złóżcie siebie w ofierze zadośćuczynienia, żeby wiele dusz zostało uratowanych przed nadejściem na świat utrapień.
       Co mam uczynić, żebyście zrozumieli, że godzina już wybiła, a kto nie jest przygotowany do uczty, będzie usunięty na zawsze bez nadziei przebaczenia?! Proszę was o pomoc, o ostatni wysiłek na te niezwykłe czasy. Pomóżcie Mi, waszej Matce, wyrwać z rąk szatana synów rozproszonych i przewrotnych. Co to za ból!!!… Przecież Jezus przelał za nich swoją Krew, a oni wyrzekają się wiecznego szczęścia, wybierając piekło!!! Bądźcie gotowi, bo Bóg, Sędzia Sprawiedliwy, przychodzi sądzić i otworzyć Królestwo Miłości.

     Pan Jezus: Moje dzieci, każda poszczególna dusza, która z miłości do Mnie i do bliźniego składa siebie na tym ołtarzu ofiarnym, pomnaża stokrotnie chwałę Mojego Ojca i radość Mojej Matki. Zbudźcie się, Moje dzieci, i napełniajcie się coraz większą gorliwością! Mój Kościół święty jeszcze nigdy nie potrzebował tylu bezinteresownych ofiar co teraz. W miejsce wielu niewiernych kapłanów powołałem do życia Moich rybaków dusz [domyślne: dusze-ofiary, a więc osoby konsekrowane i ludzi świeckich]. Ci są kapłanami Serc Jezusa i Maryi, powołanymi przez Pana, by w ciszy pracowali dla chwały Bożej i zbawiania dusz. Waszym serdecznym aktem strzelistym niech będą słowa: Przyjdź Duchu Święty i przygotuj serca na panowanie płomiennej miłości Dwóch Najświętszych Serc.

 Pięć obietnic Maryi dla dusz-ofiar:

  1. Imię ich zostanie zapisane w miłością gorejącym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.
  2. Przez swoją ofiarę, zjednoczoną z zasługami Jezusa, uratują wiele dusz od wiecznego potępienia. Zasługi ich ofiar rozciągną się na dusze aż do końca świata.
  3. Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: Zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego.
  4. W dniu, w którym złożą siebie Bogu w ofierze, zostaną uwolnieni z czyśćca członkowie ich rodzin.
  5. W godzinie ich śmierci będę ich wspierać i towarzyszyć im – z pominięciem Czyśćca – [przed oblicze] Chwalebnej Trójcy Przenajświętszej, gdzie zajmą miejsce przygotowane im przez Pana i będą razem ze Mną szczęśliwi.

       Jakże wspaniałe są te obietnice! Mogą nas radować, ale i chwilami budzić zdumienie…– To i ja mogę, jak męczennicy, ominąć czyściec bez przelania krwi?! Jak widzimy, wystarczy Bogu nasza gotowość na wszystko – także na przelanie krwi – by tak hojnie nas obdarować.
– Prawdziwa miłość bliźniego nie cofa się przed największymi ofiarami, włącznie z oddaniem życia „za przyjaciół swoich”, jak uczy nas Pan Jezus. Ona też staje się dla nas „szybką windą do Nieba” w miejsce drabiny, po której musielibyśmy się długo wspinać. Wg Marii Simmy („Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”) przeciętny okres przebywania w czyśćcu wynosi 40 ziemskich lat. Simma podaje przykład chłopca, który nie prowadził zbyt świętego życia, ale miał świętą śmierć, dzięki której ominął go czyściec. W noc zimową, bardzo mroźną i wietrzną, obudziły go – jak mu się zdawało – nawoływania od strony gór, błaganie o ratunek. Szybko się ubrał i pośpieszył z pomocą. Nie uszedł zbyt daleko, gdyż jego samego pochłonęła lawina…
– Dzień, w którym stajemy się – przez swoją ofiarę – rybakami dusz, wiąże się z zarzuceniem „sieci” w morze cierpienia, jakim jest czyściec, i wyłowieniem z niego dusz naszych bliskich. Ich wejście do Nieba to i dla nas wielka radość. Oczywiście nie zaniedbamy dalszej o nich pamięci i okazywania im miłosierdzia, kierując się tą myślą, że gdyby już od nas pomocy nie potrzebowali, zostanie ona udzielona innym duszom.
– Nawrócenie naszych bliskich, o które walczyliśmy, być może, całymi latami, dzięki naszej ofierze staje się pewne. Gdy ufnie błagamy Boga o wiele, otrzymujemy wiele, a gdy o wszystko…? Jego Miłosierdzie nie zna granic! Zwłaszcza wtedy, gdy naśladujemy Jezusa w Jego ofiarowaniu się za ludzkość.
– Dusze-ofiary pomnażają stokrotnie chwałę Boga Ojca i radość Matki Najświętszej. Czyż to nie wspaniałe?! Zdobywajmy więc dla tej pięknej idei znajomych ze swojego otoczenia, a wtedy ziemia złączy się z Niebem, a Niebo z ziemią w sposób dotąd niespotykany, zaś piekło utraci swoje zdobycze!
Pobierz całość: Now-WSK-nw-2015 (kliknij)

Opublikowano Modlitwa, Nowenna | Otagowano , | 33 komentarzy

70 lat temu Sowieci w Gdańsku spalili ludzi żywcem a prezydent Gdańska chce uczcić…oprawców!

70 lat temu sowieccy żołnierze w Gdańsku spędzili ludność cywilną do kościoła św. Józefa. Tam były kobiety i dzieci. Żołnierze wnieśli tam beczki z płynem zapalającym. Spalili żywcem tych ludzi. Spalili, ograbili wszystkie kościoły w śródmieściu Gdańska. To co się działo „po wyzwoleniu Gdańska” przez armie sowiecką od Niemców to było piekło na ziemi. Na dodatek to wszystko działo się w Wielki Tydzień 1945 roku.

kosciół św. Józefa tabl. 2

Dzisiaj przypada 70. rocznica aresztowania przez sowietów przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Wydarzenia te przypominają o tragicznej sytuacji w jakiej znaleźli się Polacy w 1945 roku. Okupację niemiecką stopniowo zastąpiło sowieckie zniewolenie. Grabieże, rabunki, gwałty i morderstwa były na porządku dziennym. Tymczasem prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zamiast oddać hołd pomordowanym Polakom, zamierza uczcić żołnierzy sowieckich.

27 i 28 marca 1945 roku pod pozorem rozmów o powojennych losach Polski, władze sowieckie zaprosiły czołowych przywódców polskiego państwa podziemnego do willi zarekwirowanej przez NKWD w Pruszkowie.

Tak naprawdę chodziło im o to, aby ich zaaresztować. Wówczas rozpoczął się dramat  Polaków spowodowany przez sowieckie zniewolenie. I chociaż 30 marca uznaje się za oficjalną datę wyzwolenia Gdańska spod panowania niemieckiego, to po wyparciu Niemców miasto znalazło się pod władzą sowiecką, a nie polską. Los jaki zgotowali Polakom sowieci to piekło na ziemi – mówi Piotr Szubarczyk, pracownik IPN-u w Gdańsku.

- 70 lat temu sowieccy żołnierze w Gdańsku spędzili ludność cywilną do kościoła św. Józefa. Tam były kobiety i dzieci. Żołnierze wnieśli tam beczki z płynem zapalającym. Spalili żywcem tych ludzi. Spalili, ograbili wszystkie kościoły w śródmieściu Gdańska. To co się działo „po wyzwoleniu Gdańska” przez armie sowiecką od Niemców to było piekło na ziemi. Na dodatek to wszystko działo się w Wielki Tydzień 1945 roku – powiedział Piotr Szubarczyk, pracownik IPN w Gdańsku, publicysta historyczny.

W tym czasie Polacy razem z Niemcami chronili się w piwnicach, żeby ukryć się przed sowietami, którzy wyrządzali ludziom ogromne krzywdy. Tymczasem zamiast uczcić Polaków, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz złoży jutro hołd żołnierzom sowieckim, prawdopodobnie w towarzystwie przedstawicieli konsulatu rosyjskiego. Przeciwko tak skandalicznej postawie prezydenta Gdańska, Anna Kołakowska- radna PiS – zapowiedziała protest.

 – Godność, honor narodu polskiego wymaga by nie zgadzać się na tego typu akty, które utrwalają jedynie pewne tezy polityki historycznej, rosyjskiej, która coraz bardziej zbliża się do tej polityki historycznej sowieckiej, którą doskonale znaliśmy przez kilkadziesiąt lat – powiedział Piotr Szubarczyk, pracownik IPN w Gdańsku, publicysta historyczny. 
Protest odbędzie się o godz. 10.45 na cmentarzu żołnierzy radzieckich przy ul. Giełguda w Gdańsku.
Źródło: Radio Maryja

This slideshow requires JavaScript.

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 11 komentarzy

Sposoby oddziaływania złych duchów na człowieka

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 7 komentarzy

Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 27 marca, dzień III

Dzień 3. ISKRA Z POLSKI

Dzień III przynosi nam refleksję nad tym, co – zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa, zawartą w „Dzienniczku” św. Faustyny (nr 1732) – może być „iskrą z Polski”, mającą przygotować świat do Paruzji. Jaką w tym dziele rolę mogą odegrać dusze-ofiary? Akt ofiarowania, tamże zawarty, może nam posłużyć w Wielki Piątek, choć w tym świętym dniu mogą wystarczyć bardzo krótkie własne słowa.
       Dusze-ofiary są kimś ważnym w oczach Matki Kościoła, do nich więc można odnieść Jej wspaniałe obietnice, przekazane na Węgrzech już w 1955 roku. Zapoznawszy się z nimi, możemy przeżyć piękny dzień nadziei oraz wdzięczności Bogu, a zarazem docenić swoją misję.

***

       Pan Jezus objawił św. Faustynie, że z Polski wyjdzie iskra, która przygotuje świat na Jego ostateczne przyjście, zbiegające się w czasie z Tryumfem Niepokalanego Serca Maryi (Fatima), z epoką Ducha Świętego (św. Maksymilian Kolbe), z Nową Wiosną Kościoła i Nową Pięćdziesiątnicą (św. Jan Paweł II). Stajemy więc wobec pytania, cóż to za iskra?
Gdy żył Jan Paweł II, odzywały się głosy, że określenie to dotyczy właśnie jego, na co mogły wskazywać takie fakty, jak przykład jego osobistej więzi z Maryją, poświęcenie przez niego świata Niepokalanemu Sercu Maryi, częściowe odsłonięcie III Tajemnicy Fatimskiej, akt oddania świata Bożemu Miłosierdziu i rozszerzenie tegoż kultu. Na audiencji 28 lutego 1997 roku Papież wypowiedział zdanie, które wówczas wydawało się prorocze i dla wielu mocno intrygujące: „Jubileusz Roku 2000 jest oczekiwaniem na Drugie Przyjście naszego Zbawiciela, kiedy ustanowi On na zawsze swoje królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju”. Do tego można dodać zapowiedź oczyszczenia Kościoła we krwi męczenników (w rozmowie z dziennikarzami w Fuldzie), choć te jego słowa nie nabrały większego rozgłosu.
Taką „papieską” wersję „Iskry” możemy przyjąć, jednak… z pewnymi zastrzeżeniami. Oto one:
– świat dzisiejszy nie tylko nie jest przygotowany na Powtórne Przyjście Pana, lecz odchodzi coraz dalej od Boga. Stąd i na smutne pytanie Pana Jezusa: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8) – musimy dawać, w miarę upływu lat, odpowiedź coraz bardziej negatywną.
– Pan Jezus przed wojną domagał się swojej intronizacji w Polsce, wiążąc z nią nie tylko wspaniałe obietnice, ale i „ultimatum”: narody, które jej u siebie nie przeprowadzą, zginą. Jego żądanie nie spotkało się dotychczas z przychylnym odzewem ze strony tych czynników, do których zostało skierowane, a nawet niektórzy w Polsce próbują zastąpić ideę Intronizacji poświęceniem Najświętszemu Sercu Jezusowemu, jakby jeszcze nie wystarczyło uroczyste poświęcenie rodzin, parafii, Kraju z lat 1948-1951. Co więc będzie z „iskrą Intronizacji”, której pojawienie się nasz Pan uzależnił od wierności Polski i jej posłuszeństwu Bożej woli?
– Tryumf Niepokalanego Serca, zapowiedziany przez Maryję w Fatimie, zależy nie tylko od poświęcenia Jej Sercu Rosji i świata, lecz także od wypełnienia innych Jej żądań: wdrożenia przez Kościół nabożeństwa Pierwszych Sobót miesiąca, rozpowszechnienia Różańca (Fatima to objawienia Królowej Różańca Świętego), przejęcia się wszystkich duchem pokuty (wezwanie do niej ze strony Anioła z mieczem ognistym), ofiarowania się za nawrócenie grzeszników na wzór trojga pastuszków. Czy Kościół jako taki poważnie potraktował te żądania? W jakże wielu parafiach nie obchodzi się Pierwszych Sobót, gdyż – jak tłumaczą się księża – nie było takiego nakazu ze strony biskupów. Podobnie odpowiadają oni tym, którzy domagają się obchodzenia Święta Miłosierdzia, poprzedzonego uroczystą Nowenną do Miłosierdzia Bożego. Jeśli tak jest w Polsce, cóż dopiero mówić o innych krajach? Choć zdarza się, że te inne – np. Filipiny, Węgry – zawstydzają nas.
Bardzo możliwe, że „Iskrą z Polski” miał być nie tylko jeden człowiek czy jakiś jeden kult lub kierunek działania, mający wpływ na życie całego świata, lecz mogło chodzić naszemu Panu o wielu ludzi i o wiele ich wysiłków (akcji), które, razem wzięte, mogły w Jego oczach stanowić tę „Iskrę”. Kto wie, czy także i my, żyjący dzisiaj, nie możemy stać się maleńkimi „odpryskami” tej wielkiej „Iskry”? A jeśli tak, to na jakich warunkach?
Nie będę tu powtarzał tego, co znajduje się w tekście, umieszczonym pod zakładką: «Słowo ks. Adama Skwarczyńskiego o Nowym Świecie». Nie wspomniałem tam wprawdzie o „Iskrze z Polski”, jednak te oto kierunki działania dadzą się tam łatwo odczytać:
głębokie przejęcie się znanymi wizjami piekła (zob. m.in. Fatima 13 maja, św. Faustyna, Józefa Menendez, siostra M. z W.). Wizje te czyż nie są jakby „tragicznym wołaniem Nieba” o rzucenie się na ratunek zagrożonym piekłem? Jak bardzo pragnęła mała apostołka Hiacynta z Fatimy, by Matka Boża wszystkim pokazała piekło dla ich nawrócenia!
uświadomienie sobie swojej odpowiedzialności za zbawienie lub potępienie tych, którym możemy pomóc się zbawić (poruszone zwł. w I tomie książki «W Szkole Krzyża»);
uznanie za prawdę poruszanego w prawdziwych orędziach ostatnich miesięcy faktu: Przyjście Pana jest już bardzo bliskie, a więc i nasze działania powinny być i przyśpieszone, i heroicznie zwielokrotnione;
konieczność dobrego wykorzystania końcówki czasu Bożego Miłosierdzia. Przyjdzie moment, na który czeka Niebo: ostatnia modlitwa o nawrócenie bliźnich i ostatnia ofiara zostaną przyjęte (ich miara się dopełni), a wtedy Boża Sprawiedliwość położy pieczęć wieczności na błędnych ludzkich wyborach.
Te błędne wybory mogą wynikać z faktu bezsilności i bezradności wielu ludzi, którzy w momencie „Ostrzeżenia” może by i chcieli wrócić do Boga, lecz zabraknie im ufności w Boże Miłosierdzie, a ponadto siły, odwagi, determinacji – podobnie jak owadowi schwytanemu w sieć pająka. Jest bardzo możliwe, że ci, którzy wtedy umrą, odejdą w rozpaczy i buncie przeciwko Bogu, którego w ziemskim życiu znać nie chcieli. Do momentu ich śmierci możemy ich ratować.
Jeżeli pomożemy innym w drodze do Nieba, będziemy przez całą wieczność cieszyć się także ich szczęściem, a z nami całe Niebo. Bo czyż nie „większa jest radość w Niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 99 sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”? Szczęście „robotników w winnicy, najętych w ostatniej godzinie dnia” będzie wielkie, gdyż otrzymają wynagrodzenie równe pozostałym.
Czasu zostało niewiele, więc nie bójmy się przemęczenia – omówiona „akcja ratunkowa” nie potrwa długo, gdyż wkrótce doczekamy świata odnowionego, szczęśliwego, jakby „rajskiego”, bez dzisiejszych problemów. Jeżeli więc ktoś z Czytelników po tej lekturze poczuje w sobie zew Ducha Bożego i zapragnie natychmiast (czas nagli!) „pracować w pogotowiu ratunkowym” – włączyć się w dzieło wyrywania szatanowi dusz, które on już uważa za swoje
1. niech zaangażuje się cały, bez zastrzeżeń, najlepiej powierzając się macierzyńskim dłoniom Maryi-Matki Kościoła. Jeżeli Ona nasz biedny, niedoskonały dar – nasz codzienny krzyż i nasze gorliwe modlitwy – jak robaczywą marchewkę, ofiarowaną przez rolnika królowi (porównanie wzięte z pism św. Ludwika Marii Grigniona de Montfort) umieści na złotej tacy swego Niepokalanego Serca i sama ofiaruje Bogu, nasz dar będzie czymś wielkim i cennym w Jego oczach.
2. Ponieważ ta najwznioślejsza „praca ratownika” wiąże się z osobistym krzyżem, może warto zapoznać się z moją książką „W Szkole Krzyża” (tom I, tu – „W obronie wiary i Tradycji” – zamieszczony). Piszę w niej m.in., że istotą podjęcia osobistego krzyża jest nie tyle przyjęcie na siebie pasma cierpień (nie wszystkim Bóg je daje), lecz ukrzyżowanie własnej woli i jak najdoskonalsze poddanie się woli Bożej. Kto wejdzie na tę drogę, nigdy nie zabraknie mu obfitości Bożych łask, możemy być tego pewni. Radość męczenników promieniowała na ich otoczenie do tego stopnia, że szeregi gotowych cierpieć i umierać za wiarę wciąż wzrastały. Wiemy z doświadczenia, że i dzisiaj duch „małego męczeństwa” apostołów, niosących swój codzienny krzyż, udziela się ich otoczeniu i powiększa ich szeregi. Te dzielne szeregi obejmuję swoim kapłańskim błogosławieństwem codziennie o 15-tej, w Godzinie Miłosierdzia.
– 3. Ci, z którymi już od dawna tworzyliśmy „Zjednoczenie Dusz-Ofiar”, a później „Szkołę Krzyża”, słusznie zapytają: czy „Iskra z Polski” to coś nowego? Jak my mamy na nią patrzeć?
Idea ofiarowania się Bogu Ojcu przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym przez ręce Maryi za nawrócenie grzeszników pozostaje ta sama. Zawdzięczamy ją Matce Bożej, która zarysowała ją najwyraźniej w Fatimie, pokazawszy dzieciom piekło i wskazując im sposób uchronienia od niego dusz. Czymś nowym jest jednak dla nas w tej chwili poszerzenie naszego pola oddziaływania, albo – posługując się językiem sportowców – maksymalne „podniesienie poprzeczki”: objęcie naszą ofiarą wszystkich mieszkańców ziemi. Powinniśmy w ten sposób, posuwając swoją ufność w Boże Miłosierdzie do najdalszych granic, wykorzystać maksymalnie końcówkę czasu Miłosierdzia.
Aby nasza ufność w pełni rozkwitła – byśmy nie wątpili, że nasze tak nikłe ofiary mogą mieć aż taki zasięg – weźmy to pod uwagę, o czym zresztą już wiemy, że wartość tym ofiarkom nadaje Najświętsza Ofiara Jezusa Chrystusa, z którą je łączymy. W ten sposób nasze małe krople, wpuszczone do Oceanu, stają się Oceanem. A ponieważ nikt chyba nie wątpi, że Bóg Ojciec chce mieć przy sobie w wiecznej chwale wszystkie swoje ziemskie dzieci, więc składając siebie w ofierze za całą ludzkość staramy się wypełnić Jego wolę, okazać Mu miłość. Czerpiąc zaś z Oceanu Jego Miłości możemy być przekonani, że jest on nieskończony, więc Bogu nie sprawia różnicy, czy obdaruje łaską jednego człowieka, czy siedem miliardów. Aby mógł jednak wszystkich obdarować, każdy z nich musi mieć przed Jego obliczem swoich orędowników i ofiarników, do których właśnie my należymy. Dlatego też akt ofiarowania się Bogu w duchu „Iskry” możemy uczynić naszym własnym.

Akt osobistego ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników w celu przygotowania świata na Powtórne Przyjście Jezusa:

 Ojcze Przedwieczny, / zbliża się godzina / Powtórnego Przyjścia na świat Twojego Syna, / związana z „Ostrzeżeniem”, / „małym sądem”, / „prześwietleniem sumień”. / Zanurzam więc wszystkich mieszkańców ziemi / w Najświętszej Krwi Jezusa, / ofiarowanej Tobie na ołtarzach świata. / Zanurzam ich w krwawych łzach, / płynących z figur i obrazów / Najświętszej Maryi Dziewicy oraz Świętych. /Zanurzam ich w trudzie i cierpieniach własnych, / składających się na mój codzienny krzyż. / Przez wszystkie dni, / dzielące nas jeszcze od Przyjścia Jezusa, / jednoczę swój krzyż z Jego Krzyżem, / a swoje serce z Jego Sercem. / Płomień swojej miłości / łączę z Ogniem Ducha Świętego, / rzuconym na ziemię przez Twojego Syna. / Jako ofiara za nawrócenie grzeszników ziemi / rozkrzyżowuję przed Tobą moje ręce / i tymi słowami oddaję się Tobie, mój Ojcze: / OTO JESTEM! / ŚWIĘTY BOŻE, / ŚWIĘTY MOCNY, / ŚWIĘTY NIEŚMIER­TELNY, / ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI I NAD CAŁYM ŚWIATEM. / AMEN.

Pobierz całość: Now-WSK-nw-2015 (kliknij)

Opublikowano Modlitwa, Nowenna | Otagowano , | 25 komentarzy

Carver Alan Ames, autor „Oczami Jezusa” – modlitwa o uzdrowienie i świadectwo życia

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , | 11 komentarzy

O. Józef Witko OFM: Duch Święty nas ożywia, uzdrawia i uszczęśliwia

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | Dodaj komentarz

Nowenna przed dniem ofiarowania się Bogu za nawrócenie grzeszników – 26 marca, dzień II

Dzień 2. ŻYJEMY NA KOŃCU CZASÓW.

W II dniu wychodzimy ku momentowi drastycznemu, który obejmie wszystkich mieszkańców ziemi, a który ma się wiązać z „prześwietleniem sumień”. Znana mistyczka daje nam wstrząsający opis tego wydarzenia, które, wraz z krótkim okresem po nim następującym, ma zadecydować, kto z ludzi pozostanie na ziemi jako przyjaciel Boga. Naszą ofiarę za ludzkość podejmujemy w tym czasie głównie z myślą o Paruzji i o braku przygotowania do niej prawie wszystkich. „Jeden drugiego brzemiona noście…” (Ga 6,2) – właśnie to czynimy.

***

31 grudnia 1992 roku przez ks. Stefano Gobbiego, założyciela Kapłańskiego Ruchu Maryjnego, Matka Boża poucza nas o znakach końca czasów – a więc epoki, w której żyjemy, a nie samego końca świata:
– pierwszy znak bliskiego już, chwalebnego powrotu Jezusa, to rozszerzanie przez słynnych teologów-fałszywych nauczycieli błędów, prowadzących do utraty wiary i odstępstwa (zob. 2 List św. Piotra 2,1-3).
– Drugi znak to wybuch wojen i walki bratobójcze. Doprowadzą one do szczytu przemoc i nienawiść, a miłość – do powszechnego wystygnięcia. Będą się też mnożyć katastrofy naturalne: epidemie, głód, powodzie i trzęsienia ziemi.
– Trzeci znak to krwawe prześladowanie tych, którzy pozostaną wierni Jezusowi oraz Jego Ewangelii i będą niewzruszenie trwać w prawdziwej wierze (zob. Mt 24, 9-10.14).
– Czwarty znak to świętokradztwo dokonane przez Antychrysta, każącego adorować siebie jako Boga w świątyni Bożej (zob. 2 Tes. 2. 4-10). „Zniesienie codziennej Ofiary” (Mszy świętej) będzie polegać na zastąpieniu nauki o niej jako o Ofierze Jezusa uznawaniem jej – za protestantami – jedynie za świętą ucztę i pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.
– Piąty znak dotyczy nadzwyczajnych zjawisk na niebie, z których pierwszym był cud słońca w Fatimie. „Moce niebios zostaną wstrząśnięte”. Gdy ukaże się na niebie „znak Syna Człowieczego [Krzyż], wtedy narzekać będą wszystkie narody ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą” (Mt 24, 29-30).
Można tu dodać, że wg niektórych orędzi świetlisty krzyż na niebie, znany nam chociażby z „Dzienniczka” św. Faustyny Kowalskiej, będzie zapowiedzią nadchodzącego „prześwietlenia sumień” (wszystkich mieszkańców ziemi), inaczej „Ostrzeżenia” albo „małego sądu” ( w odróżnieniu od Sądu Ostatecznego).
Matka Boża 7 stycznia 2007 roku powiedziała Vassuli Ryden (mistyczce prawosławnej, bliskiej katolikom, której pisma ocenił pozytywnie kard. Ratzinger. Ten tekst – zob. Vox Domini nr 4 (139) 2014 s. 45-46), że jesteśmy bardzo blisko zapowiedzianych wydarzeń, którym ludzkość musi stawić czoła. One są u naszych drzwi. To wydarzenia, przyciągane przez złe postępowanie świata, egoizm, brak miłości; wydarzenia, jakie wynikają z odrzucenia Słowa Boga przez świat, z jego niegodziwości, obłudy i bezbożności. Ziemia jest w niebezpieczeństwie i doświadczy ognia. Gniew Boga nie może już być dłużej powstrzymywany i spadnie na nią, ponieważ człowiek odmawia zerwania z grzechem. Boże Miłosierdzie przez wszystkie te lata pragnęło przyciągnąć jak największą liczbę dusz do Boga. On wyciągał swe ramiona, aby je ocalić, lecz tylko niewielu zrozumiało i posłuchało. Nadchodzi czas, kiedy każdy zostanie poddany próbie, a ziemia zwymiotuje ze swego wnętrza rzeki ognia, zaś ludzie tego świata, którzy nie mieli Boga w swych sercach, pojmą swą małość i nędzę. […] Wobec każdego, kto służy i kto składa siebie w ofierze, sąd, jaki ma nadejść przez ogień, nie będzie tak surowy, gdyż w swoim duchu rozraduje się on wezwaniem Boga, który go doprowadził do życia.

       15 września 1991 r. („Ostrzeżenie”)
– «[…] W czasie całego twojego życia, pokolenie, Moje Prawo było przez ciebie wyśmiewane. Odwróciliście się i zbuntowaliście się. Czy wreszcie zaczniecie się przygotowywać na spotkanie ze Mną waszym Bogiem? Zamierzam wkrótce przejść przez twoje Miasto, a będzie to wcześniej niż myślisz! To będą Moje ostatnie ostrzeżenia. Mówię ci z powagą:

       Przebudź się z twojego głębokiego snu! Idziesz ku swojej ruinie.
Strząśnij kurz, który cię pokrywa, wskrześ umarłych.
Koniec Czasów jest bliższy, niż myślisz.

       (1) Niebawem, już wkrótce, otworzę nagle Moją Świątynię w Niebiosach i odsłoniętymi oczami ujrzysz tam jakby tajemne objawienie: miriady Aniołów, Tronów, Panowań i Potęg, Mocy. Wszyscy upadają na twarz wokół Arki Przymierza.
Potem Tchnienie muśnie twoje oblicze i Potęgi Niebios zadrżą. Po błyskawicach nastąpi huk grzmotu. „Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały aż do chwili obecnej” (Dn 12,1), bo pozwolę twej duszy dostrzec wszystkie wydarzenia twojego życia: odsłonię je jedno po drugim. Ku przerażeniu swej duszy uświadomisz sobie, w jakim stopniu twoje grzechy spowodowały popłynięcie niewinnej krwi dusz-ofiar. Wtedy każę twej duszy zobaczyć i uświadomić sobie, w jakim stopniu nigdy nie wypełniałeś Mojego Prawa. Jak zwój, który się rozwija, otworzę Arkę Przymierza i uświadomię ci twój brak szacunku wobec Prawa.
(2) Jeśli będziesz jeszcze żył i stał na własnych nogach, oczy twej duszy zobaczą olśniewające Światło, jakby migotanie niezliczonych, drogocennych kamieni, jakby ognie kryształowych diamentów. Światło tak czyste i tak olśniewające, że – chociaż w milczeniu otaczają je miriady aniołów – nie zobaczysz ich w pełni, gdyż to Światło ukryje ich jak złoty pył. Twoja dusza dostrzeże tylko ich sylwetki, nie widząc ich twarzy. Wtedy w tym oślepiającym Świetle twoja dusza ujrzy to, co w ułamku sekundy widziała niegdyś, w samym momencie stworzenia…

Zobaczą:
Tego, który jako pierwszy wziął was w Swoje Ręce,
Oczy, które jako pierwsze was ujrzały.
Zobaczą:
Ręce Tego, Który ukształtował was i pobłogosławił…
Zobaczą:
Najbardziej Czułego Ojca, waszego Stwórcę,
przyobleczonego w przerażającą wspaniałość,
Pierwszego i Ostatniego,
Tego, który jest, który był i który ma przyjść,
Wszechmogącego, Alfę i Omegę:
Władcę.

       Gdy oszołomiony odzyskasz świadomość, twoje oczy będą sparaliżowane strachem, widząc Moje Oczy, które będą jak dwa Płomienie Ognia. Wtedy twoje serce ponownie ujrzy swe grzechy i zostanie ogarnięte wyrzutami sumienia. W ogromnym ucisku i wielkiej agonii będziesz cierpiał z powodu twego braku szacunku dla Prawa, zdając sobie sprawę, w jakim stopniu znieważałeś ustawicznie Moje Święte Imię i jak Mnie odrzucałeś, Mnie, twojego Ojca… W przerażeniu zadrżysz i wzdrygniesz się, gdy zobaczysz samego siebie, jakby rozpadającego się trupa, pożeranego przez robaki i sępy.
(3) A jeśli jeszcze utrzymasz się na nogach, to pokażę ci, czym twoja dusza – Moja Świątynia i Moja Siedziba – żywiła się przez wszystkie lata życia. Ku twemu wielkiemu przerażeniu zobaczysz, że – zamiast Mojej Ustawicznej Ofiary – kochałeś Żmiję i że, w najgłębszej sferze swojej duszy, wzniosłeś Ohydę Spustoszenia, o której mówi prorok Daniel: Bluźnierstwo. Bluźnierstwo, które zrywa wszystkie więzy niebiańskie łączące cię ze Mną, twoim Bogiem; które tworzy przepaść między tobą a Mną, twoim Bogiem. Gdy nadejdzie ten Dzień, łuski z twoich oczu opadną, abyś ujrzał, jak bardzo jesteś nagi i jak twoje wnętrze podobne jest do wysuszonej krainy…
Nieszczęsne stworzenie, twój bunt i wypieranie się Najświętszej Trójcy uczyniły z ciebie buntownika, odstępcę i prześladowcę Mojego Słowa. Twoje skargi i jęki jedynie ty sam usłyszysz. Powiadam ci: będziesz lamentował i płakał, lecz tylko twoje własne uszy usłyszą twe skargi. Ja mogę tylko sądzić, jak Mi zostało nakazane sądzić, a Mój sąd będzie sprawiedliwy. Jak było za czasów Noego, tak będzie wtedy, gdy otworzę Niebiosa i ukażę wam Arkę Przymierza. „Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego”.
Powiadam wam, gdyby ten czas nie został skrócony dzięki wstawiennictwu waszej Najświętszej Matki, świętych męczenników i dzięki morzom krwi przelanej na ziemi, od Sprawiedliwego Abla aż do krwi wszystkich Moich proroków, nikt z was by nie ocalał!
Ja, wasz Bóg, posyłam anioła za aniołem, aby głosił, że Mój Czas Miło­sierdzia dobiega końca i że Czas Mojego Królestwa na ziemi jest w zasięgu ręki. Posyłam wam Moich aniołów, aby świadczyli o Mojej Miłości „wśród tych, którzy żyją na ziemi, wśród każdego narodu, szczepu, języka i ludu”. Posyłam ich wam jako apostołów ostatnich dni, by głosili, że: „Królestwo na tym świecie stanie się jak Moje Królestwo w górze i że Mój Duch będzie królował na wieki wieków!” wśród was. Na tę pustynię posyłam wam Moje sługi-proroków, aby wołali:

„Ulęknijcie się Mnie i oddajcie Mi chwałę,
bo godzina sądu Mojego nadeszła”.

       Moje Królestwo zstąpi nagle na was, dlatego powinniście być stali i wierzyć do końca. Moje dziecko, módl się za grzesznika, który nie jest świadomy swego spustoszenia. Módl się, prosząc Ojca o przebaczenie zbrodni, które świat popełnia bez przerwy. Módl się o nawrócenie dusz, módl się o pokój».
Może warto na nowo odczytać orędzia, otrzymane przez Vassulę 13 września 2002 (Dzień Pański) oraz 13 grudnia 2009 (Gniew Ojca – katastrofa jest u drzwi). Komplet jej książek można nabyć w wyd. Vox Domini.
Pobierz całość: Now-WSK-nw-2015 (kliknij)

Opublikowano Modlitwa, Nowenna | Otagowano , | 49 komentarzy

Orędzie z Medziugorje z 25 marca 2015: walczcie przeciwko złym planom, które wam oferuje diabeł poprzez modernizm

Gospa moja

„Drogie dzieci! Również dziś Najwyższy pozwolił mi, abym była z wami i abym was prowadziła na drodze nawrócenia. Wiele serc zamknęło się na łaskę i [stały się] głuche na moje wezwanie. Wy, dziatki, módlcie się i walczcie przeciwko pokusom i wszystkim złym planom, które wam oferuje diabeł poprzez modernizm. Bądźcie silni w modlitwie i z krzyżem w dłoniach módlcie się, aby was zło nie użyło i nie zwyciężyło w was. Jestem z wami i modlę się za was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Opublikowano Medziugorje, Orędzia | Otagowano , , , | 22 komentarzy

Ks. Adam Skwarczyński: opis piekła, w którym bywała moja znajoma zakonnica, dusza całkowicie ukryta przed światem:

Ks. Adam Skwarczyński: przytoczę tu opis piekła, w którym bywała moja znajoma zakonnica, dusza całkowicie ukryta przed światem:

„Będąc w kaplicy na modlitwie, usłyszałam huk wielki oraz potrząsanie brzęczącymi łańcuchami. Ściemniło się bardzo, gdy otoczyło mnie wielu złych osobników. Chciałam wołać, ale zabrakło mi tchu, pociągnięto mnie, przewrócono i zepchnięto w przepaść ognia. Zewsząd wrzaski straszliwe, plugawe, bluźniercze, smród rozkładających się trupów. Wepchnięto mnie jakby w żelazną szafę i zaciskano coraz bezwzględniej drzwi. Ta płonąca metalowa szafa wpijała się we mnie, powodując ogromny ból. Każdy nerw jęczał we mnie innym bólem, którego nie da się opisać ani nazwać. Widziałam morze grzechów, w tym swoje własne, które ciągnęły za sobą inne grzechy, jak łańcuch wężów. Ogarnęła mnie rozpacz z powodu zmarnowanego życia, powołania, wielkich darów Bożych. Wokół mnie wciąż wzrastał tłum potępieńców, którzy z uciechą piekielną szydzili ze mnie, nazywali świętą Bożą, której koniec w rynsztokach piekła. Ich śmiech, wyszydzanie wszelkich łask, bluźnierstwa przeciw Niepokalanej i Świętym, powodowały w mej duszy nieustanne konanie. Ze wszystkich sił duszy pragnęłam wołać choć jeden raz Jezusa, lecz mój język był martwy, a gardło płonęło ogniem. Ku memu niesamowitemu przerażeniu rozpoznawałam dusze znajomych. Widziałam dusze wezwane do wielkiej świętości, przeżarte grzechem pychy, który spływał po nich jak ciecz obrzydliwych plwocin. Ogień był mym oddechem, widzeniem, dotykiem – parzył, palił, spopielał całe moje jestestwo, a jednak nie pozbawiał życia. Gorzał, podsycany wciąż na nowo jakąś mocą piekielną. Dla mnie w tym bólu niewypowiedzianym mijały wieki i ku memu wielkiemu przerażeniu nie kończyły piekła. Ono trwało (!), potęgując nasilenie cierpienia okrutnego, bezlitosnego, które było skutkiem grzechu. Wiedziałam, że końca nie będzie, a to powodowało moją rozpacz – wielką, bezbrzeżną, jakby rozciągającą się w wieczność. Obok, w niszach ognia cierpieli ludzie, którzy oskarżali się wzajemnie o ohydę różnorodnych grzechów, zwłaszcza o rozwiązłość i wynaturzenia zmysłowe. Wyli nieustannie, powodując drżenie dokoła i jakiś złowrogi śmiech, jakby zachłystywali się wódką ognia i siarki. Grzechy wyuzdania nieczystego wykrzykiwali tak wulgarnie, że moja dusza konała w tych obrzydliwościach. Kobiety pokazywały bezwstydnie swe łona pełne robactwa i żmij oraz wykrzykiwały, ile uśmierciły dzieci. Ich cierpienia były tak przerażające, że zamknęłam oczy, by nie patrzeć. Lecz w tym miejscu nie można było doznać najmniejszej ulgi: oczy wszystko widziały, uszy słyszały, ciało przenikał wciąż nowy w swej przewrotności cios i bicz boleści. Wyrwano mnie z wielką siłą i zaczęto traktować różnymi narzędziami tortur. Wtem jakiś głos, mocny jak grom, krzyknął: dosyć! Obolała, przeniknięta do najmniejszej cząstki bólem, goryczą i przerażeniem zostałam wypchnięta i przeniesiona z powrotem do kaplicy. Ociekałam potem i łzami, a duszę powoli, łagodnie ogarniał pokój.
Uświadamiając sobie bardzo powoli, że żyję nadal, że mam szansę miłowania, zaczęłam wypowiadać z uwielbieniem Imię Jezus.
Spojrzałam na monstrancję i znajdując w niej Jezusa, a w Nim nadzieję nowego życia, usłyszałam słowa:
«Córko moja, swoje cierpienia złącz z moją Męką, ona trwa nadal w mistycznym wymiarze zbawiania świata. Pragnę ocalić ten świat, zaślepiany i uprowadzany podstępnie, przy złudnej muzyce, ku zatraceniu. Piekło wylega i spieszy się, bo wie, że czas ma ograniczony. Ja, Bóg wasz w Trójcy Świętej, w swym Ojcowskim zamyśle pragnę i dokonam tego: ocalenia, oczyszczenia, uświęcenia dzieci moich. Wychodzę naprzeciw, otwieram ocean niepojęty Miłosierdzia mego i przez Ranę Najświętszego Serca mego Boskiego Syna, Chrystusa, wyprowadzam z hojnością zdroje nieogarnione Boskiej Wody i Krwi. Przyjęte z wiarą, obmyją one i oczyszczą ziemię z ciemności. […] Będę błogosławił krokom waszym i zapewniam, że będę szedł razem z wami, by ocalić moje zagubione dzieci, zmierzające bezwolnie ku zatraceniu wiecznemu. Biada tym, którzy nie usłyszą wołania Miłości i nie przyjmą światła Prawdy. Ich los spoczywa w ich rękach, zależy od ich wolnej woli. Spieszcie się, biegnijcie z miłością. Jest to czas błogosławiony niesłychanego Miłosierdzia. Całe Niebo gotowe jest do współpracy z wami. Zawiązujcie więzy bratniej miłości! Łączcie się w odnowionym wymiarze miłości poprzez Najświętszą Wodę i Krew – cenę waszego zbawienia. Błogosławię waszemu wyjściu z ran egoizmu ludzkiego i towarzyszę wam wszystkim, idącym z miłością do bliźnich, Imieniem Majestatu Trójcy Świętej: Ojca, Syna i Ducha Świętego»”.

Za: kliknij

Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano , , , | 3 komentarzy