O. Augustyn Pelanowski dla Miesięcznika Egzorcysty o protestanckich pseudocharyzmatykach

O. Pelanowski o zagranicznych, protestanckich pseudocharyzmatykach, na których show mamy do czynienia raczej z manifestacjami demonicznymi niż działaniem Ducha Świętego. Nie dajmy się nabierać.

„Szanuje moją tożsamość, począwszy od płciowej, a skończywszy na narodowości. Nie muszę naśladować Randy Clarka, śmiejąc się nieartykułowanymi dźwiękami, by się porozumieć z Duchem Świętym, ani zapraszać jako wstawiennika Davida Hogana, by wiedzieć, że jestem dla Jezusa. Wiem to od chwili swych ślubów wieczystych. Nie muszę usłyszeć od Heidi Baker, że Biblia jest ważna. Biblię czytam od 37 lat. Nie muszę być kimś innym, niż jestem, nie mogę nawet być jakąś polską imitacją euforycznego biznes- charyzmatyka z USA.”

Reklamy
Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , | 31 Komentarzy

Szatan boi się tylko dłoni osób konsekrowanych – mocne świadectwo Mileny Wróbel

Pani Milena Wróbel jest autorką książki „Żółty piach na uroki”. Dzieli się swoim doświadczeniem styczności z metodami medycyny naturalnej w leczeniu chorób gardła i kręgosłupa. Metody te powodowały u niej lęki i rozbieżność w wyznawanej wierze oraz stosowanych metodach. Pani Milena demaskuje perspektywę duchowych zniewoleń, wynikających z zaangażowania się w stosowanie tych metod oraz związek metod z okultyzmem (uroki, symbole, mikstury, obrzędy). Wiele osób myli się, uważając, że najlepsza dla ich zdrowia będzie „medycyna naturalna”.

W 37 minucie świadectwa padają słowa zawarte w tytule wpisu: są to słowa jednego z egzorcystów, że „szatan boi się tylko dłoni osób konsekrowanych”. Mądrej głowie dość. Unikajmy szarlatanów, uzdrowicieli, świeckich rąk na głowie. Posłuchajmy!

Opublikowano Aktualności | 44 Komentarze

Skandaliczna decyzja brytyjskiego sądu – Mały Alfie Evans nie poleci do Rzymu, czeka go już tylko śmierć

Jak podaje portal Lifesitenes.com, sąd w Manchesterze nie zgodził się na przewiezienie Alfie Evansa do watykańskiej kliniki pediatrycznej Bambino Gesu, gdzie miałoby być kontynuowane jego leczenie.

Podczas rozprawy prawnik rodziców Alfie Evansa argumentował, że pozostanie dwuletniego Brytyjczyka w szpitalu Alder Hey  w Liverpoolu pozostaje wbrew najlepszym interesom dziecka. W poniedziałek Alfie został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, był jednak w stanie oddychać samodzielnie przez kilkanaście godzin.

Jak informuje portal lifesitenews.com, decyzja sądu kończy legalne możliwości rodziców Alfie Evansa, które pozwoliłyby im zabrać swojego syna do Rzymu na kontynuację leczenie. Wczoraj wieczorem obywatelstwo dwulatkowi przyznał rząd Włoch i zapewnił transport do Rzymu. Nie przekonało to jednak brytyjskiego sądu.

Za: gosc.pl

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 37 Komentarzy

Jim Caviezel – Mocne przesłanie do świata!

Niektórzy z nas – znacie ich – przyjęli fałszywe chrześcijaństwo, gdzie wszystko opiera się jedynie na wesołych rozmowach. Nazywam to „happy Jesus and glory”.

„Dzisiejszy świat potrzebuje dumnych wojowników, którzy zaryzykują swoją reputację, swoje imię i staną po stronie prawdy!”

Mocne i treściwe przesłanie aktora Jima Caviezela, odtwórcy roli Jezusa Chrystusa w filmie  „Pasja” Mela Gibsona, odnośnie obecnej kondycji świata.

Jim Caviezel, znany na całym świecie ze swojej kreacji Jezusa w filmie Mela Gibsona „Pasja”, wcielił się tym razem w ewangelistę św. Łukasza. Rolę tę odtworzył w filmie historycznym zatytułowanym „Paweł, Apostoł Chrystusa” (z ang. „Paul, Apostle of Christ”).
Ks. Piotr Glas mówił, że w Anglii ten film jest zakazany (!)

 

Opublikowano Aktualności | 48 Komentarzy

Święty Ojciec Pio na setną rocznicę otrzymania stygmatów – lekcje o cierpieniu.

Ojciec Pio podkreślał, że nie kocha cierpienia samego w sobie. Widział w nim formę cierpienia pokutnego, podjętego z miłości jako zadośćuczynienie Bogu za grzechy swoje, a także tych, którzy nie pokutują. Jest to do zrozumienia tylko w świetle Golgoty.

Powiedzieć, że cierpiał, to za mało. Był poślubiony Ukrzyżowanemu. Stygmaty były znakiem tych zaślubin. „Aniołowie zazdroszczą nam tylko jednego, a mianowicie tego, że nie mogą cierpieć dla Boga” – uczył.

Ojciec Pio a cierpienie to temat na niejeden doktorat. Jest w tym coś tajemniczego i trudnego do przyjęcia przez współczesną mentalność nastawioną na komfort życia. Jesteśmy dziś coraz bardziej niezdolni do uznania jakiejkolwiek wartości cierpienia. Owocem tej mentalności jest to, że ludziom śmiertelnie chorym proponuje się raczej skrócenie życia niż pomoc w dźwiganiu krzyża. Zanim o cierpieniach o. Pio i o tym, co on sam na ten temat pisał, warto przypomnieć, że największym materialnym dziełem, które pozostawił, jest wielka klinika nazwana przez niego Domem Ulgi w Cierpieniu. O działalności tego niezwykłego szpitala opowiada reportaż Barbary Gruszki-Zych (ss. 70–73). Wspominam o tym dziele, aby było całkowicie jasne, że o. Pio, tak jak i Kościół, nie głosi pochwały cierpienia dla cierpienia. Chodzi zawsze o dawanie ulgi w cierpieniu. Ulgi rozumianej dwojako: jako pomoc w pokonaniu choroby i bólu fizycznego oraz jako towarzyszenie w cierpieniu, wskazywanie na jego zbawczy sens, zamienianie go w miłość.

Słowa św. Pawła: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża” (Ga 2,19) trafiają w sedno życia i kapłaństwa kapucyna z Pietrelciny. Utożsamił się z Jezusem dźwigającym krzyż. Niósł go razem z Nim, ofiarując swoje cierpienia za zbawienie grzeszników. Stał się żertwą ofiarną. Do kielicha z Krwią Jezusa na ołtarzu dolewał swojej krwi. Jego całe życie było ekstremalną Drogą Krzyżową.

Ból i słodycz

Chorował od dziecka. Trudno wyliczyć na co. Po wstąpieniu do kapucynów ciągłe ataki chorób powodowały przerwy w studiach. Miesiąc przed święceniami kapłańskimi pisał do o. Benedykta, kierownika duchowego: „Od wielu dni dręczy mnie mocny ból u dołu lewego płuca. Być może Jezus faktycznie tym razem uczyni to ze mną (zabierze mnie z tego świata). Ten nowy ból jest najostrzejszy ze wszystkich. Sprawia, że prawie nie mam sił, aby zrobić cokolwiek, a czasem nawet mówię z trudem. Niech będzie błogosławiona ręka naszego Kochanego Jezusa, ręka, która uderza mnie i sprawia, że jestem godzien bez żadnej mojej zasługi cierpieć nieco z miłości do Niego dla zadośćuczynienia tylu moich win!”. Takich wyznań znajdziemy sporo w korespondencji duchowej stygmatyka. Jest w nich z jednej strony skarga na ból, a z drugiej – zgoda na cierpienie, a nawet coś więcej niż zgoda. To wręcz pragnienie cierpienia razem z Ukrzyżowanym.

Już po święceniach o. Pio z powodu złego stanu zdrowia nie mógł zamieszkać w klasztorze. Wciąż dręczyły go na zmianę gorączka, kaszel, nudności, omdlenia, zimne poty, trudności ze wzrokiem. Ilekroć poddawał się rygorowi zakonnego życia, zdawało się, że umrze. Przełożeni pozwolili mu pozostawać w rodzinnej miejscowości z nadzieją, że tam odzyska siły. Żaden lekarz nie potrafił postawić diagnozy. Na stan zdrowia zakonnika wpływały jego umartwienia oraz wewnętrzne zmagania, tajemnicze walki z diabłem, nękające go skrupuły i lęki. Bywało i tak, że dokuczał mu ból bez żadnych oznak choroby.

W 1911 r. u o. Pio pojawiły się po raz pierwszy stygmaty na dłoniach. Był tym przerażony i zawstydzony. Błagał Chrystusa: „Pragnę cierpieć, a nawet umrzeć z cierpienia, ale chciałbym, aby to odbyło się w ukryciu”. Stygmaty znikają, ale nie znika ból. „Wydaje mi się, że moje serce, ręce i stopy są przebijane mieczem. Czuję ogromny ból z tego powodu” – pisze. W styczniu 1915 r. o. Pio przeżywa mistyczną wizję. Teologia duchowości nazywa takie doświadczenie transwerberacją (przebicie serca). Pio pisze do o. Benedykta: „Próba, której Jezus mnie poddaje, jest ponad moje siły. Wydaje mi się, jakby wszystkie moje kości się łamały. Czuję, nie widząc tego oczami ciała, ale widząc oczami ducha, jakby mi czasem był wbijany nóż, mający dobrze wyostrzony szpic i jakby płonący ogniem, który przenikając serce, wchodzi we wnętrzności. Jest on następnie gwałtownie wyciągany i po kilku chwilach czynność się powtarza. To wszystko pozwala duszy ciągle coraz bardziej wybuchać największą miłością do Boga”. U innych mistyków znajdziemy opisy ich przeżyć bardzo podobne do tych, które przekazał o. Pio. Charakterystycznym elementem tych świadectw jest to, że ból łączy się ze słodyczą. Wydaje się to sprzecznością. Czy jednak Krzyż nie jest zarazem największym cierpieniem i największą miłością?

Stygmaty

W 1918 r. o. Pio trafia do klasztoru w San Giovanni Rotondo. Cierpieniom fizycznym i duchowym towarzyszą wewnętrzne rozterki, wątpliwości, skrupuły, poczucie zagubienia, samotność. Ojciec Benedykt pociesza go w tej wewnętrznej walce: „To nie sprawiedliwość, lecz Ukrzyżowana Miłość, która ciebie krzyżuje i chce, abyś współuczestniczył w Jego najbardziej gorzkich cierpieniach bez pocieszenia. (…) Nie usiłuj odnaleźć Boga, On jest w tobie, z tobą, w twoim opłakiwaniu i poszukiwaniu. Wszechmogący chce, byś był ofiarą całopalną. Pozwól się ponieść, zdobyć i pochłonąć burzy, ponieważ w głębokościach morza, jak Jonasz, znajdziesz Boga, który cię uratuje”. Czytając takie słowa, można się zastanawiać, po co Bogu jeszcze cierpienie. Czy nie wystarczył krzyż Jezusa? Nie wolno spieszyć się z odpowiedzią. Czyż Jezus nie powiedział: „Pójdź za Mną”? Czy nie wzywał nas do naśladowania, do dźwigania swojego krzyża razem z Nim? Istnieje mądrość krzyża, w której wybrane dusze mają szczególny udział. Także ze względu na nas.

W czerwcu 1918 r. o. Pio pisze list, który przypomina skargę Hioba: „Gdzie mam znaleźć mojego Boga? Gdzie ma to godne pożałowania serce znaleźć odpoczynek, gdy czuję, jak pęka w piersi? Stale Go szuka, lecz nie znajduje. Pukam do serca Bożego Więźnia, a On nie odpowiada. Mój Boże! Dlaczego Ty wstrząsasz mną i zadręczasz mnie? (…) O Boże, o Boże! – mogę tylko powiedzieć – czemuś mnie opuścił”. 5 sierpnia 1922 r. o. Pio ma po raz kolejny wizję postaci (anioła?), która przebija mu serce. „Czuję w głębi duszy ranę, która jest otwarta i która sprawia, że ustawicznie doznaję strasznych katuszy”. Te cierpienia osiągają kumulację 22 sierpnia 1918 r. Rankiem tego dnia o. Pio, klęcząc przed krucyfiksem na chórze kościoła, otrzymuje stygmaty.

Miesiąc później pod naciskiem kierownika duchowego opisuje w liście to, co przeżył: „Zobaczyłem przed sobą tajemniczą osobistość podobną do tej, którą widziałem wieczorem piątego sierpnia. Jedyną różnicą było to, że jej ręce, stopy i bok ociekały krwią. Ten widok przeraził mnie – nie umiem wyrazić tego, co wówczas odczułem. Czułem, że umieram, i umarłbym z pewnością, gdyby Pan nie wkroczył i nie podtrzymał mego serca, które, czułem to, wyrywało się z piersi. Wizja owej osobistości znikła, a ja zobaczyłem, że moje ręce, nogi i bok zostały przebite i ociekały krwią. Wyobraź sobie tę udrękę, której wówczas doznałem i nadal przeżywam niemal codziennie. Mój Ojcze, umieram z bólu z powodu ran i wynikającego z tego zażenowania, które odczuwam głęboko w duszy”.

Stygmaty towarzyszyły mu przez 50 lat. Zniknęły tuż przed śmiercią.

Lekcje o cierpieniu

Jaka lekcja płynie z tego wszystkiego dla nas, zwykłych śmiertelników, bojących się panicznie bólu zęba i szukających głównie przyjemności? Ojciec Pio podkreślał, że nie kocha cierpienia samego w sobie. Widział w nim formę cierpienia pokutnego, podjętego z miłości jako zadośćuczynienie Bogu za grzechy swoje, a także tych, którzy nie pokutują. Jest to do zrozumienia tylko w świetle Golgoty. Cierpienie Zbawiciela miało charakter zastępczy. Zło domaga się zadośćuczynienia, czyli naprawienia sprawiedliwości. Kara jest konsekwencją grzechu. Jezus złożył na krzyżu zastępczą ofiarę, biorąc na siebie konsekwencje grzechów, i w ten sposób zniszczył zło dobrem, miłością do końca. Każda Eucharystia jest uobecnieniem tej ofiary, w której każdy z nas ma zostać włączony w miłość Chrystusa. Jak napisze św. Paweł, mamy się stać „ofiarą Bogu przyjemną, uświęconą Duchem Świętym” (Rz 15,16).

Ojciec Pio był nie tylko naśladowcą Jezusa, Dobrego Pasterza głoszącego Boże miłosierdzie i niosącego ulgę w cierpieniu przez uzdrowienie. Był także radykalnym naśladowcą Jezusa – Ofiarnika, Kapłana i Baranka, którego krew została wylana na odpuszczenie grzechów. To pierwsze jest łatwiejsze i popularniejsze dziś w Kościele. To drugie wydaje się wielu za trudne, wręcz niepotrzebne. Przecież Bóg i tak wszystko wybaczy, więc po co my sami mamy jeszcze podejmować umartwienia, pokutę, cierpienia za innych? Ojciec Pio słysząc takie opinie, zapłakałby z bólu. Chrześcijaństwo bez krzyża Chrystusa traci swoją tożsamość. Dlatego, jak uczy mądry Benedykt XVI, „tajemnicy ekspiacji absolutnie nie należy składać na ołtarzu racjonalizmu besserwisserów”.

Ojciec Pio wiedział, że ulga w cierpieniu, w najgłębszym sensie tego słowa, pochodzi tylko z krzyża Chrystusa. Dlatego uczył: „Chciejmy zrozumieć, że Bóg nie chce i nie może nas zbawić ani uświęcić bez krzyża. Im bardziej pociąga do siebie jakąś duszę, tym bardziej ją oczyszcza przez krzyż”. „Pan Jezus nie żąda od ciebie, abyś z Nim dźwigała krzyż przez całe życie, ale niosła mały jego kawałek, w którym mieszczą się ludzkie cierpienia”. „Bóg chrześcijan jest Bogiem przemiany. Wprowadzasz do swego wnętrza cierpienie, a wydobywasz z niego pokój; odrzucasz rozpacz i widzisz, jak budzi się nadzieja”.

Świat uznaje mądrość krzyża za głupstwo. Pytanie, czy my, chrześcijanie, jeszcze w nią wierzymy?
Za: gosc.pl

******

Dla zainteresowanych: w związku z tym, że są już dwa autokary chętnych, pozostało kilka wolnych miejsc na pielgrzymkę do św. O. Pio w lipcu. Szczegółykliknij

Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano , , | 84 Komentarze

2 maja 2018: Wolna elekcja Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Pokutna prośba narodu, aby na tron państwa polskiego powrócił Dekalog

ZAPRASZAMY – Pola Elekcyjne w Warszawie godz. 15.00 przy figurze Chrystusa Miłosiernego (róg ul. Elekcyjnej i Górczewskiej) w dniu 02.05.2018, w wigilię Święta Matki Boskiej Królowej Polski!
Tego dnia zapraszamy wszystkich, aby przybyli z całej Polski na miejsce elekcji polskich królów!

Niech nastąpi poddanie się Polski Panu Bogu i detronizacja człowieka zajmującego w swej grzesznej pysze tron należny Bogu.
Niech tron Polski obejmie w swe władanie Jezus Chrystus Król!
Tak jak nasi przodkowie, „wolni od obcej przemocy nakazu”, zgodnie z prastarą tradycją, gdy poprzez akt elekcji dokonywano wyboru króla w czasach bezkrólewia, my – w wolnym i odpowiedzialnym akcie naszej woli – będziemy błagać Boga by to On zasiadł na polskim tronie.
BĘDZIE TO UROCZYSTA I POKUTNA PROŚBA NARODU, ABY NA TRON PAŃSTWA POLSKIEGO POWRÓCIŁ DEKALOG.
NIECH W OJCZYŹNIE ZNÓW OBOWIĄZUJE POSŁUSZEŃSTWO I PODDANIE PRAWU BOŻEMU, A JEZUS CHRYSTUS OBEJMIE WE WŁADANIE OSIEROCONY TRON POLSKI. ZANIESIEMY MODLITWĘ DO KRÓLOWEJ POLSKI NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY, ABY ZGODNIE Z JASNOGÓRSKIMI ŚLUBAMI NARODU „POLSKA STAŁA SIĘ PRAWDZIWYM KRÓLESTWEM MARYI I JEJ SYNA”

Koronka do Miłosierdzia Bożego
Msza Święta za Ojczyznę
Akt i modlitwa Intronizacji
Koncert pieśni patriotycznych

ZAPRASZAMY SERDECZNIE

KS. STANISŁAW MAŁKOWSKI
I SEKRETARIAT KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ ZA OJCZYZNĘ
509 458 438, 505 075 818
sekretariat@krucjatarozancowazaojczyzne.pl
Źródło: Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

Opublikowano Krucjata, Modlitwa, Wydarzenia | Otagowano , | 21 Komentarzy

Ks. Piotr Glas: Jezus nie jest bioenergoterapeutą

O niezdrowych modlitwach o uzdrowienie, Bożych wojownikach i wierności Ewangelii mówił ks. Glas na spotkaniu z czytelnikami w Warszawie.

Dolny kościół bazyliki Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie nie pomieścił wszystkich, którzy wieczorem 13 kwietnia przyszli na spotkanie z ks. Glasem, polskim kapłanem posługującym w Wielkiej Brytanii, byłym egzorcystą. Spotkanie zorganizowało wydawnictwo Esprit z Krakowa, w ramach trwających do niedzieli Targów Wydawców Katolickich.

Ks. Glas przyjechał do Polski tylko na dwa dni – specjalnie na warszawskie targi. Na spotkaniu w bazylice Świętego Krzyża cytował słowa zmarłego w 2000 r. ks. prof. Józefa Tischnera, który ostrzegał: „Chrześcijaństwu w Polsce nie grozi dziś ani laicyzm, ani ateizm (przynajmniej na razie), ale parodia religii”.

– I to się dzieje na naszych oczach, nie tylko na Zachodzie, ale też w naszym kraju. Nie chodzi o to, żeby w Kościele było cool, przyjemnie i żeby się dobrze bawić, bo to wcale nie przyciągnie młodych. Nie chodzi o to, żeby szukać w nim tylko uzdrowienia z chorób i innych problemów, chociaż nie mam nic przeciwko modlitwom o uzdrowienie. Ale dzisiaj dla niektórych Pan Jezus jest terapeutą, który uzdrawia, dotyka, leczy…  Tylko tyle. Nie ma żadnej głębi, wymagań. Idą do Niego jak do bioenergoterapeuty – mówił ks. Glas. – Pamiętacie kolejki do Clive’a Harrisa, który „uzdrawiał” w kościołach, a potem okazał się największym angielskim okultystą? Niektórzy jego pacjenci do dzisiaj leczą skutki duchowe tych terapii.

Jak mocno podkreślał ks. Glas, w Kościele katolickim mamy do dyspozycji pełnię środków do zbawienia, mamy sakramenty, a poprzez świętych obcowanie cała armia zbawionych wstawia się za nami u Boga. Nie musimy szukać wzorców w Kościołach protestanckich.

Aktor Jim Caviezel, który w „Pasji” Mela Gibsona grał Jezusa, ostrzega przed fałszywym chrześcijaństwem, za którym, niestety, „idziemy jak muchy na lep”. Kiedy przed rokiem mówiłem konferencję o fałszywych prorokach, od razu zaczął się atak na mnie, chociaż nie wypowiedziałem ani jednego nazwiska. Ja tylko ostrzegałem przed wilkami, które w owczych skórach wchodzą do naszego kraju, Kościoła, wspólnot i wnoszą do nich jad – dodał duchowny.

Podobnie jak w swoich książkach „Dzisiaj trzeba wybrać” i „Dekalog”, także na spotkaniu ks. Glas ostrzegał, że „walka rozgrywa się dziś o każdą duszę„. Mówił, że Bóg dał nam drogę 10 Przykazań, która prowadzi do nieba. Szatan zaś daje tylko jedno przykazanie: „Róbcie, co chcecie”. Najbardziej zaś zaciekła walka toczy się o dusze młodych.

– Dzisiaj potrzeba „ostrej jazdy”, żeby ratować wasze dzieci i wnuki, które znikają z Kościoła po bierzmowaniu albo wyjeżdżają za granicę i odchodzą od Boga – ostrzegał były egzorcysta. I dodał, że obecne czasy potrzebują chrześcijan zdecydowanych, Bożych wojowników o wielkiej wierze i doświadczeniu.

My dzisiaj tolerujemy zło, usprawiedliwiamy, mówimy, że „wszyscy tak robią”, rozmywamy… Ktoś powiedział, że grzechy są jak karta kredytowa: cieszysz się teraz, a zapłacisz później – powiedział kapłan. – Jesteś chrześcijaninem nie po to, żeby dopasowywać się do świata, ale żeby być w nim znakiem sprzeciwu, solą, światłem. Przestań się bać opinii innych, konsekwencji, tego, czy oberwiesz z tej czy innej strony. Zgadzam się, że to często wymaga heroizmu. Szatan stara się uciszyć tych, którzy mają odwagę mówić prawdę i działać. Ojciec Kolbe, z którym ostatnio jestem bardzo zaprzyjaźniony, powiedział: „Odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, lecz na uznaniu, że coś jest ważniejsze niż lęk”. Ważniejsza od lęku jest prawda Ewangelii.

Ale w tej walce nie jesteśmy sami. Mamy Maryję. Ks. Glas zachęcał, żeby – tak, jak on – stać się Jej niewolnikiem i, zgodnie z zachętą św. Ludwika Marii Grignon de Montfort, ofiarować się w niewolę miłości Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi Niepokalanej.

– Tylko z Maryją przestaniecie się lękać. Widzę to po sobie – dodał, usilnie prosząc o codzienną modlitwę za kapłanów, bo to oni są na pierwszej linii walki i „wyrywają diabłu dusze”.
Za: gosc.pl

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , , | 65 Komentarzy

Nabożeństwo z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie z Sanktuarium MB Pięknej Miłości w Polańczyku

„Nic, nie musisz mówić nic” – brzmią słowa pięknej pieśni religijnej. Naprawdę – nie musisz mówić nic! Po prostu znajdź czas dla Boga. Włącz tę transmisję i zatop się w Bożej Miłości. Niech Bóg otoczy się Swą Światłością – przeganiając wszelką ciemność ❤

A przy okazji – pomódl się i za mnie, abym i ja mogła dobrze odczytywać znaki Boże, była posłuszna natchnieniom Ducha Świętego, i abym w pełnym oddaniu i zaufaniu Maryi jako Jej niewolnica mogła pełnić Wolę Bożą.

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 65 Komentarzy

Zaproszenie na rekolekcje do Gostynia z ks. Sławomirem Kostrzewą i ks. Dariuszem Dąbrowskim

O rekolekcjach w Gostyniu:
Alicja Lenczewska bierze udział w rekolekcjach w Gostyniu. Pojechała w zastępstwie, za kogoś. Tam stało się coś, co zmieniło jej życie. „Tam stanął przede mną Jezus” – notuje. „Bardziej realny, prawdziwszy niż wszystko, co było w kaplicy: niż ludzie, którzy stali obok.
Stało się to po przyjęciu Komunii Świętej (podczas Eucharystii), kiedy ze skruchą myślałam, jak bardzo jestem spóźniona w drodze do Niego. Wszystko przestało istnieć, był tylko On. Jego potęga, moc, ogrom coraz większy i ja coraz mniejsza przy Nim. Ogrom miłości tak wielkiej, niespotykanej, przed którą można tylko płakać nad swoją niewdzięcznością. A potem radość, że On mnie kocha. Radość rozsadzająca serce. Od tej chwili zmieniło się wszystko: hierarchia wartości, struktura potrzeb, cel życia. Jedyną wartością, pragnieniem i celem stał się On – Jezus Chrystus. A najpiękniejszymi chwilami stały się spotkania z Nim: w modlitwie codziennej, w codziennej Eucharystii, w Komunii Świętej, a także w powszedniości życia i pomagania innym. Wszystko, za czym tęskniłam i goniłam po świecie przez tyle lat, dał mi On. I dał wiele więcej, niż mogłam sobie wyobrazić i pragnąć”.

Alicja zaczyna prowadzić duchowe zapiski. Powstają dwa zbiory notatek: „Świadectwo” i „Słowo pouczenia”.
„To, co zapisujesz – mówi Jezus – jest po to, aby ludzie zrozumieli, że Ja chcę mówić do każdego, by pokierować nim, ustrzec od zła i wprowadzić na drogę zbawienia. Że jestem przy każdym człowieku, w każdej chwili jego życia”
Za: gosc.pl

Pobierz program: Gost. Program kwiecień 2018 

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , | 67 Komentarzy

Ks. Piotr Glas kolejny raz przestrzega przed Bethel Church- nasz Kościół Katolicki ma wszystkie dary Ducha Świętego

Warto wysłuchać uważnie!

A potem w ramach tego, co ks. Piotr Glas poleca – przypomnieć sobie:

O. Augustyn Pelanowski: Jeśli do Krwi Chrystusa się nie odwołamy,
to inna krew nas zaleje – kliknij!

Chwila jest bliska! Dałem wam znak – w Legnicy i w Sokółce! Któż z was wie, dlaczego wam je dałem? Kto się tym przejął? Czy dalej wielu z was będzie przyjmować Komunię w stanie grzechu tylko ze względu na wstyd przed ludźmi? Czy ja kapłanom, klerykom pozwoliłem bez spowiedzi przyjmować Komunię? Czy pozwoliłem bez spowiedzi wam, dzieciom Kościoła iść do Komunii? Kto wam na to pozwala?
Czy nie wiecie, że jeśli do Mojej Krwi się nie uciekniecie – wasza krew się poleje? SZANUJCIE EUCHARYSTIĘ. BROŃCIE JEJ – BO BLISKI JEST ZAMACH NA NIĄ. NIE ŚPIJCIE!!! 

oraz:
Zapis spotkania o. Wiesława Nazaruka OMI ze wspólnotą Epifania w parafii Chrystusa Króla w Poznaniu, które odbyło się 31 stycznia 2018 r. –
kliknij i odsłuchaj

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , | 9 Komentarzy