Witamy na stronie „WOWiT”

Serdecznie informujemy Was, że nasza strona internetowa „W obronie wiary i Tradycji katolickiej” posiada stałego opiekuna duchowego, który jest też przewodnikiem duchowym jednego z Adminów.
Informujemy, że nasza strona jest przeglądana, konsultowana i sprawdzana przez księdza katolickiego, wiernego Bogu i posłusznego Matce-Kościołowi.

Ponadto informujemy, że współpracujemy z wieloma kapłanami, mamy błogosławieństwo księży opowiadających się za jak najrychlejszą intronizacją Chrystusa na Króla Polski.
Sami jako katolicy świeccy pozostaniemy anonimowi do końca, gdyż właścicielką strony jest sama Niebieska Pani – (wypowiedź ks. Małkowskiego w komentarzu)
Wspomagają nas z Góry: bł. Jan Paweł II, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, św. Faustyna, św. Ojciec Pio, Pastuszkowie z Fatimy i św. Tereska od Dzieciątka Jezus. Dzieciątko Jezus towarzyszy nam stale, od Niego wszystko się zaczęło a broni nas św. Michał Archanioł, więc wiemy, że jesteśmy na dobrej ścieżce i kursie.
Któż jak Bóg!
Z Bogiem przez Maryję dzięki Łodzi Piotrowej dopłyniemy do Nieba!

UWAGA – pogotowie duchowe:

Pomoc kapłanów bez względu na dzień i noc – 24 godz. na dobę Zielona lampka przy tel. wskazuje, który kapłan jest wolny i czeka na Twój telefon – http://www.pogotowieduchowe.pl/

pogotowie

Link do wpisu z komentarzami: Witamy na stronie „W obronie Wiary i Tradycji katolickiej”

Reklamy

15 odpowiedzi na „Witamy na stronie „WOWiT”

  1. Izabela pisze:

    Pytanie- dlaczego nie ma głosu w modlitwach, codziennie odmawiam z naszym Wielki Papieżem JP II Nownnę Pompejańską dzis 30 dzien i nie ma głosu w czsciach różancowych, nie ma też w Koronce do Miłosiedzia Bożego

    • wobroniewiary pisze:

      Części Różańca odtwarzane są poprawnie z dźwiękiem (sprawdziłem przed chwilą) oprócz tych które zostały usunięte z YouTube.
      Koronka do Bożego Miłosierdzia jest w wersji bez dźwięku, są też inne wersje.
      Jeśli ma Pani problemy z odtwarzaniem proszę spróbować na innej przeglądarce.

  2. Teresa pisze:

    Niech Bog was blogoslawi za wasza prace.Co dzien jestem na waszej stronie ,tego nam porzeba…Teresa

  3. Kochane WOWiT, codziennie,a nawet kilka razy dziennie wchodze na tę stronę.To samo było wczoraj kiedy wchodziłam na konferencję ks.Dominika Chmielewskiego nt.najdroższej krwi Pana Jezusa oraz Jego modlitwę.Dzisiaj chciałam ponownie wejść i odmówić tę modlitwę jak również ponownie odsłuchać tę konferencję.Niestety zostało to usunięte, nie wiem dlaczego.Czy mogę otrzymać jakieś wyjaśnienie? Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i mam nadzieję,że wspomnia- ną wyżej konferencje będe mogła odsłuchać jak również powróci modlitwa do Najdrożsej Krwi Pana Jezusa ks.Chmielewskiego.
    Jeszcze raz pozdrawiam
    z poważaniem
    Urszula Chylarecka

    • wobroniewiary pisze:

      Ks. Dominik tę konferencję poświęcił tylko dla wspólnoty na użytek prywatny a niedługo pojawi się 3-dniówka dla wszystkich.

      A samą modlitwę wklejam:
      ♥ MODLITWA ZANURZENIA WE KRWI CHRYSTUSA ♥
      „Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.
      – Zanurzam w Twojej Krwi wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyślę czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek się o nich dowiem.
      – Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.
      – Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać, i mój odpoczynek.
      – Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie.
      – Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się Jej moc.
      – Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła świętego i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko do „banku” Twojej Krwi na „konto” Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bez warunków i bez zastrzeżeń.
      – Jezu, rozpalaj moje serce miłością do Ciebie;
      – stawaj się Centrum mojego życia na każdej jego płaszczyźnie i w każdym wymiarze;
      – przemieniaj moje myślenie, patrzenie, słuchanie;
      – wypełniaj i uzdrawiaj moją przeszłość; moją wolę, pamięć, rozum i uczucia;
      – Kieruj moim TERAZ, by było zgodne z Twoją wolą.
      – Chcę mówić to co Ty chcesz, a resztę przemilczeć.
      – Chcę czynić to co Ty chcesz, a resztę zostawić.
      – Chcę iść tam gdzie Ty chcesz, a resztę ogarniać modlitwą.
      – Chcę cieszyć się tym co Ciebie cieszy, być pociechą w Twoim smutku;
      – cierpieć co Ty chcesz i otwartym sercem przyjmować z wdzięcznością to, co Ty mi w każdym momencie zsyłasz.
      – Chcę słuchać Twego Słowa i wypełniać je;
      – kochać tych, których Ty kochasz;
      – troszczyć się o tych, których mi dajesz;
      – widzieć w ludziach to co Ty chcesz i służyć im tak, jak Ty chcesz.
      – Bądź Wola Twoja – zawsze i we wszystkim. Amen.

      Ps. Przy okazji poproszę jeszcze o modlitwę. Wczoraj kolejne dwie osoby z mojej rodziny dołączyły do szpitala a dziś moja najmniejsza całą noc walczyła – na razie jesteśmy bez szpitala – i oby tak zostało!

  4. roza pisze:

    Drodzy Admini:) Jestem z Wami krótko, ale Wasza strona podoba mi się coraz bardziej. Nie ma w niej bufonady, Wasze posty i zaglądających tu katolików są przepełnione szczerością. Wszystko jest takie ,,ludzkie” i naturalne, a ludzie z reguły życzliwi. Otrzymuję tu mnóstwo informacji każdego dnia i wskazówek do codziennego życia. Po prostu dziękuję, za to, że jesteście.

  5. Elżbieta pisze:

    chciałam się zapytać jaką Część Różańca odmawiamy przy trumie zmarłej Bolesną?czy tą która przypada na dany dzień np.dziś Radosną?

  6. KR... pisze:

    Share this:
    PrintE-mailFacebook27TwitterGoogle
    Opublikowano Zagrożenia duchowe | Otagowano ks.Marian Rajchel, nałóg tytoniowy, zniewolenie | 17 komentarzy
    Ks. Marek Bałwas poleca: Donald Trump ostrzega cały świat przed NWO
    Opublikowano 27 Październik 2016 by wobroniewiary
    TRUMP OSTRZEGA ….CAŁY ŚWIAT PRZED NWO

    Share this:
    PrintE-mailFacebook123TwitterGoogle
    Opublikowano Aktualności | 14 komentarzy
    Orędzie z Medjugorje z 25.10.2016 r. – powróćcie do postu i spowiedzi, abyście zwyciężyli zło w was
    Opublikowano 26 Październik 2016 by wobroniewiary
    „Drogie dzieci! Dziś wzywam was: módlcie się o pokój! Porzućcie egoizm i żyjcie orędziami, które wam daję. Bez nich nie możecie zmienić waszego życia.
    Żyjąc modlitwą, będziecie mieć pokój. Żyjąc pokojem – odczujecie potrzebę dawania świadectwa, ponieważ odkryjecie Boga, którego teraz odczuwacie jako dalekiego.
    Dlatego, kochane dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się i pozwólcie Bogu wejść w wasze serca. Powróćcie do postu i do spowiedzi, abyście zwyciężyli zło w was i wokół was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

    Share this:
    PrintE-mailFacebook243TwitterGoogle
    Opublikowano Aktualności, Medziugorje | Otagowano Medjugorie, modlitwa, post | 63 komentarzy
    W oczekiwaniu na intronizację – homilia ks. inf. Jana Pęzioła, egzorcysty z Wąwolnicy
    Opublikowano 25 Październik 2016 by wobroniewiary
    Homilia wygłoszona przez ks. infułata Jana Pęzioła podczas nabożeństwa o uzdrowienie duszy i ciała w Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy

    Share this:
    PrintE-mailFacebook212TwitterGoogle
    Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano Intronizacja Chrystusa Króla, ks. Jan Pęzioł, Wąwolnica | 11 komentarzy
    Ks. Piotr Glas: moje spotkanie z szatanem!
    Opublikowano 25 Październik 2016 by wobroniewiary
    Ksiądz Piotr Glas, od wielu lat pełniący posługę w Anglii, przeprowadził Narodowy Egzorcyzm nad Polską podczas Wielkiej Pokuty na Jasnej Górze. Jego rekolekcje internetowe obejrzały już setki tysięcy Polaków! Ostatnio robi się coraz głośniej o księdzu Glasie więc warto przypomnieć ważny wywiad, jakiego ksiądz Piotr udzielił dla „Królowej Różańca Świętego”

    ks-piotr
    Jak to się stało, że ksiądz zos­tał mianowany egzorcystą, i to w Anglii?
    To było w czasie, kiedy większość egzorcystów zostało mianowanych, po przez tzw. „przypadek”. W tym czasie nie zajmowano się tym tematem i 99% kapłanów niewiele wiedziało na ten temat, ani nas o tym nie uczono i nawet wykładowcy niewiele wiedzieli. Pamiętam, jakoś pół roku wcześniej, temat ten zaczął mnie interesować. (…) Wcześniej czułem się tak, jak lekarz, który nie wie, gdzie jest żołądek. Pomyślałem sobie, co jest grane? Po co mi to wszystko?

    Mieszkałem wtedy na takiej pięknej wyspie Jersey. Pewnego dnia o godzinie 4 rano, na plebanię przyszedł młody człowiek, miał 16, 17 lat. Znałem go i całą jego rodzinę, był moim parafianinem. Zapytałem się czy potrzebuje jakieś pomocy. To był luty, pamiętam, że było zimno, od oceanu wiał przeraźliwy, silny wiatr. Pytam się: „Co ty tutaj robisz?”. A on odpowiada: „Czy mogę wejść?”. Zastanawiałem się, co z tym zrobić. Pomyślałem, że jest może pijany, potrzebuje pieniędzy, albo jakiejś pomocy.

    Wpuściłem go a on usiadł w przed­pokoju. Próbowałem wyczuć alkohol, ale nic nie było czuć, trochę tylko papierosami, nie alkoholem. Pomyślałem, że może jest naćpany? Wtedy powiedział: „Pomóż mi”. Spytałem, co się stało. Czego ode mnie chce? Jak mam mu pomóc? Czy skądś uciekł? Odpowiedział „Nie, byłem na imprezie całą noc, nad zatoką”. To było dość daleko, ok. 3 km od mojej parafii. Mówił, że musiał wyjść z tej imprezy i szedł wzdłuż morza 3 km plażą, a w połowie drogi znalazł piękną, białą różę. Tę różę przyniósł ze sobą. Dał mi ją. Zdziwiłem się, że jak to, róża w lutym na plaży? Może na ulicy ktoś by zgubił, ale na plaży? Piękna, biała róża, świeżutka. On powiedział: „Kiedy znalazłem tę różę, wiedziałem, że muszę tu przyjść”.

    (…) Zacząłem się modlić i modliłem się chyba ze 2, 3 minuty jakąś zwykłą modlitwą… I wtedy dostał szału. Jak zaczęło nim rzucać, jak się zerwał na równe nogi, oczy się zmieniły, nagle rzucił się na ołtarz i mówi do mnie tak: „To wszystko ci człowieku rozwalę, zginiesz, zdechniesz!”. Wziął świecę, zaczął rozlewać olej, mówił: „Spalę ten burdel!”.

    Przerażające.
    Rzucił się na mnie i przewrócił, nagle wybiegł z kaplicy, zaczął biegać po całym domu, kopać, rozwalać wszystko, co stało na drodze. Była już 5 rano. Potem znowu zszedł.

    Pomyślałem: „Boże, co się znowu będzie działo, co to w ogóle jest? Jest chory czy co?”. Wpadł do kaplicy, wziął obraz Miłosierdzia Bożego i trzasnął mnie w głowę. Ramki wbiły mi się w brzuch o obraz spadł na ziemię. Mówi: „No i gdzie teraz ten twój Bóg?”. Podniosłem obraz i odpowiedziałem: „Tu jest” i postawiłem go znowu. Wtedy powiedział: „To wszystko spalę” i uderzył mnie z wielką siłą.

    Czy miał ksiądz podejrzenie, że to siła złego ducha, czy że po prostu jest chory?
    Znałem go więc wiedziałem, że chory psychicznie nie jest, ale przeszło mi przez myśl, że owładnął nim szatan. Pan Bóg doskonale przygotowywał mnie na to, bo gdyby nie książki, które czytałem kilka miesięcy wcześniej, spanikowałbym i pomyślał, że on się pewnie naćpał. W momencie, kiedy on mnie chwycił, rzucił mnie na ziemię i powiedział: „Ja cię teraz zabiję”, przeszły mi przez głowę wszystkie myśli. Pomyślałem, że pewnie rano znajdą mnie martwego w kałuży krwi. Może znajdą i jego. Nie wiadomo, jakie podejrzenia pój­dą w świat: co ja robiłem, może go zaatakowałem, a on się biedny bronił. Przyszła mi myśl, że to jest już koniec…

    (…) Rodzice mówili, że to może problem psychiczny. Powiedziałem jego ojcu: „Słuchaj podejmę się tego, daj dziecku szansę, bo jak nie, to on skończy w psychiatryku”. I ten argument zadziałał, bo na zachodzie w szpitalach jest mnóstwo młodych ludzi odurzonych lekami, na psychotropach, którzy potrzebują pomocy duchowej.

    W XIX wieku żył karmelita, bł. Franciszek Palau, który odwiedzał zakłady dla chorych psychicznie i modlił się za każdego z osobna. Jeśli w czasie modlitwy ujawniały się symptomy demonicznego opętania, wiedział, jak im pomóc. Poprzez jego modlitwę wiele osób zostało uwolnionych od złego ducha i uzdrowionych.

    Dzisiaj nikt mnie nie wpuści do szpitala psychiatrycznego. Pamiętam, jak byłem w nim kiedyś w cywilnym ubraniu z ukrytym Najświętszym Sakramentem. Kiedy wszedłem, rozległy się głosy: „Ty skurczybyku, ty chamie, ty ch., ty taki i owaki, wynoś się!”.

    Nad tym chłopakiem odprawiłem w sumie pięć egzorcyzmów. To było coś strasznego. Zaprosiłem dwóch potężnych mężczyzn do pomocy. To byli robotnicy sezonowi, wiedziałem, że chodzą do kościoła, a znaleźć tam młodego mężczyznę, który chodzi do kościoła i wierzy to jest trudno. Zaczęło się piekło. To było zupełnie jak na filmie. To co się tam działo, co szatan robił, jak go wykręcał, przewracał, pluł… Teraz wiem, patrząc wstecz, ile wtedy błędów popełniłem, no ale to Pan Bóg tym kierował. Na piątym egzorcyzmie, który odprawiłem sam na sam, i który trwał chyba 15 minut, szatan go opuścił. (…)

    Chciałem zapytać o rolę Maryi w procesie uwalniania. Z punktu widzenia teologicznego zdajemy sobie sprawę, z apokaliptycznego zwycięstwa Maryi nad wężem. Jej rola cały czas trwa i Ona triumfuje nad złym duchem. Jak to wygląda od strony praktycznej? Jaką rolę pełni np. różaniec?

    Zawsze zaczynałem od modlitw „Rytuału rzymskiego”, ale potem dochodziło do walki duchowej. Taki egzorcyzm trwał nieraz 4, 5 godzin bez przerwy. To nie tak, że wystarczy odczytać Rytuał i „proszę przyjść za tydzień”. Miałem grupę pomocników ze sobą. To były niesamowite walki każdego z nas. Pamiętam, jak kiedyś ludzie odmawiali różaniec, kiedy ujawnił się zły duch. Szatan mówił: „Przestań. to przekleństwo te pacierze!”.

    Kilka razy w czasie egzorcyzmów przyszła do nas Maryja. Szatan ją widział, opisał i wył. Ja tylko wiedziałem, gdzie Ona stała. Także Maryja przyszła do nas, kiedy miałem egzorcyzmy z duchownymi, szczególnie nad opętanymi zakonnicami. Maryja przychodziła wtenczas w sposób szczególny. Pamiętam taki chyba pięciogodzinny egzorcyzm nad osobą duchowną, w święto Bożego Ciała. Pod koniec straszliwej walki szatan powiedział: „Muszę wyjść, ale powiem ci: ja już bym cię wiele razy zabił, skur…nu, lecz Ona cię ochrania”. Zacząłem płakać. To był najpiękniejszy dar. (…)

    Uderz w pasterza, a rozproszą się owce… A wracając do różańca, to ksiądz, jak mało kto, żarliwie zachęca do modlitwy nowenną pompejańską. Jak to się stało, że ksiądz tę nowennę poznał? Skąd taka przyczyna, że ksiądz tak tę nowennę rozpowszechnia?

    Zaczęli przyjeżdżać do mnie ludzie nie tylko z Anglii, ale i z całego świata, i mówili mi o nowennie pompejańskiej. Pomyślałem, co to za nowenna pompejańska? O co z tym wszystkim chodzi? Oni mówili: „Jestem tutaj dzięki nowennie pompejańskiej”. Pytałem: „Jak to dzięki nowennie pompejańskiej?”. Tych nowenn i modlitewek jest tyle różnych natworzonych, że jak tylko gdzieś jadę, ktoś mi wręcza tysiące różnych modlitw, objawień, i że mam coś z tym zrobić… Odpowiadam: dajcie mi święty spokój. A tu jeszcze jakaś nowenna pompejańska? No co nas to obchodzi, że „pompejańska”? Może to ważne dla Pompejów, dla Włochów, a nie dla nas.

    (…) Dopiero teraz wiem, kiedy przesłaliście mi książkę „Bartolo Longo. Od kapłana szatana do apostoła różańca”, dlaczego jest tak ważna nowenna pompejańska, a nie np. rzymska czy jakaś inna. Teraz zrozumiałem tę historię dzięki bł. Bartolowi Longo. (…)

    W tym czasie zauważyłem, że to nie jest jakaś tam nowenna, tylko potężna modlitwa różańcowa. To mnie zaciekawiło, bo to jest różaniec, bo to nie jest jakieś mówienie jakiś modlitewek jakiejś pani, która miała prywatne objawienie i teraz trzeba mówić. Nie kwestionuję takich modlitewek, ale przez 54 dni modlę się nowenną pompejańską. I ci ludzie, szczególnie Polacy na emigracji, mówią, że po wielu latach życia w moralnym szambie, znajdują czas na odmawianie tej modlitwy. Znajdują czas by prosić Boga o pomoc. I mo­dlą się trzema częściami różańca codziennie. To jest coś potężnego i fantastycznego. Zacząłem ludziom proponować tę modlitwę i rzeczywiście, owoców było bardzo dużo.
    (…)

    Ksiądz zna doskonale sytuację na zachodzie, religijną i duchową. W Polsce nie jest jeszcze tak źle, bo jest ponad stu egzorcystów, a na zachodzie jest wiele gorzej.

    To się pogarsza. W Anglii robiliśmy takie kursy, zjazdy, wykłady dawałem tym ludziom, ale nawet jak ci księża przyjeżdżali, nawet niektórzy z nich byli egzorcystami, niektórzy powiedzmy „sympatykami” i chcieli się coś więcej dowiedzieć. No to mówiąc na takim przykładzie, przychodzą i tak mówią: Ja w to nie wierzę, to bzdury. Wystarczy jak ktoś pójdzie do spowiedzi to już będzie OK. Tam jest łaska, nie potrzebujemy jakiejś modlitwy. Nie mówię o egzorcyzmach, ale o modlitwie uwolnień, bo tam jest też jak daję rozgrzeszenie (modlitwa uwolnienia). To ja mówię: To dlaczego jak ludzie idą do spowiedzi, rozgrzeszają się i dalej są nie uwolnieni? Kiedyś polemizowałem z Polską. Wielu egzorcystów w Polsce niby jest, ale tak samo na zasadzie: wszedł i wyszedł.

    Czyli tak pobieżnie.
    No niestety. To tak samo lekarz jest nierówny lekarzowi. Ilu jest lekarzy, a ilu jest doktorów, a ilu jest profesorów, a ilu z nich jest wybitnych profesorów do których są kolejki niesamowite, nie można się dostać, a takich przeciętnych lekarzyków jest „kupę” i można się do nich dostać.

    To samo jest i w tej dziedzinie. Oczywiście tu działa łaska Boża, ale tu też trzeba mieć doświadczenie i wiedzę i jak działa szatan i żeby czasami zacząć egzorcyzm to trzeba odblokować tego człowieka, trzeba zrobić rozeznanie, a nie tak „wszedł i wyszedł”, pomodlę się, jakieś regułki tam poklepię i nagle: „O tam nic nie ma”.

    (…) A jeśli chodzi o te diagnozy. Tak jak kilka, kilkanaście lat temu częstą przyczyną dręczeń, zniewoleń była np. bioenergoterapia, jakieś medycyny naturalne itd., jeszcze wcześniej to spirytyzm i wywoływanie duchów, to teraz ksiądz podkreśla właśnie rolę zniewolenia seksualnego i czy to jest takie rosnące zagrożenie według księdza, czy to jest jeden z wielu elementów?

    A oglądał pan „Demony seksu”? W tej chwili największy problem to jest oczywiście to. Ludzie dalej żyją w spirytyzmie i okultyzm też jest niesamowicie rozpowszechniony. Dalej się tym zajmują, albo Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Tu do kościoła idzie, a tu w coś wierzy. Albo głupota, albo desperacja. Człowiek szukał, ksiądz gdzieś tam na wsi czy w miasteczku odrzucił, no bo nie ma czasu, to ludzie szli wszędzie, a szczególnie jak przyszła choroba, ludzi szli do tych wszystkich uzdrawiaczy, w ten okultyzm i to dalej jeszcze. Miałem dużo ludzi, którzy do tej pory już są oczywiście starsi, dorośli, pokutowali po Harrisie. Przecież Harris w kościołach zaszczepił demona milionom ludzi. A teraz ci ludzie będąc kompletnie opanowani przez szatana, te rodziny rodziły dzieci, te dzieci mają już po dwadzieścia parę lat. (…)

    Chciałem zapytać o Msze o uwolnienie i modlitwę we wspólnocie. Czy to też jest skuteczne jak egzorcyzm, czy to można w ogóle porównywać?
    Do uwolnienia nie potrzeba egzorcystów. Ludzie często mówią: „A bo ja muszę do egzorcysty”, ja mówię: „Po co?”. „No bo mnie tu coś boli”. Ja jestem normalny kapłan. Modlitwę uwolnienia może przecież każdy ksiądz prowadzić. Egzorcyści to są tacy, którzy robią najcięższą operację, gdzie już szatan jest umocniony i wystąpiło totalne opętanie, no ale uwolnienie to każdy proboszcz powinien taką modlitwę prowadzić w swojej parafii. Żeby takie coś prowadzić trzeba być czystym, więc egzorcyści tu do tego nie są potrzebni.

    (…) Ludzie nie mają pojęcia o tym, kapłan tylko tą modlitwą w imię Chrystusa wyrzuca demony, ale to nie działa tak magicznie. Dlatego tylu ludzi chodzi na takie msze, ale może kilku na takich msza się pomoże. Część wraca do zła, mówią: „no fajnie było, przeżyliśmy coś” – ale to było tylko na zasadzie uczuciowej. Dlatego spotkanie jeden na jedne to jest pierwsze rozeznanie. Miałem ludzi, którzy do mnie przychodzili i oczywiście po spoczynkach w Duchu Świętym. Pamiętam taką kobietę w Chicago kiedyś. Podeszła do mnie kobieta i wystawiłem rękę a ona już na ziemie. Mówię: „Podnieście ją”, a ona znów na ziemię. „Podnieście ją”, ona na ziemię. Ktoś mówi, że to jest spoczynek w Duchu Świętym. A ja mówię: „Nie, to szatan nie chce żebym się nad nią modlił”. Wreszcie zacząłem się nad nią modlić, trzymali ją, żeby znowu nie upadła i jak nie wrzasnęła, ale to taki straszny ryk. Ja mówię: „No macie tu Ducha Świętego… To nie jest Duch Święty”. Czasem jest po prostu ucieczka, szatan nie pozwala żeby się nad nim modlić, ale to trzeba rozpoznać.

    Takie msze o uwolnienie są piękne, ale ile ich jest? Gdzie one są? Z kilkanaście, paru tych księży co tam jest w Polsce, działa, a to powinno być w każdej parafii jako standard. Przynajmniej raz na miesiąc taka modlitwa, wytłumaczona, o co tutaj chodzi, ale takie „kolektywnie uwalnianie”? –To nie wiem… No też takie robiłem, ludzie przychodzili ale przeważnie jak się to kończyło podchodzili i mówiłem: „Słuchaj, ty potrzebujesz modlitwy indywidualnej”. Byli też ludzie uwalniani z takich „lżejszych” rzeczy. Wszystko zależy od człowieka. Jeśli człowiek jest przygotowany i nie przychodzi na magię. Czasem idzie na stadion i myśli, że tam Bashobora im nagle wszystko pootwiera i załatwi.

    Mają tendencję do tzw. „hurtowego załatwiania spraw”.
    No więc właśnie. Byłem w zeszłym roku w Toruniu na takich wielkich rekolekcjach na dużej hali no i tak też powiedziałem: „Tak jeździcie i jeździcie, taki wesoły autobus z tego stadionu do tej hali, do tamtej hali i do tamtego księdza od jednego księdza”. Później mnie się organizatorzy pytali: „A skąd ksiądz wiedział?”. Pytam: „A o czym?”. „O tym wesołym autobusie”. „No tak sobie powiedziałem z dowcipem”. „No nie, bo jest taka grupa z Gdańska, oni wszędzie jeżdżą. My ich nazwaliśmy wesoły autobus, a ksiądz walnął dziś wesoły autobus”. „No chyba Duch Święty”. No i tak jeżdżą i myślą, że przez takie uczestnictwo się pozbędą problemów. No nie, to nie jest tak. Może ich Pan Bóg później powoli otwierać, może im pokazywać drogę, ale tak naprawdę otrzymać uwolnienie od takiego dziadostwa, szczególnie jak się na nie ciężko pracowało przez wiele lat, to jest ciężka praca: modlitwa, wyrzeczenia, nowenna pompejańska, pięćdziesiąt kilka dni różańca, post, Eucharystia, to jest życie w łasce uświęcającej i to dopiero daje owoce, że człowiek zostaje uwalniany, a takie „O bo ksiądz przyjechał i położył na mnie rękę i już jestem super” – to często przychodzi i odchodzi.

    Taki efekt psychologiczny.
    Tak, bo ja właśnie zemdlałam, bo byłam na podłodze, bo ksiądz taki i owaki się nade mną pomodlił. Kiedyś też miałem takie przypadki, że ludzie byli na podłodze i podszedłem do jednej osoby, zacząłem się modlić, zaczęło nią tak trzepać i trząść, no ja mówię Duch Święty nie trzepie tak.

    (…) Więcej na stronie czasopisma „Królowa Różańca Świętego” – http://www.rozaniec.info

    Przeczytaj cały wywiad: kliknij

    ******

    Grzechy przeciwko czystości sprowadzają najwięcej dusz do piekła – tę wstrząsającą prawdę przekazała Maryja bł. Hiacyncie w Fatimie. Ks. Piotr Glas tłumaczy, czym jest rzeczywistość wiecznego potępienia, czym są egzorcyzmy, a przede wszystkim ostrzega, iż grzechy przeciwko VI przykazaniu nie tylko zostawiają głębokie rany, ale są realną drogą wejścia szatana w życie człowieka. W filmie wykorzystano autentyczne nagrania audio z egzorcyzmów prowadzonych przez ks. Piotra Glasa. UWAGA: osoby zainteresowane zamówieniem płyty DVD lub zaproszeniem autora filmu oraz zorganizowaniem publicznej projekcji i prelekcji, mogą wysyłać zamówienia, zaproszenia i pytania na adres: kostrzewa.s@gmail.com
    Realizacja filmu: ks. Sławomir Kostrzewa. Wszelkie prawa zastrzeżone.

    Ps. Dziękuję wszystkim, którzy wsparli mnie modlitewnie w tłumaczeniu tego filmu na język rosyjski a naszej Janinie z Wilna za pomoc i korektę🙂

    Share this:
    PrintE-mailFacebook294TwitterGoogle
    Opublikowano Aktualności, Pomoc duchowa | Otagowano film Demony seksu, ks. Piotr Glas, wywiad z egzorcystą | 22 komentarzy
    Była satanistka: Halloween to święto Szatana. Matteo da Agnone – módl się za nami i wspomagaj nas w walce z siłami zła
    Opublikowano 24 Październik 2016 by wobroniewiary
    Była satanistka potwierdza: Halloween to święto Szatana,
    to noc „czarnych mszy” i ofiar składanych nie tylko ze zwierząt…

    Była satanistka Deborah Lipsky twierdzi, że Halloween to ważne święto dla czcicieli szatana. Jest to bowiem drwina z uroczystości Wszystkich Świętych. Dodaje także, że nawet niewinny strój naszych dzieci przebierających się za aniołki chodzące od domu do domu i zbierające słodycze, w gruncie rzeczy naraża je na poważne demoniczne działanie.
    Zobacz: kliknij

    Litania do Sługi Bożego Mateusza z Agnone

    Mateuszu z Agnone, módl się za nami
    Pokorny sługo Boży
    Człowieku wiary i modlitwy
    Wzorowy naśladowco Chrystusa
    Przykładzie życia Ewangelią
    Mistrzu życia duchowego
    Czcicielu Najświętszej Eucharystii
    Wzorze żarliwego dialogu z Bogiem
    Pałający wzruszeniem podczas Mszy Świętej
    Głęboki znawco Pisma Świętego
    Mały Bracie doskonałego posłuszeństwa
    Mały Bracie największego ubóstwa
    Mały Bracie nieskalanej czystości
    Blasku Braci Kapucynów
    Miłośniku ciszy i życia ukrytego
    Radosny w pełnieniu najskromniejszych posług
    Nieczuły na powab dóbr doczesnych
    Ufający Bożej Opatrzności
    Mężny pokutniku
    Kaznodziejo nawrócenia serc grzesznych
    Wsłuchany w pragnienia każdej duszy
    Roztropny w postępowaniu
    Czyniący cuda
    Czci godny „ziemski aniele”
    Wielki czcicielu Męki Pańskiej
    Heroicznie krzyż dźwigający
    U stóp krzyża płaczący
    Miłosierny dla grzeszników
    Współczujący ludzkim słabościom
    Podziwu godny w błaganiu o przebaczenie
    Opiekunie chorych i cierpiących
    Hojny dla potrzebujących
    Najdroższy przyjacielu ubogich
    Pogromco złych duchów
    Potężny egzorcysto
    Obrońco Wniebowzięcia Maryi
    Czule wzywający Jezusa w chwili własnej śmierci.

    Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu,
    jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen
    Niech będzie błogosławiony Bóg w swoich Świętych,
    niech będzie błogosławiony w pokornym Słudze Bożym Mateuszu z Agnone

    Za: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/10/28/31-pazdziernika-pomodl-sie-za-wstawiennictwem-o-matteo-da-agnone/

    *****

    Podczas egzorcyzmów demony wielokrotnie wypowiadały się z osób, za które modlił się włoski egzorcysta Cipriano de Meo, że Sługa Boży Mateusz z Agnone, śmiercią pokornego zakonnika zepsuł im święto.

    „Po śmierci jest jeszcze gorszy !” To znaczy jeszcze pokorniejszy. A już za życia kapucyn Mateusz z Agnone (1563-1616) miewał nieodzwyczajane znaki swojego wstawiennictwa do Boga w intencji opętanych. Unikał jednak podkreślania znaczenia swojej osoby w tym wszystkim i robił co mógł, aby wieść o tych jego charyzmatach nie rozchodziła się wśród ludzi. Legenda głosi, że kiedy tylko spodziewał się, że mogą do niego przyprowadzić jakiegoś opętanego, to skrywał się wewnątrz klasztoru, prosząc wcześniej przełożonego o przydzielenie mu najpokorniejszej i najtrudniejszej jednocześnie do przerwania czynności. Ludzie jednak łatwo nie ustępowali, ponieważ sława skuteczności egzorcyzmów przez osobę Brata Mateusza była głośna.

    Kiedy przyniesiono do klasztoru opętaną przez diabła kobietę, demony zaczęły krzyczeć: „Żebyście wiedzieli, że nigdy nie wyjdziemy, chyba, że przyjdzie brat Mateusz z Agnone, bo tylko on nas może pokonać pokorą.” Matusz wówczas uczył się w swojej celi, a kiedy przyszedł, obawiał się prowokacji i znów chciał wracać do siebie. Uciekając przed pokusą pychy, nie chciał się tą kobietą zajmować, lecz z rozkazu przełożonego został zmuszony wyjść do opętanej. Na jego widok od razu diabeł powiedział: „Tutaj … wśród tych co przyprowadzają Mateusza do mnie? Już nie mogę dłużej wytrzymać” I w jednej chwili uciekł, pozostawiając kobietę wolną. Działo się też wiele innych podobnych rzeczy. Na trzy miesiące przed śmiercią Ojciec Mateusz z Agnone został przydzielony do klasztoru San Severo, gdzie zmarł i gdzie jest jego grób. Proces na szczeblu diecezjalnym oficjalnie rozpoczęto 19 czerwca 1996.

    Wicepostulatorem procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego kapucyna Ojca Mateusza z Agnone jest kapucyn Cipriano de Meo. Publikuje książki teologiczne i jest jednym z największych włoskich egzorcystów, z bardzo długim stażem posługi i opinią autorytetu. Jego główna metoda egzorcyzmowania polega na przywoływaniu do opętanego duchowej obecności Sługi Bożego Mateusza z Agnone, poprzez prosty fakt postawienia omadlanej osoby w bezpośredniej bliskości ściany w której obecnie znajdują się szczątki zmarłego. Obowiązkowo obecne są silne osoby przytrzymujące opętanego, ponieważ niekiedy już samo doprowadzenie w to miejsc może być już nieco trudne, ponieważ szatan bardzo się temu sprzeciwia.

    O Cyprian podczas 56 lat posługi egzorcyzmu doświadczył, że kontakt z grobem Ojca Mateusza z Agnone, to dla opętanych coś szczególnego i szatan jakby zmuszony jest szybko ujawnić swoją obecność i prędko odchodzić. Wielokrotnie diabeł twierdził, że wezwanie Ojca Mateusza jest dla niego bolesne, dręczy go. Takie jest działanie pokory. Ojciec Cyprian zebrał w dwóch dużych tomach te rozmowy z diabłem, jakie miały miejsce podczas egzorcyzmów nagrywanych od 1986 do 2003 roku. Taka lektura umacnia wiarę daje i ważne wsparcie dla sprawy kanonizacji Ojca Mateusza. Oto fragment:

    Diabeł wypowiada się ze złością: „Nie lubię Mateusza, bo mi śmierdzi z powodu Chrystusa! Śmierdzi … szczęściem i świętością, i nie mogę tego znieść … Nie chcę słyszeć o nim, mogę spowodować poważne uszkodzenia, jak będziesz tak robić. Nie masz go znać !” Egzorcysta: „Sprawa beatyfikacji księdza Mateusza jest bliska mojemu sercu …”. Diabeł: „Nie wiesz co robisz. Przestań.”Egzorcysta: „Dlaczego tak mówisz ?” Demon: „Ponieważ ten martwy człowiek jest bardzo niebezpieczny, bardziej niebezpieczny, niż kiedy był żywy, a będzie jeszcze bardziej, jeśli sprawa pójdzie do przodu i najgorzej, jeśli będzie uwielbiony, ponieważ wówczas będzie razem z tobą.”

    Sługa Boży Mateusz z Agnone zmarł właśnie 31 października, tego dnia promowany jest w sposób szczególny jego kult, w dacie jego „narodzin dla nieba”. Demony twierdzą, że to bardzo psuje im ich święto.

    Kilka fotografii z kościoła w Serracapriola, w którym znajduje się grób Sługi Bożego Matteo da Agnone
    (tam też znajduje się cela Matteo a także cela św. O. Pio, który przez rok czasu przebywał tu podczas swoich studiów)

    Share this:
    PrintE-mailFacebook92TwitterGoogle
    Opublikowano Wydarzenia | Otagowano Halloween, Sługa Boży Matteo da Agnone, św. O. Pio | 55 komentarzy
    Ks. Adam Skwarczyński: Idę do Nieba
    Opublikowano 23 Październik 2016 by wobroniewiary
    Jeśli ktokolwiek wyobraża sobie Niebo jako Wielkie Żarcie, bardzo się myli! Alkoholik może widzi je jako rzekę alkoholu, narkoman jako ciągłą narkotyczną euforię, seksoholik (muzułmanin?) jako harem pełen dziewic, Indianin jako prerię pełną bawołów, a wygłodzony biedak – jako miejsce przy suto zastawionym stole… Te ziemskie marzenia okażą się jednak bezpodstawne! Głównie dlatego, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35), więc żarłoki nie byłyby w pełni szczęśliwe. A poza tym nasze ciało będzie podobne do ciała Jezusa i Maryi. Będzie przepełnione Bożą chwałą, światłością, czystością i pięknem – po prostu przebóstwione do tego stopnia, że wszelkie ziemskie ciągoty, nieuporządkowane nawyki czy pożądania nie będą w nich w ogóle obecne

    IDĘ DO NIEBA!

    – Jeżeli chcesz rozbawić Boga, opowiedz Mu o swoich planach na przyszłość…
    – Chcę Go rozbawić najbardziej jak to tylko możliwe: opowiem Mu o tym, co będę robił w Niebie! A więc… do roboty!

    I. Etap pierwszy: od wejścia w Bramę Nieba do Sądu Ostatecznego.
    1. Odejdę z ziemi jako męczennik. Okoliczności mnie nie interesują. Ważne jest dla mnie to, by wdrapać się na szczyt góry miłości. W każdej Mszy świętej, używając czerwonego wina, potwierdzam swoją gotowość na przelanie krwi. W ten sposób, choć to nie jest najważniejsze, ominę czyściec i trafię bezpośrednio do Bramy Nieba.
    – A jeśli nie będzie ci to dane?
    – Wtedy ofiaruję Bogu męczeństwo w pragnieniu, właściwe dla żertw ofiarnych, dla dusz-ofiar. Dusze te tworzą w Niebie chór pośredni między Męczennikami i Wyznawcami. One także nie przechodzą przez czyściec, jeśli tylko ich ofiara jest pełna.

    2. Czcząc Matkę Bożą jako Bramę Niebieską, przekroczę próg Miasta Bożego w Jej ramionach, przez Nią niesiony, jak to już było w zaraniu mego życia. Moja dusza nie jest za ciężka, Maryja ją uniesie…

    3. Oto pierwsza rzecz, jaką w Niebie uczynię: uwielbię Boga w Maryi jako najdoskonalszym z Jego stworzeń, pogratuluję Mu osiągnięcia w Niej szczytu Jego możliwości. Dlatego tak bardzo pragnę wejść tam w dniu święta, a przynajmniej liturgicznego wspomnienia Najświętszej Dziewicy, kiedy to ziemia łączy się z Niebem w okazywaniu czci swojej Królowej. Pragnę w ten sposób sprawić radość Bogu jako Najdoskonalszemu Artyście, który odmalował w Maryi pełnię (chociaż skończoną) swojego nieskończonego Piękna, Prawdy i Dobra. Każdy artysta lubi, gdy docenia się jego arcydzieło.

    4. Następnie wyśpiewam wspaniały hymn na uczczenie Maryi. Pragnę w ten sposób wynagrodzić Jej za degradację Jej wielkości, majestatu, pełni cnót i przywilejów, którymi niepomiernie odróżnia się od wszystkich pozostałych stworzeń. Degradację tę rozpoczął Luter, kontynuowali inni „reformatorzy”, a dzieła dokończyli liczni teologowie po Soborze Watykańskim II, wcielając w życie błędy Lutra, lekceważąc (w dużym stopniu) Świętą Tradycję Wieków oraz wszystkie objawienia Maryjne ostatnich stuleci. Idąc za Lutrem i jego zasadą „sola Scriptura” (oparcie się prawie wyłącznie na Piśmie Świętym, z pominięciem wielowiekowej Tradycji, dorobku Kościoła, kierowanego przez Ducha Świętego), początkującym teologom posoborowym w kółko wpajano postulat „ubiblijnienia mariologii”, a więc cofnięcia się w niej o dwa tysiąclecia. Gdyby byli oni w tym konsekwentni, powinni zanegować dogmaty Maryjne!

    5. Potem na całą wieczność „przylgnę” do Maryi i będę się starał Jej nie odstępować, jak małe dziecko trzymające się sukni matki. Uczynię to z trzech powodów:
    A. – by Ją coraz lepiej poznawać jako Pełnię Stworzonej Mądrości.
    W czasie ziemskiego życia prawie nikt nie zdążył Jej poznać i się Nią zachwycić, nie poznano ogromu Jej łask i przywilejów, i to do tego stopnia, że niektórzy ośmielają się nazywać Ją „zwykłą prostą dziewczyną, zaskoczoną Bożym wybraniem”. A przecież nie tylko była najbardziej w swoich czasach wykształconą kobietą – od trzeciego roku życia do pełnoletności wychowywała się przy świątyni jerozolimskiej – ale dzięki darom sprawiedliwości pierwotnej, utraconym przez ludzkość w Raju, do końca świata nie znajdzie na ziemi nikogo sobie równego! Tylko nieliczni mogli poznać dwa z tych darów: dziewicze urodzenie Syna w sposób wyjątkowy – rodzenie w bólu nie dotyczyło Niepokalanej, Nowej Ewy (jako Światłość Jezus przeniknął przez Jej ciało i rozświetlił wielką łuną betlejemską noc) oraz wniebowzięcie bez obumarcia ciała. Inne dary są dopiero do odkrycia w Niebie. Najwięcej na ich temat powiedział sam Jej Boski Syn włoskiej mistyczce Marii Valtorcie. Spisany przez nią „Poemat Boga-Człowieka” będzie dopiero odkryty i doceniony przez cały Odnowiony Kościół.

    B. – By od Niej „uczyć się Boga”, poznawać Go.
    Chociaż mariologia św. Maksymiliana Kolbego jako „przedsoborowa” jest przez niektórych lekceważona, ja jednak niezwykle ją cenię wraz z obecnym w niej stwierdzeniem, że Maryja będzie nam przez całą wieczność potrzebna jako Pośredniczka. Niech sobie zgrzyta na to zębami Luter – wszak on przekreślił wszelkie pośrednictwo między Bogiem a ludźmi ja – jednak pragnę przez wieki być w szkole Maryi! Dlaczego? To proste: ponieważ Ona najdoskonalej poznała Boga, więc może służyć za nauczycielkę i przewodniczkę wszystkim ludziom, których zadaniem w Niebie jest właśnie coraz lepsze poznawanie Boga i – co za tym idzie – miłowanie Go. Chcę w Niebie być teologiem Maryi: od Niej się uczyć i tę wiedzę przekazywać innym. Ale do tego jeszcze powrócę.

    C. – Przez najbliższe dziesięciolecia, dzielące nas od Sądu Ostatecznego, pragnę należeć w Niebie do tej ogromnej rzeszy dusz, które Matka Kościoła mobilizuje do potężnej modlitwy za mieszkańców ziemi. W oparciu o dogmat o świętych obcowaniu wiemy, że Bóg jest nieskończenie hojny w udzielaniu łask, jednak wszystkie one muszą być wyproszone. Dlaczego? To proste: gdyż w zbawienie każdego zaangażowany jest cały Kościół, z tryumfującym w chwale włącznie, chociaż Kościół na ziemi przewyższa ten niebiański. Jest tak z kilku powodów:
    a). modlitwa na ziemi jest trudniejsza, wymaga wysiłku, ma więc wyższą wartość w oczach Boga;
    b). z nią łączy się codzienny krzyż, ofiarowanie się Bogu za innych, co nadaje modlitwie niesamowitą moc – i tej błagalnej, i przebłagalnej;
    c). ziemska modlitwa jest dobrym czynem tak co do duszy, jak i co do ciała, a więc źródłem wielu zasług na wieczność, natomiast wraz ze śmiercią czas zasług się kończy (dobre czyny w Niebie nie powiększają już niczyjej chwały).

    6. Jeśli Bóg zabierze mnie z ziemi przed Paruzją, chcę pomagać ludziom świata w ostatnich chwilach przygotowania do niej oraz w jej przeżyciu. Zanim szatan-zwodziciel narodów nie zostanie wrzucony do czeluści, a ziemia nie odetchnie od jego tyranii, opróżniona także z ludzi nieposłusznych Bogu – pomoc tym na ziemi będzie ogromnie potrzebna. Przeżywając straszne chwile, zapowiedziane przez Pana Jezusa, będą wstrząśnięci zjawiskami na niebie i na ziemi, „bezradni wobec szumu morza i jego nawałnicy”. Będę wtedy klęczał na modlitwie błagalnej przed tronem Boga, i to w najbardziej uniżonej postawie, z czołem opartym o ziemię. W Niebie nikt się nie męczy, więc będzie to możliwe długo, zależnie od potrzeb oraz próśb płynących z ziemi. Bo twardą regułą, przestrzeganą i w Niebie i na ziemi, są słowa Pana: „Proście a otrzymacie, kołaczcie a otworzą wam. Każdy kto prosi otrzymuje”.

    7. Po tych bardzo trudnych miesiącach ludzie wyjdą ze swoich kryjówek na słońce i „ledwie jeszcze chwytając oddech, znów będą wzywać Boga i Jego Majestat i służyć Mu jak niegdyś przed zepsuciem świata” (słowa przypisywane Matce Bożej Fatimskiej). Wtedy ci, co nagle poznali Jezusa „przychodzącego na obłokach niebieskich, w wielkiej chwale i majestacie”, a dotąd nie należeli do Kościoła, będą wołać o nauczycieli wiary i szafarzy chrztu; ci zaś, którzy już Go znali, zapałają nieznanym do tej pory głodem Boga i pragnieniem wzrastania w Jego miłości. Jako niezwykle otwarci na Boże natchnienia, charyzmaty, dary i owoce Ducha Świętego, będą potrzebowali mistrzów duchowych. Ponieważ ci ziemscy będą wielką rzadkością, z pomocą przyjdą im mieszkańcy Nieba. Jak nigdy dotąd rozkwitnie kult Świętych oraz współpraca z Aniołami. Do do tych właśnie lat odnosi się proroctwo Joela: „Wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, a synowie wasi i córki wasze prorokować będą. Starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia” (Jl 3,1).
    Wtedy moja ziemska poradnia życia duchowego znajdzie swoje przedłużenie w Niebie. Bardzo wysoko „podniosę poprzeczkę”, gdyż nie trzeba już będzie zaczynać od duchowego przedszkola, jakim było dotychczas odpowiadanie na rozlegające się zewsząd krzyki: „Ratuj bo giniemy, bo szatan nas pokonał i naszych bliskich!”. Teraz będzie to już jakby „duszpasterstwo akademickie”, ciągłe i intensywne doskonalenie siebie, rozwijanie skrzydeł do duchowego lotu. Rozkwitną zakony kontemplacyjne oraz życie pustelnicze, a całe życie społeczne zostanie zorganizowane w oparciu o ideał wspólnot zakonnych. Nawet cały świat stanie się jakby ogromnym klasztorem, a zjednoczenie ludzi w miłości na końcu świata przewyższy bardzo ideał znany nam z początków Kościoła, odczytywany z Dziejów Apostolskich.

    8. „Na końcu świata” – napisałem… Dokładniej powinno to brzmieć: w latach, poprzedzających koniec świata. Gdyż jeśli o sam koniec chodzi – zwłaszcza o ostatnie trzy i pół roku, znane nam z Apokalipsy św. Jana – sprawa wygląda inaczej. Próbowałem opisać tę końcówkę w drugiej części swojej powieści: „Wejdź do Radości”, więc do niej mogę wszystkich odesłać. Ponieważ po Sądzie Ostatecznym nie będzie już czyśćca, ostatni ziemianie muszą oczyścić się na ziemi. By im to umożliwić, Bóg posłuży się szatanem, którego przywołają na ziemię ludzie bezbożni, do tej pory „przyczajeni”, i tak dojdzie do najokrutniejszego w dziejach świata prześladowania katolików (innych religii ani wyznań w czasie Paruzji już nie będzie). Jak w czyśćcu dusze zatracają poczucie upływu czasu, tak będzie i wśród tych prześladowań – ludziom będzie się zdawało, że mijają całe wieki. Wtedy i ja w Niebie, żeby im pomóc, przeklęczę przed Tronem Boga trzy i pół roku z czołem przy ziemi.

    II. Etap drugi: po Sądzie Ostatecznym.
    9. I wreszcie w Bramie Nieba pojawi się… ostatni zbawiony! Potężne „Alleluja” całego Nieba będzie rozbrzmiewać we wszystkich jego krainach i zakamarkach! Zmartwychwstałe ciała połączą się z duszami. Można więc będzie wstać z kolan i wreszcie zająć się… – no właśnie – czym???
    Nie będzie już ani ziemskiego, ani czyśćcowego czasu, więc bez końca można się będzie oddawać ulubionym zajęciom. Wprawdzie istnieje w Niebie świadomość następujących po sobie zdarzeń i czynności, jednak wszystkie one tak bardzo zanurzone są w pokoju bez – najmniejszego niepokoju, pośpiechu, cienia nieporządku – że nikt do upływu czasu nie przywiązuje wagi. Jeśli na ziemi byliśmy pouczani przez kardynała Stefana Wyszyńskiego, że „czas to miłość”, w pełni zrozumiemy to w Niebie.
    Jeśli ktokolwiek wyobraża sobie Niebo jako Wielkie Żarcie, bardzo się myli! Alkoholik może widzi je jako rzekę alkoholu, narkoman jako ciągłą narkotyczną euforię, seksoholik (muzułmanin?) jako harem pełen dziewic, Indianin jako prerię pełną bawołów, a wygłodzony biedak – jako miejsce przy suto zastawionym stole… Te ziemskie marzenia okażą się jednak bezpodstawne! Głównie dlatego, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35), więc żarłoki nie byłyby w pełni szczęśliwe. A poza tym nasze ciało będzie podobne do ciała Jezusa i Maryi. Będzie przepełnione Bożą chwałą, światłością, czystością i pięknem – po prostu przebóstwione do tego stopnia, że wszelkie ziemskie ciągoty, nieuporządkowane nawyki czy pożądania nie będą w nich w ogóle obecne.
    A co ze zmysłami? – ktoś zapyta, i zupełnie słusznie! One też będą przebóstwione i przystosowane do życia w Niebie. Usta ułożą się do śpiewu przecudnych pieśni, uszy będą otwarte na bogactwo dźwięków, jednak nie ziemskie bogactwo, a niebiańskie; oczy – na tysiące barw, nieznanych na ziemi, i na piękno niebiańskich kształtów; dotyk dostarczy rozkoszy przy zetknięciu z „obiektami” Nieba, jednak nie po to, by wpaść w nałóg dotykania, lecz by wielbić Stwórcę za Jego miłość, widoczną we wszystkim i na każdym kroku, i dziękować Mu. To samo dotyczyć będzie smaku oraz powonienia. A ponieważ nasz Stwórca jest Nieskończenie Piękny, a zarazem Nieskończenie Pomysłowy, więc i Niebo jest tak przez Niego stworzone, że bez końca poznawane i doświadczane, zawsze będzie „nowe”!

    10. „Czas to miłość”, tej zaś są miliardy kształtów, barw, sposobów wyrażania jej i okazywania. Ma tyle „kształtów”, ilu jest Aniołów i Świętych, a każdy z nich jest „oryginałem” niemożliwym do podrobienia. Niebo jest więc Absolutną Pełnią Wszelkich Wartości – i Niestworzonych, obecnych w Bogu, i stworzonych. Niestety Pełnią pomniejszoną o te dary, którymi obsypał Stwórca tych aniołów, którzy zbuntowali się później przeciw Niemu, jak też ludzi, którzy Go odrzucili i znienawidzili na wieki. Ci jednak pójdą w zapomnienie, gdyż inaczej szczęście w Niebie nie byłoby pełne.
    Dusze ludzkie, stając w Bramie Nieba, są na różnym poziomie duchowego rozwoju, a przy tym obdarzone bardzo zróżnicowanymi zdolnościami. I tak jedna zaledwie „wczołgała” się do Nieba, nawróciwszy się w ostatniej chwili, a inna doszła na ziemi do pełnego, mistycznego zjednoczenia z Bogiem, zwanego duchowymi zaślubinami. Jeden człowiek poznał zaledwie minimum Bożej Prawdy, konieczne do zbawienia, inny zaś długie lata spędził na wykładach, wśród uczonych ksiąg, także na kolanach, by tę Prawdę zgłębiać. Obaj jednak, wchodząc do Nieba, mają przed sobą perspektywę poznawania, i to absolutnie bez końca, zarówno Stwórcy, jak i Jego stworzeń.
    Ponieważ nikt nie może być w Niebie „żarłokiem duchowym” (podobnie zresztą jak i cielesnym, gdy już dusza wreszcie złączy się z ciałem), gdyż to nie daje pełni szczęścia – pozostanie każdemu „dzielenie się Bogiem” z innymi. Im lepiej Go pozna, tym goręcej umiłuje, a miłując – będzie pragnął nie tylko sam Go poznawać, lecz i dzielić się swoją wiedzą z innymi. I właśnie to przekazywanie innym Bożej Prawdy, Piękna i Dobra będzie niezwykle uszczęśliwiające.
    Od razu po święceniach kapłańskich, mając 24 lata i prawie żadną znajomość języków obcych, zostałem zaproszony do Argentyny. Podróż okrętem (drobnicowcem) trwała półtora miesiąca, więc mogłem zwiedzić po drodze szereg portów, a nawet Sao Paulo w Brazylii. Chodząc jednak po nich samotnie, a do tego z zupełnie białą (nieopaloną) skórą, czułem się tak obco, że nachodziła mnie pokusa pozostawania na statku. Miałem jednak kamerę filmową, i to ona właśnie wyciągała mnie do tych miast. Chociaż była prymitywna (film 8 mm szerokości, nakręcana na sprężynę), a filmu z niej jeszcze nigdy w życiu nie widziałem – wyobrażałem sobie, że będę mógł podzielić się ze znajomymi swoimi wrażeniami przy pomocy filmów. Doświadczyłem więc tej różnicy, jaką stanowi wchłanianie czegoś na własny tylko użytek oraz gromadzenie czegoś z myślą o innych. Pod tym kątem patrzę także na szczęście w Niebie. Czas teraz na kilka szczegółów.
    A. Jak już wspomniałem, Królową Nieba poproszę, by była moją nauczycielką, a ja Jej uczniem, „teologiem”, „asystentem”… Jej znajomość Boga niepomiernie przewyższa to wszystko, co kiedykolwiek będą mogły poznać wszystkie pozostałe stworzenia razem wzięte. Dzięki temu będzie więc mogła być bez końca najdoskonalszą i najbardziej obleganą nauczycielką nauczycieli (tych, którzy zechcą uczyć innych). Co za wspaniała perspektywa: być bez końca w „szkole” Maryi!
    B. Im większe w Niebie bogactwo, tym większe pragnienie dzielenia się nim z innymi – pragnienie wzrastające bez końca, na miarę bogacenia się. Chcę więc mieszkać w pobliżu największego niebiańskiego amfiteatru, mogącego pomieścić miliardy ludzi, by być stale do ich dyspozycji jako nauczyciel. Liczę na to, że moi bliscy już szykują dla mnie takie mieszkanie, a jeszcze lepiej wielki dom. Jego centrum ma stanowić olbrzymi salon, stale przygotowany na przyjęcie gości – nie tych ziewających i znudzonych, jak na wielu ziemskich wykładach, lecz rozpalonych pragnieniem poznawania Boga i Jego przymiotów.
    C. Celem niebiańskiego poznania jest, jak już była o tym mowa, rozpalanie coraz większej miłości do Stwórcy, połączonej z okazywaniem Mu wdzięczności za ogrom i wspaniałość Jego darów. Po każdym więc „wykładzie” będzie rozbrzmiewać najpiękniejszy hymn uwielbienia Boga, i to z towarzyszeniem niebiańskich instrumentów. Dźwięki te, płynąc w kierunku Bożego Tronu, będą zarazem wzbudzać u ludzi coraz większy głód poznawania Najwyższego, więc nie muszę się martwić ani o brak słuchaczy, ani o to że ich zanudzę.
    D. Każdy nauczyciel jest „wniebowzięty”, jeśli po lekcji otaczają go uczniowie, chcąc zadać mu pytanie, związane z przerobionym materiałem. I ja dla takich uczniów przewiduję oddzielny czas na indywidualne spotkania, ze spacerkiem po Niebie. A jest gdzie spacerować! Ani zmęczenie tam nie istnieje, ani problemy z pokonywaniem przestrzeni – można w ciągu sekundy znaleźć się w najbardziej odległych górach, nad morzem czy nad jeziorem, na jego powierzchni czy w głębinie. Wspólne poznawanie wspaniałości Nieba będzie także wspólnym szczęściem, i to nie tylko stworzeń, lecz i Stwórcy, który cieszy się szczęściem swoich ukochanych przybranych dzieci.

    11. Na zakończenie – nieznane plany Boga…
    Bóg jest nieskończony pod każdym względem, także co do swoich możliwości stwórczych. Nie wątpię więc, że jeśli zechce, może planety podobne do Ziemi stwarzać w nieskończoność, jak też zasiedlać je przeróżnymi stworzeniami – i podobnymi, i zupełnie niepodobnymi do ludzi. Także Jego Niebo jest dostatecznie „pojemne”, by przyjęło wszystkich, po takiej czy innej próbie miłości. Kto wie, czy szatan ze swoją armią buntowników i arsenałem pokus nie będzie miał dostępu do różnych „rajów”, których mieszkańcy będą potrzebowali pomocy z Nieba, by nie ulec? Gdyby tak było, gotów jestem włączyć się w tę akcję pomocy i współpracy, uczestnicząc w drodze do Nieba tych stworzeń, o których istnieniu nie możemy mieć jeszcze dzisiaj pojęcia…

    R., 22 października, w dniu św. Jana Pawła II.

    ks. Adam Skwarczyński

    Pobierz pdf: Niebo moje

    Share this:
    PrintE-mailFacebook51TwitterGoogle
    Opublikowano Pomoc duchowa | Otagowano ks. Adam Skwarczyński, Niebo moje | 16 komentarzy
    Adoracja, uwielbienie i uwolnienie – spędź ten dzień z Jezusem
    Opublikowano 23 Październik 2016 by wobroniewiary
    Adorujmy, uwielbiajmy Jezusa wraz z Ojcem Józefem Witko,
    przyjmijmy słowa jego pouczeń (m. in. na temat samoprzeklinania)
    i modlitwy o uzdrowienie
    a potem znajdźmy czas na modlitwę uzdrowienia wewnętrznego oraz przecięcia wszelkiego zła w naszym życiu z ks. Piotrem Glasem

    W Imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się ducha….
    Wpatrzony w Jezusa Eucharystycznego – słuchaj poleceń ks. Piotra, gdy wymienia konkretne złe duchy i wyrzekaj się kolejnych z nich – zawsze w Imię Jezusa Chrystusa!

    Share this:
    PrintE-mailFacebook73TwitterGoogle
    Opublikowano Modlitwa, Pomoc duchowa | Otagowano Adoracja Najświętszego Sakramentu, ks. Piotr Glas, o. Józef Witko, samoprzeklinanie, uwolnienie, uzdrowienie | 15 komentarzy
    Starsze wpisy
    „Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą”. Prz 8, 32

    Jasna Góra – Kaplica Matki Bożej

    Ks. Piotr Glas: Narodowy Egzorcyzm w ramach Wielkiej Pokuty

    Biblia w rok – październik

    Niech każdy, zgodnie ze swą rolą i w swym otoczeniu czuje się wezwany do tego, by kochać życie i służyć mu, by je przyjmować, szanować i krzewić, zwłaszcza kiedy jest kruche i potrzebuje troski oraz opieki, od łona matki aż do jego końca na tej ziemi – Papież Franciszek

    Kościół musi szukać drogi między „nieprzyjazną surowością” a „fałszywym pojęciem miłosierdzia”. Nie może „rzucać kamieni w stronę grzeszników i słabych”, ani „schodzić z krzyża” przez dostosowanie się do „ducha świata” – Papież Franciszek.

    Szukaj
    Skarbonka (kliknij)

    Pięć rad ojca Pio do tego, byś był pobożny! (kliknij obrazek)

    40 Dni Dla Życia (kliknij obrazek)

    Listy Ks Adama Skwarczyńskiego
    -Ks. Adam Skwarczyński” O Iskrze, wychodzącej z Polski, przygotowującą świat na Przyjście Pana czyli Paruzję!!!
    -Apel do Bożych pracowników mediów
    -Windą do Nieba
    -O tłumnej spowiedzi generalnej
    -O bliskim krwawym prześladowaniu Kościoła
    -Do ziemskich aniołów krawędzi
    -OBRONA KOŚCIOŁÓW I KAPŁANÓW PO „OSTRZEŻENIU”
    -Ks. Adam Skwarczyński: Iskra z Polski III:
    -Ks. Adam Skwarczyński: Iskra z Polski IV

    Ks. Adam Skwarczyński: „Iskra z Polski” – Msza św., podczas której nieliczni ofiarowali się za licznych

    Adoracja Kaplica on-line u Sióstr Klarysek

    Diakonia modlitwy i postu wstawienniczego (przyłącz się, kliknij w obrazek)

    Pogotowie Duchowe

    Misja św. Faustyny

    MODLITWA DO ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA

    Święty Michale Archaniele! Broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.

    Totus Tuus
    Ewangelia dla nas
    Kliknij zdjęcie

    Lumen Fidei – encyklika dwóch papieży

    Wielka Nowenna Fatimska

    Wspólnota Oblatów Krzyża Świętego (kliknij)

    Michał Archanioł (peregrynacja)

    ŚDM w Krakowie (kliknij)

    Intronizacja

    Wspomagamy budowę Ośrodka Duszpasterskiego Kultu Chrystusa Króla
    Kliknij zdjęcie
    Margaretka (kliknij przyłącz się)

    Różańcem zwyciężymy zawsze – jeden dziesiątek Różańca Świętego z bł. Janem Pawłem II dla każdego być może nie jestem pierwszym który zwrócił uwagę na ten tytuł ale tkwi tu wciąż błąd co do zasług naszego już ŚWIĘTEGO Papieża a tu wciąż tkwi błogosławiony. Czy nie czas to zmiecic? Pozdrawiam i oby do Intronizacji Naszego Pana Jezusa Chrystusa na Króla Polski, bo już się nie mogę doczekać…

  7. MaLGORZATA pisze:

    witam jak mozna nabyc olej sw Ojca Pio bo wspominacie na stronie ze jest jeszcze do nabycia ale nie ma nic o tym jak mozna go nabyc…?

  8. Edyta pisze:

    Witam, mam pytanie a zarazem prosbe: gdzie moge nabyc olejsw. O. Pio?
    Pozdrawiam Edyta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s